Dodaj do ulubionych

rozważam kupno/adopcję kotka, pomóżcie

19.02.12, 18:28
cześć! od dłuższego czasu (!) bardzo chcę mieć w domu kota, ciągle o nich czytam, żeby być przygotowaną na wszelkie okoliczności....
mieszkam w domu mam dwójkę małych dzieci, jestem odpowiedzialną kobitką i podchodzę do tego bardzo poważnie,
[jako dziecko miałam koty ale w domu były tylko na czas posiłku, spały w szopce, i całe dnie łaziły swoimi drogami, poza tym byłam dzieckiem więc wszystkiego nie pamiętam]

Na to forum zaglądają doświadczeni posiadacze kotów dlatego postanowiłam się spytać:
na jakie te najtrudniejsze okoliczności powinnam się przygotować?
czytałam o chorobach, drapaniu mebli.... wiem że są słodkie,ale
czy ktoś może mnie ZNIECHĘCIĆ lub zachęcić do posiadania kotka?
Edytor zaawansowany
  • deszcz.ryb 19.02.12, 21:49
    Jak małe masz dzieci? Bo jeżeli są bardzo małe, to zniechęcam. Jeżeli będziesz im pozwalać na męczenie kota - nie bierz kota. Jeżeli kot podrapie ci dziecko i od razu będziesz chciała go oddać - nie bierz kota. Czy dzieci nie są uczulone? Bo jeśli są - to jak wyżej.

    Ja największe "trudności", jakie widzę, to nauczenie dzieci ostrożnego obchodzenia się z kotem i respektowania jego odrębności. Może lepiej wziąć większego kota, żeby miał szansę zadziałać pazurami kiedy dzieci będą mu dokuczać?

    A tak poza tym: koty drapią meble i tego się nie da ich oduczyć, można co najwyżej minimalizować straty; koty gubią masę włosów [nawet te krótkowłose], więc jeżeli jesteś pedantką, to kot jest nie dla ciebie; koty miauczą - potrafią się domagać czegoś bardzo intensywnie, poza tym strasznie tupią jak biegają wink i budzą rano łażąc człowiekowi po twarzy; kot wejdzie wszędzie, łazi po blatach, wchodzi do szafy itp. Raczej ciężko będzie ci przewidzieć jego charakter - może ci się trafić odludek albo taki kot, który pokocha tylko 1 osobę z rodziny.

    Kot trochę kosztuje, bo trzeba go dobrze karmić; do tego dochodzą okazjonalne wydatki w przypadku chorób.

    Jeżeli chcesz kota wypuszczać na zewnątrz, to MUSI być wykastrowany i regularnie szczepiony oraz odrobaczany. Musisz sobie też zdawać sprawę z tego, że wypuszczany kot może zginąc tragicznie albo zostać pokiereszowany np. przez inne zwierzęta.

    W sumie to ja bardzo zachęcam do posiadania kota, ale tą decyzję trzeba DOBRZE przemyśleć. Także takie kwestie, jak to, kto się będzie nim opiekował gdy wyjedziecie na wakacje, czy nie będzie za bardzo samotny na co dzień itp.
  • mitta 19.02.12, 22:52
    Dobrze napisane! Ale - z własnego doświadczenia:
    jestem pedantką, przeszkadza mi brud i smród, a dopóki nie wysprzątam na glanc to nie usiądę z kawą,
    nie miałam w planach żadnego kota, a tym bardziej trzech - miał być pies,
    wprowadzałam się właśnie do nowego domku, gdzie wszystko było nowiutkie,
    nie miałam pojęcia o drapaniu mebli, łażeniu po blatach, nocnych gonitwach czy grzebaniu w doniczkach,
    w ogóle nie zastanawiałam się kiedy zaopiekowałam się miesięcznymi maluszkami po śmierci ich matki - to była spontaniczna decyzja, trzy kotki biorę ja, dwie moja siostra.
    I tak te trzy potwory trafiły pod mój dach, już w pierwszy dzień poczuły się, jak w swoim domu, a mnie z kolei wydaje się, że jestem u nich na słuzbie. I dziękuję losowi, że tak się stało. Pokochałam je całym sercem, nic mi w nich nie przeszkadza, mogłabym godzinami obserwować ich zabawy, obrażam się, kiedy nie mają ochoty ze mną spać, uwielbiam je przytulać, głaskać i z nimi gadać. Wniosły do naszego domu dużo radości i ciepła.
    Jeśli mogę radzić - to weź małego kotka (a najlepiej od razu dwa) - wtedy ta nić wiążąca człowieka ze zwirzęciem staje się bardzo silna, tak to odczuwam, bo mam porównanie. Wzięłam roczną znajdkę lecz brakuje mi wspomnień z jej dzieciństwa i to już nie jest to samo. I jeszcze jedno - każdego kota, wychodzącego, czy nie, kotkę, czy kocura trzeba wykastrować i najlepiej w ogóle nie uczyć wychodzenia. A kiedy się już zdecydujesz - zaglądaj na to forum, lub tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/f,10264,Koty_nasz_maly_koci_zakatek_.html
    Spotkasz tu wielu życzliwych i doświadczonych kociarzy, którzy pomogą rozwiązać każdy problem.

  • bizutka77 20.02.12, 08:57
    Dziękuję za odpowiedź.
    Moje dzieci to już duzi chłopcy (4 i 7 lat są grzecznymi maluchami) i też chcą kotka, widzę że dobrze reagują na obce koty - głaskają, przytulają - ale wiadomo, że to na mnie spadnie cała odpowiedzialność wink i mąż sobie żartuje, że będę miała kolejne dziecko jeśli jednak się zdecyduję na kota.

    Najbardziej obawiam się tego, że któreś z nas będzie uczulone na sierść, bo nie chciałabym przeżyć zawodu, że już mamy zwierzaczka i trzeba go oddać crying

    Myślę że większość ludzi myśli o kocie jak o przytulance, która leży na kanapie i pachnie, a tak nie jest. Całe szczęście istnieją fora i można się doradzić.
    Zaraz siadam i robię tabelkę plusów i minusów może to mi dopomoże w podjęciu tej decyzji.
    Pozdrawiam serdecznie
  • kwiecien05 20.02.12, 06:32
    Mogę dodać coś jako totalna amatorka? W sumie słowo dobrane z rozwagą, bo i początkująca i (już) lubiąca kotysmile
    Mamy kotkę 1,5 mies. Wzięliśmy ze schroniska, była u nas parę dni w PL mieszkaniu i wyjechała z nami do Austrii. Pani, która dobierała nam kota, utrafiła w 100%. Nasza ma około roku (wet powiedział, że u kotów określenie wieku jest trudniejsze niż u psów) i jest mega spokojną kotką. Nie drapie mebli, nie grzebie w doniczkach, nie miauczy donośnie, nie hałasuje w nocy. Mam dwójkę dzieci (prawie 7 lat i 4 lata). Starsza córka rozumie, że nie zawsze można kota pogłaskać, młodszy syn nie i został już parę razy podrapany. Na szczęście na razie niezbyt głęboko. Uczę dzieci, że kotka to takie samo stworzenie, jak my, które nie zawsze musi mieć ochotę na pieszczoty.
    Fakt jest też taki, że nie znamy jej przeszłości i nie wiemy, jakie miała doświadczenia. Cieszymy się, że jest taka spokojna, ale chcielibyśmy ją trochę "rozruszać", by się z nami więcej bawiła. Może się przyzwyczai.
    Polecam kota, bo pomaga spojrzeć na wiele rzeczy inaczej. A z pewnością da dzieciom dużo radości i poczucia odpowiedzialnoścismile Napisz później koniecznie na co się zdecydowaliście i zaprezentuj kota, jak już go wybierzecie.
    --
    Anita, mama Kwietnióweczki 2005 i Październiczka 2007
    AUSTRIACKIE DZIECI
    i posiadaczka kotki
    MARLEN
  • bizutka77 20.02.12, 09:09
    Widzę że wiele przede mną rozważań: kot czy kotka, rasowy czy ze schroniska.....
    czy teraz czy poczekać do wakacji i po powrocie z urlopu go/ją przygarnąć ?

    W przyszłym tyg. w Warszawie jest wystawa kotów rasowych to muszę jechać, popatrzeć podsłuchać ludzi jak sobie radzą ze zwierzaczkami wink
    Ja wychowałam się w domu w którym rodzice pozwalali mi na kotki, pieski na podwórku mieliśmy nawet z bratem króliki dlatego też chce żeby i moje dzieci poznały co to za przyjemność mieć takiego przyjaciela.

    ...mówię do męża że chyba za bardzo się tym przejmuję, a on powiedział że gdyby wszyscy tak poważnie podchodzili do tego tematu to schroniska byłyby puste - pokiwałam głową i się zaśmiałam: "święte słowa" wink

    Wszystkim Bardzo Dziękuję za pomoc!
  • mitta 20.02.12, 10:11
    Kot nie pozwoli zrobić z siebie przytulanki, to on dozuje czułości.
    I jeszcze jedno - taka zimna kalkulacja z ołówkiem w ręku to nie moja bajka, gdyby wszyscy tak robili to nikt nie miałby zwierzęcia, bo biorąc je do siebie trzeba właśnie zaakceptować wszystkie minusy. Więc jeżeli kochasz zwierzęta, jesteś zdecydowana i odpowiedzialna i nie ma przeciwskazań zdrowotnych - po prostu weź kotka. Aby się przekonać, czy ktoś z rodziny nie jest uczulony udajcie się do kogoś, kto ma koty, pobawcie się z niimi. Jeżeli po powrocie nikt nie zacznie kaszleć, smarkać, drapać się, czy przecierać oczy jest szansa, że nie jest uczulony. Podobno koty syberyjskie nie uczulają.
  • bizutka77 20.02.12, 10:39
    to raczej nie jest zimna kalkulacja, po prostu w ubiegłym roku kupiliśmy papużki, wszyscy się do nich przywiązali a okazało się że ja i młodszy jesteśmy uczuleni ... ile było płaczu !!! dlatego też muszę sprawdzić tę alergię wink
    zwierzaczki uwielbiam!
    Dzięki !
  • jagoda2 20.02.12, 11:21
    Proponuję wykonanie testów alergicznych na kota, żeby nie było dramatu.
    Moja córka ma bardzo silne uczulenie na psa (i tylko na psa) i odżałowaliśmy już tę stratę (wszyscy w naszej rodzinie to zapaleni miłośnicy psów), dlatego zdecydowaliśmy się na kota, bo - o dziwo - na kota córka nie ma uczulenia. Zaadoptowaliśmy małą 3-miesięczną koteczkę, mamy ją niespełna 3 miesiące i już wszyscy bardzo ją kochamy, a moja córka najbardziej.
    Paradoks polega na tym, że ja nigdy nie byłam zwolenniczką kotów, a teraz jestem gorącą ich orędowniczką. Wystarczyły 3 miesiące, a właściwie to chyba nawet tylko miesiąc smile. Potrafię nawet wymienić pewne zalety kota w stosunku do psa - świat na głowie stanął wink.
  • deszcz.ryb 20.02.12, 20:59
    > I jeszcze jedno - taka zimna kalkulacja z ołówkiem w ręku to nie moja bajka, gd
    > yby wszyscy tak robili to nikt nie miałby zwierzęcia, bo biorąc je do siebie tr
    > zeba właśnie zaakceptować wszystkie minusy.

    No więc właśnie - najpierw trzeba sobie uświadomić wszystkie minusy i uświadomić sobie, że trzeba się będzie z nimi pogodzić. wink
  • mitta 21.02.12, 09:10
    deszcz.ryb napisała:
    > No więc właśnie - najpierw trzeba sobie uświadomić wszystkie minusy i uświadomi
    > ć sobie, że trzeba się będzie z nimi pogodzić. wink
    Oj, gdyby ludzie tak postępowali przy wyborze męża/żony... Przygarniając żywe stworzenie (w tym męża) zawsze kupujemy, nomen omen, kota w worku, bo nie wiadomo, co z niego wylezie. Powiem ci, że gdybym nawet wiedziała, że koty podrapią mi kanapę czy nasikają na parkiet to i tak bym je wzięła, bo są to bzdety w porównaniu z tym, co zwierzę może mi dać.
  • deszcz.ryb 21.02.12, 16:26
    >Powiem ci, że gdybym nawet wiedziała, że koty podrapią
    > mi kanapę czy nasikają na parkiet to i tak bym je wzięła, bo są to bzdety w por
    > ównaniu z tym, co zwierzę może mi dać.

    No widzisz - TY byś wzięła [ja zresztą też wink ], ale nie każdy by wziął. Są ludzie, którzy bardziej cenią np. spokój, czysty dom albo niezniszczone meble - a wśród nich są też tacy, co naiwnie myślą, że wezmą kota "i jakoś to będzie" [albo w ogóle nie myślą, a później nagle oddają zwierzę bo "przeszkadza"]. Lepiej im uświadomić, co może ich czekać.

    A niezależnie od powyższego zawsze jest dobrze przemyśleć kwestię wzięcia zwierzęcia pod kątem tego, czy nas będzie stać, żeby je wykarmić, leczyć, co z nim zrobimy w wakacje, czy będzie nam się chciało nim opiekować itp. I też nie wszyscy to robią. uncertain
  • princesswhitewolf 22.02.12, 23:18
    >bizutka77 napisała:

    > Widzę że wiele przede mną rozważań: kot czy kotka, rasowy czy ze schroniska....

    Rasy maja to do siebie, ze sa przewidywalne. Birman, Ragdoll, Maine Coon, Siamiese sa bardzo spokojne.

  • asfo 01.03.12, 12:35
    Syjamy spokojne? Syjamy mają ADHD z poczwórnym napędem, wzmocnione wyjątkową skocznością, nadzwyczajnymi zdolnościami do wspinaczki oraz sprytem. Mój egzemplarz otwiera wszystkie szafki kuchenne i drzwi od łazienki oraz wykonuje skoki w dal na 2,5 m.

    Z drugiej strony jest też bardzo przytulaśnym kotkiem, ale byłoby lepiej, gdyby nie był aż tak zaborczy. Nie pozwala pozostałym kotom na spanie z nami w łóżku, a sam rozpycha się na środku albo pakuje pod kołdrę. ;->
  • pee.kotka 20.02.12, 12:52
    żeby zniechęcić:
    - wydatki na jedzenie, opiekę weterynaryjną, żwirek, ewentualnie - podczas wyjazdów - koci pensjonat
    - o czystym domu można zapomnieć - fruwające 'koty', wszechobecna sierść (także w zupie, sałatce, Twojej buzi), ślady łapek na dopiero co wymytej wannie, rozsypany żwirek tu i tam
    - zniszczenia: ślady na meblach, tkaninach (u mnie kurtka dziecka zamieniona w sito, a ozdobne pudła z ikei, w których trzymałam ubrania, pogryzione na miał);
    - ogromny minus numer 1 u mnie - budzenie w nocy (regularnie od 2 lat), bo kotu chce się wyjść
    - ogromny minus numer 2 u mnie - od czasu do czasu brudzenie w mieszkaniu (siusiu, kupa poza kuwetą), to zdarza się chyba każdemu kotu.
    - problem ze znalezieniem opiekuna na czas nieobecności mieszkańców (nasz kot wykorzystał moment nieuwagi opiekuna i wymknął się z domu, 4 dni czekał do naszego powrotuzaczajony w pobliżu balkonu)

    żeby zachęcić:
    - w przypadku kotów wziętych 'z ulicy' poczucie spełnienia dobrego uczynku, świadomość, że dałaś komuś dom
    - prócz morderczych instynktów smile kot wyzwala masę pozytywnych - sama troska o słabszego jest czymś pozytywnym
    - koty - o ile są fajne, bo trafiają się różne charaktery - są naprawdę w porządku. nasze są do nas ogromnie przywiązane (mówi się, że kot przywiązuje się do miejsca, nie do człowieka, ale nie do końca tak jest)
    - póki małe i szalone, i w dodatku dwa, dostarczają ci całej masy przezabawnych, niezrównanych widowisk: boki można zrywać, z wiekiem stają się stateczniejsze, mniej ruchliwe, ale wciąż są niesamowicie wdzięcznym, ciekawym obiektem obserwacji (jak chyba żadne inne zwierzę)
    - obniżają ciśnienie (sprawdziłam na sobie samej)
    - są wdzięcznym, neutralnym tematem do rozmów z innym właścicielem kota, z którym dotychczas nie bardzo było o czym rozmawiać
    - przy kocie nie tylko można się nabawić alergii, ale i z niej wyleczyć (znane są przypadki przetrzymania organizmu i całkowitego wyleczenia)
    - dyscyplina, której minimum trzeba zachować, mając koty

    co do koegzystencji dzieci i kotów - moje dziecko od początku koty ignorowało. dziś syn ma 8 lat i ani go koty grzeją, ani ziębią. dawniej były zatargi, bo koty bawiły się zabawkami syna (a to zniszczyły pióra w muszkieterskim kapeluszu, pogubiły kulki od bionicli, rozwaliły misterne budowle z klocków). Jednak, jak mamy koty już blisko 3 lata, nigdy nie zdarzyło się, żeby jeden albo drugi podrapały syna.

    Charakterami i zachowaniami, koty mogą się diametralnie różnić. Zasadniczo mówi się, że kotki nie są wylewne, bardziej nieufne od kotów, że kocury gorąco manifestują swoje uczucia. U nas jota w jotę się sprawdziło. Kotka może żyć dwa metry od nas. Nie potrzebuje głaskania, bliskości, kocur natomiast, to wielka przylepa i pieszczoch.
  • bizutka77 21.02.12, 08:44
    Dziękuję wszystkim za posty, teraz wiem dużo więcej niż zadając to pytanie wink
    Pozdrawiam serdecznie
  • mitta 21.02.12, 20:16
    Dziewczyny, Wasze uwagi są słuszne, ale mam wątpliwości, co do ujęcia tego tematu. Bo - jest oczywiste, że każde stworzenie (ludzkie, czy zwierzęce):
    1. musi się odżywiać, a jeśli tak, to patrz p.2
    2. musi się załatwiać, a jeśli tak to, patrz p.3
    3. musi mieć zapewnioną higienę
    4. może zachorować i potrzebować leków
    5. za wszystko, co wymieniłam trzeba płacić naszymi kochanymi pieniążkami.
    To, i parę innych, są to podstawowe potrzeby i zaliczanie ich do minusów, czy wad to nadużycie. Kot jest żywą istotą, a nie zbiorem plusów i minusów.
    Proponuję, aby zamiast rozdrapywać kota, wypunktować samego siebie. Wystarczy, jeśli w zgodzie z własnym sumieniem, odpowiemy sobie na trzy pytania:
    Czy jestem gotowy przyjąć pod swój dach na ok. 15 lat jakiegoś stwora?
    Czy jestem na tyle odpowiedzialny, że będę trwać przy swoim zwierzaku w szczęściu i nieszczęściu?
    Czy na tyle kocham zwierzęta, że będę w stanie zaakceptować poczynione przez niego szkody i wszelkie niedogodności z nim związane?
    Jeżeli ma się jakiekolwiek wątpliwości - to lepiej od razu zrezygnować. Celowo nie poruszam kwestii materialnych, czy zdrowotnych, bo to należy samemu sprawdzić, chociaż nie zaszkodzi zapytać, ile kosztuje utrzymanie kota. (u mnie, w porywach, stówa na kota)

  • pee.kotka 22.02.12, 21:34
    mówienie o wydatkach związanych z posiadaniem kota wcale nie jest nadużyciem. to tak jak z dzieckiem. wiele młodych par odsuwa moment powiększenia rodziny, bo boi się, że nie wydolą finansowo. z kotem też trzeba to wziąć pod uwagę.
    Co do trzech pytań, które trzeba sobie zadać, zgadzam się bez dwóch zdań. Problem w tym, że dopóki się kota nie ma, może się wydawać, że jesteśmy gotowi na wszystko, a życie to weryfikuje. U nas w domu to ja chciałam koty. mąż był całkowicie na nie. Był na nie, bo jest człowiekiem odpowiedzialnym i od razu wiedział, czym to pachnie. Koty do nas trafiły, a on - jako facet empatyczny i odpowiedzialny - przywiązał się do nich i czuje się za nie odpowiedzialny. Natomiast ja, gdybym teraz miała na nowo podjąć decyzję, nie zdecydowałabym się na koty.
  • princesswhitewolf 22.02.12, 23:05
    ale moze jest tak ze za bardzo na nie chuchamy i dmuchamy dajac najlepsza karme.
    Kiedys koty jadly resztki po ludziach i bylo ok. Moze tu jest problem cenowy i rozwiazanie dla osob dla jakich to stanowi przeszkode.
  • mitta 22.02.12, 23:54
    Kotko, przeczytałam twój poprzedni post i wydaje mi się, że trochę rozpuściłaś koty i jesteś zmęczona. Ale tak wcale nie musi być, kot daje się wychować.
    Dlaczego pozwalasz się budzić w nocy? A nie możesz zamknąć drzwi od sypialni? Ja jedną z kotek bardzo szybko oduczyłam takich praktyk. Nie zamykałam drzwi sypialni, bo pozostałe spały ze mną słodko w łóżku. A tę marudę, gdy mnie budziła, brałam za futro i zamykałam z kuwetą i kocykiem w łazience. Po tygodniu miałam spokój. Ale od tego czasu, jeśli obudzę się nad ranem to zamykam drzwi sypialni i mam komfort snu, w końcu jest to nam potrzebne do regeneracji sił.
    W butelce od spryskiwacza mam wodę. Kiedy zaczynają coś niszczyć psikam im w nos i, zapewniam cię, bardzo szybko nauczyły się, czego nie wolno. Teraz wystarczy, że chwycę tę butelkę do ręki, to wiedzą o co chodzi.
    Zupełnie nie wiem, dlaczego masz wszędzie sierść. My mamy trzy koty i właściwie jej nie zauważamy. I nigdy nie zdarzyło się nikomu znaleźć kociego włosa w jedzeniu. Gdy włażą na blat w kuchni to czeka ich prysznic, a właściwie to w naszej obecności już tego nie robią. Ja 2 - 3 razy w tygodniu przejeżdżam odkurzaczem cały dom, zajmuje mi to jakieś 5 minut i po problemie.
    Lekarstwem na rozsypany żwirek jest zakryta kuweta - owszem, zawsze trochę wyniosą na łapkach, ale parę ziarenek. Za kuwetą mam małą zmiotkę i szufelkę i zgarniam na bieżąco.
    Dom przystosowałam do kotów i nie było to trudne. Firan nie cierpię, na skórzaną kanapę położyłam narzutę (jest to pewien kompromis, bo nie podoba mi się to, ale dla gości ściągam ją), nie obstawiam mebli żadnymi wystawkami, co jakiś czas kupuję im ulubiony zielony kocyk z IKEI, a gdy wygląda jak szmata - bez żalu wymieniam na następny.
    Piszesz, że >dopóki się kota nie ma, może się wydawać, że jesteśmy gotowi na wszystko > Ze mną było zupełnie odwrotnie - zawsze wydawało mi się, że nie jestem jeszcze gotowa, bo mieszkamy w bloku i kot się będzie źle czuł, bo praca itp. Kiedy w końcu się przeprowadziłam, a koty same mi wlazły w drogę, to nie mogę odżałować straconych lat.
  • pee.kotka 27.02.12, 20:26
    dzięki za słowa otuchy. tak naprawdę sierść i żwirek, to nie problem (mimo że sierść jest wszędzie smile. Kryta kuweta się u nas nie sprawdziła - kot lubi do niej wchodzić, macha sobie dla zabawy drzwiczkami, ale nigdy się w niej nie załatwił. najgorsze jest budzenie w nocy, na które chyba rady nie ma: zamykana sypialnia lub łazienkowa kara, ze względu na gabaryty mieszkania odpadają. a kot nocą, jak zamarzy mu się wyjście, rzuca się z impetem na drzwi balkonowe, drapie po meblach, podgryza kotkę, skacze nam po łóżku. Budzę się i nie mogę zasnąć. Za jakie grzechy ta kara? Od miesiąca go nie wypuszczam, ale on nie odpuszcza. I tak niemal noc w noc budzi mnie koci szał.
  • mitta 27.02.12, 23:45
    Kotko, wiem, że koty rządzą, ale nie aż tak. Nie daj się terroryzować. Każda Twoja reakcja na kocie hałasy to jego zwycięstwo nad Tobą. O to mu chodzi. Utrwalił mu się już taki nawyk - hałas = reakcja. A próbowałaś coś takiego: nie dawaj mu spać w dzień, budź go, gdy układa się do snu, baw się z nim wieczorem, może laserkiem, abyś Ty się za bardzo nie zmęczyła wink, nie dawaj mu już jeść po południu. Kiedy się będziesz kładła zasłoń dobrze okna, nakarm kota, zamknij w łazience (nie miej poczucia winy, ani wyrzutów sumienia - nic złego mu się nie dzieje), włóż sobie zatyczki do uszu i wyśpij sie porządnie. I ZERO reakcji.
    A wykastrowany jest Twój kocur, bo może tu leży problem. A gdzie go wypuszczasz?
  • pee.kotka 28.02.12, 07:52
    mieszkamy na parterze. Obok zagajnik, rzeka, z drugiej strony pola i łąki - raj dla ciekawskiego kota. skubaniec nie śpi w dzień dużo - też się włóczy po dworze smile. im cieplej, tym dłużej. w te największe mrozy też wychodził. to mieszanka american shorthair silver tabby. Uwielbia polowania i ruch. jest wytrzymały na niskie temperatury, bardzo komunikatywny. i bardzo lubi zabawy z nami.
    zamknięcie kota w łazience odpada. mamy łączoną z kibelkiem. w nocy korzystam z niej i ja i mąż, i kotka.
    a kot nie zawsze szaleje. czasem po prostu chodzi po mieszkaniu, śpiewa melancholijnie i zawodzi. niekoniecznie głośno. a ponieważ mam sen jak zajączek, to zaraz się budzę. mąż nie. za to jak wyjechałam z dzieckiem na kilka dni a mąż chciał mieć w nocy spokój i ciszę i wybrał pokoju syna, to kot dopiero dał mu czadu: szurał łapkami o drzwi i raz dwa go budził.

    niebawem i tak będę musiała wstawać w nocy do istoty dwunożnej, jak jeszcze ten kot będzie mi dokładał, to załamka na całego.
  • mitta 28.02.12, 09:37
    O, to gratulacje (czy dobrze myślę? ). Tym bardziej musisz się wysypiać. A gdybyś go w dzień nie wypuszczała, tylko na noc, kiedy idziesz spać, a ten, kto pierwszy wstaje, by go wpuszczał. No, musi przecież być na niego jakiś sposób! Niektórzy jeszcze moczą kotu łapy np w mleku i ma na długo zajęcie, bo musi się umyć. Ale to trochę musztarda po obiedzie, bo trzeba i tak wstać. Pozdr.
  • agazuchwa 24.02.12, 07:02
    pierwszy chyba raz czytam takie wyznanie...brawo za odwagę!
  • yag-na 22.02.12, 23:05
    Myślę że to świetny pomysł smile
    Posiadam półtoraroczną kotkę, która jest tak samo ważna w naszym domu jak każdy członek rodziny ( tylko mniejsza) . Nasza pupila nie wyrządziła w naszym domu większych zniszczeń, nigdy nie załatwiła się poza kuwetą ! Przygarniając kota pamiętaj że opieka nad nim to nie tylko karmienie, ewentualne szczotkowanie, przycinanie pazurków . Kotu należy codziennie poświęcić odrobinę czasu w formie zabawy , bo znudzony kot albo będzie się objadał albo będzie psocił ( lub jedno i drugie ) .
    Zwróć uwagę czy dzieci nie bawią się z kotem w głupi sposób. Dla przykładu, koleżanki syn zakładał rękawice kuchenne i niczym pozorant, drażnił się z kotem. Boje się tego kota, bo jest agresywny + dużych rozmiarów .
    Warto również pomyśleć o jedzeniu lepszym niż te z marketów. Owszem, są one droższe, ale bardziej sycące, kot będzie zdrowszy, a czyszcząc kuwetę od razu poczujesz różnicę smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka