Dodaj do ulubionych

Rozmrożona kotka w domu

21.01.14, 00:36
Wczoraj ze znajomymi znaleźliśmy kotkę w studzience. Prawie zamarzła. Odcinaliśmy futro i udało się wyjąć. Teraz mam problem, bo nigdy nie miałam kotki. Prycha i wystawia pazury, gorzej niż pis obronny. Jest u koleżanki, bo ona ma kota i psa, a ja kończ przeprowadzkę. Nie wiem co robić, bo kamy suchej ani puszek nie je, bo nic nie je ze stresu, czy dlaczego?. Właśnie nie śpię bo gotuję serduszka i marchew na parze,ale nie wiem czy to dobre dla kota.
Ma ok. roku. Czy ktoś może napisać co dalej robić?
Miałam zwierzę, ale psa, a tu się gubię
Bo właściwie dlaczego miałaby nie być w domu. Wygląda na to, że jest strasznie niedotykalska, ale przychodzi na kolanka, byle jej nie ruszać. Mruczy jak parowóz. Tylko co i jak? Była w domu i to widać, ale reaguje warczeniem i pazurami.
Dziękuję z góry za wszystkie rady:
szczepienia, odrobaczenie (czy tak jak pies), co robić?- bo ja się chyba bardziej boję niż ona.
Ola
Edytor zaawansowany
  • andreadoria13 21.01.14, 00:58
    Zawiń kotkę rano w jakiś ciepły kocyk i pójdź z nią do weterynarza ! On oceni jej stan i powie, co robić dalej ... DOBRZE, że wyciągneliście ją ze studzienki !
  • nevada_r 21.01.14, 08:39
    > Zawiń kotkę rano w jakiś ciepły kocyk i pójdź z nią do weterynarza !

    Weterynarz to dobra rada, ale to obcy kot - nie należy zawijać jej w koc, bo podrapie i zwieje. Trzeba pożyczyć/kupić kontenerek.
  • olagrayn 22.01.14, 18:11
    Właśnie byliśmy u doktora, zdrowa, odrobaczona, książeczka założona, dostała 2 zastrzyki, jutro wracamy na dalsze zabiegi, mam już karmę zakupioną w klinice - ale zjadła rosołek. Pojawił się nowy problem, chce nas gryźć i drapać. Chyba poczuła się jak na swoim terytorium i nas terroryzuje, to nie żart. Jest już u mnie w domku, chodzi po meblach, ogląda każdy zakamrek, siusia do kuwety (widoczni nauczona), ale ja podrapana i pokąsana, bo przyszła na kolana i chciałam pogłaskać mruczącą.
    Masz pomysł jak postępować? - bo zaczynam się troszkę obawiać.
  • viki711 22.01.14, 19:01
    W jakich sytuacjach zaczyna drapać? Może to objaw strachu przy szybszym, gwałtowniejszym ruchu, może została skrzywdzona przez człowieka i teraz tak reaguje, pozwól jej sobie zaufać i daj jej czas na oswojenie, jak nie chce żebyś głaskała, dotykała, nie rób tego, poczekaj, jak przyjdzie na kolana to cudownie, mów do niej łagodnie i obserwuj jej reakcje, z czasem na pewno się dogadacie. Powodzenia
  • olagrayn 22.01.14, 19:45
    viki711 napisała:

    > W jakich sytuacjach zaczyna drapać? Może to objaw strachu przy szybszym, gwałto
    > wniejszym ruchu, może została skrzywdzona przez człowieka i teraz tak reaguje,
    > pozwól jej sobie zaufać i daj jej czas na oswojenie, jak nie chce żebyś głaskał
    > a, dotykała, nie rób tego, poczekaj, jak przyjdzie na kolana to cudownie, mów d
    > o niej łagodnie i obserwuj jej reakcje, z czasem na pewno się dogadacie. Powodz
    > enia
    Nie zastanawiałam się na szybkością moich ruchów. Sama wskoczyła na kolana, zaczęła mruczeć, a mnie poszłu paluszki za jej ucho, aby delikatnie podrapać/posmyrać. Ale moż to taka reakcja po wizycie u doktora.
    Dziwna generalnie jest. Niby chce się przytulić. Mruczy tak, że w całym domy jak przy kinie domowym. A gdy chce się ją pogłaskać jakakolwiek dłoń moja czy córki, następuję obrona, bo nie nazwę atakiem. Sama zaczynam się zastanawiać, czy nie była bita.
    Dziwna jest bardzo, bo sama wcześniej kota ni miałam, ale znajomi mają kota. On jest istna przytulanka i pies w domu.
    Widzisz, ona nie rzuca się jakby polując, problem, gdy my zbliżamy dłonie.
    Dziś Pan doktor uskuteczniał badania w rękawicy. Może to, że w samochodzie jechała w ręczniku do lekarza i nie bardzo mogła się ruszać i tak samo wracałyśmy. Nie kupiłam wszystkiego, co potrzebne, bo za krótki czas. Poza tym puszki są do wyrzucenia i muszę się nauczyć co kupować i co lubi.
    Wiem jedno, była w domu, nauczona czystości. To nie jest dziki kot, ale jakaś obrona jej się włącza.
    Skoro jest to chcę sobie poradzić, a nie mam doświadczenia. Córka zakochana w niej, choć obchodzą się łukiem. Bo Andzia się boi pazurów.
    Szczerze myśl, że ktoś wziął na prezent na święta, czegoś nie spełniła, to bił, a potem wyrzucił.
    Jest biała z rudym i minimum szarego.
    Na kotach kompletnie się nie znam, to mój problem.
    Teraz już nie da się zrezygnować, teraz trzeba jakoś popracować/nauczyć/nie wiem ale coś zrobić. Z góry dziękuję i to bardzo za wszystkie porady. Przepraszam za głupie pytania.
    Ola
  • yenna_m 22.01.14, 22:51
    mruczenie u kota bywa objawem zaniepokojenia
    tak kot się próbuje uspokoić

    nic na siłę
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 22.01.14, 22:54
    acha, kot może być jak najbardziej podwórkowy
    po prostu koty są bardzo czyste i tak się to u nich przejawia
    i mówię to z doświadczenia dotyczącego dzikich 3-miesięcznych kociaków wyciągniętych z piwnic do domów

    (u mnie 4-tygodniowy kociak już korzysta z kuwety bo mu matka pokazała)
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • nevada_r 21.01.14, 08:38
    Spoko, nie bój się, będzie dobrze. wink

    Kot może nie lubić karmy, więc będziesz musiała go karmić np. mięsem [poczytaj sobie na necie, co dawać - sparzonego kurczaka, rybę, trochę wątróbki itp.]. Może po jakimś czasie będziesz mogła dołączyć dobrą karmę

    Jak się kot trochę oswoi - za parę dni - możesz ją zabrać do weterynarza - on ci ją zaszczepi, odrobaczy i obetnie pazurki.

    Z kotami największy "problem" jest taki, że jak taki drań się uprze, to wlezie wszędzie - na blaty, na stoły itp. Trzeba się z tym pogodzić. Poza tym drapią meble [można obcinać pazury], niektóre objadają kwiatki no i linieją - niestety. Takie "uroki" posiadania kota. smile

    Powodzenia - na pewno będzie dobrze! smile
  • mitta 21.01.14, 09:41
    Cieszę się, że ją uratowaliście.
    Koty to cudowne stworzenia, przekonasz się o tym. Jeżeli siada ci już na kolana i mruczy - będzie dobrze.
    Potrzebna ci kocia wyprawka.
    Kuweta - najlepiej kryta, ale taka, którą można rozłożyć na czynniki pierwsze. Na początek używałabym odkrytej, później dołożyła pokrywę, a drzwiczki niekoniecznie.
    Żwirek - polecam Cats Best Eco Plus (nie pomyl z cats best, tego nie polecam), jest ekologiczny, drewniany, naturalnie pachnie, dobrze zbryla, odchody można wrzucać do toalety i jest bardzo ekonomiczny. Ma jedną wadę - roznosi się na łapkach, ale i tak ten uważam za najlepszy.
    Łopatka do żwirku, kup mocną, bo te marketowe za 2 zł uginają się i łamią.
    Miski - najlepiej płytkie i szerokie - podobno koty nie lubią, jak im wąsy dotykają brzegów, 3 szt. do wody (podobno koty więcej piją z metalowych), do suchego i do mokrego jedzenia.
    Transporterek - możesz mieć własny lub pożyczać, w kartonie, ani luzem nie polecam kota wozić.
    Jeżeli kotka żyła dziko to najprawdopodobniej lubi ludzkie jedzenie, które znajdowała gdzieś w śmietnikach, albo najtańsze marketowe, którym ludzie ją dokarmiali, Spróbuj dać jej wędliny, szynkę, jakieś saszetki z marketu - na dłuższą metę nie jest to dobre, ale na razie musi coś jeść. Mięsa nie potrzeba parzyć, ani gotować, koty jedzą surowe, chociaż jeśli była dokarmiana to takie może lubić. Stopniowo przyzwyczajaj do lepszej karmy. Nie dawaj tylko surowej wieprzowiny.
    Powinnaś też zawieź kotkę do weta, musi być odrobaczona, odpchlona, zbadana pod kątem kociego kataru i świerzbowca w uszach. Szczepienia można zostawić na później.
    Na początku jest trochę wydatków, ale ogólnie utrzymanie jednego kota nie jest drogie.
    Powodzenia!!!
  • yenna_m 21.01.14, 23:07
    kot podwórkowy może nie załapać, do czego służy cat best
    więc na początek zwykly żwirek betonitowy lub wręcz piasek
    plus powolne przechodzenie na docelowy żwirek, poprzez systematyczne podsypywanie docelowego żwirku do betonitu wink

    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 22.01.14, 18:40
    Właęnie zaczęła się zachowywać w tym względzie jak dobrze wychowany kot domowy. Załatwia się do kuwety, ale przychodzi na kolana i się łasi, następnie warczy, drapie i gryzie. To nie ukrywam boli, ale nie chce się łatwo poddać i się się nie poddam.
    Zrobiliśmy zabawkę żeby wyżyła pazury i zagryzła zabawkę, ale ma ją w poważaniu....sad
    Lekarz mówi, że czas... czas... czas..., tylko czy zamykać sypialnię na noc? bo jak zapoluje na twarzy?
    Wybacz, ale pierwszy raz mam taką sytuację.
  • lagadema 22.01.14, 19:51
    Kotce trzeba teraz spokoju a Tobie cierpliwości. Dopiero dwa dni minęło od bardzo traumatycznego dla niej przeżycia, musiała przeżyć niewiarygodny stres, gdy przymarzła w tej studzience, a sam proces wyciągania jej, odcinania futerka, a w kolejnym dniu wizyta u weta i zastrzyki - to naprawdę mnóstwo szalenie stresujących sytuacji związanych z ludzkim dotykiem. Skoro kicia jest oswojona i przychodzi na kolana to i tak więcej niż można byłoby się spodziewać w takim przypadku. Na razie odpuść dotykanie - ono nie jest tu najważniejsze.

    A tak w ogóle to zrobiłaś świetną robotę ratując tę koteczkę - ogromny szacun smile))
  • yenna_m 23.01.14, 07:57
    mozesz, jesli z tym bedziesz sie czuc komfortowo
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 22.01.14, 18:59
    mitta napisała:

    > Cieszę się, że ją uratowaliście.
    > Koty to cudowne stworzenia, przekonasz się o tym. Jeżeli siada ci już na kolana
    > i mruczy - będzie dobrze.
    Tylko mruczy jak parowóz, ale nie wolno się ruszać, bo zaczyna warczeć jak pies i pazury i zęby idą w ruch. Czyli jak przychodzi to na zasadzi "ja tu jestem ale nie dotykaj"
    > Potrzebna ci kocia wyprawka.
    > Kuweta - najlepiej kryta, ale taka, którą można rozłożyć na czynniki pierwsze.
    Na razie mam plastikowy pojemnik 30na 20 cm. i działa, ale Twoje rady są bezcenne, dziękuję
    > Na początek używałabym odkrytej, później dołożyła pokrywę, a drzwiczki niekonie
    > cznie.
    Nie widziałam, że takie kuwety istnieją, dziękuję, znów bezcenna rada.
    > Żwirek - polecam Cats Best Eco Plus (nie pomyl z cats best, tego nie polecam),
    > jest ekologiczny, drewniany, naturalnie pachnie, dobrze zbryla, odchody można w
    > rzucać do toalety i jest bardzo ekonomiczny. Ma jedną wadę - roznosi się na łap
    > kach, ale i tak ten uważam za najlepszy.
    Również dziękuję, już zapisałam.
    > Łopatka do żwirku, kup mocną, bo te marketowe za 2 zł uginają się i łamią.
    Ale po co taka łopatka? Ja workiem zebrałam dziś całe jakieś trocinki, które mi poleciła Pani ze sklepu dla zwierząt i wczoraj kupiłam. Ale na żwirku się nie znam.
    > Miski - najlepiej płytkie i szerokie - podobno koty nie lubią, jak im wąsy doty
    > kają brzegów, 3 szt. do wody (podobno koty więcej piją z metalowych), do sucheg
    > o i do mokrego jedzenia.
    MA 3 miseczki. 2 metalowe i jedną szklaną z wodą. Pytanie: czy po mleku nie dostanie biegunki. Wczoraj w nocy zjadła bułkę, którą ususzyłam.Bo chyba czarami nie zniknęła.
    > Transporterek - możesz mieć własny lub pożyczać, w kartonie, ani luzem nie pole
    > cam kota wozić.
    Dziś pojechaliśmy do doktora w ręczniku, ale oczywiście zakupię.
    > Jeżeli kotka żyła dziko to najprawdopodobniej lubi ludzkie jedzenie, które znaj
    > dowała gdzieś w śmietnikach, albo najtańsze marketowe, którym ludzie ją dokarmi
    > ali, Spróbuj dać jej wędliny, szynkę, jakieś saszetki z marketu - na dłuższą me
    > tę nie jest to dobre, ale na razie musi coś jeść. Mięsa nie potrzeba parzyć, an
    > i gotować, koty jedzą surowe, chociaż jeśli była dokarmiana to takie może lubić
    Właśnie marketowego nie chce jeść. Zjadła trochę makreli wędzonej, kurczaka surowego, marchewki startej i tą suchą kajzerkę. Od dziś mamy karmę z lecznicy zakupioną z witaminami i składnikami, bo to istny kościotrup, ale Pan doktor powiedział, że jest przyzwyczajona do tgo co dostawała w domu i dlatego nie tyka tego co nie zna.
    > . Stopniowo przyzwyczajaj do lepszej karmy. Nie dawaj tylko surowej wieprzowiny
    Ważna informacja, dziękuję, choć nie wiem dlaczego.
    > .
    > Powinnaś też zawieź kotkę do weta, musi być odrobaczona, odpchlona, zbadana pod
    > kątem kociego kataru i świerzbowca w uszach. Szczepienia można zostawić na póź
    > niej.
    Byliśmy dzisiaj, jest odrobaczona, dostała 2 zastrzyki, ale nie wiem dokładnie po co. Jutro jedziemy ponownie. Mamy już książeczkę zdrowia.
    > Na początku jest trochę wydatków, ale ogólnie utrzymanie jednego kota nie jest
    > drogie.
    Oby tylko przestała się zadomawiać nas terroryzując.
    > Powodzenia!!!
    Dziękuję za tak dużo ważnych porad. Bardzo Ci dziękuję.
    Pytałam doktora, jak ze sterylizacją. Nie było, ale ma ok 1 roku i zaleca na początek jej stabilizację, a potem zabieg. Co o tym sądzisz?
    Jeszcze raz dziękuję za każdy Twój wpis i poradę, są bezcenne.
    Ola
  • yenna_m 22.01.14, 23:04
    co do żwirku - na początek jednak betonitowy (np benek)
    jeśli kot nie zna żwirku drewnianego, może być problem i może zacząć sikać gdzie indziej

    jeśli kotka mieszkała na zewnątrz, najbezpieczniej właśnie nabyć betonit (powinna go zaakceptować) i sukcesywnie przechodzić na inny żwirek, podsypując go do kuwety (na początek jednak kuweta odkryta)

    generalnie - im mniej zmian na początek, tym lepiej

    kot to kot, a ten jest dość straumatyzowany

    miseczki szklane są ok
    metalowe też - bardzo dobry wybór, latwiej je utrzymać w czystości

    nie mam pojęcia, czy kot po mleku dostanie biegunki
    raczej nie powinno się go podawać
    podaj kotu np jogurt naturalny
    zdrowy, zaszkodzić nie powinien

    ALE z kotami jest tak, że KAŻDE nowe pożywienie może u nich wywołać biegunkę
    po prostu musisz obserwować i trzymać rękę na pulsie

    ze sterylką poczekaj, aż kot się ogarnie
    zbyt wielki stres może spowodować, że kotu po prostu rozjedzie się układ immunologiczny i zachoruje - w skrajnych wypadkach nawet na FIP (zdarza się)
    nie ma mu co dokładać

    i kot się ogarnie psychicznie
    zobaczysz, za miesiąc to będzie inny kot smile
    tylko nic nie róbcie na siłę, dajcie jej i sobie trochę czasu
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • aankaa 21.01.14, 18:10
    oprócz powyższych - postawiłabym jakieś pudło w kącie (+kocyk/ręcznik/kawałek miękkiej szmatki) - koty wręcz maniakalnie wchodzą do pudeł, nawet tych po herbacie big_grin dałabym czas na oswojenie się z nowym otoczeniem. Miseczki z jadłem, wodą + kuweta w miarę blisko.
    A potem już tylko czekaj aż kocisko wlezie Ci do łóżka i zajmie najlepsze miejsce tongue_out
  • yenna_m 21.01.14, 23:09
    i jak kot?
    na początek może się chować i nie chcieć jeść

    postawcie jedzenie i kuwetę jak najbliżej miejsca w którym kot siedzi i... olejcie kota wink
    możecie go na początku odizolować w oddzielnym pomieszczeniu, będzie mieć czas na spokojne zapoznanie się z nowymi zapachami i nowym domem
    najważniejsze, żeby jadł i korzystał z kuwety
    ale bez paniki

    też bardzo ważne - zabrać kota jak najszybciej na przegląd do weta
    odrobaczyć, odpchlić i te de
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • mitta 24.01.14, 13:44
    No to jeszcze parę rzeczy wyjaśnię:
    1. Kuweta. Spójrz na tę zalinkowaną (taką mam i mogę polecić). Rozkłada się na tę szarą część i białą pokrywę. Możesz najpierw używać samej szarej, jak kuwetę odkrytą, a później zakryć. Chociaż ja od razu dawałam zakrytą i koty nie miały żadnego problemu. Zdemontowałam tylko te drzwiczki z pleksi. Dodatkowo w pokrywie jest uchylny daszek, który ułatwia czyszczenie kuwety (nie musisz całej ręki po szyję wkładać do środka). Ja uważam, że kuweta, podobnie, jak ludzka toaleta, nie musi być na widoku.
    animalia.pl/produkt,15800,40,catit-kuweta-kryta-z-filtrem-duza-szara-56-x-43-x-46-cm.html
    2. Łopatka. Jeśli kupisz ten żwirek, który poleciłam, to z odchodów robi się zgrabna bryłka. Wtedy bierzesz łopatkę z dziurami, bryłka się na niej zatrzymuje, a nieużyty żwirek z powrotem wpada do kuwety (działa to na zasadzie takiego sitka. W linku masz łopatkę, którą sama używam i też polecam.
    animalia.pl/produkt,4974,40,trixie-lopatka-do-zwirku-uniwersalna.html
    3. Mleko. Raczej się nie daje, bo kot nie trawi niektórych składników. Jeżeli nie będzie miała biegunki - to może czasem dostać, także jogurt, czy śmietankę.

    4. Wieprzowina surowa. Może się zdarzyć, że mięso jest zarażone wirusem choroby Aujeszkiego. Dla ludzi wirus całkowicie nieszkodliwy i dlatego nie prowadzi się regularnych badań mięsa pod tym kątem. Dla kotów - śmiertelny, koty umierają w strasznych męczarniach, porażony mają układ nerwowy, nie ma na to lekarstwa. Choroba spotykana jest coraz rzadziej, jednak pewne ryzyko istnieje.

    5. Z kastracją się nie pali, skoro już nie wychodzi. Ale dla zdrowia kotki (niewykastrowane w większości zapadają na ropomacicze) dobrze przeprowadzić ten zabieg. Jak trochę wydobrzeje, nabierze sił, bo dla kotki to poważna operacja, zdecydujcie się na to.

    6. Drapanie. Poproście weta, aby przyciął kotce pazurki - ale, broń Boże, nie można usuwać całkowicie. Pazurki są właściwie potrzebne tylko kotom wychodzącym, do polowań, ucieczki itp., niewychodzącym kotom się przycina. Możecie to później sami robić, chociaż zwykle jest z tym ambaras wink

    7. Żwirek Cats best eko plus sprzedawany jest w różnej wielkości workach. Jeśli masz gdzie to trzymać - opłaca się kupić ten 40 l, powinien ci starczyć na rok. Szukaj na allegro lub w sklepach zoologicznych z darmową dostawą np. tu
    www.mall.pl/zwirek-koty/jrs-kockolit-cats-best-oekoplus
    Najpierw nasyp warstwę tak 8 cm, a później stopniowo uzupełniaj. Odchody można wrzucać do toalety, czego przy innych żwirkach nie polecam, bo działają jak cement. Są jeszcze inne drewniane np. cats best, ale nie zbrylają.

    8. Ja wszystko kupuję w sklepach internetowych lub na allegro, sprawdzam tylko, czy jest darmowa dostawa (zwykle jest przy zamówieniach powyżej jakiejś kwoty)

    Jeśli jeszcze czegoś nie będziesz wiedziała - pytaj. Zawsze się znajdzie ktoś, kto podpowie.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/gg/wb/qpz8/yq5lrRRhXRFC0Ai0qX.jpg
  • k1234561 24.01.14, 16:31
    Tak mi przyszło na myśl,że możesz jeszcze kupić Felliway do kontaktu.To są kocie feromony,które mają relaksować i uspokajać kota.
    Jeśli kotka przekona się wreszcie do suchej karmy,to kup w lecznicy weterynaryjną karmę uspokajającą.Wiem,że Royal Canin miał karmę Calm,która miała właśnie uspokajać koty.
    Ogólnie życzę dużo cierpliwości i dajcie sobie czas.Nic na siłę.Wskakuje na kolana (wielki sukces),ale nie chce być dotykana,głaskana,nie głaszcz i nie dotykaj.
    Powodzenia życzę i zdrówka dla koteczki.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • olagrayn 27.01.14, 18:21
    Mitta,
    Jak ja Ci dziękuję i innym oczywiście też za te wszystkie odpowiedzi.
    Nie było mnie kilka dni, bo pracuję.
    Podsumuję co si wydarzyło.
    Byłyśmy z Iwanką (tak ją nazwałyśmy) drugi raz u lekarza. Dostałą następne zastrzyki, ale już dopytałam.
    1. Zestaw witamin
    2. Antybiotyk, bo coś było w uchu, a ja z wrażenia za pierwszym razem tego nie zanotowałam i do mnie nie dotarło.
    Wyprawka zakupiona tak siłami własnymi jak i przejętych rolą "cioć" big_grin
    Jedzenie: mamy oczywiście karmę profesjonalną, ale największym smakołykiem okazało si jajko w majonezie, które zostało porwane z talerza Andzi. Śmiało zjada pręg z rosołu z marchewką drobno posiekaną, asystuje przy robieniu jedzenia i generalnie widzimy, ze woli to co domowe, warzywa trzeba rozdrobnić, aby nie wybrała.
    Iwi przychodzi na kolana, ale jej nie dotykamy, gdy chcemy to wstajemy i sama zeskakuje, mruczy jak parowóz, w nocy wchodzi na poduszkę obok głowy i czasami to mruczenie aż budzi.
    Pazurki przycięte, ale sama bym się nie odważyła, może później.
    Za drapak służy ręcznik frotte w łazience, to jedno z ukochanych zajęć. Drapie, skacze i na nim się zawiesza (mam wizję postrzępionych ręczników, uuuuuuuuuuuuuuuu).
    Ulubione miejsce to półki na książki na książkach im wyżej tym lepiej zwłaszcza gdy ktoś obcy przychodzi i skok. Tak bezpiecznie obserwuje z "jej wysokości".
    Wychodzi na klatkę schodową i wita się z kocurem sąsiadki, ale tak nieufnie, bo on ma charakterek.
    Co do wyściółki kuwety, to żwirek się nie sprawdza, bo go wydrapuje, a właściwie wykopuje poza, takie kopanie dołków, a żwirek leci poza i to chyba jest zabawa.
    Sterylizację musimy zrobić przed okresem rui/kocenia, ale bardzo mnie to osobiście boli. Wiem, ze tak trzeba.
    Ktoś zalecił mi założenie siatki na balkonie, ale tego nie zrobię.
    Jeszcze raz dziękuję za wszystko. Jeżeli jeszcze coś możecie podpowiedzieć, bo ja nie wiem o co jeszcze pytać.
    Pozdrawiam,
    Ola
  • k1234561 27.01.14, 20:00
    Sterylizację musimy zrobić przed okresem rui/kocenia, ale bardzo mnie to osobiś
    > cie boli. Wiem, ze tak trzeba.

    Ale dlaczego Cię to osobiście boli?Zwierzęta to nie ludzie.Kotki to nie kobiety,które w pewnym okresie swego życia mają parcie na posiadanie dzieci,wychowywanie ich itd.
    Niewysterylizowana kotka to prędzej czy później przyniesie Ci do domu małe kociaczki.Tak, maluchy są słodkie,ale z tych maluszków wyrastają kolejne dorosłe koty.Znajdziesz dla nich wszystkich domy?Wątpię.Tym bardziej,że kotka w ciągu roku może i ze dwa razy zaciążyć.To czyste szaleństwo nie sterylizować w takiej sytuacji kotki.Tym bardziej,że kotka będzie u Ciebie raczej wychodząca.Ma już kontakt z kocurem sąsiadki to tak najbliżej.
    Dlatego nie obraź się,ale naprawdę więcej dobrego sprawisz tą sterylką niż złego.Bo i kotka będzie spokojniejsza i nie zostaną sprowadzone na świat kolejne kocięta,które prędzej czy później staną się bezdomne lub trafią do schroniska.

    "Ktoś zalecił mi założenie siatki na balkonie, ale tego nie zrobię."

    Ktoś widać bardzo mądry Tobie to poradził.Nie wiem na którym piętrze mieszkasz,ale tak naprawdę to nieistotne.Widziałam i słyszałam już o niejednym kocie,który zwiał z domu właśnie przez balkon,albo wypadł z niego bo polował na ptaszka,niektóre też koty połamały się po takich wyskokach.Wbrew pozorom koty nie zawsze lądują na 4 łapach i nie mają szkieletu z betonu.A siatka o drobnych oczkach naprawdę nie szpeci balkonu.Poza tym uchroni go od np.sr....jących gołębi czy innego ptactwa.A i też uchroni ptactwo przed kotem przebywającym na balkonie.Naprawdę przemyśl tą sprawę jeśli zależy Ci na kotce.
    Szkoda byłoby stracić ją w taki głupi sposób po tym wszystkim co dla niej zrobiłaś.

    Co do innych pielęgnacyjno-żywieniowych kwestii to kup kotce Bezo-pet.To taka pasta odkłaczająca.Sprawia,przy regularnym stosowaniu,że kot będzie odkłaczał się dołem a nie górą wink
    Unikaj też podawania ludzkiego jedzenia.Jest przyprawiane i generalnie zbyt słone dla kota,a one mają bardzo wrażliwe nerki.Jeśli lubi gotowane mięso,to OK,ale ugotuj jej kawałek tylko w wodzie,z warzywami jeśli je lubi ale zero przypraw.To będzie naprawdę bardzo zdrowe jedzenie dla niej.
    Nie dawaj też mleka.Chyba,że kupisz takie typowo kocie w zoologicznym lub w Rossmanie.
    Od czasu do czasu w ramach przysmaku możesz podać odrobinę jogurtu naturalnego,białego serka,ale odrobinkę i nie codziennie,raczej od święta wink


    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • olagrayn 27.01.14, 20:40
    Już Cię nie lubię!
    Owszem możesz mieć rację. Wiem, że muszę ją wysterylizować, ale to trudne. Dla Ciebie oczywiście to codzienność
    Nie osiatkuję balkonu. Nie ma takiej możliwości.
    Coś jeszcze?
  • yenna_m 27.01.14, 21:48
    niewysterylizowana kotka zasika ci totalnie mieszkanie w rui

    po takich dwoch rujkach kanapy i lozka nie nadaja sie do niczego, tak smierdolą

    poza tym niewysterylizowana kotka predzej czy pozniej zachoruje na ropomacicze - i jest to powaznezagrozenie dla zycia kotki - oraz na raka gruczolu mlekowego (tez smiertelny, i powoduje koniecznosc wyciecia kotce calej lisywy mlecznej)

    dobrze przeprowadzona sterylka to kilkucentymeyroea blizna
    i zdrowa, niesikajaca w rujce po calej chalupie kotka
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 27.01.14, 21:56
    Bardzo dziękuję za tak brzydko napisane co mnie czeka. Przy takich osobach jak Ty chyba nikt nie pokusiłby się adopcję zwierzaka.
  • marslo55 28.01.14, 13:08
    olagrayn napisała:
    "Bardzo dziękuję za tak brzydko napisane co mnie czeka. Przy takich osobach jak Ty chyba nikt nie pokusiłby się adopcję zwierzaka."
    Napisała nieelegancko, ale ma dużo racji. Poza tym nie pisze o adopcji kota jako takiej, tylko o problemach z kotką niewysterylizowaną. Sama napisałaś, że będziesz musiała to zrobić, więc chyba jeśli poznasz więcej złych stron niepodjęcia decyzji o sterylce, powinno ci być łatwiej.
    Dlaczego decyzja o sterylizowaniu kotki jest dla ciebie trudna? Jeśli chciałabyś spędzić trochę czasu z kociakami, zawsze możesz zdecydować się na wolontariat w schronisku. Jeśli martwisz się o zdrowie kotki, to jakiekolwiek drobne dolegliwości miałaby spowodować sterylizacja, żadna z nich nie da się porównać z ropomaciczem. Jeśli martwisz się, że kotka "coś straci", to myślisz o niej jak o kobiecie - a to jest kot.
  • yenna_m 28.01.14, 15:08
    jako hodowca powiem, ze odchow kazdego jociaka generuje ogromne koszty

    kiedys sie pokusilam, zeby zliczyc wydatki

    wyszlo mi ponad 1500 od sztuki ze szczepieniami i odrobaczeniem

    nawet jak wytanisz, to nadal to beda ogromne koszty

    wiec szczerze zniechecam...
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 28.01.14, 17:15
    sorry za literówki
    tak się kończy telefoniczne forumowanie uncertain
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 29.01.14, 21:14
    Tu się mylisz. To czego się najbardziej obawiam, to 2 doby po zabiegu. Sterylizowałam psa, kota nigdy. Jeżeli to jest podobne, a myślę, że tak, to strach o drgawki gdy się wybudza i czy się wybudzi. Ból jaki może odczuwać i czy odczuwa, czy na czas podawane są leki, czy nie działają krócej, a ją będzie bolało, ona nie umie powiedzieć, a zachowań kotów nie znam. Zastanowienie czy zakładać plastikowy kołnierz. Jak sobie będzie radzić gdy wchodzi/wychodzi do/z kuwety i czy powinna zadzierać nóżki wchodząc? Wiele kwestii.
    To nie kot, to już mój członek rodziny, a nie tylko zwierzę.
    Brrrrrr, nie lubię Cię
  • andreadoria13 29.01.14, 21:29
    Kotkę od weterynarza - odbierasz wybudzoną ! Ubraną w specjalny kaftanik, tak żeby nie miała dostępu do rany po zabiegu. Problemy fizjologiczne - bez problemu ... Kotka bardzo szybko wraca do normy. Pozdrawiam. smile
  • olagrayn 30.01.14, 20:56
    Dziękuję za post, ale ja wiem, że u lekarza się czeka. Ja przynajmniej nie wyobrażam sobie tak np. iść na shoping, podczas gdy będzie operowana. Co z kołnierzem?
  • yenna_m 30.01.14, 21:16
    kołnierz nie jest potrzebny
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 30.01.14, 21:54
    yenna_m napisała:

    > kołnierz nie jest potrzebny
    Czyli rozumiem, że nie będzie chciała lizać szwów?
    Wybacz za głupie pytania, ale tak jak napisałam, zwyczaje kocie są mi obce.
  • yenna_m 30.01.14, 22:02
    nie będzie, bo będzie miała na brzuszku specjalny kubraczek

    kotwwielkimmiescie.blox.pl/resource/lu_w_kubraczku_5.JPG
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 30.01.14, 23:29
    Jak ja Ci dziękuję za wszystkie poradysmile
  • yenna_m 29.01.14, 22:29
    brrrr.. ja ciebie też nie lubię tongue_out

    natomiast należałoby nie lubić przede wszystkim weta, który sterylizował Ci psa, po prostu

    najprawdopodobniej gdzieś popełnił błąd przy dawkowaniu leków np

    1. poszukaj DOBREGO weta, który potrafi robić dobrze sterylkę i robi małe nacięcia (popytaj np hodowców czy kociarzy na forum miau - tam piszą ludzie z całej PL, na pewno znajdzie się tam ktoś z Twojej okolicy)
    2. szew - śródskórny jest najlepszy
    3. kotka będzie wybudzona
    4. kołnierz nie będzie potrzebny, będzie potrzebny kubraczek chroniący ranę przed rozlizaniem i zabrudzeniem
    5. ból przy ropomaciczu jest tak intensywny, że moja kotka po sterylce się wyraźnie uspokoiła i widziałam, że boli ją (pomimo świeżej rany pooperacyjnej) ZDECYDOWANIE mniej - ból przy ropo jest porównywalny do totalnego bólu porodowego, moja kotka wręcz miała potrzebę parcia, jak przy porodzie i naprawdę czuła się fatalnie, płakała, no dramat po prostu.
    6. po sterylce kotki sobie radzą nad wyraz dobrze. Nie będzie takiego dramatu jak przy psie. Dlaczego? Kot jest zwierzęciem, które pokazuje, że go boli dopiero, gdy ból jest nie do zniesienia. Dobę po sterylce koty potrafią już wskakiwać na meble (oczywiście to jest niewskazane, jednak tak robią). Korzysta więc z kuwety bez problemu, a kubraczek zapobiega brudzeniu się rany.
    7. dobrze wykonany szew śródskórny zapobiegnie rozejściu się rany

    ALE!

    najważniejszy jest bardzo dobry wet
    i na dobrym wecie bym się skupiła

    no i jeszcze jedno - sterylka dopiero wówczas, gdy kot będzie się czuł dobrze i bezpiecznie w Twoim domu
    nie wcześniej niż miesiąc-dwa po pojawieniu się kota w domu
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 28.01.14, 15:04
    moze dlatego wlasnie jestem hodowca kotow wink

    nigdy nie oklamuje nabywcow kociakow w tej materii i jak dotad nikt mi kota nie zwrocil, bo przeroslo go to czy tamto

    kot to zywa istota z fizjologia dotyczaca plodnosci

    nie obejdziesz pewnych rzeczy

    albo zdrowie kota i sterylka, albo rujka za rujką, chudnaca w oczach kotka, ktora ostatecznie moze umrzec z przyczyn hormonalnych

    ladowanie ustnej antykoncepcji w kota moze spowodowac takze oplakane skutki, z rakiem i ropomaciczem włacznie

    jesli sie decidujesz na rujki i posikiwanie w rujkach - ok
    ale malo kto ze znanych mi ludzi jest w sranie mieszkac w, za przeproszeniem, zaszczanym mieszkaniu

    to piekne, ze uratowalas kotke
    jednak kot zyje przez 15 lat i jesli nauczy sie posikiwac w rujce, to moze sie zdarzyc ze po sterylce nie przestanie

    i nie mowie tego tobie na zlosc, tylko tak po prostu jest

    natomiast schrony pelne sa kotow niewysterylizowanych czy nirewykastrowanych na czas, bo ludzie zwyczajbie bie wytrzymali psychicznie z lejącym kotem

    a fajbie jefnak miec radosc z przebywania z jotem

    to cudowne, mądre, piękne stworzenia, potrafiace dac czlowiekowi wiele milosci i szczescia

    ino oczywiscie czlowiek musi byc odpowiedzialny i musi tego kota wysterylizowac, zapobiegajac, bardzo naturalnemu, znaczeniu terenu w okresie plodnosci
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • k1234561 28.01.14, 17:20
    olagrayn napisała:

    > Już Cię nie lubię!
    > Owszem możesz mieć rację. Wiem, że muszę ją wysterylizować, ale to trudne. Dla
    > Ciebie oczywiście to codzienność
    > Nie osiatkuję balkonu. Nie ma takiej możliwości.
    > Coś jeszcze?

    Słuchaj,napisałam Tobie,grzecznie i doradziłam najlepiej jak umiałam, mam koty od kilkunastu lat i wiem o co w tej materii biega.
    Naskoczyłaś na mnie nie wiadomo czemu.A ton powyższej wypowiedzi na poziomie 7-letniej dziewczynki na zasadzie "na złość mamie odmrożę sobie uszy i co mi zrobisz?".I jeszcze roszczeniowe coś jeszcze?
    Nic.Nie chcesz słuchać dobrych rad to nie pisz na forum.Chyba lepiej z pokorą przyjąć,że nie wszystko się wie i posłuchać osób z większym doświadczeniem i skorzystać z tego doświadczenia,niż samemu popełniać błędy a potem się dziwić,że kot zachowuje się inaczej niżbyś tego oczekiwała,że za przeproszeniem rzyga,że sika nie tam gdzie powinien,że gryzie,że drapie,że niszczy coś itp.
    Trochę pokory dziewczyno i dobrego wychowania.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • yenna_m 28.01.14, 17:38
    dziewczyna nie przemyślała paru rzeczy i nie chce słuchać, np nie przemyślała tego, że dając kotu ręcznik do drapania daje przyzwolenie na drapanie we wszystkie tkaniny widzące (również po firankach i po praniu)

    drapak - choćby najprostszy sznurek sizalowy nawinęty na jakiś słupek - żeby kot nauczył się nie demolować mieszkania

    można mieć zwierzęta i mieć dom ogarnięty
    można zwierzaki przygarniać bez głowy, a potem pozbywać się ich na sygnale, bo się ich mądrze nie wychowywało, źle się nimi opiekowało, nie wzięło się pod uwagi fizjologii i naturalnych instynktów zwierzaka, tylko strzelało fochy w stylu "już cię nie lubię" big_grin

    też mnie to zszokowało
    obawiam się, że dziewczyna ma tymczasową zabawkę, której się szybko pozbędzie, jak tylko zabaweczka się znudzi i przestanie spełniać oczekiwania

    Autorko!
    koty:
    niszczą meble i tapety (po to kupuje się drapak)
    rzygają (po to kupuje się im odkłaczacz i sieje trawę)
    czasem się zatykają kłakami (dzień bez kupy to już znak, że trzeba natychmiast iść do weta, po bo takich 4 dniach kot zwykle umiera)
    luźna, nieuformowana kupa u kota to już biegunka i z tym się idzie do lekarza
    niewysterylizowane koty sikają po domu, szczególnie kotki w rujce
    na kocięta dachowe nie ma popytu, więc produkcja słodkich maluszków skutkuje ogromnymi kłopotami i wysokimi kosztami
    kot oddany do schroniska umiera, bo nie jest w stanie poradzić sobie psychicznie ze schroniskową traumą
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 28.01.14, 17:39
    > dziewczyna nie przemyślała paru rzeczy i nie chce słuchać, np nie przemyślała t
    > ego, że dając kotu ręcznik do drapania daje przyzwolenie na drapanie we wszystk
    > ie tkaniny wiSZące (również po firankach i po praniu)
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • andreadoria13 27.01.14, 20:44
    Jeszcze o kuwetach : jeśli kotce nie odpowiada żwirek - spróbuj może mojej metody. Do kuwat wkładam zwykłe papierowe ręczniki !!! Potem ,po skorzystaniu przez koty z kuwety - nalewam do kuwety wody i zawartość leci do WC. Koty doskonale zaakceptowały to rozwiązanie ! Zalety: jest TANIE, higieniczne, proste ... Polecam !
  • olagrayn 27.01.14, 21:43
    Bardzo dziękuję, oczywiście spróbuję z córcią przetestować na Iwi. smile
    Na razie kochamy, cieszymy się, ale nie dotykamy, bo to grozi obrażeniami (ałłłłłaaa gryzie i drapie).
    U doktora to Hrabinia von Pazuren w domu Iwi lub Iwanka smile
    Dziękuję za wszystko, ale za kuwetę woli blachę do pieczenia niż kuwetę.
    ooooooo
    muszę się jeszcze dużo nauczyć i córa też.
    Dziękujemysadstrachhhhhh, bo nas zagryzie i podrapie).
    Dziękujemy właśnie jesteśmy po makreli wędzonej)
    Jak ją pokroić /wysterylizować, to boli, nie ze względu na rodzaj zabiegu, ale uśpienie, ból..
    Wiem, że muszę.
    Dziękuję, nie wiem co dodać.
    Ola
  • mitta 28.01.14, 14:36
    Ola, nie bardzo rozumiem Twoją reakcję. Znam dziewczyny z różnych kocich forów i dobrze Ci radzą. A że używają dosadnego języka - my na kocim zakątku (takie super kocie forum) tak właśnie mówimy, a to że kot się porzygał, albo obsikał wink i nikogo to nie razi, bo to trochę z przymrużeniem oka, ale bardziej z troską i miłością mówione. Ale każdy z nas dałby się za swoje futrzaki pokrajać, znam dziewczynę, która sprzedała samochód, aby ratować kota. Po prostu dzielą się z Tobą swoją wiedzą i doświadczeniem, a to co Ty z tym zrobisz - zależy od Twojej dojrzałości i odpowiedzialności.
    1. Pierwsza sprawa to kastracja. Mnie też było przykro, kiedy przywiozłam moje trzy dziewczynki i przez kilka dni chodziły obolałe. Ale zrobiłam to właśnie dla nich, dla ich zdrowia i dobrego samopoczucia. Zobaczysz sama, jak kotka się męczy w czasie rui. A te niewychodzące mogą mieć zaburzony cykl i mieć ruję permanentną. U mnie tak było - nie mogły skończyć, trwało to kilka tygodni, dopóki nie wyciszyłam tego tabletkami. Ruja niczego je nie pozbawiła, a dała wiele beztroski i zdrowia. Jeśli Cię to jeszcze nie przekonuje, spójrz na zdjęcia z linku
    www.google.pl/search?q=ropomacicze+u+kotki&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=vKvnUsbuPIzwhQegloDQBA&ved=0CDEQsAQ&biw=1219&bih=879

    2 Druga sprawa - zabezpieczenie balkonu. Trochę Cię rozumiem, kiedyś mieszkałam w bloku i raczej nie zdecydowałabym się na to, bo czułabym się nieco klaustrofobicznie. Jednak musisz wiedzieć, że koty bardzo często tracą życie wypadając z balkonu. Znam osobiście takie przypadki. Jeden kot zabił się spadając z siódmego piętra, drugi wylatując z drugiego - wpadł na antenę od internetu i uszkodził sobie narządy wewnętrzne i trzeba go było uśpić. Także uchylne okna są bardzo niebezpieczne. Działają, jak pętla na wisielca, jeśli kot wpadnie w otwór. Wszystkie kocie poradniki przed nimi ostrzegają. Także na tym forum był taki wątek. Przeczytaj go, pisałam w nim, jak można się zabezpieczyć.
    forum.gazeta.pl/forum/w,25085,145915132,,zespol_syndrom_uchylonego_okna.html?v=2
    Życzę powodzenia i nie odbieraj uwag osobiście, traktuj je jako dobre rady osób, które mają i wiedzę i doświadczenie, bo to jest bezcenne. Ja, choć mam do czynienia z kotami niemal od urodzenia, często zwracałam się o pomoc w jakiś nagłych przypadkach i zawsze był ktoś, kto mi dobrze doradził.
  • yenna_m 28.01.14, 15:16
    ano dokladnie

    kazdy z nasa zwierzaki i kocha je tak samo jak kazdego ludzkiego czlonka rodziny

    i powiem ci, ze jedna z moich kotek hodowlanych dostala ropomacicza

    o godz 22 na sygnale jechalam na sterylke z nieprzygotowanym kotem, bo stan byl taki, ze trzeba bylo ciac natychmiast

    ile kosztuje sterylka w godzinach nocnych - mozesz sobie wyobrazic

    natomiast strach przed tym, ze kot moze od ropo zejsc, jest uczuciem paskudnym...

    nikomu nie zycze

    a pisze dosadnie, bo przechodzilam przez pare sytuacji, mam 4 koty, w porywach z maluchami miewam i 9, i cos tam juz o tych kotach wiem...

    --
    Domowej zapiski domowe.
  • annakate 29.01.14, 22:44
    Osiatkowanie balkonu nie oznacza zycia za kratami - mam balkon osiatkowany siatką taką, jak się używa w wolierach dla ptaków, o oczkach 4-5 cm, w kolorze piaskowym z polietylenu - z dołu patrząc na balkon w ogóle jej nie widać, z wewnątrz mieszkania jest widoczna, ale nie przesłania świata. Biorąc pod uwagę, że kot traci wszelki rozsądek widząc zwierzynę latającą, obojętne ptaka, motyla czy muchę siatka jest niezbędna - kot nie skoczy w zamiarach samobóczych, wyleci przypadkiem, o ile nie mieszkasz na parterze nieszczęście murowane.
  • yenna_m 29.01.14, 23:49
    brak osiatkowania balkonu to albo życie bez otwierania balkonu (da się zrobić, też tak żyłam ze 2 lata) albo też ryzyko, że kot wypadnie i w najgorszym razie się zabije, w najlepszym - ucieknie w szoku

    a biorąc pod uwagę, że z kotem mieszka dziecko, to żal i płacz dziecka za ukochanym zwierzakiem jest naprawdę totalną traumą dla rodzica

    myślę, że lepiej osiatkować niż potem zadawać sobie pytanie "dlaczego tego nie zrobiłam?"
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 29.01.14, 23:51
    www.krakvet.pl/trixie-siatka-ochronna-przezroczysta-2x15m-44303-p-13404.html
    www.krakvet.pl/trixie-siatka-ochronna-przezroczysta-4x3m-44323-p-13406.html
    www.krakvet.pl/trixie-siatka-ochronna-przezroczysta-6x3m-44333-p-13405.html
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • andy3458 30.01.14, 09:19
    Mieszkam na parterze, więc dla mnie było to oczywiste, żeby założyć siatkę. Mam ją już od 2 lat i dzięki temu Kicia może swobodnie, bez ograniczeń korzystać z balkonu. Co prawda z bliska jest trochę widoczna, ale z większej odległości nie widać jej wogóle. Zresztą bezpieczeństwo kota jest tu najważniejsze.bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/32/92/66b7521101.jpg
    --
    Człowiek jest cywilizowany na tyle, na ile potrafi zrozumieć kota.
  • marslo55 30.01.14, 15:03
    andy3458 napisał:
    "Mieszkam na parterze, więc dla mnie było to oczywiste, żeby założyć siatkę. Mam ją już od 2 lat i dzięki temu Kicia może swobodnie, bez ograniczeń korzystać z balkonu. Co prawda z bliska jest trochę widoczna, ale z większej odległości nie widać jej wogóle."
    Problem w tym, że autorka wątku nie pisze, czemu nie osiatkuje balkonu. Bo co to znaczy "nie ma takiej możliwości"? Chyba nie chodzi o finanse, bo kot i tak trochę ją będzie kosztował. Nie wyobrażam też sobie balkonu o tak nietypowym kształcie, by fizycznie "nie dało się" go osiatkować. Z balkonu korzystają też inne osoby i wyrażają sprzeciw? Naprawdę nie rozumiem...
    Ja mieszkam na pierwszym piętrze i też uważałam siatkę za konieczną. Ocalały dzięki niej dwa koty i sporo wróbli oraz sikor. Też znam kota, który wypadł z balkonu - był to pers ślamazara, który na widok sroki dostał +100 do szybkości. Przeżył cudem.
  • olagrayn 30.01.14, 23:37
    Nie mogę osiatkować balkonu, bo balkony są własnością spółdzielni, a nie właścicieli mieszkań i tu aby uzyskać zgodę trzeba wiele czasu i niejednokrotnie sądu. Problemem jest odświerzenie koloru elewacji na balkonie, a co dopiero siatka.
  • olagrayn 30.01.14, 23:44
    Napisałam już w innej odpowiedzi , że balkon jest własnością spółdzielni i to problem, ale tym będę martwić później.
  • yenna_m 30.01.14, 23:56
    no to trudno, będziesz uważac na koty, gdy będziesz otwierać balkon

    przez kilka lat żyłam z niezabudowanym balkonem
    przed otwarciem balkonu po prostu kot lądował z innym pokoju - zamknięty...


    --
    Domowej zapiski domowe.
  • olagrayn 31.01.14, 00:15
    Tym zacznę się martwić później.
  • olagrayn 30.01.14, 22:01
    Kochani,
    Serdecznie dziękuję za wszystkie porady, były nieocenione. Kicia i od wczoraj nowy domownik (poszłyśmy za ciosem i uznałyśmy, że samotność Kici nie służy) Black Cat oraz ja i moja córcia Andzia bardzo dziękujemy.
    Pozwolę sobie nadal Was wykorzystywać i Wasze doświadczenie, bo nigdy nie myślałam, że z psiej zrobię się kocią fanką.
    Bardzo dużeeeeeee, wielkieee, olbrzymieeee podziękowania.
    Ola
  • mitta 30.01.14, 23:46
    Czy to znaczy, że od wczoraj macie dwa koty? Bardzo dobra decyzja.
    Co do kastracji - to żadem mój kot (5 szt.) nie miał ani kołnierza, ani kaftanika. Należy pilnować, aby po zabiegu nie skakała, bo wtedy ciało się napręża i mogą puścić szwy. Kaftanik sprawia, że kot w nim siedzi bardzo osowiały i to jest właśnie jego zaletą. I nie daj sobie wcisnąć niewybudzonej kotki. Śmiało możesz iść na zakupy - to jednak kilka godzin potrwa, a w lecznicy będziesz sie tylko denerwować. Najlepiej zabieg przeprowadzić w weekend - masz dwa dni na opiekę i obserwację, a później to już szybko wszystko wraca do normy.
    U mnie jedna kita przez tydzień była bardzo senna, pozostałe już na drugi dzień dobrze się czuły.
  • olagrayn 31.01.14, 00:01
    Tak mamy już dwa koty. Pan Kot jest wysterylizowany, więc wszelkie problemy odpadają z tym związane. Zresztą jest tak łagodny i spokojny, że diabeł przy nim zostałby aniołem. Kicia von Pazuren ( bo tak już ją wszyscy nazywamy) przy nim łagodnieje, a może zadomawia się. Zabieg chcę zrobić jak najszybciej, bo za chwilę marzec (wiem to przesąd, ale i ruja kocia - tak wyczytałam).
    Dzięki Tobie tylko w kubraczku" po "będzie.
    A mam pytanie: czy powinna dostać sesję 7 zastrzyków po?- tak radzi lekarz, chociaż wizyta kontrolna ma być po 5 dniach, czyli ja musiałabym je robić.
    Dziękuję za wszystko.
  • yenna_m 31.01.14, 00:07
    a jakie lekarz chce zastrzyki robić?
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • mitta 31.01.14, 08:37
    Podejrzewam, że chodzi o antybiotyk, który weci podają niejako na zapas, aby zapobiec ewentualnemu zakażeniu. Ale 7 zastrzyków?? U mnie kity dostawały w czasie kastracji jeden zastrzyk o przedłużonym działaniu, po dwóch dniach w czasie kontroli - drugi taki sam i, jeśli wszystko było OK (a było) na tym był koniec. Z kolei kocurek dostał antybiotyk w tabletkach do podawania rano i wieczorem przez 7 dni.
    Kiedy przyniosłaś kocura - nie było żadnych zgrzytów, syków, ucieczek i takich tam??? Niesłychane!!!
  • olagrayn 31.01.14, 21:51
    Antybiotyk, tak, ale jakieś coś witaminowe też i coś wzmacniającego. Byłam w lecznicy na Warszawskim Targówku, a z lekarzem kłócić się nie będę, zwłaszcza, gdy nie wiem o co. Oczywiście mogę dopytać i napisać w przyszłym tygodniu.
    Kocur jest od środy smile
    Czarny ja heban. Oaza spokoju. Kicia patrzy duuuuuuuuuuuuużymi oczami i się uczy. To była świetna decyzja, a Pana Kota mam od sąsiadki z osiedla obok z polecenia (ona ma troje w mieszkaniu), bo dokarmia podczas zimy klatkowo-piwniczne.
  • olagrayn 31.01.14, 22:03
    Dodam, że Kicia nie jest jeszcze wysterylizowana, a to były wizyty po zadomowieniu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka