Dodaj do ulubionych

Kot niszczy mi mieszkanie, muszę go oddać

18.04.19, 01:54
Piszę na tym forum, bo nie wiem już co mam robić.
Mój kot demoluje, a konkretniej zanieczyszcza mieszkanie. Nie ma dnia, w którym nie znalazłabym gdzieś kałuży albo kupy. Kot ma do dyspozycji 2 kuwety, a mimo to leje w całym domu. Przy okazji niedawnego remontu wyrzuciłam 2 szafy, które były kompletnie przesikane. Po zdjęciu paneli w jednym z pokoi, okazało się, że zasikany i śmierdzący był już nawet beton pod nimi. Czasem kot leje też pod drzwi wejściowe, więc śmierdzi również na korytarzu. Jedna z kanap została już wywalona z powodu zasikania, a druga niedługo pewnie do niej dołączy. Mam też psa, który śpi na podłodze, bo każde posłanie było w trybie natychmiastowym zasikiwane przez kota. Oblewane jest też wszystko co leży na podłodze - kapcie, pranie które chcę zaraz wstawić. Nowe meble kuchenne były obsikane już w pierwszym dniu. Nie jest chory, był badany u weterynarza, jest wykastrowany. Miejsca, które sobie upodobał były psikane odstraszaczami, obkładane cytrusami - nic. Od kilku miesięcy używam "hormonów szczęścia" Feliway - też nic. Nic się temu kotu nie dzieje, nie przeprowadzał się, w domu nie ma nowych zwierząt, nowych członków rodziny. Jedyne co mogłoby go usprawiedliwić to remont, ale problem był już długo przed remontem i wciąż się utrzymuje.
Już sobie z tym nie radzę, jestem kompletnie sterroryzowana przez to zwierzę. Wstyd mi kogokolwiek zaprosić do mojego domu, bo czuję się jakbym mieszkała w kuwecie i wiem, że to autentycznie czuć. Jak już ktoś u mnie jest, to boję się czy nie wdepnie w kałużę idąc do łazienki... Przed chwilą sama szłam przez korytarz i znalazłam świeże "niespodzianki" w rogu.
Próbowałam znaleźć kotu inny dom - pytałam znajomych, znajomych znajomych, mama pytała swoich znajomych, dawałam ogłoszenia na różnych portalach. Nikt nie chce dorosłego kota, w dodatku z takim problemem. Jestem tym bardziej rozgoryczona, że moja mama uratowała temu kotu życie, gdy był jeszcze malutki i dlatego u nas mieszka. I tak nam się każdego dnia odwdzięcza. Dawałyśmy jakoś radę przez te lata, ale ja mam dość. Nadszedł chyba ten moment, w którym muszę postawić dobro i komfort ludzki nad zwierzę. Poważnie zastanawiam się nad oddaniem go do schroniska, bo nie ma szans na znalezienie mu innego domu. Biję się z myślami już od jakiegoś czasu.
Być może ktoś z was był kiedyś w podobnej sytuacji? Nie chcę porad co zrobić żeby kota wychować i zwalczyć problem, bo na to jest stanowczo za późno. Przy każdej kolejnej znalezionej kałuży czuję jak wariuję. Jednak może ktoś podsunie pomysł co zrobić, żeby kota nie oddawać do schroniska, choć wydaje się to jedyną opcją? Może korzystaliście z pomocy jakiejś kociej fundacji?
Edytor zaawansowany
  • mysiulek08 18.04.19, 20:22

    Nie ma szans by sie czul wdziecznosc, bo to jest zwierze. Schronisko raczej go nie przyjmie, maja wystarczajaca ilosc tych bezdomnych, ale zapytac mozesz. Fundacja predzej, ale tez marn szanse, za duzo porzuconych kotow zbieraja.

    Inna sprawa, ze schronisko to wyrok smierci, wiec chyba lepiej bedzie jak mu zafundujesz eutanazje u weta, lepsze to od wyrzucenia na ulice/wywiezienia do lasu.

    Mozesz sprobowac anydepresantow.

    A i tak sadze, ze nie jestes prawdziwa, zaden kot przez lata bez powodu nie unika kuwety.
  • horpyna4 18.04.19, 21:39
    Zwierzęta nie zachowują się w ten sposób bez powodu. Jeżeli nie są chore, to na bank mają problem natury emocjonalnej.

    Masz niewłaściwe podejście. Nie chodzi o to, żeby "kota wychować", tylko o to, żeby kotu pomóc i na to nigdy nie jest za późno. Przydałaby się pomoc kociego behawiorysty, może masz takiego gdzieś w pobliżu?

    Polecam też program "Kot z piekła rodem" (jest chyba codziennie, albo prawie codziennie w Animal Planet), bardzo pomaga zrozumieć kocie zachowania. Przypadek Twojego kota jest dość typowy, tam pokazano wiele podobnych, a nawet jeszcze gorszych (nie tylko sikanie, ale i atakowanie ludzi).
  • vermieter 11.05.19, 17:26
    wychować należy bezradną
  • letniaburza77 19.05.19, 23:13
    Bardzo Ci współczuję ,bo wiem co to znaczy . Niezależnie od świętego oburzenia na forum taki kot ,który leje gdzie popadnie to duży problem . U mnie było tak - dwa kocury jeden u którego z czasem został wykryty problem urologiczny sikał na podłogę przy drzwiach wejściowych . Z czasem wyleczony nie zaprzestał tego nawyku ponieważ jak stwierdziła wet kuweta kojarzyła mu się z bólem ,nie pomogła zmiana kuwety i miejsca ,problem pozostał . Tak więc dzień zaczynałam od ścierania sików i odkażania podłogi ,bo jakby ktoś zapukał to wstyd otworzyć . Drugie miejsce do sikania to terakota w łazience ,siki podciekały pod pralkę i trzeba było niezłej gimnastyki żeby to wysprzatać . I ten sam problem co u Ciebie ,kiedy któryś z gości chciał skorzystać z WC biegłam do łazoienki pod byle pretekstem by sprawdzić czy wszystko ok. Plus taki że nigdy nie sikał w pokoju ,na żadne kanapy i materiały ,tylko te dwa miejca które łatwo sprzątnąć choć z czasem coraz trudniej usunąć zapach. Drugi kot załatwiał się grzecznie do kuwety .Po śmierci pierwszego przejął pałeczkę.tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.