Dodaj do ulubionych

Uspałam kotkę i teraz mam wyrzuty sumienia

05.05.19, 09:19
Od 2 lat zaadoptowałam kotke birmańską . Miała 5 lat jak ja wzięłam. Zakochalam sie w niej od pierwszego spojrzenia . Na zdjęciu widzialam jej smutne niebieskie oczy i wychudzona byla. Wzięłam ja do nas . Juz po 2 dniach od adopcji od razu zaczęły się wizyty u weta ( mieszkaliśmy za granicą) nie jadla nie piła wody i nie załatwiała się. Miała zaparcia ( byc moze dlatego ją jej poprzednia właścicielka po roku ją oddawała). Wet powiedział że ona oddała a raczej sprzedala nam chorą kotkę i żeby jej oddać kotkę. Oczywiście kotka została u weta na noc na czyszczenie jelit. Na drugi dzień zabralismy ją do domu . Była po narkozie ale szybko doszla do siebie. Po jakimś czasie kilku tygodniach znowu problem wrócił mimo podawania odpowiednich karm i lekow kotka była zatkana. Próby w kuwecie zakończyły sie wypadnieciem odbytu. Nie bylo to mocno. Oczywiście wet narkoza i wpychanie z czyszczeniem. I tak przez 2 lata co kilka tygodni ten sam problem. Ostatnie tygodnie były ciężkie. Przed Wielkanocą kotka przestała jesc co zjadla to wymiotowala ,znowu zaparcia i wizyta u weta . 30 kwietnia Czyszczenie. Przywiozłam ja do domu to juz nie miala siły na nic . Caly czas spała. Dalej nie jadła. Byla obolała. Nie mogla usiąśc na dupę ciągle siedziala skulona z dupą uniesioną w gorę
Widzialam jej smutne i zmeczone oczy . Chowala się przed nami. 2 maja poszla do kuwety zalatila się czarną jak węgiel kupą. I zobaczylam cos czerwonego to był znowu wypadnięty odbyt wielkosci pięsci . Od razu pojechałam z nia to weterynarki. Ona rozłozyla ręce i powiedziała że na to operacji nie ma kotka sie męczy i do końca życia już tak będzie. Powiedziała żeby jej nie męczyć i ją uspać. Płakałam ,mialam minute na zastanowienie czy przedłużyć jej zycie czy odebrać. Bolało nie chcialam jej uspac nie zgodzilam się ale cos mi powiedziało zeby nie meczyc juz jej . Plakalam i kicia zostala uśpiona. Dzis mija 3 dzien jak jej nie ma . Mnie boli serce że może moglam jej jeszcze jakos pomóc. Mam wyrzuty sumienia. Jestem zla sama na siebie i nienawidzę się za to. Czy moglam postapic inaczej?
Edytor zaawansowany
  • mysiulek08 05.05.19, 16:31
    Tak, dobrze zrobilas

    --
    religia?tradycja? drastyczne!
  • vermieter 11.05.19, 17:23
    umierają różnie. Bądźmy z nimi w chwili usypiania...
  • hjiacyntka 10.06.19, 13:15
    Wiesz, czasami są takie momenty, że po prostu nie ma już dobrego wyjścia i trzeba podjąć ostateczne kroki, moim zdaniem niepotrzebnie sobie to wszystko wyrzucasz i sama siebie zadręczasz
  • znak_horyzont 03.07.19, 12:14
    Nie zadręczaj sie, nie było innego wyjścia. Kotka cierpiała. Na pewno wiedziała, że była przez Ciebie kochana i że zrobiłaś to dla jej dobra.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka