• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Polacy w Harbinie - Chiny/ Mandżuria/ Dodaj do ulubionych

  • 14.03.05, 20:23
    Mój Ojciec i Jego dwaj bracia urodzili się w północnych Chinach, młodość
    spędzili w Harbinie.
    Dziadek należał do budowniczych Kolei Transsyberyjskiej, łączącej Władywostok
    z Moskwą.
    Polacy stanowili znaczną zwartą grupę inzynierów, techników, lekarzy i
    urzędników kolei.
    Zaprojektowali i zbudowali miasto Harbin.
    Mieszkało Ich tam ok. 10 tys., mieli swój kościół, szkoły i liceum im. H.
    Sienkiwicza/ ukończył je Teodor Parnicki/, Gospodę Polską i własną prasę.
    Stworzyli Małą Polskę, w czasach gdy nie było Jej na mapach...
    Byli, w większości potomkami Powstańców, bardzo cenienionym specjalistami i
    obywatelami.
    W 1949-50 starsi i bardzo młodzi, zostali wyrzuceni z Chin przez komunistów,
    wielu z nich wróciło do Polski.
    Przed Wojną przyjeżdżali na studia.
    Walczyli we Wrzesniu, w AK, Pod Monte Cassino, musieli emigrować ponownie...
    Ostatnio napisano:
    - Marek Cabanowski,Tajemnice Mandżurii. Polacy w Harbinie, Muzeum
    Niepodległości, Warszawa 1993
    - Marian Kałuski, Polacy w Chinach, PAX, Warszawa, 2001

    W latach 90-tych zajmował się tą problematyką dr hab. Adam Winiarz
    UMCS, Lublin
    Zakład Historii Wychowania i Pedagogiki Porównawczej.

    Pozdrawiam serdecznie. Witek :)

    www.recogito.l.pl/recogito_sw/dookola.htm
    www.recogito.l.pl/recogito_sw/wiara4.htm
    pl.chinabroadcast.cn/1/2004/11/11/42@19660.htm
    --
    FXLPLUS

    Kawiarenka Bis
    Edytor zaawansowany
    • 14.07.05, 10:33
      Polonia i Polacy
      W XVII i 1 poł. XVIII w. działali w Chinach polscy misjonarze jezuici (A.
      Rudomina, J. Smogulecki, M. Boym, W. Męciński); w XIX w. docierali tu pol.
      podróżnicy i badacze (J.Sz. Kowalewski, B. Grąbczewski, R. Zakrzewski, K.
      Bohdanowicz). W 1897 1949 miejscem zamieszkania wielu Polaków była Mandżuria
      (ob. w Chinach Północno-Wsch.); ok. 7 tys. pol. inżynierów, techników,
      robotników pracowało przy budowie kolei wschodniochiń. (1897 1903); spora grupa
      Polaków służących w wojsku ros. znalazła się w Mandżurii podczas wojny ros.-
      jap. (1904 05), po 1917 zaczęli napływać Polacy, jeńcy z byłej armii austr.
      oraz uciekinierzy z Rosji; gł. ośr. był Harbin; działały pol. organizacje,
      szkoły, harcerstwo i Kościół; 1907 zał. Stow. Gospoda Polska, 1922 Tow. Badania
      Mandżurii, a 1930 Pol. Koło Wschodoznawcze; życie kult. Polonii skupiało się
      wokół Gimnazjum im. H. Sienkiewicza (1915 44) i prasy (m.in. Listy Polskie z
      Dalekiego Wschodu, Polski Kurier Wieczorny Dalekiego Wschodu, Przegląd, Listy
      Harbińskie, Ojczyzna); aktywnymi działaczami społ.-kult. Polonii byli K.
      Grochowski, E. Banasiński, M. Koźmian, W. Piotrowski, K. Symonolewicz. W 1924 w
      wyniku porozumienia radz.-chiń. (pracownikami kolei wschodniochiń. mogli być
      jedynie obywatele chiń. lub radz.) nastąpiła masowa reemigracja Polaków do
      Rosji i powrót do Polski; na pocz. lat 30. przebywało w Mandżurii 5 tys.
      Polaków, 1934 3 tys., 1935 1250. W czasie II wojny świat. Polacy brali udział w
      antyjap. ruchu oporu, przyczynili się do wyzwolenia Harbinu (1945). W 1949, po
      proklamowaniu ChRL, rząd pol. zorganizował ewakuację 1 tys. osób do kraju; w
      latach 60. w Chin przebywało jeszcze ok. 100 Polaków.

      Jest to podrozdział ogólnych, podstawowych informacji o Chinach:
      gimkarpacz.republika.pl/sciagi/chiny.htm
      W następnym linku podane są dane o budowie Kolei Transsyberyjskiej, bez
      wzmianki o udziale Polaków, którzy byli co prawda obywatelami Rosji...

      www.polska.pl/aktualnosci/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=106877
      Pozdrawiam. Witek

      --
      Kawiarenka Bis

      FDR,K-linkownia
      • 04.11.05, 16:12
        bardzo ciekawe posty. W Harbinie bylem w 2001 i 2002 roku. odwiedzilem wowczas
        polski cmentarz na Huangshan (o ile dobrze pamietam) juz za miastem i spotkalem
        ludzi, ktorzy pamietali jeszcze pana Mariana Stokalskiego, ostatniego
        harbinskiego Polaka, ktory wyjechal do Polski w 1993 roku(trudno powiedziec,ze
        wrocil bo nigdy tam wczesniej nie byl).Niestety ten pan juz nie zyje, a moglby
        opowiedziec tyle fascynujacych rzeczy! W bibliotece uniwersyteckiej w Lodzi sa
        pojedyncze numery Listow Harbinskich i innych polskich czasopism wydawanych
        niegdys w Harbinie.
        Polski kosciol Sw. Stanislawa zostal zburzony w latach 90 i obecnie w jego
        miejscu stoi budynek biurowo-mieszkalny,ale na jednym z pieter nadal dziala
        katolicka kaplica.
        Z ciekawostek mozna wspomniec, ze najstarszy browar w Chinach, zalozyl w
        harbinie Polak - Wroblewski
        Jesli masz jakies ciekawe informacje o Polakach w Harbinie, albo opowiesci
        rodzinne odezwij sie do mnie na e-mail: wlodek.qi@gmail.com
        pozdrawiam!
        • 05.12.05, 22:13
          Przed chwila znalazłem w archiwum Wprost z 2003r, bardzo ciekawy artykuł dr
          Jarosława Neji o Panu Władysławie Kowalskim, jednym z wybitnych polskich
          Harbińczyków.
          www.wprost.pl/ar/?O=41007Witek
          --
          Kawiarenka Bis
          FDR,K-linkownia
          Forum Historicum
          • 05.12.05, 23:04
            • 06.12.05, 17:24
              artykul z wprost rzeczywiscie super ciekawy. Pozostale linki sprawdze na pewno
              w miare mozliwosci. Poki co pije Twoje zdrowie harbinskim piwem (Hapi -
              najstarszy browar w Chinach, zalozony oczywiscie przez Polaka w 1900 roku:) i
              pozdrawiam goraco z mroznego poludniowo-mandzurskiego Haichengu!!
              • 08.12.05, 18:23
                Drogi Włodku. Dziękuję za zainteresowanie naszym Harbinem i toast.
                Cieszę się, że jest już nas dwóch w tym Forum.
                Piłem piwo w Chinach i bardzo mi smakowało, szkoda że nie moge tam teraz
                pojechać...
                Przepraszam, że dopiero teraz się odezwałem.
                Znalazłem jeszcze jedno bardzo ciekawe opracowanie, do którego trzeba będzie
                jakoś dotrzeć.
                bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/synaba/90000/sn90926.htm
                Niestety praca doktorska Pana Jarosława Neji nie była / chyba / opublikowana.
                Mam niewiele zdjęć i dokumentów dotyczacych harbińczyków. W tym Gospodę Polską
                i listę reptryiowanych członków Polskiego Towarzystwa Kolejarzy z Harbina z
                1949r, którą kiedyś udostępniłem Panu dr Winiarzowi.
                Mam równierz /już w komputerze/ oryginalane zdięcie z egzekucji hunhuzów,
                bandytów z Manżurii niszczacych również tory Kolei Transsyberyjskiej.
                Chcialbym bardzo aby powiekszal się tutaj zbiór danych o polskim Harbinie.

                Pozdrawiam Cię serdecznie. Witek
                --
                Kawiarenka Bis
                FDR,K-linkownia
                Forum Historicum
                • 09.12.05, 14:18
                  dziekuje za mile slowa! ja bardzo chetnie przyloze sie do propagowania wiedzy o
                  Harbinie i tamtejszych Polakach. Zreszta zawsze mowie o tym w czasie zajec o
                  historii Chin, ktore prowadze na uczelni i z reguly okazuje sie, ze jest to dla
                  sluchaczy zupelne zaskoczenie. Staram sie przy okazji pokazywac archiwalne
                  zdjecia, i troszeczke opowiedziec o historii harbinskiej Polonii. Mysle, ze
                  fajnie byloby stworzyc jakies miejsce w internecie poswiecone tej tematyce.
                  Przy okazji moznaby moze jakos odnowic kontaty Polski z tym miastem i czescia
                  Chin?
                  Bardzo chetnie obejrzalbym to zdjecie, moze moglbys mi je przeslac na mail?
                  Pozdrawiam serdecznie z Liaoningu, dzis znow sporo na minusie:)
        • 28.12.07, 15:42
          Witam.
          Jednym z Polaków w Harbinie był mój przodek ( brat mojej
          prababki ), ks Paweł Chodniewicz, który w 1937 roku podjął tam
          pracę jako proboszcz pol. parafii pw św Stanisława.Nie wiem, na jak
          długo i jakie były Jego dalsze losy.
          Pozdrawiam
          Joanna
        • 26.11.08, 23:32
          Pozwole sobie dolaczyc do Waszego forum jako ze od kilku lat bezskutecznie
          szukam Polskich sladow w Harbin. Tak sie skladaze moja zona jest z Harbin. Kilka
          lat temu wpadla mi do rak ksiazka o Polakach w Harbin. Podczas mojej kolejnej
          tam wizyty postanowile znalezc jakies "polskie slady". Najpierw zadzwonilem do
          Polskiej ambasady w Beijing z prosba o pomoc, wskazowki itd, niestety nie
          wiedzieli niczego. Na koniec naszej rozmowy powiedzieli mi zeby dac im znac jak
          cos znajde ;-)). Na wlasna reke niczego nie udalo mi sie znalezc. Dwa tygodnie
          temu wrocilismy z Harbin znowu i znowu moje poszukiwania spelzly na niczym. Wiem
          ze budynek "Gospody Polskiej" jak rowniez Polskiego gimnazjum ciagle tam jest
          ale GDZIE ich szukac ?!! Piszesz ze Polski kosciol zostal zburzony a na jego
          miejscu jest nowy budynek z kapliczka na drugim pietrze. Gdzie jest ten budynek?
          Bardzo prosze o jakiekolwiek info.
          Pozdrawiam

          Wojtek - tertils@gmail.com
    • 23.11.06, 23:13
      • 20.05.07, 16:42
        dla czytajacych po chinsku: wygrzebalem stary artykul o Polakach harbinskich w
        "Heilongjiang ribao". Fajnie, ze o tym napisali, wspomnieli, ze pierwszy browar
        w Chinach to "nasza zasluga" i o innych naszych przedsiebiorcach, do tego pare
        fajnych zdjec. polecam!
        www.hljdaily.com.cn/enpsearch/gb/content/2002-06/11/content_53844.htm
        • 20.05.07, 17:25
          Dziękuję. Bardzo fajnie:), bo drugi od lewej stojący w ostatnim rzędzie to mój
          Ojciec.
          Mam to zdjęcie również.

          Pozdrawiam. Witek

          PS. Kiedy będziesz w Polsce?
        • 16.03.11, 17:54
          widze ze kilka lat minelo od poprzedniego postu ale... czy moge prosic o ten artykul po chinsku?
          poza tym czemu na angielskiej i chinskiej wikipedii wpisy sa o panu o nazwisku Ulubulevskij? mozna to zmienic, tylko trzeba miec materialy na poprawke.
          mieszkam w chinach i chetnie sie wybiore do mandzurii, z widokiem glownie na harbin i (nomen onmen) changchun....
    • 08.12.07, 17:44
      • 08.12.07, 18:37
        • 10.12.07, 21:51
          Dzieki Witku za te linki! Wiem z pewnych przeciekow, ze sekcja polska Radia
          Pekin przygotowuje program o Polakach w Harbinie. Podeslalem te linki komu
          trzeba, mam nadzieje, ze skontaktuja sie z Pania Jadwiga, zeby zrobic z nia
          jakis wywiad. Moze Ty Witku moglbys posluzyc im ewentualnie jakas pomoca?
          pozdrawiam!
          • 10.12.07, 21:56
            aha, jest tez ponoc jakis pan profesor historii na Uniwersytecie w Harbinie,
            ktory bada historie polskiej spolecznosci. Jak tylko dowiem sie jak sie nazywa
            to postaram sie jakos z nim skontaktowac.
            Z ciekawych rzeczy to mialem okazje latem poznac, a niedawno ponownie spotkac
            sie z sinologiem z Danii, Stigiem Thogersenem, ktory jest autorem ksiazki o
            historii miasta: The Making of a Chinese City: History and Historiography in
            Harbin. jest do dostania na amazonie.
      • 23.01.15, 16:59
        Szukam wszelkich wiadomości o rodzinie Piotrowicz (Teodozjusz i Olga) oraz ich 4 dzieci :Wiery, Inki, Mikołaja i Jerzego. Teodozjusz był dyrektorem komory celnej w Harbinie przed I wojną . W czasie rewolucji zostali on i jego żona brutalnie zabici przez Kozaków. Dzieci już dorosłe uciekły do Chin.
        Czy są dostępne archiwa dotyczące funkcjonowanie tej komory. Piotrowicz przybył do Harbina z Litwy (Wierzbołowa).Proszę o wszelkie wiadomości. Sama przeglądałam wiele stron internetowych. Niestety bez efektu.mary.g
    • 26.11.08, 23:35
      Pozwole sobie dolaczyc do Waszego forum jako ze od kilku lat bezskutecznie
      szukam Polskich sladow w Harbin. Tak sie skladaze moja zona jest z Harbin. Kilka
      lat temu wpadla mi do rak ksiazka o Polakach w Harbin. Podczas mojej kolejnej
      tam wizyty postanowile znalezc jakies "polskie slady". Najpierw zadzwonilem do
      Polskiej ambasady w Beijing z prosba o pomoc, wskazowki itd, niestety nie
      wiedzieli niczego. Na koniec naszej rozmowy powiedzieli mi zeby dac im znac jak
      cos znajde ;-)). Na wlasna reke niczego nie udalo mi sie znalezc. Dwa tygodnie
      temu wrocilismy z Harbin znowu i znowu moje poszukiwania spelzly na niczym. Wiem
      ze budynek "Gospody Polskiej" jak rowniez Polskiego gimnazjum ciagle tam jest
      ale GDZIE ich szukac ?!!
      Bardzo prosze o jakiekolwiek info.
      Pozdrawiam

      Wojtek - tertils@gmail.com
      • 29.11.08, 21:45
        Witaj Tertils. Wybacz, że nie potrafię podać adresów.
        W Radio Chińskim znalazłem niewiele.
        http://www.google.pl/custom?domains=polish.cri.cn&q=Harbin+Polacy&sa=Szukaj&sitesearch=polish.cri.cn&client=pub-0646231730893954&forid=1&ie=ISO-8859-2&oe=ISO-8859-2&cof=GALT%3A%23008000%3BGL%3A1%3BDIV%3A%23336699%3BVLC%3A663399%3BAH%3Acenter%3BBGC%3AFFFFFF%3BLBGC%3A336699%3BALC%3A0000FF%3BLC%3A0000FF%3BT%3A000000%3BGFNT%3A0000FF%3BGIMP%3A0000FF%3BLH%3A55%3BLW%3A150%3BL%3Ahttp%3A%2F%2Fwww.google.com%2Fimages%2Flogo_sm.gif%3BS%3Ahttp%3A%2F%2Fwww.google.com%2F%3BLP%3A1%3BFORID%3A1&hl=pl
        polish.cri.cn/
        Dodaję chyba nowe źródła, które w tym zbiorze może się również przydadzą.
        Szkoda, że w naszej Ambasadzie nie ma nikogo, kto znałby chociaż nasze Forum...

        Pozdrawiam serdecznie. Witek

        Archiwum Akt Nowych w Warszawie
        baza.archiwa.gov.pl/sezam/sezam.php?l=&mode=show&zespoly_id=775
        www.ipgs.us/iwona/artdirectory/polcolmanchuria.html

        Jarosław Neja, OBEP IPN, Katowice

        Polacy w Mandżurii
        BIULETYN,IPN str. 34 - 41, nr 3 (14), marzec 1982

        www.ipn.gov.pl/download.php?s=1&id=3883.
        • 11.03.12, 14:52
          JAROSŁAW NEJA, OBEP IPN KATOWICE
          POLACY W MANDŻURII /Pierwszy fragment/
          W końcu XIX wieku, podczas budowy przez carską Rosję Kolei Wschodniochińskiej,
          pojawili się w Mandżurii polscy uchodźcy – społeczność
          silnie akcentująca swą odrębność narodową, religijną i kulturową.
          W okresie międzywojennym niewielka Polonia (licząca w 1938 r.
          około 1500 osób) utrzymywała ożywione kontakty z daleką ojczyzną
          i wobec odrodzonej w 1918 r. państwowości polskiej manifestowała
          lojalną postawę obywatelską.
          Życie dalekowschodniego wychodźstwa ogniskowało się w tym czasie przede wszystkim
          w Harbinie – głównym ośrodku miejskim północnej Mandżurii, stolicy dawnej eksterytorialnej
          strefy Kolei Wschodniochińskiej. Zorganizowaną działalność Polonii animowały
          przede wszystkim trzy instytucje: Kościół (dwie parafie: św. Stanisława i św.
          Jozafata), świeckie stowarzyszenie społeczno-kulturalne „Gospoda Polska” oraz Konsulat
          RP (od 1939 r. Konsulat Generalny RP).
          Przy „Gospodzie Polskiej” jako autonomiczne sekcje rozwinęły działalność organizacje i
          koła. W 1938 r. były to: Związek Młodzieży Polskiej (ZMP), Polski Związek Automobilistów
          (PZA), Związek Pracowników Kolejowych, Koło Miłośników Sceny Polskiej, Polski Związek
          Sportowy oraz Polskie Towarzystwo Dobroczynności.
          W mieście działało także polskie szkolnictwo stopnia powszechnego i średniego,
          a przy nim drużyny zuchowe i harcerskie. Dzieci i młodzież nauczano według programów
          szkolnych obowiązujących w kraju, za zgodą polskiego Ministerstwa Wyznań Religijnych
          i Oświecenia Publicznego częściowo dostosowanych do realiów dalekowschodnich (nauka
          języków chińskiego i japońskiego, historii oraz elementów kultury krajów Dalekiego
          Wschodu). Świadectwa dojrzałości otrzymywane w gimnazjum im. H. Sienkiewicza
          w Harbinie uprawniały tamtejszych maturzystów do wstępu na wyższe uczelnie w Polsce,
          z czego, mimo trudności finansowych, korzystało co roku przynajmniej kilka osób.
          Wybuch drugiej wojny światowej i dramatyczne informacje o sytuacji w kraju spowodowały
          wzrost nastrojów patriotycznych wśród mandżurskiej Polonii i dały impuls do konkretnych
          działań. Już w listopadzie 1939 r. zorganizowano wysyłkę paczek żywnościowych
          i odzieżowych dla żołnierzy Wojska Polskiego internowanych na terenie Litwy, Łotwy
          i Rumunii oraz jeńców wojennych przebywających w obozach w Niemczech. Ponadto do
          Konsulatu Generalnego RP w Harbinie zaczęły zgłaszać się osoby deklarujące gotowość
          wyjazdu do Europy po to, by wstąpić w szeregi tworzącej się we Francji armii polskiej.
          W krótkim czasie deklarację taką złożyła prawie cała młodzież męska (ponad 100 osób)
          z Harbina i innych miejscowości Mandżurii. Zorganizowanie podróży morskiej dla tak
          dużej grupy przekraczało jednak wspólne możliwości finansowe harbińskiego konsulatu,
          Poselstwa Polskiego w Szanghaju i Ambasady RP w Tokio. Liczono się także z faktem, że
          na realizację tak spektakularnego (chociażby pod względem propagandowym) przedsięwzięcia,
          jakim był przerzut do Europy ponad 100 ochotników z Dalekiego Wschodu, nie
          wyraziłyby zgody proniemiecko nastawione władze mandżursko-japońskie. Zdecydowano
          zatem, że na wojnę wyruszy tylko niewielka grupa. Wybrano dwunastu ochotników, którym
          opłacono podróż morską z Szanghaju do Europy z funduszy pochodzących głównie ze zbiórki
          zorganizowanej wśród kolonii polskiej w Harbinie. Do młodzieży dołączył wicekonsul i jeden
          z urzędników harbińskiego konsulatu. Po kilku tygodniach rejsu wyprawa dotarła do Bejrutu,
          gdzie wszyscy jej członkowie wstąpili do Brygady Strzelców Karpackich. Po kampanii libijskiej
          część ochotników przeszła do służby w Polskich Siłach Powietrznych i Marynarce Wojennej
          w Wielkiej Brytanii. Pozostali walczyli we Włoszech w szeregach II Korpusu gen. Władysława
          Andersa.
          Sytuacja Polaków mieszkających w Mandżurii uległa wyraźnemu pogorszeniu w grudniu
          1941 r., po podjęciu przez Japonię działań wojennych przeciwko Stanom Zjednoczonym.
          Na skutek przerwania międzynarodowej komunikacji pocztowej przestały docierać
          do nich informacje z kraju oraz polskich ośrodków decyzyjnych w Londynie. Władze mandżursko-
          japońskie zlikwidowały Konsulat Generalny RP w Harbinie, jako placówkę państwa
          znajdującego się de iure w stanie wojny z Nipponem i jego kontynentalnym wasalem,
          czyli Mandżukuo. Społeczność polską, podobnie jak innych cudzoziemców zamieszkałych
          w granicach tego tworu państwowego, poddano różnego rodzaju szykanom. Jedną z nich
          był obowiązek noszenia na ubraniach specjalnych znaczków z wybitym numerem identyfikacyjnym
          danej osoby i hieroglifami oznaczającymi jej przynależność państwową.
          Przetrwanie w warunkach kompletnej izolacji od świata zewnętrznego i wciąż pogarszającej
          się sytuacji materialnej było możliwe tylko dzięki dobrze wykształconemu, sprawdzonemu
          przez lata, wewnętrznemu systemowi organizacyjnemu. Mimo stanu wojny władze mandżursko-
          japońskie zezwoliły na funkcjonowanie większości instytucji, organizacji
          i stowarzyszeń polonijnych. Nadal działały także obie parafie.
          „Gospoda Polska”, jak dawniej, organizowała obchody rocznic narodowych oraz imprezy
          o charakterze kulturalno-oświatowym i towarzyskim. Gmach stowarzyszenia był dla
          wielu osób drugim domem, w którym odbywały się „herbatki”, wieczory muzyczne i taneczne
          oraz akademie rocznicowe. W 1944 r. młodzieżowe Kółko Dramatyczne ZMP
          wystawiło dwanaście przedstawień. Niektóre z inscenizacji angażowały ponad 50 osób
          (chór, orkiestra, zespół baletowy). „W sali widowiskowej – wspomina jedna z harbinianek
          – prócz imprez odbywały się koncerty i przedstawienia. Scena, garderoba, dekoracje –
          z prawdziwego zdarzenia, normalny teatr, w kufrach piękne kostiumy (kontusze, mundury
          wojskowe z różnych epok). Sala widowiskowa przypominała salę zamkową. Wzdłuż ścian
          były fachowo wykonane portrety wielkich Polaków [...] Poza tym tylko żyrandole, kinkiety
          nad portretami, nic więcej [...] Świetlica młodzieżowa była urządzona nowocześnie, na
          kominku pełno było pucharów i nagród sportowych, zdobytych przez polskie drużyny
          hokejowe oraz piłki nożnej. Drużyny polskie »Polonia« oraz »Ryś« były znane na Dalekim
          Wschodzie”. Członkowie harbińskiej kolonii mogli również korzystać ze świetnie uporządkowanej
          i skatalogowanej biblioteki „Gospody”, której zbiory w początku lat czterdziestych
          liczyły 5300 tomów. Nadal funkcjonowały ZMP, Polskie Towarzystwo Dobroczynności,
          PZA i Związek Pracowników Kolejowych.
          Jeszcze w grudniu 1941 r. dalekowschodnim Polakom udało się stworzyć organ przedstawicielski
          – Polski Komitet Opiekuńczy w Harbinie (PKO). Instytucja ta, w której skład
          weszli najwybitniejsi przedstawiciele kolonii harbińskiej, przejęła zadania zlikwidowanego
          konsulatu. Komitet dość sprawnie rozwiązywał bieżące problemy społeczności polonijnej,
          a dzięki konsekwentnej i stanowczej obronie jej interesów przed władzami mandżursko-
          -japońskimi doprowadził do tego, że jej członkowie bez większych wstrząsów doczekali końca
          wojny. Kiedy więc w sierpniu 1945 r. Mandżuria znalazła się pod kontrolą Armii Czer-
          wonej, PKO roztaczał opiekę nad 1308 osobami, z czego 1017 przebywało w Harbinie,
          28 w Dairenie, a pozostałe 263 w mniejszych miejscowościach i osadach położonych wzdłuż
          linii dawnej Kolei Wschodniochińskiej. W tym czasie społeczność polska była drugą po
          Rosjanach najliczniejszą kolonią cudzoziemską w Harbinie.
          Napływające do Mandżurii sprzeczne informacje na temat sytuacji politycznej w Polsce
          spowodowały pewną dezorientację w środowisku polonijnym. PKO postanowił utrzymać
          dotychczasowe kierownictwo nad sprawami Polonii, aż do momentu złożenia go na ręce
          przybyłego do Harbina przedstawiciela władz polskich. Jednocześnie, za pośrednictwem
          ambasady polskiej w Moskwie, wystosował do nich depeszę, w której prosił o przysłanie do
          Harbina pełnomocnika rządu, a do czasu jego przyjazdu o udzielenie komitetowi odpowied
          • 11.03.12, 15:02
            Jednocześnie, za pośrednictwem
            ambasady polskiej w Moskwie, wystosował do nich depeszę, w której prosił o przysłanie do
            Harbina pełnomocnika rządu, a do czasu jego przyjazdu o udzielenie komitetowi odpowiednich
            wytycznych i instrukcji. Z kraju jednak nie nadeszła odpowiedź.
            Po opanowaniu terytorium Mandżurii przez wojska radzieckie w śodowisku polonijnym
            zaktywizowała się niewielka grupa osób – byłych członków SDKPiL i KPP. Zebrał ich wokół
            siebie Kazimierz Krąkowski – przedwojenny działacz komunistyczny, współpracujący z radzieckimi
            służbami specjalnymi. Określająca się mianem „postępowców” grupa szybko
            nawiązała kontakty z władzami wojskowymi i Konsulatem Generalnym ZSRR w Harbinie
            oraz z komunistami chińskimi (ci ostatni przejęli kontrolę nad Mandżurią w 1946 r.,
            po wycofaniu się stamtąd Armii Czerwonej). Krąkowski, za przyzwoleniem władz radzieckich,
            zaczął wydawać „Biuletyn Informacyjny dla Polaków”, wykorzystując dostarczane przez
            nie materiały propagandowe. Wówczas było to jedyne wychodzące w Mandżurii pismo
            polskojęzyczne. Agitowano w nim przede wszystkim za hasłami Manifestu PKWN i opowiadano
            się za bezwzględnym powrotem do kraju wszystkich mandżurskich Polaków. Dla
            realizacji tego przedsięwzięcia „postępowcy” próbowali za pośrednictwem ambasady polskiej
            w Moskwie skontaktować się z władzami warszawskimi. Te jednak długo pozostawały
            głuche na apele i zapewnienia o wierności całej mandżurskiej Polonii „nowej, demokratycznej
            Polsce”. Innym posunięciem Krąkowskiego było rozwiązanie PKO. Lider „postępowców”
            dowodził, że instytucja, która powstała za przyzwoleniem władz japońskich, nie
            może reprezentować Polonii w nowych, powojennych warunkach. Pomysł rozwiązania komitetu
            najprawdopodobniej wyszedł od radzieckich służb bezpieczeństwa, a Krąkowski był
            tylko jego wykonawcą. W obecności przedstawiciela radzieckiej komendantury wojskowej
            odbył się wiec, na którym „postępowcy” agitowali za utworzeniem w miejsce PKO Rady
            Narodowej Polaków w Mandżurii. Miał to być jedyny organ uprawniony do reprezentowania
            Polonii na zewnątrz. Wybory do nowego ciała przedstawicielskiego nie przebiegały
            jednak tak, jak życzyli sobie tego ludzie Krąkowskiego. Ich plany pokrzyżował duchowy
            przywódca kolonii harbińskiej – proboszcz parafii św. Stanisława, ks. kanonik Paweł Chodniewicz.
            Krąkowski słusznie uważał go za trudnego przeciwnika. Nosił się nawet z zamiarem
            „odizolowania siłą” proboszcza od reszty Polonii. Mieli tego dokonać chińscy komuniści.
            Ostatecznie jednak zrezygnował z tego pomysłu, zdając sobie sprawę, że akcja taka
            zniechęciłaby tylko społeczność polską.
            Tymczasem ks. Chodniewicz zorganizował prężną akcję przedwyborczą, podczas której
            nawoływał do głosowania na ludzi sprawdzonych, nie związanych z Krąkowskim. Tych ostatnich
            określał mianem uzurpatorów, którzy mając poparcie radzieckich władz okupacyjnych,
            forsują nieodpowiedzialny program jak najszybszego wyjazdu do Polski. Według ks. Chodniewicza
            sytuacja w kraju nie była jeszcze do końca wyjaśniona i mogła ulec zmianie,
            a struktury państwowości formowane przez komunistów były tworem marionetkowym, całkowicie
            zależnym od Moskwy. Argumenty te przekonały zdecydowaną większość Polonii, która
            do Rady Narodowej wybrała ludzi uczciwych i odznaczających się patriotyczną postawą.
            „Postępowcy” znaleźli się w mniejszości, zajmując tylko trzy z jedenastu miejsc w Radzie. Na
            znak protestu zrezygnowali z przyjęcia powierzonych im funkcji. Władze radzieckie, choć
            niechętnie, zaakceptowały wynik wyborów, nakazały jednak zmianę nazwy ciała przedstawicielskiego,
            tłumacząc, że Radą Narodową będzie można nazwać jedynie organ przedstawicielski,
            którego skład osobowy zatwierdzi rząd warszawski. W ten sposób nowa instytucja
            zaczęła funkcjonować jako Polski Komitet Obywatelski na Mandżurię (PKOb.).
            Od momentu przegranej we wrześniowych wyborach grupa Krąkowskiego rozpoczęła
            kampanię propagandową przeciwko przedstawicielom PKOb. Prowadzono ją między innymi
            na łamach wspomnianego już biuletynu, zastąpionego w grudniu 1945 r. redagowanym
            przez Krąkowskiego tygodnikiem „Ojczyzna”. Oficjalnym wydawcą pisma była Grupa Polskiej
            Inteligencji Postępowej. Nie była ona jeszcze strukturą ściśle zorganizowaną, a raczej
            grupą osób o podobnych poglądach społecznych i politycznych. Materiały do tygodnika czerpano
            głównie z prasy radzieckiej. Rzadko wykorzystywano także pojedyncze egzemplarze
            „Wolnej Polski” – organu Związku Patriotów Polskich w Moskwie. Warto dodać, że zawartość
            trzech pierwszych numerów „Ojczyzny” stanowiły artykuły przedrukowane z „Gazety Lubelskiej”,
            której jeden egzemplarz trafił do Harbina jako papier pakowy w bagażu radzieckiego
            oficera.
            • 11.03.12, 15:05
              Rok 1946 upływał na ciągłych konfliktach „postępowców” z ich ideologicznymi przeciwnikami.
              Ci pierwsi zaczęli jednak ugruntowywać swoją pozycję w środowisku polonijnym.
              W lipcu utworzyli organizację w ścisłym tego słowa znaczeniu, pod nazwą Polska Grupa
              Postępowa (PGP), do której akces, jak to określił Krąkowski, zgłosiło „szersze grono osób”.
              W zorganizowanych przez PGP obchodach drugiej rocznicy Manifestu Lipcowego wzięło
              udział około dwustu osób, pomimo że ks. Chodniewicz nawoływał do bojkotu imprezy,
              tłumacząc, iż jest to święto „bolszewickie”. Innym przejawem rozprzestrzeniania się
              w środowisku polonijnym haseł lansowanych przez „postępowców” był fakt, że w trakcie
              prowadzonej przez nich nieoficjalnej rejestracji mandżuraków zdecydowanych na wyjazd
              do kraju zgłosiło się około 60 osób. Tymczasem Komitet Obywatelski uprzedzał społeczność
              polonijną przed, jak to określał, „niepożądanymi następstwami samowolnej akcji”,
              za jaką uważał pośpieszną repatriację. Przestrzegał również przed artykułami „prywatnego
              tygodnika poruszającego wewnętrzne sprawy Kolonii Polskiej”, które zdaniem komitetu
              były „jawnie skierowane do rozbicia jedności Kolonii i wywołania rozdźwięku społecznego”.
              Dysponując strzępkami informacji o faktycznej sytuacji w Polsce, przeciwnicy PGP
              nawoływali do wyjazdu z Harbina w kierunku południowym, do takich ośrodków jak Tientsin,
              Szanghaj lub Hongkong, by stamtąd udać się do dowolnie wybranego kraju. Krąkowski
              zwalczał tę agitację, oskarżając PKOb. o dezorientowanie i sianie zwątpienia wśród
              ludzi.
              W marcu 1947 r. PGP wysłała do ambasady polskiej w Moskwie pismo, w którym
              zaproponowała przekazanie opieki nad Polonią mandżurską Konsulatowi Generalnemu
              ZSRR w Harbinie. Autorzy listu uzasadniali swoją propozycję tym, że skoro „Rząd RP
              utrzymuje oficjalne stosunki z rządem nankińskim [kuomintangowskim], nie może przysłać
              swego przedstawiciela na terytorium zajęte przez demokratyczny rząd chiński, z którym
              nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych […] przeto opieka nad obywatelami polskimi […]
              powinna byłaby […] być przekazana przez Rząd RP jedynemu z istniejących na tym terytorium
              obcych przedstawicielstw, to jest Gen. Konsulatowi ZSRR w Harbinie”. Na szczęście
              pomysł ten nie został zrealizowany.
              Nie mogąc zdobyć przewagi nad przeciwnikami zasiadającymi w PKOb. za pomocą
              legalnych metod, „postępowcy” postanowili rozwiązać komitet, a przy okazji przejąć kontrolę
              nad stowarzyszeniem „Gospoda Polska” i działającym przy nim Związkiem Młodzieży
              Polskiej. Powstała w latach dwudziestych organizacja skupiała najbardziej ideowych przedstawicieli
              mandżurskiej młodzieży – osoby pracujące oraz studentów harbińskich wyższych
              uczelni. Pretekstem do rozprawienia się z „reakcjonistami” stało się uczestnictwo w jednej
              z imprez organizowanych przez „Gospodę Polską” członka Polonii, który po wybuchu drugiej
              wojny światowej zrzekł się obywatelstwa polskiego i w konsulacie niemieckim w Harbinie
              poprosił o paszport. Od tego momentu separował się od społeczności polskiej, twierdząc,
              że jest Niemcem. Sytuacja zmieniła się po sierpniu 1945 r. – wówczas znów poczuł się
              Polakiem. Krąkowski wykorzystał jego udział w imprezie, na której obecni byli przedstawiciele
              Komitetu Obywatelskiego i zarządu „Gospody”. Najpierw doprowadził do aresztowania
              folksdojcza, a następnie do zamknięcia przez miejscowe władze chińskie Komitetu Obywatelskiego
              i „Gospody Polskiej”, jako organizacji, do których władze te „nie mogły mieć
              zaufania”. 14 lipca 1947 r., trzy dni po tych wydarzeniach, powstało nowe ciało przedstawicielskie,
              tym razem bardziej podatne na wpływy PGP. Tymczasowy Polski Komitet na Mandżurię
              (TPK) składał się wprawdzie w większości z byłych członków Polskiego Komitetu Opiekuńczego,
              jednakże we wszystkich jego posiedzeniach uczestniczył Krąkowski. Przywódca
              PGP układał teksty komunikatów oraz pism wysyłanych przez TPK do Warszawy, występował
              także jako pełnomocnik komitetu wobec władz chińskich i Konsulatu Generalnego ZSRR
              w Harbinie.
              Jedyną organizacją, która nadal opierała się „postępowcom”, był ZMP. Jedna z członkiń
              związku wspomina po latach, że przedstawiciele jego zarządu „urządzali burzliwe zebrania
              i wiece w obronie przedwojennej racji stanu. Jednak i z nimi sobie poradzono. Po jednym z
              takich burzliwych zebrań zarządu ZMP wszyscy awanturujący się otrzymali wymówienia z ich
              miejsc pracy […] Dowiedzieli się później, że pozbawienie ich pracy nastąpiło na polecenie
              Generalnego Konsulatu ZSRR, z aprobatą miejscowych komunistów chińskich. Skończyły się
              wolne dyskusje ideologiczne. Ludzie zaczęli się bać”. W miejsce rozwiązanego ZMP utworzono
              nowy, całkowicie podporządkowany „postępowcom”. Tym łatwiej było przyciągnąć
              młodzież na stronę PGP, że po drugiej stronie barykady zabrakło osób, które mogłyby ją
              skupić wokół siebie: ks. Chodniewicz późną jesienią 1947 r. przeżył atak apopleksji, w
              wyniku którego stracił władzę w nogach i od tego momentu nie brał już czynnego udziału w
              życiu harbińskiej kolonii i nie miał wpływu na rozgrywające się wydarzenia. Zmarł w Harbinie
              na początku 1949 r.
              • 11.03.12, 15:08
                Po pokonaniu opozycji „postępowcy” mogli spokojnie przystąpić do realizacji lansowanych
                przez siebie haseł. Przede wszystkim rozpoczęto przygotowania do repatriacji.
                TPK przeprowadził rejestrację obywateli polskich zamieszkałych w Mandżurii. Na ogólną
                liczbę 1213 obywateli polskich zarejestrowanych przez komitet, chęć wyjazdu do Polski
                wyraziły 972 osoby.
                W marcu 1948 r. nadeszła wreszcie do Harbina pierwsza od wielu lat prywatna korespondencja
                z kraju. Społeczność polonijna była tak złakniona nowych wiadomości, że
                „Ojczyzna” za zgodą adresatów podała najciekawsze informacje zawarte w listach. Nie
                obeszło się przy tym bez manipulacji i fałszowania faktów. W jednym z listów znalazła się na
                przykład wiadomość o śmierci brata jednego z harbińskich księży, który zginął w czasie
                wojny, dowodząc oddziałem partyzanckim. Lapidarna notatka została opatrzona odpowiednim
                komentarzem redakcji: „musimy wyjaśnić – pisano – że do oddziałów partyzanckich
                wstępowali ci, którzy nie chcieli podporządkować się rozkazom rządu londyńskiego, zabraniającego
                swojej podziemnej Armii Krajowej wszelkich wystąpień przeciwko Niemcom.
                Oddziały partyzanckie, skupiające w swoich szeregach najbardziej patriotyczne i rewolucyjne
                elementy, przeważnie chłopskie i robotnicze, i prowadzące skuteczną dywersję na tyłach
                wojsk hitlerowskich, były ostro zwalczane przez Armię Krajową”. Tego typu fałszywe informacje,
                połączone w umiejętny sposób z prawdziwymi faktami, „urabiały” ideologicznie nie
                mającą na ogół żadnego kryterium odniesienia Polonię.
                W marcu 1949 r. przybył wreszcie do Harbina oficjalny przedstawiciel rządu warszawskiego
                – komandor Jerzy Kłossowski, ktorego zadaniem było zorganizowanie repatriacji
                do kraju. Po jego przyjeździe rozwiązano TPK, a na jego miejsce powołano do życia
                Obywatelski Komitet Repatriacyjny. Jedna z harbinianek wspomina po latach, że „zatajono
                natychmiast przed obywatelami polskimi propozycję pomocy Międzynarodowego Czerwonego
                Krzyża dla Polaków, chcących wyjechać do innych krajów zamiast do Polski. Odpowiedź
                na zapytania Czerwonego Krzyża zawsze była jednoznaczna: wszyscy Polacy bez wyjątków
                pragną jechać do Ojczyzny”.
                Termin wyjazdu wyznaczono optymistycznie na maj 1949 r. Okazało się to jednak
                nierealne, ponieważ trzeba było załatwić przed wyjazdem wiele spraw. Najwięcej czasu
                pochłaniały sprawy nieruchomości, zarówno prywatnych, jak i społecznych. Domki jednorodzinne
                należące do emerytów – byłych pracowników Kolei Wschodniochińskiej zamieszkałych
                w Harbinie – sprzedano Chińczykom, po cenie ustalonej przez mieszaną polsko-
                chińską komisję szacunkową. Polacy z innych miejscowości indywidualnie sprzedawali
                swoje nieruchomości. Większość transakcji dotyczących majątku społecznego znajdującego
                się na terenie Harbina przeprowadzano w pośpiechu i niedbale. Gmachy „Gospody Polskiej”
                i gimnazjum im. H. Sienkiewicza sprzedano za bezcen lub oddano za darmo władzom
                chińskim. Wszystkie książki z bogatej biblioteki polskiej oraz część dokumentów archiwalnych
                spalono na stosie w ogrodzie okalającym budynek „Gospody”. „Ostatni akt Polonii
                przeżyliśmy ciężko – wspomina jedna z harbinianek – patrzyliśmy, jak na rozległym podwórzu
                Gospody wzniecone ognisko pochłaniało wszystko: archiwalne dokumenty, cenne polskie
                książki z olbrzymiej biblioteki, albumy, portrety. Długo jeszcze ogień pożerał opasłe tomy
                wierszy, całego Żeromskiego, Sienkiewicza, Prusa, Dąbrowską… Opuściliśmy flagę na budynku
                Gospody. Flaga ta wisiała długie lata, jeszcze przed naszym przyjściem na świat!”.
                Część gromadzonych latami eksponatów, należących do działającego w okresie międzywojennym
                przy „Gospodzie” Muzeum Wschodoznawczego, postanowiono przewieźć do Polski
                wraz z wybranymi materiałami archiwum polonijnego. Najcenniejsze dzieła sztuki przeznaczono
                na dary dla wysokich dostojników państwowych i partyjnych, między innymi dla prezydenta
                Bolesława Bieruta.
                27 maja 1949 r. odbyło się ostatnie posiedzenie Polskiej Grupy Postępowej. Na wniosek
                Kłossowskiego przekształcono ją w Koło Sympatyków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
                Istniało do chwili rozpoczęcia repatriacji. W tym czasie odbyło kilka zebrań, podczas
                których jego członkowie głównie zaznajamiali się ze statutem PZPR.
                Repatriacja przeprowadzona została ostatecznie w lipcu 1949 r. W trzech transportach
                kolejowych przyjechały do kraju, tranzytem przez ZSRR, 784 osoby.
                • 11.03.12, 15:10
                  Przybycie pierwszej grupy reemigrantów znalazło oddźwięk w artykułach prasy krajowej.
                  Pisały o tym wydarzeniu największe dzienniki, takie jak: „Życie Warszawy”, „Ilustrowany
                  Kurier Polski”, „Trybuna Ludu”. Artykuł o rodakach z Dalekiego Wschodu zamieściły „Przekrój”
                  i „Trybuna Robotnicza”. Wszystkie pisma pobieżnie przypominały historię dalekowschodniej
                  Polonii. Podkreślano, co nie było do końca prawdą, że większość jej członków to potomkowie
                  syberyjskich zesłańców. Budowę Kolei Wschodniochińskiej i emigrację zarobkową
                  stawiano na drugim miejscu. Pisano również, że powrót do Polski to inicjatywa samych
                  mandżuraków, na którą natychmiast zareagował rząd polski, a zaprzyjaźnione z nim władze
                  chińskie i radzieckie pomogły ją sfinalizować. Czytelnicy dowiadywali się o działalności
                  mandżurskiej Polonii, o tym, że koncentrowała się ona głównie wokół pisma „Ojczyzna”,
                  PGP i „zreformowanego” przez Krąkowskiego ZMP. Z artykułów wynikało, że dopiero wydarzenia
                  drugiej wojny światowej i wiadomości o zmianach ustrojowych w Polsce zaktywizowały
                  bierną dotąd kolonię polską w Harbinie. Nie wspominano prawie wcale o bogactwie
                  życia kulturalnego, oświatowego i społecznego tamtejszego wychodźstwa do 1945 r.
                  Reemigranci stosunkowo szybko przystosowali się do nowych warunków życia. Było to
                  zjawisko o tyle ciekawe, że większość z nich urodziła się bądź na terenie Mandżurii, bądź
                  w Rosji i Polska była dla nich krajem znanym jedynie z rodzinnych opowieści, szkolnych
                  lekcji i harcerskich zbiórek. Niewątpliwie czynnikiem sprzyjającym szybkiej aklimatyzacji
                  było to, że prawie wszyscy mandżuracy znali dobrze język polski i wychowani byli w tradycjach
                  narodowych. Ponadto należy pamiętać o doświadczeniach życiowych większości
                  reemigrantów. Ciężkie warunki życia w czasach Mandżukuo i później, gdy kontrolę nad
                  Mandżurią przejęli chińscy komuniści, zahartowały reemigrantów na wszelkie trudności
                  i niepowodzenia. Sytuacja, jaką zastali w Polsce, nie była więc dla większości z nich szczególnie
                  ciężka, tym bardziej że państwo zagwarantowało wszystkim przyzwoity start: pracę,
                  mieszkania, możliwość nauki i studiów.
                  Po lipcowej repatriacji w Harbinie pozostało jeszcze około 450 Polaków. Połowa z nich
                  w ciągu kilku lat, poczynając od 1950 r., powróciła do kraju na polskich statkach. Ta część
                  Polonii, która nie widziała dla siebie miejsca w powojennej Polsce, wyemigrowała do innych
                  krajów: Australii, Stanów Zjednoczonych, Kanady i Brazylii. Część obywateli polskich narodowości
                  żydowskiej udała się do Izraela. Pod koniec lat pięćdziesiątych w Harbinie mieszkało
                  jeszcze kilkudziesięciu Polaków. Ostatecznie i ta garstka opuściła chińską ziemię i przyjechała
                  do PRL w 1963 r. W Harbinie mieszkała już tylko jedna polska rodzina. Jej ostatni
                  przedstawiciel dopiero w 1993 r. zdecydował się na przyjazd do Polski.
                  Mimo zabiegów władz zmierzających do tego, by „wtopić” repatriantów w krajobraz
                  społeczny PRL-u i zatrzeć wszelkie ślady ich „inności”, środowisko mandżuraków starało
                  się kultywować swoje tradycje i ocalić zbiorową pamięć o swej egzotycznej przeszłości.
                  W okresie stalinowskim, pomimo starań samego Krąkowskiego, nie zezwolono na przykład
                  na zorganizowanie oficjalnego zjazdu mandżuraków. Mógł się on odbyć dopiero
                  we wrześniu 1956 r. w Warszawie. W latach następnych organizowano raczej spotkania
                  o prywatnym charakterze. Dopiero w listopadzie 1987 r. przy Zarządzie Głównym
                  Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej został założony Klub Harbińczyków. Stowarzyszenie
                  składało się z tak zwanych grup terenowych. Powstały one w Szczecinie, Elblągu,
                  Warszawie, Olsztynie i w Trójmieście. Do dziś pod nazwą Klubu Harbińczyków najbardziej
                  aktywnie działa grupa szczecińska. Utrzymuje kontakt z rozsianymi po całej Polsce reemigrantami
                  i ich rodzinami, a także tymi mandżurakami, którzy wybrali emigrację. Żywe są
                  również ostatnio kontakty z działającymi w Rosji stowarzyszeniami zrzeszającymi byłych
                  Rosjan mandżurskich. Na łamach wydawanych przez te środowiska pism członkowie dawnej
                  kolonii polskiej zamieszczają swoje wspomnienia, a nawet artykuły polemiczne. Narodowość
                  i obywatelstwo nie przeszkadzają i jednym, i drugim czuć się członkami nieistniejącej
                  już wieloetnicznej społeczności, która zaczęła się formować w końcu XIX wieku
                  w Mandżurii.
    • 24.05.09, 21:07
      [img]http://images.vector-images.com/200/harbin_city_emb_n7481.gif[/img]
      • 24.05.09, 21:12
        [img]http://images.vector-images.com/200/harbin_city_emb_n7481.gif[/img]
    • 20.06.09, 18:00
      Witam,
      szukam informacji na temat rodziny moich dziadków mieszkających w Harbinie na
      przełomie XIX i XX wieku. Nazwali się Ciaszki lub Ciężki. Tego oczywiście nie
      wiadomo do końca. Dziadek Piotr był Prezesem Sądu w Harbinie, a jego syn był
      inżynierem, budowniczym kolei mandżurskiej. Drugi syn, Jan, był adwokatem i miał
      w Harbinie swoją kancelarię. Moja babcia Marianna urodzona w 1894 roku w
      Święcianach ukończyła żeńskie gimnazjum M.A. Oksakowskiej w 1913r. Wiem także,
      że do Harina przybyli ze Święcian na Litwie gdzie nosili nazwisko Biszewski.
      Czemu je zmienili, nie wiadomo. Można się tylko domyślać.
      Bardzo zależy mi na jakichkolwiek informacjach. Może macie Państwo jakąś wiedzę
      o mojej rodzinie. Jestem w posiadaniu wielu zdjęć i dokumentów oraz listów z
      tamtych lat.
      Proszę o kontakt na adres wiesława.szenk@gmail.com
      Pozdrawiam serdecznie
    • 15.01.10, 04:47
      Moi dziadkowie mieszkali w Charbinie. Wrocili do Polski w 1920 roku. Babcia
      zakladala harcerstwo przy Gospodzie Polskiej. W rozmowach pojawialo sie wiele
      nazwisk: Krzywiec, Nowkuński, Grosicki, Dąbrowski, Bałtrukiewicz, Anioł, ale o
      Pańskim nie slyszalem. Pozdrawiam
      • 25.01.10, 10:25
        Dopiero teraz znalazłam to forum i cieszę sie,że nie jestem jedyną
        osobą ,którą Harbin interesuje.Moja rodzina równeż mieszkała w
        Harbinie.Dziadek z żoną i dziećmi wrócił do Polski na początku lat
        20-tych ale w Harbinie pozostał najstarszy syn-dziennikarz,był
        żonaty i widocznie żona (podobno Łotyszka) nie zgodziła się na
        wyjazd do Polski.Nigdy więcej się nie widzieli,on został
        aresztowany ,oskarżony o szpiegostwo i zmarł w rosyjskim więzieniu
        a śladów żony i córki nie odnaleźliśmy do dziś.Może ktoś ma jakiś
        pomysł jak szukać?
        Dysponuję jedynie ostatnim harbińskim adresem.
        Mam kilka harbińskich pamiątek-drobiazgi ale zawsze to coś.
        ps zauważyłam,że "wacek" napisał Harbin przez CH -mój dziadek tez
        tak pisał a błędów raczej nie robił ponieważ był absolwentem
        Wileńskiej Wyższej Szkoły Technicznej.Osobiście sądzę,pomimo
        utrwalonego standardu ,że jest to właściwa pisownia-nazwa miasta
        przeszła z języka rosyjskiego,w którym ta litera jest miękka.
    • 15.04.10, 08:27
      Ale to naprawde bardzo ciekawa sprawa. Mieszkam na Syberii, Mzdzuria
      jest nie bardzo daleko. Chcialbym kiedys odwiedzic ja.
    • 26.12.11, 11:16
      Dawno nie odzywałem się w wątku harbińskim.
      Poszukam innych miejsc, gdzie o tym piszą.
      Obecnie to już, wnuki i prawnuki Harbińczyków, mogą tu zaglądać
      Ciekawe jakie są efekty Panelu Harbińskiego w Łodzi, z którego informacji, nie wiem dlaczego nie ma w tym Forum -Chiny.
      Czy są gdzieś dostępne jakieś dokumenty ?
      Tymczasem zacytuję Pana mgr Cieciurę, naszego przyjaciela.

      Panel Harbiński w ramach V Łódzkich Spotkań Wschodnioazjatyckich na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego
      andbob2 25-05-2009

      14 maja 2009 r. ? Panel Harbiński w ramach V Łódzkich Spotkań Wschodnioazjatyckich na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego 14 maja 2009 roku, w ramach V Łódzkich Spotkań Wschodnioazjatyckich, zorganizowanych przez Zakład Azji Wschodniej Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych UŁ i Studenckie Koło Naukowe Azji i Pacyfiku odbył się specjalny panel Pt. ?Harbin ? Wielokulturowa Metropolia Chin Północno-Wschodnich i jej polska społeczność?, poświęcony historii niezwykłego chińskiego miasta Harbinu i jego Polonii.

      Dzieje miasta, obecnie kilkumilionowej stolicy prowincji Heilongjiang i jego związków z Polską pozostają niestety nadal mało znane. Pragnąc upowszechnić wiedzę o Harbinie i wkładzie Polaków w jego historię, organizatorzy zaprosili do udziału w panelu ludzi, których życiorysy blisko związane są z miastem: pana Władysława Zienkowicza, wiceprzewodniczącego szczecińskiego Klubu Harbińczyków, urodzonego i wychowanego w Harbinie, pana dr Sergiusza Sachno, urodzonego w Harbinie, pana dr Witolda Świderskiego, wnuka gospodarza Gospody Polskiej w Harbinie ? największej i najważniejszej polskiej instytucji społeczno-kulturalnej w Mandżurii, oraz panią Agnieszkę Kardas z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, związaną rodzinnie z miastem, opracowującą obecnie pamiętniki babci harbinianki.

      Panel rozpoczął się pokazem filmu dokumentalnego ?Perła Północnych Chin. Epizod Polski? w reż. Tadeusza Pałki ? jedynego polskiego dokumentu o historii miasta i jego Polonii. Po filmie, który wywołał żywe zainteresowanie licznie przybyłej publiczności, zaproszeni goście dzielili się wspomnieniami życia w Harbinie i opowieściami o losach swoich rodzin, oraz odpowiadali na pytania publiczności. W czasie wykładów poruszano problemy relacji Polaków, Rosjan i Chińczyków w przedwojennym Harbinie. Ważnym elementem do którego odwoływano się był motyw podróży-powrotu do Polski. Dodatkowo pan dr Witold Świderski wypożyczył bezcenny zbiór dokumentów Związku Kolejarzy Polskich w Harbinie do zdigitalizowania przez Bibliotekę Uniwersytetu Łódzkiego, dzięki czemu zostaną one udostępnione szerokiej publiczności. Panelowi towarzyszyła także ekspozycja wybranych stron polskiej prasy Harbina, m.in. ?Listów Harbińskich? i ?Echa Dalekiego Wschodu?. Organizatorzy panelu mają nadzieję, że przyczyni się on do propagacji wiedzy o Harbinie, historii Chin północno-wschodnich i tamtejszych Polaków, wzrostu zainteresowania tematem wśród młodzieży akademickiej oraz stanie się początkiem kompleksowego programu badawczego Zakładu Azji Wschodniej, obejmującego swoim zasięgiem nie znane wcześniej źródła historyczne w kraju i zagranicą.

      opr. mgr Włodzimierz Cieciura
      azjapacyfik.pl/index_2501.php?a_2501=829&b_2501=132
      xxxxx

      Inne miejsca o Polakach w Chinach i Harbinie .

      POLONIA I POLACY W CHINACH
      historia, pochodzenie, struktura, sytuacja społeczna, liczebność

      www.pekin.polemb.net/index.php?document=371

      Wątek: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
      sinoforum.pl/historia/harbin-najbardziej-polskie-z-chinskich-miast/

      www.rp.pl/artykul/243283,742426.html

      www.goldenline.pl/forum/215037/polacy-w-chinach

      www.goldenline.pl/forum/631052/polacy-w-harbinie-chiny-mandzuria

      raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/Polonia-w-Chinach,2,ID400257368,n
      Harbin, moja miłość
      www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071020/MAGAZYN/71019029

      Ocalić od zapomnienia - ślady Polaków w Harbinie
      polish.cri.cn/141/2007/05/23/2@60976.htm

      Harbin: w poszukiwaniu nostalgii
      www.mojeopinie.pl/harbin_w_poszukiwaniu_nostalgii,3,1258812084
      Polacy w Harbinie
      www.oziewicz.pl/index.php?option=com_wrapper&view=wrapper&Itemid=38

      pl.wikipedia.org/wiki/Harbin
      pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polacy_w_Chinach
      pl.wikipedia.org/wiki/Tygodnik_Polski_%28Harbin%29
      pl.wikipedia.org/wiki/Katedra_Naj%C5%9Bwi%C4%99tszego_Serca_Jezusa_w_Harbinie
      www.mysl.pl/?m=63&art_id=959&more=more
    • 26.12.11, 11:27
      www.eduskrypt.pl/historie_mandzurskiego_harbinu_trudno_sobie_wyobrazic_bez_polakow-info-1820.html
      • 26.12.11, 15:58
        Mandżurska Polonia
        www.goldenline.pl/forum/631060/mandzurska-polonia/?hl=Polacy%20w%20Harbinie
        Polski król Mandżurii
        www.goldenline.pl/forum/631064/polski-krol-mandzurii/?hl=Polacy%20w%20Harbinie

        Wydział Studiów Międzynarodowych i Politologicznych Uniwersytetu Łódzkiego
        wsmip.uni.lodz.pl/index.html
        Panel Harbiński - Zakład Azji Wschodniej
        14 maja 2009 roku, w ramach V Łódzkich Spotkań Wschodnioazjatyckich, zorganizowanych przez Zakład Azji Wschodniej Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologicznych UŁ i Studenckie Koło Naukowe Azji i Pacyfiku odbył się specjalny panel Pt. "Harbin - Wielokulturowa Metropolia Chin Północno-Wschodnich i jej polska społeczność", poświęcony historii niezwykłego chińskiego miasta Harbinu i jego Polonii.

        wsmip.uni.lodz.pl/jednostki/strona_zakladu_azji/info_panel.html

        wsmip.uni.lodz.pl/o_wydziale_biblioteka.html


        Mam kłopot z otwarciem programu...
        Tygodnik Polski
        Biblioteka Cyfrowa Regionalia Ziemi Łódzkiej ..... Daleki Wschód. – Harbin : Stowarzyszenie "Gospoda Polska", 1931-

        Biblioteka Cyfrowa Regionalia Ziemi Łódzkiej. Amtliches Schul-Blatt ..... Daleki Wschód. – Harbin : Stowarzyszenie "Gospoda Polska", 1931-. Biblioteka Cyfrowa ...

        • 02.02.12, 12:22
          Harbin
          dictionary.sensagent.com/harbin/pl-pl/
          Harbin
          www.eichen.lexku.com/UHarbinso.htm
          Polskie ślady na Dalekim Wschodzie:
          Polacy w Harbinie : materia·ly z konferencji naukowej zorganizowanej w Szczecinie w dniach 23 - 24 października 2008 r
          books.google.pl/books/about/Polskie_%C5%9Blady_na_Dalekim_Wschodzie.html?id=p6cZcgAACAAJ&redir_esc=y
          TYGODNIK Listy Polskie z Dalekiego Wschodu, Organ Polskiej Rady Dalekiego Wschodu i Wschodniej Syberii, Charbin (Harbin), róg Prawleńskiej i Głuchej, Lokal "Gospody Polskiej",
          No 13/22 z 18.09.1918 r. oraz No 14/23 z 25.09.1918 r.

          www.narodowa.pl/ksiazki/09/eksponat.htm
          Apel
          Książnicy Pomorskiej oraz szczecińskiego Klubu Harbińczyków
          www.videofact.com/bober/apel_do_h.htm
          Książnica Pomorska
          Kolekcja dalekowschodnia
          www.ksiaznica.szczecin.pl/www/kolekcje
          Konstanty SYMONOLEWICZ - orientalista, dyplomata, opiekun Polonii mandżurskiej
          www.ksiaznica.szczecin.pl/www/wydarzenia/single/id/182
          Krótka opowieść o długiej podróży
          polonia.h2.pl/index.php?id=kw8_3_11
          Od Harbina do Szczecina
          Bogdan Nowak
          www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200934&nr=40
          W. Pelc: Mandżurska Polonia
          www.polska-azja.pl/2012/01/23/w-pelc-mandzurska-polonia/
          Polonia w Chinach
          raportzpanstwasrodka.blog.onet.pl/Polonia-w-Chinach,2,ID400257368,n
          Prowincja Heilongjiang
          wrota.warmia.mazury.pl/Partnerzy-zagraniczni/Chiny/
          Harbin: w poszukiwaniu nostalgii
          Autor: Michał Lubina
          www.mojeopinie.pl/harbin_w_poszukiwaniu_nostalgii,3,1258812084
          Dzień Polski w Harbinie
          www.studyinpoland.pl/konsorcjum/index.php?option=com_content&view=article&id=280:dzie-polski-w-harbinie&catid=44&Itemid=100002
          Harbin
          transsib.com.pl/harbin.html
          www.bcul.lib.uni.lodz.pl/dlibra/publication?id=743&from=pubindex&dirids=6&tab=1&lp=7
          Polski król Mandżurii - Autor: Jarosław Neja
          Wprost 24, Numer: 9/2003 (1057)
          www.wprost.pl/ar/41007/Polski-krol-Mandzurii/


    • 10.03.12, 10:21
      Rondo Polonii Mandżurskiej w Szczecinie - to właśnie ta nazwa zainspirowała reporterów TOK FM do poszukiwań najdziwniejszych nazw rond, placów i ulic w innych miastach, przedstawiamy Wam raport z kilku miast i czekamy na zdjęcia z waszych miejscowości
      • 10.03.12, 10:50
        forum.gazeta.pl/forum/w,70,133015745,134115684,Nowe_rondo_na_Leknie_Polonii_Mandzurskiej_Harbin.html
        • 10.03.12, 15:35
          exman napisał:
          "Na sopkah Manchurii" in Urga
          www.youtube.com/watch?v=OHVP4WPrHDM&feature=related
    • 11.03.12, 20:33
      Prace profesora Adama Winiarza z UMCS w Lublinie o Polonii Dalekiego Wschodu, Mandżurii, Harbina.

      Winiarz A., Polska diaspora w Mandżurii, w: Polska diaspora, red. A. Walaszek, Kraków 2001

      Działalność Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Harbinie (1942-1945) / Adam Winiarz. Adres wyd. [Lublin : Wydawnictwo Lubelskie], [1985]. Opis fiz. S. 195-[206] ; 24 cm.

      Winiarz, Adam (1955- ). Tytuł Zarys dziejów oświaty polonijnej na Dalekim Wschodzie (1907-1949) / Adam Winiarz. Adres wydaw. [S. l.] : [s. n.], [1992].


      Winiarz, Adam (1955- ). Tytuł Udział Polaków w budowie i eksploatacji Kolei Wschodniochińskiej / Adam Winiarz. Adres wyd. [S. l.] : [s. n.], [1992].

      Winiarz, Adam (1955- ). Tytuł Polskie środowisko wschodoznawcze w Harbinie w latach 1918-1935 / Adres wydaw. [S. l.] : [s. n.], [1987].

      Szukałeś - Class 01 - Autor: Winiarz A., Polska diaspora w Mandżurii

      kameleon.umcs.lublin.pl/cgi-bin/gw_48_1_12/chameleon?sessionid=2012031119445220660&skin=umcs2&lng=pl&inst=consortium&conf=.%2fchameleon.conf&host=212.182.77.200%2b1101%2bDEFAULT&SourceScreen=INITREQ&scant1=Winiarz%20A.,%20Polska%20diaspora%20w%20Mand%C5%BCurii&scanu1=1003&elementcount=1&t1=Winiarz%20A.,%20Polska%20diaspora%20w%20Mand%C5%BCurii&u1=1003&pos=1&itempos=1&rootsearch=SCAN&function=INITREQ&search=AUTHID&authid=181599&authidu=1003
    • 12.03.12, 10:13
      Biblioteczka Kawiarenki Filozoficznej

      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,132961340,Chiny_Harbin_pismiennictwo_zbior_linkow.html
    • 13.03.12, 10:15
      Znalazłem u azzazela w poście z 6 grudnia 2011 w wątku: Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast -Sino Forum
      Zdięcia Harbina lata trzydzieste-Kernbeisser's photostream
      • 13.03.12, 11:03
        W doskonałym Sino Forum, nie jest aktywny "nasz" wątek -Harbin - najbardziej polskie z chińskich miast
        Może moglibyśmy uaktywnić nasze, wątki o Harbinie i Harbińczykach.
        Przecież oprócz dzieci i wnuków Harbińczyków, są jeszcze nasze dzieci.
        Jak może zauważyliście uaktywniam się w naszym wątku i mam zamiar rzeczywiście popracować, może nie będę sam...
        Zaistniała "śmieszna" dla TOFM, sytuacja w Szczecinie - Rondo Polonii Mandżurskiej !!.
        Nie mogłem wysłać tam/ TOKFM/ naszego adresu i komentarza, zrobiła to Ave Duce, której jestem zobowiązany.
        Proszę Was o komentarze w tamtym miejscu, w Sino Forum i u nas też :-).
        sinoforum.pl/historia/ksiazka-%27chiny-poprzez-wieki%27/?prev_next=prev#new
        Tutaj informacje o rondzie Polonii Mandżurskiej - Odezwijcie się tam/TOKFM i Szczecin/ - PROSZĘ.
        forum.gazeta.pl/forum/w,25095,21665450,134115110,Rondo_Polonii_Mandzurskiej_.html
        forum.gazeta.pl/forum/w,25095,21665450,134115798,Nowe_rondo_na_Leknie_Polonii_Mandzurskiej.html
        Pozdrawiam serdecznie Witek }:-})=
        • 13.03.12, 11:29
          List, który wysłałem do SinoForum.
          Ciekawe, czy uda się nam uaktywnić nasze wątki ?
          Dzięki "dziwnemu" rondu Polonii Mandżurskiej ;-)

          sinoforum.pl/propozycje-dzialow-i-kategorii-etc/%27harbin-najbardziej-polskie-z-chinskich-miast%27-pomozcie-uaktywnic-watek/

          sinoforum.pl/propozycje-dzialow-i-kategorii-etc/%27harbin-najbardziej-polskie-z-chinskich-miast%27-pomozcie-uaktywnic-watek/

    • 24.07.12, 14:26
      Moja babcia także pochodzi z Harbina, kończyła szkołe sienkiewicza( fajne swidaectwa mieli maturalne), mało wiem bo babcia niechętnie wspominała ten okres, raz za gówniarza byłem na zlocie harbińczyków w warszawie i w wywórni filmów dokumentalnych jak kręcili program o nich :)
      pozdrawiam wszystkich potomków harbińczyjków
    • 30.09.12, 21:55
      Pamiętam, ze dosyć dawno czytałem jakiś tekst podobny do tego.
      Tak, Polacy są porozrzucani po całym świecie, sam tego doświadczam.
      Pozdrawiam.
    • 30.04.13, 09:04
      Polacy na Dalekim Wschodzie

      Grochowski Kazimierz

      Wydawca: "Harbin Daily News" Press
      Harbin w Chinach - 1928 r.

      Identyfikator zasobu:
      oai:kpbc.umk.pl:76453

      Digitalizacja: Biblioteka Uniwersytecka w Toruniu

      www.kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/plain-content?id=76453
      • 09.11.13, 05:59
        Witam was moi mili :) pozwólcie że się przedstawię - Bogusz Banderski , syn Bronisława Banderskiego , Szczecińskiego muzyka - i Harbińczyka :) dopiero trafiłem na ten wątek :)
        gdybyście chcieli nawiazać bliżaszą znajomość ze mną - wyszukajcie mnie po nazwisku mój fanpage na FB ( Bogusz Banderski animal & human rights activist . Improving the world ) i napiszcię krótka notke że to wy :) ( normalne profile mam poza wyszukiwaniem ) .
        Jestem chętny do pomocy wam w tymże wątku , choć bardziej to wy mi przybliżycie ten teamt , tata zmarł w 98 roku a z żyjacym panem Leonardem Spychalskim który też jest Harbińczykiem jako tako nie utzymuje częstego kontaktu , moglibyście mysleć że zresztą syn Broniasława to zna opowieści , nie nie :) tata zmarł jak miałem 14 lat więc raczej nie rozmawialiśmy na ten temat :) pozdrawiam :)
    • 25.05.14, 15:32
      Historię mandżurskiego Harbinu trudno sobie wyobrazić bez Polaków
      19.06.2006 Historia i kultura, Ludzie Nauki

      Historię Harbinu, stolicy dawnej Mandżurii, zwanej teraz Heilongjiang (wym. hej-lung-dziang), trudno sobie wyobrazić bez Polaków - podkreśla prof. Li Shuxiao (wym. li szu-siao) z Akademii Nauk Społecznych Heilongjiangu. Li był uczestnikiem polsko-chińskiego forum dyskusyjnego, poświęconego m.in. polskiej obecności na północy Chin. Naukowiec przypomina, że do rozkwitu miasta najbardziej przyczyniła się kolej Wschodniochińska, współtworzona przez polskich techników i robotników w latach 1897- 1903, a mająca 2,5 tys. km długości.
      Liczący dziś 3 mln mieszkańców Harbin wziął swój początek z osady, założonej w 1898 roku przez Polaka, inż. Adama Szydłowskiego, na potrzeby kolei wiodącej do Władywostoku.

      W osadzie ulokowano siedzibę dyrekcji kolei. Polacy piastowali kluczowe stanowiska w zarządzie, którego pierwszym wiceprezesem był inż. Stanisław Kierbedź. To on zaprojektował istniejący do dziś, duży most na rzece Sungari, nad którą leży Harbin. Był bratankiem Stanisława Kierbedzia, budowniczego mostu w Warszawie.

      Zdaniem historyków, liczba Polaków sięgała wtedy 7-10 tysięcy. Potem było ich coraz więcej. Po 1917 roku, po przewrocie bolszewickim, do Harbinu napłynęła fala Polaków z Rosji. Po odzyskaniu niepodległości, w 1919 roku otwarto Konsulat Generalny RP w Harbinie, który przetrwał do 1941 roku.

      Zdaniem prof. Li, polska mniejszość tworzyła zwartą grupę w wieloetnicznym Harbinie. Założyła szkoły - na czele ze szczycącym się wysokim poziomem nauczania Gimnazjum im. H. Sienkiewicza (1915-44), a także kluby sportowe i organizacje społeczne, zwłaszcza prężnie działające Stowarzyszenie "Gospoda Polska". Wychodziła prasa, m.in. "Tygodnik Polski", "Listy Polskie z Dalekiego Wschodu" i "Polski Kurier Wieczorny Dalekiego Wschodu". Funkcjonowały dwa kościoły.

      Chiński uczony zwraca uwagę, że jednym z najaktywniejszych społeczników był geolog i archeolog Kazimierz Grochowski, który zarazem zasłużył się w badaniach dziedzictwa kulturowego oraz zasobów naturalnych Mandżurii.

      Później Polacy zaczęli opuszczać Harbin, głównie dlatego, że Rosja radziecka zawarła z Chinami porozumienie, iż na Kolei Wschodniochińskiej pracować mogą obywatele tylko tych dwóch krajów.

      W połowie lat 30. zeszłego stulecia było tam ok. półtora tysiąca Polaków, jednak zwycięzcy chińskiej wojny domowej, komuniści Mao Zedonga, w 1949 roku zdecydowali o likwidacji wspólnoty polskiej w Mandżurii.

      Jeszcze w tym samym roku do Polski wysiedlono 807 osób polskiej narodowości. Pod presją aparatu przemocy z pozostałych w Harbinie ok. 450 Polaków, przed 1958 rokiem, do kraju wyjechało 250, zaś większość pozostałych - do innych państw.

      W 1957 roku, gdy antyreligijne prześladowania osiągnęły w Chinach punkt kulminacyjny, kazano opuścić Mandżurię także ostatnim dwóm księżom: Aleksandrowi Eysymontowi i Gracjanowi Kołodziejczykowi. Wyjechali do Australii. Sześć lat później rozwiązano Zrzeszenie Obywateli Polskich w Chinach, liczące wtedy już tylko 18 członków.

      W czasie rozpętanej przez Mao brutalnej rewolucji kulturalnej (1966-1976), ofiarą gorliwości hunwejbinów padł również cmentarz w Harbinie,gdzie spoczywali m.in. Polacy. Na terenie tym stoi obecnie park kultury, nad którym góruje diabelski młyn.

      Jak zaznacza Li Shuxiao, groby przeniesiono. Tymczasem, pod wskazanym przez niego, położonym 20 km od Harbinu, cmentarzu prawosławnym, zidentyfikować można jedynie cztery imienne groby rodaków, obok nich zaś ustawiono krzyż, podkreślający, że jest to "symboliczna mogiła wszystkich Polaków pochowanych na zdewastowanych cmentarzach w Harbinie".
      PAP - Nauka w Polsce, Henryk Suchar

      www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,24044,historie-mandzurskiego-harbinu-trudno-sobie-wyobrazic-bez-polakow.html
      • 25.05.14, 15:45
        Mandżurska Polonia
        Władysław PELC

        Jakby wielkie ramy ujmują Mandżurię potężne rzeki azjatyckie: na zachodzie i północy Arguń i Hei-Łun-dzian, rzeka Czarnego Smoka, zwana powszechnie Amur, na wschodzie rzeka Ussuri i jezioro Chanka, wreszcie od południowego wschodu, rzeka Jału, stanowiąca granicę między Mandżurią a Koreą, krajem spokojnego poranka. W tym obramowaniu znajdują się na zachodzie: część stepów mongolskich, tak zwanej Mongolii wewnętrznej i olbrzymi łańcuch górski Wielkiego Chinganu, zachowujący kierunek południkowy. Na północy i północnym wschodzie ciągną się góry Małego Chinganu, bardziej urozmaicone niż Wielki Chingan pod względem flory i fauny. Jest to ojczyzna tygrysa mandżurskiego, pobratymca tygrysa z kraju ussuryjskiego i Korei. Wreszcie na wschodzie i południowym wschodzie znajdują się pasma górskie prowincji Giryn. Między górami - step, urodzajne równiny nad rzeką Sosnowego Kwiatu - Sungari i jej lewym dopływem Nonni. Oto Mandżuria, tradycyjny zespół trzech prowincji: Hei-Łun-dzian na północy (miasto Harbin), Giryn, prowincja środkowa (miasta Giryn i Chan-Czun) oraz prowincja południowa, Mukden (miasto Mukden - dziś Szen-Jan) z półwyspom Lao-Dun (Port Artura i miasto Da-Lan). Chiński Da-Lan zmieniał nazwę zależnie od obcej okupacji.

        W roku 1903, jednocześnie z podjęciem ruchu na kolei wschodnio-chińskiej, zaczęło się organizować życie Polonii w Mandżurii. Arcybiskup metropolita mohylowski, głowa Kościoła katolickiego na teren całej Rosji, erygował parafię w Mandżurii z siedzibą w Harbinie. Ta niewątpliwie najdziwniejsza na świecie parafia obejmowała cały pas eksterytorialny kolei wschodnio-chińskiej i rozciągała się na przestrzeni 1200 kilometrów. W roku 1904 powstał w Harbinie Komitet Budowy Kościoła. Szybko uzyskano piękny plac, leżący wówczas na skraju miasta, dziś znajdujący się w centrum dzielnicy, zwanej Nawę Miasto. Kamień węgielny pod wznoszoną świątynię położono w roku 1906, zaś w następnym roku budowa w stanie surowym została zakończona. Poświęcenia kościoła pod wezwaniem Świętego Stanisława biskupa, patrona Polski dokonał w roku 1909 biskup sufragan metropolii mohylowskiej, Jan Cieplak. Biskup ten chlubnie zapisał się w dziejach burzliwych lat 1917-1920 na terenie Rosji, odważnie broniąc życia religijnego wobec nowej i ateistycznej w swych założeniach władzy. Więziony, w roku 1924 musiał upuścić terytorium swej dotychczasowej działalności. Zmarł w roku 1926 w New Jersey, dokonując wizytacji ośrodków polskich w Stanach Zjednoczonych. W grudniu 1909 roku pojawił się w Harbinie ksiądz Władysław Ostrowski (1874-1936), jako drugi proboszcz parafii Świętego Stanisława. Był to kapłan, któremu Opatrzność pozwoliła przez 27 lat kierować życiem religijnym Polaków w Mandżurii. Zrealizował wiele pięknych inicjatyw, z których największą było założenie gimnazjum imienia Henryka Sienkiewicza w Harbinie, jedynej polskiej szkoły średniej w Azji (1920-1948). Ważnym również dokonaniem stało się założenie bursy, zakładu opiekuńczego dla sierot i młodzieży niezamożnej, studiującej w Harbinie, a zjeżdżającej się ze wszystkich stron rozległych terenów kolei wschodnio-chińskiej parę lat po założeniu parafii Świętego Stanisława powstało Stowarzyszenie "Gospoda Polska", którego udziałem stała się przeszło czterdziestoletnia pożyteczna praca społeczna (1907-1949).
        Już w roku 1908 Stowarzyszenie zorganizowało kursy języka i literatury polskiej. Wkrótce powstała szkoła początkowa, która w latach dwudziestych przybrała miano Szkoły Początkowej imienia Doktora Łazowskiego. Z biegiem czasu powstała przy stowarzyszeniu biblioteka. Posiadała ona wiele dzieł literackich ukazujących się wówczas w Warszawie, w Krakowie i we Lwowie. Tu po raz pierwszy trafiały do rąk uczniów z gimnazjum Henryka Sienkiewicza dzieła Wacława Sieroszewskiego, opowiadające o krajach sąsiednich Mandżurii: Syberii Jakuckiej, Japonii, Korei i pobliskich Chin.
        Polonia w Mandżurii była wychodźstwem zarobkowym i powrót do Ojczyzny przyświecał jej zawsze, jako cel ostateczny. Parafia, jak i Stowarzyszenie Gospoda Polska działały zgodnie, zmierzając do tego samego celu - zachowania polskości. Największą trudność sprawiały małżeństwa mieszane i największą troską w tym wypadku było zachowanie wiary katolickiej przez potomstwo. Rusyfikacja powodowała zamieranie tradycji rodzinnych i zwyczajów wyniesionych z ziemi ojczystej. Najniebezpieczniejszą jednak stawała się rusyfikacja językowa. Postępowała ona bardzo szybko i nie było wielu sposobów, aby się przed nią uchronić, jeśli czystości mowy polskiej nie pilnowano w rodzinie./.../

        www.goldenline.pl/grupy/Zainteresowania/polacy-w-azji/mandzurska-polonia,631060/?hl=Polacy%20w%20Harbinie
        • 26.05.14, 09:09
          Polacy w Mandżurii we "Wspomnieniach z mojej Atlantydy"
          12.08.2013 Stefczyk.info

          O historii Polaków, którzy w XIX wieku znaleźli się w chińskiej Mandżurii, gdzie pracowali przy budowie Kolei Wschodniochińskiej, opowiada książka Edwarda Kajdańskiego "Wspomnienia z mojej Atlantydy". Pozycja ukaże się 19 września nakładem Wydawnictwa Literackiego.

          "Mój czas i moja historia były azjatyckie" - mówi o sobie blisko dziewięćdziesięcioletni Edward Kajdański. Urodził się w Harbinie, gdzie pod koniec XIX wieku osiedliła się grupa Polaków, którzy znaleźli pracę przy budowie Kolei Wschodniochińskiej. Chiny po przegranej w 1895 r. wojnie z Japonią utraciły Tajwan i Peskadory. Obawiając się ponownej agresji japońskiej zgodziły się w 1896 r. na budowę przez Rosję na swoim terytorium kolei, będącej częścią trasy transsyberyjskiej.

          Wątek polski w Mandżurii zaczyna w momencie podpisania umowy między Rosją a Chinami. Wiceprzewodniczącym zarządu kolei został inż. Stanisław Kierbedź. W 1889 r. wysłał z Władywostoku
          ekspedycję techniczną, która miała opracować plan budowy. Jej kierownikiem został Polak inż. Adam Szydłowski. Szydłowski na budowę przyszłego miasta wybrał osadę rybacką nad rzeką Sungari. Harbin został założony jako ośrodek administracyjny kolei. Kierbedź na kierowniczych stanowiskach zatrudnił wielu polskich inżynierów, z którymi współpracował przy kolei transsyberyjskiej. Dużą grupę stanowili również polscy fachowcy z syberyjskich stacji, którzy zostali zwabieni do Harbina wieściami o większej wolności niż na Syberii. W latach dwudziestych kolonia polska w Harbinie liczyła kilkanaście tysięcy osób.

          Ojciec autora, Edward Józef Kajdański, był zamożnym człowiekiem, którego rewolucja w Rosji pozbawiła całego majątku. Do Mandżurii przyjechał po raz pierwszy po wojnie rosyjsko-japońskiej, gdzie nadzorował montaż urządzeń dla Kolei Wschodniochińskiej. Imię, dorobek i losy Edwarda Józefa Kajdańskiego rozmyły się w czasie rewolucji. Po wojnie bolszewickiej wyjechał do Japonii, a później do Władywostoku, gdzie otworzył fabrykę baterii elektrycznych. W 1923 r. przeniósł zakład do Harbina.

          Matka Kajdańskiego urodziła się na Uralu. Autor wspomina, że 1917 r., kiedy ludzi ogarnął niepokój matka wyjechała do Władywostoku, gdzie poznała ojca pisarza. Pracowała w jego fabryce i wraz z nim wyjechała do Harbina, gdzie w 1924 r. wzięli ślub.

          "Moi rodzice opuścili Władywostok na wiosnę 1923 r. (...) W Harbinie ojciec wynajął dwa domki: jeden dla zatrudnionych przez niego Chińczyków, a w drugim pomieścił swoje laboratorium galwaniczne. (...) W Harbinie ojciec ponownie zdołał uruchomić fabryczkę baterii" - pisze Kajdański.

          Kajdański wspomina dzieciństwo: rodzinne tradycje i świąteczne zwyczaje. Opisuje Harbin oczami dziecka: "W czasie świąt malowaliśmy na złoto i srebrno orzechy. (...) Po zakończonej pracy mogliśmy kosztować upieczonych w tym dniu ciast".

          "Wspomnienia z mojej Atlantydy" opowiadają o lepszym świecie jakim dla Europejczyków w tamtych latach stał się Harbin. Autor snuje wielobarwną, pełną dygresji i wpomnień, opowieść o rodzinie i innych Polakach żyjących w Mandżurii. Pokazuje, że miasto było fuzją religii, kultur i narodowości. Harbin dla Edwarda Kajdańskiego to "na zawsze utracona Atlantyda - kraj szczęśliwej młodości i początków dojrzałego życia".

          Edward Kajdański - pisarz, dziennikarz, znawca Chin.

          Jest absolwentem Uniwersytetu Północnomandżurskiego, na którym ukończył farmację. Studiował również kolejnictwo na Politechnice Harbińskiej. Po zakończeniu studiów, w ramach programu repatriacji ludności polskiej, wyjechał do Polski. Dzięki znajomości języka chińskiego pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. W 1963 r. wrócił do Chin - tym razem do Pekinu, gdzie pracował w biurze radcy handlowego. W latach 1979 - 1982 objął stanowisko konsula w chińskim Kantonie. Jest autorem książek popularnonaukowych i powieści o kulturze chińskiej. Wydał m.in.: "Długi cień wielkiego muru", "Chiny - leksykon" i "Tybetańską księżniczkę". Publikował w czasopismach "Poznaj Świat" oraz "Wiedza i Życie". Mówi o sobie: "Z wyglądu jestem Europejczykiem, siwiejącym blondynem o jasnej skórze, któremu czasami jest zadawane pytanie: Dlaczego nie ma Pan skośnych oczu?". No, nie mam. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest wewnątrz mnie całkiem sporo Azjaty".

          Czytaj oryginalny artykuł na: www.stefczyk.info/publicystyka/historia/polacy-w-mandzurii-we-wspomnieniach-z-mojej-atlantydy,8247182220#ixzz32nr0WxO8

          Czytaj oryginalny artykuł na: www.stefczyk.info/publicystyka/historia/polacy-w-mandzurii-we-wspomnieniach-z-mojej-atlantydy,8247182220#ixzz32nqkcD1u




          • 26.05.14, 09:35
            O KSIĄŻKACH - EDWARDA KAJDAŃSKIEGO

            pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Kajda%C5%84ski
            www.inbook.pl/search?query=kajda%C5%84ski&rdir=gwa2&lkst=42505
            lubimyczytac.pl/autor/15600/edward-kajdanski
            www.biblionetka.pl/author.aspx?id=18597
            www.dobreksiazki.pl/b18996-medycyna-chinska-dla-kazdego.htm
            www.gandalf.com.pl/os/kajdanski-edward/

            Kajdański Edward - Perłowy trójkąt [Audiobook PL] [mp3@32kbp
            Chinskie ciekawostki i osobliwosci. Przemiany gospodarcze, spoleczne i polityczne we wspólczesnych Chinach.
            torrenty.org/torrent/724866
            • 20.03.15, 17:31
              Pierzchała Stanisław - mój dziadek - pochodził z Lublina. Około roku 1920 był w wojsku , ożenił się z Aleksandrą Pożarską chyba z Białorusi. Wyjechali - nie wiem kiedy ale w roku 1926 urodził się w Harbinie mój ojciec Leon Pierzchała ,następnie bracia Jakub , Bronisław i jeszcze jeden-nie znam imienia. Do kraju wrócili chyba przed rokiem 1950.
              Nie wiem nic więcej a bardzo bym chciała poznać losy mojej rodziny.
              Może ktoś mi pomoże ?
          • 02.09.15, 17:34
            Jestem wnuczką Edwarda Kajdańskiego, a w linku znajduje się informacja o najbliższym wydarzeniu z udziałem mojego dziadka.

            ug.edu.pl/media/aktualnosci/45979/odznaczenie_bene_merito_dla_edwarda_kajdanskiego
    • 19.02.16, 13:28
      Zapraszam na bloga ilustrowanego m.in. zdjéciami z harbinu, w którym spédzilem kilka lat.
      wielkiechiny.glt.pl/
      Pozdrawiam
      MC
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.