Dodaj do ulubionych

Przeziębienie

20.11.14, 00:02
laemmchen79 06.10.14, 00:43
Sezon przeziębień ogłaszam za otwarty! Cała nasza rodzina kicha, prycha, walczy z bólem głowy, obaj panowie zostają w tym tygodniu w domu i zamiast ptaków zaczniemy najpierw od przeziębienia.

Najpierw z książkami:
Wow, ilustrowana encyklopedia ludzkiego ciała, wyd. National Geographic
- fajne, duże mikroskopowe zdjęcia mikrobów, limfocytów i dobrze opracowany temat o metodach obronnych ludzkiego organizmu

Oraz premiera (bo czuję, że przy tym przeziębieniu wreszcie nadszedł czas na tą książkę):
Lądowanie rinowirusów Wojciecha Feleszki, wyd. Hokus Pokus ze świetnymi ilustracjami Ignacego Czwartosa (chociaż nie da się ukryć, że opinie w sieci o tej książce są różne).

Czy ktoś orientuje się,czy był jakiś odcinek o przeziębieniu w serialu "Było sobie życie"- ja niestety nie mogę nic znaleźć - będę bardzo zobowiązana za podpowiedź i linka.

A potem będziemy sobie i innym przeziębionym misiom, lalkom itd. mierzyć temperaturę, robić solankę i nacierać się nią oraz płukać gardła, uczyć Młodszego wydmuchiwać nos (czy ktoś ma może dobrą metodę na nauczenie tego????) itd.

Jak wy sobie radzicie z chorobami i jak kreatywnie je wykorzystujecie?
Edytor zaawansowany
  • laemmchen79 20.11.14, 00:04
    laemmchen79 06.10.14, 23:59
    Powyższy scenariusz za nami - polecam z drobnymi zmianami.

    Zaczęliśmy faktycznie od ilustrowanej encyklopedii i fotografii wirusów, bakterii, przeciwciał itd. - tu starszemu bardzo podobały się kosmiczne nazwy jak fagocyty, przeciwciała, limfocyty, cytotoksyna itd. Poza tym najfajniejszy był moment, gdy panowie, dowiedziawszy się, że bakterie są praktycznie wszędzie, najpierw obmacali siebie i mnie a potem rozleźli mi się po całym mieszkaniu w poszukiwaniu bakterii.

    Książka Feleszki się niestety nie sprawdziła - jest zbyt obszerna na takie jedno posiedzenie, na którym ma być tylko jednym z elementów, i tekst wymaga jednak większego skupienia, aniżeli są w stanie wydobyć z siebie dwaj mali, spoceni po szukaniu bakterii, chłopcy.

    Potem wytypowaliśmy 2 pacjentów (miśka i świnkę) i założyliśmy im kartę pacjenta, czyli duży plakat (nie mogę akurat znaleźć kabla do telefonu, więc zdjęcia wrzucę jutro), na górze napis: KARTA PACJENTA, niżej tabelka z 3 rubrykami,pierwsza po lewej ogólna, druga i trzecia dla każdego z pacjentów, wyrysowanych na górze.

    Tabelkę podzieliliśmy na 2 części, w pierwszej górnej SYMPTOMY: rysowaliśmy symbolicznie w pierwszej rubryce katar, kaszel, temperatura, ból głowy, szmery w płucach itd., - w tym momencie następowało przebadanie pacjentów, a następnie w pozostałych okienkach przy pacjentach zaznaczaliśmy "ptaszkiem", czy objaw się pojawił (oczywiście wszystko u wszystkich).

    A w drugiej, dolnej części tabelki w pierwszej rubryce znowu symbolicznie zapisaliśmy dostępne metody TERAPII, czyli udrożnianie nosa aplikatorem, krople do nosa, płukanie gardła, mierzenie temperatury, tabletki na ból głowy, inhalacja, nacieranie pleców słoną wodą, zastrzyk. I oczywiście przy każdym z pacjentów zaznaczyliśmy wszystkie metody jako do wykorzystania. A potem zaczęliśmy terapię - krok po kroczku każda została bardzo skrupulatnie wdrożona. Najfajniejsze, że przed tym całym cyrkiem postanowiliśmy się przebrać za personel medyczny, nie miałam w domu żadnych czepków czy kitli (wstyd się przyznać, ale nawet słuchawek zabrakło), ale wystarczyło, że opowiedziałam, że lekarze takie specjalne ubranka noszą i nagle stara czapka zimowa stała się czepkiem, a za duża koszula kitlem. Przykleiłam tylko krzyżyk z plasterków i gotowe. W koszyczku lekarskim mieliśmy: aplikator do nosa (FRIDA), strzykawkę, zakraplacz po kroplach do nosa, prawdziwy elektryczny inhalator, plastry (na miejsca po zastrzykach), termometr, pastylki na gardło (dmuchany orkisz), kubeczek,wodę i sól.

    Po uzdrowieniu pacjentów zabraliśmy się jeszcze za rysowanie wirusów (w encyklopedi te fotografie są zachwycające) - na starej puszcze po proszku do mleka przymocowałam sznurkiem husteczkę wilgotną, w 4 miseczkach rozpuściliśmy w wodzie farbki i zakraplaczem nanosiliśmy kropelki farby na husteczki - kolory wchodziły jeden na drugi i faktycznie powstały bardzo ciekawe wzory.

    Z przerwami na spacer, obiad i drzemkę bawiliśmy się cały dzień. A wieczorem po kolacji wspólnie przyrządziliśmy jeszcze syrop z cebuli na jutro.

    Bardzo fajny dzień nam wyszedł mimo kiepskiego samopoczucia u wszystkich - polecam i poproszę o Wasze uwagi, uzupełnienia, bardzo chętnie poczytam o wrażeniach z realizacji.
  • laemmchen79 20.11.14, 00:05
    laemmchen79 07.10.14, 00:05
    "husteczka" oczywiście powinna być chusteczką......
  • laemmchen79 20.11.14, 00:05
    effie1980 07.10.14, 09:02
    Fajny temat, ja nawet o nim nie pomyslalam, bo nas, odpokac przeziebienia omijaja. Chyba jednak poszukam tej ksiazki national geographic na kiedys.
  • laemmchen79 20.11.14, 00:13
    laemmchen79 07.10.14, 10:45
    Polecam Tobie jeszcze pozostałe tomy, encyklopedie mają duży, kwadratowy format , fantastyczne fotografie - tekst jest dość ambitny, więc raczej nie da się (przynajmniej moim dzeciom) go tak po prostu przeczytać, ale to świetnie kompedium wiedzy, które przy pomocy tych fotografii można dość obrazowo przekazać.

    W ogóle znalezienie dobrej encyklopedii dla dzieci w tym wieku to temat rzeka - bardzo długo szukałam czegoś, co mnie przekonałoby, bo na rynku ogromny wysyp takich wydawnictw, ale jak już człowiek ma w rękach, co zawsze coż było nie tak. W sumie posiłkujemy się właśnie serią Wow z wyd. NG (ludzkie ciało, zwierzęta, ziemia), do łask wraca seria z wyd. Skokowskiego (Swiat w obrazkach) i w sumie też niezła jest Ilustrowana encyklopedia wiedzy, wyd. Olesiejuk - oczywiście tu teksty też są trudne do naprawdę skomplikowanych, ale są świetne grafiki (np. bardzo dobry opis i ilustracja kopalni), fotografie, zbiór ciekawostek, uczymy się z niej wszyscy i w sumie taka książka zostanie nam na lata.
  • laemmchen79 20.11.14, 00:13
    alonka7 07.10.14, 09:56
    Super. Dziekujemy za opis!

    A masz moze pomysly na tzw playdates? Tzn gdy zapraszamy inne dzieci do zabawy w naszym domu?
  • laemmchen79 20.11.14, 00:14
    laemmchen79 07.10.14, 10:22
    Nie mam, ale wydaje mi się, że wszystkie te zabawy można po pewnych zmianach dostosować dla większej ilości dzieci.

    W ogóle dobrym tematem byłyby też pomysly na zabawy z większą ilości dzieci, gdzie grupie przemycamy jakieś polskie słówka czy pląsy czy zabawy - zob. program ambivalent za zajęcia do przedszkola.
  • laemmchen79 20.11.14, 00:18
    laemmchen79 08.10.14, 21:52
    U nas cały czas trwa szał tematu chorób, leczenia itd.

    Wcieliliśmy dziś w życie książkę Mam przyjaciółkę ratownika medycznego, wyd. MediaRodzina (seria Mądra Mysz). Książka jak książka - moje dziecię uwielbia tę serię, ja trochę mniej, bo silnie uzależnia (dzieci), a ile razy można pod rząd czytać o budowie drogi, masach bitumicznych, rozściełaczach itd.... I wszystkie w sumie na jedno kopyto, a poza tym niemieckie realia bardzo silnie przebijają. No ale ok, nie jest jednak taka zła (wręcz niezłasmile.

    W tej części o ratowniku chodzi oczywiście o wypadek złamania piszczeli w górach, do którego trzeba wezwać helikopter, później cała procedura badań złamań, ich opatrywania, na końcu wielce empatyczna pani ratownik odwiedza małą pacjentkę przez kilka dni z rzędu (sic!), pokazuje karetkę i wręcza zajebisty model helikoptera (przynajmniej problem prezentu urodzinowego mam teraz z głowy).

    Bardzo inspirujące w tym temacie jest też opowiadanko Janoscha "Ja cię wyleczę, Tygrysku" w zbiorze PANAMA, wyd. ZNAK .

    Temat nadal o tyle wdzięczny, że można sporo wiedzy medycznej przekazać (aparat tlenowy, defibrylator, zdjęcia rentgenowskie, złamanie, budowa szkieletu), ale i pobawić się manualnie (zrobiliśmy ze starego aplikatora do nosa aparat tlenowy, helikopter ze skrzynki na zabawki dostał śmigło z papierowych, skrzyżowanych na sobie rolek, rysowaliśmy zdjęcia rentgenowskie, robiliśmy gips w technice pappmache ze starych gazet i wody z mąką).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka