Dodaj do ulubionych

Niereligijnie o religii

15.12.14, 20:09
Na początek kilka cytatów z wpisu ambivalent z wątku o Bożym Narodzeniu, które zainspirowały mnie do założenia tego wątku:

Swieta Bozego Narodzenia
Odpowiedz
ambivalent 13.12.14, 19:59
>W tamtym bylismy w PL i bylo bardzo tradycyjnie. Lacznie z ogladaniem szopki (aczkolwiek, na >moje wyrazne zyczenie, bez religijnych wstawek).

Re: Swieta Bozego Narodzenia
Odpowiedz
laemmchen79 15.12.14, 09:53
ambivalent, jak można obejrzeć szopkę bez religijnych wstawek? Pytam z czystej ciekawości, bo mi osobiście wydaje się to bardzo karkołomne - rozumiem niechęć do religii i KK, ale w tym wypadku pewnie raczej bym generalnie unikała kościołów i tematów biblijnych (czego nie polecam, bo to jednak istotna część kultury europejskiej), aniżeli niereligijnie opowiadała o arcychrześcijańskim wydarzeniu - brak mi kompletnie koncepcji

Re: Swieta Bozego Narodzenia
Odpowiedz
ambivalent 15.12.14, 10:57
No, dalo sie smile Na pytanie mojej corki: A kto to jest? (Maryja, Jozef i dzieciatko) moja Mama odpowiedziala: Mama, Tata i dzidzia. Wystarczylo narazie. Ale szopka, ktora ogladalismy byla mocno alternatywna i na dodatek stala w zakrystii a nie w samym kosciele.
I to nie chodzi o niechec do religii i KK. My po prostu jestesmy niewierzacy i uwazamy, ze corka ma czas na poznawanie religii swiata.
A do kosciola czasami chadzamy na koncerty organowe smile

Re: Swieta Bozego Narodzenia
Odpowiedz
ambivalent 15.12.14, 11:03
I jeszcze jedno. Wychowanie dzieci bez zadnej religii jest zupelnie proste jezeli nie zyje sie w Polsce. Dzieci tutaj sa rzadko kiedy chrzszczone (jejku, co za slowo, musze dac mezowi do przeczytania) a nawet jak sa jest to traktowane jako sprawa zupelnie prywatna. W przedszkolach, szkolach nie organizuje sie zajec religijnych, nie ma krucyfiksow. Mloda zna koscioly z wydarzen w stylu koncerty lub po prostu dlatego, ze my czasami wstepujemy zainteresowani architektura wnetrza. Rodzina jest niewierzaca (DE) lub niepraktykujaca (PL). I nikt nigdy nam glowy nie suszyl o chrzest dzieci (bo co rodzina powie?!) albo o slub.
Tematu unikac nie zamierzam, ale poczekam, az sama sie zainteresuje. A potem "sprzedam" temat na rowni z mitami greckimi.

No i mój tasiemiec na tematsmile
Masz rację z tym opisem religijności w Niemczech, ja to podobnie odbieram i mam wrażenie, że kościół w DE generalnie jest raczej instytucją kultury aniżeli wiary czy religii - ludzie chodzą do kościoła na koncerty, wystawy, imprezy charytatywne i jakoś jawi mi się to jako dobry obyczaj takiego solidnego, mieszczańskiego wychowania, pojawić się tam raz czy kilka razy w roku na pasji wielkanocnej, nabożeństwie bożonarodzeniowym czy w dniu św. Marcina. Paradoksalnie, z rozmów z wierzącymi osobami mam wrażenie, że pytanie o wiarę jest bardzo niedyskretne, bo większość znajomych mi wierzących osób traktuje to jako coś bardzo osobistego i intymnego - chodzenie do kościoła, branie udziału w życiu parafii (które jest bardzo bogate i ma ofertą od niemolaków do osób starszych, chyba wszystkie parafie w naszym mieście na bieżąco angażują się też w tematy polityczne czy społeczne z poziomu miasty czy kraju) jest mile widziane, ale o wierze, Bogu raczej się nie rozmawia - dla mnie szczerze mówiąc paradoks, no bo w religii chrześcijańskiej najważniejsza jest przecież wiara w Boga, a dopiero potem kwestia tego, jak się tę wiarę manifestuje, no ale ok, taki tu panuje styl (zesztą nie twierdzę, że mnie to nie przekonuje, tylko przeszkadza mi w tym to, że sam akt wiary otaczany jest takim wielkim tabu, wręcz wstydem). Bardzo podoba mi się też nauka religii w szkole dla niewierzących dzieci - uczniowie czytają Biblię, Koran, inne religijne księgi, rozmawiają o kwestiach moralnych, historii kościoła - jest to normalny przedmiot maturalny i wcale nie taki łatwy do zdania, bo zawiera całą masę materiału.

I teraz pytanie, bo wszystkie mniej więcej zgodnie stwierdziłyśmy, że tradycje kościelne są częścią kultury polskiej, którą to mamy zamiar indoktrynowaćsmile nasze dzieci - jak przekazać treści religijne bez indoktrynacji wiary, z którą żadna z nas się nie utożsamia.

Tematy religijne wdrażałam do tej pory przy różnych okazjach, merytorycznie wiążących się z religią, jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc, czy Wszystkich Swiętych czy św. Marcina itd. Taką okazją była też śmierć mojej babci, kiedy rozmawialiśmy o tym, gdzie babcia się teraz podziewa, co to jest niebo, Bóg itd. Nie widzę na razie potrzeby przygotowywania specjalnych, religijnych tematów, ale jak idziemy do kościoła obejrzeć stajenkę, to owszem, pojawia się historia biblijna, którą czytamy przed czy po w domu i cały kontekst.

Swietną książką do przekazania jednego z głównych "mitów" Starego Testamentu, jakim jest opowieść o arce Noego, jest książka Statek Noego, wyd. Czarna owca

http://www.czarnaowca.pl/files/elibri/72087427,w_358/statek_noego.jpg

Dla mnie jest modelowa, w jaki sposób przemycić dziecku ten cały chrześcijański kod kulturowy bez dotknięcia pytania o wiarę.

Znacie coś podobnego?
Edytor zaawansowany
  • ambivalent 15.12.14, 20:30
    Laemmchen, nie wiem co rozumiesz pod pojeciem tradycji koscielnych? Chodzenie na pasterke czy ubieranie choinki? Smingus Dyngus czy swiecenie koszykow?

    laemmchen79 napisała:
    I teraz pytanie, bo wszystkie mniej więcej zgodnie stwierdziłyśmy, że tradycje kościelne są częścią kultury polskiej, którą to mamy zamiar indoktrynowaćsmile nasze dzieci


    Ja musze wiec byc ta "mniej" bo absolutnie nie bede dzieci indoktrynowac tradycjami koscielnymi. Wrecz bede od nich uciekac.

    Biblia sie pojawi na jakims etapie bo jest to, stety niestety, ogromna czesc kultury europejskiej i bez znajomosci, choc powierzchownej, biblii czlowiek nie jest w stanie sie w tej kulturze odnalezc. Ale to jeszcze nie jest ten etap.
    Wiec nie bede ustawiac szopek i opowiadac o Betlejem ani czytac ksiazek o arce Noego. Nie powiedzialam tez corce o "mozliwosci" istnienia nieba w zwiazku ze smiercia mojego dziadka i jakos nie widze, zeby to nia wstrzasnelo. Nie powiedzialam jej tez o "mozliwosci" reinkarnacji.
    Zaczne wyjasniac kiedy sama do mnie przyjdzie i zapyta.

    --
    "I’ve hung my happiness upon what it all could be."
  • quistista 16.12.14, 20:25
    My tez ateisci ale nie odcinam sie od niczego, nie robie z tego tematu tabu. Bajka jak bajka. Staram im sie powiedziec o co chodzi z grubsza w swietach, ale mowie im tez o ramadanie czy reinkarnacji, o swiadkach jehowy (maja w klasie kolegow). Ale mysle, ze rzeczywiscie gdy syn byl w wieku waszych dzieci tez go jakos szczegolnie nie uswiadamialam. Teraz jest starszy a i mlodszym cos sie obije o uszy.
    ---
    Ewa
  • effie1980 17.12.14, 08:03
    Ja tez mysle, ze jesli wychowuje sie dziecko w spoleczenstwie niereligijnym, multikulturalnym latwo jest pozostac poza religia. Jak bedzie okazja to zabiore corke na msze, swiecenie jajek czy boze Cialo. I chcialabym, zeby dzieci wiedzialy mniej wiecej o co chodzi. Natomiast jesli jestescie rodzina niepraktykujaca, niewierzaca to, przynajmniej poczatkowo, te wartosci dziecko przejmie. A rytualy bedzie traktowac tak jak rytualy innych kultur czy religii.
    Ksiazkom w tym zakresie sie nie przygladalam jeszcze, ale opowiesci biblijne w tym wieku dziecko bedzie traktowac jak inne bajki. Wierzy we wrozke zebuszke czy gadajace zwierzeta, bedzie wierzyc w swietych.
    Natomiast jesli zadaje pytania na powaznie, bo chce cos zrozumiec, to odpowiadam zgodnie ze swoimi przekonaniami. Wedlug mnie nie ma nieba I umierajace zwierzeta nie Ida do raju tylkorozkladaja sie na male czastki I wracaja do ziemi, zeby z nich powstalo cos innego. Taka historia jej wystarcza.
  • ambivalent 17.12.14, 10:25
    Effie, wydaje mi sie, ze niebo nie jest dla zwierzat smile Tak, wg KK.

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • effie1980 17.12.14, 12:07
    No to moze mnie bardziej by sie jakies ksiazki przydaly wink
  • effie1980 06.07.15, 12:32
    Odkopuje watek i chcialabym rozwinac temat i poczytac wasze opinie. We wrzesniu corka idzie do szkoly Kosciola Anglikanskiego, niestety wyboru w tym zakresie nie mielismy. Albo kiepska szkola albo koscielna, ale generalnie przyzwoita. I szkola podobno (wedlug opini wielu znajomych, ktorych dzieci tam chodza) jest naprawde fajna. No, ale koscielna....

    Niby te angielskie koscielne szkoly takie znowu koscielne nie sa i raczej nastawione sa na przekazywanie uniwersalnych wartosci, jednak msze w niej sa, przekazywane sa tresci religijne i w jakis sposob czczony bog. Mnie z tym bardzo nie podrodze. My jestesmy rodzina niereligijna, ja nawet bym powiedziala jestem antyreligijna. No i nie wiem jak to ugrysc. Jak zaczac z corka na ten temat rozmawiac. Tak sobie mysle, zeby jej ta religijnosc przedstawiac po prostu jak mitologie i uczyc ja powoli kwestionowac to co jest jej prezentowane. Na tej samej zasadzie jak rozmawiamy o ksiazkach, zastanawiamy sie co sie w nich wydarzylo, zadajemy pytania itd. Na tym etapie realnosc jeszcze nie jest odzielona od fantazji, jednak mimo, ze wciaz odgrywa swietego mikolaja czy wrozke zebuszke, wie, ze na prawde nie istnieja i ze to tylko bajki. Zastanawiam sie wiec, jak to z tym bogiem bedzie....

    Macie pomysly na jakas literature, ktora by pomogla?
  • ambivalent 06.07.15, 17:40
    Trudna sytuacja effie. Powiem szczerze, ze ja bym sie na to nie zdecydowala. Nie wyobrazam sobie jak mogloby to wygladac.
    Nie pomoge z ksiazkami, ale tak z wlasnego ogrodka: nasi najblizsi przyjaciele, takze para z dwojka dzieci, dokladnie w wieku naszych, tworza religijno-niereligijna pare. Wyglada to tak, ze ona jest wierzaca, praktykujaca (protestantka) a on, nie tylko niewierzacy, ale wrecz antyreligijny. I jakos zyja smile
    Ustalili, ze kazde z nich bedzie to tematu podchodzic szczerze: kiedy

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • ambivalent 06.07.15, 17:45
    i ciag dalszy...
    ona chodzi z corka do kosciola, opowiada o biblii, stawia szopki itp Na pytanie o niebo, odpowiada zgodnie z wlasnymi przekonaniami. On nie praktykuje niczego i stara sie nie negowac tego co mowi ona. Na pytanie o niebo odpowiada, ze ON WIERZY, ze takowego nie ma.
    Nigdy, przenigdy, nie oswieszaja przekonan drugiego.
    Corka starsza (mlodsza ma dwa latka), jakos sie w tym odnajduje. Ostatnio przyszla do mamy i szepnela jej na ucho: mamo, ja w boga wierze, tak jak ty, tylko tacie nie mow smile
    Nie wiem czy to pomoze. Jezeli juz zdecydowaliscie sie na ta szkole to musicie przyjac do wiadomosci, ze corka obierze droge zycia w religii. Tego typu rzeczy sa dla dzieci ekscytujaca - bedzie spiewac, bedzie opowiadac, bedzie uczestniczyc we mszach.

    --
    “Death, taxes and childbirth! There's never any convenient time for any of them.”
  • laemmchen79 06.07.15, 19:48
    effie, a jak zapisywałaś córkę do szkoły, to osoba ze strony szkoły nie chciała znać Waszego nastawienia do kościoła? Podejrzewam, że nie jesteście tam jedyni w takiej sytuacji, może sama szkoła ma jakieś pomysły na przetrawienie takiej konstelacji?

    Jak dla mnie to ta religijność za cenę dobrej szkoły byłaby do przyjęcia. Tak, jak pisała ambivalent - na pewnym etapie dzieci (jeżeli im się pozwoli) faktycznie interesują się i historiami biblijnymi, i mszami, lubią chodzić i obglądać kościoły - ja osobiście nie mam nic przeciwko, moim zdaniem to część naszej kultury i dobrze, jeżeli dzieci poznają ją w takim autentycznym wymiarze, a nie tylko na lekcji religii od arcyobiektywnej pani od etyki (ja w tę obiektywność nie do końca wierzę, z relacji znajomych najczęściej jest przegięcie albo w jedną, albo w drugą stronę). A potem przychodzi wiek, że same wybierają i moim zdaniem zadanie sobie trudu samodzielnego rostrzygnięcia dylematu "jest bóg czy go nie ma" jest bardzo twórcze dla człowieka. Głowa do góry, oby to był najmniejszy problem w karierze szkolnej córki.

    --
    Forum Domowe przedszkole - polskie mamy na emigracji i ich pomysły na zabawy rozwijające znajomość języka polskiego u dzieci
  • effie1980 06.07.15, 20:38
    Zdecydowanie nie jestesmy jedyni. Mysle, ze wiekszosc rodzicow jest niereligijna, ale sobie tym nie zaprzataja glowy. Wsrod naszych znajomych panuje generalnie opinia, ze ta religijnosc nie jest natretna i dzieci generalnie nie zdaja sobie sprawy, ze chodza do szkoly religijnej. Zreszta taka jest opinia mojego meza, ktory tez przeszedl przez anglikanska edukacje.
    Formalnie istnieje opcja, ze dzieci mozna wylaczyc z edukacji religijnej i wszelkich religijnych manifestacji typu msze. Jest to rzadowo ustanowione i szkola nie ma nic do tego. Nie wiem na ile jest to popularne wsrod rodzin. Ciekawa ostatnio mialam rozmowe z buddyjskim tata, ktory tam poslal corki. Byli w takiej samej sytuacji jak my, to znaczy nie dostali sie do szkoly nie religijnej i nie mieli innej opcji. I jednak nie zdecydowali sie dzieci wypisac z mszy, bo szkola tworzy fajna spolecznosc i nie chcieli, zeby corki czuly, ze do tej spolecznosci nie naleza, mimo, ze sa wychowywane w duchu buddyjskim i w domu uczone kwestionowac religijnosc.
    Ja tez uwazam, ze dziecko powinno sie zapoznac z jezykiem i mitologia chrzescijanska i ciekawi mnie jak to wszystko bedzie w szkole w praktyce wygladac.
    Jak przyjda wam do glowy jakies ksiazki, nwet nie koniecznie dla dzieci, ale nawet dla mnie do poczytania to podrzuccie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka