Dodaj do ulubionych

Czy to można nazwać kryzysem? POMOCY!!!

24.07.16, 09:53
Witam!
Jestem w związku od ponad 3,5 roku. Od 11 miesiecy mieszkamy razem i studiujemy, oboje na oddzielnych uczelniach i oboje na zupełnie różnych kierunkach. Od jakiegos czasu nasz zwiazek nie jest idealny, w tej chwili jestem w stanie twierdzic, ze to przez brak rozmowy o uczuciach, ktore odczuwa moj mezczyzna. Niedawno wyjechalam na tydzien na granicę, podczas mojego pobytu bardzo duzo sie popsulo. Moj facet byl w naszym rodzinnym miescie i korzystal z tzw. "Wolnosci", co za tym idzie spotykal sie z tymi samymi znajomymi dzien w dzien. Wszystko byloby w porzadku, gdybym nie czula sie odrzucana. Wiadomo, jest sie gdzies daleko, zdanym tylko na siebie, a Twoja druga polowa o tym nie mysli. Wtedy sie temu dziwilam, wciaz sie klocilismy, w tej chwili absolutnie sie nie dziwie. Gdy wrocilam, przywital mnie tak jakby nie bylo mnie zaledwie jeden dzien, od razu odczulam, ze cos jest nie tak. Dopiero wieczorem tego dnia udalo nam sie porozmawiac. Powiedzial mi, ze nie zalezy mu juz na tym związku, albo na pewno nie zależy tak jak wczesniej, ze kocha mnie, ale nie potrafi sie juz o nas starac, nie potrafi sie zmieniac. Gdy wracamy do naszego miasta mieszkam u niego i w tej chwili rowniez tak jest. Po tej rozmowie kupilismy dwa wina i rozmawialismy tak jak zawsze, zostałam u niego i tak mieszkam od zeszlej srody. Jego zachowanie przeczy czesto, jego slowom. Na poczatku, gdy usilowal mnie rzucic, nie bylo dla niego cienia szansy na poprawę naszej relacji, w tej chwili jest troche inaczej, jedziemy razem za granicę na miesiąc, nastepnie spędzamy tydzien w miescie, w ktorym studiujemy. Wtedy uważał, ze tego nie da sie naprawic, w tej chwili chce zobaczyć co bedzie. Nie bylam dla niego idealna dziewczyna, nie zawsze staralam sie go zrozumiec, nie zawsze zwracalam uwage na jego uczucia i to czego chce, prosciej mowiac bylam totalna egoistka i wszystko co nie pasowalo mi mialo tez nie pasowac jemu, no bo jakby inaczej? Malo bylo miedzy nami komunikacji, dopiero gdy wrocilam i on chcial sie rozstac za cene wszystkiego, powiedzial mi co tak na prawde czuje. Był to dla mnie kubel zimniej wody. Zrozumialam wiele rzeczy i wiele rzeczy chce naprawic, bo widze te bledy, widze jaka bylam. Spędza ze mną czas, jeździliśmy sobie w różne miejsca, jednak to ja proponuje, gdyż we mnie uwidocznil sie brak spontanicznosci, ktory mu przeszkadza, bo mamy dopiero po 21 lat. Otrzymal spontanicznosc tu, gdy mnie nie bylo. Pokazuje mu, ze go kocham i ze chce walczyc, przytulam go, caluje i okazuje mu uczucia, on moze nie do końca, ale martwi sie o mnie, nie zawsze odrzuca moje okazywanie miłości. Wiem, ze nie powinnam tego robic, bo jak ktos ma sie stesknic czy zobaczyć, że sie oddalam gdy ja ciagle sie przybliżam, nie umiem przestać i boje sie, ze go to przytlacza. Nie wiem czy jest to kryzys i czy uda sie to naprawić, czy on poczuje sie dostatecznie dobrze, żeby sprobowac zawalczyc. Za granice jedziemy w przyszłą środę, przed tym będziemy jedna noc w miescie w ktorym studiujemy, sami, bez znajomych stad, bez rodziny. Potrzebuje rady. Potrzebuje pomocy, co zrobic, jak reagowac, jak go zaintrygowac, jak dac mu wolna reke by sam zobaczył, ze po takim czasie bycia w związku, czlowiek sie nie poddaje bez walki. Liczę na Was!
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.