Dodaj do ulubionych

Walka o przyrost naturalny

20.04.07, 08:50
Sama nie wiem, co mnie ostatnio tak kusi, żeby zakładać kolejne "dzieciowe"
wątki. Ale to mnie zastanawia:
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=41019
Kolejna próba urzędowego narzucenia jedynej i słusznej postawy?
A może, jak sugeruje ktoś w komentarzu poniżej, przyczynek do zbiórki kasy na
Euro 1212? ;)

No i rozwala mnie uzasadnienie:
"Gdyby Bóg chciał, żeby kobieta rodziła przez cesarskie cięcie, to by jej
brzuch wyposażył w zamek błyskawiczny".
Jak dla mnie to podważenie sensowności całej medycyny. O wykorzystywaniu
jakiegoś "Boga" (nie wiadomo jakiego, nie wiadomo czyjego) do doraźnych
działań już nie mówię.
Edytor zaawansowany
  • niegrzeczna_czarna 20.04.07, 09:28
    "Kobieta, która miała już cesarskie cięcie, często boi się kolejnych ciąż i z
    tego powodu rezygnuje z następnych dzieci" - tłumaczy profesor. Jego zdaniem,
    kobiety powinny rodzić więcej dzieci, bo to one są odpowiedzialne za niż
    demograficzny.

    Co za sku...stwo!
    Szkoda, że nie mówi sie o tym, że panien na bezpłodność się nie leczy z racji
    naszej prorodzinnej polityki społecznej! A jeżeli taka panna w końcu staje się
    mężatką w wieku lat 30-35, to już jest dla niej za późno na leczenie, a tym
    samym na dzieci!
    I do tego jeszcze w tym pieprzonym katolickim kraju, będą Ci Boga pod nos
    podkładać i szastając Biblią, będą wykorzystywać fragmenty, im wygodne! W imię kasy!
    O bólach w cierpieniu sk...ny będą głosić!
    Jasne! ródźmy i umierajmy przy porodach! Najlepiej w domu przy pomocy akuszerki
    albo znachora. Kiedyś tak było i nikt nie marudził. To się cofnijmy. Do
    średniowiecza najlepiej.W średniowieczu średnia życia 30-35 lat, to z
    emeryturami sprawa się rozwiąże. Zamiast leków upuszczanie krwi, pijawki. I
    operacje na żywca, polak twardy zniesie wszystko!
  • vvesna 20.04.07, 09:36
    > "Kobieta, która miała już cesarskie cięcie, często boi się kolejnych ciąż i z
    > tego powodu rezygnuje z następnych dzieci" - tłumaczy profesor. Jego zdaniem,
    > kobiety powinny rodzić więcej dzieci, bo to one są odpowiedzialne za niż
    > demograficzny.
    >
    > Co za sku...stwo!

    Też mnie przeraził ten fragment.
    Zresztą bzdurny jest, bo ja akurat znam odwrotny przykład - kobieta po ciężkim
    porodzie siłami natury (użycie kleszczy, po których dziecko miało ślad na czole
    do trzeciego roku życia + inne "atrakcje") nie mogła zdecydować się na drugie
    dziecko, choć bardzo go chciała. W końcu po 11 latach zdecydowała się, ale
    stanęła na głowie, żeby mieć niemal 100% pewności, że będzie miała cesarkę.
  • kocio-kocio 20.04.07, 10:34
    30 czy 35 lat to jeszcze nie za późno na leczenie.
    Ja zaszłam w ciążę mając 31 lat, w ostatnim cyklu przed zaplanowanym już
    "poważnym" leczeniem.
    Z racji naszych kłopotów znam internetowo i realnie całkiem sporo kobiet, które
    zostają mamami w połowie trzydziestki.
    Właśnie na skutek leczenia.
    Tak, że nie jest tak źle.

    --
    o Staśku
    obiektywem
    Muranów
  • niegrzeczna_czarna 20.04.07, 10:40
    Ale jeśli, kobieta nie chce mieć ślubu a chce mieć dzieci, leczyć jej nie będą.
    Znam dziewczynę, która zaczęła się leczyć w wieku 35 lat. Leczyła się 3 lata.
    zaszła w ciążę i urodziła dziecko z porażeniem mózgu. Lekarze stwierdzili, ze to
    z powodu zbyt późnego rozpoczęcia leczenia i wieku mamy.
    I z internetu, znam więcej takich przypadków.
    Wychodzi zatem pół na pół. I ta statystyka bardzo mi się nie podoba.
  • kocio-kocio 20.04.07, 10:43
    Za pieniądze będą.
    Tylko zależy gdzie.
    A porażenie mózgowe może być równie dobrze wynikiem uszkodzeń okołoporodowych.
    Trudno wyrokować.

    --
    o Staśku
    obiektywem
    Muranów
  • kocio-kocio 20.04.07, 10:45
    I jeszcze jedno:
    Leczenie "na zapas" kogoś, kto się aktualnie o dziecko nie stara, nie ma sensu,
    dlatego, że najczęściej leczenie polega na doraźnym wywołaniu jajeczkowania, a
    nie na naprawianiu jakichś wad na dłużej.
    No niestety tak to wygląda.

    --
    o Staśku
    obiektywem
    Muranów
  • niegrzeczna_czarna 20.04.07, 10:53
    Chyba się nie rozumiemy. Skąd wiadomo, że ktos się chce leczyć na "zapas"?
    To, że nie ma papieru z USC czy z kościółka, daje podstawy do takiego właśnie,
    oceniania intencji kobiety?????
  • kocio-kocio 20.04.07, 12:42
    Wiesz, ja to traktuję trochę inaczej.
    Dla mnie panna, to osoba samotna.
    Nie przyszło mi do głowy, że może chodzić o prawdziwy papierek.
    Bo jak już przed chwilą napisałam: ja byłam leczona przez rok i nikt mnie o
    żaden papierek nie spytał.

    --
    o Staśku
    obiektywem
    Muranów
  • niegrzeczna_czarna 20.04.07, 15:44
    Panną jest tez osoba będąca w nieformalnym związku.

    Ponadto napisałam, ze byłam u wielu lekarzy i za każdym razem padało pytanie o
    stan cywilny.
    Nie chce mi się na forum pisać o mojej przypadłości, ale zapewniam Cię, że
    wszystkie osoby z tym problemem, mają podobne jazdy.
  • kocio-kocio 20.04.07, 16:28
    Widocznie to rzadka przypadłość, bo ja o problemie ze stanem cywilnym nie
    słyszałam :o)


    --
    o Staśku
    obiektywem
    Muranów
  • niegrzeczna_czarna 20.04.07, 16:41
    kocio-kocio napisała:

    > Widocznie to rzadka przypadłość, bo ja o problemie ze stanem cywilnym nie
    > słyszałam :o)
    >
    >


    No cóż, nie będę się spierać. Pewnie wiesz lepiej.
  • sugarbox 20.04.07, 11:35
    Bzdury gadasz niestety. Co to znaczy "na zapas"? Leczenie bezpłodności nie
    polega jak piszesz "na doraźnym wywołaniu jajeczkowania". Często to proces
    długoletni i lekarze powinni uświadamiać kobiety, które mają problem - że w
    przyszłości może być ciężko. A czasu nie cofniesz, bo potem za późno. Ponadto
    niepłodność łączy się często z wadami anatomicznymi lub schorzeniami
    przewlekłymi - które, nie tylko mają wpływ na brak dziecka, ale sieją
    spustoszenie w organizmie. Piszę z poziomu własnych doświadczeń.
  • sugarbox 20.04.07, 11:36
    to było do kocio.
  • kocio-kocio 20.04.07, 12:40
    Nie gadam bzdur, bo mnie też ten problem dotknął.
    Nie napisałam, że leczenie polega wyłącznie na doraźnym wywołaniu jajeczkowania,
    ale często (nie zawsze!) tak jest.
    Wiem, że często to proces długoletni, ale chyba zawsze poleca się "próbowanie" w
    czasie leczenia, bo trudno ocenić kiedy nastąpi sukces.
    Oczywiście pomijam kwestie wad anatomicznych, czy przypadków wymagających operacji.
    No sorry, ale spędziłam rok na leczeniu i rozmowach z dziewczynami też się
    leczącymi.
    Z różnymi problemami. Od najprostszych zaburzeń hormonalnych, przez PCO, aż do
    bardzo skomplikowanych wad wrodzonych.
    Spotkałam również dziewczyny faszerujące się miesiącami słynnym clo jedynie po
    to, żeby sprawdzić, czy owulacja jest w ogóle możliwa, mimo że planują dzieci
    dopiero za ileś lat. To właśnie, moim zdaniem, jest leczenie "na zapas" i
    zupełnie bez sensu.
    Jeśli trafiłaś na kogoś, kto Cię nie chciał leczyć, bo nie miałaś papierka,
    trzeba było zmienić lekarza.
    Nikt mnie nie pytał, czy jestem mężatką, czy nie (wyszłam za mąż w 6 miesiącu
    ciąży).
    Szczerze mówiąc nawet nie przyszło mi do głowy, że tak może być.

    --
    o Staśku
    obiektywem
    Muranów
  • niegrzeczna_czarna 20.04.07, 11:01
    kocio-kocio napisała:

    > Za pieniądze będą.
    > Tylko zależy gdzie.


    A gdzie za te pieniadze chca leczyć? Pannę?
    Poprosze o kontakt, bo po kilku latach biegania do przeróżnych lekarzy, klinik
    prywatnych itd, zostałam ostatecznie odesłana za granicę.
    Ale moze nie wszystkie ścieżki wydeptałam, więc jeśli masz jakiś namiar, to
    poproszę :)


    > A porażenie mózgowe może być równie dobrze wynikiem uszkodzeń okołoporodowych.
    > Trudno wyrokować.

    W tym przypadku stwierdzili to co napisałam w poprzednim poście.

  • warszawianka_jedna 20.04.07, 10:40
    kolejne draństwo i dyskryminacja kobiet.

    "lekarze i kobiety idą na łatwiznę. "Wybierają cesarskie cięcie, bo zwalnia ono
    z obowiązku czuwania przy długotrwałym porodzie."

    powiesiłabym drania za jaja na 2 doby, to i tak by była tylko namiastka
    długotrwałego porodu.

    --
    Co za dzień ...
  • krwawymsciciel 20.04.07, 12:06
    tak, to jest ostra paranoja. nie wiem, nie jestem lekarzem, nie studiowalem
    medycyny, ale jakby nie bylo, cesarka wydaje mi sie duzo bardziej skomplikowanym
    zabiegiem niz taki zwykly porod, tak ze argument 'pojscia na latwizne' przez
    lekarzy raczej do mnie nie przemawia.

    ogolnie jak zwykle wlacza mi sie opcja 'rzyg', a ze wlacza sie ostatnio dosc
    czesto, zaczynam sie bac o swoje zeby.
  • warszawianka_jedna 20.04.07, 14:38
    Ministerstwo Zdrowia nie zamierza w żaden sposób ingerować w działania lekarzy
    w kwestii wyboru, czy poród powinien odbywać się metodą naturalną czy poprzez
    cesarskie cięcie - zapewnił rzecznik ministra zdrowia Paweł Trzciński.
    Przyznał, że resort zastanawia się nad zmianą sposobu finansowania przez NFZ
    porodów, tak aby wybór metody rodzenia nie był motywowany względami finansowymi.

    Trzciński odniósł się w ten sposób do artykułu "Dziennika", w którym napisano,
    że MZ chce zmniejszyć liczbę cesarskich cięć i w ten sposób promować naturalny
    poród.

    wiadomosci.onet.pl/1522800,11,item.html
    --
    Co za dzień ...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka