łechtaczka małpki Bonobo- najbliższej krewnej czł Dodaj do ulubionych


Królową wśród łechtaczkowej arystokracji jest małpka bonobo (szympans
karłowaty) - bliska krewna szympansa. Oba te gatunki należą do naszych
najbliższych żyjących krewniaków. Bonobo to seksualny olimpijczyk. Samce,
samiczki, młode, stare, wszystkie jak dzień długi parzą się, macają, obłapiają
i genitalnie pocierają. Aktywność ta nie ma nic wspólnego z rozrodczością;
opiera się na niej kodeks etyczny pozwalający bonobo przetrwać w grupie. To
ich terapia, cudowny środek łagodzący obyczaje i uśmierzający kłótnie, sposób
wyrażania uczuć, często tak pośpieszny, że zgoła niedbały. Nic dziwnego zatem,
że gatunek, u którego seks odgrywa taką rolę, samice zaś miewają liczne
kontakty hetero- i homoseksualne - także międzypokoleniowe - odznacza się
słusznych rozmiarów łechtaczką. Dorastająca małpka bonobo waży mniej więcej
połowę tego co ludzki nastolatek, lecz jej łechtaczka jest trzykrotnie większa
od ludzkiego odpowiednika tego narządu i na tyle wydatna, że w widoczny sposób
kiwa się podczas chodzenia. Dopiero później, gdy bonobo dojrzewa i powiększa
się cała okolica jej sromu, ów narząd staje się trudniej dostrzegalny.
Niemniej łechtaczka bonobo istnieje nadal i świadczy swej właścicielce usługi
kilka razy na godzinę.

Wiecej na www.wiw.pl/biblioteka/kobieta_angier/01.asp
Samiczki lemura i czepiaka także mają niezwykle duże łechtaczki. Łechtaczka
samicy afrykańskiej hieny cętkowanej jest tak ogromna, że wygląda jak penis
samca. Narząd ten zupełnie nie przypomina typowej łechtaczki ssaka; zarówno
pochwa, jak i łechtaczka mieszczą się w jednej, podłużnej części ciała. Samica
hieny odbywa stosunki za pośrednictwem tej fallicznej wypukłości i rodzi przez
łechtaczkę. (A jeśli myśl o tym sprawia, że się wzdrygacie, to bardzo proszę,
możecie wzdrygać się dalej, bo tak właśnie jest). Inaczej jednak niż bonobo,
hiena cętkowana nie korzysta ze swego imponującego organu, aby oddawać się
codziennej zmysłowości, jej zainteresowanie seksem ogranicza się bowiem do
okresów rui. Wydaje się, że rozmiar narządu jest przypadkowy - to skutek
wystawienia żeńskiego płodu na wpływ dużych ilości testosteronu, który
maskulinizuje zewnętrzne narządy rodne. (Hormonalny status hieny cętkowanej
okazuje się dla nas ciekawy z innych jeszcze powodów, co omawiam szerzej w
rozdziale poświęconym agresji samic).

(...) ołądź łechtaczki to żądełko Erosa, miejsce, gdzie osiem tysięcy
zakończeń nerwowych tłoczy się, tworząc prawdziwy mały mózg. U wielu kobiet
żołądź wykazuje taką wrażliwość, że byle dotknięcie sprawia im niemal ból i
wolą mniej bezpośrednie pieszczoty trzonu lub całego wzgórka łonowego. W
trzonie mieści się relatywnie mało włókien nerwowych, lecz przenikają go setki
naczynek krwionośnych, sprawiając, iż pobudzony powiększa się i wypycha żołądź
wyżej. Ową wielką ekspansję łechtaczkową ułatwiają także dwa fragmenty tkanki
zdolnej do erekcji, zwanej opuszką przedsionka pochwy, które pompują krew do
żołędzi. Wszystko to razem sprawia, że przekrwiona, namiętna łechtaczka staje
się dwukrotnie większa niż łechtaczka w stanie spoczynku.

Jednakże znów zaznaczam, iż nie należy uważać łechtaczki za ścisły odpowiednik
prącia. Pobudzona, jest nabrzmiała i sprężysta, ale nie tak sztywna jak penis
w trakcie penetracji. Każda osoba ze sprawną korą czuciową i odpowiednimi
możliwościami potwierdzi bez trudu, iż łechtaczka we wzwodzie nie jest tak
twarda jak prącie. Zdumiewa jednak fakt, iż dopiero niedawno odkryto przyczyny
tej różnicy. W 1996 roku zespół włoskich naukowców badających
mikroarchitekturę trzonu łechtaczki doniósł, iż wbrew podręcznikom nie ma ona
splotu żylnego. U mężczyzn ten ciasny węzeł naczyniowy jest głównym odpływem
odprowadzającym krew z prącia; jednakże w stanie pobudzenia mięśnie trzonu
prącia chwilowo uciskają na ów splot i krew, która doń napłynęła, nie może
odpłynąć, stąd wzwód. Łechtaczka najwyraźniej nie ma odrębnego splotu i nie
jest tak silnie unaczyniona. W stanie pobudzenia wykazuje zwiększone krążenie
tętnicze, jednakże żylne nie ulega blokadzie, więc narząd ten nie przekształca
się w sztywną pałeczkę. Bo i po co? Nie musi przecież włóczyć się po
jaskiniach ani gdziekolwiek wnikać. Być może właśnie ów subtelny charakter
obiegu krwi pozwala łechtaczce rozszerzać się i kurczyć szybko i bez
ograniczeń, przynosząc kobiecie błogosławiony dar wielokrotnego szczytowania.
"Francuskie, niemieckie i angielskie autorytety - pisze Thomas Laqueur -
zarówno z czasów Freuda, jak i wcześniejsze, od XVII wieku twierdzą zgodnie,
iż kobieca rozkosz seksualna bierze swój początek z budowy sromu, a z
łechtaczki w szczególności. Nie wspomina się przy tym o jakichkolwiek innych
narządach". Dawni anatomowie, w tonie tyleż pożądliwym, co pruderyjnym,
opisywali łechtaczkę jako "sprośny organ zwierzęcej przyjemności" lub
"narzędzie nierządu". W 1612 roku Jacques Duval pisał o niej: "Po francusku
nazywa się pokusą, podnietą zmysłowej rozkoszy, kobiecym prętem, pełnym
pogardy dla mężczyzn; kobiety zaś, które przyznają się do rozwiązłości, zwą ją
swoją gaude mihi [wielką radością, dosłownie: ciesz mnie]". Duval nie
wyjaśnia, czemuż to uznał kobiece prącie za "pełne pogardy dla mężczyzn". Czy
dlatego, że kobieca zdolność odczuwania rozkoszy seksualnej zagrażała, jego
zdaniem, szerszemu porządkowi społecznemu i płciowemu? Czy też mówił po prostu
to, co my, dziewczyny, chcemy usłyszeć - że tak jak inni mężczyźni był
zazdrosny o monomanię gaude mihi? "Wszystkie nasze ostatnie odkrycia dowodzą -
konkluduje Geoffrey de Mandeville w 1724 roku - iż nie ma dla łechtaczki
zastosowania innego niźli rozbudzenie kobiecej żądzy przez częste erekcje".

Z wyjątkiem wielkiego osiemnastowiecznego taksonoma, Karola Linneusza, który z
sobie tylko znanych powodów utrzymywał, iż łechtaczkę mają jedynie samice
człowieka, większość dawnych anatomów i przyrodników prawidłowo rozpoznała ów
czcigodny narząd także u innych ssaków płci żeńskiej. Jak dalece był on
czcigodny, dowodzą niektóre przykłady, niekiedy uroczo wyolbrzymione.
Holenderski przyrodnik Johann Blumenbach pisał, że zmierzona przez niego w
1791 roku łechtaczka wyrzuconej na plażę samicy fiszbinowca miała 16 metrów
długości - niemałe osiągnięcie, zważywszy iż całkowita długość ciała dorosłego
osobnika tego gatunku wynosi średnio 12-15 metrów.
  • łechtaczka małpki Bonobo- najbliższej krewnej czł -
    Gość: bzz 24.01.04, 23:20

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.