Re: ktoś tu może wychodzi ze związku z osobą DDA?
Holenderka83 jak ja Cię doskonale rozumiem. Ja też po prawie 2-
letnim związku skończyłam to wszystko, ten ból, to cierpienie, które
przeważa nad szczęściem w związku. On- DDA nie przyjmuje w ogóle do
wiadomości tego,że to koniec... Jak byłam to mnie "nie zauważał",
teraz jak mnie nie ma nagle stał się bardzo zainteresowany moja
osobą. Też próbowałam pomóc, rozmawiałam tłumaczyłam, proponowałam
pójście na terapię. I co usłyszałam? To nie ja piję, ja nie jestem
pijakiem i nie potrzebuję terapii. Dawałam kolejną szansę i
kolejną...po każdej kolejnej niewykorzystanej wiadro łez, znów
proszenie i błaganie, żeby go nie zostawiać, żeby dać mu kolejną
szansę, on sie poprawi, on to wszystko zmieni.... Przestałam w to
wierzyć. Ani razu w ciągu dwóch lat nie usłyszałam słowa o wspólnej
przyszłości w sensie zamieszkania razem, stworzenia rodziny... Jak
ja zaczynałam jakąś rozmowę, to odpowiedź była jedna: kiedyś...
Kocham go nadal ale nie potrafię z nim już być... A on codziennie
śle sms'y,żeby mi pokazać,ze on nadal istnieje. Jest to cholernie
trudne a on taki nieszczęśliwy i wręcz bezbronny wobec krzywdy,
którą mu rodzice zafundowali...
--
Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie
walczyć.