Długo nie dopuszczałam do siebie mysli, że moge byc DDA. Mój ojciec
pił, wyzywał, bił. Trwało to kilka lat. Skończyło się po wielkiej
awanturze i po zagrożeniu, że go z pracy wyrzucą. Zawsze wydawało mi
się, że nie miałam tak źle, żeby to mogło miec na mnie wpływ.
Minęło kilkanaście lat. Problemy z alkoholem w naszej rodzinie
zniknęły. Owszem był czasem alkohol na rodzinnych spotkaniach, ale
nikt się nie upijał. Było w porządku.
Wyprowadziłam się z domu. Wyszłam za mąż. Poznałam rodzinę męża.
Rodzina męża jest rozrywkowa. Lubią się spotykać, pogadać.
Oczywiście alkohol jest wtedy obecny. A kiedy jest alkohol nie ma
żadnego umiaru. Pije się aż do dna. Aż opróżni się wszystkie
butelki.
I nagle po kilkunastu latach problem do mnie powraca z całą mocą.
Kiedy widzę jak mój mąż pije, robi się coraz bardziej czerwony na
twarzy, zaczyna mówić coraz głośniej i coraz bardziej bez sensu,
przestaje być moim mężem –a staje się pijakiem, którego z całego
serca nienawidzę.
Dlaczego to wszystko do mnie wróciło???
Nie rozmawiam z mężem na ten temat. Jest to kolejna nie
dopowiedziana, nie wyjaśniona sprawa między nami.
Bo my wcale nie rozmawiamy. Nie potrafię z nim rozmawiać - mam jakąś
cholerna blokade w sobie.
Napisałam, bo mi z tym źle.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.