Re: Czy ja sobie wkręcam?
Masz oczywiście rację.Skupiłam sie tylko na sobie,o jego sytuacji nie pomyślałam
wówczas.Tak naprawdę o nim w ogóle nie pomyślałam,aż wstyd.Mnie zabolało to,że
nie odpowiedział,bo odczułam to jako odrzucenie,że właśnie to oznacza,że znać
mnie nie chce.Jakoś nie widziałam wtedy innej opcji.Może znaczenie ma też to,że
ja inaczej do tego podchodzę i takie rzeczy,jak udzielenie odpowiedzi są dla
mnie po prostu ważne,ale nie dla każdego muszą.Zbyt często zapominam,ze nie
wszyscy myślą tak jak ja.Niemniej uważam,że mógł odpowiedzieć,chodzi o zwykłą
grzeczność.Jeżeli chce sie kogoś znać,to sie mu odpowiada na esa,a nie
odwrotnie.Przecież nie miałam zamiaru ciągnąc ich na tę kawę.To była tylko
propozycja,w ramach tej "zgody" i podkreśliłam,że jeśli nie teraz,to kiedyś.Nie
rozumie natomiast kompletnie dlaczego jego dziewczyna miałaby poczuć się
zagrożona.Zaproponowałam kawę,a nie dziki seks i nie po kryjomu.Wybralibyśmy sie
na tę kawę czy piwo,on z nią, ja ze swoim i wszystko.Nie rozumie i chyba nigdy
nie zrozumie takiego podejścia-jak masz kogoś,to z byłymi nie utrzymuj
kontaktu.Bez sensu.Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i nie ukrywam,że jeżeli
Waszym zdaniem źle myślę,to poproszę o konstruktywną,tak, jak do tej pory,
krytykę:)