Myślę, że za duzo bierzesz sobie na głowę na jeden raz.
Złościmy się z różnych powodów. Uzasadnionych lub nieuzasadnionych.
Jęsli powód jest uzasadniony, to ok, masz prawo wyrazić swoją
dezaprobatę. Jeśli jednak złościsz się niesłusznie, tylko po to, by
pozbyć się wewnętrznego napięcia i poczuć sie lepiej, to niestety
jest źle. Ja poradziłam sobie w ten sposób, że znajdowałam takie
sytuacje, które mnie złościły i nad nimi pracowałam. Co zazwyczaj
odbywało się w ten sposób, że pisałam sobie kartkę, że np. nie będę
się wściekać na spóźniający autobus. Najpierw racjonalnie
preanalizowałam problem, to znaczy szukałam przyczyn spóxnienia
autobusu, a później stwierdzałam, ze nie mam na to wpływu i moja
złość niczego nie zmienia. I tak postępowałam ze wszystkimi źródłami
mojego nieracjonalnego gniewu. Konsekwentnie, choć musze przyznac,
nie zawsze sie udawało. Oraz konsekwentnie uczyłam się kulturalnego
wyrażania swojego niezadowolenia, czyli opanowywania emocji. A tutaj
na strazy stał mój partner, który nie pozwalał mi na wiele takich
zachowań. Trwało to dość długo, zanim się czegos nauczyłam. Nie
wszystkie złości pokonałam, ale w miarę upływu czasu, sukcesów coraz
więcej.