Nie wiem nawet od czego zacząć tyle myśli krąży mi po
głowie.Potrzebuje pomocy a raczej potwierdzenia czy mam DDA.
Ojciec alkoholik i awanturnik, po rozwodzie rodziców mama znalazła
sobie kolejnego alkoholika,tym razem który psychicznie a nie
fizycznie nas wykańczał.Tłumaczyłam sobie to tak,że takie życie,
spowodowało że szybko musiałam dorosnąć ,że to mnie nauczyło
niezależności i radzenia sobie w życiu.Starałam się znaleźć plusy
całej tej sytuacji;.Zaczęłam czytać o DDA i tak się nad tym
wszystkim zastanawiam.Wydaje mi się że wszystko nasiliło się jak
urodziłam dziecko 18 miesięcy temu.Moje uczucia zmienily się
bardzo.Wydaje mi się że cała miłość przelałam na syna.Nie potrafię
już okazać uczuć mężowi,wcześniej nie miałm z tym problemu,ale po
porodzie zrobiłam się jakby lekko wyssana z uczuć (nawet nie wiem
jak to nazwać). To już jest od dawna.Jestem nadmiernie
odpowiedzialna.Wszystko musi być perfekto!!Staram się mieć nadmierną
kontrolę nad wszystkim!!W domu ciągle sprzątam.Jak jest balagan
czuje że sprawy wymykaja mi się spod kontroli.Ale najgorszy jest
mój lęk o wszystko.Najbardziej o męża,który kilka miesięcy temu
zachorował na padaczkę.Każde jego wyjście z domu,jazda autem jest
dla mnie ogromnym stresem.Ciągle się o niego boje i ten strach mnie
zjada żywcem.Ciagle się o coś boje!!!Bardzo szybko wpadam w złość i
krzycze na męża jak opentana,czasem z byle powodu(tzn. przeważnie
bez powodu)Mamy bardzo dużo stresów.Małe dziecko które mało śpi więc
ja jestem ciągle zmęczona.Syn chodzi spać ok 24 więc nawet nie mamy
okazji z męzem pobyć we dwoje i pogadać spokojnie.Otworzylismy firme
działamy od 8 miesięcy i mamy w związku z tym mnóstwo stresu .Czy
będzie kolejne zlecenie.a to klient się rozmyśla w ostatniej
chwili,trzeba szybko inna prace organizować i ciągle coś.Jest to
dodatkowy stres, ponieważ to mąż zarabia na rodzinę i czasem jest
naprawdę ciężko.Staram się mężowi pomagać ze wszystkimi
organizacyjnymi i papierkowymi sprawami żeby go odciążać , a on
wykonuje zlecenia.Poprostu czasem się mi wszystko w głowie
kumuluje.Problemy z firmą.Niepewność jutra.Czy to się wszystko tak
rozwinie żebysmy mogli spokojnie spać i mieć pewność ,że mamy na
życie i rachunki.Czy da się tą chorobe opanować na tyle żeby nie bać
się o jutro.Bo nad tym cholerstwem cięzko mieć kontrolę przychodzi i
odchodzi kiedy chce.Dezorganizując nam przy tym całe życie:(Tak bym
chciała byc spokojna o jutro:)Acha co do moich cech .Zawsze
panicznie bałam się swoich szefów .Mimo że wiedziałam, że dobrze
wykonuje swoją pracę.Boję się zawsze powiedziec komuś coś co wiem,
że mu się nie spodoba(lub poprostu nie jest mu na ręke). Wpadam w
doły z byle powodu.Moje poczucie własnej wartości jest na ogromnym
minusie:(To są rzeczy ,które na bierząco mi sie przypominają,ale
napewno znalazło by się jeszcze tego trochę.Przepraszam za ten chaos
w pisowni:)Proszę o pomoc!!!Co o tym myślicie???