Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Zdrowie   DDA   Terapia - czy na Was to naprawdę działa? !!

DDA

Terapia - czy na Was to naprawdę działa? !!

Autor: laila83 29.01.10, 17:17
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Słuchajcie, zaczęłam mieć wątpliwości czy aby terapia to na pewno
rozwiązanie..
Opowiem trochę. Sama przerwałam terapię.
1. Miałam poczucie że zupełnie tracę tożsamość, że nie znałam
siebie, że w zasadzie nie wiem co mam myśleć,no i że tylko psycholog
może mi to pomóc poukładać (pomóc jak pomóc, defacto jest w
stanie "wmówić" mi niektóre kwestia
2. Czułam się coraz gorzej!!
3. Obwiniałam najbliższych i złe emocje tylko narastały. Jasne, ja w
zasadzie nie miałam matki bo była cały czas pijana a ojciec jej w
tym często towarzyszył, ale czy w związku z tym ja mam całe życie
rozpaczać nad tym?

zastanawiam się czy "babranie" się w przeszłości naprawdę rozwiązuje
problemy?
Jak kiedyś wspomniałam terapeutce że większość osób ma takie
problemy jak w diagnostyce DDA (czy w wersji bez alkoholu DDD)
odpowiedziała że większość osób miała pewne niedostatki
(emocjonalne) w dzieciństwie. Otóż to, więc skoro większość ludzi ma
takie problemy to po co robić z tego chorobę?
I tu jest sedno - bo jeśli zaczynasz się zastanawiać nad swoimi
problemami, analizować je dogłębnie, do tego rozpada Ci się cały
światopogląd i tkwisz w tym, to automatycznie nastrój masz coraz
gorszy, towarzyszą Ci tylko negatywne emocje i w ogóle świat jest
jeszcze gorszy. A poza tym dzielimy sie na NAS i ICH. My biedni bo
skrzywdzeni i bezsilni (bezsilność to ważny fakt dla terapeuty bo
skazuje nas na niego), a ONI zdrowi i pełni życia (sic!).

Dodam tym że ja jestem psychologiem i na co lepszych uczelniach (w-
wa) podkreśla się to że psychoanaliza Freuda to tylko jego wymysł,
nie ma żadnych dowodów że działa, a są za to listy Freuda do jego
przyjaciół w których wyśmiewał się z pacjentów i pisał o tym że musi
ich utwierdzać w przekonaniu że są chorzy bo to jego zarobek (mogę
podać literaturę jeśli ktoś jest zainteresowany)

I dalej, co ja z tym zrobiłam - pod koniec studiów - zrobiłam coś
dla siebie.. trochę zamiast terapii - porządny fryzjer, kosmetyczka,
zapisałam się na salsę i do klubu sportowego. Oczywiście na początku
nie było łatwo, ale prawie każdy uczestnik miał trudne początki. Pół
roku później byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych - jasne,
ogromny stres, ale zamiast sie nim upajać, tzn poddawać mu, po
prostu wchodziłam na rozmowy. I nawet jak nic z tego nie wynikało to
same rozmowy umacniały mnie. Obecnie mam świetną pracę w której się
rozwijam i realizuję, nabrałam pewności siebie, poznałam
fantastycznego chłopaka.
Nawiązując relacje z osobami z którymi spędzałam czas (kluby) w
końcu na jakiejś imprezie poznałam GO:)
Przyzwyczajona do twardych, "niepozbieranych emocjonalnie" mężczyzn
przez pierwsze miesiące trudno było mi się przyzwyczaić do tego że
ten mężczyzna zakochuje się we mnie w takiej jaka jestem, że
zachwyca się moim tańcem, tym co mówię, jak wyglądam (też bez
mikjażu;)). Że wspiera mnie jak mam różne jazdy. Jak sobie wmawiam
choroby różne, jak zaczynam mieć obawy że mnie zostawi on cierpliwie
przypomina że kocha mnie całą. To już 1,5 roku jak się spotykamy,
jesteśmy coraz bardziej zakochani w sobie i wtym roku planujemy
ślub, ja buduję też inne relacje których wcześniej nie miałam
(ojciec nerwowy, matka jeszcze bardziej bo pijana więc wolałam
czuwać w domu), zawodowo też jestem zadowolona.
Mam świadomość że będę napotykała różne trudności w życiu, ale każdy
je przeżywa. Myślę że bardziej warto poświęcać czas na budowanie
wspierających relacji i umacnianie siebie niż na "powroty do
przeszłości" które nas tylko osłabiają.
No chyba że efekt terapii ma być efektem kontrastu :)- tyle miesięcy
było tak źle to jak potem wracam do rzeczywiśtości to wygląda dużo
lepiej. Jak w tym dowcipie: facet się żali że mu tak źle bo mieszka
w jednej izbie z całą rodziną. "to wprowadź kozy i krowy do środka"
radzi mu jakiś guru. Ten przychodzi i mówi że teraz to już w ogóle
jest koszmar. Na co guru mówi: to teraz wyprowadź zwierzęta.
Mężczyzna wraca i mówi: cudownie jest teraz, dziekuję Ci Panie!
Zycie stało się piękne!
Ja mam obecnie duże poczucie sprawstwa, to ja rozwiązałam moje
problemy i myślę że to poczucie przyda się przy kolejnych problemach
(tego poczucia nie ma jeśli to terapeuta nas wyciągnie).

Trochę się rozpisałam.. Ciekawa jestem co o tym sądzicie!!!
Pozdrawiam i zachęcam do refleksji.

Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.