Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Zdrowie   DDA   Żona DDA - już sobie z tym nie radzę.Pomocy!

DDA

Żona DDA - już sobie z tym nie radzę.Pomocy!

Autor: zona26 05.02.10, 09:28
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Witam, piszę tu ponieważ jestem żoną DDA i już sobie z tym nie radzę.
Kocham swojego męża całym sercem ale nie umiem już żyć w takim
toksycznym związku.

Mam 26 lat i po slubie jestem od lat 3. M (mąż) był moim pierwszym
partnerem i vice versa. Poznaliśmy sie jak byliśmy w wieku ok 17
lat. Byliśmy razem przez 6 lat po czym zdecydowaliśmy się na ślub. M
wychował sie w rodzinie gdzie codziennością był alkohol i przemoc.
Rodzice pili, ojciec buł matkę i znęcał sie nad nia psychocznie.Mój
M na to patrzył. W ich domu każdy dbał tylko o siebie. M nigdy nie
miał prawdziwych świąt itp. Wszystko co dobre poznał dopiero w mojej
rodzinie. Sam z resztą stwierdził że moich rodziców kocha a swoich
nienawidzi.

Przed śluben byliśmy 6 lat. W tym czasie wspierałam go jak tylko
mogłam. Moja rodzina przyjęła go jakby zawsze do niej należał. M
zawsze obiecywał że nie chce takiej rodziny w jakiej sie wychował.
Że nie chce być taki jak ojciec. Rodzice mojego M rozeszli sie gdy
on miał jakieś 23 lata.

2007 - nasz ślub (przed ślubem nie mieszkaliśmy razem)
Od dnia ślubu zaczęło dziac sie coś niedobrego. M zopełnie przestał
zwracać na mnie uwagę. Traktował jak przedmiot który zdobył
(trofeum). Nasze życie seksualne praktycznie zanikło. M niemiał
ochoty sypiac ze mną (ale niejednoktotnie nakryłam go oglądającego
filmy porno i samemu zaspokajającego się). Pomyślałam... wziął slub,
założył rodzine, zmienił prace - może go to przytłacza...może musze
dać mu czas...
Czekałam i czekałam - do czegoś poza przytuleniem dochodziło raz na
3-4 miesiące.

Rok po ślubie już nie wytrzymałam i podjęłam pierwszą rozmowę:
Powiedziałam że tak nie może być. Zapytałam czemu sie mną nie
interesuje. Czy mu sie nie podobam , czy nie jestem atrakcyjna.
Powiedziałam mu jak źle czuję się z tym że własny M nie zwraca na
mnie uwagi tak jak mąż powinien zwracać na żonę.
M powiedział "nie mam potrzeby seksu". Stwierdził jednak że
faktycznie to jest cośnie tak i za moją namową poszedł do seksuologa.
Seksuolog od razu stwierdził że problem jest poważny. M miał iśc na
kolejna wizytę a potem na jeszcze jedną ze mna. Niestety M więcej
nie poszedł do specjalisty.

Minął rok... M już praktycznie całkiem przestał sie mną interesować.
Nawet jak ja go "zaczepiałam" nie zwracał na mnie uwagi. W ciągu
tego rokuspaliśmy ze sobą może 3-4 razy (zawsze z mijej inicjatywy).
Próbowałam być bardziej atrakcyjna niz dotychczas (seksowne
koszulki, bielizna itp) - nic z tego.
Zaczęłam byc bardziej tajemnicza (samotne wyjścia, późne powroty,
zawsze seksownie ubrana itp) - to tez nic nie zdziałało.

Poza tym M zaczął w domu zachowywać siejak pan i władca. Wracał z
pracy wcześniej ode mnie i od razu kładł sie na kanapę i do późnej
nocy oglądał tv. Nie pomagał mi zupełnie. Jak ja przestałam zmywać
to naczynia w zlewie pokryła pleśń a on nie zmył tylko jadł z
pokrywek. Jak zamówił pizze to opakowanie 3-4 tyg leżało a on nie
sprzątnął. Jak ja nie dałam psu jeść to on nie dał. Jak pies
powyciągał ze śmietnika śmiecii wyciągnął na środek mieszkania to
przez tydzień sieo nie potykał a nie podniósł. Jak w lodówce był
obiad to M czekał az ja wrócę z pracy i mu podam a sam nie wziął
sobie. Jak szedł do sklepu to kupował tylko sobie to na co miał
ochotę a mnie nawet nie zapytał czy czegoś mi nie trzeba... i wiele
innych tego typu kwestii...

Miesiąc temu odbyłam z M kolejną rozmowę.
Pierwszym tematem był seks (a właściwie jego brak): oczywiście
skończyło sie kłótnią. Usłyszałam że jestem niewyżyta, że nie mam
prawa mówić że on nie ma ochoty na seks ze mną bo przeciez spaliśmy
ze soba na wakacjach (od siebie dodam że to było 6 miesięcy temu).
Ogólnie stwierdził że miałam czas przed ślubem by powaznie
przemyśleć sprawe i teraz mam nie narzekac. Oczywiście powiedział że
on do lekarza już nie pójdzie bo z nim jest wszystko ok. To ja mam
zrozumiec to że on nie ma potrzeb seksualnych (dodam od siebie - no
ale jak nie ma jak porno ogląda).

Kolejnym tematem tej rozmowy było to że nie interesuje go dom:
Powiedziałam o co mam żal. Powiedziałam że przestał sie interesowac
domem i relacjami jakie sa między nami.Powiedziałam że znalazł sobie
tanią sprzątaczkę i kucharkę i jeśli nie ma zamiaru pomagać mi w
domu ma mi płacić 1500zł miesięćznie (bo tyle teraz płaci się
gosposi)- oczywiście to powiedzałam aby otworzyć mu oczy.
Oczywiście wyszło że to wszystko moja wina. Że sie czepiam i że jak
mi sie nie podoba to droga wolna. Na to ja że jak tak dalej będzie
to będzie mieszkał sam. On sie tylko zaśmiał.

Od tego czasu w domu mam piekło.
Od miesiąca nie spałam prawie (sypiam 1-2 h), jak coś zjem to zaraz
wymiotuję, ciągle boli mnie brzuch.
Powiedziałam mu że w tej sytuacji lepiej że nie mamy dzieci bo bym
była ugotowana wtedy całkiem. Kazał mi dać to na piśmie że nie chce
mieć z nim dzieci.
Teraz robi wszystko by mnie psychicznie zniszczyć. Chce bym go
przepraszała za tą sytuację - ale ja nie mam zamiaru.
Stwierdził że jestem egoistką.


Nie wiem już co mam robić.
Rozmowy kończą się awanturami. Boję sie wracać do domu bo boję sie
że znowu będzie chciał mnie zdołować.
Bardzo go kocham i nie umiem wyobrazić sobie życia bez niego, ale
jestem z nim nieszcześliwa.

Proszę o rady bo już nie wiem co robić :(




Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.