Słuchajcie, mam pytanie - jestem na 2 letniej terapii grupowej (za chwilę ją koncze). Prowadzona jest w analitycznie. Niby koniec a ja jestem rozp***ep**na jak garsc moniaków. Widac, ze to koniec, a ja mam wrazenie,z e funkcjonuje znaczeni gorzej niz na poczatku. Wogole jakies mam mega jazdy - co chcwila zmeiniajacy sie nastroj (kilka razy na dzien), wqrff niesamowity - ze malo co bym komus nie przywalia, znowu sie rozplaszczam, , boję się wszystkiego (a tak nie było niegdyś), uciekam non stop. Cyz to normalne? zamiast mnie wzmocnic, to mnie rozpierni---czylo w drobny mak, tak, ze sama nie wiem kim jestem, co lubie, spinam sie i nie mam kontroli nad niczym, fatalnie o sobie mysle itd.
Czy da sie to zmeinic? Nie mam ochoty isc na kolejną terapie - to moja 2-ga, ale jestem w takiej rozsypce ze szok.
pomocy, co jest grane?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.