Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Zdrowie   DDA   jak sobie samemu poradzic?

DDA

jak sobie samemu poradzic?

Autor: ninananu 31.12.11, 01:42
Własnie, jak wyzej. czuje w sobie emocje, nie jakos bardzo, ale coś tam sie tli. w chwili obecnej jakis niepokoj - cos chce sie wyrwac, ale wszystko ejst jest kontrolowane. Skonczyla mi sie terapia kilka dni temu. Szczerze, poczulam ulge. zrestza za jeden z gorzych ruchów uwazam decyzje o podjeciu jej. dziwne co? a jednak. Pogubilam sie jeszcze bardziej, co wiecej, znów mam depresje (juz od jakiegos czasu, o czym informowalam wczesniej grupe i terapeutów)- nie czuje radosci, wiem, ze to wynik tłumienia złości. Jestem zła, dlaczego, bo mam wrazenie, ze zabroniono mi wyrazac ... złosc. owszem te wyrazanie bylo czesto mocne, ale nikogo nie pobilam. I tak sie zamknelam w sobie i czulam sie pozostawiona sama sobie i tak zostało. Radosci od dłuzszego czasu nei czuje. wiem, ze dobrym sposobem, jest rozpoznanie emocji i puszczenie kontroli, a zwlaszcza rozpoznanie potrzeb (z czego jak widać ) mam powazny problem. jak wyjsc z tej subdepresji? Samemu, bo nie chce znow mi sie isc na terapie (to byla moja druga). Po pierwszej czulam sie ok, owszem bylo roznie, ale poznalam wlasna sprawczosc, odczuwalam radosc, nie mialam juz mysli depresyjnych. bylam (jak na mnie) naprawde asertywna i widzialam sukcesy czulam radosc. nawet mozna odnalezc moje wpisy na forum o moim szczesciu (serio- ale pisalam pod innym nickiem) . az dziwie się, że stałam tak mocno na nogach. poszlam na druga ter. bo chcialam pewien problem poglębić, wyczyscić, a wyszło... no własnie. nawet trudno mi sie usmiechnąć.

PS. jakby co to jest jeden z moich wpisów. sama sobie sie dziwię ;)

Odczuwam cos dziwnego, tzn. innego niz przez ostatnie
25 lat. mianowicie optymizm.;) radosc, szczescie. Od jakiegos czasu
zauwazylam, ze odkrywam w sobie pasje, chęc zycia, ze tak naprawde
nic nigdy nie jest stracone i mam ochote dzielic sie swoim
szczesciem, radoscia, miloscia. Jak nacpana.;) nikt u mnie nigdy nie
diagnozowal depresji dwubiegunowej, wiec manie odrzucam. hehe.
owszem stawiam powoli kroki, buduje swoje grunty, pozytywniej
patrze, co prawda nie jest to jakies blyskawiczne, ale widze zmiane.
to mnie cieszy.
Byc moze wlasnie "strata" rodzica/mezczyzny(toksycznego),
separacja,sprawia, ze czuje sie coraz lepiej. uwierzylam, ze moge
wiele. czuje coraz bardziej swoja sile.
i to jest fajne.
tego wam zycze. zaufania swoim emocjom, "zjednoczenia" rozumu z
uczuciami", to jest klucz. tak mysle.
Nie bać się. Moze to naprawde abstrakcyjnie brzmi, aby nie bac sie
czego, czego sie nie zna w gruncie rzeczy. ale to fajne uczucie.
dajcie sie poniesc.
Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego!
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.