wszyscy wokół piją... oprócz mnie
Macie tak, że będąc DDA nie tykacie, albo przynajmniej przez jakiś czas nie tykaliście alkoholu?
Mnie już denerwuje to, że wszyscy wokół muszą pić, a jak ja nie chcę, to nie mam po co się z nimi spotykać. No to się nie spotykam. Ale to ja, ja sama decyduję za siebie.
Mój facet ma samych takich znajomych, do których "bez piwa nie podchodź", bo nie ma po co. Ludzi takich, dla których zwykła sąsiedzka wizyta w celu np. pożyczenia narzędzi nie może się odbyć bez min. 2 - 3 piwek na głowę, a najlepiej jeszcze po tych piwkach pójść po następne, albo i po wódkę.
Jak ja odmawiam picia, to jest ok. Według ich przekonania kobieta pić nie musi. Ale jak mój facet odmawia, to zaraz słyszy "hahaha kobita ci zabrania pić, hahaha jaki z ciebie pantofel".
Fakt, ja nie lubię takiego picia. Nie znoszę picia przy każdej, nawet najbardziej absurdalnej okazji, a już najbardziej ludzi typu "nie dam ci spokoju, dopóki się ze mną nie napijesz" i mój facet doskonale o tym wie, rozumie to i w ogóle. Ale już nie wytrzymuje tego, jak kumple robią z niego ostatniego pantofla, nawet jak on im tłumaczy, że nie pije, bo SAM nie chce, no i jak już ma dość ich gadania, to pije dla świętego spokoju. A kiedy on pije dla świętego spokoju, to ja mam pretensje, że się nie umie postawić. I tak w kółko:/