Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jak jest u was z alkoholem?

    27.01.05, 18:33
    mój ojciec pije, ale nigdy nie byłam negatywnie nastawiona do alkoholu. sama
    czasem się napiję(jestem studentką :-)), ale wiem, że bez tego też bym się
    dobrze bawiła i alkohol nie jest mi potrzebny do szczęścia. wręcz przeciwnie,
    nie lubię być pijana. nie mam nic przeciwko mężczyznom, którzy piją. mój
    chłopak na szczęście nie nadużywa alkoholu. raz zdarzyło mu się przesadzić
    (napił się absyntu). wpadłam wtedy w histerię, bo zobaczyłam w nim ojca. jak
    to jest u was?
    Edytor zaawansowany
    • konstatacja 02.02.05, 14:06
      Miałam problemy - ale na szczęście wraz z terapią i to się unormowało. Nie
      znosiłam alkoholu i nie akceptowałam ludzi, którzy piją, każdy epizod rauszu
      czy upicia był dla mnie elementem decydującym o ew. rozluźnieniu kontaktów z
      daną osobą. Poza tym napawało mnie to nieuzasadnionym lękiem i spięciem, samo
      uczestnictwo w imprezach gdzie dużo się piło.
      teraz jest znacżaco inaczej, myślę, że mój stosunek do alkoholu i osób pijących
      jest mniej/więcej normalny, oprócz jednego: nie wyobrażam sobie związku z
      pijącym lub niepijącym alkoholikiem.
    • vitcus 11.03.05, 09:56
      Nie przepadam ale nie dlatego że sie obawiam powtórki rodzinnej tragedii
      poprostu mi nie służy. za to mam skłonności do innych uzależnień np. słodkości
      i chlebusia co widac po mojej figurze ale walczę.
    • izabelka82 15.03.05, 13:20
      Dowiedziałam sie niedawno ze kolegi mama była alkoholiczką..
      kolega ten sam pija alkohol w niedużych ilościach..
      nie przeszkadza mu pijane a nawet maksymalnie "nawalone" towarzystwo męskie..
      natomiast ma alergie na pijane kobiety..
      powtarza bez przerwy, że są żałosne.. nie ma nic gorszego niż pijana
      kobieta..generalizuje, że wszystkie kobiety stają się łatwe po
      alkoholu, "puszczają" się gdy nadarzy sie okazja..zachowują się jak
      idiotki..itp itd
      rozumiem ze ma to związek z jego przeżyciami z dzieciństwa..i czytając Wasze
      posty domyślam się że jemu też nie jest łatwo..ale mnie to osobiście bardzo
      dotyka ponieważ alkohol pijam sporadycznie przy wyjątkowych okazjach.. nie mam
      nic wspólnego z wyżej opisanym zachowaniem..i najzwyklej nie życzę sobie
      dokonywania ocen mojej osoby przez kolegę nie specjalnie mi bliskiego..jak mam
      na to reagować?? Co myślicie o tym?? Może powinnam stosować w stosunku do niego
      jakąś taryfę ulgową i przmykać oko??

      pozdrawiam



    • aa116 15.03.05, 16:30
      ja nie mam problemu z alkoholem, pijam na imprezach ale sporadycznie i bez
      przesady. za to nie mogłabym zaakceptowac gdyby moj facet naduzywal alkoholu.
      juz to sprawdzilam,strasznie mnie to denerwowało i bylo mi wstyd ze jestem z
      pijacym facetem. kiedys sie przewrócił. pamietam jak bardzo mi bylo wstyd i z
      jakim niesmakiem na niego patrzylam. to bylo okropne. rozstalismy sie w
      koncu.wiec chyba wszyscy mamy podobne odczucia........
    • maga888 21.04.05, 13:19
      Chyba nie wszyscy;-) ja ma za soba takie akcje dzieki terapii dla dda, teraz spoko, od czasu do czasu moge zaproponowac by to on sie napil, a ja prowadze go nazbyt wesolutkiego do auta. Nic nie rusza i nie ma natrectw.
    • karinka21 27.04.05, 20:18
      hej! byłam nastoletnią alkoholiczką, łaziłam po imprezach i piłam, nawet po
      urodzeniu pierwszej córeczki piłam, mój ojciec był alkoholikiem, mój mąż też
      pił i dochodziło do strasznych awantur, bo ja mogłam, ale nienawidziłam
      pijanego jego i ze wzajemnością, jego mama była alkoholikiem, ale od trzech lat
      nie pijemy, nie palimy, nawróciliśmy się do Boga:), ale została moja depresja i
      lęki wywołane dzieciństwem, ale to już inna historia>
      --
      mama Oliwki(1.07.03) i Wikusi(4.01.01)
    • glista_ludzka 27.07.05, 11:19
      Ja mam potężny uraz do alkoholu, sama piję bardzo rzadko, a jeśli już, to
      najwyżej jedno małe piwo lub kieliszek wina. Wódki nienawidzę. Byłam z
      chłopakiem, który ma nadużywającego alkoholu przyjaciela. Kiedyś mi powiedział,
      że podczas wizyty u niego wypili 3 piwa. Gdy to usłyszałam, krew mi odpłynęła z
      twarzy. Innym razem, gdy pojechał na imprezę, ja przeryczałam pół dnia, choć mi
      w sms-ach relacjonował, ile piwa poszło (na szczęście niedużo). Mam ogromny lęk
      przed związkiem z ewentualnym alkoholikiem i dlatego tak reagowałam na
      opowieści w tej chwili już byłego chłopaka. Kandydat na męża dla mnie musiałby
      chyba złożyć śluby dozgonnej trzeźwości...
      --
      Dzień bez papierosa uczczono minutą niepalenia.
    • tweety11 09.09.05, 17:37
      U mnie oboje rodzice pili. Wiem,ze na pewno niedauzywam alkoholu. Pije jedynie
      okazjonalnie,ale jedynie do pewnej granicy. Dzieki temu zawsze wiem co sie
      dzieje i gdzie kto jest i z powrotem do domu nie mam problemu. Moj partner na
      szczescie ma podobne podejscie do alkoholu jak ja-pewnie za duzo sie na ogladal
      u mnie w domu.
      Jedynie co pozostalo mi to fakt,ze mam ogromny wstret do pjanych ludzi. Kiedy
      zostane przez takiego pjanego osobnika zaczepiona, automatycznie włącza się u
      mnie ogromna agresja, staje sie wulgarna itp. Tego typu spotkania nie zaliczam
      do udanych :)
    • jozefowa 31.10.05, 17:42
      dzieki Bogu po wypiciu alkoholu tak sie zle czuje ,ze mnie do niego nie
      ciagnie..
      Ale jak pije to nie znam umiaru..
      Czyli upijam sie do nieprzytomnosci..
    • jazz-use1 04.12.05, 02:01
      to tak jak ja
      mam błyskawiczny metabolizm, zanim zdążę sie upić, to jużdogania mnie kac(boli
      mnie głoowa i takie tam) za to jak sie upre, to wracam na czworaka do domu
      najgorsze jest to, że strasznie mnie ciągnie do wódy
      Lubie sie upijać, lubie pić, lubie potem męczyć się zkacem, chociaż z drugiej
      strony, unikam alkoholu jak ognia, bo się go po prostu boję...
      Nie to jest jednak najgorsze.....alko to tytlko regulator...wiec skoro boje sie
      alkoholu i żle go toleruję, znalazłem sobie inne regulatory....motocykle, i
      nocne eskapady po mieście w poszukiwaniu wiatru w polu.....i to jest właśnie
      największe niebezpieczeństwo.Wszyscy wiedżą jak zgubny jest alkohol, hazard czy
      narkotyki....I każdy może pomyśleć:co w tym złego, że sobie chłopaczyna motorem
      pojeździ, czy pójdzie na spacer? Ano nic.Pod warunkiem, że nie zastępuje w ten
      sposób niczego,że tym motorem pojeździ od czasu do czasu, a na spacery nie
      wymyka się każdej nocy.....A tak to właśnie wygląda u mnie.Na razie jeszcze nad
      tym panuję, ale kto wie, co przyszłość przyniesie?
      pozdro
      --
    • pige0n 27.11.05, 21:27
      mnie tez napawaja pijane osoby, szczeoglnie jak ich nie znam, wlacza mi
      sie "agresor" - szczegolnie jak dochodzi do jakiejs wymiany zdan. pije 2- 3
      razy w roku, wódke, nie pije piwa.




    • hmatisse 08.12.05, 13:51
      Ja też mam obrzydzenie do pijanych osób, zwłaszcza mężczyzn. Sama pijam
      alkohol. Wychodzę ze znajomymi. Ale nigdy nie przekraczam granicy.
      --
      Ja & Bullterrier
    • limetka77 10.12.05, 02:19
      Sama prawie nie piję, od czasu do czasu dla towarzystwas kieliszek wina lub małe
      piwo, choć nie przepadam. Nie chadzam na imprezy, o ile jest ryzyko, że ktoś się
      upije. Sam widok kogoś pijanego, nawet nieagresywnego ale plotącego bzdury
      wzbudza we mnie odrazę. Ja sama chyba nigdy nie byłabym w stanie się upić -
      przeraża mnie perspektywa utraty kontroli nad sobą i to, że inni mogliby mnie
      widzieć jako osobę tak żałosną jak ja widzę pijaków.
    • agiaagakwiatk 10.12.05, 02:53
      Czy ja lubię pić alkohol? Tak owszem, ale z umiarem. Tak, żeby móc kontrolować
      to, co robię. Jeszcze nigdy nie "urwał mi się film". Wcale nie chcę wiedzieć jak
      to jest. Nieznajomych pijanych bardzo nie lubię. Znajomych też nie. Zaraz myślę,
      wróci do domu, dzieciska i żonę będzie lał, będą łzy, awantura...Na całe
      szczęście, mnie nikt nie bił, choć tato też lubił "sobie wypić".
      Myślę, że we wszystkim, co się robi trzeba umieć zachować umiar.
    • krais 10.12.05, 14:58
      u mnie? no cóż, dośc dobrze, w szczególności, że je degustuję... swoje opisy
      daję tutaj www.gatunkipiw.republika.pl/indexprv2.htm no i tam poczytaj i
      napisz, czy z moją opinią pokrywa się Twoja
    • kubelusz4 20.12.05, 01:47
      ja niestety mam problem z alkoholem...
    • pixie65 22.12.05, 10:54
      Ja też. A w zasadzie od kiedy nie piję to z alkoholem problemu nie mam :-)))
      Miewam problemy z emocjami, uczuciami i całą resztą, ale "pracuję nad tym"
      Widzę zmiany. Naprawdę mamy wybór, jeśli chcemy zmienić swoje
      życie...Pozdrawiam!
    • andzia_rybka 21.12.05, 17:00
      Ojciec-alkoholik, mąż, który lubi pić. Nienawidzę, męża, jak wraca pijany do
      domu, tłumacząc, że w pracy była okazja, bo komuś tam urodziło się kolejne
      dziecko, albo bo mu się w pracy nudziło to sobie pili. Na moje pytania,
      dlaczego tyle pijesz, przecież sam masz dziecko w domu, którym trzeba się
      zająć, odpowiada, że to wszystko przeze mnie, bo ja jestem taka cytuję "
      seksowna", bo chodzę do pracy, i on nie wie, co ja w niej robię, z kim
      rozmawiam. Sama nie pijam alkoholu, bo nienawidzę, tego co on potrafi robić z
      ludźmi.
    • merisea 27.12.05, 12:28
      Mi sie zdarza pić, zdarza mi się upić. Nie za często, ale się zdarza. Alkohol mi
      nie służy (strasznego kaca mam, a na kacu nasilają mi się lęki ;]) dlatego
      staram sie nie upijać.
      Nie przeszkadzają mi pijani ludzie, chyba że są agresywni.
      Czułam sie jednak zaniepokojona gdy mój exFacet miał melanż przez tydzień...
      Poczułam do niego odrazę.
    • karlica3 30.12.05, 21:24
      u mnie jest słabo. mój ojciec pił, przez 28 lat mojego zycia, jego ojciec tez
      pił, ojciec mojej matki tez pił i mogłabym wymieniać i wymieniać. ja niestety
      tez mam totalny problem z piciem. bardzo lubie pić, bo nie musze mysleć po nim,
      nie muszę nic. potem oczywiście wyzywam sie od najgorszych, nie akceptuje
      siebie, codziennie zaczynam od poczatku, czyli nie chce pić...ale mi nie
      wychodzi. mój ojciec nie pije juz 2 lata. niewiadomo dlaczego nagle poddał sie
      leczeniu, teraz jest okropnym nerwusem a my znowu udajemy, że nic takiego sie
      nie dzieje i nie działo. od nowego roku zaczynam od nowa...
    • lajzeczka.el 28.02.06, 14:54
      mój ojceic też pił przez całe moje życie a od dwóch lat jest trzeźwy.
      Często wydaje mi się że nie ma nic gorszego niż trzzeźwy alkoholik w domu.

      I niestety również mam problem. Lubię pić, upijać się a potem wyzywam siebie od
      najgorszych. Zaklęty krąg. Bo ciągle zaczynam od nowa...
    • celine6 18.01.06, 11:33
      ja rozpoczęłam ten wątek, ale od tego czasu dużo się u mnie zmieniło. mój
      chłopak przeniósł się do dużego miasta, zamieszkaliśmy razem, został barmanem,
      są tu jego koledzy i ma dużo więcej okazji do picia. niestety, wykorzystuje je,
      jak tylko się da. a ja nie mogę sobie z tym poradzic. on uważa, że go
      ograniczam, buntuje się i nie potrafi mnie zrozumiec. ten problem rozrósł się
      do takich rozmiarów, że kazałam mu się wyprowadzi na jakiś czas. tylko nie
      wiem, co to da. czy macie jakiś pomysł, jak rozwiązac ten problem? kocham go,
      ni chcę się z nim rozstawa, ale takiej sytuacji, jaka jest nie potrafię
      zaakceptowac
    • kylly 18.01.06, 19:47
      powiem tylko tak...czarno to widzę, a wiem o czym mówię...moje "poważne" picie
      zaczęło się od "zostania" barmanem...,a potem było już z górki...
      pozdrawiam
      P.
    • pixie65 19.01.06, 09:17
      No właśnie....też znam ten problem...Głęboko sie zastanów nad ta znajomością.
      Wiem jak to brzmi, ale myśl, dopóki masz wybór.Potem bywa jeszcze trudniej...
    • uhu_an 28.02.06, 16:49
      ja naduzywalam w LO i to dosyc mocno. potem sie uspokoilam. po paru latach
      znowu picie sie nieco wzmoglo- ale juz nie tak bardzo jak poprzednio- nie
      potrafilam odmowic, ale z czasem zobaczylam, ze to nic nie boli jak powiem NIE.
      teraz tylko towarzysko i w ilosciach nie przekraczjacej 'mojej normy'.
    • anik223 05.04.06, 19:15
      U mnie w ostnim czasie bardze dobrze.mozna powiedziec ,ze bylam juz w fazie,
      kiedy zapalilo mi sie czerwone swiatelko.ale znalazlam strony o DDA, bardzo
      pogla mi ksiazka Caroline Knapp "Picie.Opowieść o miłości". Coś mi do łba
      jednak przemówiło.Teraz wręcz nie lubie uczucia szumu w głowie, podobnie jak
      mdli mnie od fajek (rzucam), tak mdli mnie na mysl o alkoholu.Na imprezach
      przewaznie pije V-ice, to jest b. małoprocentowe.Kiedyś jak już poszło jedno
      piwo, to było pięć. Z porannym rzyganiem. Teraz potrafię wypić jedno piwo i na
      tym poprzestać. Jednym słowem, jest ok:)
    • kwiatek.anyzku 19.04.06, 23:03
      Lubie czerwone wino.
      Czasem piwo.
      Czasem brandy.

      Nie lubie sie upijac.
      Zawsze na imprezie wiem kiedy zaczac pic wode mineralna zamaist czegos innego.
      Ale u mnie w rodzinie problem nie lezal w alkoholu...
    • a_j1 24.04.06, 23:45
      Hmmm... Ja ze skrajnosci w skrajnosc. Jak pije to...to pje. Chociaz raczej na
      smak sam w sobie niz efekt. Nie bawi mnie on bo moj organizm nienajlepiej
      reaguje na wieksze ilosc napojow wysokoprocentowych. Ale najczesciej unikam
      alkoholu ze zwyklego strachu przed powtorzeniem losu polowy mojej rodziny.
      Krzywo patrze na osoby naduzywajace alkoholu,najczesciej budza moja odraze i
      niechec-momentalnie mam przed oczami wizje pijanej mamy...

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka