Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Witam.Byłam kiedys DDA

    13.12.06, 23:01
    Ludzie nie martwcie się można z tego wyjść, mój ojciec jest alkoholikiem i
    miałam dzieciństwo no sami wiecie jakie, moja mama delikatnie mówiąc zapewniła
    mi nie mniej negatywnych emocji, ale powiem Wam że da się z tego wyjść,
    przestać to rozpamiętywać i cierpieć każdego dnia; mi wystarczyło niewiele
    wyprowadzenie się z mojego chorego domu i założenie rodziny, z rodzicami mam
    stosunki w porządku ale nigdy nie odważyłabym się im powiedzieć że ich kocham
    pod tym względem zostałam zablokowana na zawsze. Mam teraz fobie społeczną,
    która myślę że jest wynikiem moich przeżyć i depresji, ale ta fobia jest
    tysiąc razy lepsza niż to co się kiedyś kołatało w mojej duszy. Mam problem z
    wyrażaniem uczuć jestem bardzo zdystansowana wobec ludzi, rzadko podaje rękę
    nie znoszę dawać buziaków w policzek innym ludziom niż mój synek i mąż, ale
    myślę że tak już po prostu jest i zostanie i nic tego nie zmieni. Jak sobie
    tak czytam wasze posty to serce mi się kraja bo wiem jak bardzo cierpicie,
    odnajdźcie w sobie spokój i szczęście tego Wam życzę.
    Edytor zaawansowany
    • lucyna50 14.12.06, 23:04
      Jestem po psychoterapii DDA. Moje życie bardzo się zmieniło, nabrało nowych
      wartości. Stałam się wolnym człowiekiem. Wiem, że jestem godna szacunku. Ale
      rozpoznaję jeszcze nowe problemy. Z niektórymi radzę sobie sama. Zdarza mi się
      czasami prosić o pomoc psychologa. Wiem, że będą mowe których teraz jeszcze nie
      widzę. Wiem też, że DDA będę do końca moich dni. Nie ustaję w pracy nad sobą.
      Piszesz o swoich problemach, akceptujesz je, wiedząc, że nie są dla ciebie
      dobre, nie dajesz sobie prawa do ich rozwiązania. Zrobiłaś dużo dla siebie.
      Jeżeli dobrze myślę, to nie przeszłaś pełnej terapii DDA. A można zmieniać w
      swoim życiu jeszcze wiecej. Walcz dalej. Pozdrawiam.
    • lajn 14.12.06, 23:09
      I Ty mówisz że BYŁAŚ DDA???? Fobia społeczna, problem z wyrażaniem uczuć,
      zdystansowanie do ludzi - zbyt dużo objawów klasycznego dda, by Ci uwierzyć.
      Ale jeśli dobrze się z tym czujesz, no to chyba nie ma problemu.
    • kalhia 15.12.06, 10:07
      Tak myślę że mogę powiedzieć, że byłam DDA ponieważ takie problemy dystans do
      ludzi itd to nie jest już tak straszne jak to co było wcześniej, raczej nie mam
      problemu z wyrażaniem emocji wobec moich najbliższych, a dystansuje się wobec
      innych nie tylko ludzie z problemem DDA; myslę że nie można z siebie robić
      ułomnego do końca życia, fobia społeczna to jest kwestia mojej psychiki i teraz
      z tym się borykam; dla mnie najgorsze było rozpamiętywanie przeszłości to
      przeszywało jak strzała kiedy o tym myślałam i było nie do zniesienia, ojca
      traktowałam jak obcego człowieka nawet gorzej jak wroga, a teraz jest po prostu
      moim ojcem i już nie czuję tych wszystkich negatywnych emocji które mnie niszczyły.
    • megg35 15.12.06, 09:18
      DDA podobnie jak alkoholikiem jest sie do końca zycia...moze byc lepiej lub
      gorzej ale zawsze pozostaje swiadomosc
    • kalhia 15.12.06, 10:17
      Po co się zadręczać, że jest się DDA to jak poddanie się, ja uważam że te
      problemy które nam towarzyszą nie są jakieś szczególne dla DDA, wiele osób ma
      takie problemy w innych jednostkach chorobowych, najważniejsze jest uporać się z
      przeszłością bo bez tego nie można po prostu normalnie funkcjonować, tak jak
      lucyna50 zrobiła dla siebie bardzo dużo i mówi że trzeba się ciągle doskonalić i
      takie trzeba mieć podejście a nie użalać się nad sobą bo to nie ma sensu.
    • lajn 16.12.06, 12:53
      Dorosłe Dziecko do końca? Hmmm nie do końca się z tym zgadzam. Po to jest praca
      nad sobą, psychoterapia, żeby jednak być dorosłym w dorosłym życiu, oczywiście
      nie zapominając o tej swerze, w której każdy człowiek bez względu na wychowanie
      ma w sobie coś z dziecka. Ale to jakby inna para kaloszy.
    • karo74 15.12.06, 14:57
      Kalhia, myślę że jesteś szczęściarą, że udało Ci się poukładać swoje życie,
      zdystansować do tego co pozostało Ci z charakterystycznych cech DDA.
      Ja też miałam taki okres w swoim życiu, kiedy przez jakiś czas wszystko się
      dobrze układało, zyskałam wiarę w siebie, ale wystarczyło jedno niepowodzenie i
      wszystko zaczyna wracać... a to oznacza, że z tego się nie wychodzi raz na
      zawsze, zawsze jest ryzyko powrotu tak jak z alkoholizmem
    • kalhia 15.12.06, 18:28
      Myślę że masz rację, ale nawet osoba zdrowa może się stoczyć na samo dno albo
      niespodziewanie zachorować na depresje albo wpaść w jakieś inne bagno, a
      ostatnio przeszłam przez bardzo ciężką sytuację i na szczęście pod tym względem
      jestem na tyle silna że sobie radzę. Nawet teraz słyszę czasem od mojej mamy, że
      jestem zbyt nerwowa, że to że siostra odstawiła leki to moja wina etc.(siostra
      jest chora na schizofrenię), ale ja wiem że to jest to niesprawiedliwe co mówi i
      że wyładowuje na mnie swoje frustracje, myślę że przydałaby się jej terapia.


      Mi terapia już nie jest potrzebna, przeszłam ją dzięki osobie która miała
      podobne problemy co ja i która potrafiła mnie wysłuchać i zrozumieć. Mój mąż nie
      potrafił mnie w pełni zrozumieć ale myślę że lepiej się związać z kimś kto nie
      miał takich problemów żeby się od tego świata odciąć. Po wyprowadzeniu się z
      domu jeszcze długo nie mogłam dojść do siebie około 1,5 roku do 2 lat, ale
      powoli relacje z rodzicami zaczęły się odbudowywać. Życzę wszystkim żeby jakoś z
      tego wyszli i żeby to nie wpływało na Wasze życie w dużym stopniu.
    • lucyna50 16.12.06, 17:33
      System iluzji i zaprzeczeń. Jeżeli czegoś nie widzimy i nie rozumiemy czy to
      oznacza, że tego nie ma?
      Alkoholik po leczeniu zostaje trzeźwym alkoholikiem. A jego dzieci? Jego dzieci
      są dalej dziećmi alkoholika trzeżwego lub aktywnego, po terapii DDA lub bez
      niej. Pozdrawiam.
    • kalhia 16.12.06, 21:18
      :) no tak ale ja już mam trochę dosyć tych określeń DDA,DDD,DDRR. Wychodzi na to
      że nie ma osób zdrowych na tym świecie i każdy na coś cierpi. Ja nie stwarzam
      sobie iluzji i mimo wszystko myślę że jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż
      alkoholik, który też może być jednocześnie DDA. Strach pomyśleć ile można mieć
      naraz schorzeń, dlatego lepiej tak nie brać sobie do serca że jestem DDA, bo ma
      się lepsze dni i gorsze i oby tych gorszych było jak najmniej.
    • lajn 17.12.06, 19:44
      :) no tak ale ja już mam trochę dosyć tych określeń DDA,DDD,DDRR.

      tu się zgodzę Kalhia z Tobą, ja też mam czasami po dziurki w nosie tych
      etykietek. Najważniejsza jest świadomość tego i to, że się pracuje nad sobą i
      gitara :-) Byle do przodu!
    • lucyna50 17.12.06, 17:51
      kalhia
      Chciałam ustosunkować się to Twoich wypowiedzi, które mi się nie podobają.
      Myślę,że zachowujesz się jak ignorantka i nic tu po moich wywodach. Proponuję
      DESIDERATĘ - tekst znaleziony w starym kosciele w Baltimore datowany w roku
      1692. Trzeba mieć spokój w duszy, cierpliwość, pokorę i głęboką wiarę by w
      pełni zastosować przesłanie w swoim życiu.
    • januszek96 18.12.06, 07:59
      Witaj Kalhia...... Trochę "rewolucyjny" jest ten Twój post :-)... Dobrze , że go
      napisałaś ....tym bardziej że masz fobie społeczną ! A tu weszłaś w dyskusję na
      forum. To miło , ze nam współczujesz w cierpieniu ;-)...... tylko, że większość
      tu obecnych , aż tak nie cierpi ..... Bardziej przeszkadzają nam w życiu
      dysfunkcje , które są wynikiem dorastania w toksycznej atmosferze naszych
      rodzin. Czyli to o czym piszesz. Dla mnie nie jest tragedią , że jestem DDA !
      To że nim jestem jest dla mnie szansą .... szansą rozwoju....aby znaleźć spokój
      i szczęście (o którym piszesz).....obce wielu tzw. " normalnym ludziom" .....
      Dobrze , że tu weszłaś, zostań z nami na forum :-)
    • kalhia 18.12.06, 09:04
      Dziękuję januszek96 :), a koleżanka która mi poleca jakieś mało współczesne
      teksty to o co Ci chodzi? Mówisz że się chcesz ustosunkować to się ustosunkuj a
      nie każesz mi coś czytać niby z jakiej racji miałabym to czytać? Dlaczego Twoim
      zdaniem jestem ignorantką? Mi się wydaje że jest zupełnie na odwrót nie ustaję w
      pracy nad sobą i jestem otwarta na opinie innych o ile umieją je uzasadnić.
    • lucyna50 18.12.06, 18:03
      Nie napisałam, że jesteś ignorantką. Napisałam, "myślę, że zachowujesz się jak
      ignorantka". A to nie to samo. Piszę o swoich uczuciach. Tego nauczyłam się
      podczas psychoterapii DDA.
      Tekst DESIDERATY mówi o tym co dla nas jest ważne. To poradnik czego się
      wystrzegać i o co należy walczyć. To tekst, w którym za każdym razem odkrywa
      się coś nowego, każdy po swojemu.
      Ja nie potrzebuję już współczucia. DDA to nie ułomność, to nie wybór, to FAKT,
      którego zrozumienie doprowadziło mnie do wolności. Łatwiej jest żyć gdy ma się
      świadomość kim jesteśmy. To ja Tobie współczuję, ale jestem po Twojej stronie.
      Najlpepszą drogą do zrozumienia siebie, do poznania mechanizmów i syndromów
      DDA, moim zdaniem, jest psychoterapia w grupie. Podoba mi się to co napisał,
      bardzo delikatnie zresztą, januszek96. Pozdrawiam ciepło.
    • kalhia 18.12.06, 19:32
      Ale dlaczego nie odpowiesz mi dlaczego wg Ciebie zachowuje się jak ignorantka i
      co tak bardzo nie podoba Ci się w moich wypowiedziach, tylko udzielasz mi
      wymijających wypowiedzi. Ja się całkowicie zgadzam z tym że najpierw trzeba
      znaleźć przyczynę żeby później leczyć i dobrze ze to zrobiłaś, gratuluję Ci i na
      prawdę nie wiem co masz do moich wypowiedzi możesz mi to wyjaśnić?
    • kalhia 18.12.06, 19:44
      I jeszcze jedno gdzie ja napisałam że bycie DDA to ułomność? I dlaczego mi
      współczujesz przecież nawet mnie nie znasz (mogę się tylko domyślać że nie masz
      o mnie dobrego mniemania i nie jest to współczucie budujące) Ja też nie
      potrzebuję współczucia i nie zabiegam o nie.
    • mskaiq 23.12.06, 05:29
      Mysle ze wybaczylas, zapomialas, zyjesz przyszloscia. Mysle ze to bardzo
      wielkie osiagniecie.
      Fobia spoleczna to strach. Boisz sie otworzyc, boisz sie ufac. Musisz
      przelamywac ten strach, nie cofac sie i nie unikac kontaktow z ludzmi. Kiedy to
      nastapi zobaczysz jaka radosc przynosi swobodny kontakt z ludzmi, kiedy mozesz
      pocalowac w policzek ot tak z radosci serca.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • januszek96 23.12.06, 07:03
      >>>> Mysle ze wybaczylas, zapomialas, zyjesz przyszloscia. Mysle ze to bardzo
      wielkie osiagniecie.<<<<< ...... Troszkę niespójne to "osiągnięcie" ..... tak
      mi się wydaje...
    • kalhia 29.12.06, 18:50
      A co to ma za znaczenie spójne czy niespójne. A reszta świata to Ci się wydaje
      taka logiczna i spójna? Bo mi nie. Oczywiście najlepiej być inteligentnym,
      szczupłym, pięknym, odnoszącym sukcesy w pracy, mieć idealną rodzinę i zdrowie.
      Tak to jest banał i to jest spójne tylko takich ludzi to masz tylko w filmach.
      Mam wady i z jedną ich częścią się godzę a z inną nie. A choćbym nie wiem ile
      pracy teraz w siebie włożyła to nie uda mi się być osobą którą nie jestem. Moja
      psychika się już ukształtowała, mój charakter kształtował się do 5 roku życia.
      To co mam się teraz załamać że nie mogę być taka a nie inna, zacząć się modlić
      albo brać psychotropy?
      Mogę jedynie zaakceptować modlitwę, czasem pomaga z tym że nie wiem czy to nie
      czasem efekt placebo, bo jest trochę krótkotrwały.
    • januszek96 30.12.06, 09:37
      Wiesz , że nie przyznam ci racji :-) Zmiany są możliwe i to bardzo diametralne.
      Twoje poczucie kontroli i strach ( bo tego nie znasz) powstrzymuje Cię. Twoja
      psychika i charakter wcale się jeszcze do końca nie ukształtowała.Ty
      podświadomie chcesz zmian , stąd Twoja obecność na forum ..... Ja to znam , też
      podchodziłem okrężnymi drogami , mówiłem "szyfrem" , wszystko wypierałem
      ......my DDA-ki tak mamy ;-). To lęk przed zmianą , podpowiada Ci , że świadome
      DDA to nędzny , załamany depresant żyjący dzięki psychotropom :-) To dobrze , ze
      wierzysz w modlitwę ...... i ciesz się , że jest skuteczna ..... choć na krótko
      .....bo inni się modlą i nic ! PS >>>>najlepiej być inteligentnym,
      > szczupłym, pięknym, odnoszącym sukcesy w pracy, mieć idealną rodzinę i
      zdrowie....... normalnie jak byś pisała o mnie :-D Pozdrawiam sylwestrowo :-)
    • kalhia 30.12.06, 22:59
      Pisząc piękny itd. chodziło mi raczej o niedościgniony ideał, no wiesz jakbym
      pisała o Tobie to zależy czy Ty wg mnie podpadałbyś pod tę kategorię. Rzecz
      względna. A charakter owszem kształtuje się do 5 roku życia, kwestia
      zaznajomienia się z podstawami psychologii. Owszem jest parę rzeczy które chcę
      jeszcze zmienić i wiem że mogę ale muszę się postarać. A koleżanka lucyna50 umie
      szafować cytatami, ale kiedy prosiłam Ją o odpowiedź na konkretne pytanie to
      milczała.
      Nie wiem czemu na siłę mnie wpychasz do szufladki ( że szukam że Ty też tak
      miałeś itd) Nie mierz ludzi własną miarą. Weszłam na to forum z ciekawości, łażę
      po różnych forach nie tylko tych chorobowych żeby nie było :) Ja zdaję sobie
      sprawę że mam taki a nie inny charakter i nie wszyscy muszą mnie lubić i się ze
      mną zgadzać, a charakteru nie zmienię, bo wtedy nie byłabym sobą i czułabym się
      źle w swojej skórze.
    • lucyna50 30.12.06, 14:39
      cyt. oczywiście najlepiej być inteligentnym, szczupłym, pięknym, odnoszącym
      sukcesy w pracy, mieć idealną rodzinę i zdrowie. Tak to jest banał i to jest
      spójne tylko takich ludzi to masz tylko w filmach.

      A musisz?

      ..."porównując siebie z innymi możesz stać się próżnY lub zgorzkniałY, zawsze
      bowiem będą lepsi i gorsi od ciebie"... (desiderata).

      Dobrze jest dać sobie prawa do bycia takimi jakimi jesteśmy, ze wszystkimi
      wadami i zaletami. Jesteś dzieckiem Wrzechświata.

      ...W bezkresie życia, w którym jestem, wszystko jest doskonałe, całkowite i
      pełne.
      Nie chcę już wierzyć w dawne ograniczenia i braki. Teraz będę widział siebie
      takim, jakim widzi mnie Wszechświat - doskonałym, całkowitym i zupełnym.
      Prawda mojego bytu jest taka, że zostałem stworzony w sposób doskonały,
      całkowity i zupełny.
      Jestem już teraz doskonały, całkowity i zupełny.
      I zawsze będę takim doskonałym, całkowitym i skończinym bytem.
      Chcę teraz układać swoje życie zgodnie z tą świadomością.
      Jestem we właściwym miejscu, we własciwym czsie i to co robię, jest własciwe.
      Wszystko jest dobre w moim świecie.
      LOUISE L. HAY - MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJE ŻYCIE.
    • kalhia 30.12.06, 23:05
      Ja z nikim się nie porównuję są pewne archetypy funkcjonujące w społeczeństwie i
      tyle, coś do czego ludziom się wydaje że powinni dążyć. Poza tym zawsze byłam
      indywidualistką.
    • januszek96 31.12.06, 00:27
      Twarda jesteś ..... ;-) ..... no i znasz podstawy psychologi ...;-)... Szanuję
      Ciebie i Twój indywidualizm .... więc proponuję zamknąć temat .
    • uhu_an 04.01.07, 15:42
      a moim zdaniem DDA/DDD jest sie do konca zycia. Bo w jaki sposób zapomniec to
      co ci sie przydazylo, co doswiadczylas itd. przeciez tego nie wyma(r)zesz.to
      jest twoj bagaz i juz.mozna zyc z tym calkiem normalnie, akceptujac to.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka