Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dda a współżycie

    15.10.07, 23:01
    Czy jako DDA macie problem z wyluzowaniem się podczas współżycia?
    To pytanie przede wszystkim dla płci pięknej. U mnie to ogromny
    problem. Myślę że właśnie wynika on z problemu DDA.
    Edytor zaawansowany
    • uhu_an 15.10.07, 23:48
      oj taaak. Ja tak sie stresuje, ze wlasciwie do niego nie
      dochodzi.:/a to chyba tez i nie oto chodzi, prawda?
      --
      Ceca rulez! Manta, manta!
    • log222 16.10.07, 12:17
      Ja tam _w pewnym sensie_ brzydzę się seksem... Więc pewnie będze z tego problem
    • anoosha 16.10.07, 15:20
      I ja tez mam ten problem - nie moge sie zupelnie wyluzowac. Boje sie
      seksu; boje sie, ze moj partner bedzie zbyt podniecony i zbyt pewny
      siebie, a wtedy zapomni o tym, jak wazna jest czulosc i delikatnosc,
      zapomni o mnie i moich potrzebach i skoncentruje sie wylacznie na
      sobie. Ta mysl odbiera mi ochote na seks, zanim jeszcze do niego
      dojdzie. Jestem osoba bardzo wrazliwa i delikatna i tego potrzebuje
      w seksie; moze nawet nadwrazliwa, bo niektore sygnaly od partnera
      odbieram jako krzywdzace, choc nie taka byla jego intencja.
      Pozdrawiam!
    • evel_m 16.10.07, 17:45
      Anoscha - mam dokladnie to samo...
    • anoosha 16.10.07, 22:35
      Kurcze ... Jak to zmienic?
    • grzegorz961 17.10.07, 23:46
      jestem uczynny gg 3702876
    • anoosha 18.10.07, 08:57
      Spadaj! Lepiej spozytkuj swoja uczynnosc na naprawienie tego,
      co "spieprzyles w jeden wieczor"!!!
    • januszek96 18.10.07, 19:08
      Wyszło szydło z worka ....To zwykły alkocholik ! Rozchorował się ,
      bo juz bije żonę przy ludziach ... A to moze by dla niego
      niebezpieczne.>>>> pije b rzadko ale czesto urywa mi sie film <<<<
      co to znaczy rzadko ?....raz na tydzień ? Nie pijesz w dzień w
      dzień ???? Odzywając się w temacie , gdzie zwierzają się
      dziewczyny , które by mogły byc twoimi córkami i składając im
      propozycje .... okazałeś sie zwykłym gnojem ! Spierdalaj stąd.....
    • anoosha 18.10.07, 19:47
      Ostro po nim pojechales, ale dziekuje Ci bardzo. Zasluzyl sobie!!! I
      dziekuje za powazne podejscie do poruszonej kwestii.
      Pozdrawiam gorąco!
    • grzegorz961 18.10.07, 22:34
      KOles wyluzuj, popraw ortografie i wyluzuj. Napisalem to dla rozladowania
      tematu, tylko tyle. niekogo nie mam nawet zamiaru zarywac ani nawet rozmaiwac.
      rozumiem ze prowadzisz zycie zakonne i nigdy nie rzuciles kamieniem?
      przewrazliwione stworzenie
    • januszek96 19.10.07, 11:37
      grzegorz
      > rozumiem ze prowadzisz zycie zakonne i nigdy nie rzuciles
      kamieniem?
      > przewrazliwione stworzenie >>>>> Nie, nie prowadzę życia
      zakonngo ,i nie rzucałem kamieniami .... jak się wkurzam , to nie
      zwracam uwagi na ortografię ..... i jak chcesz ,to mogę ci jeszcze
      nabluzgac na to twoje erotomańskie GG ... bo próbujesz
      zmanipulacji !
    • aga8112 19.10.07, 16:48
      bardzo dobrze ze wyjebaliscie z tad tego damskiego boksera grzeska
      bo nie pasuje do tego forum powinien szukac pomocy na forum o mezach
      co leja zony ja jestem dorosłym dzieckiem dda moj ojciec wlewał w
      siebie wode odkąd pamiętam i rowniez mam problem z seksem niemam
      ochoty mąż sie wkurza ale co mam zrobic jak ciągle wydaje mi sie ze
      zrobi mi krzywde no i kocham sie z nim a mysle byle by juz po
      wszystkim pozdrawiam aga
    • gabiolka 05.12.07, 23:05
      ja czuję podobnie. Bardzo chciałabym się zakochać i w ogóle, ale jak pomyślę, że
      miałabym się z kimś zbliżyć, to ogarnia mnie obrzydzenie;( Tak jest zawsze, i
      koniec końców, odpycham od siebie ludzi;(
    • log222 04.06.08, 09:57
      Mój ojciec po pijaku nie ma potrzeby nosić (noszenia?) bieliznę. Obrzydliwość
    • konst.ancja 04.06.08, 11:48
      A po co o tym tu piszesz? To twoj kolejny Off-topic.
    • log222 04.06.08, 20:14
      > A po co o tym tu piszesz? To twoj kolejny Off-topic.

      Bo wiążę obrzydzenie do seksu z zachowaniem ojca? Myślisz, że to off-topic?
      Jakie były moje poprzednie off-topici? Które to?
    • anoosha 05.06.08, 11:40
      Mój ojciec jest również obrzydliwy, może w nieco inny sposób, bo
      jest po prostu brudasem, chamem, syfiarzem, odnosi się bez szacunku
      do kobiet i uwaza je za głupie i zbędne, no chyba, że trzeba mu coś
      posprzątać, ugotować (sam przy sobie nic nie potrafi zrobić), no
      albo ... Jest chamski, agresywny, myśli, że wszystko mu się
      zajebiście należy i że trzeba spełniać jego zachcianki. Obchodzi się
      z kobietami niedelikatnie, itd, itp.
      I to bardzo wpłynęło na moje wyobrażenie o mężczyznach, a więc i na
      seks. Po prostu przeniosłam na nich ten filtr. A powiedzmy sobie
      szczerze: czy to jakaś przyjemność uprawiać seks z osobą o wyżej
      wymienionych cechach?
      Ja mam problem, żeby w ogóle z nim przeprowadzić rozmowę. Nie wiem,
      jak moja matka mogła go dopuścić na poziom najbardziej intymny.
      Naprawdę sobie nie wyobrażam, żebym mogła z takim facetem obcować.
    • konst.ancja 06.06.08, 12:12
      1. Twoje poprzednie off-topy to chocby SUPER (o garnkach), ///
      (który powinien pozostać w temacie z którego go wyjęłaś), BEZ TYTUŁU
      (nawet nie chce ci sie go wymymyślić) i pewnie jeszcze kilka.
      Zasmiecasz w ten sposób to forum. Bo jak napisałaś: "Czasami tak
      kurewsko potrzebuję uwagi, że robię różne rzeczy... Ale tego nikt
      nie widzi. I wiem to, i jest w tym mój tragizm jakiś... Jak pisanie
      czarnym na czarnym. Duperele, inny awatar, nikt nie reaguje, "nikt
      mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi", w sumie nie mam przyjaciół, co
      to "obcego" obchodzi. "Nie obchodzę nikogo".
      Usiłujesz za wszelka cenę zwrócic na siebie uwagę, wypisując często
      jakieś blablabla pod różnymi nickami, ale w ten sposób nie
      posuniesz się ani o krok w rozwiązaniu swoich problemów. Tylko
      TERAPIA z fachowcem od DDA. Im szybciej tym lepiej.
      2. Jeżeli czujesz obrzydzenie do seksu z powodu zachowań ojca, to
      tym bardziej jest to temat do przerobienia na TERAPII, a nie na tym
      forum. Pisanie o swoich problemach nie jest ich PRZEPRACOWANIEM, a
      tylko świadoma praca nad nimi przynosi uwolnienie.
    • log222 06.06.08, 15:44
      Z tego co piszesz wyciągam wniosek, że najlepiej by było, żebym się zamknęła i
      nic nie pisała, a jeżeli już to tylko o tym, że jestem na terapii.
      Nie zależy mi tutaj na niczyjej uwadze, piszę często dla siebie, piszę, bo lubię
      zapisywać swoje myśli i co czuję, ale to już pisałam i na pewno o tym wiesz,
      jeżeli przejrzałaś wszystkie posty, a nie tylko te, które Tobie pasowały.
      Na pewno też wiesz, że myślę o jakiejś terapii, o tym też pisałam. Już od
      dłuższego czasu jestem 'świadoma siebie' i sporo się we mnie zmieniło, posunęłam
      się o wiele kroków, wciąż je stawiam.
      Więc przestań upować moje wątki, jeżeli nie masz nic konstruktywnego do
      napisania. Nic motywującego nie wnosisz, a tylko pogłębiasz moją irytację i
      niechęć do Twojej osoby.
    • konst.ancja 06.06.08, 16:08
      log222 napisała:

      > Z tego co piszesz wyciągam wniosek, że najlepiej by było, żebym
      >się zamknęła i nic nie pisała, a jeżeli już to tylko o tym, że
      >jestem na terapii.
      To jest zły wniosek. Ale na pewno wszystkich ucieszyłby twoj post o
      podjęciu terapii zamiast o twojej "beznadziejności".

      > Nie zależy mi tutaj na niczyjej uwadze, piszę często dla siebie,
      >piszę, bo lubię zapisywać swoje myśli i co czuję, ale to już
      >pisałam
      To pisz swój dziennik albo blog! To bardzo pomaga w autoterapii.

      > Na pewno też wiesz, że myślę o jakiejś terapii, o tym też pisałam.
      >Już od dłuższego czasu jestem 'świadoma siebie' i sporo się we
      >mnie zmieniło, posunęłam się o wiele kroków, wciąż je stawiam.
      To dlaczego wciąz piszesz to, co tu piszesz w negatywnym tonie?

      > Więc przestań upować moje wątki, jeżeli nie masz nic
      > konstruktywnego do napisania. Nic motywującego nie wnosisz, a
      >tylko pogłębiasz moją irytację i niechęć do Twojej osoby.
      Tym gorzej dla ciebie ... Irytacja tez może stworzyc motywację, bo
      jak widac wciąz negujesz i odrzucasz metody łagodnej perswazji i
      tłumaczenie ci "jak chłop krowie" osób, które chciały ci jakos pomóc.
    • log222 06.06.08, 16:14
      Odrzucam Twoje metody, a że nazywasz to łagodną perswazją to jakieś
      nieporozumienie.
    • konst.ancja 06.06.08, 16:52
      To nie są moje metody, tylko wielu osób z tego forum. Po to
      wyciągnęłam na top twoje niektóre posty, żebys to zauwazyła. A ty z
      maniackim uporem swoje negatywy. Mozesz w tym nadal tkwic, ale w ten
      sposób nic w sobie nie zmienisz. Musisz wykazać przynajmniej trochę
      dobrej woli do zmiany.
    • log222 06.06.08, 17:16
      Jak dotąd wyciąganie postów to tylko Twoja metoda, nikt inny tego nie robił. Nie musisz nic wyciągać, żebym zauważyła, bo ja to widzę. Nie piszesz nic, czego bym nie wiedziała. Dlatego nie musisz uparcie się powtarzać, bo to zaczyna się przeradzać w udawanie, że pomagasz.
    • konst.ancja 06.06.08, 17:28
      Ale nie widac tego, ze niby widzisz. Powtarzasz w kółko to samo,
      tylko innymi słowami. A ja niczego nie udaję, bo nie muszę.
    • log222 06.06.08, 21:52
      Może nie chcesz widzieć. Musisz wykazać przynajmniej trochę dobrej woli do zmiany tego,
      wystarczy chcieć
    • kajda28 05.06.08, 15:36
      a dlaczego log miała o tym nie napisać? to ją boli, tego nie lubi, tak samo
      piszemy tu o tym jak nasi rodzice są nieludzcy, jak nas gnębią, nie dają żyć- to
      jest tak samo straszne i odrażające jak brak stroju - log miała chęć wydobycia
      to z siebie, w końcu napisania tego faktu komuś,podzielenia się tym co musi w
      domu znosić. A to forum jest po to aby takie rzeczy pisać, to co kryją nasze
      ściany i czego się wstydzimy powiedzieć na głos.
      --
      No i przebiłeś głową mur. Co będziesz robił w sąsiedniej celi?
    • konst.ancja 05.06.08, 17:15
      Czyli traktujesz to forum jako pralnię osobistych brudów?... Juz
      kilka osob tutaj zwracało log uwage, że przede wszystkim powinna
      poszukac odpowiedniej terapii, a nie wysiadywac przy kompie i
      wyszukiwac tematy zastępcze. Tego nikt za nią nie zrobi.
    • kajda28 05.06.08, 17:18
      ja trochę inaczej to odebrałam, nie jako zwrócenie uwagi, tylko radę że powinna
      pójść na terapię- bo tam jej pomogą, my tutaj nie wiele możemy.
      "osobiste brudy" wiesz ja nie jestem za bardzo inteligentna ale wg mnie
      wszystkie żale tutaj to są właśnie takie osobiste brudy- ale może się mylę.
      --
      Sumienie miał czyste. Nie używane.
    • anoosha 05.06.08, 21:09
      Ja się zgadzam z kajdą - wszyscy niemal piorą tu własne brudy! Bo
      właśnie tu mają szansę zostać zrozumieni! Czemu inni mogą, a log nie
      wolno według Ciebie? To niesprawiedliwe.
      A co do terapii, to jej indywidualna decyzja. Możę jeśli ktoś jej
      okaże zrozumienie tutaj, to szybciej uierzy, że na terapii też
      spotka w porządku ludzi?
      Każdy dorasta do takich decyzji w swoim własnym tempie.
      Nie zawsze się zgadzam z wypowiedziami log i nie zawsze mi się one
      podobają, ale to, co napisała w tym "spornym" poście jest wg mnie
      jak najbardziej na miejscu i ma znaczenie! Więc może trochę więcej
      zrozumienia dla ludzi, któzy mają nieco więcej brudów do wyprania,
      niż inni ze zdrowych rodzin, co konst.ancja?
    • log222 05.06.08, 22:28
      > Każdy dorasta do takich decyzji w swoim własnym tempie.

      Właśnie :) tak o sobie myślę. Że kiedyś przyjdzie "mój czas"



      PS Nigdy nie uważałam, że na terapii nie spotkam w porządku ludzi
    • konst.ancja 06.06.08, 12:26
      > wszyscy niemal piorą tu własne brudy! Bo właśnie tu mają szansę
      zostać zrozumieni!
      Ale FORUM nie powinno być pralnią brudów. Lecz skoro dobrze się
      czujecie w takim klimacie to oczywiście nikt wam nie zabroni. Wiele
      osób robi tu sobie w ten sposób terapię zastępczą, tylko że
      faktycznie to nie jest żadna terapia.

      > Nie zawsze się zgadzam z wypowiedziami log i nie zawsze mi się one
      > podobają, ale to, co napisała w tym "spornym" poście jest wg mnie
      > jak najbardziej na miejscu i ma znaczenie!
      Oczywiście, ze to ma znaczenie, i pokazuje też skalę jej problemów.
      Tym bardziej więc nalezy ją motywowac do jak najszybszego pójścia na
      terapię, a nie podtrzymywac ja w jej oporze.

      >Więc może trochę więcej zrozumienia dla ludzi, któzy mają nieco
      >więcej brudów do wyprania, niż inni ze zdrowych rodzin, co
      >konst.ancja?
      Mają jak widac duuuuużo brudów, ale tego się nie robi na forach. Bo
      to niczego nie załatwia poza upewnieniem się, że inne DDA mają
      podobne problemy. A brudy nadal zostają, i problemy wracają.

    • anoosha 06.06.08, 12:55
      > Mają jak widac duuuuużo brudów, ale tego się nie robi na forach.
      Bo to niczego nie załatwia poza upewnieniem się, że inne DDA mają
      > podobne problemy. A brudy nadal zostają, i problemy wracają.

      Widocznie to jest taki etap, kiedy potrzebne jest właśnie upewnienie
      się, że inni dda mają takie problemy i nie jest się osamotnionym. Z
      mojego doświadczenia jest to etap przejściowy i bardzo potrzebny.
      Podobnie jak przysłowiowe pranie brudów na forum: to jest bardzo
      ważne, żeby się gdzieś wygadać - większość osób wcześniej nie miało
      takiej okazji, żeby napisać czy powiedzieć o swoich uczuciach i
      zostać zrozumianym.


      > Tym bardziej więc nalezy ją motywowac do jak najszybszego pójścia
      na
      > terapię, a nie podtrzymywac ja w jej oporze.

      Nic na siłę! Niech ludzie sami dorastają do takich decyzji. Może,
      kiedy zobaczą, że są osoby z tego forum, którym się udaje, kto
      wie... Wydaje mi się, że banowanie ich postów to beznadziejna metoda
      motywacji, brak zrozumienia i wyobraźni. Nie ma to jak dokopać
      leżącemu!

      > Ale FORUM nie powinno być pralnią brudów. Lecz skoro dobrze się
      > czujecie w takim klimacie to oczywiście nikt wam nie zabroni.
      Wiele osób robi tu sobie w ten sposób terapię zastępczą, tylko że
      > faktycznie to nie jest żadna terapia.

      To jak według Ciebie powinniśmy się wymieniać doświadczeniami:
      wysyłając puściutkie posty?
      Niestety życie każdego z nas jest pełne brudów i więc posty nie będą
      przepełnione optymizmem. Jeśli Ci się to nie podoba, co aktualnie
      się dzieje u kogoś w życiu - Twoje prawo, ale po co ta krytyka i
      gorzkie słowa? To niby ma pomóc, tak?
      Jeśli Tobie ktoś w ten sposób pomagał, to bardzo współczuję.
      Wywnętrznianie się na forum to też tylko etap przejściowy; nie
      należy skreślać człowieka tylko dlatego, że na tę chwilę nie może
      podjąć decyzji o terapii. To nie znaczy, że nigdy nie będzie do tego
      zdolny. Poza tym lepsza terapia zastępcza, niż żadna. Każdy ma tę
      swoją własną, unikalną ścieżkę rozwoju i własne tempo. Narzucanie
      innego tempa i robienie pewnych rzeczy ponad siły kończy się tylko
      frustracją.
    • anciax 18.10.07, 20:51
      ...kiedys byłam luźna po spożyciu ;| ...teraz ucze się od nowa bycia na luzie
      bez wspomagaczy.
      Jednak seksu bez (chociażby drinka) jak dotad nie umiem sobie wyobrazić :((

      ...z resztą seks jest an razie w sferze marzeń, bo nie mam partnera, wiec na
      razie chyba lepiej, zebym nie zabierała głosu w sprawie.
      --
      ...żartuję
    • rraszka 21.10.07, 00:55
      wypowiedziałam się już obficie na ten temat w wątku "dla kobiet"...
      alkohol - zawsze, nawet nie potrafię sobie wyobrazić seksu bez
      alkoholu
      kiedyś (jeszcze pod koniec studiów) prowadziłam głupią dyskusję z
      kumplem
      - no to wymyśl jakiś temat
      - no dobra, to porozmawiajmy o seksie
      - nie chcę, nie wypowiadam się o rzeczach na których się nie znam.
      ja tam się nie znam, zawsze byłam pijana
      - no nie stara - odpowiedział kumpel - drastycznie przekraczasz
      poziom cynizmu dopuszczalny dla kobiet

      najgorsze jest to, że zawsze myślę, że jak facet na mnie leci, to
      wcale nie znaczy że mu się podobam
      zawsze uważam, że tak naprawdę jestem brzydka a facet chce mnie
      przerżnąć tylko dlatego że faceci z natury chcą przerżnąć wszystko
      co się rusza i na drzewo nie ucieka i brzydka czy ładna nie robi
      różnicy. nawet lepiej brzydka, bo łatwiejsza
      od dzieciństwa każde zainteresowanie faceta usiłowałam jakoś
      wytłumaczyć na moją niekorzyść ("na pewno kocha się w mojej
      przyjaciółce")
      seks to była zawsze tylko sprawa puszczenia hamulców i chwilowej
      niepoczytalności. miałam też taki głupi okres (jak miałam ok. 20
      lat), że miałam dziwne podejście do seksu oralnego, który
      traktowałam jako trochę dalej posunięty flirt i wiązałam ze
      specyficznym poczuciem sprawiedliwości (no namęczył się chłopak cały
      wieczór, nabajerował, napracował, ja go nie chcę, ale szkoda mi go,
      niech coś z tego ma)
      jestem beznadziejna
    • uhu_an 13.11.07, 21:17
      jakbym o sobie czytała.
      Rzygac mi sie chce na swoj widok, zwlaszcza, ze pomimo znajomosci
      siebie, "po terapii", robie jakies glupie rzeczy. Nie umiejac
      skontrolowac. teraz jestem w stresie!!!
      --
      Ceca rulez! Manta, manta!
    • noah76 07.11.07, 02:13
      a ja będąc DDA nadal uważam ze seks jest czymś co dajemy jako ..
      pełne oddanie siebie całego ... ale cóż jestem idealistą a seks jest
      dla mnie potwierdzeniem przynależności, miłości i oddania ... Tak
      wiem mądrze się ale od 3 lat jestem bez seksu i wiem że czekanie się
      zwróci pieknymi wrażeniami , dla mnie to nie jest środek ani lek na
      chwilowy smutek

      pozdr
      Noah
    • rraszka 10.11.07, 20:19
      miło słyszeć, że ktoś tak myśli... ;)
    • anciax 10.11.07, 20:21
      Nie wiem czy tak miło...

      To w końcu idealistyczna wizja!
      A idealizm w życiu jednak przeszkadza (IMO).
    • rraszka 17.11.07, 23:07
      miło wiedzieć, że są idealiści. może warto czekać na idealistę. może
      idealista jest bliski ideału.
    • anciax 17.11.07, 23:14
      szkoda zcasu na czekanie na prawie ideał
      --
      DDA
    • feminka-online 11.11.07, 21:41
      tez tak myślałam że problem polega na tym że jestem dda, ale jak sie na
      szczęście okazało myliłam się, wszystko zalezy od partnera z krórym sie jest, z
      moim poprzednim współżycie było albo tylko dlatego że tak powinno być albo nie
      było go wcale i nie sądziłam że można cieszyć się nim, natomiast gdy poznałam
      mojego obecnego partnera wszystko zmieniło sie o 180 stopni, wyluzowałam się ,
      bardzo to lubie i nawet często sama inicjuje:)
    • kajda28 12.11.07, 10:55
      feminka-online napisała:

      > tez tak myślałam że problem polega na tym że jestem dda, ale jak
      sie na
      > szczęście okazało myliłam się, wszystko zalezy od partnera z
      krórym sie jest, z
      > moim poprzednim współżycie było albo tylko dlatego że tak powinno
      być albo nie
      > było go wcale i nie sądziłam że można cieszyć się nim, natomiast
      gdy poznałam
      > mojego obecnego partnera wszystko zmieniło sie o 180 stopni,
      wyluzowałam się ,
      > bardzo to lubie i nawet często sama inicjuje:)


      Ciągle mam taką nadzieje, że właśnie tak jest.

      Sex nie jest dla mnie niczym wielkim, niezwyczajnym i może właśnie
      dlatego też nigdy nie umiem się wyluzować, i się nim po prostu
      cieszyć. Mam wrażenie że udałoby mi się go właściwie przeżyć tylko z
      kimś do kogo bym miała pełne zaufanie, kto by wszystko wiedział i
      akceptował mnie taką jaka jestem, ciągle wierzę że ktoś taki się
      znajdzie, tylko kiedy?
    • kajda28 15.01.08, 22:42
      Czy terapia coś zmieniła w podejściu do seksu?

      Kurde, ja wszystko kontroluje, nie umiem się wyluzować, odlecieć.
      czy kiedyś to się zmieni, czy jest taka szansa?
      --
      Udawaj, że się udaje, aż się uda.
    • 4444t 17.01.08, 20:17
      Jestem po terapi pół roku.Kocham sie z żoną troszke inaczej niż
      dotychczas ale kiedy najdą myśli związane z samotnością i "zdradą"
      to przeraża mnie miłość i zostaje zwierzęcy sex.po terapi został Mi
      lęk pustego domu i on jest tyranem myśli i małżeństwa
    • ultima-thule 21.01.08, 13:40
      hmm chyba ktoś tu trafil w sedno - w obawę przed utratą kontroli,
      chyba tego boimy się najbadziej. Tego, że się odslonimy zupelnie,
      wystawimy komuś, nie będziemy nad tym panować i ktoś nas
      zrani/odrzuci/wyśmieje. Przynajmniej ja tak to odczuwam. Trudno mi
      jest się zapomnieć, przestać myśleć i analizować wszystkiego. I
      przez to mam mniejszą przyjemność z seksu i mój mąż niestety też,
      jak myślę. Chociaż on uważa że mam po prostu niskie libido... może
      czas z nim o tym porozmawiać...
    • ana294 26.03.08, 13:18
      również miewam problemy z seksem, głównie mam poczucie winy"że to robiłam"
      Poruszyłam ten problem na terapii indywidualnej i wyszło (zachowania matki po
      alkoholu, również te seksualne powodowały u mnie poczucie, że będę taka jak ona,
      że będę piła itp) Teraz się z tego uwalniam, trzeba się zmierzyć z prawdziwym
      problemem, najlepiej na terapii.

      pozdrawiam wszystkich i życze udanego seksu :))Ana
    • uhu_an 27.03.08, 22:37
      Mnie niestety nie udalo sie tego "rozpracowac" tak jak bym chciala.
      u mnie sa to na pewno stereotypy narzucone przez matke: sex jest be,
      badz nieufna do facetow, on jest po to by cie skrzywdzic, a jak
      zmarla, wizerunek kobiety nadal ojciec-kobieta ma byc ulegla,
      grzeczna, nie wychylac, jest durnowata etc. no tak przedmiotowo
      traktowana. niestety wbilo mi sie ostro w umysl. najgprsze jest to,
      ze te glupie poglady przypadly na czas ksztaltowania sie mojej
      kobiecosci(juz po smierci mamy) i za cholere nie moge tego
      przepracowac,a raczej rozkminic.
      --
      Ceca rulez! Manta, manta!
    • dnhl 28.03.08, 01:23
      no to sie wlacze. Choc w mysl stereotypu, jako facet nie powinienem
      miec jakis szczegolnych odchylkow od podejscia do seksu, to jednak
      jest jak jest. A jest tak ze seks dla mnie jest brudny i kompletnie
      prymitywny. Pewnie ma to jakis zwiazek z tym ze jestem DDA.
      Coz..moze kiedys przywykne, moze nie. Poki co jest jeszcze wiele
      wazniejszych problemow
    • anoosha 28.03.08, 09:34
      No coż, ja też nie jestem wolna od stereotypowego myślenia na temat
      seksu, męskości, kobiecości i cielesności. Przede wszystkim czuję
      wstręt do mojego ojca, któy był prymitywnym pijakiem i do seksu też
      ma dosyć chamskie, brudne i prymitywne podejście. Z kolei moja
      matka, że by zrekompensować chyba zachowania ojca, grała świętą i
      dla niej seksu po prostu ... nie ma! I być nie może! Są wyższe i
      ważniejsze rzeczy niż seks! Brednie jakieś!!
      Mam kolejny temat do rozpracowania i jest on dosyć trudny dla mnie.
      A czy po terapii się zmienia?
      U mnie zmienia się o tyle, że zaczyna to do mnie coraz wyraźniej
      dochodzic, a to dobry znak, bo jeżeli rozpoznam ten problem i będę
      rozumiała dokładnie, na czym on u mnie polega, to jest duża szansa,
      że sobie z nim poradzę. Szkoda, że tak długo to trwa :-( Póki co
      samego seksu się boję i go nie lubię. Gdzieś głęboko mam jednak tę
      swiadomość, że tak nie musi być już zawsze i mogę przecież stworzyć
      inną rzeczywistość i pozytywne podejście, ale w tej chwili nie
      jestem w stanie, bo za mało jeszcze rozumiem, za dużo we mnie bólu i
      innych przykrych emocji i cholernie mnie to męczy.
      Pozdrawiam!
    • uhu_an 16.04.08, 23:43
      gratuluje, poznawania siebie. ja tez chce zglebic temat, bo gdzies
      dzwoni, ale nie wiadomo w ktorym kosciele. jestem jakby w stanie
      dosjc po nitce, ale nie ma tego klebka. ten temat jedynie liznelam
      na terapii, ale nie do konca. Byl dla mnie zbyt trudny. a z tego
      wzgledu, ze chyba jest kluczowy, nawet z moim rozliczeniem sie z
      ojcem. jakies naduzycia seksualne byly, ale nie moge
      tego "namierzyc". cos wisialo w powietrzu.
      --
      Ceca rulez! Manta, manta!
    • calyonka 21.01.08, 19:26
      ja to już prawie zapomniałam co to sex :)
      Ale też zawsze miałam problemy z takim całkowitym wyluzowaniem, o
      jakim piszecie. Chociaz nie wiem czy wynikało to z faktu bycie
      DDA, czy może raczej z mojego charakteru, a może po prostu z
      niedojrzałości uczucia.
      Takie prawdziwe, pełne oddanie możliwe byłoby tylko (jak dla mnie:)
      w przypadku związku opartego na milości, poczuciu bezpieczeństwa.
      Jakiż wspoaniały to może byc rezultat :)
    • swiatynia_doomania 24.02.08, 14:51
      można tak rzec ale...
      Jestem wulkanem seksu chociaż tego nikt nie podejrzewa. Traktuje
      jednak partnerów jak zabawki. Najbardziej mnie nakręca cała ta
      atmosfera przed tym jak ląduje z facetem w łóżku, a sam akt -
      owszem. Zaloty - uwielbiam wzbudzać zainteresowanie, podziw,
      wzbudzać pożądanie, bawię się jak kot i mysz. Stosunek sam w sobie
      owszem, ale nie dbam o partnera ważne, abym ja miała satysfakcję.
      Szybko sie nudzę, popadam z danym partnerem w rutynę, szukam nowych
      podniet u innego. Wpadam w petlę poczucia winy. że krzywdzę. Głupie
      to bo ciągle za czymś tęsknię, pragnę uwielbienia a potem sama
      odrzucam faceta może dlatego, że tak czułam się w dzieciństwie.
      Rodzice bawili sie mna teraz ja bawie sie innymi. Czy Wy macie tak
      samo. Pozdrawiam
      EZD>DDA
    • uhu_an 25.02.08, 21:23
      ja tak mialam. tzn. do stosunku raczej nie dochodzilo. bardziej mnie
      bawilo uwodzenie. to taka zlosc, na rodziców, na faceta!
      Jest lepiej. zdrowiej, nie szukam zemsty, chce stworzyc i czuje sie
      gotowa na "normalny" zwiazek.
      Szukam tego czego chce tak naprawde, a nie wentyla do uczuc. ale
      sporo pracy mnie to kosztowalo. Nie bylo latwe. a sam fakt, ze
      widzisz jaka masz"sile" władze, jest pociagajace i..."uzalezniajace".
      Kiedys sie balam, ze nie bede umiala inaczej, ale daje rade. ;)
      --
      Ceca rulez! Manta, manta!
    • mary320 24.05.08, 22:01
      hej. jestem pierwszy raz na forum. oboje moi rodzice są alkoholikami. dokładnie
      od wczoraj zaczełam się intersować DDA, nie sadziłam ze ma on większy wpływ na
      moje życie.a jednak.jak czytam na forum stwierdzam, że mam identyczne problemy.
      na siłe pragnę czasem miłosci, kilkakrotnie byłam zakochana jednostronnie. albo
      jak juz byłam z kims to raczej ta druga strona tego chciała niż ja, i ze strachu
      ze mogę przegapić tę wielką miłośc lub zranić drugiego człowieka tkwiłam w tych
      związkach. ostatnio ulokowałam uczucia w człoweku który nie jest mnie w 1%
      wart.pije, pali trawkę, zalicza dziewczyny na prawo i lewo...szkoda, że kapnęłam
      się jak już współżyliśmy...i najgorsze robi to na moich oczach wszystko pod moim
      nosem...bo mieszkamy w jednym akademiku..ale jak twierdzi zalezy mu na mojej
      przyjaźni..w łeb sobie strzelić jaka jestem naiwna i głupia..nie pierwszy raz...
      może nawiąże do współżycia. nie odczuwam satysfakcji, nie moge sie wyluzować,
      wyłączyć myślenia, wydaje mi sie to takie beznadziejne, mechaniczne,
      grzeszne.myślałam ze jestem nienormalna-teraz rozumiem, że chodzi o alhohol i
      jaki wpływ silny ma to co przezyłam. czy to można zmienić? czy po terapii będę
      mogła wrócić do normalnego funkcjonowania?
    • mskaiq 25.05.08, 08:48
      Mysle ze to kwestia negatywnosci podczas seksu. Najczesciej ta
      negatywnosc zwiazana jest ze strachem albo negatywnymi myslami.
      Jesli chcesz sie tego pozbyc staraj sie kochac partnera, mysl o nim,
      nie podwazaj partnera w czasie seksu, nie mysl om poczuciu winy.
      Jesli nie koncentrujesz sie na seksie na partnerze, kiedy inne mysli
      pojawiaja sie w czasie seksu wtedy jest on bardzo niepelny bo te
      mysli przeszkadzaja i seks nie przynosi satysfakcji i milosci.
      Serdeczane pozdrowienia.
    • tysiamama21 25.05.08, 22:48
      U mnie jest z seksem calkiem dobrze. Nie miewam orgazmow i pelen luz to tylko ze
      wspomagaczami. Ale normalnie to jest naprawde milo. Maz wie ze mam problemy z
      checiami i luzem wie czesto czeka specjalnie az zasne i budzi mnie delikatnie
      pieszczotami. wtedy czlowiek nie calkiem kontaktuje a podniecenie wielkie jest:)
      partnerom mozna tak doradzic - u mnie dziala.
    • tysiamama21 25.05.08, 22:51
      a w ogole noah ma racje. ja tak zrobilam i tak jest dobrze.
    • serduszko_01 04.06.08, 20:47
      Ja to tak przed terapią to myślałam że jestem wulkanem sexu i to było bardzo ważna sfera mojego życia. A okazało się ,iż tylko to była
      manipulacja innymi, sexem chciałam zatrzymać każdego mojego partnera myślała jak będę im dawać to mnie nie zdradzą, nie zostawią, potrafiłam iść z facetem po pierwszym spotkaniu:( Błędne koło) Miałam okres, że też lubiłam facetów doprowadzać prawie do eksplozji i zostawić ich( taka zemsta) W małżeństwach moich sex to było rozwiązywanie, nie raczej tuszowanie problemów, kłutni itp.
      Obecnie jak już rozumiem swoje zachowania, odróżniam dobre od złegoto wszystko się zmieniło. Nic na siłę mam teraz blokadę nie mogę uprawiać sexu z mężem. Mam wstręt w stosunku do jego osoby (mąż alkoholik ,leczy się od 4 miesięcy) On chce, ale ja nie mogę nie wiem jak to będzie dalej.Ale chcem właśnie teraz czułości, zrozumienia, teraz mam wrażenie jak komuś się oddam to będę to cała ja, odkryje , odsłonie siebie i teraz pewnie boje się znowu zranienia.
    • hadessa 01.09.08, 11:43
      Ja także mam podobny problem, z tym że próbowałam rozwiązać go w przeróżne
      sposoby,seks ogólnie zawsze mnie fascynował, ale bardziej jako
      zagadnienie,zawsze myślałam że mam namiętną naturę,jednak kiedy zaczęłam
      współżyć okazało się, że nie potrafię przekroczyć bariery zatracenia się,oddać
      się miłości;((, spróbowałam z kobietą, w pewien sposób było o wiele lepiej, ale
      poznałam mężczyznę mojego życia i to z nim buduję związek, nie potrafię jednak w
      pełni pokonać tej bariery, a to z kolei staje się przyczyną frustracji, ostatnio
      zaczynam unikać współżycia,mój partner zna prawdę o moich rodzicach, wie że
      jestem dda, ale wątpię aby rozumiał w pełni co to w ogóle oznacza...piszę to po
      to żeby się po prostu wyżalić troszkę (albo poprać troche własnych brudów jak
      kto woli)lżej się człowiekowi robi na sercu
    • blondek80 01.09.08, 18:05
      Witajcie (mój pierwszy, ale chyba nie ostatni post tutaj). Tak. To
      jest problem, ale dla mnie wychodzi on poza sferę czysto intymną i
      rzutuje na cały obszar relacji damsko - męskich. Domowe
      (traumatyczne) doświadczenie ojca alkoholika sprawiło, że zabrakło
      mi pozytywnego wzorca męskości. Z tej przyczyny obszar podchodów,
      zalotów, tej swoistej gry, która najczęściej stanowi proces
      zbliżania się do siebie jest dla mnie obcy. Mam przeczucie, że ktoś
      może być lub - jest bliski albo nie. Nie tylko nie
      potrafię "zdobywać", ale i mam raczej negatywny stosunek do takich
      zabiegów - po prostu albo komuś odpowiadam albo nie. Wydają mi się
      jakieś sztuczne... Poza tym trudno być szarmanckim i błyskotliwym,
      gdy w dzieciństwie i młodości męskość zapisała się jako zachowania
      zgoła przeciwne. Pozdrawiam.
    • magnetx 01.09.08, 23:50
      Coz i tak wam zazdroszcze. Chcialbym, ale nie potrafie w ogole sie umawiac i miec o czym rozmawiac ani jak przychodzi do rozmowy to odczuwac przyjemnosci chocby z rozmowy z kobieta - jakby nagle mi sie cos zalaczylo, taki stresor i ze jak najszybciej trzeba to zakonczyc. Stresuje mnie samo myslenie o byciu z kims (mam chyba jakies elementy fobii spol., albo sam nie wiem), mimo ze z drugiej strony bardzo chcialbym - samotnosc ktora co dzien rozdziera na kawalki, brak kogokolwiek w zyciu z kim juz nie mowie nawet ze kochac sie z nia, ale chocby sie odezwac do kogos itd. :(
      Jak nie mam akurat dola w zyciu (od swieta sie zdarzy kilka h ktoregos dnia), to wyobrazam sobie jak mogloby byc, ale zamkniecie w sobie, nieufnosc, niska samoocena i inne rzeczy i takie rezultaty. 27lat i 0 dziewczyn (2 razy sie umowilem ot tak do kina i na spacer, ale tak tylko w sumie nie wiem dlaczego - ot na powiedzmy prywatce na ktora dalem sie prawie sila zaciagnac poprosilem o nr tel i dostalem, nic dalej z tego nie bylo poza tymi 2ma spotkaniami).
      Taki juz jestem zjebany przez moich "kochanych rodzicow" ktorych nienawidze z calego serca, ktorzy swoim "pozyciem malzenskim" obrzydzili mi chyba do szpiku kosci wizje bycia razem w praktyce :(

      Piszecie, ze dopiero po np. lampce wina czy piwie mozecie sie kochac? Bylbym szczesliwy majac takie Wasze problemy zamiast swoich :(

      Zaczynam niedlugo terapie DDA i na pewno ten tematy wyplynie szybko, ale sobie nie wyobrazam jak mozna to zmienic lub chociazby ruszyc, naprawic, nie mam pojecia... :(((
    • marqus159 03.09.08, 14:01
      Stary miałem podobnie gdzieś do 21 roku życia. Potem się to trochę
      zmieniło pod wpływem kontaktu z ludźmi, do którego się często
      zmuszałem. Dopiero gdzieś 2 lata temu okazało się, że chyba jestem
      dda. Trochę pracowałem na terapii ind i grupowej i jest dużo lepiej.
      Staraj się wychodzić do ludzi, idź na terapię i pracuj nad sobą, a
      wiele się zmieni. Wiem to po sobie.
      Powodzenia i sił na lepsze jutro. Dasz radę a naprawdę warto.
      Pozdrawiam.
    • megg2003 03.09.08, 07:41
      Ja natomiast nie mam żadnych problemow z wyluzowaniem się, seks nie był dla mnie
      tematem tabu, jedynie podczas rozmów z matką.
      Mi poszło w innym kierunku, traktuje(traktowałam?) zbliżenie fizyczne jako
      wyznacznik i "dowód" miłości. Gdy mąż nie chciał się ze mną kochać, odnosiłam to
      do siebie, wymyślałam, że miłość i bliskość się kończy w tym związku.
    • rrosemary 04.10.08, 02:47
      nie odczuwam takich problemów w ogóle. Miałam kilku partnerów, uprawiałam seks
      zarówno z wielkiego zakochania jak i czysto zwierzęcy, biologiczny, na trzeźwo,
      po alkoholu...
      Nigdy nie osiągnęłam orgazmu "normalnego" (pochwowego, ale to może być wynik
      mojej choroby) natomiast łechtaczkowy (często wielokrotny)to u mnie norma bez
      względu na okoliczności (patrz wyżej).
      Największą trudność sprawia mi pierwszy raz z kimś nowym (czy mu się spodobam,
      czy będzie fajnie itd ale to uważam za normalne), ale jak już się dotrzemy to
      hulaj dusza, piekła nie ma, odpływam i już.
    • alesys 01.12.08, 00:24
      a co jeśli problem ma facet? zwłaszcza że gdy jest sam tego problemu nie ma? co prawda moze trzeba czasu do oswojenia się, ale czy to może być efekt DDA?

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka