Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy rozmawiacie? odzywacie się do nich?

    02.11.07, 19:25
    Ja w prawdzie z nim nie rozmawiam. A wy?
    Edytor zaawansowany
    • evel_m 03.11.07, 13:30
      chodzi Ci o ojca?
    • anciax 03.11.07, 14:08
      Przeciez nie chodzi mi o umarłych
    • anciax 03.11.07, 14:10
      w ogole to nie sądziłam, że ktoś mi odpowie.

      JA z nim nie rozmawiam. Nie mamy o czym. I tak od kliku lat.

      Żałujecie, ze nie rozmawiacie z rodzicami, którzy piją?
    • log222 03.11.07, 17:21
      Też nie mam o czym. I nie widzę powodów, żeby tego żałować.
    • anciax 03.11.07, 19:05
      Spytałam z ciekawosci. Moze ktoś z Was ma inaczej niż ja...
    • evel_m 04.11.07, 10:33
      wiem, ze nie chodzi Ci o umarlych:) ale moze jak on umrze, to wtedy z nim pogadam, wtedy bede mogla to ja mowic...
    • anciax 04.11.07, 11:18
      evel_m napisała:

      > wiem, ze nie chodzi Ci o umarlych:) ale moze jak on umrze, to wtedy z nim pogad
      > am, wtedy bede mogla to ja mowic...

      Wolisz, zeby było tak, jak jest czy chciałabyś, żeby go już w Twoim życiu wiecej
      nie było?
    • evel_m 04.11.07, 16:17
      Anciax....
      ja go nie znosze, nie nawidze, zycze mu smierci, przez niego moje zycie nie ma sensu, wszystko byloby inaczej gdyby go juz nie bylo, ja mu zycze zeby nawet Pan Bog zabral go do nieba, ale niech go juz nie bedzie, wiem, ze za te slowa, bede sie w piekle smazyc, ale ja tego pragne, wiec nie bede ukrywac tego, zreszta Wam tutaj moge przeciez wszystko powiedziec, prawda...
      nie gadam z nim od kilku lat, mimo ze mieszkamy pod jednym dachem...
    • kajda28 04.11.07, 16:44
      u mnie jest już lepiej, ojciec przestał pić ok. 8 lat temu. I teraz
      rozmawiam z nim normalnie.
      Ale niedawno czytałam mój pamiętnik z tamtych czasów gdzie było
      zapisane że wybaczę mu to co robi w chwili jego śmierci. Może
      prokurator mnie nie będzie już ścigał , ale chciałam go kiedyś
      otruć, nawet się z tego wyspowiadałam. Ze 3 dni leżał i nawet nie
      miał siły do kibla iść.
      Ale teraz już nie pamiętam że było tak źle, żadnej policji, bicia
      (no może sporadyczne, ok. 3-4 razy dostałam). Jedynie mój pamiętnik
      mi o tym przypomina, no i moja chora psychika.
      Zamykałam się w swoim pokoju, warczałam na nich, zarówno na tate jak
      i na mamę (obwiniałam ją że na to wszystko pozwala -teraz już
      jedynie mam żal).
    • hilary1112 08.12.07, 18:11
      oj ja mam podobnie ze musze zyc z nim pod jednym dachem choc nie
      skonczyl z alkoholem (teraz troche sie hamuje bo znalazl prace ale
      tak czy siak pije kiedy moze - choc nie wiem kto mu ja dal ale zycie)
      nienawidze go za to ze wogole jeszcze ma czelnosc odzywac sie do
      mnie po tym co zrobil robi i na pewno bedzie robil.....kiedys jak
      bylam mniejsza mogl mi mydlic oczy jak to mnie kocha (choc mowil to
      tylko po pijaku) ale niestety ja juz dawno doroslam (bo mam juz
      20latek ;o))i wiem ze takie bajeczki to on moze sobie gdzies
      wsadzic....tak naprawde to nigdy nie otrzymalam od niego zadnych
      uczuc nigdy nie byl dla mnie ojcem takim jakim powinien byc, przez
      niego stracilam swoje dziecinstwo (bo pije od kiedy
      pamietam)....lecz co mnie cieszy ze niedawno "wyprowadzilam sie" i
      wracam do domu tylko czasami na weekendy i nie bede musiala go
      ogladac - ale ciagle jestem myslami co on wymysli tym razem...
    • evel_m 05.11.07, 13:16
      Ja rowniez obwiniam mame, za to ze pozwala na to wszystko, ja oddalambym wszystko za chwile ciszy, chwile spooju, ale ona jest uparta i nie chce sie niczym z nim dzielic w przypadku rozwodu, ja wolabym nie miec nic, tylko to czego prage najbardziej, w zasadzie nawet jak jest dobrze, to wowczas brakuje mi halasu i wydaje mi sie, ze cos jest nie tak, to chyba nie jest normalne, coz.... pozostaje mi tylko czekac i tkwic w tym wszystkim, w tej chorej "rodzinie"
    • anciax 06.11.07, 15:42
      ...stosunek do niej/niego?
      Kajda pisze(w domyśle), ze tak. A reszta świata jakie ma zdanie?

      Czy gdyby zaczęła/zaczoł sie leczyć, skutki niepicia byłyby widoczne - czy wasz
      stosunek do niej/niego nabrałby innego wymiaru?

      --
      kto mógł i nie może - móc już nigdy nie będzie
      by deo
    • anoosha 06.11.07, 15:48
      Moj ojciec przestal sie upijac bardzo dawno temu, jeszcze jak bylam
      mala, a mimo wszystko jestem na niego dalej zła i mam żal ... Nie
      nadążyłam za jego zmianą na dobre; mam nadzieję, że rozpracuję to na
      terapii i będę potrafiła mu wybaczyć.
    • anciax 06.11.07, 16:01
      Nie jestem pewna, ale wydaje mi sie, ze z wybaczaniem nie jest u mnie aż tak
      źle. Gorzej z tym, ze jestem pamiętliwa :)
      --
      kto mógł i nie może - móc już nigdy nie będzie
      by deo
    • kajda28 06.11.07, 16:43
      Mój skończył pić jak miałam ok. 20 lat, po przejściu samego siebie,
      przez pare dni wtedy z mamą nie mieszkałyśmy w domu. Łatwiej jest
      wybaczyć jak się jest DDA, przynajmniej w moim przypadku, bo
      praktycznie nic się nie zmieniło, i tak już nie miałam z nimi
      żadnego kontaktu. Ale chyba nie wybaczyłam, jak się dowiedziałam o
      DDA, to zaczełam mu mówić że między innymi to przez niego mam takie
      życie- skwitował że głupoty mi na terapi mówią. Ale trochę i tak
      usłyszał. Wypieram złe wspomnienia, tak łatwiej, po co rozpamiętywać?
    • anoosha 06.11.07, 17:20
      Wypieranie nie rozwiąze rpoblemow; to troche tak, jak przypudrowanie
      syfa ... Ale jesli juz rozpamietywac to tylko po to, zeby wyleczyc
      przeszlosc! Dla samej sztuki nie polecam!
      Pozdrawiam cieplutko!
    • kajda28 06.11.07, 17:44
      a co się robi z syfem? Między innymi pudruje aby widać nie było;)

      > Ale jesli juz rozpamietywac to tylko po to, zeby wyleczyc
      > przeszlosc! Dla samej sztuki nie polecam!
      Zgadzam się, rozpamiętywanie na terapii.
    • anoosha 06.11.07, 17:57
      "syfa" sie leczy; pod pudrem on i tak pęcznieje i drazni. Trzeba go
      wyleczyc. To samo z przeszloscia. Jak sie zostawi wewnatrz siebie
      problemy i nie skonfrontuje z nimi, to urosna do okropnych
      rozmiarow. Ja bym sie bala tak to zostawic.
    • evel_m 06.11.07, 18:09
      dla mnie on nie istnieje, po prostu umarl juz dawno szkoda tylko, ze nie realnie, nawet gdyby sie zmienil, dla mnie juz zawsze pozostanie tym samym czlowiekiem, nigdy bym z nim nie potrafila normalnie rozmawiac, moja nienawisc do niego mnie przerasta...
    • anciax 06.11.07, 19:11
      anoosha napisała:

      > Wypieranie nie rozwiąze rpoblemow; to troche tak, jak przypudrowanie
      > syfa ... Ale jesli juz rozpamietywac to tylko po to, zeby wyleczyc
      > przeszlosc! Dla samej sztuki nie polecam!


      ...kurde, to ja sobie krzywdę robie, bo rozpamiętuję. I choć zawsze obiecuję
      sobie, że wiecej nie, to znowu przy najbliższej możliwej okazji wrcam do złych
      wspomnień...
      Serio serio
      --
      kto mógł i nie może - móc już nigdy nie będzie
      by deo
    • log222 06.11.07, 19:48
      "przy najbliższej możliwej okazji" czyli kiedy?
    • anciax 06.11.07, 20:06
      Np gdy mam doła
      --
      kto mógł i nie może - móc już nigdy nie będzie
      by deo
    • anoosha 06.11.07, 20:19
      Moim zdaniem to trochę jest tak, że to wspomnienia do nas wracaja, a
      nie my do wspomnien. I dopoty beda wracac, dopoki nie zrobimy z nimi
      porzadku. Pozytywną cecha "doła" czy zlych wspomnien jest to, ze
      wskazują nam obszar, ktorym sie powinnismy zająć. To tak, jakby
      jakas część mnie wołała "zajmij sie mną teraz! potrzebuję cie!
      Musisz sie nad tym zastanowic i to gruntownie przeanalizowac. Musisz
      dowiedziec sie Prawdy." To, ze sie duzo czlowiek zastanawia i mysli
      nie jest jego złą cechą, a problemy dda wymagają dłuższego
      zastanowienia. Zostawienie ich tak po prostu grozi ich większą
      erupcją w przyszłości. Trzeba działac juz teraz!!!
    • kajda28 06.11.07, 21:16
      ...kurde, bo tobie jest trudniej jak mi. Ja mam to za sobą. Mam już
      swoją rodzinę, mieszkam osobno. Ty mieszkasz dalej razem z nim,
      żebyś nawet nie rozpamiętywała przeszłości to masz teraźniejszość.
    • anciax 06.11.07, 22:09
      nie przeczę.

      Natomiast wolałabym żeby on sie stracił, ja za bardzo nie chcę sie wyprowadzać.
      Na razie nie mam stałej pracy, wiec jest lipa z mieszkaniem.
      --
      ...szaro, brudno i śnieży
      nie ma kosmonautów i nie ma papieży.
    • anciax 06.11.07, 19:09
      > DDA, to zaczełam mu mówić że między innymi to przez niego mam takie
      > życie

      Ponoć takie traktowanie sprawy nie jest dobre.
      w sumie - nie wiem!
      Oczywiście on jest winny tego, ze ja i moje rodzieństeo jesteśmy DDA i jeśli
      ktoś mi mówi, że nie powinnam zwalać na niego wint, to ja nie rozumiem takiego
      człowieka... Widac za głupia jestem, a moze zbyt idealstycznie podchodzę do
      życia...?


      > skwitował że głupoty mi na terapi mówią

      Jakbym mojego ojca widziała, jeśli Cię to pociesza :)


      > Wypieram złe wspomnienia, tak łatwiej, po co rozpamiętywać?

      Masz racje, ale tylko w kwestii rozpamietywania. Wypieranie nie wiele zmienia.
      To tak jak z tym "syfem" - mam podobne zdanie.
      --
      kto mógł i nie może - móc już nigdy nie będzie
      by deo
    • anoosha 06.11.07, 20:36
      anciax napisała:

      > > DDA, to zaczełam mu mówić że między innymi to przez niego mam
      takie
      > > życie
      >
      > Ponoć takie traktowanie sprawy nie jest dobre.
      > w sumie - nie wiem!
      > Oczywiście on jest winny tego, ze ja i moje rodzieństeo jesteśmy
      DDA i jeśli
      > ktoś mi mówi, że nie powinnam zwalać na niego wint, to ja nie
      rozumiem takiego
      > człowieka... Widac za głupia jestem, a moze zbyt idealstycznie
      podchodzę do
      > życia...?


      Za to, ze zdradzili nas, kiedy byłysmy/bylismy bezbronnymi dziecmi
      ponoszą odpowiedzialnosc oni - nasi ojcowie/matki alkoholicy! Ze
      zafundowali nam kupe wstydu, łez, strachu, lęku, agresji,
      upokorzenia, bolu, odrzucenia, anty-milosci, ponizania i koszmaru!
      Dzis natomiast ja jestem odpowiedzialna za to, zeby nauczyc sie
      myslec o tamtych zdarzeniach, jak o kurtce z trzeciej klasy
      podstawowki! Nie mam ochoty schrzanic sobie reszty zycia tylko dla
      tego, ze ktos w roli rodzica sie nie odnalazl! To nie moj problem -
      on niech sie wstydzi! Ja zas robie swoje, czyli poki co wymiatam syf
      z mojego zycia i w miare mozliwosci - jednoczesnie realizuje
      marzenia! Widze, ze im wiecej problemow zdolam rozwiazac, tym
      latwiej mi idzie z tymi marzeniami. Bardzo mi sie podoba ta
      tendencja i zamierzam moja strategie kontynuowac!
      Chcialabym wybaczyc z pobudek egoistycznych - uraza stoi mi na
      przeszkodzie, pochlania zbyt duzo mojej uwagi, którą mogłabym
      przeciez poswiecic pielęgnowaniu moich perełek życiowych, czyli
      wszystkich tych pięknych rzeczy, któych chce w zyciu doswiadczyc.

      Pozdrawiam - Totalna Skonczona Maksymalna Egoistka :-)
    • anciax 10.11.07, 18:31
      Anoosha,

      zaczynam dostrzegac, że to, co piszesz nie jest wcale takie pozbawione sensu :)
      Niestety nie umiem brać dobrych rad od razu i zaraz wcielac do swojego życia -
      taki "drobny" mankament :] Ale z dnia na dzień poznaje w autopsji że to Moje
      życie, Moje marzenia, Moje sukcesy, które mam odnieść i tylko Ja mam prawo do
      kierowania nimi. A o tyle jest Mi (nam) trudniej, że fspaniali rodzice fundnęli
      nam to beszczelne DDA.

      Pisz jeszcze, bo bardzo mi sie to podoba :)

      Pozdro :)
    • anoosha 11.11.07, 19:14
      "> zaczynam dostrzegac, że to, co piszesz nie jest wcale takie
      pozbawione sensu :)"

      Bardzo mi sie podoba powyzsza część wypowiedzi :-)))) kapitalny
      komplement!!! :-) dziękuję bardzo!

      Jesli tak uwazasz, to znaczy, ze moje łzy, ból, przykre
      doświadczenia miały sens i na cos dobrego sie przydaly. Ciesze sie,
      ze nie tylko mnie. A jeśli moje mogą mieć sens, to i Twoje też!
      Cmokasy :-)
    • kasiunia0504 10.11.07, 15:50
      Ja rozmawiam z nim.
      W zasadzie często mam większy żal do matki, że robi codziennie
      awantury o jedno piwo niż do ojca, który jej wypił :( Nie wiem czemu
      nawet tak robię, może dla świętego spokoju? Całe swoje dzieciństwo
      (mam 17 lat) wysłuchiwałam kłotni rodziców( a raczej matki) i teraz
      mam po prostu dość.
      Najgorsze jest to, że sama nie wiem czego chcę, że jestem bierna w
      tej sprawie, że czasem tak naprawdę uważam, że nic się nie dzieje,a
      moja matka przesadza... Nie umiem stanąć po jedenj stronie, czytałam
      dużo wypowiedzi w tym waszych, i przeważnie jest tak, że dzieci
      nienawidzą rodzica pijącego, ale u mnie to nie jest do końca tak. On
      mi nigdy nie zrobił krzywdy (oprócz tego, że pije), całkowicie
      pijany jest rzadko.
      Dzisiaj przy kolejnej kłótni, matka chciała abym stanęła w jej
      obronie, a ja nic nie powiedziałam... przez co oczywiście póżniej na
      mnie się wydarła, a ja ryczałąm przez godzinę..
      Ja naprawę kocham ich bardzo mocno, ale jak są osobno. Ja wiem, że
      związek moich rodziców wykańcza moją matkę, ale mimo wszytsko nie
      mogę stanżć po jej stronie :(
    • anoosha 10.11.07, 16:13
      Nie wiem, czy Ci to pomoze ... Moim zdaniem Twoja mama nie powinna
      wymagac od Ciebie, zebys stanela po jej stronie. To oni sa dorosli w
      tej rodzinie i to Ty sie powinnas od nich uczyc, jak sie zachowywac
      w zwiazku i jak sobie radzic. To, ze Twoja mama obarcza Cie takim
      ciezarem znaczy, ze jest bardzo niedojrzala. W normalnej rodzinie Ty
      jestes po to, zeby przezyc swoje dziecinstwo, mlodosc, zeby byc
      beztroska, przezywac radosc, byc nieodpowiedzialanosc, a nie
      rozwiazywac dorosle problemy. Twoja mama zgodzila sie na ten
      zwiazek, wiec niech wezmie za to odpowiedzialnosc. Ty nie masz
      obowiazku byc zadnym arbitrem dla Twoich rodzicow.
      Pozdrawiam Cie cieplo!
    • kasiunia0504 10.11.07, 17:08
      Dzieki za odpowiedz :)
      Ja przez cały okres moje życia, nie wtrącałam się właśnie,
      wychodziłam z założenia, że to jej małżeństwo i że nie powinna ode
      mnie nic wymagać, ale ona teraz właśnie zaczeła mieć o to pretensje,
      że ja chce mieszkać z alkoholikiem, a jak już jestem wkurzona i
      powiem jej, żeby się rozwiodła to zaczyna się wydzierać, że wtedy na
      ulicy będziemy mieszkać. Mnie najbardziej wkurza to, że ona cały
      czas krzyczy(czasami dzień w dzień są awantury, krzyki) i tak
      naprawdę nie chce pomóc tacie :( i w ogóle uważa się za najbardziej
      pokrzywdzoną... Nie zrozumcie mnie żle, ja jej współczuję, ale nie
      skreślę ojca, a ona tego ode mnie wymaga, a najgorsze jest to, że
      jak się pogodzą to wszytsko jest ok i to też jest dla mnie mylące,
      bo raz gada na niego okropne rzeczy a następnym razem wszyscy smieją
      i są szcześliwi.. najgorsze są takie dni jak te, kiedy za dzrwiami
      słyszę się kłócących rodziców, a ja siędze w pokoju sama.. i płaczę.
    • anciax 10.11.07, 18:23
      kasiunia, ja Cie doskonale rozumiem :)
      Tu kazde z nas (nie zebym lubila mowic za kogos, ale tak jest) mialo takie lub
      bardzo podobne dziecinstwo. Rozumiem doskonale Twoje zdziwienie. Nie ma czego
      ukrywac - tak jak juz pisalysmy w innym wątku (ze nie powinno maskowac sie
      pryszcza na dluzsza mete), czyli nie powinno sie ukrywac problemow, emocji, bo
      to szkodzi bardzo.

      W temacie powiem tyle, ze ja od pewnego czasu przestałam ingerowac w awantury,
      ktore urzadza pijany ojciec. Oczywiscie nie bylo to latwe, tym bardziej, ze
      pozostali domownicy nie umieli byc dosc asertywni i nie podzielali mojego
      podejscia do problemu. a po kazdej awanturze przychodzili na skarge, ze oni tak
      juz dluzej nie umieja. z czasem i ich skargi zaczely splywac po mnie jak po
      kaczce. nie latwe to, kosztowalo mnie to kope zdrowia, ale nie mialam innego
      wyjscia. Czuje ze pokonalam siebie. nie jestem oczywiscie dumna z tego, ze
      starcilam z nim kontakt, bo w koncu jest moim ojcem, ale wole nie miec nikogo,
      niz miec takiego ojca - sama rozumiesz. nawiazujac do mamy - podziwaim ja, ze
      umiala tyle lat zyc z nim. kocham ja bezgranicznie i nigdy nie przyszlo mi na
      mysl, zeby ja oskarzac o alkoholizm ojca.

      Wazne dla Ciebie, abys skupila sie na sobie. Nawet jesli mieszkasz z rodzicami,
      to nie musisz uiczestniczyc wtych pijackich burdach! I to nie Twoja wina, ze msz
      takich rodzicow - ich sie nie wybiera :)
      Warto poczytac o alkoholizmie, o DDA, wtedy zycie choc troche wyda sie zrozumiale :)
      Pozrdo :)
    • anoosha 10.11.07, 18:59
      Hmmm... poradzić Ci nic na to nie potrafie, bo sama sie z tym
      problemem do konca nie uporalam. Ja tez sluzylam mojej mamie i kto
      wie, moze i reszcie rodziny, jako sluchacz, do ktorego mozna wylac
      wszystkie swoje zale i jeszcze go opierdzielic za swoje
      nieszczescia! Rozumiem Twoje uczucia i jest mi cholernie przykro, bo
      i co Ty zawinilas? NIC! To ze masz swoje zdanie?
      Ja tez wspolczulam mojej mamie, ze spedzila zycie z alkoholikiem,
      natomiast niektore jej zagrania byly absurdalne, bo i po co robic
      awanture, jak ojciec chce kupic komputer i ma na to pieniadze? Chyba
      tylko z zemsty! A ja wole go ogladac, jak uklada pasjansa, niz jak
      np. pije. Moje zdanie jest uzasadnione i staram sie byc sprawiedliwa
      i nie skreslac go, tak jak i Ty. Nie mam obowiazku przylaczac sie do
      matki-ofiary tylko dlatego, ze ona sobie sama nie umie poradzic. Nie
      chce byc w ten sposob lojalna, wole byc wolna i miec swoje zdanie.
      Trzymaj sie jakos Kasiunka! Zacznij cos czytac o dda - im wczesniej,
      tym lepiej, a Ty jestes jeszcze bardzo mloda i mozesz byc bardzo
      szczesliwa. Polecam "Toksycznych rodzicow".
      Buziolki!
    • kasiunia0504 10.11.07, 19:44
      Jejku dziękuje Wam dziewczyny, naprawdę :) może i użalam się nad
      sobą teraz, ale po prostu czasami mam wszytskiego dość tym bardziej
      jak patrzę na rodziców moich koleżanek, którzy też nie są idealni,
      ale przynajmniej nie robią awantur codziennie.
      Czasami krew mnie zalewa jak moja mama wszczyna kolejne awantury,
      krzyczy jak bardzo go nienawidzi, ale rozwodu nie weżmie, bo ojciec
      ma dużo pieniędzy i sama by sobie nie dała rady ;/ Tylko, że do tego
      się nie przyzna ;/
      U mnie w domu to jest tak, że ojciec właściwie nigdy jeszcze nie
      rozpoczął awantury, on zawsze cicho siedzi, ale jak matka na niego
      cały czas wrzeszczy to on jeszcze specjalnie idzie do pijalni się
      upić na całego :( i wtedy zaczyna się awantura od nowa... i tak na
      okrągło, zwariowac można :( a póżniej mama płacze w kuchni i nie
      wiem co mam zrobić, bo z jednej strony ją rozumiem i chce jej pomóc,
      ale z drugiej strony chcę też pomóc ojcu, a niestety te dwie rzeczy
      w moim domu się wykluczają, bo to oznacza według mojej matki stanie
      po jego stronie i wtedy złość mojej mamy przechodzi na mnie... :(

      Skorzystam na pewno z Waszych rad i coś poczytam :) Dziękuje jeszcze
      raz :)
    • anciax 10.11.07, 20:17
      Wrzuć do wyszukiwarki hasła: współuzależnienie (=koalkoholizm), DDA, alkoholizm.
      Na pewno znajdziesz wiele informacji. Poza tym to forum jest od tego, aby sobie
      pomagac :)
      Pozdrawiam i powodzenia!
    • kajda28 11.11.07, 09:54
      i bądź tu normalny po takim dzieciństwie, nie mam na myśli żadnego
      konkretnego, a tylko dzieciństwo DDA.
      Jutro idę po psycholog, chodzę do szkoły dla rodziców ( gdzie też
      dużo się mówi o uczuciach), i postaram się zrobić wszystko aby moje
      dzieci nie musiały przeżywać tego wszystkiego,żeby czuły się
      bezpieczne i kochane.
    • kasiunia0504 11.11.07, 13:09
      Dziękuje, na pewno skorzystam i poczytam sobie :)
      A tobie Kajda28 zycze powodzenia :) na pewno Ci sie uda

      Trzymajcie sie cieplutko :)
    • stefanl 11.11.07, 23:03
      Mój ojciec nie żyje. Więc po prostu nie chodzę na jego grób.
    • dodunia5 12.11.07, 13:07
      ja z moją matką staram sie wogóle nie zozmawiać, ona jest nie do
      rozmowy jest juz na takim dnie swojego zycia że może głupio to brzmi
      ale jest ona dla mnie nikim, sama mam córkę i nigdy przenigdy nie
      zgotowałabym jej takiego piekła jak ona mnie, głupi przykład biorę
      ziemniaki a ona wyzywa mnie od dziwek itp i pytam dlaczego????
      niestety razem z tatą i moją córką mieszkam z nią i zastanawiam sie
      dlaczego on nadal daje jej pieniądze przecież jak nie miała by
      pieniędzy to by nie piła może wy odpowiecie mi dlaczego on nic z tym
      nie robi?? ja tylko mam nadzieję że razem z moją córeczką niedługo
      się wyprowadzę i więcej tej osoby która powinna nazywać się matką
      więcej nie zobaczę na oczy, przykładów jakie piekło zrobiła i robi z
      mojego zycia mogłabym mnożyć przez tysiące i miliony. Więc ja sie
      nie odzywam wogóle za to ona co chwila wpada z jakąś zaczepką typu
      kupiłaś to sobie kurwo!!!! a ja wtedy tylko jej odpowiadam że ja
      przynajmniej pracuję a ona tylko chla i to nie za swoje tylko za
      taty ale ona jest święcie przekonana że co jego to jej boże jak ja
      bardzo jej nienawidzę!!!!!!!!!!!
    • anoosha 12.11.07, 13:15
      Kurcze, dziewczyno ... trzymaj sie mocno , a ja bede trzymala
      kciuki, zebyscie sie jak najszybciej wyprowadzily!
      Twoja matka naprawde juz jest na dnie! Ciesze sie, ze masz tyle
      zdrowego rozsądku i chcialabym, zeby Wam sie z coreczka zycie bardzo
      szczesliwie ulozylo!!! Tego Wam z calego serca zycze!!!
    • dodunia5 12.11.07, 13:21
      dziekuję ci bardzo staram się byc silna i to wszystko znieść i
      powiem ci że już nawet nie boli chyba tak bardzo jak ona nazywa mnie
      kurwą itp, jak zabrania mi z lodówki wyjmowac jedzenie itp, chyba
      sie uodporniłam, mam tylko nadzieję że niedługo poprostu już nie
      będę musiała oglądać jej twarzy, a ja poprostu nadal będę
      najszczęśliwszą mama pod słońcem i nadal będę mieć wspaniałą córkę
      która ma najszczęśliwsze dzieciństwo a ona?? ona wogóle mnie nie
      interesuje kiedyś jak próbowała się truć to ją ratowałam a teraz
      chyba sama bym jej podała coś co by wreszcie sprawiło by zniknęła z
      naszego życia, kiedyś wybuduje dom i zabiorę tam tatę bo jest to za
      dobry człowiek by męczył się przy kimś takim jak ona. pozdrawiam i
      dziękuję
    • anoosha 12.11.07, 13:33
      Strasznie mi przykro, ze tak dobrą osobę spotykaja tak straszne
      rzeczy ze strony matki :-( Przetrwaj to, mam nadzieje, ze szybko sie
      to skonczy. I jesli masz taka mozliwosc - uciekaj stamtad!!!

    • mskaiq 15.11.07, 12:01
      Rodzice nie potrafia czesto zapewnic normalnej rodzimy. Jedni pija,
      drudzy nie potrafia byc ze soba, dla innych rodzina nie ma wiekszego
      znaczenia.
      Mozna przezywac kazdego dnia zal, zlosc, nienawisc do tych ludzi
      ktorzy nie potrafili dac nam ciepla, poczucia bezpieczenstwa.
      Kiedy to robimy cierpimy bo codziennie przezywamy to co bylo w
      przeszlosci. Czy nie lepiej przestac myslec o bolesnym dzicinstwie i
      zaczac zyc przyszloscia.
      Trzeba odnajdowac radosc, trzeba zapomiec i wybaczyc przeszlos bo
      niszczy zycie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • gabiolka 05.12.07, 23:01
      ja nie rozmawiam, bo On już nie żyje:( W głębi duszy był dobrym człowiekiem,
      wiem, że mnie kochał. Alkoholizm to choroba. Kiedy był trzeźwy, było naprawdę
      fajnie, szkoda tylko, że zdarzało się to coraz rzadziej. W końcu ktoś Go zabił;(
      Nie umiem sobie z tym poradzić;(
      Minimalizuje jego winę, bo sama czuję się winna, że umarł. Nie pomogłam Mu;(
    • log222 06.12.07, 16:47
      Alkoholizm to choroba a choroby się leczy. Pomoc przede wszystkim zależy tutaj
      od samego chorego. Mogłabyś się nawet potroić a on by dalej swoje... Nie
      przyczyniłaś się do jego choroby (!), on nie przyczynił się do pomocy sobie, nie
      ma w tym Twojej winy
    • calyonka 06.12.07, 22:49
      Gabiolko, nie myśl tak, nigdy.
      To choroba. Od dziecka widzę co robi z moja matką, którą kocham nad
      życie. I nie potrafię jej pomóc.
      Rozmawiam z nią, próbowałam wszystkiego, póki jeszcze żyje.
      Ona nie widzi problemu i nie chce się leczyc.
      Pozdrawiam Cię serdecznie.

      -------------------------
      boję się życ bo tak mnie wychowali
      boję się płakac żeby mnie nie wyśmiali
      boję się śmiac bo nie wiem co będzie dalej
      boję się umierac by nie zostawic Ciebie samej
      czy Ty też tak czasem masz?
      czy Ty też to dobrze znasz?
      czy Ty jeszcze szukasz, czy już wszystko wiesz
      czekam, że kiedyś powiesz...nie bój się, kocham cię...
    • kajda28 07.12.07, 11:17
      > boję się życ bo tak mnie wychowali
      > boję się płakac żeby mnie nie wyśmiali
      > boję się śmiac bo nie wiem co będzie dalej
      > boję się umierac by nie zostawic Ciebie samej
      > czy Ty też tak czasem masz?
      > czy Ty też to dobrze znasz?
      > czy Ty jeszcze szukasz, czy już wszystko wiesz
      > czekam, że kiedyś powiesz...nie bój się, kocham cię...


      Piękne, czytam i płacze.

      --
      Udawaj, że się udaje, aż się uda.
    • calyonka 07.12.07, 18:12
      Usłyszałam to niedawno temu w radiu i tez mi się spodobało,
      utożsamiłam się z każdym słowem.
      I znalazłam, muzyka tez piekna, posłuchaj:

      pl.youtube.com/watch?v=QQNNnRO6UiA
      A ja od kilku dni sobie powtarzam Twoje motto i zaczynam powoli
      próbowac wierzyc, że się uda :)
      Pozdrawiam

    • majeczka_24 17.12.07, 23:04
      rozmawiam z ojcem,staram sie naprawde,ale wychodzi mi to tylko przez
      żal :(
    • anoosha 18.12.07, 08:19
      U mnie wczoraj na terapii .... wyszlo szydlo z worka :-) Ja rozmawiam z ojcem
      przez uprzejmosc. Zwykle tak robie, kiedy kogos nie lubie, ze jestem dla niego
      chlodno uprzejma. Ale pod tą przykrywką wiele rzeczy się we mnie buzuje i
      jedynym wyjściem będzie wybaczenie, choć nie wiem jeszcze, jak ja to zrobię
      czując taką wzgardę i obrzydzenie do tego czlowieka. Poki co jestem nim okropnie
      rozczarowana i nie chce miec z nim nic wspolnego! Nienawidze, jak on w ogole cos
      do mnie mowi, jak go slysze w sluchawce; nienawidze tego jego otepienia i chyba
      wszystkich jego zachowan. Nie ma w sobie nic, co chcialabym kiedykolwiek
      nasladowac, niczego mnie nie nauczyl pozytywnego i nic sobą nie reprezentuje, a
      do tego jest zlosliwy i potrafi sie cieszyc z czyjegos nieszczescia .... zreszta
      co ja Wam bede mowic?
      Coraz bardziej do mnie dochodzi, ze wybaczenie to jedyna droga do tego, zebym
      przestala sie z tym męczyc, ale kompletnie nie mam pojęcia, jak się do tego
      zabrać. Poza tym boję się wybaczyć .... Boję się, ze on mi wtedy totalnie
      wejdzie na glowe i bedzie mną już totalnie pomiatał! A dodatkowo ja nie chce
      wybaczyc, bo mysle, ze jemu sie to nie nalezy. On w ogole na to nie zasluguje,
      bo jest zarozumialym dupkiem i uwaza, ze jest niewiadomo jak wspanialy, a ludzie
      powinni mu padac do stop!!!! Mysle, ze tak by skojarzyl moje wybaczenie - ze
      stalam się jego podnóżkiem!
      Pozdrawiam!
    • log222 18.12.07, 17:48
      Te, a może tak po kolei, weź tę złość zacznij wypowiadać? Naucz się ją okazywać? Przecież masz powody, dlaczego chcesz to zdusić/zatuszować?
      Wiesz, że emocje nie rozpływają się w powietrzu...
    • anciax 18.12.07, 21:02
      > czując taką wzgardę i obrzydzenie do tego czlowieka. Poki co jestem nim okropni
      > e
      > rozczarowana i nie chce miec z nim nic wspolnego! Nienawidze, jak on w ogole co
      > s
      > do mnie mowi, jak go slysze w sluchawce; nienawidze tego jego otepienia i chyba
      > wszystkich jego zachowan. Nie ma w sobie nic, co chcialabym kiedykolwiek
      > nasladowac, niczego mnie nie nauczyl pozytywnego i nic sobą nie reprezentuje, a
      > do tego jest zlosliwy i potrafi sie cieszyc z czyjegos nieszczescia

      To teraz nie wiem czy każdy alko taki jest (w sensie, ze to są cechy uniwersalne dla alko) czy Twój stary ma taki sam charakter jak mój stary.

      A ja wolę olać. Olewka totalna, nie zmierzam wybaczac, a zapomnieć to juz w ogóle jest ciężko.
    • kajda28 18.12.07, 22:19
      Czy to była właśnie nienawiść jak burczałam, krzyczałam i zamykałam
      się w swoim pokoju? jak nie chciałam i nie rozmawiałam z nimi?
      Najgorzej że czułam wyrzuty że tak postępowałam ale nie umiałam
      inaczej. Moja psycholog powiedziała że na takie zachowanie pracuje
      się latami (tzn, zachowanie dziecka względem rodzica).
      Teraz nie lubię rozmów o mnie, mogę rozmawiać z nimi o pogodzie,
      filmie. Ale to już z 8 lat jak nie pije. Dalej jednak istnieje mur,
      istnieje temat tabu: alkohol. Dzisiaj jednak po raz pierwszy
      powiedziałam dzieciom że ich dziadek, tak jak tata, też kiedyś pił
      alkohol. Od nie dawna mam chęć poznania historii rodziny, tata mojej
      mamy odszedł od nich jak była mała i się nie kontaktował, też pił. I
      tyle wiem o moim dziadku- czas chyba zaprosić babcię na rozmowę.
      --
      Udawaj, że się udaje, aż się uda.
    • anoosha 19.12.07, 09:53
      Ja nie oleję, bo z tego, co widzę, to ja się najbardziej męczę moją niechęcią, a
      on ma to w dupie. Więc nie potrafie go nawet moja zloscia ukarac. Musi być
      jakiś inny sposób na rozwiązanie tej kwestii niz wkurzanie sie i samo wyrazanie
      zlosci i trwanie w niej.
      Poki co bede dalej chodzic na terapie, bo coraz wiecej sobie dzieki niej
      uswiadamiam.
      Pozdrowki!

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.