To ja samotna DDA....
Jakis czas temu poznałam faceta. Stwierdziłam, ze nie jest dla mnie.
Zakochałam sie jednak (chyba? Bo DDA nie odrózniają miłosci od zauroczenia).
Robiłam wszystko, by go do siebie zniechęcic, bo nie miałam odwagi, by go po
prostu rzucic. Jednoczesnie nie chciałam, by odchodził, ale porzuciłam, a on
dalej pisał. Nie potrafiłam po prostu przestac sie do niego odzywac. Był dla
mnie bardzo dobry. Kilka dni temu, powiedziałam w koncu "odejdz" i od tej pory
cisza. A ja wyje:-((( Chce, by był, by znów był, a jednoczesnie wiem, ze jak
wroci to znów bede chciała by odszedł. Płacze.., bo chyba kocham, no chce i
nie chce i walcze z myslami. Odpycham i przyciągam. I pije:-(( jestem taka
samotna. Żal mi siebie:-(((
--
To ja jestem obrońcą mych braci. I będę za nich walczyć.
I wymawiać słowa w imieniu zwierząt i ptaków.
Aż świat naprawi ten stan rzeczy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.