Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jestem tchórzem.

    28.11.08, 12:03
    Witam. Mam na imie tchórz i nic tego nie usprawiedliwi. Od kilku lat zapadam sie coraz bardziej w wielkie bagno. Stoje i patrze jak moje małżenstwo dzien za dniem pogrąza sie, jak pozwałam by zaistniały sytuacje , których nie da sie już cofnąc. A wszystko dlatego, że się boje. Patrze z boku jak mój maz coraz więcej pije, jak coraz częsciej mówi mi nieprzyjemne rzeczy, Pomalutku zaczyna wine za wszystko zwalac na mnie. Z przerażeniem patrze jak w moim małżenstwie zaczyna mi się życ gorzej jak w domu z ojcem alkocholikiem. I tu jest problem . wszystko zaczyna sie powtarzac z domu a ja TAK BARDZO SIE BOJE, ze od kilku lat nie potrafie porozmawiac z mężem. Jestem tchórzem i tyle.może tak naprawde wystarczyłaby tylko rozmowa ale ja nie potrafie spróbowac. boje sie rezultatów. czekam .Co musi sie stac, żeby to wszystko przerwac? Moja mama czekała ,aż 25 lat ale wygrała .
    Ja mam na imie tchórz.
    Edytor zaawansowany
    • log222 28.11.08, 13:28
      Jakich rezultatów się boisz?
    • emilka75 28.11.08, 14:34
      Czego sie boje? Że okaze sie , że on - mój mąz nie potrafi życ bez chociażby jednego piwa dziennie, a on juz po jednym jest inny-- drażliwy,itp. A wtedy musiałabym zmierzyc sie z moim największym wrogiem - alkoholizmem , który sprawia , że staje sie bezradna jak małutkie dziecko. Nie mam siły na walke z nim.
    • ladynemeyeth 28.11.08, 14:58
      A do tej pory się nie mierzyłaś z alkoholizmem?
    • emilka75 28.11.08, 15:34
      Do tej pory stałam z boku.Całą walke z alkocholizmem toczyłam w sobie. To dla mamy alkocholizm ojca był największym zagrożeniem psychicznym i fizycznym. Ja byłam troche z boku. Teraz dzięki mojemu mężowi znalazłam sie w środku i musze zacząc działac bo nie ma nikogo kto mógłby to rozwiązc za mnie .To jest jak z pierwszą miłością. Nie wiesz co cie czeka, myślisz, że to już na zawsze. Nie boisz sie. Ufasz. Następnym razem juz sie boisz. Tak też jest ze mną. Wiem już czym to pachnie .
    • log222 28.11.08, 21:13
      Nie dziwię się Twojej bezradności. Jako dziecko nic nie mogłaś zrobić, zresztą dziecko nie jest od "robienia czegoś", to rodzic jest od tego.
      Porozmawiaj z mężem, co masz do stracenia? Problem nie zniknie jeśli będziesz unikać tematu, patrzeć i czekać.
      Piszesz "wiem już czym to pachnie". Domyślam się, że chodzi o Twoją mamę męczącą się z alkoholikiem. Wnioskuję też, że jej działania były ograniczone, bezradna, czekała, i Ty totalnie bezradna czekałaś,
      ale to teraz to nie musi być ten sam scenariusz, tylko nie czekaj...
    • aczenko 29.11.08, 21:34
      w przypadku choroby alkoholowej rozmowy nie skutkują - nie obwiniaj się

      to jest choroba, a choroby leczą specjaliści a nie żony - więc choćby z tego
      powodu też się nie obwiniaj że nie wiesz co mu powiedzieć/zrobić aby on przestał
      pić i sytuacja się nie powtórzyła

      w sytuacji kryzysowej zamiast się obwiniać - najlepiej zebrać myśli i siły u
      terapeuty dla osób współuzależnionych i grupy Al-anon.
      A jeżeli jest przemoc, - bo może to się zastrasza - to Ośrodki Interwencji
      Kryzysowej

      alkoholik jeżeli podejmuje leczenie to raczej nie z tłumaczenia, a wtedy gdy
      osobiście dotkną go kryzysy jego picia - a i to nie zawsze wystarcza

      i nie obwiniaj się o to czemu nie jesteś winna


    • aczenko 29.11.08, 21:44
      p.s.
      jako dorosła osoba masz dużo większe realne możliwości poradzenia sobie z
      chorobą alkoholową niż wtedy gdy byłaś dzieckiem

      powodzenia w działaniu i głowa do góry
    • emilka75 30.11.08, 10:18
      Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Niby to wszystko wiem , ale gdy ktoś powie to jeszcze raz w odpowiednim momencie to tak jakbysmy doznali objawienia. Nigdy nie wiadomo kiedy komus wystarczy to jedno zdanie , żeby wrescie coś zrozumiał.Dlatego zdaje sobie sprawe,że jedynym wyjściem dla mnie jest psychoterapia. Żałuje tylko troszeczke ,że nie ma nikogo obok mnie , kto mógłby dać mi porządnego kopa. A tak to , mi samej wszystko przychodzi tak trudno i powoli. Ale może tak ma byc, żebym się czegoś nauczyła.?
    • ladynemeyeth 01.12.08, 10:46
      Na psychoterapii znajdziesz osoby, któe będą Cię wspierac (albo choc
      jedna osobę, jeśli to terapia indywidualna).
      Do tej pory mierzyłaś się z problemem sama i dusiłaś to w sobie.
      Kiedy będziesz miała okazję o tym porozmawiać i wyrzucić to z
      siebie, poczujesz, że nie jestes sama i Ci ulży.
      Łatwo nie będzie, bo terapia nie jest łatwa. Ale jest spora szansa,
      że Ci się polepszy.
      Ja podchodzę do tego w ten sposób, że skoro i tak tkwię po uszy w
      problemie i daje mi on w kość, to lepiej już swiadomie się nim
      zająć, wejść w niego w całości, poznać i rozwalić od środka.
      Zwłaszcza, że mogę skorzystać z fachowej pomocy.
      Trzymam kciuki za Twoje zdrowienie!
      --
      "Jest w moim wnętrzu takie miejsce,
      w który mieszkam całkiem sama
      i to tam właśnie odnawia się w sobie

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka