Re: Codzienne życie z partnerem z DDA
Hej! Jeżeli jeszcze ktoś czyta ten wątek, to mam informację z prawie ostatniej
chwili. Pamiętacie mnie i mojego męża? Rozwiedliśmy się 27 sierpnia. Chyba
ulżyło mi, nie wiem jak jemu, bo od maja nie mieszkamy już razem, a od lipca on
pracował na drugim krańcu Polski. Pracował, bo teraz jest żałosnym bezrobotnym.
Rozwód, który był w sumie jego wymysłem zbiegł się z utratą przez niego pracy.
Teraz usilnie poszukuje zajęcia. Ja mam chyba w końcu święty spokój, chociaż
trudno mi bardzo. W końcu 8 lat wspólnego życia. Ale wierzę, że teraz już tylko
może być lepiej. Olśnienie, którego doznałam na sali sądowej, nakazało mi
skończyć z tym małżeństwem i tym człowiekiem jak najszybciej. Zobaczyłam
żałosnego, malutkiego człowieczka, kłębek nerwów, którego co najwyżej można
pożałować, a nie z nim żyć jak z mężem. Z nim mogłabym co najwyżej bawić się
całe życie w piaskownicy, a nie prowadzić dorosłe życie i partnerski związek.
Teraz czasami trochę sobie popłaczę, ale jest mi bardzo dobrze, zrzuciłam garb z
pleców, nie muszę już wlec za sobą tego bagażu. Pozdrawiam.