Re: kobieta DDA w stałym związku
Wpadanie w furie to uzależnienie od napięcia. Niestety mam to samo,
wszczynam awantury z byle powodu, a później płaczę przez noc i
dzień, bo taka jestem nieszczęśliwa... Oczywiście chcę, aby mnie
partner wyrzucił z domu, bo jestem taka beznadziejna i nie potrafię
normalnie żyć. Mój partner powoli ma tego dosyć, pewnie niedługo
mnie zostawi, bo on bardzo lubi spokój i harmonię. Ćwiczę
powstrzymywanie się od wypominania, prowokowania. Czasem się udaje.
A czasem niestety, złość jest silniejsza ode mnie. Żeby jeszcze było
sie o co złościć. Jakoś udało mi się pokonać irracjonalną zazdrość,
powoli zaczynam wierzyć, że on mnie naprawdę kocha i jest mu ze mną
dobrze (tak twierdzi - mam nadzieję, że nie kłamie), ale dostaje
szału, gdy nie zrobi czegoś, co obiecał. Ostatnio poszło o remont
łazienki - zaczęło sie od moich słów "Kiedy zaczniemy ten remont?"
Domyślacie sie pewnie, jak sie skończyło. Taki przykład - W
niedzielę byliśmy na dalekim spacerze w lesie i prawie by mu się
oberwało, że w tym lesie same wysokie drzewa i nie ma gdzie zrobic
siusiu. Kiedyś byłabym zła, obrażona, że on nie biega za mną i nie
sadzi krzaczków, pod którymi mogłabym się wysikać. Teraz udało mi
się to opanować. Zdaję sobie sprawę, że jestem bardzo słaba i
niewiele potrafię. Ale się staram. Jeszcze dwa tygodnie temu byłam w
ciąży - niestety musiałam iść na zabieg. W czasie 2 miesięcy stanu
błogosławionego ani razu sie nie zdenerwowałam. Zrobiłam to zaraz po
zabiegu - dokładnie czwartego dnia po. Więc moze posiadanie dziecka
byłoby dla mnie rozwiązaniem? Moze i tak. tylko z drugiej strony jak
wychowam swojego maluszka - taka poharatana, niecierpliwa, złośnica
z niewyparzonym językiem?