Re: kobieta DDA w stałym związku
> Wpadanie w furie to uzależnienie od napięcia.
Czy ktoś z Was znalazł sposób, żeby się od tego UNIEZALEŻNIĆ?
Sabotowanie własnego związku wywoływaniem kłótni, bo jest "za spokojnie" już mi
wychodzi bokiem :(
> Ćwiczę powstrzymywanie się od wypominania, prowokowania. Czasem się udaje.
Wypominanie jest ostatnio moim "hobby". Robię dokładnie to, czego nie cierpię u
mojej współuzależnionej matki - chodzę po domu i marudzę, że ON jest taki a
siaki. Wypominam też miesiącami jego - w moim mniemaniu - niewłaściwe
zachowanie. Jak z tym skończyć?
> powoli zaczynam wierzyć, że on mnie naprawdę kocha i jest mu ze mną
> dobrze (tak twierdzi - mam nadzieję, że nie kłamie), ale dostaje
> szału, gdy nie zrobi czegoś, co obiecał.
Mój facet też twierdzi, że mnie kocha i nie zamieniłby mnie na żadną inną. Nie
zrobił niczego, co by te słowa podważało. A jednak ja się asekuruję, ciągle
ubezpieczam, trzymam swoje sprawy niektóre w tajemnicy, bo się przeraźliwie
boję, że mnie oszuka i wykorzysta. I robię awantury o każdą niespełnioną
obietnicę, nawet w mega błahych sprawach. Paranoja.
Czuję się z tym okropnie. Czuję, że robię mu straszną krzywdę takim zachowaniem,
bo on jest dla mnie dobry i troskliwy. Ale nie nadąża za moimi zmianami
nastrojów. Nie rozumie mojej niestabilności emocjonalnej, a wręcz się jej boi.
Jak żyć w związku, żeby nie zwariować????
--
life is good :)