Re: kobieta DDA w stałym związku
Lęk przed opuszczeniem akurat jest chyba większy u niego... on nie jest DDA, ale
też miewa bardzo dziwne zachowania. Np. każdą mniejszą lub większą sprzeczkę
kończy wnioskiem, że i tak nam nie wyjdzie, że ślub jest bez sensu... Potem
twierdzi, że to tylko słowa, a fakty są takie, że bardzo chce ze mną być.
> lek, strach, ze mnie opusci, i ze jak mnie
> jeszcze nie opuscil to pewnie niedlugo sie rozmysli,
o tym akurat nie myślę :)ufam?
> jak mnie nie ma obok niego, ze pewnie umawia sie z innymi
To jest dla mnie najgorsze.Bo z jednej strony zakodowałam sobie słowa mojej
przyjaciółki, że jak się jest szczęśliwym, to się tak często nie płacze (????).
I ten mój płacz mnie przeraża (czy jestem szczesliwa? może to wina partnera, że
ryczę? ).
Z drugiej strony, widzę, że mój płacz jest najczęściej nieadekwatny do sytuacji.
Płaczę z żalu, z poczucia opuszczenia, w reakcji na krytykę, na złe słowo...
Normalnie jak jakaś ofiara losu. Albo jak dziecko. I wtedy myślę, że w każdym
innym związku, czy sama, też bym płakała...
> plakanie dosc czesto - to chyba z napiecia lekowego, bole glowy itd
Wczoraj to samo napisał mi mój facet. Genialne :)
> i ze swiat sie nie zawali jak troche poczekam i zobacze co sie
> stanie.
U nas trochę trudno nie myśleć, bo rozmowy o małżeństwie i naszej przyszłości
jakby wynikają z perspektywy rychłego ślubu.
> no i jeszcze zamiast myslec o tym co bedzie ze piec lat, zaczelam
> sie skupiac na dzisiaj
>
--
life is good :)