Dobrze Cię rozumiem. Jestem DDA i do czasu aż nie weszłam w stałe związki to nie widziałam większego problemu, byłam zadowolona z tego jaka jestem, problemy zaczęły się dopiero w stałym związku i tylko się pogłębiały. Mimo to pobraliśmy się i od roku jesem żoną. I od roku jestem nieszczęśliwa, unieszczęśliwiając zapewne i mojego męża, z tego wszystkiego poszłama niedawno na terapie, bo nawet nie wiedziałam ze jest coś takiego jak DDA. A objawy miałam dokładnie takie same-nadwrażliwość, płakanie przy byle okazji, traktowanie codziennych problemów jako katastrofy i powodu do rozstania, niewytłumaczalny smutek. Twraz coraz lepiej siebie rozumiem i próbuje nad sobą pracować a przynajmniej zauważać te schematy zachowań u siebie, ale to jest trudne,wiem że jeśli mi mąż w tym nie pomoże (a ma on też własne problemy) to będzie niewesoło...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.