Dodaj do ulubionych

Czy słychać coś o leku na torbielowatość?

05.10.07, 18:36
Badania na myszach, badania na ludziach, procedury, może ktoś coś słyszał... Długo jeszcze?
--
Jaenada.
Edytor zaawansowany
  • trufla3 08.10.07, 23:34
    nic nie słyszałam ale chyba kiedyś Arni o tym opowiadał, powołując
    się na jakieś źródła. Też jestem zainteresowana tematem .
    ........
    Trufla i jej kuchnia
  • morgana_le_fay 11.10.07, 18:40
    No, to czekamy razem... Jakby ktoś coś wiedział, niech szybciutko da znać.
    --
    Jaenada.
  • trufla3 11.10.07, 21:39
    Póki co, w środę mam nakłuwanie torbieli. Najgorsze jest czekanie na
    wynik histopatologiczny.
    ........

    Trufla i jej kuchnia
  • morgana_le_fay 14.10.07, 17:27
    Uuuuu! No to faktycznie. Mnie jeszcze nery nie nakłuwali ale jestem właśnie po kolejnej biopsji guzka tarczycy. I też czekam na wynik... No, to znowu czekamy razem...
    Będzie OK! Zobaczysz. Pochwal się zdrówkiem jak już dostaniesz wynik!
    --
    Jaenada.
  • snajper55 24.10.07, 23:18
    trufla3 napisała:

    > Póki co, w środę mam nakłuwanie torbieli. Najgorsze jest czekanie
    > na wynik histopatologiczny.

    A po co Ci je nakłuwają ? Badanie histo ? Jakieś eksperymenty ? ;)

    S.
    --
    Na nic płacze, na nic krzyki,
    Koniec przygód Fiki Miki.
  • trufla3 25.10.07, 00:01
    Torbiele powyżej 6 cm. mi nakłuwali. Na prawej mam tej wielkości
    dwie. Lewej nie ruszają , bo są małe.
    Snajper ja nie wiem czy to są eksperymenty ale skoro chodzę do
    lekarza to myślę, że nie chce mi zrobić krzywdy a jedynie pomóc.
    Jestem zawsze sceptycznie nastawiona na eksperymenty, więc nie
    zaprzestaję na wizycie u jednego lekarza. Fakt, mam jednego
    prowadzącego ale czasami wolę poddać analizie wyniki, dodatkowo
    innemu lekarzowi.
    Po ostatnim usg lekarz mówił o jakiś grupach. W czasie nakłuwania
    płyn okazał się przezroczysty, więc poprzestali na cytologi.A histo
    miałam 2 lata temu.
    .........

    Trufla i jej kuchnia

  • snajper55 25.10.07, 01:43
    trufla3 napisała:

    > Torbiele powyżej 6 cm. mi nakłuwali. Na prawej mam tej wielkości
    > dwie. Lewej nie ruszają , bo są małe.
    > Snajper ja nie wiem czy to są eksperymenty ale skoro chodzę do
    > lekarza to myślę, że nie chce mi zrobić krzywdy a jedynie pomóc.

    Ależ oczywiście masz rację. :) Ja się spotkałem z twierdzeniami, że likwidacja w
    ten sposób torbieli nic nie daje i nie jest w 100 procentach bezpieczna. Dlatego
    się dziwię. No ciekawy jestem. :)

    > Jestem zawsze sceptycznie nastawiona na eksperymenty, więc nie
    > zaprzestaję na wizycie u jednego lekarza. Fakt, mam jednego
    > prowadzącego ale czasami wolę poddać analizie wyniki, dodatkowo
    > innemu lekarzowi.
    > Po ostatnim usg lekarz mówił o jakiś grupach. W czasie nakłuwania
    > płyn okazał się przezroczysty, więc poprzestali na cytologi.A histo
    > miałam 2 lata temu.

    Tylko co te badania lekarzom dały ? Każda taka ingerencja to jednak jakiś tam
    promil ryzyka. A zysk z tego jaki ? Wiesz ?

    S.
    --
    Na nic płacze, na nic krzyki,
    Koniec przygód Fiki Miki.
  • trufla3 26.10.07, 01:25
    zysku żadnego. Jestem ciągle w martwym punkcie. Ale jestem osobą,
    która żyje jak każdy. Uprawiam sporty, spotykam się z ludźmi, żyję
    pełną piersią.
    Cieszę się, że nerki funkcjonują mimo, iż są jak winogrona. U mnie
    dodatkowym minusem jest nadciśnienie tętnicze, które niestety
    wariuje mimo podawania leków. Mam zmienione tabsy ale czasem i one
    nie gwarantują normy. Bo jak można mówić o normalnym ciśnieniu, gdy
    pomimo brania leków masz 180/120. Pomijam skrajne przypadki, gdy
    drętwieje szczęka i żresz podwójną dawkę.
    Mówiłeś o likwidacji torbieli. Czy jest bezpieczna? nie wiem ale
    zdaję sobie sprawę, że jest to walka z wiatrakami. Ściągane torbiele
    i tak napełniają się kolejnymi płynami. Jednak wierzę lekarzom ,że
    nie chcą zrobić mi krzywdy a jedynie pomóc.
    O jakim ryzyku mówisz Snajper?
    .........
    Trufla i jej kuchnia



  • snajper55 26.10.07, 13:12
    trufla3 napisała:

    > zysku żadnego. Jestem ciągle w martwym punkcie. Ale jestem osobą,
    > która żyje jak każdy. Uprawiam sporty, spotykam się z ludźmi, żyję
    > pełną piersią.
    > Cieszę się, że nerki funkcjonują mimo, iż są jak winogrona. U mnie
    > dodatkowym minusem jest nadciśnienie tętnicze, które niestety
    > wariuje mimo podawania leków.

    To niestety standard. Też tak miałem. Ciśnienie normuje się na początku dializ,
    jeśli do dializ kiedyś w ogóle dochodzi.

    > Mam zmienione tabsy ale czasem i one
    > nie gwarantują normy. Bo jak można mówić o normalnym ciśnieniu, gdy
    > pomimo brania leków masz 180/120. Pomijam skrajne przypadki, gdy
    > drętwieje szczęka i żresz podwójną dawkę.
    > Mówiłeś o likwidacji torbieli. Czy jest bezpieczna? nie wiem ale
    > zdaję sobie sprawę, że jest to walka z wiatrakami. Ściągane
    > torbiele i tak napełniają się kolejnymi płynami.

    No właśnie tak mi tłumaczono.

    > Jednak wierzę lekarzom ,że nie chcą zrobić mi krzywdy a jedynie
    > pomóc.

    Ja też im zawsze ufałem i źle na tym nie wyszedłem. :))

    > O jakim ryzyku mówisz Snajper?

    Mówiono mi o możliwości zwykłego zakażenia przy takiej likwidacji torbieli. Ale
    to jest istotne niebezpieczeństwo dopiero wtedy, gdyby tak chcieć walczyć z
    torbielowatością i nakłuwać, nakłuwać, nakłuwać...

    S.
    --
    Na nic płacze, na nic krzyki,
    Koniec przygód Fiki Miki.
  • morgana_le_fay 02.11.07, 22:23
    Mój guzek tarczycy łagodny. :)


    Co do nakłuwania mam takie samo zdanie jak Wy. Mój nefrolog twierdzi, że jak długo można, należy tego unikać na wszelki wypadek. Mnie raz jedna torbiel pękła sama i ten płyn się później gdzieś wessał. W sumie niezły patent, tyle, że ból potworny przez kilka dni i gdyby tak chciały pękać, to człowiek by zariował.

    Powiedz Truflo, czy to Twoje nadciśnienie jest na prawdę aż tak lekooporne? Czy bierzesz duże dawki, różnych leków? Może właśnie trzeba jeszcze trochę poeksperymentować i dobrać inny zestaw? Mnie mój nefrolog dobierał komplet leków nadciśnieniowych około dwóch lat, a od tamtej pory miałam już kilka modyfikacji. Ja biorę na stałe 4 różne leki z różnych grup. Ciśnienie mam w normie, lub okresowo za niskie, dodatkowo zmiany w dystrybucji serotoniny :(, więc trochę to męczące ale przynajmniej nie stwarza niebezpieczeństwa dla nerek.


    --
    Jaenada.
  • trufla3 03.11.07, 22:10
    no to wspaniałe wyniki mamy. U mnie płyn białkowy bez elementów
    komórkowych. Komórek atypowych nie ujawniono.Cieszę się strasznie.
    Co do leków to eksperymentuje z lekarzem. Jak na razie z mizernym
    skutkiem. Na dzień dzisiejszy bisocard i tertensif mam przepisany.
    Po wybraniu tych leków mamy przejść na inne. Te brałam około 5/6
    miesięcy ale jak widać ciśnienia mi nie unormowały.
    Wcześniej brałam metocard, w ciaży dopegyt i jeszcze jakiś lek,
    której nazwy nie pamiętam. W ciąży pomimo podawania leków i tak
    dopadła mnie gestoza i leżałam w szpitalu. Urodziłam przez c/c.
    ..........
    Trufla i jej kuchnia
  • morgana_le_fay 04.11.07, 11:47
    Gratulacje i tak trzymać!

    C/c to chyba u nas norma. I bardzo dobrze, przynajmniej ani dzieciaki ani nasze nery nie wymęczone.

    Ja też leczenie nadciśnienia zaczynałam też od metocardu. To było bardzo dawno, kiedy wybór leków był dużo skromniejszy. Brałam go długo, głównie z przyzwyczajenia i młodzieńczego przekonania, że im mniej będę o swojej chorobie myśleć, tym lepiej się będę czuć. Kiedy dotarłam do prawdziwego nefrologa, trochę się złapał za głowę, bo ciśnienie miałam zwariowane, nie do opanowania, a do tego jakieś telepki, puchnięcie i znacznie powiększoną lewą komorę serca. Wtedy spokorniałam i zaczęliśmy eksperymenty z doborem leków. Główny przełom w leczeniu nastąpił kiedy włączyliśmy Diovan - wówczas całkowitą nowość, nieomal nieznany przez lekarzy i w aptekach. Dołączyliśmy tertensif, ale ponieważ wypłukiwał mi potas, zastąpilismy go spironolem. W tej chwili biorę też Bisocard, a od jakiegoś czasu niewielką dawkę hydrochlorotiazydu. Ilość leków powolutku rośnie. W tej chwili są już 4 brane jednocześnie. Leki są z óżnych grup, żeby nadciśnienie niejako złapać od każdej strony. Zdaję sobie sprawę, że to nie koniec i za jakiś czas może dojść następny lek. Ważne jednak, by za wszelką cenę trzymać ciśnienie w karbach, żeby nie rozwalało nerek.

    Pozdrawiam
    --
    Jaenada.
  • arnie31 24.11.07, 16:27
    Czołem:)
    nic nie słyszę o leku poza tym co wczesniej pisałem,ale można
    sprawdzac na stronkach pkdiet.com/ itp.
    U mnie wszystko na razie dobrze:)
    trzymajcie się

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka