Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Polonia   Holandia-Polska bez cenzury   Re: Korespondencja z...

Re: Korespondencja z Australii

Autor: mister1 18.04.10, 09:09
Cos jest tu jednak nie tak z tymi wiezami,poniewz zabijanie odbywa
sie tylko na przelomie marca i kwietnia,raptem jakies 4 tygodnie w
roku, wiec co sie dzieje z tymi wiezami przez reszte roku???
Aborygeni zabijali tylko w potrzebach konsumpcyjnych,a nie
komercyjnym. Ech,o nienormalnosci w dewastacji Natury slyszy sie
tutaj wszedzie.Opuszczamy Bruny Island,a ja,majac 20 minut na
przyplyniecie promu,biegne do miejscowego Kiosku,tak sie nazywa,i
zamawiajac kawe dostaje jakies pol kilo jagod od mlodego
sprzedawcy,ktory mowi mi,ze kilka tygodni temu przejal ten business
od kanadyjskiej Polki o imieniu Krysia.Krysia miala dosyc
oddalenia,samotnosci i sprzedala ten Kiosk w rece mlodego oddanca
kioskowego interesu.Po wyladowaniu na "stalym ladzie" wracamy na
farme owczych serow w poszukiwani karolinowych okularow,ale tam jest
juz wszystko zamkniete.Po tych bezowocnych poszukiwaniach cofamy sie
w strone Hobart szukajac jakiegos noclegu. Zakwaterowanie znajdujemy
u starszego, wytatuowanego, i niesamowicie zakolczykowanego Anglika
mieszkajacego tam razem z indonezyjska zona.Przesmieszna para,ktora
daje nam przyzwoity rabat za pozne przybycie.Raniuenko,o 6.45
wyruszamy do Hobart,zeby znalezc jaki miejsce do
parkowania przed salamankowskim otwarciem.Dostajemy,jako ranne
ptaszki,piekny parking w poblizu Marketu za jedyne $3 na caly dzien i
sprawdzajac,gdzie sa toalety udajemy sie na zwiedzanie okolicy.W tej
meskej toalecie zauwazylem zlotawa dwudolarowke,lezaca pod nogami
siusiajacych na ladna, nierdzewna sciane placzu wiec postanowilem
"dorzucac" ukradkiem do tej dwudolarowki po 10 centow poczynajac od
nastepnego siusio-pojscia.Rozdzielamy sie z Karolina umawiajac sie za
kilka godzin w miejscu obopulnego wybrania.Na markecie kupuje
swiezutenkie jagody,maliny oraz przepyszne,tasmanskie czeresnie i
delektuje sie tymi owocowymi swiezosciami ogladajac rzemioslo
tasmanskiego producenta. Do meskiej toalety, podczas tych kilku
godzin marketowania,chodze jeszcze 4 razy i nie tylko,ze nikt nie
podniosl tych pieniazkow,ale jakis koles dolozyl jeszcze dolara z
drugiej strony tej dwudolarowki. Karolina zagubila sie kompletnie
podczas marketowego shoppingowania i musialem sciagac Ja
telefonicznie w umowione miejsce spotkania.Czekala
przy innym rogu,z innym zespolem i innymi sprzedawcami,ale bylo
pieknie i cieplo wiec powedrowalismy na wspolna kawe i duzego
kartofla z salatka, ogladajac podczas konsumpcji wyczyny mlodej
dziewczyny z dwoma kolami "hula hop".Wystep robila do swojej,cd-sowej
muzyki stojac na jakims podwyzszeniu, a kolami krecila naprawde
sprawnie.Z pobliskiego stolika,jakis podchmielony Aussi(czyt.- Ozi)
probowal podrywac kobiety bedac glosnym,ale nie
wulgarnym,podrywaczem.Rechotal sie sam ze swoich podrywajacych
opowiastek, przegladajac sie od czasu do czasu ukradkiem w
kieszonkowym lusterku.Nie byl pewien swojego wygladu,a kontroli nad
swoja powierzchownoscia stracic nie mogl.Zaczepial i Karoline,ale
wypisywala kartki pocztowe wiec Go zbyla.Nie nalegal.Po kilku piwach
lubil byc w centrum kobiecego zainteresowania.Z Hobart udajemy sie na
spotkanie z przyjaciolka Karoliny,June,ktora odwiedzilismy wczesniej
w Devonport,a ktora przjechala do Hobart na krykietowy mecz
swojego syna.Mamy pojechac do Jej siostry,ktora mieszka gdzies
niedaleko od Hobart na 20 hektarach wzgorzowej ziemi, kupionej 19 lat
temu za wygrana w lotto.Jestesmy umowieni z June na drodze szybkiego
ruchu. Ma czekac na nas w niebieskim aucie,i wiemy,ze nie mozemy Jej
przeoczyc.Dziwne umowienie,ale tylko jeden taki samochod byl na
poboczu wiec nie bylo specjalnego problemu ze znalezieniem.Mkniemy
bocznymi drogami w dwa samochody do dosyc zagmatwanego dojazdu
posesji Denny.Denny jest trzecia, najstarsza sistra z
szesciosiostrowego rodzenstwa i choruje na raka szpiku kostnego,ale
traktuje te swoja chorobe z usmiechem. W domu ma dwa olbrzymi
owczarki niemieckie.Suka,po wstepnym zapoznaniu, patrzy mi badawczo w
oczy.Gosh,moze ona cos wie o mnie czego ja nie wiem i chce mi to
jakos przekazac,albo podejrzewa mnie o cos? Gospodyni zapewnia
mnie,ze z psami jest wszystko OK,ale ja wole byc ostrozny.Ide pozniej
na posesyjny spacer,ale tylko ten meski,dlugowlosy
owczarek wedruje
ze mna.Krotkowlosa suka oddaje sie slonecznemu nagrzewaniu,pilnujac
drzwi wejsciowych,ktorych i tak nikt nie ma zamiaru forsowac.Ogladamy
przepieknie polozona posesje, i jakies 20-cia kilometrow okolicy
roztacza sie przed naszymi oczami z cudnym widokiem turkusowej
zatoki.Kobiety zapraszaja mnie do jadlodajni na gigantycznego, a'la
pizzerowskiego pieroga.Jestem w stanie zjesc tylko polowe.Nocujemy u
Denny.

Buzia Zbyszek
P.S.Zdjecie ...095 jest zrobione z ogrodu Denny,a ...094 jest ujeciem
kawaleczka tylu Salamanca Market. Zdjecia ...097 i 98 sa z wejscia do
tej galerii z ta gigantyczna,stumetrowa rzezba,ale tam,do tej rzezby,
dotrzemy dopiero w nastepnym emailu.



































Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.