Tak się zastanawiam, czy w naszym mieście jest aż tak źle, że małżeństwo pracujące jako nauczyciele MUSI dorabiać na etatach ratowników? Jesteśmy chyba ewenementem na skalę kraju, skoro brakuje ludzi do pracy i biedni mieszkańcy muszą się poświęcać (nikt inny z pewnością nie chciał podjąć się tej jakże niewdzięcznej pracy). Nie wspominając o innych ciekawych przypadkach basenowych...Nowa inwestycja=nowe możliwości dla starosty i jego kliki. Kiedyś to przynajmniej trochę się maskowano, a dziś?
Wie ktoś może o co w tym wszystkim chodzi? Może się mylę.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.