trasa kombinowana przemysl-lwow-czerniowce-suczawa
wczoraj mialem przyjemnosc przejechac te trasa po raz kolejny. i chyba juz
ostatni, bo zaczyna mnie ona wqrzac.
przejscie piesze w medyce bylo zadziwiajaco puste: na polskiej odprawie lekki
tlumek, na ukrainska czekalem moze 3 minuty.
za granica, w szeginiach nie moglem znalezc zadnego busika, ktory by jechal do
moscisk 2. jeden kierowca zaproponowal mi podwoz na 40 hrywni. kazalem mu
pocalowac mnie w nos. oczywiscie nie o nos mi chodzilo.
za 8,50 hrywni pojechalem do lwowa busikiem w bezsensownym scisku.
bezsensownym, bo gdyby pazazerowie poukladali swoje torbiszcza z glowa, to
wszystkim by bylo dobrze. ale nie poukladali. zonk.
bilety na pociag nr 76 relacji przemysl-czerniowce, odjazd 22.40 sprzedawane sa
dopiero od godziny 21. trzeba czekac. piwo 'bila noch' doskonale osladza
czekanie. bilety podrozaly - 'kupejny', czyli sypialny kosztuje 37 hrywni,
zamiast 25. na plackarte dawno nie ma miejsc. mozna jechac 'obszczym', czyli
trzecia klasa, ale nie polecam.
w kupejnym posciel pierwszej czystosci kosztuje 11 hrywien, a drugiej - 9. nie
roznia sie za bardzo. lepiej wziac wlasny spiwor.
w czerniowcach taksowkarz chce ode mnie 20 hrywien za kurs na dworzec
autobusowy. zgadza sie na 15. i tak za duzo.
na dworcu autobusowym juz jeden wspolpasazer czeka, ale dyzurny kontrabandzista
stroi fochy, ze z dwiema osobami nie bedzie do suczawy jechal. ech, gdzie te
slodkie czasy, kiedy i w pojedynke brali, i foch nie stroili. nikogo wiecej nie
ma. transport za 10 dolca odpada.
po dlugich i wyczerpujacych negocjacjach z taksowkarzami zgadzamy sie na 15
dolca za kurs do samej granicy. w porubnem stoimy obok granicznej bramy i
lapiemy stopa dalej. zabieraja nas inni przemytnicy, ale tylko do seretu, za
darmo, jesli przyznamy sie do czterech kartonow fajek przy odprawie. zgoda.
w serecie kiepsko sie lapie stopa, zwlaszcza w niedziele o 6 rano. w koncu ktos
nas zabiera do suczawy, ale tylko do dworca kolejowego.
7.20 odjezdza zatloczona 'blekitna strzala' do bukaresztu. tylko w rumunii da
sie wymyslic, zeby dlugodystansowe odcinki obslugiwac autobusami szynowymi. 57
ron, z bolem serca, ale za to przyjazd do bukaresztu 14.06. siedem godzin z
tylkiem na sztywnym fotelu, siedzac na bacznosc, w paciagu, ktory udaje
elegancki. boze, jacyz ci ludzie spieci. zupelnie inaczej sie zachowuja w
normalnych pociagach, gdzie mozna i slonecznik zjesc, i na poldoge pestki
wypluwac. a tu...?
dodatkowa informacja. od poczatku wrzesnia we wszystkich rumunskich pociagach
obowiazuje calkowity zakaz palenia. przedzialow dla palacych brak. ciezkjie
czasy nastaly dla palaczy...