Dodaj do ulubionych

Życie i praca w Rumunii ?

16.07.06, 23:23
poszukujemy z mężem Polaków żyjących i pracujących w Rumunii, gdyż mój mąż
(być może z całą naszą rodziną) zamierza przenieść się do pracy do
Bukaresztu. Dlatego chcielibyśmy zasięgnąć języka odnośnie warunków życia,
cen, wynajmu mieszkania, anglojęzycznych szkół dla dzieci itp.
--
sylwka35
Edytor zaawansowany
  • 17.07.06, 10:14
    witam
    niedlugo minie rok jak zamieszkalam z mezem i dzieckiem w rumunii przyciagnela
    nas tutaj rowniez praca meza
    co do warunkow zycia to wszytsko zalezy czego oczekujemy ale mysle ze rumunia
    nie rozni sie od Polski jezeli chodzi o zycie ceny troszke nizsze ale za to
    drozsze mieszkania i media jezeli chodzi o szkoly to niestety nie wiem mam
    dziecko malutkie ale napewno takie w bukareszcie sa
    rumunia to bardzo przyjazny kraj ludzie mili sympatyczni pomocnii
    optymistycznie nastawieni do zycia jak wyjezdzam na kilka dni do Polski to
    tesknie o dziwo za tym zyciem tutaj :))))
    z racji zawodu mojego meza narazona jestem na czeste zmienianie miejsca
    zamieszkania ale porownujac wawe londyn czy prage z bukaresztem nie wiem
    dlaczego ale wlasnie w rumunii mieszka mi sie najlepiej
    pozdrawiam
  • 17.07.06, 11:55
    Dzięki Wiktorko99 za odpowiedź - to mnie pocieszyłaś. Ja jestem strasznym
    łazikiem i taki wyjazd to byłaby dla mnie przygoda życia, tym bardziej, że nie
    pracuję, zajmuję się domem, więc zawsze to jakaś odmiana. Co prawda nie znamy
    jeszcze szczegółowo kontraktu i do końca nie wiadomo, czy pojedziemy tam razem
    (co dla mnie byłoby najlepszym rozwiązaniem), czy jednak mąż pojedzie bez nas -
    sprawa ma się wyjaśnić w przeciągu 2 tygodni. Mamy trójkę dzieci (2 x 10 lat, 1
    x 14 lat) i obawiam się, że kwestia szkół może być problemem zaporowym przy
    wyjeździe całej rodziny, bo w rachubę wchodziłby raczej szkoły anglojęzyczne, a
    te mało nie kosztują.
    Poczytałam trochę wpisy na tym forum i widzę, że wiele osób chawli sobie życie
    w Rumunii. Byłam też na forach anglojęzycznych i spotkałam tam np. wiele osób z
    USA, które chciały wyjechać właśnie do Rumunii do pracy.
    Czy mogłabyś jeszcze tak w przybliżeniu podać ile miesięcznie wydaje się na
    życie w Bukareszcie (ile kosztuje wynajem mieszkania, opłaty, wyżywienie, tak
    jak w waszym przypadku 3 osób)- to też dałoby mi jakiś obraz na ile pensja męża
    mogłaby zaspokoić nasze potrzeby i czy ma sens burzenie życia dzieci, wyrywanie
    ich ze szkół w zupełnie nowe środowisko, czy jednak lepiej się przemęczyć
    (gdyby kontrakt miałby być na 2 lata, bo możliwy jest też pobyt 3-letni) i być
    po prostu częstym gościem na lotnisku w Bukareszcie.
    A tak przy okazji, to jakimi liniami latasz do Polski, bo szukałam w tanich
    liniach i nie znalazłam żadnych połączeń, więc obawiam się, że pozostają tylko
    kursy normalnymi liniami.
    --
    pozdrawiam,
    sylwka35

    ps. a tak przy okazji to już miałabym jakąś koleżankę na tej obcej ziemi :-))
  • 17.07.06, 14:07
    ja na poczatku bylam przerazona wyjazdem do bukaresztu nie znalam rumunii a z
    opowiesci znajomych to kraj biedy itp. ogolnie znajomi stwierdzili ze
    zwariowalismy ze podjelismy taka decyzje ale dzis nie zaluje a znajomi w tym
    roku juz druga para przyjechala wlasnie do rumunii na wakacje i sa mile
    zdziwieni jak tutaj zyja ludzie
    co do oplat i ogolnie zycia ja jestem w dosyc komfortowej sytulacji bo za dom
    placi firma meza nie wiem dokladnie ile to jest bo oni nam wynajmowali placimy
    tylko za media i tak w przyblizeniu wychodzi to ok 80-100 euro w tym jest
    rowniez oplata za strzezone osiedle na ktorym mieszkamy
    co do oplat zywnosciowych t jak pisalam ceny sa podobne do naszych i tak
    miesiecznie to chyba nie tracimy wiecej niz 300 euro (pisze w euro zeby Ci bylo
    latwiej przeliczyc) z tym ze moj maz czesto je w biurze lub na miescie w domu
    malo jada
    co do linii lotniczych to niestety z polski jest to tylko LOT
    z moich obserwacji wynika ze rumunia jest tansza niz polska dlatego mysle ze
    nie powinnas sie obawiac zycia tutaj :)
  • 17.07.06, 16:28
    tak, jak pisałam wczesniej, nie obawiam się takiej zmiany - uwielbiam wyzwania,
    podróże, odkrywanie nowych krajów. Tak naprawdę to największym problemem dla
    nas jest edukacja naszych dzieci. Za wynajem mieszkania będzie płacić firma
    męża, natomiast opłaty za szkoły dla dzieci może zawierać kontrakt, natomiast
    jeśli nie, to będziemy musieli płacić z własnej kieszeni i tutaj jest główny
    problem. Z drugiej strony nie bardzo usmiecha mi się pozostanie w kraju bez
    męża, a dla niego ten wyjazd jest szansą na nowe doświadczenia, a dzięki nim
    otwierają się dla niego nowe możliwości. Narazie musimy spokojnie poczekać - w
    ciągu 2 tygodni mamy poznać dalsze szczegóły i wtedy dopiero staniemy oko w oko
    z przeciwnikiem. Ja jednak będę trzymać kciuki, aby udało nam się wyjechać w
    komplecie, bo takie życie oddzielnie na dłuższą metę byłoby dla mnie czymś
    starsznym.
    A na razie dziękuję za info.
    --
    sylwka35
  • 17.07.06, 22:40
    W Bukareszcie sa miedzynarodowe szkoly, widzialem reklamy na miescie... Tyle ze ten temat jeszcze mnie nie dotyczy, wiec nie interesowalem sie zbytnio. Jak jeszcze taki plakat zobacze, to spamietam www i dam znac. Tymczasem sprobuj poguglac "internatonal school bucharest" albo podobne.
  • 17.07.06, 23:02
    Wiktorka napisala:
    > z moich obserwacji wynika ze rumunia jest tansza niz polska dlatego mysle ze
    > nie powinnas sie obawiac zycia tutaj :)
    coz, ja mam odwrotne wrazenie... podczas zakupow wydaje tu znacznie wiecej niz w polsce lub niemczech na podobne produkty. generalnie, by utrzymac podobny, (sredni u nas) "poziom zycia" do tego, ktory mialem, gdy mieszkalem w rzeszowie, czy berlinie, w bukareszcie musze wydac wiecej kasy. rzeczy, ktore u nas sa atrybutami klasy sredniej, tutaj wydaja sie "de lux". mieszkania, sprzet domowy, jedzenie... ok, ktos mi powie, ze u nas nie ma klasy sredniej. odpowiem mu: jest ona w polsce na pewno liczniejsza, niz w rumunii.
    ale nie boj sie sylwko, da sie tu zyc:) i nawet jest calkiem zabawnie czasami...
  • 17.07.06, 23:43
    Napisalas:
    > A tak przy okazji, to jakimi liniami latasz do Polski, bo szukałam w tanich
    > liniach i nie znalazłam żadnych połączeń, więc obawiam się, że pozostają tylko
    > kursy normalnymi liniami.

    tanie linie pojawia sie tak, jak i u nas: po przystapieniu do Ewrosojuza. A to juz tylko piec miesiecy!
  • 18.07.06, 09:22
    ja moze za bardzo porownuje prage londyn i warszawe i naprawde bukareszt
    wychodzi mi najtaniej na poczatku przeliczalam wszystko na zlotowki ale teraz
    wiem ze to bez sensu skoro placimy ich waluta moj maz jest anglikiem i kazde
    miasto porwnujac z londynem bedzie o wiele tansze
    co do cen mieszkan to ceny sa na poziomie cen warszawskich
  • 18.07.06, 22:39
    WITAM!!!
    Co do wynajmu mieszkan to nie zgodze sie z kolezanka. W Bukareszcie wynajecie
    mieszkania jest duzo drozsze niz w W-WA. www.eurohouse.ro/ - to adres
    strony na ktorej mozna zobaczyc oferty mieszkan i domow w Bukareszcie (sa to
    oferty dla troszke bardziej zamoznych),strona jest dostepna w kilku jezykach
    wiec nie powinno byc problemow z zapoznaniem sie z ofertami.I jeszcze jeden
    adresik stronki na ktorej znajdziecie oferty wynajmu mieszkan dla szerszej
    grupy klijentow (strona jest dostepna w j.angielski i rumunskim)
    www.eimobiliare.ro/index.html.Moze te stronki komus pomoga :)
    Pozdrawiam forumowiczow!
  • 20.07.06, 09:00
    witam
    kilka miesiecy temu chcielismy kupic jakies mieszkanie lub maly domek w
    okolicach wybrzeza rumunskiego ,prawie miesiac borykalismy sie z biurokracja
    rumunow gdyby nie znajomi z tego kraju to pewnie nic bysmy nie zrobili ale
    zrezygnowalismy z kupna za to wynajelismy domek blisko morza za ok 1000 euro za
    4 tys w zyciu bym w Polsce takiego domu nie wynajela w wawie a co dopiero nad
    naszym polskim wybrzezem
    stad moja opinia ze ceny sa nizsze tutaj niz w polsce
    pozdrawiam
  • 27.07.06, 22:28
    Ppracowałem przez 10 miesięcy w Bukareszcie wracając co 1,5 miesiąca na 2-3 dni
    do Polski i wszystkie podróże odbyłem... pociągiem. Różnymi pięknymi górskimi
    trasami zwiedzając przy okazji parę ciekawych miejsc - trochę dłużej ale taniej
    i duuużo ciekawiej - polecam.
    WK
  • Gość: malgorzata IP: *.wave.com.pl 02.05.15, 09:25
    Witam Sylwio,
    Przypadkowo trafilam na Twoj wpis z 2006roku odnosnie planowanego wyjazdu wraz z rodzina do Bukaresztu. Pozwolilam sobie napisac, gdyz dokladnie na tym samym etapie jestesmy z Mezem. Coreczki maja 7&9lat i oczywiscie chcemy dla nich jak najlepiej. Pytanie: czy Wasz wyjazd doszedl do skutku? Jesli tak, to cisnie mi sie do glowy wiele pytan. Bylabym wdzieczna za kontakt. We wtorek wylatujemy z Mezem do Bukaresztu. Maz bywa tam od dwoch miesiecy i wizja takie trybu zycia totalnie nam nie odpowiada.
    z gory dziekuje za odpowiedz, pozdrawiam,
    Malgosia :)
  • 18.07.06, 20:40
    hm, no to chyba już się nie mogę doczekać szczegółów kontraktu - wtedy będę
    wiedziała coś więcej i zapewne będę miała kolejne pytania. A na razie dzięki
    serdeczne. Mam coraz większe chęci na ten wyjazd.
    --
    sylwka35
  • 20.07.06, 12:11
    Witaj, może się zatem bliżej poznamy? Z jakiej firmy tu przylatujecie? Na jak
    długo i dokąd dokładnie? Pozdrawiam i zapraszam na 1 kawę w Rumunii, Robert
  • 20.07.06, 20:08
    mężowi zaproponowano kontrakt 2-3- letni (to ma być jeszcze dokładnie
    dogadane), biuro w Bukareszcie. Co do reszty rodziny, to jeszcze niestety nie
    wiemy i z drżeniem serca czekamy na te najważniejsze szczegóły.
    --
    sylwka35
  • 21.07.06, 11:14
    A więc odezwij się, na pewno możesz liczyć na pomoc i wspólną kawę. POzdrawiam.
    Zresztą już chyba próbowalaś chyba na GG - mój nr to 4620865.
  • 20.07.06, 12:07
    Zapraszm do rozmowy, mieszkam tu 2 lata prowadząc tu polską firmę. Tel. +40 740
    660 788, GG 4620865. Pozdrawiam, Robert
  • 20.07.06, 17:47
    WITAM!!!
    Robert to kiedy minela ta okragla rocznica????? Mi dopiero stuknelo 13- miesiecy
    pobytu w tym szalonym panstwie ;)).Mysle ze czas to jakos uczcic - oczywiscie
    narodowym trunkiem ;) (masz jeszcze to co mi przywiozles z Polski?)
    Pozdrawiam!!!
  • 21.07.06, 10:05
    odezwę się na gg, a na kawkę, jak już będziemy na miejscu, to baaarrrdzo
    chętnie.
    --
    sylwka35
  • 28.07.06, 07:20
    do trebora74 tzn Rysia z Rumunii!!!!:) popatrz znow sie spotkalismy!!hehehe
    pozdrawiam z Indii.... Rumunia wysiada w przedbiegach:) hehe .....tu sa dopiero
    cyrki!!!!:)....
  • 27.07.06, 17:41
    Witam,
    czy mozecie mi powiedziec jak wyglada sprawa pracy w Rumunii na sanowiskach w
    marketingu i biznesie? Mowie biegle po angielsku, niemiecku. Mam 2 lata
    doswiadczenia pracy w brytyjskiej firmie marketingowej oraz ponad 3 lata pracy
    zawodowej w Polsce w mediach. Studia w Polsce i na zachodzie. Na jakie
    wynagrodzenie mozna liczyc, jakie sa perspektywy zatrudnienia dla osob jak ja?
    Czy mozecie mi polecic strony gdzie moze szukac czegos?

    Pozdrawiam i dziekuje za pomoc z gory
  • 27.07.06, 22:42
    Nie bardzo sie orientuje, ale wiem ze w Bukareszcie przy bezrobociu 2-4% duzo
    latwiej jest znalezc prace niz w Warszawie i cudzoziemcy sa tu w cenie.
    Zobacz pod ten adres: www.ejobs.ro
  • 27.07.06, 22:30
    W Bukareszcie mieszka juz spora gromadka Polakow na roznych kontraktach lub z
    wlasnymi biznesami. My jestesmy tu juz od 3 lat i bardzo nam sie podoba, moze
    nie wszystko, ale ogolnie jestesmy zadowoleni. Ceny sa podobne jak w Warszawie,
    warunki zycia zalezne od tego gdzie sie mieszka. Szkol miedzynarodowych jest
    kilka i ciagle przybywa. Nasza corka chodzi do brytyjskiej i polecam www.ibsb.ro
    W Bukareszcie dziala tez szkola polska a zajecia sa raz w tygodniu oczywiscie
    na zasadzie uzupelniajacej.
    Jesli chcesz sie dowiedziec wiecej pisz na pryw. justyjab@onet.pl
    Ciesze sie, ze wciaz przybywa tu Polakow.
  • Gość: malgorzata IP: *.wave.com.pl 02.05.15, 09:35
    Witam serdecznie,

    Natknelam sie na Twoj wpis, Justyno, na forum, ktore czytam z entuzjazmem, mimo, ze jest sprzed paru lat. Obecnie od wyjazdu dzieli nas moje "tak". We wtorek Maz zabiera mnie na prawie tydz do Bukaresztu, by pokazac miejsce, gdzie lata regularnie od dwoch miesiecy. Taki tryb totalnie nie odpowiada naszym rodzinnym priorytetom. Corki maja 7&9lat, trzecia dopiero 8mcy, wiec temat szkol jest tym najwazniejszy. Polecasz szkole IBSB. Czy moglybysmy o niej porozmawiac? To jedna z listy szkol, ktore bierzemy pod uwage. Ale tak naprawde nie wiemy NIC. W przyszlym tygodniu mamy je odwiedzic, ale najbardziej wymierna bylaby rozmowa z Toba.
    z gory dziekuje za wszelkie podzielenie sie Waszym doswiadczeniem,
    Pozdrawiam,
    Malgosia :)
  • 28.07.06, 02:44
    Witam
    Mieszkam w Bukareszcie od kwietnia, mieszkałam przedtem w wielu innych krajach, ale takiego koszmaru
    jak w Rumunii nie widzialam nigdy. Żebrajace dzieci, stada wałęsajacych się bezdomnych psów, korupcja
    to źycie powszednie w Rumunii. Ceny jak w Warszawie za mieszkanie w "dobrej dzielnicy" ( o ile są takie)
    kosztuje ok 900euro (2 pokoje ok 50metrów).
  • 28.07.06, 07:15
    rozowo nie jest... ja co prawda nie mieszkam w bukareszcie lecz w wygnaj-
    dziurze, ale mam podobne odczucia. chociaz po paru latach przestalam juz na te
    negatywna strone zwracac uwage. przyzwyczajenie? znieczulica?
    --
    A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
    Migają światła rozmaitych możliwości.
  • 28.07.06, 07:12
    Polecam Rumunie. Pracowalem tam przez rok i bardzo milo wspominam ten kraj. Z
    pewnoscia nie mozna kierowac sie stereotypami na temat tego miejsca. Rumunia
    jest piekna, Rumuni zyczliwi. Jezeli chodzi o jezyk, bez problemu mozna
    porozumiec sie po angielsku. Mlodzi Rumuni czesto znaja wloski i francuski.
    Mieszkalem w Bukareszcie. Mowi sie ze to miasto mozna albo pokochac albo
    znienawidziec - ja pokochalem.
    Z pewnoscia znajda panstwo szkoly anglojezyczne, nie bedzie z tym problemu.
    Rumunia zmienia sie szybko i w wielu dziedzinach wyprzedza Polske. Mysle ze z
    wyjazdu beda panstwo zadowoleni. Warto zobaczyc i poznac ten zroznicowany
    kulturowo kraj...

  • 28.07.06, 07:47
    arkadiusz1976 napisał:

    > .... Kraj ten zmienia sie szybko i w wielu dziedzinach wyprzedza Polske....

    TO ZNACZY MNIEJ SIE KRADNIE, MNIEJ SIE PIJE, KIEROWCY JEZDZA TRZEZWI,
    PRZEPUSZCZAJA NA ZEBRACH PIESZYCH, NIE MA PRZY WLADZY FASZYSTOWSKICH PARTII.
    CZY DOBRZE ZROZUMIALEM TWOJ POST?
  • 28.07.06, 10:04
    oczywiscie ... mniej sie pije... jezeli juz to dobre rumunskie wino...
    przepuszcza sie pieszych, moim zdaniem policja rumunska jest efektywna - z
    pewnoscia drogowka, drogi (przynajmniej glowne) rowniez sa lepsze... uwazam, ze
    Bukareszt jest o wiele bezpieczniejszy od polskich miast... a Polakow sie tu
    szanuje...
  • 28.07.06, 10:24
    Wróciłem z wakacji, przejazdem byłem w Bukareszcie na jedną noc - niestety nie
    będę oszukiwał Paryż to to nie jest - ba kto widział Bukareszt doceni Warszawę -
    bardzo smutne zniszczone i biedne miasto - niestety również bardzo brudno. Brak
    miłych rzeczy dla oka wpływa przygnębiająco. Jest znacznie taniej ale mieszkać
    tam bym nie chciał...
  • 28.07.06, 11:45
    Kierowcy są chamscy, nie przestrzegają zadnych zasad ruchu drogowego i non stop bez potrzeby
    używają klaksonów, o jeżdżeniu po chodnikch już nawet nie wspomnę. Drogi jedynie głowne wygladają w
    miarę ok, wystarczy pojechać do dzielnic Bukaresztu których cudzoziemcy raczej nie odwiedzają i można
    urwać zawieszenie, w Polsce nawet 10 lat temu nie było takich dróg.
  • 28.07.06, 12:11
    tutaj sie z Toba nie zgodze moze dla kogos kto przejezdza tylko przez miasta
    widok pchajacych sie samochodow czy jechanie po torach czy chodnikach (tego
    nigdy nie wdzialam chociaz mieszkam juz prawie rok) moze to byc jakis szok ale
    rumunscy kierowcy nie sa chamscy ...... kilka dni temu zlapalam gume w samym
    centrum bukaresztu musialam stac zero klaksonow a za to dwoch rumunskich
    kierowcow ktorzy sie zatrzymali i zmienili mi kolo nawet ich o to nie prosilam
    drugi przyklad jak wracalam z polski do rumunii pogubilismy sie w miescie
    kierowca rumunski wyprowadzil nas na nasza droge za darmo w ogole nie jechal w
    tym kierunku ........
    a nasza Warszawa .... pomoc od polskich kierowcow???? w zyciu
    a drogi sa takie same jak u nas ... ostatnio jechalam droga szybkiego ruchy
    warszawa-bielsko to dopiero tragedia
    jestem polka tutaj musialam wyjechac bo maz dostal prace i ja rowniez tutaj
    pracuje ale czasami sie wstydze ze nia jestem
    mamy rumunskich znajomych prowadza restauracje w bukareszcie i ostatnio polacy
    weszli zjedli i wyszli nie zaplacili rachunku po prostu uciekli a na parkingu w
    okolicach oradei takze spotkalismy rodzinke jechali na wczasy do bulgarii
    zostawili po sobie taki syf ze nie da sie opisac
  • 28.07.06, 12:12
    Nie polecam Wam przeprowadzki do Bukaresztu. Ze wzgledu na jakosc zycia, ceny,
    oferte dla dzieci i 100.000 bezpanskich psow ktore biegaja po ulicach! Maz
    niech sobie poszuka innej pracy w Polsce. Pozdrawiam
  • 28.07.06, 12:48
    A ja polecam, pomijajac pewne niewygody, to jet to wspaniala przygoda
    pomieszkac sobie troche w innym kraju, poznac inna kulture, nowych ludzi i
    ciekawe miejsca.
    Jakosc zycia oczywiscie zalezy od zarobkow, ale takze od waszych oczekiwan i
    jak sobie to zycie zorganizujecie. Ceny sa jak w Polsce, ale duuuzo mniej
    wydacie na uslugi, komunikacje i kulture. Oferta dla dzieci jeszcze kilka lat
    byla bardzo uboga, ale teraz coraz lepiej, nowe place zabaw w parkach, sale
    zabaw wciaz przybywaja, nie jest zle. Wiem co mowie, bo mam dwojke dzieci ( 8 i
    2 l.).Psy spotyka sie czasami w gorszych dzielnicach, ale sa one dosyc lagodne.
    Uwazam, ze nie warto sie asekurowac i fajnie jest przezyc cos innego, ciekawego
    zwlaszcza, ze tylko na kilka lat.
    Zapraszam do Bukaresztu i pozdrawiam!
  • 28.07.06, 13:39

    jakosc zycia jest wszedzie taka sama czym sie rozni warszawa od bukaresztu???
    wszystko zalezy od zarobkow a rumunia od polski rozni sie tym ze zagraniczni
    pracodawcy placa o wiele wiecej tutaj niz w polsce wiem to na przykladzie
    mojego meza , trzeba wziasc pod uwage ze jak firma wysyla swojego pracownika
    1200 km od polski i to jeszcze z rodzina to ceni sobie tego pracownika i godnie
    mu placi i stac go na dobra jakosc zycia
    oferta dla dzieci??? coraz wiecej powstaje szkol przedszkoli miedzynarodowych
    ..... 100.000 bezpanskich psow ktore biegaja po ulicach! .....
    w dobrych dzielnicach nie ma tego problemu
    matrixhasyou czy Ty mieszkales w rumunii? czy tylko przejezdzales???



  • 28.07.06, 16:43
    Psy są wszędzie biedne chude bez opieki wałęsają się nawet w samym centrum -
    najczęściej niestety kończą pod kołami. Nieposprzątane wszechobecne ciała psów -
    TEGO NIE MA W WARSZAWIE i nie trzeba wcale tam mieszkać aby to zobaczyć, może
    jak się tam mieszka to później się tego nie widzi. Kolejy przykład stacja metra
    Uniwersitat (samo centrum) stosy śmieci na ulicy, na trawie, na ulicy
    przepełnione śmietniki - TEGO W WARSZAWE TEŻ NIE MA.
  • 28.07.06, 17:32
    Niekoniecznie jak sie mieszka, to sie nie widzi. Na przelotowkach faktycznie
    sporo przejechanych zwierzatek, ale co do Buku - mieszkam na obrzezach, pracuje
    w centrum, dojechac i wrocic musze codziennie i jakos "wszechobecnych cial
    psow" nie zauwazam. Smieci, owszem, sa, ale coraz mniej i to cieszy. Smietniki
    tez, nawet przepelnione, bo pare lat temu z niewyjasnionych powodow nalezaly do
    rzadkosci;-) Jezeli Wawa taka czysta, to mam nadzieje, ze i Bukareszt "zadba o
    siebie".
  • 28.07.06, 19:43
    wczoraj bylem w okolicach uniwersytetu, ale stosow smieci nie widzialem. pojade tam za chwile i zobacze, moze pojawily sie przez noc...
    a co do rozjechanych psow - naprawde, nie widze roznicy w ich ilosci miedzy polska i rumunia.
    liczba bezpanskich psow mocno sie zmiejszyla od afery z marca, kiedy to jakis burek pogryzl japonczyka, ktory sie wykrwawil z tego powodu. wladze miasta oplacily widac hycli...
  • 28.07.06, 21:14
    To ja jutro rano troche odbije i tez pojade kolo uniwersytetu, bedzie z dwoch
    zrodel;-) A bezpanskich przynajmniej od roku nie widuje w centrum w ogole.
    Pytanie, kto co w Bukareszcie uwaza za centrum...
  • 29.07.06, 00:06
    Psów jest multum i najgorsze jest to że nikt nie reaguje, nikt nie stara sie im pomóc , generalnie
    wszystkim zwisa i powiewa czy sa psy czy ich nie ma. W zeszly piatek jechaliśmy na weekend do Bułgarii i
    na samym środku ruchliwej drogi zaplątały sie 2 szczeniaki kierowcy przejeżdżali nad nimi nikt nawet nie
    usiłowal ich ominąć, oczywiscie zatrzymaliśmy się i zabraliśmy psy z drogi ku ogromnemu
    niezadowoleniu kierowców stojących za nami bo przecież im sie spieszyło.
  • 29.07.06, 00:57
    a na deser polecam artykuł z gazety wyborczej.
    Agnieszka Skieterska, AP 11-05-2006, ostatnia aktualizacja 11-05-2006 14:06

    Dzieci przywiązywane do łóżek, brak odpowiedniej opieki, brud i niedożywienie - w takich warunkach
    żyją pacjenci rumuńskich ośrodków dla upośledzonych umysłowo, wynika z opublikowanego wczoraj
    wczoraj organizacji MDRI.

    W takim ośrodku jest Adinana. Gdy do placówki, w której mieszka, przybyli wysłannicy
    międzynarodowej organizacji Mental Disability Rights International, dziewczynka leżała na łóżku
    owinięta szczelnie w prześcieradło. "Wyglądała na cztery, może pięć lat, ale ma 17. Nie ważyła więcej
    niż 10 kg. Gdy pielęgniarze odwinęli prześcieradło, z ciała Adinany zaczęła schodzić skóra,
    pozostawiając otwarte rany".

    Przywiązywani do łóżek

    Jak wynika z ogłoszonego wczoraj raportu MDRI, wbrew rumuńskiemu prawu dzieci są często na
    oddziałach dla dorosłych, gdzie nie ma ani odpowiednich zabezpieczeń, ani warunków do ich leczenia.
    W części takich ośrodków życie najmłodszych pacjentów jest zagrożone.

    - Wizytowałam instytucje dla osób upośledzonych w 20 krajach. To, co zobaczyłam w rumuńskiej Braili,
    było najgorszym horrorem, jaki kiedykolwiek widziałam. Te dzieci były bliskie śmierci - pisze jedna z
    przedstawicielek MDRI.

    Zdaniem organizacji rumuńskie dzieci upośledzone umysłowo, których okrutny los wyszedł na jaw po
    rewolucji 1989 r., nadal są traktowane skandalicznie źle. Niemal w przeddzień wejścia do UE mali
    pacjenci wciąż przebywają tam w warunkach urągających ludzkiej godności, a instytucje opiekuńcze
    łamią prawa człowieka.

    Na porządku dziennym jest np. unieruchamianie dzieci, które często prowadzi do zaniku mięśni.
    Pacjenci są nie tylko przywiązywani do łóżek i wózków inwalidzkich, ale również krępowani
    prześcieradłami w taki sposób, by ciasno owinięci, niczym mumie, nie mogli się poruszać.

    Według autorów raportu personel ośrodków nie dba o upośledzone dzieci, których liczba w różnych
    instytucjach w całej Rumunii sięga ok. 30 tys. Wysłannicy MDRI twierdzą, że widzieli maluchy leżące
    godzinami na cuchnących łóżkach, niedożywione i pozbawione podstawowej opieki.

    Jest ich zbyt wiele...

    Przerażające wrażenie zrobił na wysłannikach organizacji ośrodek w Timi oarze. Jest tam 65
    upośledzonych noworodków, ale są także dzieci zupełnie sprawne, które nigdy nie opuszczają
    łóżeczek. Obsługa placówki jest tak mała, że nie ma czasu, by zabrać np. dzieci na spacer, przytulić je,
    gdy płaczą, lub pozwolić im poraczkować.

    - Gdy zaczynają płakać, dajemy zastrzyk i zajmujemy się następnymi. Jest ich zbyt wiele. Te dzieci stają
    się upośledzone od przebywania tutaj - mówi anonimowa pielęgniarka cytowana w raporcie.

    "Takie traktowanie prowadzi do psychologicznego i ruchowego upośledzenia" - stwierdza MDRI. Dzieci
    znalazłyby nowe rodziny adopcyjne, gdyby nie to, że ich tożsamość nie została ustalona, a status
    prawny jest nieuregulowany.

    Władze rumuńskie przyznają, że sytuacja tych dzieci jest trudna, choć w ostatnich latach powstało
    ponad 200 małych ośrodków opieki.

    - Jest postęp w przestrzeganiu praw dziecka, ale nadal wiele pozostało do zrobienia - przekonuje
    Bogdan Panait, szef Krajowego Urzędu ds. Ochrony Praw Dziecka. Jego zdaniem większość problemów
    dotyczących dzieci chorych umysłowo powinno zostać rozwiązanych do końca roku.

    - Są instytucje, gdzie nadal jest bardzo źle. Jeszcze rok temu bywałam w takich miejscach, jak te
    opisane w raporcie - mówi "Gazecie" Vanda Florea, szefowa organizacji TREBUIE, która prowadzi 15
    domów dziennego pobytu i ma pod opieką ponad 1,5 tys. dzieci. - W ciągu ostatnich lat wiele się
    jednak zmieniło, zwłaszcza gdy ośrodki zaczęły przejmować władze lokalne, co w raporcie nie zostało
    wystarczająco pokazane. Jednak jej zdaniem Rumunia ma jeden z najgorszych systemów opieki
    zdrowotnej na świecie.

    Florea zwraca też uwagę, że sprawa chorych dzieci wypływa właśnie teraz, gdy jej kraj podtrzymał
    krytykowany na Zachodzie zakaz międzynarodowych adopcji sierot. Obie sprawy - adopcja i
    traktowanie chorych - mogą zaszkodzić Rumunii w wejściu do Unii 1 stycznia 2007 roku. Także
    Bułgaria, która również stara się o członkostwo we Wspólnocie, ma coraz więcej kłopotów, zwłaszcza
    gdy chodzi o walkę z korupcją, zorganizowaną przestępczością i dostosowanie prawa do wymogów
    unijnych.

    Niezadowolona z przygotowania nowych kandydatów do członkostwa Wspólnota może odsunąć
    przyjęcie obu krajów do 2008 roku.

    MDRI to organizacja międzynarodowa mająca siedzibę w USA. Sprawdzała ona sytuację m.in. w
    ośrodkach dla upośledzonych umysłowo w Rosji, Turcji, Kosowie, na Węgrzech, w Meksyku, Peru i
    Urugwaju. Jej misja w ośrodkach opiekuńczych Rumunii trwała 18 miesięcy

    ŹRÓDŁO:





  • 29.07.06, 11:55
    niestety to bardzo przykre ale prawdziwe......
    pracuje od kilku miesiecy w szpitalu i kiedys z ciekawosci poszlam na oddzial
    dzieciecy ..... to co zobaczylam przerazilo mnie rumunskie pielegniarki pod
    wzgledem opieki nad dzieciakami sa okropne bez uczuc wszystko robia jakby
    tasmowo te dzieciaki placza (nie zawsze sa z rodzicami) kompletne zero
    zainteresowania ale to jakby dla nich normalne
    czasami mam wrazenie ze dzieci rumunskie sa wychowywane bez milosci mamy kilka
    znajomych rodzin rumunskich i u nich dzieci sa zawsze na drugim miejscu ....
    moze jestem za bardzo przewrazliwona bo 6 lat staralam sie o dziecko i teraz
    jest to moj najlepszy skarb jaki mam i widze po znajomych ze sa zdziwieni ze
    dajemy malej tyle milosci
    mam nadzieje ze to male jednostki i ja na takich trafilam
  • 30.07.06, 06:39
    Niestety nie znam Rumunii,podobno to piękny kraj.Znam jednak sporo rumunek
    pracujacych w włoskich szpitalach( pielęgniarki).Jak opowiadają to rece opadają.
    Jak pokazują zdjęcia to polska okresu dwudzestolecia miedzywojennego.Raczej bym
    tam nie wyjechała.M
  • 30.07.06, 17:02
    bylam w Rumunii dwa razy, wakacyjnie i dosc dawno temu, wiec moje zdanie nie
    musi byc miarodajne
    nie jest to kraj w ktorym chcialabym mieszkac, sadzac z tego czego doswiadczylam
    podczas wakacji - jak pisze wiele osob Bukareszt jest brudny, biedny i ponury,
    ludzie mili dla cudzoziemcow (licza na zawarcie korzystnej znajomosci?) ale
    kiedy im sie zdaje ze nikt nie patrzy jest na porzadku dziennym szczypanie
    kobiet w tylek, pija te ich cujke litrami i potem nie dosc ze sa spici to
    smierdza bo to wyjatkowo podrzedny rodzaj alkoholu, bez przerwy przymawiaja sie
    aby cos im dac, inne miasta - Timisoara, Oradea - totalnie zaniedbane i w stanie
    rozpadu

    podstawowe zycie jest tansze, bo to biedny kraj wiec chleb malo kosztuje, ale
    nie sposob znalezc niczego poza ta podstawa - gdybym miala tam mieszkac,
    musialabym jezdzic do innego kraju po szampon do wlosow i inne tego typu produkty

    oczywiscie sa gusta i gusciki, wiec co dla jednego szczezuja dla innego
    ostryga.. zauwaz ze cudzoziemcy na kontraktach moga byc odizolowani od reszty
    spoleczenstwa i cieszyc sie prestizem jakiego nie doznaja w innym kraju, a to
    moze zmienic sposob odbioru kraju
    --
    reszty nie trzeba
  • 30.07.06, 18:17
    WITAM!!!!
    Kolezanka to chyba byla za panowania Nicolae Ceausescu ;), naprawde troszke sie
    tu zmienilo :)Co do artykolw w sklepach to jest wszystko nawet szampony
    lepszych firm i nawet drozsze niz w Polsce sa nawet salony z samochodami tj jak
    Maserati ktorych niestety w polsce brakuje :( i jezdzi sporo
    Maybachow ;).Faktem jest ze Bukareszt jest brodnym miaste chociaz wszystko
    powoli sie zmienia.Niestety wiele osob patrzy na Rumunie przez pryzmat cyganow
    i powtarza stereotypy osob ktore nigdy nie byly w Rumuni i to jest bardzo duzy
    blad!!!!
    Pozdrawiam!!!
  • 30.07.06, 19:39
    fakt ze bylam tam dawno, ale czy naprawde az tak sie zmienilo? niewatpliwie
    mogly przybyc jakies salony samochodowe, czy inne sklepy w wybranych dzielnicach
    stolicy, ale watpie ze poziom zycia mieszkancow i ich obyczaje sa az tak
    odmienne od tego co pamietam
    w rzeczy samej, nie pamietam zadnych bezpanskich psow i zebrzacych dzieci, wiec
    to i owo moglo sie zmienic na gorsze
    ale kazdy ma swoj gust, wiec sa tacy dla ktorych Rumunia to raj na ziemi i nic
    piekniejszego poza nia
    pozdrawiam nawzajem
    --
    reszty nie trzeba
  • 30.07.06, 21:05
    czesc,
    bylem w r na kontrakcie jako cudzoziemiec 3 lata temu i to fakt ze mozna miec
    jako obcokrajowiec inny obraz kraju - jednak sklepy zaopatrzone prawie jak u
    nas, salony samochodowe w wiekdzych miastach tez jak u nas ale tylko w duzych
    miastach, to prawda ze probowali zaprzyjhaznic sie z cudzoziemcami - ja nim
    bylem - a nawet pozyczac pieniadze
    ogolnie fajnie bylo jedna rzecz mnie zaintrygowala ze imprzy byly codzien nie
    jak u nas tylko w weekend, przciez my w tygodniu jestresmy zabiegani i
    zapracowani a oni w pracy czesto gesto sie opier...ja ale forsa to sie nalezy
    dzieci cyganskie wchodzily do nas do pokoju trzy razy dziennie proszac o cos
    albo chcialy sprzedac pocztowki
    ja mieszkalem w Siedmiogrodzie w miasteczku miedzy Cluj Napoca a Sibiu
    nie bylo zadnego salonu samochodowego
    wiekszosc samochodow to stare dacie a w calym mieście (50 tys.) widzialem jedna
    honde civic to facet zadawal szyku, oczywiscie byla tez grupka bogatych
    mieszkajacych w willach ale nie bylo tych willi wiecej niz moich palcow u rak
    a ludzie tam mieszkajacy jezdzili drogimi mercedesami, oczywiscie wille te byly
    ogrodzone 3-4 metrowym murem a zamin biegaly rottwaliery
    mnie zaintrygowal fakt ze cala oznaka biznesu zachodniego to byly trzy stacje
    benzynowe jedna shell druga omv i trecia jaks tam
    na tej austriackiej omv jest kawiarnia przeznaczona dla tankujacych paliwo a
    piatki i soboty wieczorem podkrecali glosniej muzyke i byly nie powiem
    dyskoteki ale miejsce spotkan nastolatkow i nie tylko, w zyciu bym nie
    przepuszczal ze stacja benzynowa moze stac sie miejscem kulturotworczym
    pol roku pozniej na szczescie otworzyli normalna dyskoteke w miescie
    w kinie bylem w zimie opatulony czapka rekawiczkami i skrecale sie z zimna
    ludzie w konie normalnie pala i pija
    w srodku stycznia rada mieszkancow mojego bloku zdecydowala aby wylaczyc
    ogrzewanie bo rachunek 60 euro miesiecznie to dla ludzi za duzo
    wiec grarzale elektrycznym grzejnikiem
    w sklepach samoobslugowych zawsze ktos za toba idzie i swiruje czy nie
    kradniesdz
    ale ogolnie bylo fajnie jesnak jak mialbym tam osiasc na stale to musialbym sie
    mocno zastanowic
    ludzie ubodzy ale bardziej usmiechnieci niz my moze dlatego ze klimat lepszy
  • 30.07.06, 20:58
    wow - wyjechałam na parę dni, a tu po powrocie taka niespodzianka - widzę, że
    dyskusja się rozwija, co mnie cieszy, bo wiem coraz więcej. Co do naszego
    wyjazdu, to losy cały czas się ważą.
    A tak tylko w ramach komentarzu - wracałam dziś z Suwalszcyzny do Warszawy i po
    drodze minęliśmy ogromną ilość rozjechanych biednych, bezdomnych stworzeń -
    niektóre na środku jezdni, nikt nie zatrzymał się, żeby je stamtą ścignąć (a
    chyba powinni zrobić to Ci, co te psy przejechali).
    M<ieszkam w podwarszawskiej miejscowości i ilości snujących się tu bezpańskich
    psów jest zatrważająca.
    Jeśli chodzi o poziom życia, który firma nam zapewnie, to pewnie nie będzie on
    niski - zarobki w tej firmie w Polsce są bardzo dobre, podobnie dzieje się z
    pracownikami, którzy wyjeżdżają na kontrakty. W polsce żyjemy na dobrym
    poziomie i daltego tylko w sytuacji, kiedy warunki materialne będą dobre,
    zdecydujemy się na ten wyjazd. Poza tym, tak, jak wiele obób wypowiadających
    się tutaj, będziemy traktować ten wyjazd jak przygodę - da nam ona szansę
    przeżycia czegoś ciekawego, poznania , jak piszecie, pięknego kraju i ciekawych
    ludzi.
    Jestem już dobrze po 30, więc pamiętam świetnie Polskę zgrzebną i ubogą, szarą,
    dlatego taki obraz mnie nie przeraża, a przy okazji może coś uświadomi moim
    dzieciom, bo one nie doceniają tego co obecnie w Polsce mogą mieć.
    Jeśli tylko nasz wyjazd dojdzie do skutku, to na pewno odezwę się do wszystkich
    z Was, którzy obecnie mieszkacie w Bukareszcie. Może zorganizujemy sobie małe
    forumowe spotkanko w realu i porównamy doświadczenia przy dobrym rumuńskim
    winku ;-)
    --
    pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, dzięki za pomoc.
    sylwka35
  • 17.08.06, 10:37
    Chętnie przystaję na propozycje spotkania w Bukareszcie. Podawałem wcześniej na
    forum mój telefon, jednak od kilku dni nie jest już aktualny więc najepszą
    formą kontaktu jest GG - 4620865.

    Pozdrawiam i czekam na dalsze kroki w kierunku naszego spotkania w
    rzeczywistości Bukaresztańskiej.

    Robert
  • 19.08.06, 11:03
    sylwia napisz jak sprawy kontraktu Twojego meza :) kiedy bedziecie mieszkancami
    bukaresztu
    pozdrawiam
  • 07.09.06, 20:56
    no cóż - sprawa trwa, tzn. kontrakt się tworzy z końcowymi warunkami. Po drodze
    były pewne perturbacje i inna propozycja wyjazdu w zupełnie innym kierunku, ale
    jednak chyba nie skorzystamy i opcja Rumunii wydaje się najciekawsza. Tak więc
    czekamy, może wreszcie przyszły tydzień przyniesie rozwiązanie, bo ja mam już
    dosyć tego trwania w zawieszeniu. Trzymajcie kciuki, może się uda, albo chociaż
    uda nam się wpadać do męża na wakacje itp. :-)
    --
    sylwka35
  • 27.09.06, 12:15
    Ja mam pytanie z troszkę innej beczki: jakie formalne wymogi trzeba spełnić,
    żeby móc pracować w Rumunii?? Chodzi mi o papierki, formularze, etc. No i ile
    czasu i pieniążków pochłania załatwienie tgo wszystkiego. Tak w przybliżeniu. Z
    góry dzięki za odpowiedź
    Daga
  • 27.09.06, 17:07
    czasu i cierpliwosci trzeba od cholery i troche. ale i tak mniej, niz
    potrzebuje obcokrajowiec w polsce.

    poza tym zalezy, czy chcesz pracowac dla rumunskiej, czy zagranicznej firmy,
    czy tez zatrudnic sie sama. zwykle firmy zalatwiaja te formalnosci za ciebie.
  • 28.09.06, 08:31
    Podobnie jak w Polsce jak ma Cie zatrudnic rumunska firma czy nawet inna
    zagraniczna to wtedy oni sie wszystkim zajmuja Ty podpisujesz tylko kontrakt
    (umowe)
    problem jest z wlasna dzialalnoscia sama przekonalam sie na wlasnej skorze ile
    to wysilku i kasy i nie zycze nikomu przechodzenia przez to. Ja odpuscilam w
    polowie drogi, bo wkurzalo mnie, ze wszedzie musze isc z koperta, bo inaczej to
    bede czekac wieki na ich decyzje ......
    Moze teraz cos sie zmieni
  • Gość: jasika IP: *.hsd1.nj.comcast.net 06.10.06, 06:53
    a ja apropos ludzi: mieszkam w stanach i poznalam tu mnostwo rumunow-mlodych.na
    poczatku mialam o nich b.pozytywne zdanie,ale po jakims czasie je zmienilam.
    -bo sie strasznie opier..laja i zamiast pracowac tylko stwazaja "aure"
    pracowitosci wokol siebie
    -sa strasznie chciwi na pieniadze i to na zasadzie po trupach do celu
    -sa pierwsi zeby na kogos doniesc
    -szukaja tylko kontaktow, ktore im moga cos ulatwi(green card)
    -i moze glupota->maja strasznie tandetny styl ubierania sie
    -pozytyw->ladne dziewczyny i przystojni faceci-wiekszosc, z tych ktorych
    poznalam

    w tym momencie dla mnie rumun to bylaby ostatnia osoba,ktorej bym zaufala
    a takie zle zdanie mialam kiedys o "ruskich"...
    dodam,ze przebywam w miedzynarodowym towarzystwie nie tylko polacy czy
    amerykanie
  • Gość: Grigorij80 IP: *.net.lannet.org 01.06.14, 20:42
    Czesc, mieszkam w București od 8 lat, mieszkam w cieplym, przytulnym bloku/apartamencie (nie wiem jak to nazwac) w centralnej czesci stolicy, sasiedzi sa bardzo mili, przyjacielscy, uczynni, towarzyscy, goscinni, tak szczerze to ja bylem w takiej samej sytuacji jak ty, przerazony bylem jak cholera, myslalem ze nie przezyje w Rumunii nawet 3 dni, ale sie mylilem, w Rumunii jest o wiele taniej niz w Polsce, za multimedia place 100 euro, w domu mam centralne wiec cena nie waha sie cenie w Polskim bloku, no coz, rok po przyleceniu do Rumunii nauczylem sie rumunskiego, dwa lata temu poznalem ladna rumunke ktora jest bardzo ciekawa mojego pochodzenia i jezyka, kochamy sie i zamierzamy sie pobrac. Z reka na sercu przyznam sie ze zrzylem sie z Rumunia i gwarantuje ze kazdy polak bedzie zyl jak pan w Rumunii. Rumunia to piekny kraj
  • Gość: Tomek37 IP: *.178.006.pools.vodafone-ip.de 22.10.14, 13:17
    Hej. Mieszkam obecnie w Niemczech, ale dostałem ofertę pracy z Rumuni miasto Brasov czy Brasovo. Czy mógłby ktoś kto żyje w Rumunii odpowiedzieć na kilka pytań?? Podaję email, bo tak będzie chyba najprościej. tomekmol@op.pl mam nadzieję, że ktoś się odezwie. Pozdrawiam wszystkich
  • Gość: dsc IP: *.rdsnet.ro 23.10.14, 08:18
    Brasovo.....tak trudno sobie wyszukać nazwę prawie 300-tysięcznego miasta i się nie kompromitować na forum rumuńskim?

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.