Dodaj do ulubionych

psy pasterskie w górach

17.05.09, 13:44
Robię przymiarki do wakacji w Rumuni. Poczytałam forum Gazety i
zajrzałam do przewodnika (wyd. Bezdroża). Zaniepokoiła mnie
informacja o spotykanych w górach psach pasterskich. Przeczytałam,
że psy są wielkie, przybiegają po kilka na raz i obszczekują
przechodniów. Sposobem na nie ma być nieokazywanie strachu i gest
podnoszenia kamienia, a w ostateczności rzucanie kamieniami.
Wystraszyłam się. Jak sobie wyobrażę, że obszczekują mnie cztery
wielkie psy na ich własnym terenie… brr. Nie potrafię nie okazywać
paniki.
Opowiadanie o spotkaniach z psami pojawiło się przynajmniej
dwukrotnie na forum, w przewodniku też o tym wspomniano, dodając, że
w przypadku pogryzienia należy wracać do kraju i szczepić się
przeciw wściekliźnie. Boję się, że wyglądanie psów pasterskich zza
każdego krzaka może mi całkiem zepsuć przyjemność chodzenia po
górach. Czy macie jakieś sposoby na skuteczne opędzenie się od psów?
Czy może są w Rumuni rejony górskie, gdzie pasterstwo jest mniej
popularne?:)
Będę ogromnie wdzięczna za wszystkie podpowiedzi.
Edytor zaawansowany
  • marand3 17.05.09, 20:48
    w zeszłym roku, w Maramuresz miałem jedno spotkanie, ale psy
    trzymały się blisko owiec, więc jak się zacząłem wycofywać na z góry
    upatrzoną pozycję to psy zostawiły mnie w spokoju
    --
    moja galeria

    Rumunia moimi oczami
  • vineri 17.05.09, 22:49
    Moim zdaniem z tymi pieskami to nie jest tak źle, w 99% spotkania z nimi kończą się tylko na strachu i jeśli zachowamy spokój i nie będziemy zaczepiać owiec będzie wszystko dobrze, jest pewien dość dobry i wypróbowany przeze mnie sposób aby spokojnie połazic po górach rumuni, trzeba tylko wynająć lokalnego przewodnika, ale nie takiego normalnego tylko pieska za niewięlką opłatą (jedzonko) będą nas pilnowały, odpędzą inne psy,lub co mi się kiedyś zdarzyło poinformują głośnym szczekaniem o czychającej w zaroślach żmiji, a tak w ogóle to chyba gorsze od psów pasterskich są misie, i myślę że jeśli ktos będzie miał bliskie spotkanie z misiem to nawet powrót do kraju i podwójna seria zastrzyków mu nie pomoże, a na dodatek cwaniaki napadaja na ludzi nawet w miastach a niektóre misie swoje ofiary ścigaja nawet na rowerach (stali bywalcy forum wiedzą o co chodzi) ;)
    --
    ROMANIA MARE !
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 17.05.09, 23:53
    no tak, oprocz psow sa tam jeszcze drapiezne owce, dzikie mustangi,
    pol dzikie straszne swinie, dzikie morowki... etc etc
    pies pasterski broni stada (chyba nie zamierzasz mordowac owiec lub
    pasterzy), poza tym owszem jest ciekawski i chetnie sie zaprzyjazni.
    Zamiast rzucac kamieniami przysiadz
    njz.pl/or/rumunia2008/ro08c1/karolipsy.html, daj sie
    obwachac, poglaskaj.
    njz.pl/or/rumunia2008/ro08c2/psymdre.html
    W Rumunii zwierze ciagle i nadal jest towarzyszem w zyciu czlowieka
    njz.pl/or/rumunia2008/ro08c1/kobykazokienka.html
    :)
    a nie miesem tuczonym antybiotykami w obozie koncentracyjnym
    przemyslowej chlewni czy obory.
    Pamietajcie, te zwierzeta ( rowniez te psy pasterskie) sa u siebie,
    my jestesmy tam badz goscmi badz intruzami.
    njz.pl/or/rumunia2007/album1/RUMUNIATREK2007/photo4.html
    njz.pl/or/rumunia2007/album1/RUMUNIATREK2007/photo9.html
    njz.pl/or/rumunia2007/album1/RUMUNIATREK2007/photo16.html
    Robmy wszystko aby jak najdluzej i jak najczesciej byc gosciem, i
    jak najrzadziej intruzem
    Norbert J. Zbróg
    www.njz.pl
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 18.05.09, 00:03
    i jeszcze:
    oto byki, normalnie komuna gejowska :) spore stado bykow takich pod
    800 kg zywej wagi (normalnbie strach sie bac)
    wsrod nich namioty i ludzie (na zdjeciu tego moze i nie widac do
    konca, ale bykow bylo kilkanscie a i namiotow kilka), jedyne ralane
    niebezpieczenstwo to nie to, ze byk o namiot sie potknie albo wezmie
    odwet za corridy calego swiata, a to, ze jak jesz kolacje to on chce
    jesc z toba
    Pod Zdrowka
    Norbert J. Zbróg
    www.njz.pl
    njz.pl/or/rumunia2008/ro08c10/piacebyki.html
    a ten straszny potwor zagubiony przyszwendal sie do nas i
    steroryzowal nas swoimi okrutnymi slepiami
    njz.pl/or/rumunia2008/ro08c10/szmugieljeszczejakoapka.html
    i dal sie zabrac do Polski

  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 18.05.09, 00:14
    a ta bestia zjadla nam, swinia jedna, calego arbuza... z reki jadla
    njz.pl/or/rumunia2008/ro08c8/noco.html
  • niemamweny2 18.05.09, 09:27
    Niestey zdarzyły mi sie pasterskie psy agresywne i o wyglądzie
    owczarków kaukasich- np. w Ciucas.Chciałem kupić bundza i żetycy,
    ale bacowie byli już na bani (ciągłej?) na szczęście odgonili
    psa.Nie przepadam za ujadającymi psami.Chyba sobie kupię odstraszacz-
    niech się bydlęta trzymają ode mnie z daleka. Nawet w polskich
    górach pies-owczarek podchalański chapnął w łydkę kolege.Bydle to
    bydle.
  • ann.aa 18.05.09, 20:33
    To nie tak, że nie lubię zwierząt. Zwierzyniec mam w domu
    ponadstandardowy (mam także dużego psa). Same znajdy i przybłędy.
    Ale to wszystko zwierzyna kanapowo-ogrodowa. Psy pasterskie to
    jednak inny temat. Do tego jakieś nie najlepsze doświadczenia z
    naszych gór.
    Posłuchała, poczytałam i teraz mam klasyczny objaw: i chciałabym, i
    boję się:) Z jednej stron piękne widoki na zdjęciach bert’a kuszą,
    ale z drugiej obawy są spore.
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 19.05.09, 00:42
    szkoda czasu, zbieraj manele i idz w te gory, bedziesz szczesliwa
    podzdrowska
    Norbert
  • vineri 19.05.09, 09:55
    No właśnie szkoda gadania, zbieraj się i nie marudź więcej, najwyżej wrócisz do domu z wyżartą dziurą w spodniach he he he...
    --
    ROMANIA MARE !
  • Gość: romtam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.09, 21:57
    Co tam takie pieski w Rumunii, można się z nimi łatwo zaprzyjaźnić.
    Chodzę od lat po rumuńskich górach i nigdy nie miałem takiego z nimi
    spotkania, aby go ze strachem w oczach wspominać. Prawdę mówiąc, to
    najpoważniejszy przypadek spotkał mnie w kraju w Bieszczadach, który
    mógł się bardzo źle dla mnie zakończyć, bardzo podobny przypadek
    spotkał mnie na Slowacji, gdzie miejscowy owczarek "uziemił" mnie w
    miejscu na dobre kilkanaście minut.
    Z moich doświadczeń wynika, że opisy spotkań z pieskami w Karpatach
    są mocno podkoloryzowane. Przypuszczam, że niektórym i chomik w
    Rumunii może stracha napędzić.
    Jadę już w czerwcu, więc wkrótce najświeższe wieści o spotkaniach z
    pieskami mogą się ukazać na forum.
  • Gość: pepeg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.09, 13:44
    należy kupić sobie gaz pieprzowy i mieć go w takich sytuacjach pod
    ręką na wszelki wypadek.
    to może nie idealny ale jakiś sposób (na misie, chyba też)

    p.s. DEBILE BAGATELIZUJĄCE SPRAWĘ LUB SIĘ NAŚMIEWAJĄCY z obaw
    normalnych ludzi NIE POWINNI SIĘ WYPOWIADAĆ SZCZEGÓLNIE W TAK
    GUPKOWATY SPOSÓB
  • ann.aa 20.05.09, 21:48
    Też planuję wyjazd pod koniec czerwca, więc pewnie już nie zdążę
    przeczytać:)
    Tak myślę, że na wszelki wypadek trzeba będzie się uzbroić w jakieś
    odstraszacze. No i nie oddalać się samemu, tak żeby można im stawić
    czoła w kilka osób. Rozważając za i przeciw, to chyba warto
    zaryzykować, bo nie tak łatwo spotkać dziś egzotykę w uporządkowanej
    i układnej Europie. A za kilka lat i Rumunia się ‘ucywilizuje’.

    Ps. Wielkie dzięki pepeg za obronę!:)
  • niemamweny2 21.05.09, 09:28
    Rumunia jest podobnie cywilizowana jak Polska.Tylko ma trochę mniej
    ludzi i więcej gór i więcej Romów (Cyganów).Ale tych ostatnich to
    już całkiem sporo Na Słowacji.
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 21.05.09, 22:17
    tak tak :) gaz pieprzowy na misie jest w sam raz :)
    ktos tu cos pisal o debilach... pomysl w sam raz z tej sali.
    Jezeli chcecie juz stosowac jakies odstraszacze, to gwizdki lub
    elektroniczne odstraszacze na bateryjke sa akuraniejsze gdyz
    albowiem poniewaz:
    Po pierwsze trzymaja zwierzaki na dystans.
    Po drugie nie da sie nimi samozagazowac
    Po trzecie gaz na kilka psow to ..., niech bedzie, ze malo
    Gazem trzeba umiec sie poslugiwac no i zachowac troche zimnej krwi
    (nb jak kto potrafi zachowac zimna krew, to da sobie rade bez gazow
    kamieni i innych odstraszaczy), no i(gaz) malo przydatny w razie
    sfory ( a psiule pasterskie nie chodza pojedynczo)
    Norbert J. Zbróg
    PS tak jeszcze apropo misiow i skutecznosci gazu pieprzowego -
    pokazywali to w TiVi, w ktoryms odcinku...


    ... Misia Jogi :)
  • vineri 23.05.09, 12:28
    A jeszcze lepszym sposobem na misie i inne takie jest- zesr... się w gacie i udawać padlinę, rezultat gwarantowany :D :D :D
    --
    ROMANIA MARE !
  • avroml 24.05.09, 22:05
    mówią, że jako odstraszacze dobrze działają petardy, nie wiem, nie
    próbowałem. coś jednak musi być na rzeczy: bestie hałasu nie lubią.
    ale dla mnie to taki mało elegancki sposób. poza tym trzeba by te
    petardy cały czas w kieszeni nosić, bo w chwili zagrożenia nie
    bardzo jest czas na przetrząsanie plecaka.
    skoro jednak ktoś bardzo się boi, niech weźmie paczkę takich
    pstrykaczy, ale koniecznie na draskę, nie z lontem.

    z mojego doświadczenia ze spotkań z rasą ciobanesc mioritic,
    wystarcza odpowiednio długi kij. taki pies bliżej, niż na długość
    kija nie podejdzie. doświadczeń z misiami nie mam. podejrzewam
    jednak, że przy bliskim spotkaniu z misiem w złym humorze nie
    miałbym problemów z zesr... się w gacie:)
    --
    J. K. zawsze podejrzewał, że nawet kot go nie kocha i skrywa przed
    nim swoje liberalno-lewicowe poglądy.
  • aaaaar 25.05.09, 15:52
    a ja sobie to wszystko czytam i pamietam jak pol roku temu w innym
    watku zastanawialam sie czy przyjechac do Rumunii bo nie przepadam
    za pieskami a tu podobno duzo, i tez sie naczytalam o gazie, o psach
    i o miśkach ganiajacych za rowerzystami po miastach rowniez;)) ale
    mi stracha napedziliscie wtedy ;) mieszkam tu pol roku w gorach
    bylam 2-3 razy,raz zupelnie sama(wariatka??;)) z czego jednego razu
    napotkalam sie na groznie wygladajace pieski, ale wystarczylo sie
    wycofac, w wiekszosci byly i pieski i owieczki i pasterze - zaden
    strach!! a Wam koledzy ciagle sie zarty trzymaja :) trzeba uwazac
    nie mniej i nie wiecej niz w Polskich gorach - przyjezdzaj jest
    pieknie!! :)
  • ann.aa 25.05.09, 21:29
    Czyli tak: na ile to możliwe unikać miejsc wypasu, a jeśli spotka
    się stado, obejść je jak największym łukiem (żadnego bohaterstwa:)
    Psy pracuję, wymaga się od nich pilnowania stada. Mają prawo gonić
    intruzów. W ostateczności spróbować odstraszaczy (petardy albo
    gwizdki - na sznurku na szyji, bo są najbardziej ‘ekologiczne’:), a
    gaz może nie znaleźć zrozumienia wśród pasterzy i będzie nowy
    kłopot).
    Faktycznie niewiele wiem o Rumuni, a spod tej niewiedzy wyzierają
    stereotypy. Pojadę, zobaczę sama. Mam nadzieję, że będzie magicznie
    jak w filmie Czarny kot, biały kot Kusturicy (film jest o
    bułgarskich cyganach, ale stereotypy mówią, że to jedno:)
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 26.05.09, 08:51
    Po prostu jedz, patrz i chlon. Nie oczekuj niczego przed ( ita k nie
    jestes w stanie sobie wtego wszystkiego wyobrazic), nic nie
    zakladaj (stereotypy), nie omijaj pasterzy ich owiec, nie boj sie
    psow, nie szukaj klimatow z "kotow". Po prostu badz tam i ciesz sie
    tym krajem. Nie wiem w ktory rejon sie wybierasz, nie wiem, w jaki
    sposob chcesz sie przemieszczac. Mozliwosci bez liku a kazda z nich
    daje zupelnie rozne wrazenia. Rumunia nie jest jednolita, Rumunia
    jest zaskakujaca, Rumunia daje radoche nawet wtedy gdy odwiedzasz
    miejsca juz Ci znane.
    Norbert J. Zbróg
    PS moze powinnas w swoich obawach dolaczyc do jakiejs grupy ktora
    choc troche zna Rumunie (?)
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 20.07.09, 22:15
    i jak ?
    Dotarlas do Rumunii, bylo fajnie ?
    podzdrowka
    Norbert J. Zbróg
  • vineri 21.07.09, 00:05
    Chyba jakiś miś ją zeżarł...
    --
    ROMANIA MARE !
  • ann.aa 21.07.09, 21:52
    Nic mnie nie zjadło, wróciłam cało:)
    A psy pasterskie spotkałam w Górach Apuseni i Rodnianach. Spotkania
    były różne, czasami ja je obchodziłam z daleka, a czasami one mnie.
    Obszczekana też byłam (gdy mijaliśmy stado na drodze), ale na
    szczęście samochód był za plecami i miałam gdzie uciekać (gdy potem
    doliczyłam się sześciu psów, pogratulowałam sobie decyzji o
    ucieczce:).
    Posłuchałam wszystkich rad: kiedy niedaleko pojawiało się stado
    obchodziliśmy je wielkim łukiem, zabrałam elektroniczny odstraszać
    (raczej nieskuteczny). Ale było tez tak, że gdy zdarzyło się nam
    niespodziewanie natknąć na owce pasące się w lesie, tuż przy
    ścieżce, jeden z psów tylko na nas popatrzył i wrócił do drapania
    się za uchem, drugi zszedł ze ścieżki, żeby się z nami nie spotkać.
    Wieczorem na przełęczy Przysłop kilka znudzonych psów kręciło się po
    dniu pracy nie zwracając uwagi na nikogo.
    Chciałam pokazać trochę zdjęć na fotoforum Rumunia i poopowiadać,
    ale na razie nie za bardzo mi to wychodzi.
    W Rumuni byłam tylko 11 dni, więc moje wrażenia muszą być
    powierzchowne. Zaczęłam od Oredei, potem Góry Apuseni, Kluż, Turda,
    Rimatea, Rimet, Biertan, Sighisoara, Rodniany, Sygnet, Baia Mare,
    Satu Mare.
  • ann.aa 21.07.09, 22:20
    A miejsca magiczne znalazłam. Od drogi bocznej w bok:)

    Rzeczywiście Rumunia jest warta zobacznia, ludzie są przemili, a w
    powietrzu wisi coś nieuchwytnego, jakieś poczucie wolności. Myślę,
    że tam wrócę, może już wkrótce.
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-129.astra2connect.com 22.07.09, 15:18
    to dobrze, bo te miejsca warte sa powrotow (czynie to od 5 lat na ca
    2 miesiace w roku i ciagle mam straszny niedosyt), wlasnie wrocilem
    z R, nb znow zaprzyjaznilem sie z cala masa psow pasterskich - swoja
    droga sa to bardzo inteligentne ( w porownaniu z
    naszymi "hodowlanymi" psami) "sztuki".
    zycze wiecej miejsc magicznych i wytrwania w postanowieniu powrotow
    w rumunskie karpaty
    ciekaw jestem Twoich zdjec, wiec jak gdzies powiesisz to daj znac
    prosze, na info@njz.pl
    pzdr
    Norbert J. Zbróg
    www.njz.pl
  • Gość: K2 IP: *.era.pl 24.07.09, 14:06
    Czesc,
    Mozesz cos napisac o noclegach w gorach Rodnianskich? Mam na mysli
    Przelecz Prislop, wiem ze jest tam schronisko ale nic poza tym.
    Mamy zamiar pojechac tam samochodem, zostawic go gdzies i pochodzic
    z namiotem pare dni po gorach. Jak myslisz gdzie najlepiej zostawc
    auto? Prislop, Borsa?
    Dzieki
  • kornel-1 19.10.09, 23:39
    Ja mam, niestety, przykre doświadczenia z rumuńskimi psami. Większość tras górskich pokonywałem w pojedynkę a samotne spotkania z psami bez kontroli pasterzy nie należą do przyjemności. Ze dwa razy musiałem salwować się ucieczką. Nie próbowałem eksperymentów z siadaniem lub oswajaniem :-p


    "Rumunia 2003": Suczawa-Alpy Rodniańskie-Sigishoara-Braszow-Sinaia-Bucegi-Bran-Rasznow-Fogarasze-Curtea de Arges-Bukareszt-Eforie Sud-Murighiol-Tulcea-Delta Dunaju-Suczawa-Bukowina.

    Kornel
    --
    "Kornel: moje podróże"
  • Gość: marvinah IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 05.09.10, 21:47
    badzcie na prawde ostrozni w gorach rumunskich. nie bylo dnia bez spotkania z agresywnymi
    psami. raz osaczylo nas na szlaku 5 psow pasterskich a jeden mnie skaleczyl zebami. nabawilam sie
    traumy i musialam dostac zastrzyk w rumunskim szpitalu. ciesze sie ze tylko na tym sie skonczylo.
    mysle ze mielismy duzo szczescia. dodam ze nie pojawil sie zaden pasterz zeby nam pomoc. bez
    petard nie ruszajcie sie w gory.
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-132.astra2connect.com 05.09.10, 23:18
    jezu (takie zwierzatko) kolczasty, gdzie Wy tych wscieklych brytanow szukacie.
    Calkiem niedawno wrocilem po kolejnej poltoramiesiecznej wloczedze po Rumunii,
    spotkalem mase psow, wiekszosc nawet przychodzila na biwak "zapoznac sie"
    (jedyne co wowczas robilem, to zamykalem mojego psa w aucie).
    Zaden z przybyszow nawet nie warknol, raz na biwaku nawiedzilo mnie kolo 10
    psow, polazily, poobsikiwaly co sie dalo, niektore daly sie poglaskac, ze dwa
    dobieraly sie do zarcia ale pogonione uznaly, ze to moje zarcie nie ich i sobie
    poszly. (zdjecia niebawem na njz.pl)
    W wielu miejscach przychodzilo na biwaki czy fotopostoje po kilka psow, ani razu
    zaden nawet nie warknol.
    Wybierajac sie w miejsca gdzie sa zwierzeta, sprobujcie sie dowiedziec co robic
    w razie gdy macie kontakt ze zwierzetami. Ostatnio ( w R) uslyszalem mrozaca
    krew w zylach opowiesc o wscieklych ogierach ktore zaatakowly naszych turystow.
    W godzine pozniej ( po rzekomym ataku) bylem wsrod tych koni, no ogiery jak
    ogiery, ale zeby atakowaly to nie. Po prostu jak ktos z kromka chleba idzie
    miedzy 20 ogierow to czego sie spodziewac, raczej nie tego, ze obdzieli wszystki
    ku obopulnemu zadowoleniu. Dal jednemu, reszta tez chciala i to byl ten atak.
    Przy okazji tej opowiesci uslyszalem zdanie wydalone przez jakas mocno
    wystraszona dziewoje w traperach i innych wolskinach od stop po glowe, zdanie
    sprowadzalo sie do tego, ze: powinni zabronic, zeby te konie tak po szlakach
    sobie same chodzily (sic !)
    Zabronmy koni, psow, pasterzy tez; bo niektorzy wygladaja jak bandyci i
    "oldspejsem" jakims nie smierdza.
    Zabronmy najlepiej Rumunii byc Rumunia, niech bedzie jak w Austrii jakiejs albo
    w Zakopanem
    Norbert J. Zbróg
  • volta2 07.09.10, 21:43
    my zostaliśmy zaatakowani właśnie tuż za przełęczą przysłup, tuż czyli jakąś godzinę, dwie, drogi od schroniska,
    pisałam o tym na forum w roku w którym byłam w rumunii, także ja bym zalecała jednak ostrożność.
    traumy nabawiliśmy się wszyscy i dziś gdy spacerujemy po kaukazie - widok psów pasterskich skutecznie nas paraliżuje. a kaukazy potrafią nieusłuchać pasterzy, więc stresa też mamy olbrzymiego.
  • Gość: bert IP: *.a2c-250-132.astra2connect.com 08.09.10, 01:55
    Pozwole sobie na pytanie; na czym polegal ten atak ? Faktycznie pogryzly was, albo wasze rzeczy ?
    Czy tylko obszczekaly (wszak za to zrec dostaja:))
    Zdaje sobie sprawe, ze lecaca na kogos wataha rozszczekanych psow moze wywrzec malo przyjemne wrazenie, no ale przeciez one od tego sa... by odgonic intruza (w tym przypadku obcego).
    Uwazac nalezy, ale tez nie histeryzowac, wszak one sa u siebie, a my to tylko... goscie i to niekoniecznie proszeni :). Przeciez nie mozemy wymagac by gospodarka pasterska obywala sie bez psow z powodu turystow.
    Kurde z Kaukazu tez nie mam jakichs zlych doswiadczen z tamtejszymi psami pasterskimi, poza "gabarytem" sa jak wszystkie psy uzytkowe, jak sie wie po co sa, to latwiej sie dogadac... z wlasnym strachem :)
    Moze to kwestia zrozumienia zachowan zwierzecia (nb zawsze mialem jakies psy), pewnie dlatego latwo mi to przychodzi
  • Gość: EDEK IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 13.09.10, 22:08
    wiedz o tym ,ze te psy pracuja i pilnuja terytorium na ktorym pasa sie owce ,sa odpowiedzialne za bezpieczenstwo owiec ,a ktos kto zbagatelizuje ich prace groznie ostrzegaja ze wszedl na teren strzezony,nie tylko w rumuni ,bo w innych krajach jest tak samo,musicie wiedziec o tym ze nie wolno wchodzic tam gdzie on pracuje ,,,,tylko glupcy nosza jakies piepszowe psikadla ,nawet nie wiesz jaka sile ma taki moloch i nic by z ciebie nie zostalo jesli sprobowalbys zadzierac z nim ,lepiej miec respekt dla tego pieknego psa bo jego praca jest naprawde ciezka
  • Gość: romtam IP: *.xdsl.centertel.pl 04.12.10, 21:26
    Różne ludzie mają strachy. Ostatnio szedłem z gościem po górach, który każdą krowę omijał w odległości co najmniej 100 m. Dobrze, że nie było żadnego psa, bo może odległość bezpieczna dla niego, liczona byłaby w setkach metrów.
    Ostatnio łaziłem po Karpatach w październiku, w górach cicho i pusto. Pasterze ze stadami zeszli w doliny i bardzo mi ich brakowało. Bez zwierzaków góry są ubogie i pozbawione życia.
    Przy okazji wstawię fotki ze spotkań z pieskami pasterskimi, może niektóre z nich przekonają niedowiarków o ich przyjaznej naturze. Zamiast nosić gaz, lepiej rzucić kromkę chleba. Miejscowi pasterze nie reagują często na psy, bo i tak wiedzą, że krzywdy spokojnemu człowiekowi nie wyrządzą.
    Na jednej fotce można się doliczyć 12 kudłatych zwierzaków, które narobiły jedynie trochę hałasu, ot i wszystko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka