Witaj
Ja to widze tak :
Nasz oglad rzeczywistosci jest bardzo fragmentaryczny .Rzadko
patrzymy dalej , koncentrujac sie li tylko na obecnej
chwili .Dlaczego o tym mowie , otoz czasem jest tak ,ze dopiero po
latach , wzglednie kilku dniach czy miesiacach , patrzymy na sprawy
nas dotyczace z szerszej perspektywy .Ta perspektywa nieraz ukazuje
nam ,ze to co sie stalo , choc nieprzyjemne , bylo jakby niezbednym
elementem czegos innego , wiekszego .Oczywiscie , moze byc i tak ,ze
wcale nie widzimy jakiegos wiekszego sensu w takich czy innych
wydarzeiach .Czasami moze po prostu lepiej zakrzyknac do Boga jak
Hiob .Bog nie gniewa sie na nas za to ,ale ,mozliwe ,ze dopiero
wtedy zaczniemy prawziwa modlitwe , zamiast ziewnego i bezmyslnego
klepania .Mozliwe iz dopiero sytuacja naprawde podbramkowa
zmobilizuje nas do nawiazania prawdziwej relacji z Bogiem.Wazne zeby
to co sie ma wydarzac podczas takiej modlitwy bylo szczere i od
serca , wtedy to ,jesli mozemy tak w ogole powiedziec, Bog moglby
chyba rzec :Nareszcie.W koncu naprawde ze mna rozmawiasz .
Św. Jan od Krzyża pisał :"
Kto oddał się całkowicie Bogu, nie powinien smucić się zaraz z
nieszczęść na świecie, ani z trudności, które stają się jego
udziałem, bo nie zna dobra zamierzonego przez nie w planach Bożej
Opatrzności. Bóg nie chce, by człowiek niepokoił się i cierpiał z
powodu przeciwności losu. Jeśli zaś cierpi z tego powodu jest to
skutek jego słabej cnoty. Ten, kto dąży do doskonałości cieszy się z
tego, z czego smuci się niedoskonały. Wszystko, co przydarza się
człowiekowi, korzystne czy przeciwne, pochodzi od Boga, by w
pierwszym się nie pysznił, a w drugim nie zniechęcał."
Jak Ktos kiedys powiedzial :„Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za
asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na
ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.
Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli” (Mt
10,29–31).
Pytalas :
Jak to
> zmienić, co zrobić, żeby byc wolnym od wszystkiego na co często
nie
> mamay wpływu, albo pojawia się na naszej drodze, blokuje i
ogranicza
> nas a my nawet o tym nie wiemy?
Wydaje mi sie , ze przydatny tu moze byc np . ten fragment Pisma Św.:
„Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi
uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli .
Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy
poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie?
Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto
popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa
w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was
wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. "
Uderzajace jest to , ze Jezus w pierwszym zdaniu tego fragmentu mowi
o prawdzie jako o czyms wyzwalajacym , natomiast w ostatnim zdaniu
wspomina :"Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie
rzeczywiście wolni. "
Mozemy wiec chyba rzec ,ze w ten sposob Sam utozsamia sie z prawda ,
co przypominaloby inny ustep Ewangelii , gdzie mowi :" Ja jestem
drogą i prawdą, i życiem".
Mamy tu tez postawiony warunek .Aby ulec uwalniajacej przemianie ,
ktora to dokonuje sie za pomoca i z pomoca Prawdy , Prawdy ktora
jest osoba , nalezy abysmy trwali w tej nauce :„Jeżeli będziecie
trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie
prawdę, a prawda was wyzwoli ." Nauka ta , ktora w innym miejscu
ukazuje iz :"Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu",
nauka ta ukazuje , iz nawrocenie , odwrocenie sie od grzechu jest
istotnym elementym prawdziwej wolnosci .Nie zapominajmy jednak ,ze
owe uwolnienie nie dokonuje sie naszymi silami gdyz dopiero:"Jeżeli
więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. "