Tak się zastanawiam, bo słyszałam teorię, że energetycznie podczas
seksu męzczyzna wyrzuca swoje napiecia i stresy na kobietę. Ona
przejmuje jego negatywna energię.
I teraz się zatsanawiam od czego zalezy czy kobieta przejmie ta
negatywna energię i ja przetworzy tak aby oboje sie czuli dobrze.
Czy kobieta ma w sobie taka umiejetność przetwarzania stresu
mężczyzny, poprzez miłość na energię pozytywną? Bo czasem czuje się
wspaniale a czasem jakby własnie zestresowana.
Co myslicie o tej teorii, słyszeliście o niej?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.