Dodaj do ulubionych

Mięsożerność a Rozwój Duchowy

10.03.05, 09:20
Witajcie ponownie smile

Ponieważ pare osób w prywatnych postach pisały do mnie pytania w stylu "co
sądze o wegerianiźmie" więc chciałbym i ten temat tu poruszyć, bowiem nie było
w tej sprawie tu żadnych postów.

Jedzenie mięsa nie sprzyja rozwojowi duchowemu. Wiem to na swoim przykładzie.
Poza tym niejedzenie mięsa jest zdrowsze co też wiem z autopsji wink
Ale każdy do tego musi dojść sam (o ile nie chce z góry uwierzyć)
Nadszedł taki moment, że zrozumiałem dlaczego ja uwielbiający kiełbaski nie
powinienem jeść "padliny".
Bowiem wszelkie mięso jest tak naprawdę padliną, (powołuję się na RZB)

No dobra zapraszam do dyskusji smile)

--
Pozdrawiam smile
Michał

Rozwój Duchowy w praktyce ...
Edytor zaawansowany
  • beataanna1 10.03.05, 11:59
    Zrezygnować z mięsa można oczywiście, pod warunkiem że zastąpi się je
    umiejętnie czymś innym, inaczej brak odpowiednich składników w organiźmie i tak
    nie pozwoli nam na ten rozwój duchowy.Jeśli żywisz się samymi sałatkami to po
    pewnym czasie silna potrzeba zjedzenia bialego mięsa się w końcu odezwie.Chyba
    że nad tym panujesz.Owszem jeśli ktoś wrzuca w siebie różne odpadki mielone
    itd , a kiełbasy do tego właśnie należą...to inna sprawa.Natomiast lepiej chyba
    zrezygnować z czerwonego mięsa, na rzecz białego,jeśli ktoś nie potrafi
    zrezygnować z mięsa w ogóle.Dziwię się że nie jesz mięsa, jesteś mężczyzną.Może
    nie pracujesz fizycznie, inaczej brak mięsa uniemożliwiałby Ci taką pracę.Nie
    sztuka się nażreć mięchem, i w ogóle każdym jedzeniem, trzeba łączyć składniki
    umiejętnie.Co z tego jak ktoś nie je mięsa, ale pije kawę, alkohol i pali, więc
    jedno wyklucza drugie.Trzeba by zrezygnować ze wszystkiego, najpierw z
    mięsa, .... potem może z innych rzeczy, a co tam, i żyjmy jak asceci.Wtedy
    będziemy mogli w pełni zgłębić tajniki rozwoju duchowego.Święty Szymon
    Słupnik.Na słupie miał dom i grób, nie jadł, nie pił, tylko rozwijał się
    duchowo, był bliżej Boga,został uznany świętym.Uważam że aby się rozwijać
    duchowo nie trzeba rezygnować z mięsa wink
    Jeśli forumowicze masowo zaczną rezygnować z mięsa, bo Ty stwierdziłeś że ono
    przeszkadza w rozwoju duchowym, no to uwazam, że to jest troszkę manipulacja
    już,nie świadoma, ale jednak,bo ja już sama zastanawiam się nad tym czy jeść
    mięso teraz, bo chciałabym dobrze rozwijać się duchowo.wink--
    (...)
  • sc200 10.03.05, 12:15
    Witaj smile

    Zaręczam Ci że będąc mężczyzną można nie jeść mięsa i mimo tego chodzić na
    siłownie (co ja robie regularnie od długiego czasu 3 razy w tygodniu) i
    nienajgorzej wyglądać smile)

    Mięso można zastąpić i jak się chce to można znaleźć mnóstwo porad na sieci o tym.

    Niniejszy wątek nie ma się obrócić w porady co z czym łączyć.

    Piszesz:
    "Trzeba by zrezygnować ze wszystkiego, najpierw z mięsa, .... potem może z
    innych rzeczy, a co tam, i żyjmy jak asceci"

    Przesadzasz smile dość często wpadasz w skrajnośći co już nieraz Ci wytknąłem smile
    Nikt Ci nie każe z "innych rzeczy" rezygnować więc nie naciągaj tematu smile

    Piszesz:
    "Uważam że aby się rozwijać duchowo nie trzeba rezygnować z mięsa wink "
    Tu się z niczego nie REZYGNUJE smile Ty dotychczas wiele rzeczy jak zauważyłem
    pojmujesz na zasadzie "straty". Poczytaj Rozmowy z Bogiem, tam to jest świetnie
    wytłumaczone. Ja patrze co zyskuje i pojęcie straty dla mnie nie istnieje.
    Po prostu po jakimś czasie niejedzenia mięsa czyli: czytaj: niewybierania mięsa
    do posiłków można zauważyć pewne objawy bardzo ciekawe... ale dopóki nie
    spróbujesz to tego nie poczujesz. Spróbuj - zrób taki test przez 2-3 miesiące to
    zobaczysz o czym mówię.

    Piszesz:
    "Jeśli forumowicze masowo zaczną rezygnować z mięsa, bo Ty stwierdziłeś że ono
    przeszkadza w rozwoju duchowym, no to uwazam, że to jest troszkę manipulacja "

    Gadaj zdrów smile
    Tak samo jak manipulacją jest to że nawołuje do rozwoju własnego i że tak samo
    piszę, że afirmacje i modlitwy pomagają i piszę jak je skutecznie układać. To
    też manipulacja! smile

    Kochana Beatoanno kiedyś również myślałem inaczej i znajdowałem 10000 powodów
    aby nie spróbować żyć inaczej. Teraz kiedy spróbowałem (wcale nieprzymuszony
    zdrowiem! a więc z czystymi intencjami) wiem co mi to daje. I po prostu dziele
    się tym co udało mi się podpatrzyć.

    Książki o rozwoju duchowym wzmacniają moje przekonania. I nie znalazłem na mojej
    drodze dzieł, które pisałyby o potrzebie jedzenie mięsa.

    Pamietaj Primo no nocere. Więc zabijanie zwierząt nie sprzyja rozwojowi
    duchowemu. A zabija się zwierzęta dla
    - odzienia
    - dla mięsa
    - niektórzy dla ... przyjemności patrz Koła Łowieckie... (usprawiedliwia się to
    hasłem: regulujemy ilość osobników)

    Mam nadzieje, że Ci ludzie zrozumieją, że może kiedyś pojawić się na ziemi Wyżej
    rozwinięty gatunek, który uzna, że należy "regulować ilość osobników ludzi" więc
    odstrzeliwujemy to tu czy tam... Analogia jak się patrzy.

    To co piszesz to tylko krok do uznania że chodzenie w futrach zwierząt
    (nieistotne jest czy się je zabija z takich czy z innych pobudek: czy dla miesa
    czy dla "odzienia") jest okej i ze należy to kontynuować
    Pamiętajmy, że jesteśmy dosć wysoko postawionym gatunkiem Homo Sapiens
    i że ta pozycja zobowiązuje do dbania... o niższe szczeble łańcucha, bo kiedy
    dalej będziemy przy tym gmerać, to łańcuch może pęknąć... szybciej w górze
    (ponad nami) niż myślimy - co zresztą nawiasem mówiąc powoli widać na naszej
    planecie.

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • buena.vista.sc 10.03.05, 12:39
    Wątek "mięsny" to przyslowiowy kij w mrowisko.Sama od wielu lat nie jadam mięsa
    i aby ukrócić zbędne dyskusje i wykrzykniki typu: Ooooo,to CO ty jadasz?
    odpowiadam,że mi nie sluzy,nie lubię tak jak inni nie piją kawy itp.

    Tak miedzy nami:nie jedzenie mięsa ma się moim zdaniem albo w genach albo
    doojrzewa się do takiej decyzji z czasem.Bradzo często pomaga po prostu wizyta
    w rzeżni i przygladanie się zwierzętom prowadzonym na rzeż i podczas uboju.

    Na pewno zjadlabym mięso gdyby alternatywą mialaby byc śmierć przez
    zaglodzenie.Ale ponieważ nie grozi mi to smile,uważam,że przy obfitości natury i
    sklepów w żywnośc niemiesną eliminacja mięsa nie jest problemem.

    Zaznaczam,że nie jestem fanatyczką-jadam chude ryby i okazyjnie/np. będąc u
    kogoś w gościnie/ zjem kawalek chudego mięsa aby nie urazić gospodarza,bo i tak
    czasem bywa.


    Nie jedzenie mięsa nie oznacza ,że nalezy odżywiać się wylącznie listkami
    salaty-nalezy wlożyć więcej trudu w przygotowanie racjonalnych posilków,bo
    najlatwiej i najszybciej rzucić kawal mięcha na patelnie i stworzyć posilek.

    Posilek bezmięsny nie jest może tak kaloryczny i ciężkowostrawny,więc naturalną
    sprawą jest,że trudno ograniczyć żywienie do dwóch posilków dziennie.


    Brak mięsa/wylączając ryby/ nie wplywa negatywnie na mój organizm-wręcz
    przeciwnie-wyniki badań ok,nie choruję na dolegliwości ukladu pokarmowego i
    inne.

    ż drugiej strony,jeśli dla kogoś rezygnacja z mięsa mialaby być
    udręką,ascezą,powodować oslabienie czy tam coś jeszcze,to nie widze potrzeby
    aby się tak katować- w końcu ja lubię kawę i czasami popalam smile

    Może przyjdzie czas,że się z tym rozstanę-nić na silę.
  • anahella 31.03.05, 22:39
    buena.vista.sc napisała:

    > Tak miedzy nami:nie jedzenie mięsa ma się moim zdaniem albo w genach albo
    > doojrzewa się do takiej decyzji z czasem.

    Stawialabym raczej na to drugie. Moim zdaniem to nie jest wyrzecznie. Ludziom
    po prostu sie zmienia i nagle uswiadamiaja sobie, ze nie lubia juz lodow
    czekoladowych.
    Pewnego dnia poszlam do sklepu, przynioslam zakupy i ze zdziweniem
    stwierdzilam, ze znow nie kupilam wedliny. I tak mi pozostalo. Mieso odchodzilo
    ode mie kilka lat. Najpierw pod wplywem partnera, ktory z przyczyn religijnych
    nie jadal wieprzowiny zrezygnowalam z jedzenia jej (bo przeciez nie bede dwoch
    kuchni prowadzic). Potem przestalo smakowac mi mieso wolowe. W nastepnej
    kolejnosci przeszlo mi biale mieso. to nie ja rzucilam mieso: to ono rzucilo
    mniesmile


    Bradzo często pomaga po prostu wizyta
    > w rzeżni i przygladanie się zwierzętom prowadzonym na rzeż i podczas uboju.
    >
    > Na pewno zjadlabym mięso gdyby alternatywą mialaby byc śmierć przez
    > zaglodzenie.Ale ponieważ nie grozi mi to smile,uważam,że przy obfitości natury i
    > sklepów w żywnośc niemiesną eliminacja mięsa nie jest problemem.
    >
    > Zaznaczam,że nie jestem fanatyczką-jadam chude ryby i okazyjnie/np. będąc u
    > kogoś w gościnie/ zjem kawalek chudego mięsa aby nie urazić gospodarza,bo i
    tak
    >
    > czasem bywa.
    >
    >
    > Nie jedzenie mięsa nie oznacza ,że nalezy odżywiać się wylącznie listkami
    > salaty-nalezy wlożyć więcej trudu w przygotowanie racjonalnych posilków,bo
    > najlatwiej i najszybciej rzucić kawal mięcha na patelnie i stworzyć posilek.
    >
    > Posilek bezmięsny nie jest może tak kaloryczny i ciężkowostrawny,więc
    naturalną
    >
    > sprawą jest,że trudno ograniczyć żywienie do dwóch posilków dziennie.
    >
    >
    > Brak mięsa/wylączając ryby/ nie wplywa negatywnie na mój organizm-wręcz
    > przeciwnie-wyniki badań ok,nie choruję na dolegliwości ukladu pokarmowego i
    > inne.
    >
    > ż drugiej strony,jeśli dla kogoś rezygnacja z mięsa mialaby być
    > udręką,ascezą,powodować oslabienie czy tam coś jeszcze,to nie widze potrzeby
    > aby się tak katować- w końcu ja lubię kawę i czasami popalam smile
    >
    > Może przyjdzie czas,że się z tym rozstanę-nić na silę.


    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • cony1 26.09.05, 23:01
    witaj, bardzo mi się podoba Twój stosunek do tej kwestii, nie twierdzę, że
    zabijanie zwierząt jest super, ale dla szczytnych ideałach ludzi tez kiedyś
    palono. pozdrawiam
  • baronew 10.03.05, 12:49
    hej beatko ponownie smile)

    Ja również zauważyłam i doszłam do podobnych wniosków jak sc w sprawie
    niejedzenia mięsa. I choć zajęło mi to aż 30 lat dorosłego życia (obecnie jestem
    po 50-tce) to moge potwierdzic to co on pisze.
    zreszta wcale nie poruszyl nic nowego, to jest temat oczywisty (polecam artykuly
    na www.cudownyportal.pl)

    Ewa Baron
  • amelka72 11.03.05, 23:30
    Ja w sprawie jedzenia mięsa.Nigdy nie byłam wegetarianka i nie próbowałam nia
    zostać,ale z braku czasu i znikomych talentow kulinarnych, rzadko jadam mieso,
    (bo trzeba troche czasu zeby je przyrządzić).Jedyne co uwielbiam to ryby, ktore
    gotuje sobie w foli i zjadam pod róźna postacia - sałatki , pasty rybne.
    Od kiedy mniej spozywam mięsa nie mam problemów ze zdrowiem, lepiej sie czuje,
    ale to tylko moja opinia na temat ograniczenia spozycia mięsa, a w przyszłosci
    moze rezygnacja z niego.
    A tak poza tym to w zyciu najwazniejszy jest złoty srodek i umiar we wszystkim.
    Jak bysmy rezygnowali ze wszystkiego co nam sprawia przyjemność - to co bysmy
    mieli z zycia- nic tylko siąść i płakac i użalać sie nad soba- tego nie moge ,
    tamto szkodliwe, a to mi nie wypada w tym wieku .

    Życzę wszystkim więcej optymizmu i radosci na codzień
  • kraxa 25.08.05, 14:20
    nie jesc miesa, ostawi . Otóz Twoje dywagacje, ze po miesiacu
    jedzenia "salatek" czBowiek zateskni za miesem sa trafione jak kula w plot.
    Otóz jest do kladnie odwrotnie, ja w kilka miesiecy na diecie wege mialam
    niesamowity "odrzut" od miesa. Nawet nie jestes sobie w stanie wyobrazic jak
    sie zmienia smak!!! teraz, po ponad roku, bez miesa w zadnycm kolorzewink i bez
    ryb, tudziez innych organizmów zywysz nie reaguje juz tak alergicznie na zapach
    czy widok miesa, które i tak czasami musze przyrzadzic dla psa. W kazym razie u
    mnie rezygnacja z miesa przyszla nieoczekiwanie i nie byla zwiazana z jakimis
    kanonami rozwoju duchowego. z drugiej jednak strony widze, ze zapoczatkowala w
    moim zyciu jakies pasmo nowych wrazen, doswiadczen. I dobrze
    --
    UKI-OKI
  • elijana 10.03.05, 13:27
    ja sądzę,że mięsożerność nie przeszkadza w rozwoju duchowym .Stwierdzenie,że
    przeszkadza jest manipulacją -jak ktos wcześiej napisał. Próbowałam kiedyś być
    wegetarianką /3 m-ce/ nie potrafię jednak obyć się bez mięsa ,choć staram się
    jeść tylko białe mięso i to jak najrzadziej.Rozumiem doskonale wegetarian i
    podziwiam ,że to potrafią ,zdaję sobie sprawę z cierpień tych zwierząt i dość
    często zastepuję kotlety mięsne kotletami sojowymi smile .Chodzenie na siłownie
    samo w sobie nie jest tak do końca wyczerpujacą pracą fizyczna ,porównując np.
    kanalarzy grzebiacych zimą w kanałach ,dla nich dieta bezmięsna jest
    niewskazana,czy budowlańców.Zawsze będzie za i przeciw ale nie mozna
    jednoznacznie stwierdzać,że jedzenie mięsa przeszkadza w rozwoju
    duchowym ,osoby ,które to przeczytają a mają poddatną na sugestie podświadomość
    albo zrezygnują z jedzenia mięsą/lepszy wariant/ albo zaniechają rozwoju
    duchowego.Uważam,że nie tędy droga.....
  • sc200 10.03.05, 13:45
    Witam smile
    O gustach i smakach się nie dyskutuje. Z tą siłownią może nie był najlepszy
    przykład ale znam właśnie budowlańców - członków Polskiego Towarzystwa
    Wegetarian smile wiec i Twoja argumentacja nie jest zbyt wartościowa w tym zakresie smile

    Kotlety sojowe nawet smakująsmile

    A czy to jest manipulacja?
    Nie widze tu manipulacji. Takie jest moje zdanie. Czy jeśli ktoś uważa i napisze
    tu że Tunezja nie nadaje się na wczasy bo jest do kitu - to jest to manipulacja?
    Nie. Po prostu jest to czyjaś opinia. Tak jak i moja jest taka a nie inna -
    poparta moim doświadczeniem (i nie tylko moim - chyba nie musze przytaczac
    dziesiątki analiz, artykułów czy też nawet programów BBC o wegerianiźmie !!! był
    ostatnio film, który pokazywał zaskakujace badania w badaniu zdrowia jedzących
    jak i niejedzących mięsa, można też sięgnąć do setek książek mówiących o tym
    samym - więc temat wydawał mi się godny tak czy siak poruszenia)

    Skoro poproszono mnie o opinie w tym temacie (choć nigdy nie byłem i nie będe
    autorytetem w Rozwoju Duchowym) to ją wyraziłem

    Piszesz:
    "Zawsze będzie za i przeciw "
    A gdzie jest to Za bo niedoczytałem smile)

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • elijana 10.03.05, 21:39
    przykład ale znam właśnie budowlańców - członków Polskiego Towarzystwa
    > Wegetarian smile wiec i Twoja argumentacja nie jest zbyt wartościowa w tym
    zakresi
    > e smile
    wyrażam po prostu swoja opinię smileto nie jest tak do końca argumentacja ale fakt
    ja takich budowlańców jak Ty nie znam a szkoda smileNie chce argumentować,nie chce
    przekonywac bo to JA lubię zjeść czasem mięsko i nikomu tego nie narzucam -ot
    taka moja mała słabostka /jesli tak to można nazwaćsmile/
  • cheops35 10.03.05, 13:48
    Może i nie przeszkadza, ale na wyższym poziomie zrozumienia, wnioski nasuwają
    sie same. Wybiera się wówczas niejedzenie mięsa.

    smile
    Cheops
  • eevvaa 10.03.05, 16:06

    Witajcie smile

    Na pewno możemy rozwijać się duchowo jedząc mięso. Na pewno Michał nie chciał na
    nikogo wywierać presji. Chodziło mu o co innego jeszcze niż o jedzenie padliny.
    Jeżeli będziemy jedli mięso ze swiadomoscią, ze nie,jest dla nas szkodliwe to
    nie ma problemu 9 nie będzie ). Wraz z rozwojem duchowym rozwija się jednak
    nasza świadomość i już nasza podświadomość nie oszuka nas, że nie jest to dla
    nas całkiem obojętne.
    Wiemy, ze dla mięsa musimy zabić jakieś stworzenie ( no nie wiem czy takie
    prawo dżungli powinno istnieć wśród istot rozumnych), które podobno nie ma duszy
    ( sprawa dyskusyjna), ale wiemy, że czuje - odczuwa ból. Przecież dziecko ,
    które choduje króliki nie pozwala je zabić, bo jest z nimi związane psychicznie.
    Czy taka świnia, krowa,różni sie od naszego ulubionego psa, kota...
    Na pewno jest to jednak prawo naszego wyboru , nas samych , powoli do tego
    dojrzejemy.Ja sama nie jestem wegetarianką, ale powoli dojrzewam do tego. Mięso
    jest u mnie rzadkością, a i stwierdzam, że jem je niechętnie, bez smaku,poprostu
    chyba jeszcze podświadomość wywiera na mnie presję, ale jest to tylko kwestią
    czasu. Znam np. rodziny, które nie są wegetarianami, a dzieci są - nie można
    było je w żaden sposób zmusić do jedzenia mięsa.Jest to na pewno zastanawiające,
    że przyszły już z taką świadomością na świat.
    Na pewno jest po to forum , żebyśmy mogli na ten temat dyskutować - przyznam, że
    trochę mnie zdziwiło to oburzenie, bo przeciez nie jest to nowum i już od dawna
    jest tzw. nawet moda na wegetarianizm.

    Serdecznie pozdrawiam smile

    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • elijana 10.03.05, 21:44
    U mnie z mięsem to jest tak,być może to naciagane ale np.nigdy nie wypiłabym
    tranu ,nie zjadła dzikiego zwierzęcia,choć one sie nie różnią od tych
    hodowlanych ,być może kiedyś dojrzeje do niejedzenia mięsa,sama idea jest
    b.słuszna ,może? Nie pochwalam również zabijania zwierząt dla zbytku np dla
    futer,ambry ,kości itp.
  • alzoch 11.03.05, 23:06
    Jestem przekonana,że do wegetarianizmu trzeba dojrzeć.Rozumiem,że odrzucenie
    jedzenia zabitych zwierząt tylko pod wpływem opini innych daleko nie zaprowadzi.
    To trzeba po prostu poczuć, zrozumieć, że przyczyniam się do zabijania. A więc
    głębokie zrozumienie tego faktu to pierwsze,co samo przez się prowadzi nas do
    wyższego poziomu śiwadomości.A poza tym fakt, że jedząc zabite zwierzęta
    przyjmujemy energię o bardzo niskim poziomie wibracji(zabijanie), co samo przez
    się utrudnia przejście na wyższy poziom energetyczny(czytaj:rozwoju duchowego).
    Zresztą gdyby po prostu wsłuchać się w znaczenie tych wyrażeń:mięsożerność a
    rozwój duchowy,to słychać wyraźnie,że jedno jest zaprzeczeniem drugiego.
    Jednak nie namawiam nikogo do postanowienia:"nie jem mięsa",bo tak ktoś
    powiedział.Raczej do spróbowania włączenia tego tematu do swoich przemyśleń i
    poszukania własnego odczucia w jak najszerszym ujęciu.
  • amelka72 11.03.05, 23:32
    --------------------------------------------------------------------------------
    Ja w sprawie jedzenia mięsa.Nigdy nie byłam wegetarianka i nie próbowałam nia
    zostać,ale z braku czasu i znikomych talentow kulinarnych, rzadko jadam mieso,
    (bo trzeba troche czasu zeby je przyrządzić).Jedyne co uwielbiam to ryby, ktore
    gotuje sobie w foli i zjadam pod róźna postacia - sałatki , pasty rybne.
    Od kiedy mniej spozywam mięsa nie mam problemów ze zdrowiem, lepiej sie czuje,
    ale to tylko moja opinia na temat ograniczenia spozycia mięsa, a w przyszłosci
    moze rezygnacja z niego.
    A tak poza tym to w zyciu najwazniejszy jest złoty srodek i umiar we wszystkim.
    Jak bysmy rezygnowali ze wszystkiego co nam sprawia przyjemność - to co bysmy
    mieli z zycia- nic tylko siąść i płakac i użalać sie nad soba- tego nie moge ,
    tamto szkodliwe, a to mi nie wypada w tym wieku .

    Życzę wszystkim więcej optymizmu i radosci na codzień
  • lorddead 12.03.05, 18:35
    A ja jem mięsko i jakoś to mi w moim rozwoju nie przeszkadza. Może to dlatego,
    że oprócz mięsa jest sporo owoców i warzyw, a mięso jadam w bardzo małych
    ilościach (zwykle drób i ryby).
  • sc200 06.04.05, 23:25
    Moim zdaniem interesujące. Spotkałem osobę odżywiającą się wg. wskazań Księgi
    Przemian a także wg grup krwi. Bardzo pozytywne rezultaty.
    Niestety nie stosowałem, bo jakże tu w natłoku dnia w pracy nie zamówić np.
    pizzy? smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • oldpiernik 06.04.05, 10:22
    Nie jestem pewien gdzie, obiła mi się o uszy opowiastka o umierającym wśród
    ludożerców misjonarzu. Pocieszali biedaka zapewnieniami, że nie będzie tułał
    się po świecie i na zawsze zostanie z nimi, bo zjedzą go, co do kosteczki.
    To była duchowa pociehca i wyraz najwyższego szacunku.

    Póncnoamerykańscy indianie, żyjący wolno na rozległych obszarach zamieszkanych
    przez bogactwo zwierzyny, podchodzili do tematu spożywania mięsa jeszcze
    inaczej. Przepraszali ducha upolowanego zwierza o wybaczenie. Czy byli na
    niskim poziomie rozwoju duchowego?

    Wszystkożernośc jest atutem, który pozwolił człowiekowi, jako gatunkowi, na
    sukces. Podpieram się opinią z programów edukacyjnych dla dzieci. Może to
    naiwne, jednak podpieram się.
    Życie karmi się życiem. Trawa przed przeżuciem przez jelenia też żyje.
    Może jest lepiej przystosowana do odżywania na nowo niż pies, przysmak
    niektórych ludów, jednak żyje.
    Czy nie wydaje Wam się, że ważniejsza dla rozwoju ducha jest świadomość bycia
    częścią żywego świata, niż prohibicja na spożycie tej lub innej jego części?

    OLDPYTACZ :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • llukiz 06.04.05, 20:00
    > Bowiem wszelkie mięso jest tak naprawdę padliną
    Doskonała manipulacja słowna. Podobnie można użyć zamiast bezczelny słowa:
    asertywny.
    Znałem w życiu mnóstwo wegetarian i wszyscy oni to byli ludzie trochę
    skrzywieni. Jedeni bardziej, inni mniej, ale zawsze chociaż trochę.
    Ewolucja wyposażyła człowieka w układ pokarmowy przystosowany do jedzenia mięsa,
    więc jedzenie mięsa nie jest szkodliwe.
    A jeśli ktoś ma czas i chęci by bawić się w zastępowanie diety normalnej dietą
    wegetariańską (a nie jest to łatwe i proste) to niech się realizuje w tym
    temacie. Tylko że przejmując się jedzeniem tracimy czas, który moglibyśmy
    wykorzystać w inny sposób.
    --
    Lukiz
  • sc200 06.04.05, 22:44
    llukiz nie wiem czy to manipulacja czy też nie. Dla Ciebie manipulacja. Dla
    wielu pewnie nie.

    Ale pomyśl sam. Padliną nazywamy mięso, pozostawione po zabiciu zwierzęcia. A
    czy mięso w sklepach mięsnych wygląda jakoś inaczej? smile

    Pewno na to pytanie nie ma odpowiedzi. Tzn każdy je ma dla siebie.

    To że spotykałeś w życiu wegetarian jak to mówisz "trochę skrzywionych" to nie
    ma znaczenia... Bo nigdzie nie napisałem, że wegeterianie są wszyscy ok, a
    pozostali nie.

    Ps.
    W ogólności się zgodze, że lepiej czas wykorzystać na coś pożytecznego smile

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • llukiz 09.04.05, 18:59
    z tą padliną to manipulacja ponieważ...
    jeśli uznamy za padlinę nieżywe mięso to trzeba uznać że wszystkie zwierzęta
    mięsożerne jedzą padlinę.
    jeśli uznamy że padlina to zwierzę które "padło" tzn umarło z choroby lub
    wycieńczenia bądź starości, to nie jemy padliny, chociaż taką padlinę jedzą sępy.
    --
    Lukiz
  • sc200 09.04.05, 19:30
    No właśnie llukiza faktycznie nijak o tym dyskutować smile
    Bo termin padlina jako nieżywe zwierze może nie zawsze jest na miejscu.
    I może i to manipulacja a może i nie.
    Trudno to rozstrzygnąć (?)

    Może lepiej nie skupiajmy się więc na tłumaczeniu słowa padlina smile)

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • darkoholik 11.04.05, 23:27
    llukiz napisał:

    > z tą padliną to manipulacja ponieważ...
    > jeśli uznamy za padlinę nieżywe mięso to trzeba uznać że wszystkie zwierzęta
    > mięsożerne jedzą padlinę.
    > jeśli uznamy że padlina to zwierzę które "padło" tzn umarło z choroby lub
    > wycieńczenia bądź starości, to nie jemy padliny, chociaż taką padlinę jedzą
    sęp
    > y.
    Lukiz!
    Z definicją zwierzęcia padłego się zgadzam smile
    Doświadczenie niejedzenia mięsa jest sprawą indywidualną. Wszyscy, którzy
    przeszli na wegetarianizm twierdzą, iż jest to zdrowsze i namawiają innych.
    Zapominają jednak o tym, że jak napisałeś mamy przewód pokarmowy przystosowany
    do trawienia mięsa i mamy KŁY. TE ZĘBY świadczą o tym, że jesteśmy mięsożerni!
    Znam również takiego człowieka, który po kilkudziesięciu latach niejedzenia
    mięsa powrócił do niego powoli i je spożywa. Twierdzi przy tym, że mięso jest
    nam potrzebne.
    Zastanówmy się dlaczego mieso może nam szkodzić?
    Szkodzić nam mogą również rośliny, jeżeli są źle hodowane!
    Wszystko zależy od nawozów, i składu chemicznego pożywienia. Rośliny skażone:
    ołowiem, kadmem, rtęcią i in. mają obniżoną zawartość magnezu, wapnia i innych
    mikroelementów nam przydatnych! Spożywanie tego typu roślin też nie przyniesie
    organizmowi pożytku smile Jeżeli ktoś chce jeść mało konserwantów, to niech
    kupuje świeże mięso i je sobie piecze i kroi na chleb!
    W przypadku pełnej ochoty do przejścia na wegetarianizm - każdy ma wolną wolę.
    Chciałbym jednak, by nikt nikomu nie wmawiał, że jego sposób odżywiania się
    jest lepszy!
    Pozdro
    G.

    --
    Astrologia dla chcących
  • nataszencja 15.04.05, 23:05
    nie uwazam wegetarianizmu za diete w sensie zastanawiania sie nad skladnikami i
    zastepowania,suplementacji miesa.
    jem wszystko oprocz w/w skladnika i nie dorabiam do tego ideologii,co uwazam za
    smieszne miejscami. ludzie manifestujacy swa troske o biedne zabijane
    zwierzeta gdzies zdaja mi sie gubic w swoich rozwazaniach miejscami.
    a czemu im czasem zwisaja biedne manipulowane genetycznie rosliny czy chociazby
    kwestia samej cywilizacji ludzkiej otruwanej czym sie da od powietrza ,przez
    glebe po same umysly-to tez usmiercanie.

    wracajac do wegetarianizmu(ktorego nazewnictwa nie uzywam co do siebie samej),
    to wydaje mi sie z autopsji ,ze organizm nie muszacy trawic miesa jest
    wolny ,'lzejszy',niezasmiecony w kazdym tego slowa znaczeniu.
    zreszta najistotniejszy jest umiar w spozywaniu czegokolwiek-napakowany zoladek
    i czlowiek poddajacy sie obzarstwu-chociazby tez roslinkami nie sprzyja duchowi.

    wszelacy asceci,mnisi i oswieceni nieraz glodzili sie i umiarkowali we
    wszystkim,co pomagalo im w skupieniu sie na sferze duchowej.
    i odwrotnie-rozwinieta sfera duchowa pomaga w rozsadnym jedzeniu

    pozdrawiam,
    natasza
  • nataszencja 15.04.05, 23:26
    i dodam jeszcze ,ze od urodzenia nie lubilam smaku ani zapachu miesa,wiec nie
    musialam walczyc ze swoim zoladkiem w ramach zaprzestania jego spozycia i
    przerzucenia sie na alternatywy.

    rzadko choruje,tej zimy nawet malego kataru nie mialam,nigdy niczego nie
    zlamalam,wyniki w normie ,a jezdze rowerem, czasem chodze na silownie,biegam.
    to nie prawda,ze przede wszystkim mieso daje sile-jakos przeciez zyje bez
    niego tongue_out

  • szuwary4 25.08.05, 15:44
    Pani Maria Grodecka w swej obszernej książce " Wszystko o wegetarianizmie -
    zmierzch świadomości łowcy" odróznia osoby pozostające na diecie
    wegetariańskiej od wegetarian. Wegetarianie według Niej to tylko ci, dla
    których jedyną racja bycia wegetarianinem jest współczucie dla zwierząt. Uważa
    je za najskuteczniejszą i najtrwalszą motywację. Według powyzszego, trzeba by
    sobie odpowiedzieć na pytanie czy bez rozwijania współczucia można sie rozwijać
    duchowo.
  • sc200 25.08.05, 19:26
    Och, a może należy zadać pytanie co pani Maria miała na myśli, bo nie uważam za
    zbyt trafne uważać że motywacją dla wegeterian, współczucie dla zwierząt.

    oczywiście należy zapytać jaki Pani Maria ma stosunek osobisty do jedzenia np.
    mięsa, bo ocenia ona innych przez ten właśnie pryzmat

    Stąd też trudno jest dyskutować o wpływie współczucia na... rozwój duchowy. Bo
    pojęcie współczucia nie ma wiele wspólnego z stosunkiem wegeterian do istot
    żywych jak i nie ma nic wspólnego z ... Rozwojem Duchowym.

    Z tym ostatnim dlatego, bo... współczucie jest czymś dalekim od Boskiej
    doskonałości i zasady miłości. Współczucie dla innych ludzi, to wyrażanie
    niewiary w ich możliwości (napisał to Goethe - nie czepiać się mnie suspicious ), a
    współczucie dla zwierząt niby na czym miałoby polegać?
    Że są jedzone? Że mają cztery nogi a nie dwie?

    To jest naturalne (dla mnie np. suspicious), że naturalną wypadkową RD jest unikanie
    zabijania innych. I robie to nie ze względu na współczucie dla zwierząt.
    Czy to że nie zastrzele kogoś za chwile na ulicy wynika, ze współczucia dla
    Niego? Nie, wynika z zasady Primo non nocere. Lekarskiej, ale jakże ludzkiej.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • razdwa11 26.08.05, 08:54
    Kiedyś ktoś Mądry powiedział mi, że zwierzę idąc na śmierć wie o tym i bardzo
    się boi. Wydzielają się wtedy w jego organizmie hormony strachu-trucizny, które
    my przyswajamy, jedząc mięso. Ale powiedział też, że nic na siłę, bo ten rodzaj
    energii, który daje mięso trzeba czymś zastąpić. Sam był człowiekiem bardzo
    wierzącym i twierdził, że w naszym kościele i w modlitwie jest wszystko, co
    ludziom potrzebne.
  • sc200 26.08.05, 10:21
    Jeśli chodzi Ci o energetyczno-odżywcze składniki, to mięso można zastąpić na
    wiele różnych sposobów. Trzeba tylko chcieć znaleźć takie informacje smile

    I jeszcze jedno.
    Wiele osób pyta. To dlaczego zwierzęta jedzą czesto inne zwierzeta?
    Może cos do myślenia dadzą książki o Upadku Atlantydy. Spotkałem się z
    fragmentami świadczącymi o tym... że to ludzie ! podburzyli jedne zwierzęta
    (zaczęło się od trenowania "dużych kotów" i polowania na "grubszą zwierzyne" a
    później innych ludzi...) przeciwko innym istotom żywym.
    Setki lat doświadczeń i przede wszystkim zmian genetycznych (tzw. "dostosowanie
    się do ewolucji i potrzeb jedzenia mięsa") spowodowała, że dziś "zachwycamy" się
    na Animal Planet odcinkami "Idealni zabójcy".

    Ponieważ ziemia energetycznie się zmienia (co widac po zaczynającej się fazie
    "oczyszczania" obecnej właśnie teraz), więc coraz więce tzw. "anomalii" się
    zdarza w świecie zwierzęcym, co można zauważyć obserwując sygnały np. o tym, że
    tygrys opiekował się sarenką (Azja), czy lwy obroniły dziewczynke przed
    oprawcami w Afryce (wczoraj to opisywały gazety).

    Można się tylko zastanawiać, czy te "anomalie" to nie jest powrót do naturalnego
    toku rzeczy, a to co obecnie nazywamy "normalnością" daleki od niej jest.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • qrek1 27.12.05, 14:53
    > Może cos do myślenia dadzą książki o Upadku Atlantydy. Spotkałem się z
    > fragmentami świadczącymi o tym... że to ludzie ! podburzyli jedne zwierzęta
    > (zaczęło się od trenowania "dużych kotów" i polowania na "grubszą zwierzyne" a
    > później innych ludzi...) przeciwko innym istotom żywym.

    Gdyby przyznawano nagrody w kategorii "najgłupszy wpis na forum", fragment ten
    miał by szansę na wysoką lokatę.
  • szuwary4 27.08.05, 13:01
    Na poczatek kilka słów o Pani Marii Grodeckiej. Jest ona bodaj najstarszą w
    Polsce badaczką i propagatorką wegetarianizmu. Zaczęła już we wczesnych latach
    powojennych. Autorką wielu artykułów, z wydrukowaniem których miała poważne
    problemy w czasach PRL-u. Jej głównym dziełem przedstawiającym kompleksowo
    problemy wegeterianizmu jest książka pt. "Wszystko o wegetarianizmie". To tutaj
    w rozdz. "Swiat kręci się wokół kiełbasy", znajduje się odpowiedz na Twoje
    pytanie.Posłużę się cytatem: " O tym, czy jest się, czy nie jest
    wegetarianinem, decydują motywy niejedzenia mięsa: motyw moralny, jakim jest
    współczucie dla zwierzat, oraz intelektualny, wynikajacy z uswiadomienia sobie
    związanych z tym sposobem odzywiania negatywnych zjawisk - zdrowotnych,
    kulturalnych i ekonomicznych. Jeżeli bowiem ktoś nie jada go z biedy lub
    oszczędności to może zacząć gdy się wzbogaci albo stanie rozrzutny. Jeżeli
    czyni tak z powodu choroby, to pewnie znów zacznie jak wyzdrowieje. A jeżeli
    nie je dlatego, że mu nakazuje to jego religia, to motywem tez nie musi być
    współczucie, a raczej troska o własne zbawienie. Jeżeli więc zmieni wiarę na
    taką, która mu tego nie zabrania, to zaraz przyłączy się do obyczaju swoich
    nowych współwyznawców". I jeszcze jeden fragment podsumowujący omówienie
    warunków hodowli transportu i uboju zwierząt rzeznych :"Tolerowanie przez
    człowieka tego nieustannego "zwierzęcego Oświęcimia", jaki stworzyliśmy im na
    naszej w s p ó l n e j planecie, powoduje obniżenie pułapu stawianych mu
    wymogów etycznych. . Akceptując beztrosko codzienne męczeństwo zwierzęcych
    współmieszkańców Ziemi, stajemy przed ta nieprzekraczalną barierą duchowego
    rozwoju i wzrostu, jaką jest wina bez poczucia winy." Pozdrawiam.
  • sc200 28.08.05, 17:45
    Podpisuje sie wszystkimi ręcoma suspicious

    Twój cytat jest właściwie kwintensencją tego wątku.
    Lepiej tego nie dałoby się ująć.

    Ale nie każdy sobie oczywiście z tego "oświęcimia zwierząt" zdaje sprawe. Wiele
    osób próbuje być "obok" i rozwijać się "duchowo".
    Tłumaczą sobie to tak: "Ja przecież tylko jem mięso, ale nie zabijam
    bezpośrednio zwierząt".

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • chihiro2 29.08.05, 15:45
    Witam,

    przeczytalam tu opinie niektorych z was, ze do wegetarianizmu trzeba dojrzec.
    Otoz nie trzeba, a ja jestem doskonalym tego przykladem. Nie jem miesa
    praktycznie od dziecinstwa (mam 26 lat), bo od zawsze brzydzilo mnie,
    powodowalo odruch wymiotny. Nie moglam zniesc zapachu, widoku, konsystnecji
    miesa w ustach. Jako mala dziewczynka oczywiscie czasem musialam zjesc kawalek
    kurczaka (w zyciu jadlam tylko kurczaka, cielecine i indyka, raz sprobowalam
    parowek i kilka razy salami) - moi rodzice pozwalali mi nie jesc miesa (od
    czasu do czasu tylko prosili mnie, abym zjadla kilka kawaleczkow), ale czasem w
    gosciach nie wypadalo inaczej. W wieku kilkunastu lat swiadomie przestalam jesc
    nawet te kilka kawaleczkow i dowiedzialam sie, ze niejedzenie miesa to
    wegetarianizm. Poniewaz nigdy nie chorowalam (przeziebialam sie raz na kilka
    lat, doslownie!) w zyciu do glowy mi nie przyszlo, ze wegetarianizm moze miec
    jakies niedobre konsekwencje. Zawsze dziwily mnie pytania dalszej rodziny
    typu "To co ty jesz?!". Dla mnie niejedzenie miesa wydawalo sie - i nadal
    wydaje - czyms najnaturalniejszym na swiecie, czyms zgodnym z harmonia
    wszechswiata, czyms po prostu bardzo ludzkim (czyt. wyjscie z kregu
    barbarzynskiego zabijania, aby miec co wepchnac do buzi). Mieso naprawde jest
    zbedne!!!

    Od paru miesiecy przymierzam sie do niejedzenia ryb (na razie jestem twz.
    peskatarianka), bo i to wydaje mi sie barbarzynskie. Od wielu, wielu lat nie
    pije tez mleka krowiego, od paru miesiecy nie jem nabialu (mieszkam w Anglii i
    okazalo sie, ze - tak jak ogromna ilosc osob tutaj - nie toleruje tutejszej
    laktozy) i doskonale daje sobie rade. Od jakichs pieciu lat pije codziennie
    mleko sojowe, jem ok. 10 porcji warzyw i owocow dziennie (czasem wiecej), duzo
    straczkow, tylko pelne ziarna, tofu, orzechy itp. Pije tylko wode i herbatki
    ziolowe, zielone i czerwone. Nigdy nie palilam, alkohol pije zaledwie pare razy
    w roku, i to tez bez zbytniego entuzjazmu. Czasem jem slodycze, ale tylko te,
    ktore najbardziej mi smakuja (nie ma sensu jesc tego, co nie zaspokaja nas w
    100%). I nie czuje, ze jestem jakas ascetka. Wrecz przeciwnie - poznalam
    kuchnie japonska, tajska, indyjska, ktore staly sie moimi ulubionymi. A jedzac
    z kazdym posilkiem produkty, ktore szczerze ubostwiam, odczuwam prawdziwa
    przyjemnosc z jedzenia i wielka satysfakcje. Wyniki badan mam doskonale, bylam
    pare miesiecy temu u lekarza, ktory stwierdzil, ze tak dobrych wynikow nie
    widzial odkad zaczal praktyke lekarska, a bylo to 16 lat temu. Nie brakuje mi
    wapnia, magnezu, kwasu foliowego, selenu - a na niedobory tychze cierpi podobno
    w niektorych krajach az 80% spoleczenstwa.

    Od jakiegos czasu zwracam wieksza uwage na moj rozwoj duchowy i uwazam, ze
    wlasciwa dieta naprawde temu sprzyja. Dopiero majac rownowage jesli chodzi o
    witaminy i mineraly, majac uklad hormonalny w rownowadze mozna skoncentrowac
    sie na rozwoju duchowym w pelni. A jedzenie miesa w wiekszosci przypadkow
    bardzo te harmonie zaburza, co potwierdza wiele naukowych eksperymentow i
    medyczne obserwacje.

    I ostatnia uwaga - nie wyobrazam sobie, jak osoba wrazliwa, majaca poczucie
    glebi duchowej, moze z pelna swiadomoscia jesc trupy. Bo mieso, tak jak napisal
    sc200 to padlina, trup, martwa istota, ktora czesto jadla inne, martwe
    istoty... Fuj!


    --
    Najlepszy sposob, by dokuczyc poecie lub pisarzowi, to wychwalac przed nim
    utwory, ktore pisal dawno. To tak, jakby przed kobieta podstarzala i zmieniona
    ogladac jej fotografie z lat mlodosci i chwalic olsniewajaca dawna urode.
    Hagiwara Sakutaro
  • chihiro2 29.08.05, 15:56
    Jest tu pare osob, ktore napisaly, ze jedzenie miesa nie przeszkadza im w
    rozwoju duchowym. Tylko, ze te osoby nie wiedza, jakby u nich ten rozwoj
    nastepowal, gdyby nie jadaly miesa. To trzeba przezyc samemu, poczuc, zobaczyc
    roznice.
    Sa osoby, ktore wiecznie cos boli, wiecznie cos im dolega, lapia byle wirus,
    poza tym jedza duzo slodyczy i pija kawe. Wielu takim osobom stan permanentnego
    znuzenia i koniecznosci pobudzenia sie rano kawa wydaje sie naturalny, bo nigdy
    nie mialy inaczej! Zas bycie zmeczonym od razu po wstaniu z lozka i potrzeba
    wypicia kwat, aby "sie rozbudzic" nie jest czyms naturalnym! Podobnie jest z
    tym miesem - skad ma sie wiedziec, jak organizm bedzie sie zachowywal, jak
    nigdy nie odstawilo sie miesa? I nie na tydzien, miesiac, ale na pare lat!
    Dopiero z takiej perspektywy mozna zauwazyc roznice. Nie tylko w poprawie
    zdrowia fizycznego, w wygladzie, ale tez w psychice - naprawde wchodzi sie na
    wyzszy stopien swiadomosci!
    --
    Najlepszy sposob, by dokuczyc poecie lub pisarzowi, to wychwalac przed nim
    utwory, ktore pisal dawno. To tak, jakby przed kobieta podstarzala i zmieniona
    ogladac jej fotografie z lat mlodosci i chwalic olsniewajaca dawna urode.
    Hagiwara Sakutaro
  • iinka 29.08.05, 21:03
    Witam.
    Nie przepadałam nigdy za mięsem, pamiętam jak ojciec chował je pod
    ziemniaczkami, żeby przemycić. Długo chorowałam i rodzina nie pozwoliłaby mi,
    ani lekarze nie jesc mięsa. Ale od kilku lat jestem zdrowa i mogłam sobie
    pozwolić na ten luksus - nie jem mięsa od 2 lat. Brzydzę się po prostu, no bo
    dla mnie to tak jakbym nogę nieboszczykowi obgryzała smile np.
    Nie rozumiem dla czego tak wiele osób atakuje ludzi którzy nie lubią jeść
    mięsa. Najchętniej to siłą by nakarmili. Skąd taka agresja? Zazwyczaj jest do
    wyboru - albo nienawiść i ciągłe dokuczanie, albo ciężkie współczucie.
    Tylko czemu?
    Może to dokuczanie bo sumionko podgryza?? Hm?
    No bo nie rozumiem, jak pragnę zdrowia.
    Jak dla mnie - cóż każdy wie jaki jest jego rozwój duchowy i sam czuje czego mu
    potrzeba, tylko musi się wsłuchać w siebie.

    Co do zwierząt - hm Michale przerażasz mnie, że nie czujesz współczucia.
    No bo jeśli Ci tak wszystko obojętne to czegoś tu nie rozumiem.
    Ale to na inny wątek temat.

    Wracając do zwierząt - ja tam współczuję jak krzywda się dzieje.
    A człowiek jak nie je mięsa to nie umiera, może zjeść cuś innego.

    Dla czego piszecie że wegetarianin to człowiek skrzywiony psychicznie? Jakie
    macie prawo wydawać takie oceny? Odrobinę mniej nadęcia pliz...
    Nikt nikogo tu nie napada, więc czemu nagonka na wegetarian?
    Z tymi grupami krwi to już słyszałam zabawne teorie - głosił je kolega o
    grupie 0 twierdząc że jego grupa najlepsza i że pochodzi od ufoludków smile
    Może na zakończenie powiem tak:
    żyj i daj żyć innym...?
    Pozdrawiam
  • sc200 30.08.05, 18:41
    No hej linka smile

    Piszesz:
    "Co do zwierząt - hm Michale przerażasz mnie, że nie czujesz współczucia.
    No bo jeśli Ci tak wszystko obojętne to czegoś tu nie rozumiem.
    Ale to na inny wątek temat.
    "

    Przeczytaj uważnie co napisałem
    Napisałem, że współczucie dla zwierząt NIE JEST DLA MNIE siłą napędową aby ich
    nie jeść (pośrednio przyczyniając się do Ich zabijania).

    Czy jest to jasne? smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • lemonde 06.09.05, 00:34
    Przyznam się szczerze, że nudzą mnie dyskusje między zwolennikami i
    przeciwnikami wegetarianizmu, jedni drugich i tak nie zdołają przekonać, dlatego
    nie czytałam całego watkusmile Zresztą bezsensownie jest narzucać ludziom swoją
    wolę, tym bardziej w tak prywatnej sprawie jaką jest sposób odżywniania.
    Na mnie przyszedł poprostu czas, od kiedy wręcz nie mogę patrzeć na mięso, na
    sam zapach mnie mdli i dlatego nie jem. Nic na siłę, bo myślę, że to przychodzi
    samo jako skutek uboczny rozwoju.
  • sc200 06.09.05, 20:22
    Hej, zgadzam się z tym co napisałaś, ale zwróce uwage na to co napisałaś
    "Zresztą bezsensownie jest narzucać ludziom swoją wolę"

    Oczywiście, jedni będą uważali tak, inni jak to w tym wątku było, że manipuluje
    się słowem, ale prawda jest taka że nic nie usprawiedliwi mordowania innych
    żywych istot a tym bardziej wiara w Boga czy tzw. Rozwój Duchowy.

    Warto dorosnąć do tego, a nie usprawiedliwiać kogokolwiek, kto je mięso.

    I nie piję do Ciebie smile ale do wszystkich osób próbujących zalegalizować
    morderstwo w imie swoich racji.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • lemonde 07.09.05, 10:07
    Oczywiście, że jestem przeciwko mordowaniu zwierząt, nie staram się tego w żaden
    sposób usprawiedliwiać, ale jestem realistką i wiem, że w naszym kraju miną
    wieki zanim zmieni się stosunek do diety obfitującej w mięsiwouncertain Na dzień
    dzisiejszy to ja jestem postrzegana jako dziwoląg i zdaję sobie sprawę, że
    jestem w mniejszości, ale zdziałam wdając się w gwałtowne dyskusje i tekstami w
    stylu "jak możecie żywić się trupami", żeby przkonać do swoich racji. Ludzie już
    mają taką przekorną naturę, że zawsze postępują inaczej niż im ktoś mówi, więc
    dałam sobie już dawno spokój z "uświadamianiem" kogokolwiek winkTo jest oczywiście
    tylko moje zdanie i nie musicie się z nim zgadzać smilePozdrawiam.
  • sc200 07.09.05, 10:37
    Nie lubie słowa "Jestem realistka" smile Warto o tym neologiźmie zapomnieć.
    Nieuświadamiając innych niejako dalej przyzwalamy na mordowanie niewinnych istot.
    Naprawde czy musi dojść do zniszczenia tej planety? aby sobie uświadomić że
    WSZYSCY razem tworzymy obecną rzeczywistość?
    Że wszyscy razem za to odpowiadamy? Że nikt z tej odpowiedzialności nie jest
    zwolniony?

    Jestem ciekawy, czy Ci sami ludzie czujący się z tego zwolnieni zgodzą się bez
    mrugnięcia okiem abym porwał Ich jedyne dziecko, zabił, poćwiartował, przerobił
    na kiełbase i zjadł?
    Powinni być dalej obojętni.

    A może wartościujemy dalej? Życie renifera jest nic nie warte w stosunku do
    życia człowieka?
    Z tego wartościowania to już ręce opadają suspicious

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • qrek1 27.12.05, 14:56
    > Jestem ciekawy, czy Ci sami ludzie czujący się z tego zwolnieni zgodzą się bez
    > mrugnięcia okiem abym porwał Ich jedyne dziecko, zabił, poćwiartował, przerobił
    > na kiełbase i zjadł?

    a podobno dobro i zło nie istnieje...
  • k4thy 15.09.05, 14:16
    Witam smile Moim zdaniem nie jest ważne czy ktoś je mięso czy nie. Ważne jest żeby
    jadł zgodnie z tym co podpowiada mu jego organizm.
  • sc200 15.09.05, 14:33
    Święte słowa suspicious

    Ludzie nie wiedzą co mają robić w życiu aby postępować zgodnie ze swoim Ja, a Ty
    nawołujesz do tego aby jeść to co "podpowiada organizm". Organizm często
    podpowiada aby jeść w McDonaldzie, czy te naburmuszone E-środkami produkty ze
    sklepów i pewno też jest to zdrowe?

    Cóż to znaczy jeść z tym co podpowiada organizm?
    Kto to jest ten organizm?
    Wątroba? Żołądek a może Śledziona? A może podświadomość?
    Jeśli Ta ostatnia to ona zawsze je to do czego jest przyzwyczajona, a guzik ją
    obchodzi, czy kogoś krzywdzi czy nie.
    Podświadomość dopiero po otworzeniu się na intuicje, prace ze sobą oraz
    Nadświadomość czyli element Boga w nas doskonale wie, że należy żyć w harmonii z
    przyrodą i światem.
    Polecam książki jest ich multum na ten temat. A ostatnio rzuciła mi się myśl z
    MICHEL DESMARQUET "Misja" (dostępna przez KPPiN)
    "Jesteście najniższym 9 kręgiem w drodze do najwyzśzej Duchowości. Na tym etapie
    uwolnieni zostaną Ci, którzy nie będą patrzyli konsumpcyjnie na szkode innych, a
    przez dusze i miłość znajdą siebie i prawde"

    Ps.
    Oczywiście, każde usprawiedliwienie jest banalne jeśli chodzi o krzywdzenie
    "moich braci najmniejszych".
    jakaż to filozofia/religia usprawiedliwia zabijanie?

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 15.09.05, 14:37
    Jeszcze raz podkreślam. I nie jest to manipulacja, tylko rzecz oczywista.

    Dopiero niekrzywdzenie innych otwiera na prawdziwą duchowość.
    Ale jasne, jeśli pare osób z czytających chce osiągnąć sukces "materialny" to i
    przy krzywdzeniu innych go uzyska (np. jedząc mięso i nieważne że jest to
    bardziej zowaluowane).
    Ale zostanie na tym etapie konsumpcyjnego życia, w którym jest obecnie.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • k4thy 16.09.05, 10:01
    Drogi sc200. A czy zwierzętom też powiesz żeby nie zabijali swoich braci?
  • chihiro2 16.09.05, 10:46
    Nie jestem sc200, ale pozwole sobie sie wtracic. Zwierzeta kieruja sie
    instynktem, instynktem przetrwania. Ich systemy trawienne sa dostosowane do
    miesozernosci (nie wszystkich zwierzat, ale wielu). Czlowiek nie musi zabijac,
    zeby zyc, to jedna z roznic. Moze przetrwac (i to lepiej) nie jedzac miesa.
    --
    Najlepszy sposob, by dokuczyc poecie lub pisarzowi, to wychwalac przed nim
    utwory, ktore pisal dawno. To tak, jakby przed kobieta podstarzala i zmieniona
    ogladac jej fotografie z lat mlodosci i chwalic olsniewajaca dawna urode.
    Hagiwara Sakutaro
  • sc200 16.09.05, 11:53
    Podpisuje się pod tym co napisała chihiro.
    Dodam tyle, że jakbyś pogrzebała w książkach i opracowaniach dot. Atlantydy to
    da się zauważyć... że początkowo zwierzęta nie zabijały się nawzajem. To jest
    długa historia i winien jest temu taki wiesz gatunek Homo Sapiens go zwą suspicious

    Poza tym, pewno też wyznajesz zasadzie, że człowiek jest najwyższym ogniwem
    łańcucha - także duchowego na tej planecie.
    Czy to nie daje czegoś do myślenia?

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • maya2006 27.09.05, 11:04
    przyznam, ze trudno mi uwierzyc, ze niejedzenie miesa pomaga w rozwoju
    duchowym... moje doswiadczenia sa jednoznaczne. sama przez okolo dwoch lat nie
    jadlam miesa i nie zdarzylo mi sie, zeby jakis miesozerny mnie zaatakowal.
    ostatnio przebywajac na warzstatach masazu ma-uri, przy wspolnym posilku
    wywiazala sie dyskusja na temat miesozernosci. wlasciwie nie dyskusja, a nagonka
    na nie-wegetarian. tak, ze postawie teze z przymruzeniem oka: "wegetarianie sa
    bardziej agresywni od miesozernych"....a agresja to zwijanie sie , a nie rozwoj-)

    ps. gwoli sprawiedliwosci dodam, ze jest jeden czlowiek nienawracajacy, czyli
    moja przyjaciolka. sama jest przekonana wegetarianka bez ciagatek do krucjat na
    miesozernych..
  • sc200 27.09.05, 12:30
    Ach, to zależy od tego co Twoje niższe ja spodziewa się zobaczyć.
    Ja spotkałem kiedyś agresywnych mnichów smile więc nie można uogólniać.

    Wegeterianie przechodzący na niejedzenie mięsa z pobudek RD nie moga być agresywni.

    Piszesz:
    "przyznam, ze trudno mi uwierzyc, ze niejedzenie miesa pomaga w rozwoju
    duchowym"

    Wiesz dopóki się nie polize to się nie pozna smaku i skutków. Więc skoro
    człowiek nie wierzył 2 tysiące lat temu w to co mówił Jezus to trudno teraz
    wymagać czegoś innego smile (np. wiary w to, że nie należy zabijać innych).

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • iinka 27.09.05, 12:55
    Rrrany julek
    ludzie nie dzielą się na agresywnych wegetarian i pokojowo nastawionych
    mięsożernych... zlitujcie się Ludkowie!
    Mogą się za to dzielić na takich ludzi, którzy akurat mają zły nastrój, albo
    dobry - ale po kiego grzybka mieszamy w to podział na mięso i niemięso
    żernych???
    Pozdrawia z grypą walcząca I.
  • maya2006 28.09.05, 10:40


    moje nizsze ja pojechalo na warsztaty i przy pierwszym poislku przezylo powazny
    szok, patrzac na tych ludzi, ktorzy "na wyzszym stopniu rozwoju" w dosyc ostrych
    slowach odnosilo sie to tych, ktorzy sa inni. mowili; ze "miesa czyni czlowieka
    agresywnym, gdyz napiecia zwierzat, np. krowy zostaja wraz z miesem przyjete"

    polizalam, bo bylam wegetarianka... wiec sama rozumiem sens i popieram. jednak
    najwyzsza forma rozwoju jest moim zdaniem tolerancja i brak agresji, a nie brak
    miesa w pozywieniu.
  • sc200 28.09.05, 12:06
    Hej oczywiscie że masz racje
    Ale przeczytaj się jeszcze raz uważnie. Sama odpowiedziałaś sobie na pytanie.

    Napisałaś:
    "jednak najwyzsza forma rozwoju jest moim zdaniem tolerancja i brak agresji, a
    nie brak miesa w pozywieniu."

    Tolerancja wobec innych istot oraz brak agresji (której szczytem jest zabijanie)
    to jest właśnie brak mięsa w pożywieniu. Jest zrozumiałe, że jedząc mięso
    przyczyniamy się do zabijania zwierząt czyli krzywdzenia (tej właśnie agresji).
    Gdyby nie było jedzących mięso to by nie było zabijania mięsa. Również to pod
    rozwage należy wziąść pod kątem np. ubierania się w naturalne skóry.

    Czy tak trudno zauważyć związek?
    I czy trudno jest zrozumieć, że RD w pewnym momencie stoi przed ścianą u każdego
    człowieka akceptującego przemoc i zabijanie.

    Ach jak łatwo się akceptuje, że morderców ludzi należy karać, szkoda, że się
    bagatelizuje zabijanie innych istot.

    Naprawde, należy zrozumieć nasze miejsce w szyku i to że jesteśmy integralną
    częścią Wszechświata, jednąz miliardów części i nikt nie dal nam prawa (ani Bóg
    ani nikt inny) do anihilacji innej cząstki.

    Naprawde czasami kochani piszecie irytująco smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • maya2006 29.09.05, 14:31
    sc200 napisał:

    >
    > Naprawde czasami kochani piszecie irytująco smile
    >

    z tym zgadzam sie calkowicie kochany...smile).

    oczywiscie widze agresje, ktorej objawem jest zabijanie zwierzat. nie bede
    rozwazac psychologicznego punktu widzenia agresji, bo psychologia uwaza
    zachowanie matki broniacej dziecko w niebezpieczenstwie tez za agresje...

    zakladajac, ze ludzie jedzacy mieso, czyli dopuszczajacy sie na zwierzetach
    agresji sa ludzmi na nizszym stopniu rozwoju duchowego. zakladajac , ze ludzie
    niejedzacy miesa sa na wyzszym stopniu rozwoju duchowego...logicznie byloby od
    tych na nizszym nie oczekiwac nic wielkiego w tym kierunku... no wiesz, ciemnota
    duchowa..tongue_out

    ale od tych na wyzszym stopniu rozwoju: od wegetarian, tych nieagresywnych wobec
    zwierzat oczekuje tez braku agresji wobec ludzi. jezeli jest agresja wobec
    ludzi, to jednak wyglada na to, ze wegetarianizm nie doprowadza ich na wyzszy
    stopien rozwoju, jest tylko zewnetrznym znakiem sluzacym do zaspokojenia
    snobistycznych zapedow, nierawdaz?
  • sc200 29.09.05, 19:59
    No oczywiście że masz racje smile

    Jeśli wegetarian jest agresywny wobec innych ludzi tzn. że Jego pobudki
    niejedzenia mięsa nie wynikają ze stopnia RD tylko pewno z jakichś innych np. z
    - mody
    - przeczytał, że mięso szkodzi
    itp

    Tą samą rzecz można akceptować z różnych pobudek, ale jakie one są wychodzi przy
    innych relacjach.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • szuwary4 29.09.05, 23:52
    Faktycznie, wegetarianie bywaja agresywni. Dlaczego? Też sie nad tym
    zastanawiam. Otóż wg moich obserwacji większość wegetarian, przynajmniej tych
    znanych mnie podjęła tę decyzję pod wpływem silnej emocji wywołanej
    przeczytaniem drastycznego artykułu, zobaczeniem relacji filmowej czy tez
    faktycznego uboju w rzeczywistości. A emocja ta bywała zazwyczaj nie tylko
    bardzo -jako się rzekło - silna, ale i bardzo złożona. Jest mieszanina silnego
    współczucia z jednej strony, gniewu na tych, którzy tego współczucia nie
    czują - z drugiej, przygnębienia ogromem zjawiska (tj.mięsożerstwa)- z
    trzeciej. towarzyszy temu przekonanie o słuszności swego stanowiska, którą
    uważa się za bezdyskusyjną. Przy takim napięciu, mięsożerni są postrzegani jako
    ci, którzy odbieraja zyciu urodę, a niełatwo jest powiedzieć z sympatycznym
    uśmiechem kolce iz to nic takiego, że siedzi w naszy palcu i kole. Nie znaczy w
    tym momencie, ze usprawiedliwiam agresję, ja tylko mówię co jest jej
    przyczyną.
  • maya2006 30.09.05, 11:00
    bardzo ciekawy aspekt. wydaje sie faktycznie prawdopodobne, ze jest mieszanina
    emocji gniewu i wspolczucia. nie gdy tego ztej strony nie widzialam.

    oczywsiscie przekonanie o slusznosci jest normalne tez w tym wypadku. ale
    pojecie "bezdyskusyjna" graniczy z fanatyzmem. a tego to chyba nie powinno sie
    wykazywac dazac do wyzszego rozwoju duchowego.
  • szuwary4 04.10.05, 12:29
    Pojęcie "bezdyskusyjna" zostało przeze mnie użyte w znaczeniu prawda ustalona
    nie w drodze dyskusji czy dyskursywnego rozumowania, lecz to co jawi się jako
    prawda oczywista pochodzaca z intuicji. Tak jak nie ustalamy w dyskusji ,że
    istniejemy ale jest to dla nas oczywiste. No cóż, słowa bywają pojemne i musimy
    wyrażać się precyzyjnie.Dlatego tez jakkolwiek przyznałam,że wegetarianie
    bywaja agresywni , to jednak bez dodatkowych wyjaśnień w jakich czynach
    przejawia się ich agresja, może zdarzyć się że mówimy o czym innym i wywołujemy
    u postronnych słuchaczy czy czytelników nieadekwatne skojarzenia. Skini,
    pseudokibice sa też agresywni, ale chyba nie ten rodzaj agresji mozna przypisać
    wegetarianom. To co osobiście obserwuję , to o agresji wegetarian mówi się
    wtedy, kiedy bez owijania w bawełnę zabijanie zwierząt w rzeżniach nazywają
    morderstwem, a mięsożercom zarzucają udział w tym morderstwie. Czyli wtedy
    kiedy bezpardonowo atakuja spokój sumienia osób jedzacych mięso i próbują
    wzbudzić w nich poczucie winy. To się zazwyczaj nazywa agresją wegetarian. I
    teraz Twoje pytanie, czy to ma jakiś związek z rozwojem duchowym. Ma o tyle, że
    dowodzi odwagi cywilnej a - dla mnnie przynajmniej- to nie jest cecha z zestawu
    świadczących o moralnym skarleniu. Czy to wszakże wystarczy by takiego
    człowieka nazwać rozwiniętym duchowo? Niekoniecznie , bowiem duchowo rozwinięty
    człowiek to ktoś kto reprezentuje sobą i zdolność do współczucia, i odwagę, i
    mądrość, i moce pozwalające na kreację i przetwarzanie rzeczywistośći ,i
    zrozumienie sensu tego co jest i jak się to dzieje... jednym słowem wszyscy
    jesteśmy bardziej na początku niz na końcu tej drogi. Wszakże jak ktoś mądry
    powiedział, choćby była ona najdłuższa - zaczyna się od pierwszego kroku. Dla
    mnie tym pierwszym krokiem jest zaprzestanie zjadania innych istot obdarzonych
    swiadomościa i zdolnością odczuwania cierpienia. Tak widzę miejsce
    wegeterianizmu w dazeniu do pełni duchowego rozwoju. Pozdrawiam.
  • iinka 04.10.05, 14:14
    Szuwary4 jak zwykle Twoje teksty są bardzo ciekawe do czytania smile serio.

    Może popatrzmy na to tak:
    ja robię jak uważam za słuszne i czuję się z tym dobrze /chyba że nie/, inni
    również niech robią co uważają za słuszne.
    Wolny wybór.
    Niestety nie możemy zmieniać innych ludzi.
    Ja ostatnio baardzo cierpię kiedy mam polać pomidorka wrzątkiem po prostu nie
    mogę.
    Jestem raczej wegetarianką, ale mięsożerni śmieją się ze mnie, albo współczują
    jakby mi krzywda się działa.
  • szuwary4 05.10.05, 11:23
    Bardzo dziękuję Iinko za słowa uznania pod moim adresem. Zgadzam się z Tobą,
    że czasem jedyne co można zrobić z cudzymi przekonaniami to tylko przyjąć je do
    wiadomości.W takich wypadkach milczące trwanie przy swoich praktykach
    kulinarnych wbrew komentarzom, często bywa wymowniejsze niz płomienne tyrady.
    Zwłaszcza jeśli nasz stan zdrowia, witalność i ogólna kondycja świadczą o tym
    że po wyeliminowaniu mięsa niczego nam nie brakuje. Pozdrawiam.
  • margaretkaberetka 17.11.05, 08:00
    Sorry nie doczytalam wszystkiego-powturzylam jedynie stwierdzenia Sc200.
    No i...zgadzam sie 100procentowo.
    Ale mieso jesc bede i tak.
  • olasac 24.10.05, 11:58
    Mysle ze wegetarianizm nie musi powodowac rozwoju duchowego.Rozwoj moze byc
    powodowany przez wszystko,przez jedzenie miesa tez.To zalezy od
    czlowieka,jednego wegetarianizm rozwinie a drugiego nie.
  • jakasiek 24.10.05, 12:17
    To smutne, ale masz sporo racji, słyszałam o ludziach którzy po wielu latach
    wegetarianizmu wrócili do mięsożerności. Nic na siłę i wbrew sobie możnaby
    powiedzieć. Jako wegetaianka z kilkuletnim doświadczeniem zalecam wszystkim
    wprowadzanie do swej diety równorzędnie dań typowo wegetariańskich i niewielkie
    ograniczenie ilości mięsa (np. dwa dni bezmięsne w tygodniu zamiast jednego).
    Korzyści zdrowotne wydają się być oczywiste, a duchowe ... trudno je zauważyć w
    krótkim okresie, trzeba umiejętnej, długotrwałej autoobserwacji. Warto, naprawdę
    smile
  • liley11 24.10.05, 16:10
    Jestem jeszcze miesozerca...jeszcze, bo nie wiem, czy zostane, czy zrezygnuje z
    miesa. Organizm sam zadecyduje co chce jesc.
    Najpierw zaczal sie rozwoj duchowy. Nastepnie zmiana diety na pokarmy
    zawierajace wiecej warzyw, owocow + biale mieso i ryby (tzw. zasada
    nielaczenia - chyba tak sie to nazywa?). Popalalam wczesniej. Teraz juz
    kompletnie mnie nie kusi. Pije alkohol...ale co dziwne.... ostatnio nie moge
    wypic duzo (a zapewniam, ze pojemnosc i wytrzymalosc mialam spora), gora dwa
    niecale piwa i robi mi sie niedobrze. Myslalam, ze jestem w ciazy. Zrobilam
    test. Nie jestem. Wiec czyzby ten rozwoj tak na mnie wplywal? Czy ktos tutaj
    tez cos takiego przezywal?
    Teraz nawet mysle o porzuceniu bialego miesa, ale to uwarunkowane jest chyba
    ptasia grypa i bardzo wizualizacyjnym filmem na temat chodowli kurczakow do
    supermarketow. Tak, kurczakow po tym filmie juz nie jem od kilku miesiecy.
    Tylko indycze mieso...ale ptasia grypa... wiec pozostana tylko ryby.
    Moj rozwoj duchowy przebiega bardzo nieregularnie... ze wzgledu na moj brak
    systematycznosci. A jednak cos sie tam dzieje skokami. Staram sie przy tym
    zachowac swoj wlasny poglad. Wydaje mi sie ze tolerancyjny w stosunku do innych
    religii czy wierzen. Wiem, ze gdybym bardziej sie przylozyla, to bylabym juz
    daleko = wysoko... Ale widocznie musi to przebiegac w wolniejszym tempie, abym
    zachowala rownowage - tak tlumacze ten brak systematycznosci...smile))

    Jak u Was przebiega proces dojrzewania duchowego? Gdzie odnalezliscie droge i
    jakie sa Wasze doswiadczenia? Malo sie o tym mowi, bo jest to bardzo osobista
    sprawa - jak pierwsza milosc - uczucie... Jednak ostatnio spotkalam osobe,
    ktora opowiedziala o swojej przemianie i jakie bylo moje zdumienie i zachyt,
    gdy opowiadala wtedy o "moich" odczuciach. Czy tak samo lub podobnie odczuwamy
    rozwoj duchowy?

    Pozdrawiam
  • olasac 24.10.05, 19:50
    Z miesem mam roznie.Byl czas gdy wydawalo mi sie obrzydliwe,moglam zjesc
    ewnentualnie rybę.Obecnie jem mieso.
    Czasami gdy przystepowalam do jedzenia kielbasek wydawalo mi sie ze slysze
    rozdzierajace piski swin... i dalej juz nie moglam jesc.
    Nie mysle o miesie jako o padlinie ale o czyms co zostawilo po sobie
    zwierze.Zostawilc moglo w podarku lub zostalo mu to wydarte.Patrze na mieso jak
    na list na ktorym zostalo spisane zycie zwirzecia.Zwirzeta przezywaja emocje a
    one zostaja zapisane w ich cialach.
    Moze kiedys przejde na wegetarianizm.Jednak kuchnia nie jest moim krolestwem i
    czekalaby mnie prawdziwa nauka gotowania i torzenia pelnowartosciowych
    wegetarianskich potraw smile

  • mazoku 02.11.05, 15:20
    O miesąrzerności dużo już mówiliście/pisaliście.
    Jednym słowem jedzenie mięsa sprawia, że cała praca oczyszczenia, poszła się...

    A co z nabiałem i innymi produktami pochodzenia zwierzęcego?
    Czy jedząc nabiał pobieramy niskie energie? Hm? Jak myślicie?
    A może już macie związane z tym jakieś doświadczenie?

    ________
    Mazoku
  • margaretkaberetka 17.11.05, 07:56
    Jem mieso,i nie mam zamiaru przestac go jesc.Bo?.....Bo mi smakuje.
    Ale zastanawiam sie ,czy jedzac mieso podswiadomie czlowiek nie zastanawia sie
    nad tym jak ono do gara trafilo?Nie zawsze ale czasem jedzac kotleta z kurczaka
    wyobrazam sobie kure biegajaca i skubiaca trafke,ktora w puzniejszym etapie
    trafia do mojego talerza jak?( na zasadzie obrazu kury bez lba ,i cieknacej
    krwi)Sorry za drastycznosc.Ale Ja osobiscie tak czasami mam.
    Wiec jesli sie taki obraz wytworzy ,czyz po nim nie wytwarzaja sie emocje
    popchniete wlasnie tym obrazem.Jak np: agresja?
    Wiec im bardziej obrazujemy zyjaca kure z niezyjacym kotletem na talerzu,to jak
    ustrzec sie od emocji''agresji''?
    A agresja przeciez nie jest pomocna w rozwoju duchowym.
    Tak jakos mi sie teraz pomyslalo.smile
    Pozdrawiam wszystkich podlinozernych i rozlinozernych.
    Hmmm..
    Nie znam odpowiedniej nazwy dinozaura z ta dluga szyja-ale wiem ze byl on
    najwiekrzy i najbardziej potulny.Bo byl roslinozerny.
    Ale i byl ten z zebiskami i najbardziej agresywny-bo byl miesozerny.
    Wogole to zapraszam do obejrzenie filmu ''Jurassic Park''smile
  • jakasiek 17.11.05, 08:17
    Relacja dieta - poziom agresji nie jest tak całkiem prostoliniowa, jak możnaby
    sądzić. Na przykład hipopotam, w naszym pojęciu łagodny, sympatyczny i
    roślinożerny hipcio, zabija w roku więcej ludzi niż inne gatunki
    niebezpiecznych zwierząt.
    Na własnym przykładzie muszę przyznać, że odkąd nie jem mięsa (ok. 4 lata)
    jestem spokojniejsza.
    :0)
  • margaretkaberetka 17.11.05, 09:03
    No tak o tych zwierzatkach to nie zbyt dobre porownaniesmile
    ALe wlasnie tak sobie w tym momencie pomyslalam zmywajac ze:
    Owszem jestesmy spokojniejsi nie jedzac miesa,ale odrzucajac je calkiem z
    naszego jadlospisu czy nie robimy sie zbyt ulegli?
    Tak teraz mysle, ze raz na jakis czas zjedzenie miesnego posilku sprzyja
    arertywnosci,zyjac w ludzkim dzikim spoleczenstwiesmile
  • jakasiek 17.11.05, 19:03
    Widzę, że nie masz pojęcia ile asertywności potrzeba, by wytrwać przy
    wegetarianizmie w naszym nietolerancyjnym mocno mięsożernym społeczeństwie.
    Musisz spróbować wink
  • margaretkaberetka 17.11.05, 20:56
    Dokladnie jakasiek-nie mam pojecia.
    Moze dlatego ze jestem '' noworodkiem duchowym'' i musze pozwalac sobie na
    energetyczna asertywna bombe w postaci miesnej .smile

    Narazie nie probuje..musze troszke podrosnacsmile
  • eevvaa 17.11.05, 21:15

    Ja nie odczuwam tego jako wyrzeczenia. Dochodziłam jednak do tej decyzji
    stopniowo.Kilka lat temu zrobiłam to zmuszając się i nie wyszło -po kilku
    miesiacach wróciłam. Teraz zrezygnowałam świadomie,bo mięso mi poprostu nie
    smakuje...
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • couleur3 22.11.05, 14:34
    Ja jak jem mięso , to odczuwam siłę energii pokoleń krów czy kurczaków , które
    zasilały naszą planetę i ta moc spływa na mnie. Cząsteczki kurczaka stają się
    moimi częsciami i dzięki temu wchodzą na wyższy poziom duchowości i energii.
    Dzięki temu pomagam zmienić ich karmę i przerwać ten zaklęty krąg
    (jajko-kurcze-kura-jajko)
    Smacznego .
  • agnitum 22.11.05, 19:28
    To nie daj Boże 8-) jak ktoś Cie zastrzeli tylko po to aby sobie podnieśc wyższy
    poziom duchowości i energii.

    Ps.
    To jest ten sam styl myślenia

    Agnitum smile
  • couleur3 24.11.05, 10:39
    To nie daj Boże 8-) jak ktoś Cie zastrzeli tylko po to aby sobie podnieśc wyższ
    y
    poziom duchowości i energii.
    To mu nic nie da - musiałby mnie też zjeść.Jako istota na tym samym poziomie
    energetycznym nic nie zyska na zjedzeniu mnie , ani ja na tym że mnie by zjadł.
    Kurczak , owszem, jego cząstki stają się częścią wyższego kręgu energetycznego i
    to jest dla nich przejście dalej w łańcuchu karmicznym.
  • agnitum 24.11.05, 13:54
    Więc Cie zje. Toż to morderców-kanibali na świecie nie brakuje.

    Gdy pierwszy raz przeczytałem to co napisałeś to pomyślałem - niezły żart smile
    Nie sądziłem że ktoś tak potrafi napisać poważnie heh smile

    Ps.
    Jeśli ktoś lubi stać za morderstwami zwierząt, to faktycznie jest jego
    indywidualna sprawa, ale jest wielce wątpliwe, czy jednocześnie rozwija się
    wewnetrzenie (duchowo).

    Agnitum
  • couleur3 25.11.05, 10:25
    >" Więc Cie zje. Toż to morderców-kanibali na świecie nie brakuje."
    No przecież piszę ,że mu to nic nie da : nie osiągnie wyższego kręgu karmicznego
    ... a poprzez ten uczynek może nawet trafić na niższy poziom , co innego np.
    kurczak : on staje się elementem wyżej stojącej istoty w łańcuchu karmicznym .
    Kurczak nikogo nie zabił , nie zjadł, natomiast zyskuje przechodząc dalej .
  • agnitum 25.11.05, 13:18
    To są Twoje własne przemyślenia, czy sam to gdzieś przeczytałeś?
    Pierwsza rzecz jaka najbardziej jest w tym fałszywa to "poziom"
    Poziom energetyczny kurczaka niczym się nie różni od poziomu hipopotama,
    człowieka czy mrówki.
    Poziom duchowy to poziom, w którym człowiek przechodzi dalej m.innymi realizując
    naturalną ciągotkę do niekrzywdzenia innych istot...
    Nie ma migracji "po śmierci" do wyższego poziomu energetycznego czy niższego.
    Przede wszystkim dlatego, że energetycznie poziom "mięsa" jest równy "0". Kiedy
    dusza opuszcza ciało (zwierzęta też mają duszę) to realizuje kolejną wędrówkę
    już w momencie śmierci.
    Cała heca polega na tym, że zabijając zwierzęta narusza się kilka podstawowych
    praw Wszechświata:
    1. Robi się coś niezgodnie z wolą innej istoty (to m.in podstawowy warunek aby
    afirmacje... się "nie sprawdzały")
    2. Buduje się gruntownie w sobie poczucie winy.
    To ostatnie nie jest widoczne, często wychodzi w następnych inkarnacjach, ale
    jest naturalnym prawem. Można to nazwać po części karmą - w sensie dziedziczenia.

  • couleur3 25.11.05, 16:31
    "Cała heca polega na tym, że zabijając zwierzęta narusza się kilka podstawowych
    praw Wszechświata:
    1. Robi się coś niezgodnie z wolą innej istoty (to m.in podstawowy warunek aby
    afirmacje... się "nie sprawdzały")
    2. Buduje się gruntownie w sobie poczucie winy. "
    Prawo Wszechświata : co to takiego jest ? Kto to ustalił i skąd mamy wiedzieć że
    brzmią akurat tak , jak napisałeś ?
    No ale taki wieloryb pochłania ileś tam ton planktonu (czy plankton ma wolę ? )
    i ja np. zjadam kawałek wieloryba (można jakąś mniejszą rybę wstawić zamiast
    tego) I teraz dlaczego mi nie wolno robić tego co robi większość zwierząt ,
    czyli je jeść ? Skoro one też mają duszę to powinny podlegać tym samym prawom ?
    Mylę się ? A może nie ma żadnego Prawa Wszechświata ? Może kurcze to po prostu
    taki sam ssak jak my ? On coś tam je , my ludzie też coś jemy i tak się to toczy...
  • agnitum 25.11.05, 22:07
    Zdaje się że ktoś tu pisał o tym jak wygląda Rozwój tzn drabina rozwoju.
    Proponuje to przeanalizować.
    Człowiek na tej planecie jest istotą na końcu tego łańcucha (bo jest m.in
    obdarzony o wiele większym rozumem - czego chyba nie zaprzeczysz).
    A tym samym - odpowiednie "stanowisko" do czegoś mobilizuje.
    Nie da się porównać duchowości wieloryba z duchowością człowieka.

    Prawa Wszechświata - no cóż, również możesz napisać że nie ma Boga smile równie
    byłoby to zaskakujące...
    Empirycznie możesz ich doświadczyć np. w hunie czy w afirmowaniu i modlitwach.
    A ideowo o tym trąbi np. buddyzm.

    Należy to dobrze zrozumieć.
    Bóg nie ocenia. Nie sprawdza i Go nie obchodzi to bardziej czy mniej - czy jemy
    mięso (zabijając inne istoty) czy też nie.
    On tak samo traktuje wszystkich. Rzecz w tym, że nie zmienia to faktu miotania
    się w swoim kole reinkarnacyjnym do faktu zrozumienia (np. zaobserwowania)
    podstawoego prawa wszechświata "Nie czyń drugiemu tego co Tobie nie miłe" -
    troche w innej wersji ależ jakie bliskie dla osób wychowanych zgodnie z duchem
    Katolicyzmu?
    Tu nie ma wyjątków - to jest robienie barbarzyństwa wink z tej idei.- Notabene
    jest to jeden z wielu powodów dla których religia Rzymska upada/upadnie. "To co
    fałszywe rozmyje się, to co nęka - rozleci w pył" (Sai Baba).

    Oczywiście, nie zmienia to faktu, że jesteśmy jedyną chyba planetą we
    Wszechświecie, gdzie ktoś potrafi z kimś dyskutować na temat sensu wegeterianizmu.
    W końcu w 10 wtajemniczeniu nie na darmo nazwano nas kręgiem najniższym - tzw.
    konsumpcyjnym.

    Agnitum smile
  • couleur3 23.12.05, 01:31
    > Zdaje się że ktoś tu pisał o tym jak wygląda Rozwój tzn drabina rozwoju.
    > Proponuje to przeanalizować.
    > Człowiek na tej planecie jest istotą na końcu tego łańcucha (bo jest m.in
    > obdarzony o wiele większym rozumem - czego chyba nie zaprzeczysz).
    > A tym samym - odpowiednie "stanowisko" do czegoś mobilizuje.
    > Nie da się porównać duchowości wieloryba z duchowością człowieka.
    Nie da ...?
    > Prawa Wszechświata - no cóż, również możesz napisać że nie ma Boga smile równie
    > byłoby to zaskakujące...
    Zaskakujące jest przyjmowanie istnienia Boga.
    > Empirycznie możesz ich doświadczyć np. w hunie czy w afirmowaniu i modlitwach.
    > A ideowo o tym trąbi np. buddyzm.
    >
    > Należy to dobrze zrozumieć.
    > Bóg nie ocenia. Nie sprawdza i Go nie obchodzi to bardziej czy mniej - czy jemy
    > mięso (zabijając inne istoty) czy też nie.
    > On tak samo traktuje wszystkich. Rzecz w tym, że nie zmienia to faktu miotania
    > się w swoim kole reinkarnacyjnym do faktu zrozumienia (np. zaobserwowania)
    > podstawoego prawa wszechświata "Nie czyń drugiemu tego co Tobie nie miłe" -
    > troche w innej wersji ależ jakie bliskie dla osób wychowanych zgodnie z duchem
    > Katolicyzmu?
    No i znowu jakieś podstawowe prawo wszechświata ... Kto je napisał (ustanowił)?
    Kiedy ? Gdzie ?
    > Tu nie ma wyjątków - to jest robienie barbarzyństwa wink z tej idei.- Notabene
    > jest to jeden z wielu powodów dla których religia Rzymska upada/upadnie. "To co
    > fałszywe rozmyje się, to co nęka - rozleci w pył" (Sai Baba).
    >
    > Oczywiście, nie zmienia to faktu, że jesteśmy jedyną chyba planetą we
    > Wszechświecie, gdzie ktoś potrafi z kimś dyskutować na temat sensu wegeterianiz
    > mu.
    > W końcu w 10 wtajemniczeniu nie na darmo nazwano nas kręgiem najniższym - tzw.
    > konsumpcyjnym.
    To już jakaś wyższa szkoła magii i szarlatanizmu ? Nazwano ? Kto ? Co to za
    wtajemniczenie ?
    Ja ciągle nie widzę przekonywującego argumentu : dlaczego właściwie ja nie
    powinienem jeść innych stworzeń, skoro wszystkie inne stworzenia się zjadają
    nawzajem ?
    Ja rozumiem, jak ktoś nie lubi mięsa to niech nie je , jego sprawa, ale po co ta
    agresja przeciw jedzącym (mięso)?
  • agnitum 23.12.05, 08:10
    Heh widać po Tobie intencje z jakimi napisałeś to co napisałeś.
    Gdzież ja piszę o agresji przeciwko jedzącym mięso?
    Przeczytaj najpierw kilka razy to co piszę - nie ma tam mowy o nienawiści czy
    agresji.
    W US w swoim czasie robiono badania (i to w dziedzinie technologii żywienia)
    oficjalne, w których niejako okazało się że agresja/nienawiść (ogólnie to ujęto
    "destrukcyjne uczucia") pojawiają się częściej u niewegeterian.

    Niejedzenie mięsa jest pewnym etapem zrozumienia siebie jako jednostki i
    jednocześnie współtowarzysza reszty wspomnień. Jest to wyższy poziom rozwoju,
    czy się tego chce zrozumieć czy nie.

    I jeszcze jedno do osoby piszącej że Hitler był wegeterianinem.
    A co to ma do rzeczy? Hitler był takim samym człowiekiem jak każdy z nas.
    Wszystko to co się stało dookoła niego, było pragnieniem setek tysięcy ludzi
    (fobie stworzyły hitleryzm). To nie Hitler stworzył fobie.

    Agnitum
  • chihiro2 27.12.05, 23:44
    "Ja ciągle nie widzę przekonywującego argumentu : dlaczego właściwie ja nie
    powinienem jeść innych stworzeń, skoro wszystkie inne stworzenia się zjadają
    nawzajem ?"

    Jakie wszystkie inne stworzenia? Czy wiesz cos, czego nikt nie wie? Mam na
    mysli - czy widziales, zeby kon zabijal inne zwierze i je zjadal? Albo zyrafa,
    malpa, antylopa, zebra? To sa zwierzeta roslinozerne, wiec nie uogolniaj
    na "wszystkie inne stworzenia".

    --
    If it has a face, I don't want to eat it.
  • oraw 28.12.05, 11:38

    --
    oraw
  • couleur3 28.12.05, 12:19
    "Ja ciągle nie widzę przekonywującego argumentu : dlaczego właściwie ja nie
    > powinienem jeść innych stworzeń, skoro wszystkie inne stworzenia się zjadają
    > nawzajem ?"
    >
    > Jakie wszystkie inne stworzenia? Czy wiesz cos, czego nikt nie wie? Mam na
    > mysli - czy widziales, zeby kon zabijal inne zwierze i je zjadal? Albo zyrafa,
    > malpa, antylopa, zebra? To sa zwierzeta roslinozerne, wiec nie uogolniaj
    > na "wszystkie inne stworzenia".

    No dobrze - nie wyraziłem się super precyzyjnie : cała masa zwierząt je inne
    zwierzęta od wieki - wieków , (małe robaczki jak i wielkie drapieżniki ) . My
    akurat jemy pokarm mieszany (roślinno-mięsny). Teraz dobrze ?
    Pytanie podstawowe nadal bez odpowiedzi (sorry , ale z Atlantydą to proszę mi tu
    nie wyjeżdżać , fantastyka fascynowała mnie jak miałem ok.14 lat)
  • conchita1 24.11.05, 00:12
    No dobrze, nie jedzmy mięsa, bo: zwierzątka biegały i miały świadomość swoją,
    po czym zostały zabite i w mięsku jest ta fatalna energia. OK.
    Ale rośliny też mają swoją świadomość i też cierpią... Może jest to inna
    świadomość, mniej oczywista dla nas, ale jednak jest. Zgodnie z moim
    doświadczeniem zespolenia się z drzewami (w czymś w rodzaju "podróży
    astralnej") drzewa miały jak najbardziej świadomą świadomość - z tym, że
    nierozdzieloną - były każde z osobna ale i razem.

    Czy to sprawi, że nie będę jeść roślin?

    Ktoś tu pisał, że mięso białe nie jest takie złe: ale czy widzieliście jak
    hodowane są kurczaki wg. norm unijnych? Stłoczone w klatkach, jedna obok
    drugiej i klatki jedna na drugiej pod sufit... Widziała to moja koleżanka,
    która pracowała w holenderskiej firmie sprzedającej pasze. Te kurczaki nie
    miały piór...

    Nie udzielam tu żadnych odpowiedzi, stawiam tylko pytania...

    Jezus powiedział: (mniej więcej, nie pamiętam dosłownego cytatu): nie to jest
    nieczyste, co wchodzi przez usta, ale to co z nich wychodzi. Nasze myśli,
    słowa, czyny świadczą o nas a nie to co zjemy...
  • margaretkaberetka 24.11.05, 10:09
    A moze powinnismy jesc tylko pestki? bo sa one zarodkiem swiadomosci?

    Zartuje w tym momencie.Cialo musi jesc,to jest pewne.To czym sie
    porzywia,zutuje na jego rozwoj.Nie znam sie na dietach,i na tym co jest dla
    mnie jako dla ''ciala''najlepsze.ALe zapewniam ze gdybym sie poznala,i miala
    pelne srodki do odrzywiania zdrowego.Napewno bym to zrobila.
    Buddysci-jedza zielenine
    Afrykanskie plemiona poluja itd.-dzicz
    Azjaci-najczesciej owoce morza ,ryz..itd.
    europejczycy-wiadomo
    Jedno jest pewne-powietrzem sie zyc nie dasmileWybor nalezy do nas,do tego jak nas
    zywia-i co pozwalaja w sklepach kupic.To co najczesciej reklamuja.Nastepna
    manipulacja.hahaah
    Ponoc to co najtansze najzdrowsze-czyli ziele.

    Danonki pijemy-Bo zdrowi byc chcemy smile

  • agnitum 24.11.05, 13:56
    Mylisz się. Powietrzem żyć się da. Jest taka liczna grupa w Polsce a tręd jest
    ogólnoświatowy również. Wymaga to odpowiednich ćwiczeń ale jest wykonywalne.
    Czasami powiedzenia "nie da się żyć powietrzem" się deaowulują.

    wink
    Agnitum
  • margaretkaberetka 24.11.05, 15:44
    hey agnitum.Mozliwe ze sie myle.Wiele razy sie mylilam,i wiele razy zmienialam
    zdanie na rozne tematy.Nie podchodze do zalozenia ze wszystko wiem,inaczej bym
    nic nie wiedzialasmile
  • obserwator55 26.11.05, 17:18
    do celu zazwyczaj prowadzą różne drogi . niezależnie jaką drogę wybierzemy ,
    nieoczekiwanie można otrzymać wsparcie w dążeniu do celu . i poznać prawdziwy
    świat .
    pytanie: po co żyjemy ?
  • nadia338 25.11.05, 22:37
    tez slyszalam, ze to mozliwe. Jogi w Indiach, Tybecie podobno zyja bez
    jedzenia.
  • olek13 27.11.05, 11:07
    ...nie tylko na wschodzie:
    niejedzenie.info/polski/
  • oraw 20.12.05, 17:54
    Ale przecież nie w jedzeniu tkwi ISTOTA ISTNIENIA!
    Serdecznie pozdrawiam VIATORES!
    Bardzo serdecznie!
    --
    oraw
  • motyvvacja 20.12.05, 22:08
    no to maja o wiele mniej zrodel energi.Bo jedzenia to nic innego jak jedno z
    najwiekrzych zrodel energii,moim zdaniem to zle,zle zle,oslabia organizm,a nie
    oczyszcza.NAjdlurzszy post to od wschodu do zachodu (nic nie jesc)-wieczorem
    jedynie jakies lekkie potrawy ,,,przez 3 miechy nie dluzej.
  • shamann 21.12.05, 06:58
    wyobrazam sobie jak czuje sie marchewka kiedy zbliza sie do niej wegetarianin.
    Kwestia wyobrazni, wgladu pozazmyslowego. Zycie zyciem sie zywi zeby zyciem BYC.
    Wszystko zalezy od intencji z jaka sie je. Hitler byl wegetarianinem, a wiec
    sam wegetarianizm to jeszcze nie duchowosc. Ale fakt, mieso jest ciezkostrawne,
    a wiec absorbuje organizm. Ktos tez powiadal iz najzdrowszym jedzeniem sa te
    istoty ktore nie lapie sie zadna pulapka. Dojrzale jablko 'oddaje
    sie', 'wybacza', jak pewien poeta ktory cieszyl sie iz po smierci stanie sie
    pylem pod stopami ludzi. Jak kazdy stan milosci, ktory jest oddawaniem sie,
    czyli poswiecaniem siebie dla drugiej istoty. Zwierzeta poza tym reprezentuja
    horyzontalna energie zycia, ziemska. Rosliny wertykalna, pna sie ku niebu. Ale
    ptaki lataja, a niektore rosliny maja jadalne tylko korzenie. Mozna zabita
    istote potraktowac jak Indianie Polnocnoamerykanscy i w zamian za podarowana
    energie, odnalezc dla niej wiecznosc, duchowe istnienie. Czasem stan zdrowia
    wymaga jedzenia pokarmow obfitych w rozne skladniki, jakim jest mieso, czasem
    warunki klimatyczne uniemozliwiaja nie jedzenie miesa, etc., itd. Do wyboru do
    koloru.
  • cyberski 23.12.05, 12:17
    Dorzucę soje "trzy grosze"...
    Mięsa nie jadam od 20 niemal lat i nie zauważyłem przez ten czas ani po sobie, ani, po osobach które znam związku pomiędzy rozwojem duchowym a jedeniem lub niejedzeniem mięsa...
    W obydwu grupach (wegetarianie i wszystkojedzący) zdarzyło i zdarzam i sie psotykać ludzi ktorych uważam za bardzo rozwiniętych na ścieżce duchowej, jak i takich których należałoby chyba omijac szerokim łukiem by sie nie narazić na skopanie za odmiennośc poglądów...

    Bywa, że wegetarianizm wynika z większej wrażliwości drugiej osoby na cierpienie innych niż człowiek istot, ale nie przekłąda sie to w prosty sposób na jakoby większy rozwój duchowy wegetarian

    --
    Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
  • oraw 26.12.05, 12:17
    Serdecznie Was pozdrawiam VIATORES
    --
    oraw
  • motyvvacja 27.12.05, 15:15
    Jasne ze nie w jedzeniu tkwi istota istnienia.ALe bez jedzenia cialo opuszczaja
    sily
  • maly_jelen 28.12.05, 21:15
    Dzieci potrzebuja miesa, wiec nie mozna powiedziec, ze mieso jest ZLE i FUJ i
    BE! Poza tym mieso bardzo sprzyja budowaniu tkanek. A co do rozwoju
    duchowego...to przeciez niewazne, czy jesz mieso, czy nie!
    --
    The biggest happiness in my own life is to love and be loved...EVER
  • i33 01.05.06, 23:53
    ..powiem szczerze że lepiej czuje się po prostych ziarnistych, warzywnych
    posiłkach w lekkim niedomiarze, jek przesadze to jednak nie czuje takiego
    obciążenia jak po mięsie,serze...
    makrobiotyka -jedz to co w twojej okolicy--jak mróz, bawoły i korzonki to co
    taki Indianin miał zrobić..
    czy my w strefie klim. umiarkowanej--potrzebujemy tak dużo miesa?
    Ajurveda --mięso i nie tylko nalezy do prod. wytw. najw. ilość ama--szkodliwej
    subst. w organiżmie...
    jedżta co chceta...
  • taischa 26.12.05, 18:35
    jestem wegeterianka juz od ponad 11 lat, decyzja o niejedzeniu miesa pojawila
    sie jako naturalna konsekwencja tego ,ze znalazlam sie na drodze rozwoju
    duchowego, poprzez moje dojrzewanie ,rozwoj epatii i wrazliwosci po prostu
    mieso przestalo mi smakowac i nie musialam sie niczego wyrzekac gdyz mieso
    przestalo mi smakowac. Nie kupuje sie i nie zjada czegos co jest niesmaczne.
    Fakt zjadam wiecej naturalnych produktow i zywnosci nieprzetworzonej, moj
    organizm doskonale wie czego potrzebuje ja jedynie mu tego dostarczam.
    W tej chwili wydaje mi sie ,ze juz dla mego organizmu nie jest tak wazne czy
    jem mieso czy nie, to jedynie kwestia swiadomosci. Mozna jesc mieso i nadal sie
    rozwijac duchowo jesli odnosimy sie do pozywienia z ogromnym szacunkiem i
    potrafimy podniesc wibracje tego co jemy tak robia np. tybetanscy lamowi.
    Mysle ,ze do pewnego poziomu niejedzenie miesa jest pozytywne dla rozwoju
    duchowego, a potem juz nie ma to zadnego znaczenia. Pozdrawiam wszytkich wink
  • mamiya 28.12.05, 12:39
    sc200 napisał:
    .
    >
    > Jedzenie mięsa nie sprzyja rozwojowi duchowemu.

    He, he, he mięso jada Dalajlama, jadał Jan Paweł II czy można traktować ich
    jako niedorozwiniętych duchowo? ;P
  • agnitum 28.12.05, 15:07
    Dalajlama nie je miesa suspicious Nie wiem skąd masz te informacje.
    A poza tym co ma wspólnego JPII z RD?
    Chyba tylko taki, że też całe życie stara się go szukać jak wszyscy.
    Nie jest ani wyżej ani niżej niż przeciętny "czytacz" tego forum

    Agnitum
  • oraw 29.12.05, 12:09
    Ja jestem ....no,jak już coś zjem , to ... mięsa nie jem!
    A DALAJLAMA SAM MI OPOWIADAŁ jak jadł mięso od dzieciństwa!
    On nie może tylko mięsa "zamawiać" bo wtedy ( w domyśle)godzi się na zabicie
    zwierzęcia dla siebie!
    DALAJLAMA nawet próbował zostać WEGETARIANINEM, (już w Indiach) ale mu się nie
    udało bo się ciężko rozchorował na wątrobę!
    Lekarze uznali,że dlatego,że nie je mięsa.I kiedy znowu zaczął je zjadać, to
    powoli odzyskał zdrowie!
    Polecam ksiązki DAJALAMY(relacje spotkań z nim spisane przez CUTLERA)!
    Rozwój duchowy DALAJLAMY nie był uwarunkowany NICZYM bo zanim zdążył się
    uwarunkować, to już się rozwinął ...do czucia DUCHA!!!!
    WŁADA CIAŁEM,WIĘC CIAŁO MU SŁUŻY TAKŻE ... DO CZUCIA DUCHA!!!
    Można nie jeść,można jeść!
    Można uprawiać seks!Można nie uprawiać!
    Można pić alkohol!Można nie pić!
    KIEDY JUŻ CIESZYSZ SIĘ UCZTĄ JEDNEGO SMAKU!!!!
    Nic Ci tego nie odbierze!!!!
    Ale kiedy będziesz jak brudny żebrak na salonach, to sam z nich uciekniesz!!!
    Bo sam będziesz tam sobie przeszkadzać!!!!
    KSIĄŻE MOŻE WYGLĄDAĆ JAK BRUDNY ŻEBRAK!!!!
    Cieszmy się błogością JEDNEGO SMAKU!
    Serdecznie pozdrawiam VIATORES
    --
    oraw
  • shilla01 29.12.05, 22:27
    tak Dalajlama jako mały chłopiec podjadał mięso, robił też dużo innych rzeczy ,
    których mu zabraniano. Ale jako dziecko, jako mały chłopiec... był ciekawy
    świata, rzeczy które go otaczały, niepokorny mały Dalajlama... tak bardzo
    ludzki...
    --
    Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet
    łzy będą smakować jak szczęście. Buryła Wacław
  • agnitum 03.02.06, 12:03
    Specjalnie dla Ciebie sprawdziłem.
    Człowiek, który często podróżował po Azji z D. twierdzi coś innego (Rai Shawn)
    Twierdzi że D. jest wegerianinem ale nie wyklucza że kiedyś jadł mięso.
    Także Twoja informacja że rozmawiałeś na ten temat z D. jak dla mnie nie jest do
    końca wiarygodna.

    Zresztą tak naprawdę nie ma znaczenia kto ma a kto nie ma racji (tzn czy ten
    jadł czy ten nie jadł).
    D. może też mieć nieźle "nasrane" w życiorysie... i nikt nie ma argumentów za
    jak i przeciw, stąd też różne rzeczy można domniemywać

    Agnitum
  • fvg 02.02.06, 16:44
    jeśli chcesz rozwijac się przechoząc na wegetarianizm to od razu trzepnij sobie młotkiem w główke , a jeśli zaczniesz sie rozwijać to przejziesz na wegetarianizm ... ot poprostu !!
  • agnitum 02.02.06, 18:58
    Dobrze powiedziane smile

    Dodam jeszcze jedno.
    Profesor Tombak m.in. opisuje
    "Jedząc mięso przede wszystkim wchłaniamy energetycznie oraz biochemicznie stany
    emocjonalne zwierząt. Np. cały szereg hormonów (niezwykle szkodliwych dla
    organizmu) a także co najistotniejsze: tzw. przerażenie, tzn bardzo negatywne
    energie które powstają u każdego człowieka/zwierzęcia w chwili jak ktos Go
    zabija. Nauka wyodrębniła te substancje. Medical Research Institute z GB
    udowodnił że są takie substancje we krwi oraz mięśniach osób (istot żywych),
    które "zeszły z tego świata w sposób nienaturalny" np. przez gwałtowną śmierć."

    Ja dodam coś od siebie

    Właśnie wróciłem z samotnej wyprawy po Tajlandii, Laosie i Kambodży.
    W jednym z ośrodków w Tajlandii znajduje się Wild Rescue Center nadzorowany
    przez Mnichów (kto ogląda Animal Planet to pewnie skojarzy).
    Są tam wychowywane tygrysy... od małego żywione pożywieniem wszelakim z
    wyjątkiem mięsa.

    W zeszłym roku były przeprowadzone badanie zlecone przez miesięcznik Nature.
    Badania potwierdziły że tygrysy na terenie tego ośrodka (dorosłe) są:
    - spokojniejsze
    - zdrowsze
    - lepiej integrują się z innymi tygryskami smile

    Kiedyś pisałem (nawet chyba w tym wątku) o tym, że wg. wielu mistyków (np. Osho)
    - zwierzęta w tzw. czasach Atlantydzkich zostały napuszczone na siebie... z
    powodu człowieka i za jego inicjacją.
    Dotychczas były one roślinożerne.

    Oczywiście na pewno niejednego czytelnika tego co piszę rozśmieszy fakt że
    lew/tygrys/pantera/inne drapieżniki mogłby jeść trawke smile) jest to raczej efekt
    tego co "nauka wie o tych zwierzętach", a przez to My. Ale niekoniecznie to co
    wiemy jest prawdą...

    Rozmawiałem z przeorem klasztoru - Mnichem. Opowiedział mi o wegeterianiżmie
    tych tygrysków (zresztą kochane istotki wink )

    Na potwierdzenie faktu...
    Przesyłam niedowiarkom.. zdjęcia moje

    bezpośredni kontakt z ŻYWYMI tygrysami smile
    www.rudmain.org/tygryski/1.JPG
    www.rudmain.org/tygryski/2.JPG
    www.rudmain.org/tygryski/3.JPG
    www.rudmain.org/tygryski/4.JPG
    www.rudmain.org/tygryski/5.JPG
    Pozdrawiam

    agnitum (dawniej sc200)
  • szuwary4 03.02.06, 11:30
    Doprawdy: wspaniały, imponujacy widok. Dzięki panie Michale za umieszczenie
    tych zdjęć. Proszę mi tylko powiedzieć po ile lat mają te tygrysy. Słyszałam
    juz o takim eksperymencie z lwiczką, z menu której wyłączone zostało mięso.
    Bardzo ładnie rosła i rozwijała się, ale żyła tylko 4 lata. Lekarze
    podejrzewali,że w jej organizmie zabrakło tauryny - aminokwasu, potrzebnego
    kotom do prawidłowego funkcjonowania, ktorego dostateczne ilosci czerpią tylko
    z mięsa. Fantastycznie byłoby gdyby tajscy mnisi udowodnili, ze niekoniecznie
    musi być to prawda. Byłby to również wazny argument w dyskusji na temat
    możliwości stosowania wegetariańskiej diety w zywieniu naszych domowych pupili,
    bez robienia im szkody. Jak na razie głosy w tej sprawie sa podzielone, wskutek
    czego wegetarianie opiekujący się psami czy kotami są w bardzo mało komfortowej
    sytuacji. Z jednaj bowiem strony wielu z nich między innymi po to by nie
    stwarzać zapotrzebowania na mięso zrezygnowało z niego - a tu je jednak
    kupuje... A z drugiej strony istnieje obawa, ze eliminujac - szczególnie z
    jadłospisu kota - to nieszczęsne mięso, mozna zwierzakowi zaszkodzić. Totez
    jeśli byłby Pan łaskaw to proszę napisać co o wgetarianizmie tych niezwykłych
    tygrysow opowiadał Panu ów wspomniany mnich. Dziękuje. Pozdrawiam.
  • agnitum 03.02.06, 11:53
    No hej.

    Nie znam innych badań. O możliwości i zdrowiu zwierząt "niejedzących mięsa"
    pisały już bardzo poważne gazety naukowe:
    New scientist
    Nature.

    Ten ostatni sponsorował częśc badań w Tiger temple.
    Podobny eksperyment jest podobno przeprowadzany w Indiach północnych.

    Starsi forumowicze pamiętają może polski miesięcznik naukowy "Problemy" - z tego
    co pamiętam ostatni numer niestety ukazał się w okolicach 1991 roku.
    Również tam pojawiły się dyskusje na temat takiego żywienia zwierząt dotychczas
    uważanych za typowych mięsożerców.

    Co do domowych pupili - to tu się nie wypowiadam. Słyszałem o zapotrzebowaniu u
    kotów na temat tauryny.
    Tak jak napisałem wyżej tzw. ślad Atlantydzki jest godny przemyśleń, ale to co
    się stało później może być sprawą ewolucji tzw. dostosywania się żywych
    organizmów do określonych warunków żywieniowych - stąd często sprzeczne artykuły
    czy dane zwierze czegos potrzebuje czy też nie.
    Na razie medycyna jest na poziomie ery kamienia łupanego smile i musimy się z tym
    pogodzić. Może kiedyś za kilka wcieleń będzie nam dane obserwować kamień
    filozoficzny również w medycynie.

    Możemy sobie na ten temat tylko gdybać smile

    Pozdrawiam,
    angitum
  • motyla.nogaa 03.02.06, 12:19
    Napisałm do Pana na privi tylko iej jestem pewna czy wiadomosc doszła.
    Pozdrawiam
  • szuwary4 03.02.06, 12:25
    Dziękuję za odpowiedz. Ja zastanawiam się czy wegetarianizm tych zdumiewajacych
    tygrysów nie jest w jakis sposób uwarunkowany specyfiką miejsca , w ktorym sie
    znajdują. Po pierwsze maja tu duze poczucie bezpieczeństwa, po drugie jedzenie
    jest im dostarczane, po trzecie stały kontakt z przyjaznymi ludzmi, po czwarte
    ludzie ci zapewne dzieki modlitwom i medytacjom zachowuja spokój umysłu na
    który zwierzęta są wrażliwe. Ponawiam pytanie: czy zna Pan wiek tych zwierząt?
    Pozdrawiam
  • agnitum 03.02.06, 12:55
    Te z eksperymentu (też wegetariańskiego) w Indiach już ponad 10 lat.
    Te badane przez Nature chyba około 9 lat już mają najstarsze.
    (dojrzałość płciowa w wieku 4-5 lat)

    Hmmm mówisz poczucie bezpieczeństwa smile W sumie, czy tygrys przy którym mam jedno
    ze zdjęć z wagą: 245 kg i w kłębie 3m, przeskakujący płot na wysokości 5 m z
    naciskiem koło kilku ton (przy skoku) na łape może czuć się w ogóle kiedykolwiek
    mało bezpiecznie?
    Ciekawe pytanie.

    Ps.
    Ulubionym daniem tygrysów są wiórki kokosowe suspicious

    Agnitum
  • agnitum 03.02.06, 14:12
    mała poprawka - z tymi kilku tonami mnie poniosło smile
  • gwa1234 03.02.06, 13:29
    Rozumiem, że nie jesz mięsa ani kiełbasy.
    A np. kaszankę lub salcesony ?
    Co powiesz o parówkach ?
  • agnitum 03.02.06, 14:13
    Witaj,
    Jeśli mnie pytasz to powiem tak: nie jem

    Pzodrawiam smile
    Agnitum
  • oko_dangmy 04.02.06, 15:19
    I powiem Wam, że coraz częściej mi to przeszkadza. Po prostu - rośnie mi TO w
    ustach. Ktoś wczesniej nie zgadzał się z porównaniem spożywanego przez nas
    mięsa zwierzęcego do padliny... Myślę, że z nazwaniem tego po imieniu czyli z
    TRUPAMI Zwierząt, których tyle pochłaniamy chyba nikt się nie będzie spierał?
  • motyvvacja 02.05.06, 13:29
    Sasiedzi z korei wlasnie mi dzisiaj powiedzieli ze psy i koty sa u nich na
    porzadku dziennym,jak u nas kurczaki.Osobiscie widzialam kiedys (koreanczyk lub
    filipinczyk) wyssysajacego miaz z morskiego jeza,jeszcze zywegosmilei bez soli!!.
    To sztukmistrz no!.Ja zbieralam muszelki a on obiadsmile

    Jedno jest pewne.Nie maja zmarszczek,i nawet dziadek 60 letni wwygladem
    przypomina chlopczyka.Nie tylko dlatego ze ma przylepiony glupi usmiech do
    twarzy.big_grin.

    A co do hindusow

    Chabati sambusa itd .mowiac szczerze gdybym miala jesc z hindusami,na
    drugidzien miala bym dziury w zoladku.

    Przyjezdza hindus do egiptu,i spogladajac na piramidy szepce do siebie.
    Ohh GOd Sambusa Kibira smile

    --
    Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
  • nadia338 02.05.06, 22:43
    odnosnie zmarszczek, slyszalam teorie, ze jedzenie wieprzowiny sprzyja ich
    powstawaniu... ale nie wiem czy to prawda (na wszelki wypadek wieprzowiny jesc
    nie bedesmile

    ja chce byc wegetarianka, na razie nie jestem, nie potrafie sobie powiedziec,
    od dzisiaj nie jem miesa, bo wiem, ze jak tak powiem, na drugi dzien bede miala
    taka ochote na polska kielbase, ze sobie nie odmowiesmile w naturalny sposob
    jednak coraz rzadziej jem mieso. a nawet jak jem, nie sprawia mi to zadnej
    przyjemnosci, smak mi nie odpowiada i zaraz boli mnie brzuch. moje cialo samo
    juz sie przeciwstawia jedzeniu miesa.

    --
    If you look after the root of a tree, the fragrance and flowering will come by
    itself. If you look after the body, the fragrance of the mind and spirit will
    come of itself

    B.K.S. Iyengar
  • i33 05.05.06, 09:26
    Badaniami potwierdzone że mięso jest środkiem pobudzjącym, fermentuje w żołądku
    a proces gnilny zaczyna się bezpośrednio po zarżnięciu zwierzęcia..., podczas
    smażenia i pieczenia mięsa powstają substancje które silnie drażnią zmysł smaku
    i powonienia--potęgują wydzielanie śliny i soku żołądkowego, działa na kore
    mózgową podobnie jak kofeina...,budowa przewodu pokarmowego, uzębienia nie jest
    predysponowana do spożycia mięsa--ocz u człowieka...za Roszkowską
    Budda-"GDYBYŚCIE ZECHCIELI,jakże piękna stałaby się nasza posępna ziemia!Jak
    pięknymi szczęśliwymi bylibyście sami, gdybyście zgodnie żyli z odwiecznym
    prawem, oszczędzali i kochali wszystko co żyje, i bezlitosną ręką nie zgładzali
    życia tego na próżno, lecz spożywali pokarmy bezkrwawe i czyste, gdybyście z
    zabójstwa nie czynili zabawy, nie plamili serc i rąk waszych na łowach"
  • mrall 05.05.06, 10:47
    > Badaniami potwierdzone...

    Poprosze o namiary na te badania albo konkretna charakterystyke badan.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • i33 05.05.06, 12:23
    myśle że wystarczy zaliczyć laboratorium rzeżnia
  • mrall 05.05.06, 14:43
    > myśle że wystarczy zaliczyć laboratorium rzeżnia

    Wiec zrobiono jakies badania, czy jedziemy na wycieczke do laboratorium?
    I czego tam mozna sie dowiedziec?
    Tego:
    > Badaniami potwierdzone że mięso jest środkiem pobudzjącym, fermentuje w
    > żołądku a proces gnilny zaczyna się bezpośrednio po zarżnięciu
    > zwierzęcia..., ?

    A jak wyglada sprawa z warzywami, owocami inna zielenina?
    Na moje to dokladnie tak samo. Skoro tak samo, to zaden to argument.

    > podczas smażenia i pieczenia mięsa powstają substancje które silnie drażnią
    > zmysł smaku i powonienia--potęgują wydzielanie śliny i soku żołądkowego,
    > działa na kore mózgową podobnie jak kofeina

    Ze co? A przy gotowaniu warzyw to sie nic nie wydziela, nic nie powstaje i nic
    nie drazni, co? Ponownie, zaden to argument.
    Mnie osobiscie zapach smazonej watrobki odrzuca, wiec nie ma mowy o slinie i
    sokach zoladkowych.

    > budowa przewodu pokarmowego, uzębienia nie jest predysponowana do spożycia
    > mięsa

    A ja slyszalem, ze jest...wink))

    > gdybyście zgodnie żyli z odwiecznym prawem, oszczędzali i kochali wszystko co
    > żyje, i bezlitosną ręką nie zgładzali życia tego na próżno, lecz spożywali
    > pokarmy bezkrwawe

    Nie ma takiego prawa.
    Nie wiem czemu poza zycie wyrzuca sie rosliny. One tez zyja.
    O pokarmach bezkrwawych mozna byloby porozmawiac np. z Eskimosami... i polecic
    im diete bezmiesna.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka