Dodaj do ulubionych

Na czym polega związek karmiczny?

24.03.05, 07:55
Pytam, dlatego, iż prawdopodobnie jestem z kims w ten sposob "związana". Ze
znajomość to niesamowita, poniewaz od poczatku zaszlo wiele okolicznosci
potwierdzających np. porozumiewanie sie telepatyczne, czytanie mysli drugiego
w snach, przekazywania uczuc i odczuc na odleglosc - drogami
pozakomunikacyjnymi, odpowiadanie na pytanie, ktore pada za chwię i wiele
innych niewytlumaczalnych zjawisk... Oboje jestesmy istotami dosc wysoko
rozwinietymi duchowo( dwie numerologiczne 9), jednak od pewnego czasu ktos
inny skutecznie "zakłóca" nasze porozumienie, inna energia, ktorą odbieram
jako "mroczna". Zreszta kiedys tak ukazala mi sie we snie - od mojego
duchowego partnera bilo niesamowite swiatlo, probowal do mnie dotrzec, lecz z
boku wisiala, jak mroczne widmo, zla, upiorna postac tej osoby, ktora mnie
obezwladniala. Wiem, ze zwalczenie tej zlej energii to zadanie dla mnie, ale
w jaki sposob? jest to osoba, ktora swiat postrzega zmyslowo, nie potrafi
zabrac mi energii, natomiast skutecznie ją blokuje, hamuje. Mysle tez tak, ze
ta mroczna energia byc moze jest dla nas obojga lekcja do przerobienia? Jak
myslicie? Jeszcze jedno, czy ze "związku karmicznego" mozna po prostu
zrezygnowac? Dziekuje
Edytor zaawansowany
  • balbinka54 24.03.05, 09:20
    Opisane relacje porozemienia nie koniecznie sa powodowane karmą.Bywa ze
    zwiazek karmiczny nalezy zerwac, sposob w jaki to zrobimy jest własnie lekcją
    karmiczna, bywa ze odpowiedz dlaczego charakter związku i zerwanie nastapilo
    dostaje sie dopiero po zerwaniu związku, bywa ze dany związek trwa bo dostał
    określona ilosc czasu na dopełnienie którego kiedys zabraklo, co nie oznacze
    ze zakończenie w danym wcieleniu nie bedzie np bolesne.Bywa ze osoba która
    łączymy z karma spowoduje spłate karmicznych długów wobec jeszcze innej osoby
    obecnej w naszym zyciu.To sa wielowiekowe czasem związki , nie zawsze spotkanie
    połaczonych osób karmicznie to tylko przyjemności jak wiekszośc jest skłonna
    myśleć.
    Co do owej ciemnej energii pozostaje sie kiedys zapytac czego chce , kim
    jest , prawdopodobnie reprezentuje Twoje własne lęki , Twój cień.
    Numerologiczna analiza połaczeń dwóch osób powinna wykazac problemy połaczeń
    karmicznych , dwie 9 to jeszcze nie karma .
  • someone_9 24.03.05, 13:25
    Dziękuje Balbinko za wyjasnienia. Nie sądzilam nawet, ze zwiazek karmiczny to
    tylko przyjemnosci. Jest cos innego - odmienianie się - moze glupio to zabrzmi -
    poprzez bolesne doswiadczenia. Komunikujemy sobie to, czego nie potrafimy
    powiedziec za pomocą snow, w zasadzie caly ten zwiazek dzieje sie tylko w
    sferze ducha, ale ma moc "przemieniania", w kazdym razie prowokowania do zmian.
    Co do tej zlej energii tez staram sie to wlasnie traktowac tak, jak piszesz Ty -
    jako moje lęki, moje hamulce (silne), ktorym jeszcze nie potrafie do konca
    poluzowac, a boje sie ich ze względu na ból, ktorego mi przysparzają. W kazdym
    razie podczas trwania tej wzajemnej wymiany energii wyostrzyl sie u mnie
    pewnien "dar". Wyostrzyl, bo od kiedy pamietam w roznych okresach potrafilam
    wysnic niesamowite sytuacje, teraz dzieje sie to nagminnie i wiem, ze nie
    bywalo tak. Owe sytuacje nie dotycza glownie mnie, lecz innych ludzi. Męczę się
    z tym - bardzo,rozumiesz, co mam na mysli, pisząc o męce? smile
  • baronew 24.03.05, 09:51
    Związki karmiczne to dosć ciekawy temat. Nie wiem jak jest w przypadku dwóch 9.
    ale uważam że balbinka ma racje.
    liczby nie generuja zwiazkow karmicznych. poza tym skąd ta pewność że stoicie na
    wysokim poziomie rozwoju duchowym? Nie słyszałam o interpretacji że 9-tki są
    wysoko rozwinięte - ale skoro tak uważasz smile
    Niestety związki karmiczne mogą nie wyjsć na dobre obydwu stronom. Dość często
    są wynikiem przyrzeczeń złożonych w poprzednich wcieleniach... Przyrzeczeń
    niekoniecznie dobrych na... zawsze


    Ewa Baron
  • someone_9 24.03.05, 13:17
    Przepraszam, jesli zle sie zlozylam w zdanie, nie liczba deerminuje
    stwierdzenie wysokiego poziomu rozwoju duchowego, wzielam pod uwagę cele
    zyciowe nas obojga - te w sferze ducha oraz kierowanie sie (nieskrywane)
    intuicją, otrzymywane znaki oraz dązęnie do samodoskonalenia siebie w
    stosunkach ze swiatemsmile
  • sc200 24.03.05, 13:25
    I bardzo ładny tekst popełniłaś. smile
    O rozwoju i świadomości świadczy to co znaczy właśnie to dla naszego życia.
    Często są to cele, zainteresowane czy nawet traktowanie to jako pasji.
    I szczerze mówiąc wole widzieć wpisy ludzi że są na wysokim poziomie samorozwoju
    niż wpisy świadczące o zatrzymaniu się na niskim etapie.

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • someone_9 24.03.05, 13:32
    W kazdym razie jest cos więcej niz swiat materii, cos bez czego materia jest
    martwasmile
    Dziękuje, jestem przekonana, ze zbyt mocno przywiazuje sie ludzi, zwlaszcza
    ostatnimi czasy, do "miec", do 'wyglądać", "rościć sobie". To nie jest zlem,
    lecz gdy przeslania lub gardzi wrażliwością na swiat ( w tym i inne istoty
    zyjace) - jest niszczycielską silą. Tyle.
  • anahella 24.03.05, 21:06
    Mam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz, ze jestescie istotami "wysoko
    rozwinietymi duchowo"? Numerologiczne 9 to jeszcze za malo, by jednoznacznie
    tak stwierdzic.

    Uwazam, ze wszystkie zwiazki sa karmiczne, zalezy od tego czy to stara czy nowa
    karma. W kazdym momencie zycia albo wypelniamy stara, albo tworzymy nowa karme.
    Mysle, ze z kazdego zwiazku mozna zrezygonowac. W koncu dostalismy od Boga
    wolna wole.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • someone_9 26.03.05, 13:15
    Anahello, uścislilam juz powyżej, ze nie z numerologii wnioskuję wysoki rozwój
    duchowy, to bylo jedynie wtrącenie. Dziękuję za odpowiedź i nie oburzaj się,
    proszę, albowiem nie bylo moim celem obrazić kogokolwiek.
    Dziękuję za Twoją odpowiedz na moje zapytanie, pozdrawiam.
    smile
    Pogodnych Świąt dla wszystkich
  • anahella 26.03.05, 23:16
    someone_9 napisała:

    > nie oburzaj się,
    > proszę, albowiem nie bylo moim celem obrazić kogokolwiek.

    Alez ja sie nie oburzamsmile I nie przyszlo mi do glowy, ze chcialas swoja
    wypowiedzia kogokolwiek obrazic.

    Po prostu za kazdym razem, gdy ktos mowi o sobie ze jest wysoko rozwiniety
    duchowo przypomina mi sie pewna pani z ezoterycznych warsztatow.
    Bylam tam jednaz mlodszych osob. Na dzien dobry ta pani wziela mnie na rozmowe
    i powiedziala, ze jest osoba wysoko rozwinieta duchowo i powinnam brac z niej
    przyklad. Jako ze jestem osoba zdystansowana do tego co ludzie mowia, a
    bardziej patrze na to co robia, obserwowalam te pania. I coz zobaczylam:
    plotki, niegrzeczne zachowanie, karczemne klotnie o drobiazgi, robienie
    bolesnych uwag innym, budzenie wspollokatorek o 5.00 rano.

    Nie chce zebys pomyslala, ze porownuje Cie z ta pania i posadzam o takie samo
    zachowanie. Tak mi sie po prostu skojarzylo, gdy przeczytalam Twoj post, bo
    smieje sie na wspomnienie tamtej osoby. Po tamtej znajomosci rozbudzila sie we
    mnie ciekawosc, na jakiej podstawie ludzie mowia tak o sobie.

    Nie wiem, czy jestem osoba wysoko rozwinieta duchowo czy nie. I szczerze mowiac
    malo mnie to obchodzi. Zalezy mi tylko na jednym: zeby sie nie cofac i co dzien
    rano, przy myciu zebow patrzec sobie w oczy bez wstydu. To takie moje male
    credo dotyczace rozwoju duchowegosmile

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 26.03.05, 20:55
    Anahela:
    piszesz:
    "Uwazam, ze wszystkie zwiazki sa karmiczne, zalezy od tego czy to stara czy nowa
    karma. "

    A ponizej szerzej wyjaśniasz co miałaś na myśli.
    Ja sądze że nie do końca masz racje
    Owszem w każdym momencie życia tak jak piszesz tworzymy nową karmę lub
    wypełniamy starą ale w momencie uświadomienia sobie karmy, można się od niej
    uwolnić raz na zawsze. A zostają tylko skutki naszych dążeń... dążeń rzecz jasna
    obecnych. Czy to dalej jest karma? Jest to na pewno temat dyskusyjny.

    O karmie popełniono wiele dzieł - ale należy pamiętać jedno (przysłowie?)
    tybetańskie: "Karma znika, kiedy pojawia się wolna wola"

    O czym niejako piszesz na końcu smile

    Ps.
    Musiałem coś dodać smile

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • anahella 26.03.05, 23:22
    sc200 napisał:

    > O karmie popełniono wiele dzieł - ale należy pamiętać jedno (przysłowie?)
    > tybetańskie: "Karma znika, kiedy pojawia się wolna wola"
    >
    > O czym niejako piszesz na końcu smile

    Ok, rozumiem ze znalazles w mojej wypowiedzi niekonsekwencje. Byc moze
    niescisle sie wyrazilam.

    Sadze, ze dlugi karmiczne predzej czy pozniej nas dopadaja. Zalozmy, ze kilka
    wcielen wstecz bylam bandyta, a Ty biedna wdowa bez srodkow do zycia. Napadlam
    na Twoj dom i pozbawilam Cie calego majatku. Wedlug tego, w co wierze, powinnam
    Ci to zrekompensowac: jezeli nie w tym samym wcieleniu to w nastepnych. Wiec
    albo w tym wcieleniu biore Cie na utrzymanie albo przez iles wcielen pomagam Ci
    (np. przyjmujac do pracy i placac dobra pensje). Moj wybor, w jaki sposob
    splacam ten dlug. Mam tez wybor nie splacenia teraz, ale przed tym przeciez nie
    uciekne.

    Podany przyklad jest dosc toporny, ale mysle ze dobrze obrazuje to co mam na
    mysli.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 27.03.05, 18:55
    Hej Anahella wink

    Zbyt dosłownie moim zdaniem rozumiesz pawo karmy. To nie coś za coś.
    W opisywanym przypadku wystarczy że... ja Ci wybaczę i koniec z niejako
    obowiązkiem odpracowania.
    I na tym właściwie opiera się to co pisze Ewa czy też ja. Na uświadomieniu
    sobie, że zawierzając Bogu i prawdziwie wybaczając (wzajemnie) doprowadzamy do
    sytuacji w której karma znika.

    Nie jestem osamotniony w tej opinii. Piszą o tym również niejako piewcy prawa
    Karmy czyli Buddyści.

    A to że karma znika mam n to dowody empiryczne. Ponieważ widze że zajmujesz się
    również astrologią - to również miałem w swoim czasie niejako dowody
    astrologiczne (notabene temat padał Leszek Weres i Leon Zawadzki).

    I pamiętać należy właśnie o tym że nieuchronność w prawie karmy nie istnieje. I
    właściwie to jest jeden z moich celów - uświadomienie naczelnego PRAWA i
    jedynego prawa we Wszechświecie - PRAWA WOLNOSTOJEŃSTWA - o którym oczywiście
    też wspomniałaś. Czyli prawie wolnej woli: Zawsze, wszędzie i w każdej sytuacji.
    Zresztą w Rozmawach z B. to samo pisze D.Walsh.

    I jeszcze jedno. Dlatego też wspomniałem w jednym z wątków o tym jak się dusza
    wciela i jak wygląda "prawo karmy" (czyli dlaczego błędnie go odczytujemy) z
    punktu widzenia świata niematerialnego - z punktu (tak sądze) energii Boskiej.

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • anahella 27.03.05, 23:06
    sc200 napisał:

    > Hej Anahella wink
    >
    > Zbyt dosłownie moim zdaniem rozumiesz pawo karmy. To nie coś za coś.

    Jak napisalam przyklad byl bardzo toporny. Celowo wybralam prostote. Wedlug
    mnie prawo karmy, to prawo przyczyny i skutku.


    > W opisywanym przypadku wystarczy że... ja Ci wybaczę i koniec z niejako
    > obowiązkiem odpracowania.
    > I na tym właściwie opiera się to co pisze Ewa czy też ja. Na uświadomieniu
    > sobie, że zawierzając Bogu i prawdziwie wybaczając (wzajemnie) doprowadzamy do
    > sytuacji w której karma znika.

    Bede polemizowac, umiejetnosc wybaczania, jej wypracowanie to tez rodzaj
    karmicznego bagazu.

    >
    > Nie jestem osamotniony w tej opinii. Piszą o tym również niejako piewcy prawa
    > Karmy czyli Buddyści.
    >
    > Ponieważ widze że zajmujesz się
    > również astrologią - to również miałem w swoim czasie niejako dowody
    > astrologiczne (notabene temat padał Leszek Weres i Leon Zawadzki).

    Jezeli chodzi o karme i astrologie to jestem bardzo ostrozna. W ogole temat
    karmy jest trudno sprawdzalny, opiera sie glownie na naszych odczuciach. Mam
    paru znajomych, ktorych gdy widzialam pierwszy raz odczuwalam dziwne,
    niespokojne emocje, jakbym miala juz z nimi do czynienia: w pozytywnym lub
    negatuywnym znaczeniu.
    Jestem daleka od mowienia wlascicielowi horoskopu "ten pan to twoj zwiazek
    karmiczny, wasz zwiazek pochodzi z poprzednich wcielen". Po pierwsze dlatego,
    ze nie kazdy jest przygotowany na taki tekst, a po drugie nie mam pewnosci ze
    to prawda.


    > I pamiętać należy właśnie o tym że nieuchronność w prawie karmy nie istnieje.

    I tu tez bede polemizowac:
    Wszystko zalezy od tego co rozumiesz przez nieuchronnosc. Tak czy siak z
    bagazem poprzednich wcielen cos musimy zrobic. Do nas nalezy wybor, jak to
    zalatwimy. Wracajac do mojego prostego przykladu z bandyta i wdowa. Wdowa
    wybacza bandycie i to jest jej wolny wybor. Jezeli nie wybaczy to bandyta w
    kolejnych wcieleniach musi jej zwrocic dlug.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • eevvaa 27.03.05, 23:38

    Witaj smile

    Każdy ma wolną wolę i jeżeli nie wybaczy bandycie to jest jej problem do
    przepracowania. On jezeli zacznie w tym życiu żyć świadomie to może jej ten dług
    spłacac, bo tak będzie chciał, ale wie, na tym etapie rozwoju ,że tego nie musi
    robić.Nie ma jako takiej karmy do spłacenia to człowiek sam tak zadecydował, a
    teraz decyduje ,że sam tworzy swoje życie codziennie od nowa. Dopóki nie zda
    sobie z tego sprawy, tzw "karma" moze u niego działać, bo nic nie robi, żeby to
    zmienić- działają u niego mechanizmy podświadomości nabyte w poprzednich
    wcieleniach, albo w obecnym życiu. W kazdej chwili można jednak to zmienić-
    zacząć żyć świadomie.Nie pamiętam juz gdzie, ale czytałam też na ten temat o
    astrologii, ze przestają na nas oddziaływać tranzyty, gdy zaczynamy codziennie
    świadomie budować życie od nowa samodzielnie.

    Serdecznie Cię pozdrawiam smile

    ewa
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • anahella 28.03.05, 14:01
    eevvaa napisała:

    > Nie pamiętam juz gdzie, ale czytałam też na ten temat o
    > astrologii, ze przestają na nas oddziaływać tranzyty, gdy zaczynamy codziennie
    > świadomie budować życie od nowa samodzielnie.

    Tez o tym slyszalam, ale nie rozumiem za bardzo o co autorowi chodzilo. Moim
    zdaniem jest tak (i tez wiaze to z wolna wola): tranzyty nas nie determinuja,
    one opisuja nasze wewnetrzne stany, a to wlasnie wywoluje wydarzenia. Na moim
    forum jest watek o kanalizowaniu energii: nie chodzi o ignorowanie energii
    plynacej z tranzytow, tylko wykorzystywaniu ich dla dobra siebie. Oczywiscie
    jest to bardzo trudne: bo trzeba doskonale rozumiec swoj horoskop, zeby puscic
    energie w odpowiedni kanal.
    Niektorzy astrologowie po pobieznym obejrzeniu natywnika klienta proponuja
    jakies kanalizowanie, zazwyczaj wiaze sie to z polozeniem Saturna (zwanego
    przez starozytnych "wielkim nieszczesciem"). Moim zdaniem, skoro kazdy z nas ma
    tego Saturna, to tak czy siak my sami wybieramy co z nim robimy.

    Jezeli ktos zyje swiadomie (i wcale nie musi wiedziec, ze ma Saturna w trudnym
    polozeniu albo jakies liczby w portrecie numerologicznym sa "nie takie") to
    bedzie sie rozwijal.

    Czasem spotykam nieszczesliwych ludzi z harmonijnymi horoskopami i
    szczesliwych, walczacych o kazda chwile radosci - z bardzo trudnymi. Kazdy z
    nich zyje wedlug wolnego wyboru, a jednak podlega energiom opisywanym przez
    tranzyty.

    Wyjscie poza swoj horoskop wydaje mi sie malo mozliwe, ale jezeli ktos jest tak
    wysoko rozwiniety, ze zyje ponad to pewnie sie tym nie chwaliwink



    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 31.03.05, 15:21
    Anahella smile
    W jednej z książek (albo wykładów) L. Weres podał przykłady konkretnych swoich
    klientów, których astrologiczny image nijak ma się do tego co ich spotyka lub co
    robią. Ja również poznałęm osobiście taką osobę (jest to autor kilkudziesięciu
    książek o rozwoju osobistym... bardzo znany.,...)

    Zrozum. Astrologia czy Numerologia czy też jakieś inne sprawy tak długo żądzą
    naszym życiem - dopóki nie zaczniemy być wolni. Po uzmysłowieniu sobie
    mechanizmów astr/numer stają się nieprawdziwe - tzn zbędne.


    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • anahella 31.03.05, 22:33
    sc200 napisał:

    > Zrozum. Astrologia czy Numerologia czy też jakieś inne sprawy tak długo żądzą
    > naszym życiem - dopóki nie zaczniemy być wolni. Po uzmysłowieniu sobie
    > mechanizmów astr/numer stają się nieprawdziwe - tzn zbędne.

    Nie zrozumialessmile Astrologia nie rzadzi naszym zyciem, my rzadzimy astrologia -
    chcialam to powiedziec.wink

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 01.04.05, 08:29
    smile No jeśli tak postawiłaś sprawę - to się zgadzam smile

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • sc200 02.04.05, 07:18
    A co jest do zrozumienia w słowach że to My wpływamy na układy astrologiczne?
    Chyba nic. No chyba, ze znowu próbujesz wpleść nową teorię smile
    Niestety, a raczej stety życie jest proste i podlega wszystko takim prawom. A
    wierzenie we wpływy Astrologii czy Numerologii kończy się w momencie zaczęcia
    świadomego życia.


    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • anahella 02.04.05, 13:44
    sc200 napisał:

    > A co jest do zrozumienia w słowach że to My wpływamy na układy astrologiczne?
    > Chyba nic.

    No to nie zrozumialessad

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 02.04.05, 19:09
    Rozumiem, że lubisz pisać takie odpowiedzi? smile)
    Albo wytłumacz o co Ci chodzi, albo nie odbijaj piłeczki smile Bo już w kolejnym
    poście piszesz to samo, a niczego to nie wnosi przynajmniej w moje spojrzenie na
    Twoją teorię. Chciałbym popolemizować, ale daj mi materiał.
    Ja staram się dość dokłądnie tłumaczyć o co mi chodzi (troche już tych linijek
    wypociłem na forum) więc poprosze tylko w tym temacie o to samo.

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał

    Rozwój Duchowy w praktyce ...
  • anahella 03.04.05, 15:36
    sc200 napisał:

    > Ja staram się dość dokłądnie tłumaczyć o co mi chodzi (troche już tych linijek
    > wypociłem na forum) więc poprosze tylko w tym temacie o to samo.

    Nie odbijam pileczki, tylko wyrazam slowem moje opadniete recesad

    Trudno jest wyjsc poza swoj horoskop, tymczasem ciagle od roznych ludzi
    slysze "na mnie tranzyty nie dzialaja, ja zyje swiadomie, jestem ponad to".
    Zagladam w ich kolko i co widze? Jak realizuja tranzyt Marsa, Jowisza, Saturna.


    Albo realizujesz wlasne cykle, i sam podejmujesz decyzje dotyczace Twojego
    zycia, albo podlegasz naciskom i wplywom. Kazdy kosmogram daje obie mozliwosci.
    NIestety, daje tez mozliwosc popadniecia w pyche, a ta - jak wiadomo - jest
    najkrotsza sciezka do glupoty.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 03.04.05, 16:11
    Anahella rozumiem o co Ci chodzi.

    Niestety nie wiem, czy z 100% pewnością powiesz, że przebadałaś wszystkich
    którzy tak twierdzili, i że tak jest jak piszesz.
    Ja natomiast - ponieważ nie znam się na astrologii - posiłkuje się tym co badał
    Leon Zawadzki czy Leszek Weres. Sądzę, że pozycję w polskiej astrologii mają Oni
    więcej niż pewną - choć i tu nie znam rankingów.
    Stąd też przekazałem swój taki a nie inny punkt widzenia.

    Wiesz co? uważam, że jest taki w tym przypadku złoty środek.
    Otóż, że My żyjąc coraz bardziej świadomie, zmieniamy swój astrologiczny rys.
    Przy takiej obopólnej zależności i Twoja i Moja teoria ma sens - tzn ręce i nogi.

    Co Ty na to? smile


    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • anahella 03.04.05, 16:50
    sc200 napisał:

    > posiłkuje się tym co badał
    > Leon Zawadzki czy Leszek Weres.

    Oczywiscie nalezy pochylic glowe przed ich wiedza. Jednak jeden i drugi ma
    sklonnosci do przesady - trzeba poczytac jednego i drugiego zeby zauwazyc ich
    tendencje do monopolu na wiedze astrologiczna.

    > Otóż, że My żyjąc coraz bardziej świadomie, zmieniamy swój astrologiczny rys.

    Jak mozna to zmienic? Nie da sie. Ale da sie wyjsc na wyzszy poziom danej
    energii. Kazdy znak zodiaku moze objawiac sie na wielu poziomach.
    Baran:
    poziom niski - agresja, poziom wysoki - aktywnosc.
    Byk:
    poziom niski - zachlannosc, poziom wysoki - docenianie piekna.
    Bliznieta:
    poziom niski - nierzetelnosc w przekazywaniu informacji, poziom wysoki:
    rzeltelnosc w ww.
    Rak:
    poziom niski: uporczywe trzymanie sie przyszlosci, poziom wysoki: wykorzystanie
    wiedzy historycznej.

    Nie bede pisac dalej, bo juz chyba zalapales o co chodzi.

    Nie znam badan Weresa i Zawadzkiego w tym temacie, i nie wiem kim byli ludzie,
    ktorzy wedlug nich przekroczyli wlasny horoskop. Zeby w to uwierzyc musialabym
    wysluchac jednego i drugiego.
    Mozesz podac zrodla, na ktore sie powolujesz?

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 03.04.05, 17:10
    Witaj z tymi źródłami będzie kłopot.
    W swoim czasie Leon Z. prowadził "wykłady" w Bielsku B. i jako ich uczestnik o
    tym słyszałem. Mówił on o badaniach wspólnych z L.W. i o tym "wyjściu poza
    horoskop"
    Było to na pytanie jednej osób z sali, na temat jakichś tam wpływów...
    Wiem (tak było mówione), że miało się to pojawić w książce L.W. - ale tego
    tematu już nie znam dalej. Trzeba byłoby prześledzić moze ostatnie publikacje dr
    L.W.

    O podobnych obserwacjach z punktu widzenia numerologii... pisał Hans Decoz -
    jeden z najlepszych amerykańskich znawców liczb (autor dosć wyczerpującego
    programu). "Inner-your-self".

    No i o tym pisał też Donald Walsh - nie wiem w której księdze smile bo przeczytałem
    ich z siedem suspicious

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • guru68 03.04.05, 21:37
    mi sie udalosmile))
    poprzez min.medytacje wyzwolilem sie spod wplywu planetarnego z pewnoscia!smile
  • anahella 03.04.05, 22:04
    Aha.... Wybacz, ale nie wierze.
    Opowiadanie, ze pokonalo sie wlasne ograniczenia (bo czymze jest horoskop jak
    nie ramami, ktora nas spina) jest dla mnie tym samym, co walenie tekstow:
    "jestem osoba wysoko rozwinieta duchowo", "jestem stara dusza", "w poprzednim
    wcieleniu bylem/am Napoleonem, Kleopatra i Gandhim".

    Wierzysz, ze jestes ponad to? Super. Mam nadzieje ze latwiej Ci z tym zyc.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • eevvaa 03.04.05, 22:31

    Witajcie smile

    Spotkałam się ze stwierdzeniem , że np. tranzyty ciężkich planet potrząsają nami
    tylko wtedy, gdy tego potrzebujemy ,żeby sie czegoś nauczyć. Jeżeli pracujemy
    nad sobą to niekoniecznie potrzebujemy już takich ponagleń.

    Serdecznie pozdrawiam smile
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • anahella 04.04.05, 01:01
    eevvaa napisała:

    >
    > Witajcie smile
    >
    > Spotkałam się ze stwierdzeniem , że np. tranzyty ciężkich planet potrząsają
    nam
    > i
    > tylko wtedy, gdy tego potrzebujemy

    Nic sie nie dzieje bez potrzeby. Wydarzenia pochodzace z zewnatrz maja nas
    uczyc.

    > ,żeby sie czegoś nauczyć. Jeżeli pracujemy
    > nad sobą to niekoniecznie potrzebujemy już takich ponagleń.

    Bo umiemy juz wszystko?



    > Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.


    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • eevvaa 04.04.05, 12:48

    Nie ,całe życie się uczymy. Jednak takie wstrząsy są potrzebne ludzio, ktorzy
    nic w tym kierunku nie robią, żeby wreszcie się przebudzili. jeżeli ktoś sobie
    zdaje sprawę ze swoich wad i nad tym pracuje to chyba jest bezsensowne jeszcze
    przypominać - pochwała buduje, krytyka niszczy.

    Pozdrawiam smile

    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • sc200 03.04.05, 23:11
    Witaj.

    Anahella już to ubiegłem (tzn Twoje pytanie smile )
    Wysłałem maila do Leona Z. Mam nadzieje, ze mnie jeszcze pamięta i odpowie.

    Acha, osoba o nicku: "<tu cenzura wycięła>" napisała (czemu nie na forum?), że
    podobne dygresje pojawiły się w New American Journal of Astrology oraz w
    dziełach Jessena Foubre - francuskiego astrologa - podobno "nadwornego"
    astrologa Chiraca (tzn podobno on z niego korzysta) oraz Daniela Giraud autora
    "Kurs astrologi w 36 lekcjach" (z tego co rozumiem to właśnie w tej książce)
    www.amazon.fr/exec/obidos/ASIN/2841972879/ref=pd_ts_b_17/171-9551957-2515423
    Poprosiłem tą osobę o wypowiedzenie się na forum. Aby nie grać tu w jakieś
    gierki pośrednictwa suspicious

    Poprosze wszelkie osoby zajmujące się astrologią o podobne informacje w tym
    miejscu. Może wówczas ta lista urośnie...

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • anahella 04.04.05, 01:42
    sc200 napisał:

    > Poprosze wszelkie osoby zajmujące się astrologią o podobne informacje w tym
    > miejscu. Może wówczas ta lista urośnie...

    Zrobienie samej listy nic nie da. Trzeba by bylo kazdy przypadek szczegolowo
    omowic.


    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • sc200 04.04.05, 13:29
    Anahella ok, po prostu taka sytuacja pewno miała miejsce, skoro tyle źródeł
    twierdzi podobnie - to może nie przypadek.
    Analize i dalsze dywagacje w sprawie "astrologia i wychodzenie poza nią"
    proponuje przenieść na forum astrologiczne.
    Będzie trafniej.

    (I tak na razie utkwiliśmy w martwym punkcie)
    Proponuje przenieść też tą dyskusje z innego powodu. Ja nie jestem znawcą
    astrologicznym i nie masz o czym ze mną dyskutować smile Ewa i delphine zdaje się
    podobnie... (choć tu głowy nie dam)

    --
    Pozdrawiam smile
    Michał
  • eevvaa 04.04.05, 14:51

    Na pewno z dziedziny astrologii ekspertem nie jestem. Ale moje z nią spotkania
    są już z 15 lat. Właściwie zaczęło się wszystko od astrologii i numerologii -
    dlatego więc wypowiedziałam się na ten temat w innym przypadku bym tego nie
    robiła.smile
    Ale faktycznie, żeby na ten temat dyskutować to nie wiem - może łatwiej na forum
    astrologicznym.

    Pozdrawiam smile
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • anahella 04.04.05, 20:28
    eevvaa napisała:

    > Ale faktycznie, żeby na ten temat dyskutować to nie wiem - może
    > łatwiej na forum
    > astrologicznym.


    Moje forum jest otwarte, zapraszam.


    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • anahella 04.04.05, 20:27
    Ok, wiec krakowskim targiem powiem tak:

    Nie znam osob przekraczajacych swoje horoskopy, nie widzialam takich kolek, nie
    mam dowodow na to. Jednak wierze ze tacy moga istniec, ale to jest trudne, zbyt
    trudne dla mnie by to pojac.

    Temat sam w sobie jest na tyle nie do udowodnienia slowami spoza
    astrologicznego zargonu, ze zgadzam sie iz weszlismy w pata, wiec nieniejszym
    podajemy sobie rece i spotkajmy sie na innej dyskusji w innym watkuwink

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • perfectum 03.04.05, 16:10
    sc200 napisał:

    > A co jest do zrozumienia w słowach że to My wpływamy na układy astrologiczne?
    > Chyba nic. No chyba, ze znowu próbujesz wpleść nową teorię smile
    > Niestety, a raczej stety życie jest proste i podlega wszystko takim prawom. A
    > wierzenie we wpływy Astrologii czy Numerologii kończy się w momencie zaczęcia
    > świadomego życia.
    >
    > A co rozumiesz przez świadome życie?
    W ogóle nie rozumiem tego co piszesz, najpierw piszesz, że zycie podlega prawom, w tym wypadku astrologicznym, a zachwilę twierdzisz, że wręcz przeciwnie.. Dla mnie to jest niezrozumiał i obawiam sie, że chyba rzeczywiście nie pojąłeś słów Anahelli..

    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka