Dodaj do ulubionych

"Grzech, zło nie istnieje. Po prostu."

16.04.05, 17:43
Natrafiłam na kilka postów pana podpisującego się jako Michał (sc200) -
, ale jeden z nich przebił je wszystkie razem wzięte. Cytat:
"I dlatego idąc środkiem miotasz się miedzy jednym a drugim.
Dodam: Między prawdziwym dobrem i wymyślonym złem.
Niestety nie istnieje zło w żadnym sensie. I to jest najczęstszy błąd
popełniany przez nas ludzi. Grzech, zło nie istnieje. Ot po prostu.".

Prawdziwe dobro i wymyślone zło, które nie istnieje. Taaak. Jestem niezwykle
ciekawa interpretacji podanej wyżej teorii. Niezwykle ciekawa. Mam nadzieję,
że pan sc200 zechce nieco rozszerzyć swoją interpretację. Będę czekać z
niecierpliwością. A jeśli Wy podzielacie opinię p. sc200 Michała, również
czekam na Wasze wypowiedzi, drodzy Forumowicze.

"Grzech, zło nie istnieje. Po prostu."
smile)
Boże. Tak bardzo nas oszukałeś każąc ludzion odróżniać dobro od zła. Jak
mogłeś nie wspomnieć, że zło nie istnieje??
smile)

keari


Edytor zaawansowany
  • sopcia 16.04.05, 18:06
    Witam Keari!
    Nie chciałam się tu wypowiadac w imieniu Michała, ale nie mogę się
    powstrzymac...
    Oczywiście, że podzielam jego opinię! Wydaje mi się, że nawet dla Ciebie
    zrozumienie tego nie będzie takie trudne. Przeczytaj sobie chociażby "Rozmowy z
    Bogiem" N.D Walsch'a Potem przyjdź na to forum ponownie i podziel się z nami
    swoimi przemyśleniami...

    PS.
    Napisałaś: > Boże. Tak bardzo nas oszukałeś każąc ludzion odróżniać dobro od
    zła. Jak mogłeś nie wspomnieć, że zło nie istnieje??

    Moje pytanie- Kiedy Bóg nam kazał odróżniac jedno od drugiego (...bo nie mogę
    sobie przypomniec sad )

    Pozdrowaionka

    --
    "Jeśli nie wchodzisz w siebie,
    to z siebie wychodzisz"
  • keari 17.04.05, 17:45
    "nawet dla mnie". Hm, to pocieszające smile) Z poziomu mojej ignoracji jednak nie
    mogę sobie wyobrazić, ba, nie mogę żadną miarą zgodzić się z tym stwierdzeniem.
    Co do p. Walscha - kimkolwiek nie jest, śmiem podejrzewać, że moim autorytetem
    jednak nie zostanie. Ale nie omieszkam poszukać wskazanej pozycji, jak
    najbardziej.

    Co do drugiej kwestii - o którym bogu mówimy, tak dla ustalenia uwagi? Jeśli o
    chrześcijańskim - na pewno znajdę kilka /tysięcy/ cytatów z Biblii, które będą
    świadczyc o tym, że bóg rozróżnił pojęcie dobra i zła. Chyba że posuniemy sie
    do odrzucenia biblii jako źródła, a wtedy odrzucimy absolutnie każdą publikację
    religijną /Tora, Koran itd./ - cóż, a jednak i wtedy pozostanie moje własne
    głębokie poczucie istnienia czegoś, co obiektywnie można za dobro uważać, i
    czegoś, co obiektywnie /w moim pojęciu znaczy to: czysto ludzko/ można za zło
    poczytywać.

    Pozdrawiam, Keari
  • sc200 17.04.05, 18:01
    Nikt nie jest autorytetem. I tu siedzi cała heca wink
    Ani Walsh, ani Biblia ani inne księgi mniej czy bardziej natchnione.
    Autorytetem jest każdy sam dla siebie. Jeśli pomedytuje to odpowie sobie sam na
    pytanie która księga jest najtrafniejsza czy może raczej "najbliższa prawdzie"

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • keari 17.04.05, 18:31
    Cóż, niezależnie od ksiąg ich ich autorów - nadal nie pojmuję, na jakich
    podstawach opierasz twierdzenie. "Zło nie istnieje". Powiedzmy, że według
    mojego autorytetu /jak sugerujesz, siebie samej/, to jest strasznie dalekie od
    prawdy. Eony kilometrów. Nawet medytując przez lata - czuję, że nie osiągnę
    tego poziomu świadomości...

    smile
  • sc200 18.04.05, 18:57
    Witaj smile

    Rozmawiamy na różnych poziomach tego tematu.
    A i jeszcze jedno - nie oznacza to że mój poziom jest wyższy (w tym temacie)
    po prostu jest to inne postrzeganie. Czy moje jest prawdziwe? Dla mnie tak.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • krytyk2 23.04.05, 23:07
    Jest taka teoria ,ktora idzie jeszcze dalej:nie istnieje ani zło ani dobro,sa
    to tylko kategorie ludzkie ,wypływajace z "zakrzywienia" ludzkiego pojmowania.
    Zwolennicy tej teorii podają przykłady ze swiata przyrody,gdzie nie ma (-ich
    zdaniem )miejsca na moralność.
    Moim zdaniem ,wyzwolenie sie z kategorii moralnych ,przynajmniej raz na jakiś
    czas, bardzo odswieża widzenie rzeczywistości i kto wie czy nie przybliża nas
    do pelnej prawdy na jej temat
  • llukiz 23.04.05, 23:59
    prawda prawadą, a pojęcia dobra i zła wymyślono w konkretnym celu, by umożliwić
    lepszy rozwój ludzkości tzn różnorakich systemów i ustrojów organizycyjnych
    społecznych i innych tego typu rzeczy.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • gant14 16.04.05, 20:08
    Witaj Keari!
    Pojawiłaś się nagle i jak dla mnie strzelasz same dziesiątki - gratuluję.Kij w
    mrowisko - bomba! Też się nad tym "nie istniejącym" złem zastanawiam i dziwię
    się po jaką cholerę są sądy , kodeksy i tym podobne instytucje mające na celu
    walkę z "nie istniejącym" złem.
    Takich perełek na tym forum jest więcej aczkolwiek sama idea forum mającego na
    celu rozwój duchowy człowieka jest potrzebna i dobra.
    Pozdrawiam i czytaj dalej.
  • keari 17.04.05, 17:37
    Witaj,
    dzięki za wsparcie smile Faktycznie zdarzają się tu "perełki", ale ta jak na razie
    przebija wszystko...
  • olek13 17.04.05, 17:57
    To i ja się wypowiem, rzecz jasna w swoim imieniu smile
    Moje obserwacje pokazują, że sposób postrzegania rzeczywistości
    jest rezultatem uwarunkowania człowieka jego własnymi na temat
    tejże rzeczywistości wyobrażeniami. Człowiek praktycznie nie potrafi
    dokonywać tzw. obiektywnych obserwacji; nawet w takich dziedzinach,
    jakimi sa nauki ścisłe, wiele wyników badań zależy od sposobu interpretacji
    doświadczeń (przynajmniej na wstępnym etapie badań).
    Wchodząc na grunt bardziej metafizyczny sprawa się komplikuje jeszcze
    bardziej.

    ..." Boże. Tak bardzo nas oszukałeś każąc ludzion odróżniać dobro od zła.
    Jak mogłeś nie wspomnieć, że zło nie istnieje??"...

    - Kto te słowa Boga słyszał? Kto je wypowiadał, a kto interpretował?
    W tej sferze praktycznie NIC nie da się udowodnić i osobiście wolę przyjmować
    do wiadomości, że ktoś tam uznał coś za Słowo Boże, ale już daleki jestem,
    by taką treść uznać za autentyczną. W takim rozumieniu KAŻDA interpretacja
    jest równoprawna i wszelka dyskusja ma walor bicia piany...
    Dlatego też osobiście wolę zapoznawać się z różnymi poglądami, które wstępnie
    wydają się cenne, następnie weryfikować je. Innej drogi dla istoty w formacie
    człowieka nie znam.
    No i oczywiście odrębną sprawą jest mistyczny bądź intuicyjny przekaz, który
    jak dotychczas jest dla mnie najcenniejszym źródłem informacji, co tym
    bardziej staram się weryfikować. Zaś z tego przekazu dla mnie też dość jasno
    wynika, że zło, wina, kara - to kreacje mentalne, słowem - iluzje...
    Oczywiście - iluzje na odpowiednim poziomie postrzegania i nikomu, kto żyje
    w realiach materii nie polecam lekceważyć tych kategorii, bo skutek będzie
    żałosny.
    Tyle ode mnie
  • sc200 17.04.05, 18:02
    olek13 smile witam na forum smile Mam nadzieje, że będziesz tu służył swoją dużą wiedzą.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • olek13 17.04.05, 19:11
    Dzięki za miłe powitanie smile
    Jednakże nie taki jest cel mojego tutaj zaglądania wink
  • keari 17.04.05, 18:42
    W skrócie: w rzeczywistości zło istnieje, ale poza rzeczywistością bynajmniej?
    Cóż, przyznam, że mi ulżylo. Obawiałam się, że porwiesz się na udowodnienie,
    że zło naprawdę nie istnieje.
    To, co ktoś - subiektywnie i zgodnie ze swoimi wyobrażeniami w kwestiach
    metafizycznych - wydedukował, nie jest przedmiotem mojego zainteresowania. Jako
    że nikt tego nie słyszał, pewnie nie wypowiadał, a o chęci i możliwości
    interpretacji w ogóle szkoda mówić. Temat rzeka, czyli lanie wody. Jakby to
    powiedzieć - "życie" poza realiami materii to nie życie, więc mijamy się w
    dyskusji.

    Pozdrawiam,
    Keari
  • olek13 17.04.05, 19:09
    Keari,
    skrót dobry, tylko co dla kogo jest rzeczywistością?
    Ano właśnie - mijamy się, ale nie w dyskusji, tylko w możliwości porozumienia.
    Rzeczywistość metafizyczna dyskusji się nie poddaje, bowiem logiczny umysł
    nie jest stosownym narzędziem do jej poznawania. Jednakże z planu
    metafizycznego jasną i prostą jawi się fizyczna rzeczywistość subiektywna
    i dla mnie ostatecznym dowodem na prawidłowość wglądu są skutki, jakie rodzi
    on na planie materialnym. Bo w końcu znajomość prawd ogólnych implikuje
    znajomość i umiejętność wykorzystania prawd szczególnych.
    Ale - ja piszesz - to Ciebie nie interesuje, a mnie nie interesuje
    wykazywanie Ci czegokolwiek.
    Pozdrawiam
  • krytyk2 28.04.05, 16:39
    Prezentujesz punkt widzenia naturalnego realizmu.Bo co to jest Twoim
    zdaniem "rzeczywistość"?
    Generalnie dla Ciebie =to co ty sobie wyobrazasz,
    dla mnie =to,co ja sobie wyobrażam,itd
    Jęśli tak jest ,to tym bardziej kategorie moralne -jako "zakotwiczone" w
    swiecie ludzkim- są czymś bardzo subiektywnym.
    Zauważ ,że kiedyś zabicie niewolnika nie było złem.Zobacz też ,że pojęcia
    moralne w innych kulturach(obserwacje Malinowskiego w kulturach pierwotnych)
    dalece odbiegają od naszych wyobrażeń o dobru i złu
  • quarantina 28.04.05, 17:37
    Mój głos: nie istnieje dobro i zło samo w sobie. Podobnie jak nie istnieje
    kwadratowość albo zieloność, czy chudość. Zawsze coś jest kwadratowe, zielone.
    Zawsze ktoś jest chudy. Analogicznie. Dobre czy złe może być coś lub ktoś.
    Jakość tę nadajemy wtórnie my sami. Zły może być człowiek zabijający drugiego,
    ale też zły może być egzemplarz lodówki jaka nam się trafiła. Nadajemy tę
    jakość w oparciu o jakieś kryteria, które zawsze są zrelatywizowane. Człowiek
    zabijający drugiego w jednej kulturze jest zły, w innej nie (pożyczony
    przykład).
    Sądzę, że problem postawiony w tym wątku tak naprawdę dotyczy ludzkiej
    moralności. Czy istnieją złe zachowania ludzkie? Jeśli istnieją, to w oparciu o
    jakie kryteria tak je kwalifikujemy? Jeśli nie istnieją... nie potrafię sobie
    wyobrazić takiego stanu.
    pozdrawiam
    -wywalą mnie stąd, w końcu mnie wywalą-
  • lorddead 17.04.05, 20:03
    Pamiętaj Keari, aby nie wyciągać cudzych wypowiedzi z ich naturalnego kontekstu.
    Ów kontekst determinuje znaczenie wypowiedzi. Po wycięciu wypowiedzi z kontekstu
    nie zostaje nic prócz pustych słów i znaczeń zniekształcających pełen obraz
    zwerbalizowanej myśli. Ty niestety wyciełaś kilka zdań z kontekstu i się
    wymądrzasz... Pamiętaj, że odrobina pokory życiowej jeszcze nikomu nie
    zaszkodziła. Ja się wciąż owej pokory uczę... moze i z miernym skutekiem, ale
    przynajmniej się staram smile
  • gant14 17.04.05, 21:23
    Jestem pełen podziwu dla misterium słowa jakie uprawia olek13. Przypomina mi to
    żywcem scenę z "Rejsu" kiedy bohaterowie filmu prowadzą dyskusje brodząc w
    Wiśle. Moja propozycja krócej a treściwiej.
  • olek13 18.04.05, 07:18
    A moja propozycja - nie czytaj moich postów...
  • llukiz 18.04.05, 14:00
    A ty nie czytaj moich
    --
    Lukiz
  • anahella 18.04.05, 03:27
    Gdy zaczynalam swoja przygode z astrologia, to na pierwszych zajeciach
    uslyszlam: wykreslcie ze slownika slowa "dobrze" i "zle". Jednak nigdy nie
    watpilam w istnienie dobra i zla, tyle ze to sa pojecia zbyt wysokie by maly
    czlowiek je rozumial. Gdy uzywa sie tych pojec z subiektywnego punktu widzenia
    (a tylko z takiego mozna na nie patrzec) to mozemy dojsc do poplatania znaczen.

    Pojec "dobro" i "zlo" bez zastanowienia uzywal sienkiewiczowski Kali. Dziekuje
    bardzo za takie "dobrze" i "zle"wink))))

    Jezeli ktos jest wierzacy, to podstawach wiary odnajduje podstawowe
    klasyfikacje. Zydzi i Chrzescijanie znaja je z tablic przyniesionych przez
    Mojzesza. Sa one sformulowane w prosty sposob, nie nalezy ich interpretowac.

    Pojecia "dobrze"/"zle" kojarza mi sie nieodlacznie z ocenianiem. Oceniac jest
    latwo, tylko czy mamy prawo do ocen?

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /
    Opowieści z Trydium
  • oldpiernik 18.04.05, 07:29
    To za mało.
    Materia też nie istnieje.
    Bo tak naprawdę istnieje tylko to, w co wierzymy.


    OLDPRZEKOR smile
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • allija 18.04.05, 12:03
    Nie czytałam wprawdzie orginału ale jestem skłonna przychylic sie w stronę tez
    p. Michała. Żeby jednak w ten sposób o tym rozmawiać trzeba wyjść z jednego,
    wspólnego punktu, założyc, że jest właśnie tak a nie inaczej. Mam na myśli
    reinkarnacje i prawo karmy. Jeśli przyjmujemy, że takie prawo istnieje to wtedy
    pojęcie zła i dobra w powszechnym rozumieniu nie istnieje w zasadzie.
    Cos "złego" co nam sie przytrafia jest wówczas przez nas samych sprowokowane i
    od nas zależy tylko czy to zło zaistnieje. Ludzie, którzy wyrządzją nam "zło"
    są tylko wykonawcami naszych opinii o nas, naszych opinii o nich, są przez nas,
    często podświadomie, prowokowani.
    Pewnie trudno jest taką tezę przyjąć nam, wychowanym w zupełnie innych
    warunkach i obowiązujących doktrynach - komunistycznej lub katolickiej. O wiele
    łatwiej jest użalać się nad sobą skarżąc się, że ten lub tamten wyrządził nam
    krzywdę i, Boże, jaki to zły człowiek! niż przyjąć, że zrobił to na nasze
    własne życzenie.
    To "zło" ma właśnie posłużyć nam do przepracowania naszych ograniczeń,
    zrozumienia i skorygowania naszego postępowania czy świadomości. To jak ból,
    który dopinguje nas do podjęcia leczenia żeby wrócić do zdrowia. W takim
    przypadku zło jest dla nas dobrem, czyż nie?
    To oczywiscie, tylko dotknięcie tematu, może nieudolne i nie wyczerpuje na
    pewno wszystkiego. Jednak dziwi mnie twoje naigrywanie się z czegoś co nie jest
    zgodne z twoją wiedzą, odczuciami i przyjętym przez ciebie jedynie słusznym
    stanowiskiem.
  • leprikorn 18.04.05, 12:51
    Moim zdaniem jakakolwiek dyskusja na temat dobra i zła jest jałowa bo:
    - zakładając istnienie obiektywnego zła musimy założyć istnienie obiektywnej
    rzeczywistości i obiektywnej percepcji wspólnej każdemu człowiekowi.
    - warunki takie (zdaje mi się) zaistnieć mogą jedynie na płaszczyźnie
    teoretycznej, czyli jakiejś idei, mysli lub religii (jak zwał tak zwał)
    - wszyscy jednak dobrze wiemy, że nie ma takiej teorii, która tłumaczyłaby
    wszystko wszystkim
    - musi zatem istnieć coś poza możliwościami naszych umysłów - "Królestwo nie z
    tego świata"
    - tzw rozwój duchowy ma służyć metafizycznej relacji zbliżania nas ku niemu,
    jemu ku nam
    - będąc świadomym istnienia Boga, boga, energii, siły, dobra, miłości,
    absolutu, wolności i szczęścia innymi słowy tego, co niewysławialne a zaczym
    tak wszyscy tęsknimy, kiedy to wszystko wypełni nasze umysły i serca, nie
    bedziemy w stanie czynić zła, zła odczuwać, rozumieć, przestanie dla nas istnieć
    - chodzi o to, że już samo myślenie o istnieniu zła zło stwarza i każda próba
    opisania go jest jednocześnie aktem stwarzania
    - niestety
    - co do istnienia złych ludzi i złego ich postępowania: zmień siebie a zmienisz
    świat
  • j.wojak 18.04.05, 13:46
    allija napisała:

    > Cos "złego" co nam sie przytrafia jest wówczas przez nas samych sprowokowane i
    > od nas zależy tylko czy to zło zaistnieje. Ludzie, którzy wyrządzją nam "zło"
    > są tylko wykonawcami naszych opinii o nas, naszych opinii o nich, są przez
    > nas,często podświadomie, prowokowani.

    To dobra teoria gdy chodzi o drobne przykrości, ale jest całkiem niedorzeczna w
    odniesieniu do złą tej miary co np. holocaust. Nie bierze pod uwagę, że zło bywa
    popełniane pod wpływem niskich żądzy, że w człowieku może czaić się bestia.
    Zrzucanie winy na ofiarę może prowadzić do absurdu.
    Tak jak istnieje dzień i noc, tak istnieje dobro i zło. Z kolei inna sprawa to
    kwestia istnienia osobowego diabła i piekła.

    > Pewnie trudno jest taką tezę przyjąć nam, wychowanym w zupełnie innych
    > warunkach i obowiązujących doktrynach - komunistycznej lub katolickiej.
    > To "zło" ma właśnie posłużyć nam do przepracowania naszych ograniczeń,
    > zrozumienia i skorygowania naszego postępowania czy świadomości. To jak ból,
    > który dopinguje nas do podjęcia leczenia żeby wrócić do zdrowia. W takim
    > przypadku zło jest dla nas dobrem, czyż nie?

    Czyż katolicy a szerzej chrześcijanie nie dostrzegają pozytywnego wymiaru
    cierpienia?

    Jacek
  • allija 19.04.05, 07:45
    Wszystkie nasze rozwazania sa czysto teoretyczne bo inne byc nie moga.
    Ja nie uwazam, ze jesli cos sie sprawdza dla malej czesci to dla wiekszej juz
    nie. Moze nasza wiedza, nasza swiadomosc jest na razie zbyt mala zeby to
    wyjasnic ale to nie znaczy, ze wyjasnic sie nie da.
    Zlem na wieksza skale, np. holocaustem, nie zajmowalam sie bo nie bylo mi to do
    niczego potrzebne. Ale istnieje przeciez cos takiego jak karma zbiorowa, karma
    narodow. Pamietamy tez, ze Zydzi od setek lat byli pietnowani przez inne
    narody. To na pewno mialo odbicie w ich narodowej swiadomosci.
    Nie uzywalabym tu takich slow jak absurd czy niedorzecznosc.
    Takze nie mozna mowic tu o jakiejkolwiek winie. Czlowiek, cokolwiek by zrobil,
    przed obliczem Boga jest zawsze niewinny. Popelnia bledy ale jest niewinny.
    W zwiazku z tym nie sadze bysmy mogli dojsc do porozumienia poniewaz ty
    trktujesz "zlo dobro" w kategoriach ludzkich, ziemskich, a ja staralam sie
    spojrzec na to szerzej.
  • j.wojak 19.04.05, 08:42
    allija napisała:

    > Zlem na wieksza skale, np. holocaustem, nie zajmowalam sie bo nie bylo mi to
    > do niczego potrzebne.
    Jest potrzebne w tej dyskusji!

    > Ale istnieje przeciez cos takiego jak karma zbiorowa, karma
    > narodow. Pamietamy tez, ze Zydzi od setek lat byli pietnowani przez inne
    > narody. To na pewno mialo odbicie w ich narodowej swiadomosci.

    A co ze świadomością narodową Niemców z NSDAP i SS ???

    > Takze nie mozna mowic tu o jakiejkolwiek winie.
    "Tu" to znaczy wobec hitlerowców? mam nadzieję, że źle zrozumiałem.

    > Czlowiek, cokolwiek by zrobil,
    > przed obliczem Boga jest zawsze niewinny.

    Nie mozna kochać Boga nie kochając ludzi...

    > W zwiazku z tym nie sadze bysmy mogli dojsc do porozumienia poniewaz ty
    > trktujesz "zlo dobro" w kategoriach ludzkich, ziemskich, a ja staralam sie
    > spojrzec na to szerzej.

    A mi się wydaje, że spojrzałaś włąśnie "wężej". Zapomniałaś całkiem o ludzkich
    słabościach, które trzeba zwalczać i chciałaś całą sprawę wyjaśnić "prowokacją"
    ofiar i karmą.
  • oldpiernik 19.04.05, 08:44
    Pozwolisz, że nie podzielę Twojego optymizmu.
    Człowiek przed obliczem Boga może być niewinny, ale nie musi.
    Popełnić błąd może każdy, i tu trudno dopatrywać się winy.
    Jednak świadome wyrządzenie krzywdy nie kwalifikuje się do kategorii błędu.
    Czyżby człowiek nie był w stanie dokonywać świadomych wyborów?
    W takim razie, po cholerę pogłębiać świadomość (rozwijać ducha, etc.)?
    Bezinteresowna pomoc też nie ma sensu, bo skoro dobra nie ma, to jak można je
    czynić?
    Czegoś nie rozumiem w postawie głoszącej, że dobro i zło nie istnieją.
    Szersze spojrzenie, na które się powołujesz, co obejmuje?
    Z mojego punktu widzenia, świadomość jest potrzebna, by dostrzec różnice. Stąd
    bez człowieka dyskusja o istnieniu dobra i zła po prostu by się nie odbyła.
    Po prostu. smile
    Co jednak nie eliminuje dobra i zła jako takich.
    A może brak nam przejrzystych definicji?

    OLDNIEZŁY
    (a może niedobry)
    ;0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • sc200 20.04.05, 08:48
    old smile

    A kto Ci powiedział że "dobra nie ma"?
    Bo pierwszy raz się z tym spotykam.
    Od wieków wielu filozofów próbowało uświadomić że człowiek jest z natury dobry.
    Dlaczego? Bo nie ma oprócz dobra niczego innego.
    To że My stworzyliśmy sobie pojęcia przeciwstawne jest sprawą filozofii myślenia
    i postrzegania. Bo czym by było czarne dla nas jakby nie było białego? smile
    A może należy iść w ślady fizyka jądrowego Gustava Hencka, który badając reakcje
    termojądrowe wysnuł teorie, że mogą być środowiska jednorodne tzn takie które
    istnieją bez swoich przeciwwag?
    Eintesteinowi te teorie również nie były obce - żeby napisać to delikatnie.

    To świadomość (ta tzw. logiczna część) chce takich przeciwstawnych
    pojęć. Ale musisz na to popatrzyć od strony ducha, serca.
    Rządy "logicznej części umysłów" ludzi doprowadziły do tego co widać... na
    naszej planecie. Rozglądnij się dookoła to pewno też to widzisz.
    Pora na rządy serca smile

    Jeśli ludzi zrozumią, że nie istnieje zło to to dobro zagości jako jedyne w
    sercach. I wówczas nie będziesz zadawał pytań o sens bezinteresownej pomocy smile a
    zresztą sam sobie zaprzeczasz "Bezinteresowna pomoc też nie ma sensu". Rozumiem,
    że to nie bezinteresowna pomoc, skoro ma mieć jakiś sens dla udzielającego jej
    (to tak przy okazji)

    To tak jak z oddechem. Oddychasz i nie jesteś w stanie świadomie cały czas to
    kontrolować. O tym nie myślisz. Po prostu to robisz. Tak jest z pojęciem dobra w
    sercu.

    I jeszcze jedno.
    Człowiek przed obliczem Boga zawsze jest niewinny. Nie ma pojecia "ale nie musi"
    Przestańmy oceniać że Bóg też ocenia. Zostawmy tą złudę nam tu na ziemi smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • allija 20.04.05, 09:36
    Ja nie mam sily z wami dyskutować. Zamiast tego więc zacytuję fragment, który w
    całości oddaje mój pogląd w temacie:
    "Wszelkie dualistyczne koncepcje filozoficzne wynikaja z wyciagania logicznych
    wniosków z antroJa nie mam siły z wami dyskutować. Zamiast tego więc zacytuję
    fragment, który w całości oddaje mój pogląd w temacie:
    "Wszelkie dualistyczne koncepcje filozoficzne wynikają z wyciągania logicznych
    wniosków z antropocentrycznego widzenia świata (czyli z założenia, że świat
    służy ludziom). Tak więc raz dobrym uznaje się to, co przyjemne, innym razem
    to, co nieprzyjemne ( w tym przypadku w centrum uwagi jest człowiek, który
    rzekomo ma jakieś obowiązki zamiast przyjemności). Całkowity galimatias
    powstaje, gdy niemedytujący filozof włącza do swego światopoglądu prawdy
    odkryte przez medytujących. Głoszenie prawdy bez medytacyjnego jej
    urzeczywistnienia jest tylko głoszeniem bzdur.
    Wyniki medytacji są porównywalne. Ludzie praktykujący mogą się z łatwością
    porozumieć między sobą, ale o niczym nie mogą przekonać intelektualistów. Nie
    sposób bowiem rozmawiać o czymś, co wykracza poza doświadczenia rozmówcy. Można
    mu tylko poradzić, żeby spróbował.
    W trakcie praktyk rozwoju duchowego, praktykujący stopniowo rozpoznaje, że to,
    czego się bał, nie jest realne. W miarę rozwijania pozytywnych cech gromadzi
    pozytywny potencjał karmiczny, który zapewnia mu doskonałe i bezpieczne
    funkcjonowanie w świecie. I wtedy okazuje się, że zło nie istnieje realnie.
    Gdyby zło i cierpienie istniały realnie, to nierealnym byłoby się od nich
    uwolnić. Uważając, że istnieją realnie, musisz przegrać każdą konfrontację z
    nimi."
    Świat nie jest ani dobry, ani zły. To jak go postrzegamy zależy od naszego
    nastawienia się na to, jak chcemy go postrzegać. A to co nas spotyka jest
    owocem naszego urzeczywistnienia. Koncentrując się na negatywnościach
    wzmacniamy je w swoim umyśle i powodujemy, że zaczynają przejawiać się i
    dominować w naszym życiu. No i odwrotnie, na szczęście.


  • allija 20.04.05, 09:39
    Przepraszam za drobne błędy powyżej, mam nadzieje że nie zaciemniły obrazu
    całości.
  • gant14 20.04.05, 19:28
    Czy utożsamiarz ( mam nadzieje .że dobrze napisałem) lęk ze złem ?
    I co rozumiesz pod pojęciem świat?
    Ja też uważam że sam świat ogólnie ma opcję zerową czyli ani dobry ani zły ,
    ale w tym ogólnym świecie istnieją ludzie którzy świadomie czynią drugim zło i
    to zło nie dotyczy całego świata tylko poszczegónych ludzi.I wtedy dla tych
    pokrzywdzonych w tym momencie nie ma opcji zerowej.Dla mnie realnym jest , że
    zostałem okradziony , pobity a dla moich bliskich że np.zostałem
    zamordowany.Inaczej odbieram fakt śmierci ludzi w wyniku katastrof
    spowodowanych siłami przyrody a inaczej w wyniku bestialstwa ludzi.
  • allija 20.04.05, 22:42
    Tak, właściwie tak, lęk powoduje zło, nasz lęk. Jeśli boisz sie że zostaniesz
    okradziony to twoja podświadomość wywołuje takie zdarzenie i mówi ci "widzisz?
    miałam rację, świat jest zły, wszedzie pełno złodziei, których należy się
    obawiać" itd.
    Bardzo mi sie podoba teoria lustra, tzn, że otoczenie dokładnie pokazuje nam
    nasze lęki i ograniczenia. Kiedys pisałam afirmacje w temacie poprawy swoich
    finansów. W ciągu kilku najblższych dni zostałam oszukana w sklepach na drobne
    kwoty, w końcu zupełnie niewinnie musiałam zapłacić 100 zł mandat. Wreszcie
    załapałam, moja podswiadomość dokładnie pokazywała mi co myślę o bogactwie i
    gdzie leży mój problem. Czy powinnam mieć pretensje do ludzi, którzy mnie
    oszukali? Oni tylko odpowiadali na moje sygnały.
    Ja tak to rozumiem.
    A pod pojeciem świat rozumiem pewnie dokładnie to co ty.
  • j.wojak 18.04.05, 13:55
    Zło nie istnieje, wszystko zależy od nas, istnieje tylko to w co wierzymy...,
    wszystko zależy od podświadmości..., wystarczy tylko...itd. Nie negując, że
    pewne sprawy wymagają nowego spojrzenia, że przyczyny pewnych zjawisk leżą
    głębiej niż się wydaje większości ludzi, że ważne jest doskonalenie duchowe,
    obawiam się, czy nie dążymy tu do jakiejś drugiej skrajności, do absurdalnego
    rozmycia pojęć, tworząc jakiś pseudoezoteryczny galimatias, gdzie właściwie nic
    nie wiadomo?
    To tylko teza!

    Jacek
  • llukiz 20.04.05, 16:05
    > To tylko teza!
    niemniej bardzo wiernie oddaje rzeczywistość.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • llukiz 18.04.05, 14:06
    Powszechbie wiadomo, ze zlo i dobro sa to pojecia subiektywne. Zlo dla jednego
    moze byc dobrem dla innego. Mam wrazenie, ze o to chodzi osobom ktore twierdza
    iz zlo nie istnieje. Mam tez wrazenie, ze te osoby sa na tyle nierozgarniete, ze
    nie zdaja sobie sprawy, ze ludzie moga nie rozumiec o co im c odzi...
    --
    Lukiz
  • jaszczuria 18.04.05, 14:54
    Zlo dla jednego
    > moze byc dobrem dla innego.


    taaa, Ci byli żywcem paleni w krematoriach - na pewno podejdą ze zrozumieniem
    do takiego postawienia sprawy ???
  • llukiz 18.04.05, 14:58
    my chyba rozmawiamy na roznych poziomach. To ludzie wymyslaja pojecia i je
    definiuja. Nie moze istniec dobro i zlo w oderwaniu od czlowieka.
    --
    Lukiz
  • ipekakuana 29.04.05, 19:45
    llukiz napisał:
    > my chyba rozmawiamy na roznych poziomach. To ludzie wymyslaja pojecia i je
    > definiuja. Nie moze istniec dobro i zlo w oderwaniu od czlowieka.

    Co do poziomów: Są różne poziomy antropomorfizacji terminów etycznych.
    Co znaczy w oderwaniu od człowieka? Żaden rozsądny człowiek w dzisiejszych czasach (z wyjątkiem ortodoksyjnych chrześcijan, którzy nie są raczej rozsądni) nie twierdzi, że dobro jest swego rodzaju bytem, że istnieje realnie....
    „Zło” to pojęcie abstrakcyjne, nie istnieje realnie (tak jak np. stół dębowy)
  • sc200 18.04.05, 19:04
    Piszesz:
    "Mam tez wrazenie, ze te osoby sa na tyle nierozgarniete"

    Llukiz zaraz Cie palne ! wink Już raczej byś użył słowa "myślą inaczej"
    Zaraz tam nierozgarnięte. A czy równie nazwałbyś tych co to nie rozumieją
    upośledzonymi? smile Raczej nie.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • oldpiernik 18.04.05, 20:35
    No tak.
    Nie rozumieją.
    Biada nierozumnym. ;0)

    Bo oczywiście poglądy ukształtowane w warunkach niesprzyjających samodzielnemu
    myśleniu, jak moje, nie nadają się do publikacji, hehehe...

    Teza o subiektywnej identyfikacji tego co złe lub dobre jest bardzo atrakcyjna.
    Jednak uproszczenia zastosowane w poprzednich postach nastrajają mnie mało
    refleksyjnie. Przepraszam.
    Jeśli rzeczywistość nie obejmuje sobą dobra i zła, jako takich, jest
    rzeczywiście toaletowa, czytaj , szara i do, no powiedzmy, że do niczego.
    Skąd zatem pojawiają się w niej zachowania, które kwalifikujemy, jako
    niedopuszczalne, a mówiąc skrótowo, złe?
    Dobro, to abstrakcyjnie pojmowane przeze mnie, nie jest tak wdzięcznym tematem,
    więc chwilowo dam mu spokój. Nie chodzi mi o karmę, czy inną strawę duchową, wink
    lecz o zaistnienie jakiejkolwiek rozbieżności zachowań. Skąd ona się bierze?
    Ale tak gruntownie, "od Adama i Ewy"?

    OLDNIEDOBRY :0)
    (a może niezły?)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • llukiz 18.04.05, 22:19
    > Skąd zatem pojawiają się w niej zachowania, które kwalifikujemy, jako
    > niedopuszczalne, a mówiąc skrótowo, złe?
    złem nazywamy to co większość w naszej okolicy uznaje za złe, czyli ogólnie nie
    dobre jeśli by się nam przytrafiło.
    Dam przykład, uważam że parkowanie w rynku powinno być darmowe. Więc gdy dostanę
    mandat za nieopłacenie parkowania, to uważam, że dzieje mi się zło. Jednak
    strażnik który ten mandat wypisuje uważa, że czyni dobro bo pilnuje
    przestrzegania prawą. Ma on w du pie fakt że prawo jest złe. A bezdomny powie że
    prawo jest dobre bo jak ktoś ma kasę na samochód to też niech płaci za parkowanie.

    A co do reszty postu to niech kto inny odpowie.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • oldpiernik 18.04.05, 22:26
    jeśli podejdę do Ciebie i grzmotnę w zęby
    to nie uczynię nic złego, tylko dlatego, że w mojej okolicy to "normalka"?
    weź przestań

    OLD ;0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • llukiz 19.04.05, 17:28
    Coś jest złe, ponieważ my się tak umówiliśmy. Więc skoro uznajesz że jak
    podejdziesz do mnie i dasz mi w morde to to bedzie złe, to będzie to złe w
    rzeczy samej. Ale jeśli dałeś mi w zęby bo ci zwymyślałem, to już możesz nie
    uznawać tego za zło. A już na pewno, gdybyś dał mi w zęby w ramach rewanżu.
    Wtedy by to nie było zło. Co nie?
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • oldpiernik 22.04.05, 10:25
    umówiliśmy się, zgoda,a dlaczego musieliśmy się umówić?
    bo zatraciliśmy pierwotną intuicję, która nie wymagała umów, kodeksów, ba, nie
    potrzebowała dekalogu...
    dlatego musielismy się umówić
    wypracowana przez pokolenia ułomność stała się pożywką dla negacji istnienia
    istoty dobra i zła, bo przecież musieliśmy się umówić
    czyżby wzrost samoświadomości był przyczyną duchowego kalectwa?
    a może negujemy to, co budzi w nas niepokój?

    nie walnę Cię w zęby
    bez względu na to, czy jest to obyczaj uznawany w moich stronach, czy nie
    nie walnę Cię w zęby, bo Ty mnie walisz po szczęce
    nie walnę Cię dlatego, że zadawnie cierpienia jest złe, mimo, że może miałbym
    na to przewrotną ochotę ;0)

    dobrze czasem się uśmiechnąć smile
    i do tego przyjemnie

    OLD smile
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • llukiz 23.04.05, 20:47
    > a dlaczego musieliśmy się umówić?
    nie musieliśmy, a umówiliśmy się bo byliśmy w stanie (i tak nam było wygodniej)
    to zrobic jako istoty myślące. Zwierzęta się nie umawiają i rzadko bo rzadko,
    ale też się gryzą w obrębie tego samego gatunku.

    > nie walnę Cię w zęby itd.
    to twoja umowa ciebie z samym sobą smile

    > czyżby wzrost samoświadomości był przyczyną duchowego kalectwa?
    ja nic na ten temat nie pisałem. Nie znam się i nie udaję że znam się na
    zwiększaniu samoświadomości. Nie wiem właściwie nawet co kryje się pod tym pojęciem.
    > nie walnę Cię w zęby, bo Ty mnie walisz po szczęce
    lepiej po policje zadzwonić smile
    A uśmiecham się cały czas. Wystarczy moje posty poczytać.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • oldpiernik 25.04.05, 07:34
    przyjemnie jest rozmawiać z uśmiechniętym interlokutorem smile

    Oczywiście nie zgadzamy się co do źródeł umowy, niech będzie, każdy ma prawo do
    własnych przekonań. smile
    Co do umów z samym sobą, pozwól, że się pośmieję. big_grin
    Nie cierpię, kiedy inni załatwiają to, co do mnie należy, niech policja
    bezpiecznie strzeże innych. wink

    Mam wrażenie, że sprawa dobra i zła, co do których istnienia nie mam
    wątpliwości, podlega, jak wiele innych, wierze. Jeśli nie wierzysz w ich
    istnienie, a ja wprost przeciwnie, szkoda czasu na bezproduktywne przepychanki
    słowne.

    Pozdrawiam
    OLDPOGODNY :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • llukiz 25.04.05, 14:48
    chodzi o to, ze ty nazwales cos sobie dobrem i nazwales cos sobie zlem. Takich
    jak ty jest oczywiscie wiecej i ja pewnie tez do nich naleze. I to co sobie
    nazwalismy jak najbardzieje istnieje. Tylko ze sa na swiecie inne grupy ludzi,
    ktorzy sobie moga za dobro i zlo uznawac cos innego. Czyli dobro i zlo nie
    istnieje bez tych, ktorzy moga to oceniac.
    I wydaje mi sie, ze tu sie zgadzamy. Ja chcialem tylko wytlumaczyc o co chodzilo
    innym w twierdzeniu, ze dobro i zlo nie istnieje, bo im to tlumaczenie nie
    wychodzilo najlepiej.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • oldpiernik 25.04.05, 17:07
    Powiedzmy, że rozumiem, co masz na myśli.
    Względność ocen przyjałem do wiadomości już dość dawno. smile
    Jednak oceny są skażone subiektywizmem sędziego.

    Nie podejumuję się jednak tłumaczyć tutaj, koncepcji zła i dobra
    niesubiektywnych, bo brak mi po temu mocy intelektualnej.
    Co z pokorą przyznając, milknę.

    OLDMALUTKI :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • pablo_xyu 20.04.05, 11:26
    W buddyźmie nie ma podziału na dobro i zło.
    (podobnie jak nie ma dualneych koncepcji podziału na byt materialny i duchowy)
    Jest tylko rozróżnienie/podział na cierpienie i szczęście.
    Ludzie nie są określani jako dobrzy lub źli, tylko uznaje się,
    że wykonują właściwe lub niewłaściwe (dla siebie lub innych) działania.
    Konsekwencją takich działań w przeszłości w poprzednich życiach jest obecna
    kondycja człowieka w życiu doczesnym. Człowiek sam jest odpowiedzialny za swoje
    postępowanie.Dlatego niektórzy mają swoje życie przeje..., a są też tacy,
    którzy są w czepku urodzeni...
  • llukiz 20.04.05, 16:04
    I tu wychodzi cała głębia buddyzmu. Zastępujemy jedno słowo drugim
    ("niewłaściwa decyzja" zamiast "zło") i udajemy że coś się w rzeczywistości
    zmieniło.

    > Człowiek sam jest odpowiedzialny za swoje postępowanie
    baaardzo to odkrywcze. Ale czasami jest się też odpowiedzialnym za czyjeś
    postępowanie...
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • administrator.rd 23.04.05, 20:56
    witaj wink

    mam nadzieje, że masz zamiar podyskutować z uzytkownikami tego forum, a nie krytykować i naśmiewać się (...)

    jeśli planujesz to samo robić co na wrozbach, to daruj sobie (!)

    Administracja forum
  • llukiz 23.04.05, 22:28
    > jeśli planujesz to samo robić co na wrozbach, to daruj sobie (!)
    a czy ktoś kto podpisuje się jako administrator wie coś o możliwości wróżenia?
    Czy jeśli prawda podawana wprost nie trafia do wielu, czy można używać
    szyderstwa w imie wyższych racji?
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • delphinee 24.04.05, 00:05
    |a czy ktoś kto podpisuje się jako administrator wie coś o możliwości wróżenia?

    administrator tegoż forum ;p panie llukiz ;]
    pw/

  • olek13 24.04.05, 00:57
    > Czy jeśli prawda podawana wprost nie trafia do wielu, czy można używać
    > szyderstwa w imie wyższych racji?

    Prawda... Wyższe Racje...
    Fiu fiuuuu...
    Tak to na forum pojawił się Nieomylny, znający Prawdę i mający szyderczą
    misję objawiania jej maluczkim...
    To teraz ja się zaśmieję szyderczo: hehehe....
  • llukiz 24.04.05, 14:29
    A ty przypadkiem nie jesteś wujekiem Staszkiem mistrzem ciętej riposty?
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • ipekakuana 28.04.05, 18:17
    > I tu wychodzi cała głębia buddyzmu. Zastępujemy jedno słowo drugim
    > ("niewłaściwa decyzja" zamiast "zło") i udajemy że coś się w rzeczywistości
    > zmieniło

    Jakiej rzeczywistości??? Przecież sam pisałeś, że te pojęcia są kwestią umowną.
    Skoro tak, to rzeczywistośc jest wtórna względem konwencji. Konwencje
    wyznaczają formę rzeczywistości (nie na poziomie pobudzeń zmysłowych, ale na
    poziomie interpretacji faktów- kulturowych lub przyrodniczych).
    Na gruncie Twojego relatywistycznego do bólu stanowiska, nie możesz wypowiadać
    zdań typu wyżej zacytowanego, nie popadając w sprzeczność.

  • llukiz 29.04.05, 14:03
    > Przecież sam pisałeś, że te pojęcia są kwestią umowną
    pojęcia są umowne, lecz rzeczywistość nie jest umowna. Umowne jest jej
    opisywanie za pomocą takich lub innych pojęć. Opisanie rzeczywistości nie
    zmienia jej.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • oldpiernik 29.04.05, 14:50
    no chyba, że uznamy pojawienie się opisu za zmianę ;0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • llukiz 29.04.05, 15:00
    pojawienie się opisu może zmieniać nasz stosunek do przedmiotu.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • ipekakuana 29.04.05, 19:38
    llukiz napisał:
    > pojawienie się opisu może zmieniać nasz stosunek do przedmiotu.

    Pojawienie się opisu? Język potoczny nie jest tak niewinny teoretycznie jak Ci się wydaje.
    Obawiam się, że otworzona została filozoficzna „puszka Pandory” pt. czy istnieją nagie fakty, czy też wszystko jest już na dzień dobry interpretacją?



  • llukiz 30.04.05, 19:10
    od tylu rzeczy że mi się nawet na temat myśleć teraz nie chce.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • olek13 30.04.05, 20:39
    ipekakuana,
    czy na pewno to domena tylko filozofii?
    Polecam prace Jeana Piageta - psychologa smile
  • ipekakuana 30.04.05, 20:54
    Filozofowie, którzy zajmowali się problemem percepcji w doświadzeniu potocznym,
    opierali się istotnie na eksperymentach psychologów z nurtu "gestalt". Trudno
    spekulowac na ten temat, olewając wyniki badań nauk empirycznych.

    Ale ta kwestia raczej ma się nijak do etyki, bo język etyki nie pełni moim
    zdaniem funkcji opisowej.
  • ipekakuana 29.04.05, 19:35
    llukiz napisał:

    > > Przecież sam pisałeś, że te pojęcia są kwestią umowną
    > pojęcia są umowne, lecz rzeczywistość nie jest umowna. Umowne jest jej
    > opisywanie za pomocą takich lub innych pojęć. Opisanie rzeczywistości nie
    > zmienia jej.

    Jasne, że rzeczywistość sama w sobie nie jest umowna, bo nie jest pojęciem, problem polega na tym, że taka rzeczywistość jest z definicji niepoznawalna, więc wszelkie twierdzenia o rzeczywistości poza opisem (czyt. samej w sobie) mają charakter metafizyczny i postulatywny.
    Zastanawiam się więc o jakiej rzeczywistości teraz piszesz.
    (Nawisem mówiąc, zboczyliśmy z tematu, bo nie mówimy już tylko o przedmiocie etyki)

    Mam wrażenie, że nie możesz się zdecydować, czy uznajesz:
    1. (zdroworozsądkowo) niezależnie od podmiotu istnienie rzeczywistości i adekwatne jej poznanie. Dualizm bytu i myśli, rzeczywistości i opisu (na co wskazuje zdanie: „Opisanie rzeczywistości nie zmienia jej.”wink
    2. że projektujemy nasze struktury myślowe na „rzeczywistość”, i poznajemy to, co sami uprzednio w przedmiot poznania włożyliśmy (na tą opcję wskazywałoby to, co ostatnio mi pisałeś).

    Inna kwestia:

    llukiz napisał:
    > > a dlaczego musieliśmy się umówić?
    > nie musieliśmy, a umówiliśmy się bo byliśmy w stanie (i tak nam było wygodniej)
    > to zrobic jako istoty myślące. Zwierzęta się nie umawiają i rzadko bo rzadko,
    > ale też się gryzą w obrębie tego samego gatunku.

    To musiała być jakaś bardzo niestandardowa umowa. Nie miała ani współrzędnych czasowych, ani przestrzennych, co więcej, nie wiadomo kto ją z kim zawierał i na jakich zasadach.
    Istotami myślącymi nazywasz pewnie ludzi. Wszystkich, czy tylko cywilizowanych? Czy tzw. ludy prymitywne, które się też umówiły, należą do istot myślących, skoro się umówiły?
  • llukiz 03.05.05, 17:03
    > Zastanawiam się więc o jakiej rzeczywistości teraz piszesz.
    A jakie to ma znaczenie? Piszę o tej która jest "tak na prawdę" niezależnie czy
    wimem, czy też nie wiem jak jest na prawdę.

    > Mam wrażenie, że nie możesz się zdecydować
    przyjęcie jednego bądź drugiego sposobu myślenie nic nie zmienia w otaczającym
    mnie świecie, więc kwestia ta jest dla mnie nieistotna.

    > nie wiadomo kto ją z kim zawierał i na jakich zasadach
    chyba stworzyliśmy coś takiego jak prawo. W prawie odbija się nasze widzenie
    dobra i zła
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • ipekakuana 03.05.05, 18:13
    > > Mam wrażenie, że nie możesz się zdecydować
    > przyjęcie jednego bądź drugiego sposobu myślenie nic nie zmienia w otaczającym
    > mnie świecie, więc kwestia ta jest dla mnie nieistotna.

    Jasne, co za różnica....
    Może jest to nieistotne w perpektywie psychologicznej i społecznej, ale nie logicznej.

    > > nie wiadomo kto ją z kim zawierał i na jakich zasadach
    > chyba stworzyliśmy coś takiego jak prawo. W prawie odbija się nasze widzenie
    > dobra i zła

    Skoro nasze widzenie dobra i zła ODBIJA się w kodeksie prawnym, to moralność WYPRZEDZA prawo w porządku logicznym. Innymi słowy, pojęcie prawa ZAKŁADA pojęcie moralności. (!)

    Tymczasem wszystkie Twoje powyższe posty świadeczą o tym, że jest odwrotnie: że pojęcie prawa (umowy) implikuje pojęcie moralności, tzn. że to pojęcie moralności (np. pojęcie zła) jest WTÓRNE zarówno pod względem logicznym jak i czasowym względem prawa (umowy społecznej).(!) Poruszasz się po błędnym kole.
    Dodam, że nie jest to problem typu: co było pierwsze? Jajko czy kura.
  • itaka5 23.04.05, 22:00
    człowiek z natury czuje co jest złe,czego robić nie powinien, ma od tego
    sumienie. "nie rób drugiemu co tobie nie miłe" to przede wszystkim, a reszta
    jakoś pójdziesmile
  • llukiz 29.04.05, 15:01
    > człowiek z natury czuje co jest złe,czego robić nie powinien
    Tylko że nie zawsze wszyscy czują to samo.
    --
    Lukiz
    gg 8105004
  • ipekakuana 29.04.05, 20:58
    itaka5 napisała:
    > człowiek z natury czuje co jest złe,czego robić nie powinien, ma od tego
    > sumienie. "nie rób drugiemu co tobie nie miłe" to przede wszystkim, a reszta
    > jakoś pójdziesmile

    Czy z natury czy z kultury, nie da się rozstrzygnąć... To kwestia arbitralnej decyzji (że uważasz co Ci się podoba)
    A zgoda na frazes: "nie rób drugiemu co tobie nie miłe", wcale nie musi wynikać ze współczucia, bo może równie dobrze wynikać z namysłu intelektualnego.
    Możliwe są tu co najmniej dwa stanowiska:
    - Hobbes'owskie- racjonalne źródła umowy społecznej (do tej opcji Lukiz ma wyraźne skłonności),
    - Kantowskie - postępowanie moralne = wynikające z poszanowania praw rozumu praktycznego.
    Wiązanie etyki z racjonalnością ma oczywiście pewną słabość: niestety nie liczy się z faktami i ma charakter czysto postulatywny.
  • evito 22.02.06, 11:40
  • motyvvacja 23.02.06, 01:51
    > Boże. Tak bardzo nas oszukałeś każąc ludzion odróżniać dobro od zła. Jak
    > mogłeś nie wspomnieć, że zło nie istnieje??
    > smile)
    >
    > keari


    > Boże. Tak bardzo nas oszukałeś każąc ludzion odróżniać dobro od
    ---->

    oprogramowania kaputerowego EGO -i za to karani byc nie moga,ci co popelniaja
    zlo sa poprostu nieswiadomi.A jesli nie ma kary-to co nazywa sie zlem?? Jednym
    slowem zlo nie istnieje.Bog-milosc-dobro -i kaputer

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka