Dodaj do ulubionych

Zasady poprawnego formowania AFIRMACJI

05.05.05, 09:15
ZASADY POPRAWNEGO FORMOWANIA AFIRMACJI

1. Musi być w czasie teraźniejszym
2. Należy je pisać ZE ZROZUMIENIEM (nie zasypiać czy myśleć o zielonych
ludzikach...)
3. Należy pisać
ja <imie> ..... x 5
Ty <imie> ..... x 5
On lub ona <imie> ..... x 5
4. Nie należy pracować z więcej niż 2oma-3 tematów na raz
5. Afirmacji w obrębie jednego tematu może być więcej ale muszą one dotyczyć
właśnie tego tematu
Wów czas można je układać w całe zdania, prawie opowieść - są to właśnie dekrety
afirmacyjnej.
6. Pisałem o oczyszczeniu wcześniej podświadomości więc to wyjaśnie

Jeśli nie korzystamy z metod np. huna to warto się modlić tzn. pomodlić o:
"Boże prosze Cie o oczyszczenie moich intencji do tego a tego tematu"
"Bóg wspomaga poprawienie jakości mojego życia"

Oczyszczanie przyśpiesza realizacje afirmacji, ale również to samo można
osiągnąć przez właśnie... afirmacje i modlitwę.

7. Jeśli jesteś początkujący i za bardzo nie wierzysz w moc afirmacji to warto
zaczynać od:
"Ja <imie> ufam i dostrzegam pozytywne oddziaływanie moich afirmacji"
"Ja <imię> Dziękuje, za niesamowitą moc afirmacji w moim życiu"
itp
Oczywiście w 3 osobach - jak wyżej.

8. Jeden cykl (zaliczam tu przestrzeganie góra 2-3 tematów) należy pisać przez
około 4-6 tygodni
No powiedzmy minimum 5 tygodni

9. Należy pisać CODZIENNIE - nie ma wymówek że to czy tamto.
10. Należy je pisać w spokojnym miejscu tzn nie słuchając muzyki (no chyba że
cicha relaksacyjna) czy wiadomości sportowych, tv czy sąsiadki jednocześnie.
Najlepiej osobny pokój i poprosić domowników aby nie przeszkadzali

Tak jak napisałem nie należy zbyt wiele tematów na początek poruszać bowiem, w
zależności od stopnia pop* podświadomości smile lepiej Jej nie mieszać za dużo na
początek.

LEPIEJ SYSTEMATYCZNIE I MAŁO niż DUŻO i NARAZ !


Oglądanie efektów...

Pierwszym efektem jest AKCEPTOWANIE afirmacji
Polega to na tym, że na początku starajcie sie pisać tak

------------------------------------------------------------------------------
AFIRMACJE || REAKCJE
------------------------------------------------------------------------------
Ja <imie> itd itd || pisz reakcje
Ja <imie> itd itd || pisz reakcje
Ja <imie> itd itd || pisz reakcje
Ja <imie> itd itd || pisz reakcje
Ja <imie> itd itd || pisz reakcje
to samo Ty i On (lub ona) || pisz reakcje

LEGENDA:

= "pisz reakcje" =
W tym miejscu należy pisać pierwsze myśli KAŻDE nawet te najgłupsze jakie
przyjdą po napisaniu ze zrozumieniem lewej strony czyli afirmacji.
Będzie to DIALOG Z PODŚWIADOMOŚCIĄ
Później za 1 razem (piwszy dzień pisania afirmacji) czy za drugim, trzecim
będziemy widzieli pewną logikę w ODPOWIEDZIACH PODŚWIADOMOŚCI.
I to co się ujawnia to jest często obrona naszej podświadomości.

Prosze się tym nie zrażać. Jeśli po prawej stronie pojawia się problem to należy
wysunąc z niego wniosek i napisać do niego AFIRMACJE rozwiązującą TEN PROBLEM i
dopisać do tych pisanych w tym cyklu

Przykład
------------------------------------------------------------------------------
AFIRMACJE || REAKCJE
------------------------------------------------------------------------------
1 Ja Zosia posiadam BMW 745i || brrrrrrrrr
2 Ja Zosia posiadam BMW 745i || ????????
3 Ja Zosia posiadam BMW 745i || a po co Ci?????
4 Ja Zosia posiadam BMW 745i || kurcze ide wyłączyć bo chyba

|| zapomniałam gaz w kuchni sprawdzić
5 Ja Zosia posiadam BMW 745i || I tak Ci zaraz ukradną!!! Nie
|| pamiętasz??? A w TV pokazywali jak kradną
||takie na stłuczkę i możesz życie stracić!
||Po co Ci to???

Jak widać:
pkt 1-4 to są Ściemy podświadomości smile aby olać temat
a pkt 5 pokazuje konkretny problem
Jaki? Poczucie bezpieczeństwa
Bo jak mam poczucie bezpieczeństwa to mi BMW nie ukradnąsmile
więc... afirmacja

Ja Zosia jestem bezpieczna
Ja Zosia czuję w każdej chwili Bożą opiekę i ochrone i jestem za to wdzięczna
itp itd

Jak rozpoznać kiedy afirmacja działa? Albo kiedy zaczyna wchodzić coraz łatwiej
do Podświadomości?

Kiedy nie mamy żadnej reakcji!!! podkreślam ŻADNEJ

Jeśli ktoś pomyśli sobie (przykładowo w omawianym wyżej problemie): NO TAK
PRZECIEŻ MNIE STAĆ NA SUPERFURĘ
to jest to również ściema smile

To tak jak w życiu
Jeśli uczestniczymy w dużym spotkaniu gdzie wiele osób przedstawia rozwiązanie
problemu, to przecież nie dyskutujemy z osobą, z którą się zgadzamy smile

11. Nie wolno używać zaprzeczeń
Np.

niewłaściwe: Ja Zosia nie palę papierosów
właściwe: Ja Zosia żyję zdrowo

12. Afirmacje nie mogą być ZBYT ZŁOŻONE
Tzn jedno zdanie na 10 linijek,
Bo tam gdzie my się pogubimy to i podświadomość się pogubi. A tam gdzie sie
pogubi to to oleje smile

13. Afirmacje nie mogą zawierać słów:
Należy mi sie cos a coś

np.
Mi Zosi należy się bardzo dobra praca z super zarobkami

Gdzie tu jest błąd?
dwa błędy
Ad. 1
Podświadomość myśli: "Ok Zosiu smile Należy Ci się" I nic ponadto
Ad. 2
Jak jest fragment "super zarobki" to należy powiedzieć JAKIE są te SUPER
więc lepiej użyc konkretnych sum
np. zarabiam minimum 1000PLN netto na rękę na miesiąc

Z mojego doświadczenia lepiej mówić teksty: "minimum" bo jeśli powiemy bez tego
słowa to podświadomość będzie miała ciężej (czytaj mozolniej i znacznie dłużej)
wykreować właśnie TAKĄ KONKRETNĄ PRACĘ CO DOSTANIEMY powiedzmy x brutto co
wyjdzie równe 10000PLN netto. Ciężko.
A tak to OTWIERAMY się tą afirmacją na zarobki wieksze

A słowo "super zarobki" są różnie rozumiane wink

Więc z tego wniosek
NALEŻY UKŁADAĆ AFIRMACJE PRECYZYJNIE !!! I BARDZO NA TO UWAŻAĆ.
Mają być PROSTE i PRECYZYJNE.

Inny przykład nieprawidłowej afirmacji.
lub
Ja Zosia zdrowieję
bo:
podświadomosć: "OK zdrowiejemy tak codziennie. Ok to pożyjemy 80 lat to rozłoże
zdrowienie na całe życie" smile no to za 10 lat przestanie boleć kręgosłup za
kolejne 10 lat coś następnego itd...

Prawidłowo:
Ja Zosia jestem zdrowa

14.
Afirmacje mają dotyczyć NAS SAMYCH. Nie mogą być manipulacją.
Choćby nawet w najszczerszych i dobrych intencjach

Więc nic nie pomoze afirmacja:
"On Paweł (załóżmy tak ma na imie mąż przykładowej Zosi smile) ma bardzo dobrą
pracę"

Pamiętajcie nie da się wpłynąc na innych jeśli sami tych zmian nie akceptują, a
skoro wymieniony Paweł nie ma dobrej pracy tzn. że sam podświadomie uważa że na
nią nie zasługuje - choćby niewiadomo co mówił świadomie smile

Jeśli ktośstara się "wstawić" za innych to polecam modlitwy. Są to tzw. modlitwy
wstawiennicze.

Edytor zaawansowany
  • zlotoslanos 12.07.05, 12:39
    Za dużo jak na pierwszy raz dla laika.Sam każesz skupić się na jednym a tu tyle
    informacji.Podaj proszę prosty jeden przykład afirmacji na wstęp tej 5
    tygodniowej.Ale oprzyj na przykładzie nie -ja(imię) i afirmacja.Napisz gotową
    afirmację jak one brzmią.
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 12.07.05, 13:07
    Nie rozumiem Cie smile
    Tytuł wątku to "Zasady poprawnego formowania AFIRMACJI" a nie "Przykłady
    Afirmacji". I w związku z tym jest tu mały elementarz jak to układać.
    Każdy z nas pracuje często nad czymś innym co mu przeszkadza (na tym etapie,
    aktualnie). Stąd takie myśle zapotrzebowanie (na taki wątek).

    Afirmacje gotowe masz przykładowo w dekrecie afirmacyjnym (są to gotowe
    afirmacje na dany temat) o Bogactwie:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23512812
    Tematy inne pewno się równie pojawią. Liczę, że również inni napiszą swoje
    przykłady afirmacji na inne tematy i to pogrupujemy. Nie jestem Alfą i Omegą
    abym czuł się Goor'u w temacie afirmacji.

    Powiedz więc (prosze o inny wątek) na jaki temat miały być te afirmacje, to
    myśle że wiele osób Ci je napisze/ułoży.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • 99b2 12.07.05, 13:25
    Sc200--Bardzo fajnie i czytelnie napisałeś o afirmacjach. Napisz tak samo jasno
    o modlitwach wstawienniczych, plissss....
  • zlotoslanos 12.07.05, 15:56
    olala chyba napisałam dla laika.Brnę po omacku i od razu matura.
    --
    ----- --- kiss
  • iinka 12.07.05, 19:19
    Yyy... to jeszcze ja.
    To o ile rozumiem taka Zosia jak chce byc zdrowa to ma to wypowiedzieć
    odmieniając "Ja Zosia" "Ty Zosia" "Ona Zosia" ???????????
    Czy cos mi się myli?
    I tak po 5 razy?
    Czy jak?
    Ps.: Co do afirmacji dla kogoś to chyba może być niebezpieczne.
  • sc200 12.07.05, 20:41
    Tak jak piszesz 5 razy w trzech osobach.
    Jeśli ktoś będzie chciał, to wyjaśnie dlaczego w trzech osobach (to nie przypadek)

    Co do afirmacji dla kogoś... to tego nie powinno się robić smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • mz124 12.07.05, 22:53
    Sledze to forum od kilku miesięcy, bo chce zmienić swoje zycie na lepsze - to
    znaczy już czuję jak się zmieniasmile)))
    Chętnie się dowiem dlaczego afirmacje należy pisać w trzech osobach?

    pozdrawiam serdecznie
    Małgosia
  • zlotoslanos 12.07.05, 23:22
    Bardzo proszę o wyjaśnienie dlaczego w trzech osobach smile
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 13.07.05, 10:23
    Afirmacje pisane w pierwszej osobie są bardzo skuteczne.
    Ale ażeby były powiedzmy 99% skuteczne, należy rozpatrzyć... po co afirmacje się
    wypowiada.
    Pokłady podświadomości skrywają wgrane lub też nabyte programy na życie
    Te pierwsze są związane z inkarnacjami często też nazywane są obciążeniami
    karmicznymi.
    Te drugie są nabywane w trakcie obecnej inkarnacji danego człowieka (duszy).
    Teraz przypatrzmy się w jaki sposób słyszymy zdania dotyczące nas samych.
    W trojaki
    1. W pierwszej osobie:
    Np. myślimy: "Ja się do tego nie nadaje" "Ja tego nie zrobie" "Ja jestem do d*"
    smile itd itp
    2. W drugiej osobie:
    Mówią nas rodzice, wychowawcy, nauczyciele, katecheci, koledzy itd.
    np.
    Ty Anno jesteś głupia (np. nauczyciele czasami tak ośmieszają uczniów), Rafale
    mówisz głupoty, Zosiu jesteś niczego nie warta... itd itp
    3. W trzeciej osobie:
    ... Nierzadko zdarza się nam "przypadkowo" (heh wink przypadków oczywiście nie
    ma) po(d)słuchać na nasz temat...
    Jak nauczyciel dzwoni do domu ze skargą na nas... "Pani syn dziś znowu ogłupił
    się przed klasą", albo w pracy "Zosia nie nadaje się do tej pracy, jest
    beznadziejna, wszystko po niej musze poprawiać" itd itp.

    Te zdania, w trojaki sposób trafiają ZAWSZE do pokładów podświadomości (która
    jak już pisałem w jednym z wątków jest uniwersalną wszechstronną kamerą z
    nagrywarką). Stąd też zakładam (zakłada się), że negatywne wzorce o nas samych
    mogą być zakodowane w nas w tych 3 osobach.
    Można tak statystycznie powiedzieć, że 70%-80% tego co kodujemy jest w pierwszej
    osobie... a reszta to te 20%-30%.

    Stąd też, poprawa u osób piszących afirmacje w Trybie "Ja" jest oczywista. Ale
    czy jest ona stała? Nie wiem - moim zdaniem nie. Albowiem podświadomość nie lubi
    sprzeczności... Jeśli natrafi na sprzeczność to z wielkim prawdopodobieństwem
    zrealizuje (przywróci) stare wzorce (a zakłądam że to właśnie te stare wzorce
    nam przeszkadzają w życiu i próbujemy się ich pozbyć). Wraca stare...

    Ja w swoich radach zalecam pisanie w 3 osobach (no nie mówcie że nie macie czasu
    wink przecież to tylko 10 linijek /na afirmacje więcej...).
    Jeśli ktoś jest pewny że nie słyszał przez całe życie o sobie negatywnie w
    drugiej czy trzeciej osobie, to gratuluje.... pamięci smile
    Ja o swoim życiu tego nigdy bym nie mógł powiedzieć...

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 30.09.05, 09:55
    up smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • pani-w-domu 30.09.05, 10:48
    dzieki !
    mam male pytanie : czy srodki antydepresyjne lub uspakajace moga zaklocic
    afirmacje? I czy na prawde poznam, ze faza oczyszczenia juz za mna ? smile
  • sc200 30.09.05, 12:12
    Mogą
    Bo otępiają umysł.
    Poza tym są to inicjacje zewnętrzne i należy to bardzo szybko oczyścić.

    Wszelkie ciągotki (i tu nie mówie tylko o nałogu) do:
    alkoholu,narkotyków,leków takich czy siakich, papierosów wynikają z tego, że
    wiele osób woli być "otumianionych" (tak generuje to podświadomość) niż żyć realnie.
    Mogą to być inicjacje Atlantydzkie albo innego pochodzenia.
    Przy pracy nad sobą, powinno się próbować odstawiać leki tego typu. Oczywiście
    należy wówczas zacząć prace od tematu: Zdrowie.


    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • nika.78 30.09.05, 14:31
    smilesuper. Niby wiedziałam co i jak ale teraz zaczynam na nowych zasadach i
    porządnie. Dzięki.
  • nadia338 30.09.05, 17:18
    Dopiero teraz zauwazylam ten watek. Jestem ciekawa, czy konieczne jest pisanie
    afirmacji? Przyznam sie, ze jestem leniwa i powtarzam je sobie w myslach,
    czasem jak jade autobusem, zwlaszcza jak sie stoi w korku, dobrze jest
    wykorzystac czas na powtarzanie afirmacji. Czesto moje mysli zaczynaja bladzic,
    wiec na pewno nie jest to bardzo skuteczna metoda, ale moze chociaz troche
    dziala, pocieszam sie?
    A co z powtarzaniem afirmacji glosno, przed lustrem? czy pomagaja?
  • nika.78 03.10.05, 15:31
    Do sc200 lub innych znawców tematu smile

    Mam dwa pytania:
    1. dot pkt.6 - "oczyszczanie"? Na czym ma polegać w kontekście afirmacji? Jak
    konkretnie się do tego zabrać?
    2. piszesz, ze afirmacje muszą dotyczyć nas samych. W takim razie czy
    prawidłowa jest afirmacja: "ja... kocham x i jestem przez niego kochana.
    jesteśmy razem i jesteśmy razem szczęśliwi". A może można jakoś lepiej
    sformułować afirmacje w tym temacie? jak?
    Z góry dzięki, bardzo mi pomożecie smile
  • sc200 04.10.05, 08:24
    Ad 1.

    Trudno jest czuć się fajnie w pokoju do którego właśnie wkładamy nowe meble, a
    podłoga niestety jest brudna, okna stare i popękane a na ścianach grzyb?
    Jak się wówczas czujemy? Czy czujemy radość czy przygnębienie? A może czujemy to
    i to na przemian? Raz spoglądając na meble a raz na coś innego?
    Mamy mieszane uczucia.

    W związku z tym u wielu osób stosujących afirmacje (z tego forum też!) ważne
    jest żeby sobie uświadomili, że jeśli jakiś "temat afirmacyjny" opornie wchodzi
    i dalej mają problemy tzn, że warto posprzątać ten "tematyczny" pokój.

    W tym celu polecam metody oczyszczania podświadomośći: huna, rebirthing i
    Regresing. Zwłaszcza polecam tą ostatnią metode.

    Ad 2
    To co piszesz to tak czy siak to manipulacja.
    Afirmacje nie służą do tego aby kochała nas konkretna osoba. A może ta osoba już
    nas nie kocha? Czy byłoby to "zgodnie z wolną wolą"?
    Raczej nie.

    Afirmacje MOGĄ służyć do: przyciągnięcia idealnego partnera, który nas kocha, a
    My za nim też szalejemy smile.

    Ps.
    Uwaga (Ministerstwo Zdrowia ostrzega wink ):
    Często wskutek afirmacji dt. poczucia wartości w zwiazku, bycia kochanym i
    idealnego partnera dotychczasowe związki się... bardzo szybko rozpadają.
    Jest to sprawa tego, że Bóg ma dla Was coś lepszego, a to co istnieje nie
    miałoby szanse dłużej przetrwać. Trzeba się z tym pogodzić i ocenić to... z
    perspektywy lepszych czasów, w których nowa miłość puka tuż tuz....

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • luka.s1 04.10.05, 10:16
    Pracuję nad poczuciem bezpieczeństwa, która z poniższych afirmacji jest
    bardziej poprawna
    Ja... zawsze i wszędzie jestem bezpieczna
    Ja... zawsze i wszędzie czuję się bezpieczna
  • beacieczko 04.10.05, 11:02
    czy prawidłowe są afirmacje:
    1/ Ja ... jestem wolna od wszelkich wzorców niezadowolenia i użalania się?
    2/ Ja ... jestem wolna od wszelkich zmatrwień?
    Czy one są na pewno pozytywne, bo wystepują raczej negatywne słowa
  • sc200 04.10.05, 11:55
    Czy czasami te wzorce nie wynikają z jednej rzeczy (tzn te trzy wzorce, które
    opisałaś w tych dwóch afirmacjach?)?
    Zastanów się, może się myle, ale ja bym napisał:
    "Ja ... jestem otwarty na wszystko co najlepsze"
    "Bóg sprawia że ja ... czuje sie otwarta na pełne doświadczanie Jego Boskości w
    swoim życiu"

    To niejako eleminuje inne rzeczy.
    To tak na chybcika, więcej pomysłów hmmm nie mam.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • maajvc 08.10.05, 20:31
    Kiedyś stosowałem afirmacje, uważałem, że są fajną sprawą. Jednak za każdym
    razem, gdy je stosowałem, coś mi nie pasowało. Nie podobało mi się to, że
    stosuje się je z intencją zmiany tego, co jest. Coś nam się nie podoba w tym, co
    postrzegamy u siebie lub w otaczającym świecie i stosujemy afirmacje, żeby było
    coś innego, przeciwnego.

    Przykłady
    „Jestem wolna od negatywnych emocji, jestem wolna od zazdrości, jestem
    tolerancyjna i wyrozumiała”
    Intencja z jaką będziemy stosować tę afirmację będzie mniej więcej taka: nie
    chce odczuwać negatywnych emocji, nie chce ich i już, nie chcę odczuwać
    zazdrości, nie chcę zazdrości, nie chcę negatywnych emocji itd. Cokolwiek
    odrzucając, odrzucamy samych siebie. Stosując tę afirmację z takimi intencjami,
    nie pozbędziemy się tych rzeczy, których chcemy się pozbyć, to jest negatywnych
    emocji, zazdrości itd. Będziemy z nimi walczyć za pomocą tej afirmacji i one
    zostaną stłumione jeszcze bardziej. Fakt, będzie nam się wydawało, że ta
    afirmacja działa, ale to będzie skutek zahipnotyzowania, powstaje blokada na
    naszym postrzeganiu, która będzie zasłaniała negatywne emocje, zazdrość itd.

    Cokolwiek postrzegamy na zewnątrz nas samych lub wewnątrz siebie, jest to
    przejaw naszej prawdziwej natury, tym, czym tak naprawdę jesteśmy. Stawiając
    opór temu, co pojawia się w obszarze naszej uwagi, czy to będzie na zewnątrz
    nas, np. jakieś zdarzenia, zachowania innych ludzi itd., czy wewnątrz, np.
    myśli, emocje, odczucia, wyobrażenia, stawiamy opór urzeczywistnieniu się naszej
    prawdziwej natury.

    Tu trzeba uważać na jedną rzecz. Może pojawić się chęć, żeby wszystko
    akceptować. I będzie się pojawiał głupi uśmieszek na naszej twarzy. Jestem
    zajebiście uduchowiony, jestem lepszy od innych, bo akceptuje. Inni kopią mnie,
    życie mnie kopie, ale ja to akceptuje. Jestem taką wspaniałą istotą, tak bardzo
    uduchowioną itd. Błąd! Nie da się akceptować czegokolwiek/kogokolwiek.
    Akceptacja to nie działanie. Akceptacja to niedziałanie smile. Jeżeli wydaje nam
    się, że akceptujemy, nie akceptujemy. Działamy wtedy z umysłu. Identyfikujemy
    się z jakimiś wyobrażeniem siebie akceptującego. Ale wtedy odrzucamy siebie
    nieakceptującego. Sam wybór sprawia, że coś odrzuciliśmy.

    Prawdziwa akceptacja pochodzi z serca. Jest to niedziałanie. Nie my wtedy
    akceptujemy, ale jest w nas coraz więcej akceptacji, jesteśmy jakby w strumieniu
    akceptacji, akceptacja działa poprzez nas, poprzez nasze serce. Nie ma w tym
    żadnego wysiłku. Działamy z serca, nie z umysłu.

    Co więc robić? To złe, tamto złe. Nie powinienem akceptować, nie powinienem nie
    akceptować. Co więc robić? Wystarczy uświadomić sobie myśli, które pchają nas do
    tego, żeby akceptować lub nie. Wystarczy sobie je uświadomić i odpowiedzieć na 4
    pytania: czy jest to prawda? czy jestem całkowicie pewien, że jest to prawda?
    jak reaguję mając tę myśl? jaki byłbym bez tej myśli? Nie odrzucamy wtedy
    niczego. Myśli same odpadną w najwłaściwszym czasie. Same.

    Kolejna afirmacja:
    "Ja ... jestem otwarty na wszystko co najlepsze"

    Wszystko, co dla nas najlepsze, dzieje się w tu i teraz. Stosując tę afirmację,
    będziemy odrzucać. Mamy jakieś wyobrażenia tego, co mogłoby dla nas być
    najlepsze: więcej spokoju, miłości, lekkości w życiu itd. Pisząc tą afirmację,
    będziemy wzmacniać intencję, że chcemy osiągnąć to, co wrzuciliśmy do worka „to,
    co dla nas najlepsze”. Będziemy pragnęli to osiągnąć i będziemy odrzucali
    przeciwieństwo tego. Kolejna separacja. Pomieszanie.

    Czyż nie wszystko, co jest, jest tańcem Jedynego?

    Jeżeli odrzucam cokolwiek z tego tańca, jeżeli stawiam opór jakiemuś ruchowi
    wszechświata, rzeczywistości, stawiam opór Jedynemu.

    Nie mogę też przestać stawiać oporu Jedynemu, bo wtedy będę stawiał opór oporowi
    . To będzie działanie z umysłu, kolejna separacja, kolejny opór, kolejne
    odrzucenie.

    Opór sam zniknie, gdy uświadomimy sobie przekonania, w jakie wierzymy, a które
    tworzą ten opór i do każdego z nich zastosujemy powyższe 4 pytania.

    Trzeba jednak jeszcze o jednym pamiętać. Wierzymy często nieświadomie w wiele
    sprzecznych ze sobą myśli. Jeżeli zastosujemy powyższe 4 pytania do jednej
    myśli, będziemy nadal wierzyć w sprzeczne do niej. Do nich też warto zastosować
    te 4 pytania. Jak? Zmieniamy te pierwotne myśli na przeciwne i na odnoszące się
    do nas, jeżeli odnosiły się do innych.

    Przykład:
    Pierwotna myśl: moi rodzice powinni mnie akceptować.
    Odwrócone myśli: ja powinienem siebie akceptować, ja powinienem akceptować
    swoich rodziców, moi rodzice nie powinni mnie akceptować, ja nie powinienem
    akceptować siebie, ja nie powinienem akceptować swoich rodziców.

    Do każdego takiego przekonania stosujemy te 4 pytania: czy jest to prawda? czy
    jestem całkowicie pewien, że jest to prawda? jak reaguję mając tę myśl? jak
    byłbym bez tej myśli? I słuchamy po każdym pytaniu odpowiedzi. I zapisujemy
    każdą z nich.

    Idźmy dalej.
    "Bóg sprawia że ja ... czuje sie otwarta na pełne doświadczanie Jego Boskości w
    swoim życiu"
    Zastosuję trzecie pytanie: jak reaguję na tę myśl? Pomieszaniem. Bóg sprawia,
    jego boskości, czuję się otwarta. W przestrzeni mentalnej pojawia się chaos.

    Dalej.
    „Ja ... jestem wolna od wszelkich wzorców niezadowolenia i użalania się?”
    Co jest złego we wzorcach niezadowolenia i użalania się? Czy to jest prawda, że
    nie możesz mieć tych wzorców? Że nie powinnaś mieć tych wzorców? Czy jesteś
    całkowicie pewna, że nie powinnaś mieć tych wzorców? Czy wiesz, co jest dla
    ciebie najlepsze? Jak reagujesz mając myśl: nie powinnam mieć tych wzorców?
    Jakie myśli się pojawiają, jakie odczucia? Złość, wkurzenie, napięcie w ciele
    itd. Jaka byłabyś nie mając tej myśli: nie powinnam mieć tych wzorców? Większy
    spokój, większe bycie w ciele, w sercu?

    Dalej.
    „Ja ... jestem wolna od wszelkich zmatrwień?”
    Co jest złego w zmartwieniach? Ale też co jest złego w odrzucaniu zmartwień,
    pozbywaniu się ich? smile

    Cierpimy, gdy stawiamy opór temu, co postrzegamy na zewnątrz nas lub wewnątrz
    nas. Opór powstaje w wyniku wiary w przekonania na temat tego, co postrzegamy.
    Nieważne, czy są to przekonania pozytywne czy negatywne, jedne i drugie tworzą
    opór przed tym, czego dotyczą. Dużo większy opór tworzą negatywne, ale pozytywne
    też, choć dużo, dużo mniejszy.

    Moje życie powinno być inne.
    Moja mama powinna mnie akceptować.
    Inni ludzie powinni mnie szanować.
    Powinienem mieć więcej pieniędzy.
    Powinienem mieć ładniejsze zęby.
    Nie powinno być wojen na świecie.
    Ludzie nie powinni siebie krzywdzić nawzajem.
    Nie powinno być cierpienia na tym świecie.
    W tym świecie powinno być więcej miłości, tolerancji itd.
    Mój szef w pracy powinien bardziej mnie doceniać.
    Powinienem więcej zarabiać.

    Czy to prawda?

    Jeżeli stawiasz opór czemukolwiek, komukolwiek, co pojawia się w obszarze
    świadomości, zarówno w świecie zewnętrznym: zdarzenia, zachowania innych ludzi,
    jak i wewnętrznym: myśli, wyobrażenia, emocje, odczucia, pojawia się cierpienie.
    Odrzucasz rzeczywistość. Odrzucasz Boga. Odrzucasz prawdziwego siebie. Ale
    uwaga! Odrzucając odrzucanie, również odrzucamy naszą prawdziwą naturę smile,
    czyli: nie powinienem odrzucać – czy to prawda? itd.

    Polecam www.thework.com i książkę „Loving what is” Byron Katie.
  • beacieczko 04.10.05, 19:12
    czyli tym samym mogę powiedzieć "Jestem wolna od negatywnych emocji, jestem
    wolna od zazdrości, jestem tolerancyjna i wyrozumiała",... bo taka chciałabym
    być
  • sc200 05.10.05, 08:04
    chyba tak

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 04.10.05, 11:52
    Moim zdaniem obydwie afirmacje są poprawne.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • beacieczko 07.10.05, 12:13
    mam jeszcze takie pytanie.
    Czy jak mówie do siebie, że zasługuję np. na miłość, przyjaźń i szacunek, to
    znaczy, że jestem otwarta na przyjęcie tych "darów", czy to oznacza, że mi sie
    to należy. No bo boję sie, że zacznę odczuwać,że wszystko muszę dostać, bo na
    wszystko zasługuję,że mam to mieć bez względu na to jaka jestem.Trzeba umieć na
    coś zasłużyć, a ja jestem czasem niedobra, zbyt wymagająca no i co wtedy?
  • sc200 07.10.05, 12:44
    I bardzo dobrze, niepotrzebnie się tego boisz.
    Masz właśnie tak odczuwać. Że na wszystko zasługujesz: na miłość, przyjaźn,
    szacunek, pieniądze, zdrowie itd itp Jesteś równie doskonała jak ja i pare
    miliardów innych ludzi. Nie ma ludzi mniej czy bardziej doskonałych (można
    jedynie być tego nieświadom --> a przez to nie dostawąc tego co by sie chciało)

    Nie trzeba "umieć na coś zasługiwać". To że już jesteś jest wystarczającym
    dowodem na to, że na coś zasługujesz (oczywiście na pozytywne sprawy).

    Dotyczy to wszystkich ludzi - bez wyjątku.
    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sylwiazdrowa 31.10.05, 12:47
    sc200:
    Jesli pozwolisz chciala bym tu wtracic swoje zdanie na temat afirmacji,i jak ja
    to widze.
    Zaczne od wizualizacji ludzkiej osobowosci na podstawie Freuda
    1)ID (zasada przyjemnosci z ktora sie rodzimy-jest to zasada -czego ja
    chce,teraz tu i bez znaczenia jak to zdobede)''tak zwana zasada noworodka''
    2)Super Ego-sa to nasze zasady moralne wpajane przez rodzicow-czyli wychowanie.
    3)Ego-to co robimy-Wolna wola-nasz wybor.

    Oprucz tego mamy do czynienia z procesem pierwotnym-'nieswiadomoscia'-materialy
    trudne do wydobycia ze swiadomosci-czesto zapomniane.
    Podswiadomosc-nasza ukryta sila,wielka sila,kierujaca czasami nszym
    zachowaniem,Emocjami.itd..Ona zna odpowiedzi na wszystko-bo ona wszystko
    podswiadomie pamieta!.Ona powoduje sen,i ksztaltowanie sie snu.
    no i swiadomosc.Ja (ta i ta) wiem ze teraz tu pisze na forum.

    Moim zdaniem proces afirmacji dlatego powinien byc dobrze poukladany ,i dobrze
    sformulowany ,zeby moglo dotzrec to czego oczekujemy od siebie.Katrola umyslu (
    w czasach) tylko dlatego zeby afirmacja dokladnie przemowic do naszej
    osobowosci.Wywrzec odpowiednie dzialanie-do 3 z wymienionych procesow
    ksztaltowania sie .

    Odpisz co o tym mysliszsmile
    pozdrawiam
  • agnitum 02.02.06, 09:10
    up smile

  • inonnek 02.02.06, 15:12
    chce zacząć
    mam np kłopot z akceptacją siebie, swojej fizyczności
    czy afirmacja "Ja ... jestem ładna i zgraba"
    będzie ok?
    czy dobrze zrozumiałam?
  • agnitum 02.02.06, 15:31
    Witaj, smile

    W sumie powiem tak:
    Z punktu widzenia zasad formowania afirmacji jest to ok.
    Ale z punktu widzenia RD mam już wątpliwości

    Rozumiem, że jesteś kobietą i chcesz czuć się ładna, kochana, pożądana itd
    Ja bym tu zaczął od poczucia własnej wartości
    Przez to poczucie wzmacniasz myśli dotyczące Ciebie tzn pozytywne wyobrażenia,
    Wówczas zmiany dotyczą wszystkiego każdego elementu Twojego życia
    Nie dość że czujesz się wówczas ładna i zgrabna, ale jestes również tego pewna
    żę jesteś przebojowa, pewna siebie, przyjacielska, taka "do kochania".
    I taką odbierają Cie inni.

    Wkrótce zamieszcze tu na forum odpowiedni dekret zresztą

    Agnitum (do wiadomości: dawniej: sc200)
  • avventura 03.02.06, 10:12
    wowsmile witaj ponownie sc200smile znaczy agnitumsmile))
    brakowalo mi Twoich postow!
    pozdrawiamsmile))
    Magda
  • beacieczko 03.02.06, 12:40
    Dzień dobry Michale.Jak dobrze, że wróciłeś, to głównie dzięki tobie wzięłam
    się za siebie. Pokonałam już niezły kawałek drogi myślę w dobrym kierunku. Moje
    zainteresowanie wszystkim co się wiąże z rozwojem duchowym nie słabnie a wręcz
    rozwija się. Nie piszę już afirmacji tak na początku, ale za to tak się z nimi
    zżyłam, że znając je na pamięć powtarzam je sobie kiedy popadnie. W wolnych
    chwilach czytam artykuły Pana Żądło, A.Atras, Krakowiaka czy innych. To mi
    ciągle poszerza horyzonty i uczy. Generalnie wiem, że można sobie pomóc i jak i
    o to mi chodziło. Moja podświadomość nadal pakuje mnie w różne głupie sytuacje
    po których fatalnie sie czuję, ale teraz zastanawiam się ile było w tym mojej
    winy i głupiego podświadomego działania, czyli czegoś nad czym mogę pracować
    ale ile inni się do tego przyczynili. Często błądze i mam żal do siebie że mnie
    coś dotyka, obraża bo nie wiem jak za to się zabrać. Teraz zaczynam na poważnie
    traktować modlitwę, ale nie taką "Ojcze nasz.." itd. tylko wg zasad huny.
    Cieszę się, że będziesz tu komentował i rozwiewał wątpliwości takim raczkującym
    jak ja.
    Pozdrawiam
  • agnitum 04.02.06, 16:58
    Witaj smile
    Mała poprawka: Dzięki sobie zabrałaś się za afirmacje i za swoje życie.
    Wszystko co robisz zawdzięczasz tylko sobie - zawsze o tym każdy powinien pamiętać.

    Agnitum smile
  • mrall 05.04.06, 11:46
    > Mała poprawka: Dzięki sobie zabrałaś się za afirmacje i za swoje życie.
    > Wszystko co robisz zawdzięczasz tylko sobie - zawsze o tym każdy powinien
    > pamiętać.

    Jest to duze uproszczenie.
    Jest wiele spraw, ktorymi czlowiek zajmuje sie dzieki temu, co sie dzieje w
    otoczeniu.
    Dzieki dzialaniu rodzicow rodzi sie cialo.
    Dzieki rodzicom czlowiek otrzymuje wychowanie i wiedze.
    Dzieki nauczycielom otrzymuje tez wiedze.
    Dzieki ukochanemu przezywa chwile milosnego zatracenia.
    Dzieki dzieciom doznaje macierzynstwa.
    Dzieki swiatlom na skrzyzowaniach bezpiecznie wedruje po ulicy.
    Dzieki komputerowi i internetowi komunikuje sie z innymi uzytkownikami
    internetu.
    Dzieki cieplowni ma ogrzewany dom/mieszkanie.
    Itp, itd.
    Nie chodzi mi o nieustanna wdziecznosc z powodu powyzszego, ale zwykle
    zauwazenie, ze czlowiek nie zyje poza spolecznoscia, poza toczacym sie zyciem,
    ale w tym wszystkim. Czlowiek nie istnieje sam, ale w relacjach - nieprzebranej
    ilosci relacjach ze wszystkim, co go otacza. Rowniez podlega relacjom innych.
    Dziekowac za to mozna ogolnie: wszystkim i wszystkiemu, ale tez Bogu, za danie
    tak cudownej mozliwosci bycia wsrod ludzi, posrod przyrody.

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • kredka888 03.02.06, 13:38
    Czesc.Jestem tu nowa. Moze ktos mi podpowie jak ulozyc poprawna afirmacje w moim
    przypadku. Mianowicie mam klopoty z pisaniem pracy magisterskiej. Wrocilam na
    studia, mam absolutorium, teraz mecze sie z tym pisanie, wynajduje 1000 zajec,
    zeby oderwac sie od pracy, nie moge sie skupic, pisze strone lub dwie a potem
    znow przerywam i mobilizuje sie przez tydzien. Co wiec powinnam powtarzac? "Ja,
    KR, pisze prace"? przeciez bede ja pisala w nieskonczonosc. Ja, KR, jestem
    magistrem, mam stopien magistra, obronilam sie, skonczylam studia? Podpowiedzcie
    mi. NIe czuje sie magistrenm, jestem czlowiekiem, to jest tylko etap rozwoju.
    Wiec jak najlepiej to sformulowac? Z gory dziekuje za odpowiedzismile
  • agnitum 04.02.06, 16:50
    Czesc smile
    Czy aby na pewno chcesz napisać tą pracę magisterską?
    To jest naprawdę poważne pytanie. Zapytaj się sama siebie. Ale nie tej
    powierzchownej "Ciebie" tylko Twojej głębi.

    Afirmacje zdają się na nic, jeśli wew. jest tysiące nici, które mówią "nie".
    Owszem, można się uprzeć i każdą zniszczyć - odbudować ale zajmuje to często
    bardzo dużo czasu.

    Tak naprawde afirmacje powinny dotyczyć zawsze rzeczy niematerialnych. To jest
    tajemnica poliszynela.
    Afirmacje najskuteczniejsze są dla:
    - zmiany (wzrostu) poczucia własnej wartości
    - pokochania siebie w pełni
    - poczucie bezpieczeństwa
    itp.

    Reszta wynika z tych kilku punktów.
    Czy naprawdę byłabyś najszczęśliwsza mając ten tytuł magistra? Czy naprawdę jest
    to Ci tak bardzo potrzebne?
    Nie namawiam tu do rzucania czegokolwiek.
    Ale na te pytania, które pozwolą Ci odpowiedzieć na powyższe pytania prawidłowo
    odpowiesz... realizując afirmacje na tematy podane od ( - )
    Pewno coś tam jeszcze można dorzucić, jeśli coś mi przyjdzie na myśl to dopisze

    Agnitum
  • kredka888 05.02.06, 19:23
    Dzieki za odpowiedz
    > Czy aby na pewno chcesz napisać tą pracę magisterską?
    Taksmile. Chociazby z tego powodu, ze wzrosnie moje poczucie wartosci, ze zdolalam
    przelamac wewnetrzne slabosci.
    > Czy naprawdę byłabyś najszczęśliwsza mając ten tytuł magistra? Czy naprawdę
    jest
    > to Ci tak bardzo potrzebne?
    Sam tytul magistra oczywiscie nie, gdyby tak bylo, to pewnie pod wplywem
    zewnetrznego przymusu skonczylabym wczesniej. Rzecz w tym, ze niedokonczenie
    tego etapu wywoluje frustracje, wyrzuty sumienia, poczucie winy, ze trace czas
    i nie umiem sie zmobilizowac. Chodzi wlasnie o poczucie, ze zamknelo sie cos
    niedokonczonego, takie uporzadkowanie wzmacnia chocby wspomniane poczucie
    bezpieczenstwa.
    Tak w ogole, pisalam troche i powtarzalam swe afirmacje, i na razie napisalam
    15 stron pracysmile. Ale teraz jestem zmeczona, i bardzo trudno zabrac sie za
    dalsza prace.
    Pozdrawiam
    KR
  • gwa1234 16.02.06, 09:47
    Obserwuję ten dialog z pewną chęcią wsparcia ale niestety nie
    mam nic do powiedzenia osobom, które oczekują szybkich technik,
    skuteczności i konkretów.
    Najczęściej obserwowanym przeze mnie problemem jest fakt, że jak słusznie
    napisałaś: "Afirmacje najskuteczniejsze są dla: zmiany (wzrostu) poczucia,
    własnej wartości, pokochania siebie w pełni poczucie bezpieczeństwa".
    Tymczasem najczęściej spotyka się osoby które chcą mieć bardziej namacalny
    konkret a nie jakieś tam "pokochanie siebie".
    Ponadto wiele osób pomija etyczny wymiar afirmowanego celu.
    Jak wiadomo, podświadomość nie spełnia takich afirmacji, które ocenia jako
    sprzeczne z celami wyższego Ja.
    A teraz coś dla osób, których życzenia się nie spełniły (znana modlitwa):
    "Prosiłem o siłę...
    Bóg dał mi przeciwności losu, aby zrobić mnie silnym.
    Prosiłem o mądrość...
    Bóg dał mi problemy do rozwiązania.
    Prosiłem o dobrobyt...
    Bóg dał mi mózg i ręce.
    Prosiłem o odwagę…
    Bóg dał mi przeszkody do pokonania.
    Prosiłem o miłość...
    Bóg dał mi ludzi w kłopocie, aby im pomóc.
    Prosiłem o przychylność...
    Bóg dał mi okazje do wykazania się.
    Tak więc dostałem nie to co chciałem, ale
    dostałem wszystko czego było mi trzeba."





    Problemem

    na konkie mam
    zbyt wiele do powiedzenia które i
  • kredka888 23.02.06, 18:49
    > osobom, które oczekują szybkich technik, skuteczności i konkretów.
    Hm, nie chodzi mi przeciez o zadne magiczne sztuczki, tylko taki rodzaj pracy
    nad soba, ktory pozwoli przelamac niewidzialne bariery. Roznorodne starania nie
    wychodza wlasnie dlatego, ze rozbijaja sie o te bariery

    > Ponadto wiele osób pomija etyczny wymiar afirmowanego celu.
    A czy skonczenie pracy jest nieetyczne? czy komukolwiek moge zaszkodzic w ten
    sposob, nawet samej sobie? to chyba zawsze bedzie pozytywne. Najwyzej moge
    zaniedbywac jakies wewnetrzne sprawy, ktore do tej pory odrywaly mnie od pracy.
    Ale to nie znaczy, ze kiedy juz sie obronie, to je zaniedbam skutecznie i nigdy
    do nich nie wroce smile. Wiec dlaczego nie moglabym tego zrobic?

    > "Prosiłem o siłę...
    > Bóg dał mi przeciwności losu, aby zrobić mnie silnym.
    Prosze o pomoc w skupieniu nad praca, jesli jeszcze otrzymam dodatkowo kilka
    ciezarow, ktore mnie jeszcze bardziej rozprosza- zgoda, bylebym tylko w koncu
    to zrobila smile))


    > Prosiłem o odwagę…
    > Bóg dał mi przeszkody do pokonania.
    Przeszkod ci u nas dostatek smile. Nie wiem, czy dodatkowe zmobilizuja mnie
    bardziej

    > Tak więc dostałem nie to co chciałem, ale
    > dostałem wszystko czego było mi trzeba."
    A nawet jeszcze wiecej. No wiec ja nie mam nic przeciwko dodatkowym klopotom,
    bylebym tylko potrafila poradzic sobie z obecnymi. A na razie sobie nie radze.
    Moze powinnam zmienic tresc afrirmacji, bo te ktore powtarzam staly sie
    monotonne, wiec maja mniejsze oddzialywanie?

    K.
  • czakra_serca 03.02.06, 13:56
    dla mnie bomba! świetnie napisane.. powiem, że rzeczywiście sama miałam z tym
    kłopoty, z afirmowaniem, bo właśnie przeszkadzały mi te "podpowiedzi"
    podświadomosci, typu: "ręka boli już od tego pisania", "po co to robić,
    przecież mogę to tylko sobie mówić", "jejaa.. jak ta ręka boli!"...

    i tak to się działo przez długi czas, aż odpuściłam..

    działo się jeszcze tak, że afirmując jedno, przychodziły mi do głowy inne
    afirmacje, które zaczęły mi sie wydawać bardziej istotne.. i to
    też "wyprowadzało mnie z równowagi"..

    teraz zacznę wedgług Twojego wzoru :0 dzięki zatem

    pozdrawiam

    ps. czy jest jakaś róznica w pisaniu afirmacji na kompie?? czy lepiej pozostać
    przy tradycyjnej metodzie długopis-kartka??
  • agnitum 03.02.06, 14:49
    W pisaniu na kompie a pisaniem w zeszycie - powiem Ci szczerze nie wiem jaka
    jest różnica smile Zbdałem u siebie - wahadełko wskazało taką samą skuteczność. Ale
    nie wiem czy każdy tak ma.

    Wydaje mi się że skuteczność będzie podobna - z tym pisaniem na papierze to
    wynika z 2 rzeczy:
    1). Z "magicznej" mocy pisania
    2). Ze spełnienai warunku aby za bardzo nie odlatywać (np.
    przysypiać).Teoretycznie pisanie utrudnia zasypianie - a np. słuchanie raczej nie)

    Angitum
  • czakra_serca 03.02.06, 14:57
    oki, dziękuję.. wiec pozostanę przy pisaniu na kompie (przynajmniej łapka mniej
    boli smile)
  • motyvvacja 04.02.06, 11:21
    A ja sobie tak mysle,ze wlasciwie lepiej jest jednak pisac te afirmacje
    tradycyjnie-czyli kartka papieru i dlugopis.Dlaczego? Mysle ze dlatego ze
    programowalismy nasza podswiadomosc juz w szkole wlasnie piszac w zeszycie.
    Wydaje mi sie ze wlasnie w tradycyjny sposob szybciej sobie cos
    przyswajamy,chociazby dlatego ze tak wlasnie sie zaczal proces naszego
    formowania.
    Choc roznie z tym bywa.Ale gdy piszesz afirmacje wydaje mi sie ze wykozystujesz
    wiecej sensorow, jak dotyk(dlugopis i kartka),wzrok,no i jak przeczytasz to i
    sluch..
    Mozna tez polknac kartke to i dojdzie smaksmile hihi...

    Mimo wszystko jestem za pisaniem tradycyjnym,bo jakby nie bylo w taki sposob
    wlasnie bylismy programowani juz w szkole.

    pozd.
  • agnitum 04.02.06, 16:54
    motywacja pewno masz racje albo i nie smile

    W sumie to jak piszesz na klawiaturze to też masz uruchomione zmysły:
    - nacisku (dotyk)
    - słuchu ! (stuk klawiszy)
    - wzroku

    Oczywiście - osobiście jestem za pisaniem tradycyjnym.

    Agnitum
  • inonnek 03.02.06, 15:03
    hej
    cieszę się, że odpisałeś smile czekam z niecierpliwościa na Twój przykład
    afirmacji smile
    mam jeszcze pytanie
    ile razy powinnam napisać daną afirmację w każdej osobie (ja, ty, ona), mniej
    więcej chociaż?
  • lilith_6 03.02.06, 16:56
    Odpowiedź znajduje się w pierwszym tytułowym poście.
  • allija 04.02.06, 03:06
    już myślałam, że wyjechałes rozwijać się za jakieś bardzo dalekie wody.
  • agnitum 04.02.06, 17:00
    smile
    Bezpośredni kontakt z buddyzmem dał mi bardzo dużo.

    Agnitum
  • poyelka 04.02.06, 17:32
    a w wawie mozna sie gdzies blzej zapoznac z buddyzmem ?
  • agnitum 15.02.06, 14:52
    Nie mam pojęcia smile

    Pozdrawiam
    Agnitum
  • anula52 30.03.06, 12:49
    trochę to dla mnie skomplkowane winka jak stosować wizualizację? czy mam sobie
    wyobrażać własne, upragnione M2? smileJak sformułować afiramację związaną z
    pragnieniem wyprowadzki od teścia i posiadania własnego mieszkania ? winkPonoć
    wiara czyni cuda wink
  • agnitum 31.03.06, 08:25
    Ale po co Ci M2? smile

    Powiem tak. Wizualizuj to, że Bóg ma dla Ciebie najlepsze dla Ciebie lokum.
    Wizualizuj nie wygląd mieszkania ale uczucia... Wyobraź sobie jakie są w Tobie
    uczucia gdy przekręcasz klucz w tym mieszkaniu/domu. Jesteś uśmiechnięta?
    podekscytowana? szczęśliwa?
    Naucz się wywoływać ten stan w sobie (polecam trening autogenny (7 tygodni
    ćwiczeń)), i myśleć o tym codziennie. Poświęcić temu czas jak otworzysz oczy
    rano, czy przed zaśnięciem wieczorem.
    Modlitwa by się przydała - ale puszczona tylko raz w Kosmos!. Więcej razy
    powtarzana wzmacnia poczucie niepewności. Dlatego ważne jest aby to było z
    odpowiednią siła raz.

    Nie wiem czy o to CI chodziło?
    Bo do końca nie wiem w jakim sensie się pytasz o tą wizualizacje.

    Pozdrawiam
    Agnitum smile
  • beacieczko 31.03.06, 10:25
    czy to znaczy, że na dany temat najlepiej tylko raz wypowiedzieć modlitwę?
    Gdzie indziej czyta się, żeby jak najczęściej się modlić, powierzać wszystkie
    problemy Bogu, owszem z ufnością a nie z niepewnością, ale raz? Jakie sa zasady
    skutecznej modlitwy wg. ciebie?
  • agnitum 31.03.06, 11:07
    Odpowiedz mi na takie pytanie.
    Jesli mówisz do kogolwiek komu ufasz i Kto Cie nigdy nie zawiódł, jest dla
    Ciebie wzorem postępowania, uczciwości i miłości. I mówisz tej osobie aby coś
    dla Ciebie zrobiła to powtarzasz to Mu kilka razy? kilkanaście? czy może tylko raz?

    Niestety "gdzie indziej" stawia się często na ilość a nie na jakość.
    Modlitwa wypowiedziana raz ale skutecznie (z pełną wiarą wewnętrzną) jest
    samospełniająca się w 100%. Chyba że ktoś bierze Boga za głuchoniemego Starca,
    który przy swojej schizofrenii potrzebuje aby Mu przypominać to co miał dla Nas
    załatwić. Albo co gorsza (Boga) bierze się za statystyka który zlicza że: Anna
    B. modliła się o to 552 razy a Paweł G. 118 razy to trzeba zrealizować to co
    chce Anna bo statystycznie więcej się modli.

    Tak poza tym to... cała tajemnica poliszynela tkwi w tym, aby zacząć postrzegać
    modlitwe nie jako o prośbe o coś ale jako podziękowanie za to co właśnie chcemy
    smile Trudne do zrozumienia na początek ale tak "to działa".
    A i z tym dziękowaniem to oczywiscie zgodnie z moją zasadą - raz a porządnie.
    Bóg nie potrzebuje aby mu budować i łechtać Ego...

    Jeszcze jeden mechanizm tu działa (jak to jest zresztą w całym wszechświecie, że
    w pewnym momencie zaczynamy zauważać nici wiążące wszystko ze wszystkim...).
    Otóz gdybyśmy rozłożyli modlitwe na... czynniki pierwsze to rychło by się
    okazało, że tak naprawde... to modlimy się o to aby nie Bóg dał nam to czy
    tamto, tylko modlimy się do swojej Jaźni aby oczyściła intencje wzgledem siebie.
    Aby oczyściła te pokłady podświadomości, które są zazgracone starymi
    przekonaniami i tzw. pseudo "dogmatami".
    Abyśmy zaczęli w końcu wybierać dla siebie to co już mamy w sobie.

    Bowiem najwyższym kunsztem jest (i ostatecznością w tym postrzeganiu) jest
    uzmysłowienie sobie że już wszystko mamy (stąd też dowodem jest teoria, która
    mówi że jeśli modlimy się o coś, to tak naprawdę zaprzeczamy temu, że jesteśmy
    Boskimi istotami czyli niejako próbujemy udowodnić Bogu że o czymś dla nas
    zapomniał... że o Nas zapomniał... co powoduje że jeszcze bardziej się w tym
    gmatwamy - skutków pozytywnych to tu nie ma)
    Że wszystko co najlepsze jest nam już dawno dane. I teraz powinniśmy to do
    cholery w końcu wybrać smile

    To jest pełne uzmysłowienie tego.. co dla wielu ludzi (z bardzo niskim poczuciem
    swojej wartości) jest Bałwochwalstwem czyli zapamiętaniem raz na zawsze.

    To My jesteśmy Bogami - Bogiem. Niczego już nie ma innego.

    Taka jest moja teoria. (a praktyka to potwierdza)

    Pozdrawiam smile

    Agnitum
  • mrall 02.04.06, 17:20
    > Jesli mówisz do kogolwiek komu ufasz i Kto Cie nigdy nie zawiódł, jest dla
    > Ciebie wzorem postępowania, uczciwości i miłości. I mówisz tej osobie aby coś
    > dla Ciebie zrobiła to powtarzasz to Mu kilka razy? kilkanaście? czy może
    > tylko raz?

    Bogu nie ma potrzeby mowic czegokolwiek. On wie, czego chcesz zanim to
    wypowiesz. W zasadzie to tworzenie prosby, jej wykonanie czlowiek robi dla
    siebie - nie dla Boga, wiec mozna sobie do woli te modlitwe powtarzac, bo to
    ona wzmacnia wiez z Bogiem, ze soba - harmonizuje droge od stanu terazniejszego
    do oczekiwanego.

    > Modlitwa wypowiedziana raz ale skutecznie (z pełną wiarą wewnętrzną) jest
    > samospełniająca się w 100%.

    Niestety, nie kazdy ma taka wiare, ze moze 'gory przenosic' czy 'weze brac do
    reki'. Te wiare nalezy w sobie stwarzac i do tego - miedzy innymi - jest
    powtarzanie modlitw - utrzymywanie kontaktu z Bogiem.

    > Chyba że ktoś bierze Boga za głuchoniemego Starca, [..]

    Z innej strony: proszenie Boga, zeby cos zrobil to takie podejscie jak
    do 'chlopca na posylki'.

    > Bowiem najwyższym kunsztem jest (i ostatecznością w tym postrzeganiu) jest
    > uzmysłowienie sobie że już wszystko mamy (stąd też dowodem jest teoria, która
    > mówi że jeśli modlimy się o coś, to tak naprawdę zaprzeczamy temu, że jesteśmy
    > Boskimi istotami czyli niejako próbujemy udowodnić Bogu że o czymś dla nas
    > zapomniał... że o Nas zapomniał... co powoduje że jeszcze bardziej się w tym
    > gmatwamy - skutków pozytywnych to tu nie ma)

    Jezus, ktory zwal siebie Synem Bozym, do Ojca sie modlil.. Ba! nakazywal
    modlenie sie do Ojca swoim uczniom. Czyzby nie uzmyslowil sobie powyzszej
    prawdy?

    (Huun Huur Tu - Deke-Jo)

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 02.04.06, 18:33
    Jezus nigdy nie nazywał siebie synem Bożym suspicious Mówisz o tym jak Go nazywano, a
    nie o tym Kim się On nazywał.

    Druga rzecz jest taka. że nawet w oficjalnych ewangeliach są przypowieści dot.
    modlitwy i wyraźnie Jezus pokazuje droge "Wskaż w swych myślach cel a o reszte
    się nie martw"

    Ps.
    Jezus był wysoko uduchowionym człowiekiem. Dodajmy że o Jego życiu tak naprawdę
    wiemy bardzo mało - 90% wiedzy została sfałszowana poprzez 2 tysiące lat historii.
    Troche światła rzucają ewangelie gnostyczne.

    Agnitum
  • mrall 02.04.06, 19:55
    To wystarczy za komentarz:
    Mt 26:63-64
    63. Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na
    Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?
    64. Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. [...]
    Łk 22:70
    70. Zawołali wszyscy: Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: Tak. Jestem
    Nim.
    (BT)

    Mt 6:6-8
    6. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl
    się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu,
    odda tobie.
    7. Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd
    na swe wielomówstwo będą wysłuchani.
    8. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba,
    wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie:
    (BT)

    > Jezus był wysoko uduchowionym człowiekiem. Dodajmy że o Jego życiu tak
    > naprawdę wiemy bardzo mało - 90% wiedzy została sfałszowana poprzez 2 tysiące
    > lat historii.

    Ech, jak ja lubie takie opowiesci.
    A dowody? Dowody dawaj. Kto i co sfalszowal?
    Sfalszowali, ze o sobie mowil: Syn Bozy lub Czlowieczy? A moze to, ze nakazywal
    modlic sie do Ojca i sam sie do Niego modlil?

    > Troche światła rzucają ewangelie gnostyczne.

    Jasne. Przy zalozeniu, ze te ewangelie sa niesfalszowane...
    LOL.

    (Albert King With Stevie Ray Vaughan - In Session - Call It Stormy Monday)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.04.06, 08:18
    Mrall Mt rozszyfrowałem jako Ew. wg. Św. Mateusza.
    Proponuje Ci sięgnąć do bilioteki angielskojęzycznej tej ewangelii. Te same
    wersety brzmią inaczej.
    Odpowiem Ci tak:
    W pierwszym fragmencie na który się powołujesz Jezus powiedział "Jestem Nim"
    Nim w języku aramejskim oznacza słowo, które jednocześnie ma 23 inne znaczenia.
    Inne znaczenia (wybrane przeze mnie) tego słowa: "jak każdy", "świetlisty syn",
    "świetlista córka"

    Tym samym jak już piszesz to pisz: "Wg tego przekazu". Bedzie to bliższe prawdy

    Ps.
    Nie ufaj we wszystko co czytasz.

    Ps.2
    Piszesz: " Jasne. Przy zalozeniu, ze te ewangelie sa niesfalszowane..." To samo
    odnosi się do tego co cytujesz. Tak naprawdę trudno Ci być obiektywnym? Wydaje
    Ci się że jeśli wydano coś w milionie egzemplarzy to jest to prawda?
    Prawda jak zwykle leży pośrodku, a mówi ona że należy z wielką rezerwą odnosić
    sie do wszelkiego pisma.

    Agnitum
  • mrall 03.04.06, 10:52
    > Proponuje Ci sięgnąć do bilioteki angielskojęzycznej tej ewangelii. Te same
    > wersety brzmią inaczej.

    Hmmm, a czemu akurat do angielskiej? Tam jest lepsze tlumaczenie, czy moze
    zupelnie inne albo z oryginalu?
    LK, 22:70
    Then said they all, Art thou then the Son of God? And he said unto them, Ye say
    that I am.
    (KJV)

    And they all said, "Are you the Son of God, then? And he said to them, "You say
    that I am"
    (Holy Bible - Revised Standard Version)

    And they all said, `Thou, then, art the Son of God?' and he said unto them, `Ye
    say [it], because I am;'
    (Young's Literal Translation)

    They all shouted, "Then you claim you are the Son of God?"
    And he replied, "You are right in saying that I am."
    (NIV)

    And they all said, You are the Son of God, then? And He said to them, It is
    just as you say; I AM.
    (Ampliefied Bible)

    Wiec ktory z tych przykladowych przekladow angielskich jest prawdziwy i
    dlaczego?

    Dodam tez, iz logika nakazuje stwierdzic, ze Jezus musial siebie nazywac Synem
    Bozym, bo inaczej skad ludzie wiedzieliby o tym oraz Jezus oponowalby w wielu
    przypadkach, gdy tak bywal nazywany. Wyrazenia "You say that I am" jest
    oczywista zgoda, przyzwoleniem na nazywanie siebie Synem Bozym. Jesli inaczej
    to pojmujesz, to poslucham, ale bez dowodow nikogo, kto troche lyknal tematu,
    nie przekonasz.

    Ostroznie z aramejskim, bo smiesznie zaczyna sie robic; chyba, ze przedstawisz
    aramejski oryginal...i zobaczymy co tam napisano. smile

    Jesli idzie o rady, to powiele, bo ladnie pasuje w kazda strone:
    Nie ufaj we wszystko co czytasz.
    To samo odnosi się do tego co cytujesz. Tak naprawdę trudno Ci być obiektywnym?

    No i czekam na dowody na te 90%. Domysly i haselka mnie nie interesuja.

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.04.06, 11:10
    Mrall żyjesz swoim światem smile nie potrzebuje przedstawiać dowodów na to aby Cie
    do czegokolwiek przekonywać. Każdy ma swoją iluzje.
    Tak jak napisałem "Nie ufaj we wszystko co czytasz" bierzesz głównie do innych.
    Oczywiście to co ja czytam to bzdury a mrall czyta to co właściwe wink
    Piszesz: "No i czekam na dowody na te 90%. Domysly i haselka mnie nie interesuja."
    Również żadnego nie przedstawiłeś smile I nie przedstawisz bo takich nie ma.

    Agnitum
  • mrall 03.04.06, 11:58
    > Mrall żyjesz swoim światem smile nie potrzebuje przedstawiać dowodów na to aby
    > Cie do czegokolwiek przekonywać. Każdy ma swoją iluzje.

    Niechybnie masz racje, ale mam uwagi:
    - swiat, w ktorym nie przedstawia sie dowodow na swoje tezy jest chory, bo
    prowadzi do bezzasadnej wiary w cokolwiek; wiara jednak wymaga podkladu, bazy -
    dokladnie to samo jest z iluzja
    - gdy mozna pokazac dowod, to nalezy go przedstawiac, jesli jednak nie ma sie
    dowodow, to nie powinno sie uzywac tez; szczegolnie, gdy w sprawie sa silne
    dowody innych, ktorzy zycie poswiecili badaniu sprawy
    - w niektorych tematach nasze iluzje sie zazebiaja, wiec korzystnie jest
    wymienic sie pogladami, przedyskutowac te obszary; korzysc moze byc dla
    dyskutantow i obserwatorow
    - dyskusja polega na wymianie pogladow i argumentowaniu, ale o tym juz sobie
    powiedzielismy w innym miejscu - mozliwe, ze zapomniales.

    > Tak jak napisałem "Nie ufaj we wszystko co czytasz" bierzesz głównie do
    > innych.

    Nieprawda. Polecam tylko uwadze zalecajacemu tego typu zalecenia.

    > Oczywiście to co ja czytam to bzdury a mrall czyta to co właściwe wink

    Kolejna nieprawda. Czemuz, ach czemuz siegasz do tak oczywistych nieprawd...

    > Piszesz: "No i czekam na dowody na te 90%. Domysly i haselka mnie nie
    > interesuja."
    > Również żadnego nie przedstawiłeś smile I nie przedstawisz bo takich nie ma.

    Nie moja to teza, ze 90% wiedzy na temat Jezusa jest sfalszowane, wiec nie ja
    to mam wykazywac. Proste? Jednak skoro teraz twierdzisz, ze takich dowodow nie
    ma, to w jakim celu stawiales swoje tezy?

    Zaznaczajac temat tej wymiany opinii, przypomne pytania:
    A dowody? Dowody dawaj. Kto i co sfalszowal?
    Sfalszowali, ze o sobie mowil: Syn Bozy lub Czlowieczy? A moze to, ze nakazywal
    modlic sie do Ojca i sam sie do Niego modlil?
    Hmmm, a czemu akurat do angielskiej? Tam jest lepsze tlumaczenie, czy moze
    zupelnie inne albo z oryginalu?
    Wiec ktory z tych przykladowych przekladow angielskich jest prawdziwy i
    dlaczego?

    (Ashra - @shra Vol.2 2002\04 Oasis)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • kropekuk1 05.04.06, 09:05
    Zupełnie ale to zupełnie wywody Mralla mnie nie przekonały. Jest to klepanie
    tego samego co słyszę i czytam od lat bez przedstawienia dowodów.
  • mrall 05.04.06, 11:20
    > Zupełnie ale to zupełnie wywody Mralla mnie nie przekonały. Jest to klepanie
    > tego samego co słyszę i czytam od lat bez przedstawienia dowodów.

    Ktore wywody i do czego mialy Cie przekonac?
    Moze poklep cos od siebie, ale z przedstawieniem dowodow, co?
    Albo moze poodpowiadaj na postawione dosc konkretne pytania.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 05.04.06, 13:07
    Mrall nie mnie tu uprawiać całe plagiaty suspicious Ale artykułów na ten temat oraz
    książek jest multum, że wspomne chociażby jedną z ostatnich "Ręce precz od tej
    książki".

    Ale należysz raczej do osób, które już mają "wyrobiony" światopogląd, których
    nic nie przekona smile Zawsze możesz wówczas napisać że ktoś sfałszował dowody suspicious

    Pozdrawiam,
    Agnitum
  • mrall 05.04.06, 13:32
    > Ale artykułów na ten temat oraz książek jest multum, że wspomne chociażby
    > jedną z ostatnich "Ręce precz od tej książki".

    I tam napisano, ze owe 90% jest sfalszowane? I Tys uwierzyl?
    Mi radzisz, zeby nie wierzyc temu, co sie pisze, a tu polecasz, zebym wierzyl?
    Czy to juz przesada?wink)))
    Oto zacheta do kupienia tej ksiazki:
    Zastanawiacie się, dlaczego nie powinniście brać tej książki do rąk. Czy to
    jedynie przemyślany chwyt reklamowy? Otóż nie! Z powodu prezentowanych treści
    zakazane zostały już dwie książki autorstwa Jana van Helsinga, którego
    niemieckie mass media zaliczyły do grupy "autorów niebezpiecznych", przed
    którymi należy społeczeństwo chronić.
    Mnie to juz powalilo i... se kupie.wink))))

    > Ale należysz raczej do osób, które już mają "wyrobiony" światopogląd, których
    > nic nie przekona smile Zawsze możesz wówczas napisać że ktoś sfałszował dowody

    Rozumiem. Wiesz, co ja zrobie, wiec na wszelki wypadek nie powiesz, bo mnie i
    tak nic nie przekona. Ba! Podejrzewasz, ze napisze o sfalszowaniu dowodow jak
    je podasz. Nie rozumiem. To jakas dziecieca igraszka, czy jak?
    Mysle, ze masz na moj temat 'wyrobiony' poglad.

    Szkoda, ze tracisz tyle czasu na opowiadaniu o swoim wyobrazeniu zamiast w
    skrocie strescic dowody, o ktore prosze. Czy to zadanie przerasta Cie?

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 05.04.06, 21:48
    To jak Cie to powaliło smile to kupuj polecane przez media książki, na pewno Twój
    światopogląd będzie przepięknie ukształtowany. Polecam. Chyba że Ci chodzi o to,
    że książka faktycznie w ten sposób chce przyciągnąć czytelników. Zresztą
    podejrzewam że jej nawet nie przeczytałeś suspicious Ale to normalnie w społeczeństwie
    polskim, wiele osób komentuje to co przeczyta na okładce suspicious

    Mrall nie zależy mi na tym abyś poznał dowody smile jakie ja posiadam czy inni
    ludzie. Jesteś w stanie sobie to zrozumieć? czy znowu będziesz to jątrzył?
    smile
    Tytułów na rynku europejskim jest naprawdę mnóstwo smile Jeśli takiś zainteresowany
    to swoją odpowiedź dostaniesz. A na razie zejdź z wątku (to nie wątek na ten
    temat). Załóż se własny suspicious

    Agnitum

    Ps.
    "Są ludzie, którym nic nie można wytłumaczyć. Zawsze zastanawiam się czy to że
    powołują się na to aby przedstawić dowody nie oznacza, że ich umysł nie dorósł
    na pewnym etapie życia i trudno im cokolwiek dostrzec, nawet tak oczywistego"
    (Edison)
  • mrall 06.04.06, 10:03
    Czy Ty potrafisz zrozumiec, co sie do Ciebie pisze? Mam powazne watpliwosci.
    Powielilem zachete do kupienia ksiazki, ktoras sam polecal i napisalem, ze se
    kupie. Dzis wiem, ze se nie kupie.

    Nie rozumiem tez z jakiego powodu zwekslowales dyskusje na poboczne tematy.
    Taka maniera? Rozmyc sprawe, ale przy okazji pouczac, pouczac i przykleic latke
    oceny.
    Przeciez rozmawialismy o modlitwie i jako przyklad pojawil sie Jezus. Nie
    odniosles sie do tego, co zaleca Jezus, a zaleca co innego niz podales.
    Zasugerowales jednak, ze 90% wiedzy o Jezusie jest sfalszowane, tym niemniej
    nie potrafisz podac ktore to informacje sa. W powyzszym kontekscie byloby to
    wielce interesujace.
    Przycisniety, w kocu twierdzisz, ze nie zalezy Ci na podawaniu dowodow.
    To po kiego grzyba cokolwiek twierdzisz...?
    Aha, to jest wyklad i maluczcy maja sluchac, a nie dziwowac sie.
    Tylko, ze jak kto twierdzi ewidentne bzdury, to musi liczyc sie z odzewem -
    czasem taki sie pojawi. Dla mnie to nie nowina, bo kazdy temat, na jaki sie
    wypowiadam, staram sie poznac troche glebiej niz z jednej ksiazki, czy jednego
    nurtu.
    Wiem, ze wygodniej odeslac do ksiazek, artykulow, ale ja nie chce rozmawiac z
    ksiazkami. Rozmawiam tu z Toba i skoro podjales rozmowe, to licze, ze cos
    sesnownego z tego wyniknie, a tu tylko epitety, pouczenia, rady, rejterada,
    uniki, tezy 'z ksiezyca'.

    No, milo jest.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 06.04.06, 11:16
    Przeczytaj to co napisałem ze zrozumieniem. Napisałem wyraźnie: "Chyba że Ci
    chodzi o to, że książka faktycznie w ten sposób chce przyciągnąć czytelników"
    Rozumieta powyższe zdanie? smile Czy też zdanie nie jest napisane po polsku?

    Mrall to Ty się przyczepiłeś w dyskusji o dowody a nie ja. Trudno Ci zrozumieć,
    żę ktoś nie ma ochoty Cie do czegoś przekonywać skoro dawno już masz wyrobione
    na każdy temat zdanie? smile Chyba nietrudno. A to że masz wyrobione, to nie tylko
    moja opinia. I dobrze. Należy mieć wyrobione zdanie, ale nie należy udawać że
    cokolwiek ktoś czy coś będzie tu zmieniał u Ciebie skoro to nie jest możliwe.

    Piszesz: "Wiem, ze wygodniej odeslac do ksiazek, artykulow, ale ja nie chce
    rozmawiac z ksiazkami"
    Śmieszny jesteś smile Jak Mrall cytuje książki to myślisz że dyskutant nie ma
    wrażenia że nie dyskytuje z książkami? Jakież to ma znaczenie czy przedstawi się
    tu wycięte fragmenty z książek czy też po prostu odeśle się do literatury?
    Co będziesz oceniał?
    Ilość źródeł jako dowód tego co piszę kontra ilość źródeł które Mrall przeczytał
    jako dowód tego co pisze? Przeliczysz i weźmiesz strone tego co jest w większej
    ilosci lub "bardziej przekonywujące"?
    Człowieku obudź się. Skoro ja teoretyzuje to i Ty teoretyzujesz - innej prawdy
    nie ma. To co piszę polecam innym i widząc odzew (prowadze wiele rzeczy i
    projektów w życiu realnym) widze że to pomaga. Skoro to działa tzn że nie jest
    to dalekie od praw wszechświata. I to mi wystarczy - jeśli chcesz prowadzić
    dyskusje akademicką to Twoja sprawa.

    Pozdrawiam Cie i Twoje tezy "nie z księżyca". wink
    Agnitum
  • mrall 14.04.06, 23:46
    Na temat, Agnitum, na temat cos napisz.

    Na temat Jezusa, Biblii i tamtych czasow sporo sie naczytalem. Nie twierdze, ze
    wszystko, ale nigdzie nie spotkalem sie z opinia o 90% zafalszowan. Znajac
    historie powstawania Biblii, jej wielorakosc, roznorodnosc taka opinie mozna
    wrzucic do kosza, bo jest to robione pod publiczke, taka tam sensacyjka.
    W dalszym ciagu uwazam, ze cos twierdzac nalezy podawac dowody. Tu sie roznimy
    znaczaco i pewnie juz tak zostanie.
    Wiem tez, ze i bajki ludziom pomagaja, ale nie zmienia to faktu, ze bajkami
    pozostaja.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 05.04.06, 10:46
    But there is a strange story that Christians go on hiding from the world. They
    say that Jesus was crucified and after three days there was resurrection, but
    they don't say what happened after resurrection, where Jesus disappeared,
    whether he died after resurrection or not. If he has not died then he must be
    around somewhere. But the reality is, after Jesus was taken down from the
    cross -- and he was taken down from the cross only after six hours. The Jewish
    cross does not kill anybody in six hours; it takes forty-eight hours for any
    healthy man to die on a Jewish cross. And Jesus was a young man, thirty-three
    years old; six hours could not kill him, there is no possibility.
    It was a certain arrangement between the disciples of Jesus and Pontius Pilate,
    the Roman governor of Judea where the Jews insisted that Jesus should be
    crucified. Pontius Pilate was not willing, because the man was innocent. But
    politicians are politicians. They cannot annoy the masses; they depend on the
    masses. Unwillingly, he gave the orders for Jesus' crucifixion but he made
    arrangements that the crucifixion should be on Friday and should be delayed for
    as long as possible. So in the afternoon Jesus was crucified.
    Jews stop all work by the evening as the sun sets on Friday for their sabbath.
    Saturday they don't work at all. Because of this tradition Pontius Pilate and
    Jesus' disciples took advantage of the situation. Jesus had to be brought down
    from the cross because it was against the Jewish idea of sabbath; he would have
    to be crucified again after the sabbath was over.
    He was kept in a cave which was guarded by a Roman soldier, not by a Jew, and
    in the night he was taken out from the cave. He was not dead... and the most
    surprising thing is that he escaped from Judea and he died in India. His grave
    is in Kashmir in a small village, Pahalgam. I have been to his grave. It is the
    only grave in India on which there is an inscription in Hebrew. The inscription
    says, "Joshua, the prophet of the Jews lies here in eternal sleep." Joshua is
    Jesus' real name, his Hebrew name. Jesus is his Greek name.
    He lived a long life in India, one hundred and twelve years. And pahalgam in
    Kashmiri means "the village of the shepherd." Jesus used to call himself the
    shepherd, and he had gone there with his disciples -- because of him, the
    village became known as Pahalgam.
  • mrall 05.04.06, 11:32
    Ten wywod Osho ma dla mnie taka sama wartosc jak to, co pisal Kersten, Hassnain
    czy Ewangelisci. Istnienie tego grobu mozna wytlumaczyc na rozne sposoby - nie
    tylko osobistym pobytem tego Jezusa.

    Zauwaz takze, ze ten watek nie dotyczy historii Jezusa, ale Jego stosunku do
    Boga, modlitwy.
    Oczywiscie, o roznych teoriach dotyczacych Jego zycia mozemy porozmawiac, ale
    moze w oddzielnym watku byloby lepiej.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 05.04.06, 12:48
    A wiec mam sie odstosunkowac od tego tematu,poniewaz to co napisalam zadnego
    stosunku nie ma wedlugo ciebie?smile

    A ja uwarzam ze to co napisalam jest jeszcze jednym dowodem na to ,ze nie
    wszystko co czytamy musi sie laczyc z prawda,lub chocby z pewnym
    prawdopodobienstwem.

    urywki z bibli moga byc takie jak kto sobie zyczy.
    Tlumaczone tak jak komu wygodnie.
    Interpretacji jest tak wiele,ze ja osobiscie jestem za tym zeby kazdy z nas
    szukal Jezusa w sobie nie pozanami.
  • mrall 05.04.06, 13:13
    > A wiec mam sie odstosunkowac od tego tematu,poniewaz to co napisalam zadnego
    > stosunku nie ma wedlugo ciebie?smile

    Doczytaj do konca, com pisal.
    Na wszelki wypadek powtorze:
    Oczywiscie, o roznych teoriach dotyczacych Jego zycia mozemy porozmawiac, ale
    moze w oddzielnym watku byloby lepiej.
    Jesli to odczytujesz jako odstosunkowanie sie, to nie moja wina..wink

    > A ja uwazam ze to co napisalam jest jeszcze jednym dowodem na to ,ze nie
    > wszystko co czytamy musi sie laczyc z prawda,lub chocby z pewnym
    > prawdopodobienstwem.

    A dlaczego to, co napisalas musi/ma/moze laczyc sie z prawda?

    > urywki z bibli moga byc takie jak kto sobie zyczy.

    Nie moga. Juz nie moga.

    > Tlumaczone tak jak komu wygodnie.

    Tez nie. Sa tlumaczone wedle wiedzy, jaka dzis posiadamy.
    Choc po czesci masz racje. Tworzy sie tluamcznia pod doktryne, ale sa to
    szczegoly, ktore w tej dyspucie nie maja znaczenia.

    > Interpretacji jest tak wiele,ze ja osobiscie jestem za tym zeby kazdy z nas
    > szukal Jezusa w sobie nie pozanami.

    Jezusa-Boga, czy Jezusa-Syna Bozego?
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 05.04.06, 14:08
    Osho naprowadza,zrozumiec staram sie sama.
    Osho nie dal nigdy jasnej jednorodnej odpowiedzi,
    wprowadzal cie w zakamarki swoich wlasnych zaprzeczen.
    I to jest piekne.Bo on nigdy nie chcial byc twoim mistrzem
    On jedynie chcial zeby kazdy z nas zostal swoim wlasnym mistrzem

    Dla tych co tego nie zrozumieja i beda pedzic za kazdym slowem jak owce
    ZOstana w stadzie tych co zaprzeczaja,lub sie zgadzaja
    ALe nie oto chodzi.chodzi o bycie w srodku,Znalezienie wlasnego srodka.
    I wlasnie osho w tym sie sprawdzil najbardziej.

    To byla jedna z najpiekniejszych pomocy dla ludzkosci.

    Stad ta katrowersja,zaprzeczajaca -zgadzajaca.

    On nigdy nie powiedzial ci swojej prawdy,Pelnej prawdy.Nie chcial zebys byl
    poprostu owca.Bo nigdy nie zrozumiesz tak naprawde dopuki nie poczujesz sam.
    Prawda nie jest slowem,dlatego nie mozna jej wypowiedziec,prawda jest uczuciem
    ktore tylko i wylacznie mozna czuc.

    Ludzie sie zabijaja,a deszcz spokojnie pada,nastaje dzien -pieknie niebieskie
    niebo z bialymu chmurkami,i slonce oswietlajace gnijace trupy ludzkie.Szumiace
    wierzby-i potok ludzkiej krwi.
    Tu masz prawde.Bez oceny,swiat swoje a ludzie swoje.

    Jezus nie byl dla mnie BOgiem-Ani synem BOzym.Jezus dla mnie byl czlowiekiem-
    oswieconym czlowiekiem.
    Mowac szukajcie Jezusa w sobie-mowilam o swietle jakie w sobie nosil.
    A ze ludzie nie potrafia rozroznic swiatla-od osoby.To niech szukaja calosci.
    Moze im sie uda puzniej rozroznic.I tu masz cala religie.ALe niestety ludzie
    nie potrafia myslec samodzielnie.Bo im sie niechce,i nie maja czasu.
  • mrall 05.04.06, 14:35
    > On jedynie chcial zeby kazdy z nas zostal swoim wlasnym mistrzem

    Moze nie byl pewien swoich tez...wink))))

    > ALe nie oto chodzi. Chodzi o bycie w srodku, znalezienie wlasnego srodka.
    > I wlasnie Osho w tym sie sprawdzil najbardziej.

    A Budda mowil co innego? Tez sie sprawdzil w tym, co mowil. Nie wiem tylko, czy
    najbardziej..wink

    > To byla jedna z najpiekniejszych pomocy dla ludzkosci.

    :0)))

    > Stad ta kontrowersja, zaprzeczajaca -zgadzajaca.

    Kontrowersja? Po prostu taki styl.

    > On nigdy nie powiedzial ci swojej prawdy, pelnej prawdy.

    Moze jej nie mial, albo bal sie, albo co innego...

    > Nie chcial zebys byl poprostu owca. Bo nigdy nie zrozumiesz tak naprawde
    > dopoki nie poczujesz sam.

    Jasne. Tylko, ze do tego potrzebujesz przyjac punkt widzenia np. Osho..wink
    Skoro mowil 'zaprzeczajaco -zgadzajaco', to watpie, zebys wiedziala, czego on
    chcial..wink

    > Prawda nie jest slowem, dlatego nie mozna jej wypowiedziec, prawda jest
    > czuciem ktore tylko i wylacznie mozna czuc.

    Hmmm, jak odczuwasz 2x2=4?
    Prawda sklada sie z nieprzeliczonej ilosci prawd czastkowych. Jedne sa
    wypowiadane, inne opisywane, spekulowane, a te na koncu sa odczuwane albo
    odwrotnie.

    > Ludzie sie zabijaja, a deszcz spokojnie pada, nastaje dzien - pieknie
    > niebieskie niebo z bialymu chmurkami i slonce oswietlajace gnijace trupy
    > ludzkie. Szumiace wierzby i potok ludzkiej krwi.
    > Tu masz prawde. Bez oceny, swiat swoje a ludzie swoje.

    Sympatyczne skojarzenia - zauwaz, ze pelne ocen.wink))))
    To potok ludzkiej krwi nie zalicza sie do swiata? Dziwne... Do czego wiec sie
    zalicza?

    > Jezus nie byl dla mnie Bogiem, ani synem Bozym. Jezus dla mnie byl
    > czlowiekiem - oswieconym czlowiekiem.

    Niektorzy uwazaja, ze byl pomylencem, rewolucjonista, ale wedlug Pisma uwazal
    sie za Mesjasza - zydowskiego Mesjasza. Nic a nic z oswiecenia.

    > Mowiac: szukajcie Jezusa w sobie - mowilam o swietle jakie w sobie nosil.

    Rozumiem, ze tak to sobie wyobrazasz, bo boje sie zapytac skad informacje o
    swietle...

    > A ze ludzie nie potrafia rozroznic swiatla od osoby.

    Tobie sie to udalo... to mile, zeby nie powiedzec: rewelacyjne.

    > Moze im sie uda pozniej rozroznic. I tu masz cala religie.

    Etammmm, jakas nowa definicja religii. Protestuje!

    > ALe niestety ludzie nie potrafia myslec samodzielnie. Bo im sie niechce i nie
    > maja czasu.

    Ja to widze inaczej. Ludzie mysla samodzielnie na ile im sie wydaje, ze mysla.
    Dokladnie jest tak z kazdym - z Toba i mna na czele. Zwyczajnie, albo tego nie
    zauwazasz, albo ignorujesz stad taki zarzut, czy ocena...
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 05.04.06, 17:24
    Ewo, podoba mi się Twoje podejście do tzw. życia smile
    Pozdrawiam serdecznie smile
    LiLith
  • eevvaa 05.04.06, 17:46

    Dziękuję Lilithsmile. Pewien okres w życiu zmusił mnie do takiego spojrzenia, żeby
    prztrwać, albo się poddać. Bardzo lubię Ciebie czytać,( zresztą jak wiele innych
    tutaj osób )- bardzo dużo uczę się od Was. Na razie mniej piszę, bo mam etap
    słuchania w życiu. Na pewno też wiele osób ma większą wiedzę ode mnie - moja
    raczej jest życiowa i intuicyjna.

    Serdecznie pozdrawiam smile


    ewa
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25670"> Życie jest piękne -
    tylko trzeba to jeszcze zauważyć.</
  • lilith_6 05.04.06, 18:23
    Mowa jest srebrem, a milczenie złotem wink
    Ja też hołduję tej zasadzie. Uważam, że umiejętność słuchania jest bardzo
    ważna, kto wie, czy nie ważniejsza od krasomówstwa smile
    Pozdrawiam,
    LiLith
  • lilith_6 05.04.06, 20:53
    A co do wiedzy życiowej, intuicyjnej... Moja też taka jest smile
    Nie lubię przeintelektualizowanych teorii, które nie zawsze sprawdzają się w
    praktyce smile

  • motyvvacja 06.04.06, 07:35
    Mrallku-zlotko robisz wycinki z katekstu.Wiesz ze to nieladnie?.Be be.Tak
    wlasnie zmieniali Biblie.Interpretowali zle Koran.Wlasnie w taki sposob.
    Nie jestem w stanie przekazac ci w szystkiego w kilku zdaniach.Wiec dlatego
    cale moje przeslanie zwiazane jest z potokiem slow.Jesli zaczniesz je wyrywac z
    katekstu zmienisz obraz smile Brzydko,oj brzydko

  • mrall 06.04.06, 10:49
    Skoro w tej wypowiedzi jest tyle tematow, to - wydaje mi sie, ze latwiej
    odnosic sie bezposrednio do poszczegolnych tematow. Kontekst jest zawsze
    widoczny w calym poscie, do ktorego sie odnosze. Tak jest przyjete w necie.
    Z drugiej strony tez licze na minimalna lotnosc umyslu interlokutora.

    Ja bym sie nie odwazyl stawiania takich tez o Biblii, czy Koranie, bo to -
    wedlug mnie - swiadczy o nieznajomosci tematu. Ale co tam, kazdy moze - lepiej,
    czy gorzej, ale moze.

    Piszac na grupe dyskusyjna nalezy brac pod uwage i to, ze moze znalezc sie
    ktos, kto jest dociekliwy, albo ma inne zrodla informacji i moze chciec
    przedyskutowac zagadnienie. Podkreslam: przedyskutowac. Prosze zauwazyc, ze
    tylko dzieki takiemu podejsciu, dzis powstaja nowe pomysly, swiat idzie do
    przodu - choc to banal, to prawdziwy. Dzieki scieraniu sie pogladow rozwija sie
    wiedza, ale tez umiejetnosc prezentowania, argumentowania wlasnych opinii oraz
    ich gruntowanie. Czlowiek sie rozwija...
    To wszystko jest mozliwe tylko w relacjach, aktywnych relacjach z ludzmi. Nie
    da sie tego zrobic przez prace ze swoim wnetrzem, ze soba, zamykajac sie na
    otoczenie, koncentrujac sie na milowaniu siebie.
    Przez lata prowadzilem zajecia w grupie ludzi zainteresowanych roznymi
    aspektami rozwoju. Od lat siedze w necie na roznych grupach dyskusyjnych.
    Spokojnie moge stwierdzic, ze ludzie nie potrafia dyskutowac, ze boja sie
    dyskutowac. W szkole tego nie ucza, niestety.

    Oczywiscie, mozna zajmowac sie duchem i tylko nim, ale - wedlug mnie - nalezy
    zajmowac sie tez cialem i umyslem. Cwiczyc nalezy cialo, umysl i ducha szukajac
    rownowagi, harmonii miedzy nimi, a kazdy z tych elementow jest wazny i
    rownowazny.

    Brzydkim jest pouczanie i dyskusja o dyskusji, gdy oczekuje sie dyskusji na
    temat. O moim oczekiwaniu wobec dyskusji, dyskutantow juz pisalem, wiec nie ma
    potrzeby powtarzac, boc mam z rozumnymi istotami do czynienia.
    Umiejetnosc przekazywania swojego zdania w formie skondensowanej, jak widac,
    jest nie do przecenienia. Moze warto nad tym pracowac...

    Moze pora stanac ponad swoim widzeniem brzydkosci i skupic sie na temacie...
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • dzienxa 06.04.06, 11:30
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • anula52 31.03.06, 12:46
    dziękuję za odpowiedź.A jak sformułować afirmację? Przecież nie będę
    powtarzać " chcę mieć własne mieszkanie" albo "będę je miała" itp smile
  • beacieczko 31.03.06, 14:42
    Nie mam niestety takiej pewności, że komuś bezgranicznie ufam i że ten ktoś
    mnie nie zawiedzie i jeszcze spełni moje pragnienia. Brakuje mi ufności i
    wiary. Staram się nie prosić w modlitwie, tylko stwierdzać, że coś mam, że
    jestem na to otwarta, gotowa, że przyjmuję.. Ale skoro ciągle czuję problem ,
    czyli się nie rozwiązuje, to mam potrzebę te stwierdzenia powtarzać. Czytałam
    w „Tajemnych mocach umysłu”, że modlitwy o oczyszczenie intencji powinny być
    powtarzane, bo to jest proces, a nie jednorazowa sprawa. A może dla mnie za
    wcześnie na modlitwy, bo ta pioruńska podświadomość pewnie filtruje i podaje
    dalej nie tak jak trzeba.
  • mrall 02.04.06, 17:04
    > a jak stosować wizualizację? czy mam sobie wyobrażać własne, upragnione M2?

    Wyobrazac sobie mieszkanko z tymi szczegolami, ktore sa najwazniejsze.

    > Jak sformułować afiramację związaną z pragnieniem wyprowadzki od teścia i
    > posiadania własnego mieszkania ?

    W ogole nie afirmowac. Myslenie o wlasnym mieszkaniu wynika z pragnienia
    wyprowadzki.
    Moze warto przeanalizowac swoj stosunek do tescia...
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • i33 03.04.06, 08:24
    a ja myślałam że to tylko z teściową jest wieczny problem...
    a może rzeczony teść jest tak smutny bo bez--owej teściowej i afirmuje by nie
    być samemu--no i realizacja pragnień poprzez afirmacje rozciąga się na dwa
    przeciwstawne bieguny....notabene można podusić urząd miejski o pomoc
    uzasadniając niemożnością bycia razem...powodzenia...
  • anula52 03.04.06, 12:25
    dzięki za radysmile
  • beacieczko 10.04.06, 13:59
    mam przed sobą dekret afirmacyjny, który tak odzwierciedla mój problem, że mogę
    przy nim płakać. Prawie każde zdanie zaczyna się od tego,że DOCENIAM, że coś
    mam, a mnie właśnie boli życie,że tego nie mam. Ten tekst spełniłby moje
    marzenia, gdyby był dla mnie prawdziwy, ale zasmuca mnie bo obnaża największe
    moje bolączki, bo odkrywa moje rany. Brać się za niego czy nie powinnam?
  • agnitum 10.04.06, 21:28
    Zdecydowanie nie powinnaś.
    Nie możesz ryzykować że coś się w życiu Twoim zmieni, broń Boże że na lepsze.
    Lepiej nie dać sobie tej szansy.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • motyvvacja 10.04.06, 22:41
    Ja motyvvacja z calego serca wierze ze agnitum zacznie nam ladnie pisac na
    forum.!!Moze to nie afirmacja ale zyczeniesmile

    Hmm-ciekawe czy sie spelni?
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • i33 11.04.06, 08:15
    ....ta metoda mobilizacji osoby może nie podziałać, jestem zdania że, może
    nawet chwilowo zrobić w tył zwrot i zrażając się do
    pomagającego,"radzącego"zrazic ogólnie do osób tzw. rozwiniętych...
    --pytam?--więc ufam, mam wątpliwości-oczekuje wsparcia---"kopcia w dupkę"
    dałabym zdolnemu leniowi,do tego lubiącemu robić na przekór----CZY możemy mówić
    tak na forum--nie widzimy siebie,gestów,zachowania, nie opowiada nikt o swoim
    c.v.-więc czy wiadomo jaką metodę mobilizacji zastosować.......agnitum czy jest
    to mobilizacja, czy już sarkazm? z całym szacunkiem, bo czytam z ciekawością to
    co piszesz, ale czasem nie wydaje mi się by był to ten sam autor....
  • agnitum 11.04.06, 10:37
    Nie wiem czy to mobilizacja czy sarkazm. Być może całkiem możliwe że sarkazm.
    Masz racje.
    Temat tego a zwłaszcza oceniania kto jest wyżej rozwinięty zostawmy dla osób,
    które o ocenianiu wiedzą najlepiej wink (Mr. M. smile)
    Najważniejsze jest uświadomić m.in sobie, że nie ma osób niżej i wyżej
    rozwiniętych kto by tu na forum nie napisał. Dotyczy również i tego co ja piszę.
    Autorytety zostawmy politykom i ludziom marzącym o tym że ktoś inny pokieruje
    ich życiem.

    Agnitum

    Ps.
    Myśle że na beacieczko ta metoda mobilizacji podziała - w końcu na forum pisze
    nie od dziś.
    Ps.2
    Jeśli nie widzimy wzajemnie własnych gestów czy zachowań to jeszcze bardziej...
    moim zdaniem to co piszemy niejednoznacznego pobudza do myślenia, co jak
    najbardziej jest z pożytkiem dla czytającego?
  • i33 11.04.06, 13:03
    - na forum ja jestem gościem-bije się w piersi
    -nie o autorytet mi chodzi a o ciepło, jak ktoś ma takie wątpliwości...tego też
    trzeba
    -weż się w garść --nikt nie zrobi tego za ciebie--nie bądz do dupy--dla mnie to
    nie ojcowskie pouczenie- a poczucie pychy mówiącego--no bo ja już " nie jestem
    do dupy "
    -poziom rozwoju nie ma nic tu do tego, dla mnie olśnieniem bywa to co powie
    pijak na ulicy--prosto, zwiężle i życiowo
    -mój poziom jest dla mnie poniżej moich możliwości nad czym ubolewam,nie
    poziomuje się ja...ale uważam że skoro ty radzisz to czujesz się wypoziomowany--
    -a to zobowiązuje do poziomu wypowiedzi...
    --nie chce być złośliwa twoje zachowanie kogoś mi przypomina, owszem słowa
    zapamiętałam, ale nie pomogły mi one...
    poza tym może byśmy nie kłócili się, co ty na to
    --
  • agnitum 11.04.06, 13:17
    i33 przecież się nie kłócimy wink tylko wymieniamy poglądy.
    Napisałąś o "tzw. rozwiniętych" więc dlatego bliższe mi są poglądy że w
    ocenianiu tego kto jest rozwinięty możemy popełniać wiele pomyłek smile

    Piszesz: "ale uważam że skoro ty radzisz to czujesz się wypoziomowany"
    No Ty tak czujesz że ja tak czuje? smile
    Odpowiem Ci: Nie nie czuje tak.
    Jeśli ktoś pyta to odpowiadam (tak jak każdy ma do tego prawo). Jeśli ja czegos
    nie wiem to też się pytam. Ale czy z tej okazji że ktoś ma coś do powiedzenia
    lepiej się nie odzywać? bo można zawsze odczuć (przez drugą osobę) że ktoś się
    wywyższa? Nie czuje się nawet na początku drogi w swoim rozwoju. Jak poczuje że
    jestem na początku to dam znać smile

    Agnitum
    Nie wiem czy taka interpretacja jest najszczęśliwsza?
  • i33 11.04.06, 13:54
    no dobra..
    a ja myśle że jesteś na drodze...
    jestem na tym punkcie wrazliwa-jak się mówi---mój ojciec mówił mi własnie w ten
    sposób--i działało to na mnie fatalnie--i tak reaguje-płachta na byczyce to dla
    mnie..myśle że i nie tylko dla mnie..ludziom brakuje czułości--tego elementu
    miłości, który nie karci a powiększa to w czym jest dobry--jestem zwolenniczką
    takiego motywowania...
    masz prawo mówić kiedy chcesz i jak chcesz...a ja dalej ciebie słucham..
    może i mnie poniosło...przepraszam


  • lilith_6 11.04.06, 12:41
    Dziewczyny, przesadzacie... Ja nie wyczuwam sarkazmu w wypowiedzi Agnitum.
    W zamyśle autora (tak ja to czuję) miała być dowcipna. Tylko zampomniał dać po
    niej "oczko" - wtedy byłaby bardziej czytelna.
    Pozdarwiam smile
    LiLith
  • i33 11.04.06, 08:49
    -ja to widzę tak--póki chcę mieć a nie być --to zawsze będzie
    niepokój,żal,złość,niespełnienie...myśle że bez wielkiego afirmowania potrafisz
    znależć--że naprawdę masz...i to dużo, dojdziesz do tego sama, siedzisz tu na
    forum jakiś czas..nie odciągam od afirmowania, ale to nie jedyna dobra metoda,
    mnie bardziej odpowiadało pisanie na kartce--rozmowa ze sobą, podzielona na
    dwie, z jednej bóle żale pytaniaitd, z drugiej- odpowiedzi...i negowanie--tak
    długo aż powyrzucałam na tyle negatywnych myśli, obrazów,mniemań--by móc
    wtłaczać pozytywne--moje własne--one same przyszły--bo miłość w nas wie czego
    chcemy kim jesteśmy---i na tyle na ile wyrzucisz z siebie żalu złości, strachu
    i na ile wypolerujesz siebie na tyle też pewnośc i spokój potrzebny do dalszej
    pracy ---będzie coraz większy.....b. ważne jest wybaczenie krzywd sobie i innym-
    -z wiarą --motywacja nie mieć, szukaj siebie w jestem-kim naprawdę -dzieckiem
    miłości,wszystko inne co o sobie słyszysz to.... kłamstwo,,pył,,łachy, które
    chcesz zrzucić, pod nimi kryje się niepowtarzalna istota---to Ty naprawdę..

    są takie dni kiedy łzy przynoszą ulgę...
    jeżeli zmiany następują w głowie i nie dotrą w głąb ciała, umysł może je łatwo
    anulować, bo pozostają one jedynie na powierzchni, twoje ciało jest tam gdzie
    twoje korzenie, umysł to gałęzie, ty jak drzewo, korzeni nikt nie widzi, nie
    martw się, poświęcaj coraz więcej czasu iuwagi uczuciu i zjawisku, które
    zachodzi w ciele, jak dojdzie do korzeni-będzie trwać...odkryć własne korzenie
    to prawdziwe wyzwanie....Osho
  • beacieczko 11.04.06, 13:30
    Trochę mnie zasmuciła odp. od agnitum, bo rzeczywiście potrzebowałam wsparcia.
    Jakoś tak utkwiło mi jak napisał, że afirmacje nie powinny wywoływać żadnej
    reakcji "absolutnie żadnej", a te moje żale.. Mój problem polega na silnym
    poczuciu braku czegoś, na dodatek oczekuję tego od konkretnej osoby, z którą
    chcę dzielić życie. Jesteśmy dobrym, fajnym związkiem ale ja mam wieczne
    niedobory. Te braki to moje przekonania nad którymi pracuję ale jak widać bez
    efektów. Chociaż nie do końca, bo niektóre sprawy lepiej postrzegam. Samoocena
    nie daje się dźwignąć. Nie mam nikogo kto kto by mną pokierował, więc czasem
    czuję sie jak ślepy we mgle. A jeśli chodzi o sarkazm to nawet go rozumiem,
    wiele lat zajmuję się VATem i jak muszę udzielać zbyt banalnych informacji to
    też mnie irytuje. Pozdrawiam
  • i33 11.04.06, 14:23
    --nie podupadaj na duchu--my wszyscy mamy dylematy i sami jak widzisz oceny
    siebie nie wypracowane na tip- top....nie znaczy to że nie znajdziesz
    podpowiedzi tutaj czy gdzie indziej---bardzo chcesz więc na pewno sama w końcu
    dojdziesz---poznać siebie nie jest takie proste dla nikogo
    mamy różne metody wyrażania własnych zdań---rozmowa bez wizji jest
    wybrakowana... na pewno jednak każdy tu ma intencje--pomocy,
    wsparcia...jesteśmy tylko ludżmi,irytujemy się i...potem przychodzi refleksja...
    ---nie stawaj na drodze idż i wierz w siebie i swoją mądrość w końcu ją
    usłyszysz...pozdrowionka Iza
  • lilith_6 11.04.06, 15:57
    > Jakoś tak utkwiło mi jak napisał, że afirmacje nie powinny wywoływać żadnej
    > reakcji "absolutnie żadnej", a te moje żale..

    Pewnie chodziło Ci o te słowa Agnitum:

    "...Jak rozpoznać kiedy afirmacja działa? Albo kiedy zaczyna wchodzić coraz
    łatwiejdo Podświadomości?
    Kiedy nie mamy żadnej reakcji!!! podkreślam ŻADNEJ..."

    Żle zrozumiałaś słowa klegi. W tej wypowiedzi chodziło o to, jak rozpoznać
    skuteczność naszego afirmowania: Po tym, że nie ma żadnej reakcji poznajemy, że
    dana afirmacja jest już przez podświadomość zaakceptowana i nie ma dalszej
    potrzeby jej powtarzać (przynajmniej nie tak często jak do tej pory).

    Nie chodzi w niej natomiast o sytuacje, gdy jesteśmy dopiero na
    początku "przygody" z daną afirmacją. W takiej sytuacji, każda żywiołowa
    reakcja pokazuje nam, że praca z tą afirmacją jest potrzebna; Im większe są
    opory przed pracą z afirmacją, tym pilniejsza jest potrzeba jej powtarzania.
    Pozdrawiam serdecznie,
    LiLith
  • motyvvacja 11.04.06, 18:28
    Ale jaja dziewczyny-no przeciez on zartowalsmile
    Z waszych uczuc wynika ze beacieczko ma dola, a i33 jest zbyt wrazliwasmile
    a ja biore wszystko za zart.Extra co.Tyle interpretacji co ludzismile


    Pozdrowionka dla agnitum -...sciskam twoje cialo ...astralne hihi
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • motyvvacja 11.04.06, 18:51
    A jeszcze wam cos dopisze-z psychologicznego punktu widzenia,bardzo zle
    jest ''domyslac'' sie uczuc innych ludzi.
    Z tego rodzi sie social anxety-czyli jesli jestesmy pesymistami,myslimy ze
    wszyscy nas oceniaja zle.ZLe sie czujemy w tlumie,wstydzimy sie.No ale to juz
    zaawansowana patologia.
    Odbieramy ludzi tak jak sami jestesmy nastawieni.To jest ta projekcja uczuc.
    Jednak najlepiej jest sie poprostu zapytac-unikamy niespodzianek,i stajemy sie
    bardziej asertywni nawet gdy spotykamy sie z sarkazmem.
    Nikt niczego nie musi sie domyslac-lub trwac w glupiej sytuacji(jesli tak sie
    czuje).Pytac sie i juz-,,nie ma sie czego wstydzic ze naprzyklad sie czegos nie
    zrozumialo(to takie popularne w polsce).Nie jestes zobowiazana zrozumiec-a
    pytajac sie stawiasz innych w glupiej sytuacji bo zmuszeni sa ci odpowiedziec,a
    wtedy zareagujesz jak chceszsmile

    Its my life-jak spiewa bonjovi-Twoje zycie dzieje sie w srodku-a to co jest na
    zewnatrz nie ocenia.Poprostu jest.Ty tworzysz-ty czujesz,ty zyjesz,ty
    odbierasz,ty kochasz.Bog stworzyl najpierw swiat i przyrode.Na koncu czlowieka-
    a najsmieszniejsze jest to ze kazdy z nas inaczej odbiera to co bog stworzyl,i
    samych siebie nawzajem.Jestesmy samotnikami zyjacymi w grupie.Czasem o
    podobnych odczuciach jesli w jednej kulturze(sociologia sie klania)-i dlatego
    sie tak dobrze rozumiemy.Wychodzi to dopiero wtedy jak ktos zmienia kulture,co
    kraj to obyczaj-wtedy to dopiero dzieja sie jaja.
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • motyvvacja 11.04.06, 18:59
    Dlatego prawdziwym czlowiekiem jest ten ''oswiecony''Reszta to projektory -
    predatory smile z odrobina czulosci,empatii,milosci i innych emocjismile)
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • motyvvacja 11.04.06, 22:28

    I-deczko kochana.Ja uwarzam ze powinnas pisac,masz pzreciesz okazje sie
    przeczytac ,cos zmienic,cos zrozumiec,czegos sie nauczyc.Mnie wiele pokazalas w
    postach,wiele twoich pzremyslen mi sie strasznie podobalo.
    Jestes delikatna i w tym pieknasmileNie badz zla na swoja delikatnosc i wrazliwosc.
    Jak kwiatuszek ktory wydziela pzresliczna won.Jesli ktos wrazliwy pzrejdzie
    kolo ciebie, nie bedzie w stanie nie poczuc woni kwiatu.Musisz spokojnie
    czekacsmile

    Pozdr.
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • beacieczko 11.04.06, 18:40
    dziękuję lilith, faktycznie żle zrozumiałam, idę się masochizować..
  • i33 11.04.06, 20:55
    --poniosła mnie moja nadwrażliwość i "niepozamiatane" z mężczyznami...
    Ty pisz, ja się zamknę.....
  • agnitum 20.07.06, 08:37
    up smile
  • charlotta11 23.07.06, 17:25
    Jak zacząć pracę nad poprawieniem poczucia własnej wartości?U mnie fatalne
    zdanie o sobie samej ma chyba źrodlo w informacjach na mój temat przekazwyamych
    przez większość znanych mi osob od dzieciństwa :jesteś do niczego,ale z ciebie
    niezdara,zaraz coś zepsujesz wylejesz itd.,wiedzialam/wiedzialem ,że tego nie
    zrobisz dobrze, nie nadajesz się do tego itd. itp.Co z tym zrobić?
    --
    Nigdy nie wiadomo gdzie śmierć na nas czeka,oczekujmyż jej wszędzie.
  • agnitum 26.08.06, 19:56
    up smile dla potrzebujących...

    Agnitum
  • nowa76 29.08.06, 22:24
    czy afirmacja : Ja......jestem spokojna wewnętrznie w kazdej sytuacji- jest
    poprawna afirmacja dla osoby cierpiacej na fobie spoleczna ktorej glownym
    objawem jest drzenie rąk??
  • agnitum 30.08.06, 09:37
    Poprawna, ale czy wystarczająca?

    Musiałabyś więcej podać informacji na temat tej "fobii społecznej" - dopiero po
    rozpoznaniu mógłbym przedstawić swój dokładniejszy punkt widzenia.

    Agnitum
  • nowa76 30.08.06, 23:00
    moja fobia polega na drzeniu rak w sytuacjach ekspozycji , w czasie jedzenia w
    miejscach publicznych, podpisywanie sie w miejscach takich jak banki,
    urzedy.czasami jest lepiej czsami gorzej
  • zlotoslanos 07.10.06, 13:23
    Powiem po roku, niesystematycznego odsłuchiwania nagranej podczas pierwszego
    czytania przykładu Twojej afirmacji ( wiadomo imię dałam swoje ) że działa. Polecam.
    --
  • m_ka_4 03.11.06, 19:43
    Dziękuję za przyszpilenie tego wątku, świetna była również seria "banalny
    sposób na...".
    Może i je warto przypiąć w widocznym miejscu?
    ---
    Chętnie usłyszałabym (poczytała) na forum o praktycznym wykorzystaniu metody
    pisania afirmacji. Sama zabieram się do pracy z pisaniem jak do jeża tzn.
    chętnie myślę własne afirmacje w wolnej chwili, w zadumie nad niebem usianym
    gwiazdami, w przerwie na niebo błękitne i zachód wyjątkowo cudnie czerwony.
    Wtedy obok przemykają różne myśli, na które zwracam uwagę.
    Pisać czy nie pisać?
    Chwilę pisałam (tydzień)i rozproszenie jest zbyt wielkie. Nie problem w tym, że
    uciekają myśli do "zielonych ufo" - to byłoby dobre, to by były wskazówki, na
    co warto zwrócić swoją uwagę - problem w tym, że pisanie nie wnosi nic
    twórczego. Skupienie na treści pisanej bez myśli płynącej obok jest dla mnie
    bez sensu, a właśnie tak piszę afirmacje - skupiając się na treści a nie na
    tym, co płynie w myślach obok.
    Pozdrawiam
    M.
  • olaaprilka 08.12.06, 12:03
    Proszę mi doradzić jak powinnam prawidłowo pisać afirmacje.
    Mam na imię Aleksandra ale praktycznie każdy mówi do mnie Ola i ja chyba
    najpierw utożsamiam się z Olą.
    Czy w takim razie powinnam pisać:
    1. Ja Ola.....itd
    czy
    2. Ja Aleksandra .... itd.
    żeby afirmacja zaczęła działać.
  • agnitum 12.12.06, 08:32
    Skoro lubisz...
    to wydaje mi się "Ja Ola ..."

    Agnitum
  • beacieczko 12.12.06, 14:46
    Pracuję nad dwoma afirmacjami:
    1. Ja B... jestem chciana i kochana taka jaka jestem
    2.Ja B... jestem ważną i wartościową osobą dlatego, że jestem
    Chodzi mi o to, jakie znaczenie dla podświadomości mogą mieć te końcówki
    Czy to samo znaczyłoby gdybym pisała krócej:
    1. Ja B... jestem chciana i kochana
    2.Ja B... jestem ważną i wartościową osobą
    Jak myślisz Agnitum?
  • an491 14.01.07, 15:02
    an 491 ułożyłam sobie afirmacje: skutecznie wspieram moje dzieci Po połroku
    zdałam sobie sprawęże ja dzieci wspieram a one coraz więcej wsparcia potrzebują
    Pewnego ranka oświeciło mnie;skoro pragnę je wspierac to im musi sie zle
    powodzic Teraz powtarzam ; moje dzieci sa madre zdrowe bezpieczne i szczesliwe
    Mam nadzieje ze im teraz nie zaszkodze Pozatym witam serdecznie zapomnialam o
    powitaniu bo sie bardzo przejelam jestem pierwszy raz na forum i wybaczcie bledy
  • agnitum 15.01.07, 11:49
    Czesc An smile

    Zapewniam Cie że nie widze nic złego - jest to wspaniałe że chcesz wspierać
    swoje dzieci...
    Ale o ile sama zauważyłaś bezsens afirmacji że skutecznie wspierasz swoje
    dzieci, to chciałbym zauważyć, że nie możesz afirmować że Twoje dzieci są mądre,
    zdrowe, bezpieczne, szczęśliwe itp.
    Możesz do tego użyć modlitwę wstawienniczą - ale bez dużych szans na powodzenie.

    Afirmacje służą do poprawiania jakości życia TYLKO OSOBY AFIRMUJĄCEJ. czyli w
    tym przypadku tylko Twojego.
    Jeśli zależy Ci aby i Twoje dzieci (wiadomo, że Ci zależy) miały "coś" z tego
    to... naucz Je, naucz Je kochać siebie samego. Naucz Je myśleć pozytywnie. Naucz
    Je afirmować. Cóż syn koleżanki... ma 8 latek i ma modlitwy (pochwale się -
    pomagałem układać smile ), które sam sobie odmawia i w nie wierzy! A są to
    nietypowe modlitwy - wiem że do dzieci trafiają modlitwy dziękczynne! a dzięki
    temu można nieładnie mówiąc "upchać" afirmacje w to.
    Np.
    "dziękuje Ci Boże za to że jestem zdrowy, mądry i że jestem dobrym człowiekiem.
    Jestem wdzięczny za to że każdego dnia i z każdym oddechem napływają do mnie
    pozytywne energie harmonii i szczęścia" itp itd

    Oczywiście afirmacje, które ułożyłaś nowe nie zaszkodzą - ale też nie pomogą.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • an491 15.03.07, 22:48
    uff nareszcie mam dostęp do komputera. Witam Cię agnitum i serdecznie dziękuję
    za odpowiedz Nie wiedziałam że prawidłowe pisanie afirmacji jest takie trudne
    ale zabierając się do tego na poważnie i według Twoich wskazówek dowiedziałam
    się o sobie mnóstwa rzeczy.Wstyd że kobieta mająca 58 lat tak niewiele wie o
    sobie.Właściwie to dawno już o sobie nie rozmyślałam.Myśle o dzieciach o wnukach
    mężu chorej matce o tym jak nie stracic pracy 2 lata przed emeryturą gdzie kupic
    najtańsze buty bo jak kupie droższe to mi nie starczy na książki bo tych które
    chcę przeczytac nie ma w bibliotece.Wypadało by też wspomniec że człowiek chce
    wiedziec co sie na świecie dzieje a raczej co o tym mówią w tv . No ale wracając
    do afirmacji pomyślałam sobie że jeśli opracuję ją dla siebie to znaczy dla
    poprawienia jakości swojego życia to moje dzieci też na tym skorzystają bo teraz
    martwią się o mnie pozatym jako osoba pogodniejsza zdrowsza realizująca wreszcie
    to o czym od dawna marzy będę i dla nich także milsza pożyteczniejsza. Myśle że
    to nie jest myślenie zgodne z przysłowiem o sytym wilku i owcy całej.Jeśli mogę
    się tak wyrazic miałam poważną rozmowę z tym moim najlepszym przyjacielem czyli
    podświadomością na ten temat ona wie że chodzi mi o siebie i o jakośc naszego
    życia a ta jakośc zależy także od tego jak sie wiedzie moim dzieciom.One nie
    wierzą w afirmacje ale zachęcam je do tej modlitwy dziękczynnej.To jest
    niesamowite odkrycie dotychczas zwracałam sie do Boga jako potrzebnicka lub
    przepraszająca.Takie tematy jak huna afirmacje numerologia dopiero od paru lat
    zagościły w moim życiu. Po okresie fascynacji dorobiłam sie opinii nawiedzonej
    nieco pokręconej wariatki jedynie mój mąż miał o mnie lepsze zdanie.Wycofałam
    sie z tych zainteresowań ale teraz zaczęłam od początku pomału i
    spokojniej.Pozatym to strasznie miło jak można poklikac do osób znających sie na
    takich sprawach pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję wszystkim którzy
    poświęcili czas na przeczytanie przedewszystkim Tobie agnitum.
  • polaquinha 21.11.07, 12:03
    Nareszcie po 2,5 -3 lata czytania Forum zaczełam pisać (i to nawet w moim
    ulubionym watku wink
    Uważam,to za spory sukces osobisty, a te prawie 3 lata czytania i rozwoju-także
    dzięki wiedzy czerpanej od uczestników Forum - za bardzo udane i sczęśliwe.
    Dziękuję za wskazanie mi kierunku i za to,że ilekroć formułowało się w mojej
    głowie jakieś pytanie - prawie natychmiast odnajdowałam na nie tutaj odpowiedź.
    Trafiłam na tak wiele bezcennej wiedzy, a co najważneijsze - dowiedziałam się o
    sobie, że jestem cudowną osobą i każdego dnia uczę się siebie kochać aż to
    wejdzie mi w nawyk smile

    Ale do rzeczy- Agnitum będę Ci bardzo wdzięczna jeśli podasz więcej przykładów
    modlitw dziękczynnych, które wymyśliłeś dla synka koleżanki.
    Mam 1,5 rocznego synka i kiedyś znalazłam też na Cudownym Portalu (btw dzięki za
    wskazanie go kilka lat temu wink takie afirmacje wierszyki-fajna sprawa! Dzieci
    bardzo lubią wierszyki więc chcę nauczyć synka przynajmniej jakiegoś
    wartościowego np taki:

    "Jestem bezpieczny zawsze i wszędzie,
    jestem bezpieczny i tak już będzie.
    Mama mnie kocha, tata i świat,
    rosnę w miłości, ze światem za pan brat."

    z wątku:
    www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?p=1&id=1976
    Pozdrawiam,
    Paula
    --
    ...the anwser must be : "Your wish is my command!"
    big_grin
    www.thesecret.tv
  • agnitum 22.11.07, 09:00
    Witaj smile

    No kiedy to było.... troche czasu temu. Muszę poszukać w domu - ale nie
    obiecuje, że znajdę smile poza tym nie wiem czy są skuteczne?

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
    --
    Moja muzyka
  • affirmare 16.07.07, 18:38
    zapraszam do komentowania i podzielenia sie budującymi uwagami.
  • pyskata.dziewucha 20.11.07, 16:06
    czy afirmacja "ja ... zawsze osiągam w szkole najlepsze wyniki" jest
    poprawna?
    --
    najładniejsza we wsi.
  • agnitum 22.11.07, 09:07
    Wydaje mi się że tak.

    Może poza tym "zawsze". Mam wątpliwość czy jest to aby na pewno potrzebne smile To
    niejako dodaje element wątpliwości przynajmniej dla mnie.

    Poza tym po co Ci osiągać w szkole najlepsze wyniki? Nie rozumiem takich
    motywacji smile Do niczego to nie jest potrzebne. Wyniki w szkole dają pseudo
    wsparcie intelektualne moim zdaniem. Buduj swoją mądrość, czytaj książki,
    interesuj się różnymi rzeczami - zapewniam Cie bardziej to ludzie w przyszłości
    docenią niż świadectwa z paskiem, celujące oceny czy 5-tki w indeksie.

    Pozdrawiam smile
    --
    Moja muzyka
  • bouble_bouble 22.11.07, 18:06
    czy jakikolwiek sens mają afirmacje: "ja .. jestem obiektem męskich
    uczuć" czy "ja .. przyciagam obfitość męskich uczuć"???
  • agnitum 22.11.07, 21:30
    Jeśli mnie pytasz, to wg. mnie są koszmarne (te afirmacje)

    Już oczami wyobraźni widzę tabuny mężczyzn gwałcących jedną bezbronną kobietę w
    domu publicznym prowadzonym przez Turków w Niemczech...(jako efekt
    wizualizacji/afirmacji)
    Prawda że generuje to obfitość męskich uczuć ? np. szowinizmu, zezwierzęcenia i
    upodlenia...

    To taki przykład - tak tak wiem bardzo skrajny. Czy widzi Pani jak dokładnie
    trzeba określić cel afirmacji zanim zacznie się je używać?

    Proszę napisać jaki cel chce Pani osiągnąć?

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
    --
    Moja muzyka
  • bouble_bouble 23.11.07, 16:17
    mój cel to powodzenie u mężczyzn
  • bezsensu70 23.11.07, 21:06
    no po prostu nie mogę się powstrzymać, żeby nie pogratulować tak wzniosłego celu
    życiowego.
  • agnitum 25.11.07, 19:18
    Powiem Ci z innej perspektywy.
    <chwalba początek wink>
    Jestem dziś facetem, który podobno podoba się kobietom. Spotykałem wiele z nich,
    które żałowały że nie jestem wolny. Czy wiesz jak to osiągnąłem?
    Myślisz że spędzałem godziny u kosmetyczek?
    Myślisz że przerzucałem setki kg na siłowni?
    Myślisz że wykreowałem lepsze NLP w kontakcie z Nimi?
    </chwalba koniec smile>

    Odpowiedź brzmi: NIE.
    Nic z tego.
    Wykreowałem wysokie poczucie... własnej wartości. Dalej nad tym pracuję i
    dziękuje jednocześnie Bogu i Opiekunowi Duchowemu za to kim jestem.
    A teraz sekret poliszynela wink dla Kobiet.
    Chcesz podobać się mężczyznom? Chcesz aby za Tobą szaleli?

    Wykreuj to samo... w sobie.
    Bądź pewna siebie (oczywiście bez przesady w złym kierunku)
    Nie musisz być piękna, nie musisz znać 10 języków ani mieć miliony na koncie.
    Mężczyźni na dłużej zostają tylko przy Kobietach silnych - co to znaczy silnych?
    - ano takich, z których już z daleka "spływa" i olśniewa poczucie własnej wartości.
    Dla faceta (normalnego a nie bezmózgowca rzecz jasna) jest to jeden z głównych
    seksapili. Jeśli inne walory przyciągną faceta do Kobiety to wybacz ale prędzej
    czy później zmieni pole zainteresowań...

    Prawda że znowu wracam do tematu?
    Owszem jeśli ktoś prosi mnie o afirmacje na piękno ciała to powiedzmy ją ułożę -
    ale nie zawsze piszę że jest to bezsens.

    Co Ci zostanie za 20? 30? 40 lat? Piękne ciało? Wątpię smile czy będzie szansa na
    tym polu w porównaniu chociażby z dwudziestolatkami.

    Ćwicz poczucie własnej wartości - reszta przyjdzie sama.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • rene15 13.06.08, 11:28
    Agnitum,

    Podziel się proszę szczegółami. Jaka afirmacja jest dobra na poprawę
    poczucia własnej wartości?

    Pozdrawiam
  • bezsensu70 22.11.07, 22:38
    mimo, że przeczytałam wszystkie wskazówki nadal mam wątpliwości, co do
    poprawności moich afirmacji:
    Ja,...,pomogłam mojemu mężowi odzyskać równowagę psychiczną.
    Ja,...,żyję w szczęściu, zdrowiu i dostatku.

    Oczywiście wiem, że afirmacje nie powinny dotyczyć innych osób, czy więc
    afirmacja dotycząca mojego męża nie ma sensu? Mąż ma nerwicę. Usiłuję mu pomóc.
    Ponadto po krótkim czasie pracy z tymi afirmacjami pojawiły się wątpliwości, że
    skoro afirmuję, że żyję w szczęściu, to musi to oznaczać, że mój mąż jest
    zdrowy, bo tylko wtedy mogę być szczęśliwa. Poradź, Antigum, co o tym myślisz?
    Prosiłabym też o pomoc w sformułowaniu afirmacji dla mojego męża, żeby sam mógł
    nad sobą pracować, bo zdaję sobie sprawę, że to najlepszy sposób. Jest tylko
    jeden problem, nie wiem czy uda mi się go do tego namówić, dlatego proszę o
    afirmację dla niedowiarka, człowieka zrezygnowanego, załamanego, bez wiary...
  • agnitum 25.11.07, 19:09
    Witaj smile

    Pierwsza afirmacja moim zdaniem się nie spełni - zresztą odpowiedziałaś sobie
    dlaczego.

    Nie zgodze się z tym że zdrowie męża jest dla Ciebie analogią afirmacji życia w
    szczęściu, zdrowiu czy dostatku.

    Apeluje do wszystkich. Proszę jeszcze raz uważnie przeczytać o co chodzi w
    afirmacjach. Może jest potrzeba abym napisał coś o świecie energii i naszego
    sensu życia na Ziemi?

    Wracając do tematu.
    1). Twoje szczęście to nie jest sprawa tego czy mąż jest przy Tobie zdrowy czy nie.
    Tak tak wiem, jestem okrutny. Ale z punktu widzenia Wszechświata jesteś Ty i
    osobno Twój mąż. Mimo najsilniejszych więzi jesteście osobnymi energiami, jak
    każdy inny człowiek - równie Boskimi - choć może nieświadomymi swoich możliwości.
    Twoje szczęście przekłada się na to co Cie spotyka. Spójrz na to z dalekiej
    perspektywy. Afirmujesz same pozytywy do swojego życia, równie może się okazać
    skutkowo że Twój mąż będzie zdrowy jak i ... że (oczywiście że Ci tego nie
    życzę) że zakochasz się w kimś innym bądź też dusza Twojego męża odejdzie w
    następną inkarnacje (a Ty znowu poznasz kogoś innego z kim będziesz szczęśliwa).
    Tylko Bóg i Boska energia wie to co jest dla Ciebie najlepsze i afirmując
    szczęście zdrowie i dostatek otwierasz się na Boską mądrość Istnienia, która
    poprowadzi tak sprawy aby to było nietylko zgodne z Twoimi pragnieniami ale i
    Wyższymi planami duchowymi.

    My ludzie strasznie się przywiązujemy do fizyczności. Powinniśmy więcej myśleć
    inteligencją duchową niż emocjonalną, więcej myśleć jako dusze (i energie,
    którymi jesteśmy) niż ciałem fizycznym.

    To jest naczelny problem przed którymi prędzej czy później każdy (również
    afirmujący) człowiek stanie. Po jakimś czasie Wasza inteligencja duchowa (tak to
    nazywam) da wizerunek waszych czynów z perspektywy Nieskończoności istnienia - w
    ten sposób zbliżymy się odrobinę do punktu widzenia Boga.

    No dobra wracam do tematu.
    Druga afirmacja jest ok. Co do pierwszej, to musisz wpłynąć na męża, a może
    spróbuj metodę słupków? Poproś męża o test skojarzeń, na określone myśli.
    Uff piszesz nerwice - jestem przekonany że nerwica ma silne pochodzenie
    eteryczne i jest rzeczą do opanowania i przerobienia na pozytywne energii

    Wiem, że znowu się powtarzam, ale wielu osobom odpowiadam podobnie... Otóż
    idealna afirmacja to? ... No właśnie... afirmacja o POCZUCIU WARTOŚCI SIEBIE.
    Czyli wszystkie afirmacje związane z kochaniem siebie, z poczuciem robienia tego
    co się lubi w życiu itp.

    Nie wiem czy Ci się uda Go namówić. Znam ten problem conieco, również w rodzinie
    próbowałem uratować osobę na której mi zależało, nawet zdiagnozowałem conieco
    problem, niestety dusza postanowiła zmienić ciało fizyczne. Od tego czasu
    zacząłem myśleć z dalszej perspektywy.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • bezsensu70 25.11.07, 22:00
    agnitum napisał:

    > Pierwsza afirmacja moim zdaniem się nie spełni - zresztą odpowiedziałaś sobie
    > dlaczego.

    no cóż, wiedziałam, że tak odpowiesz, a jednak naiwnie miałam nadzieję, że
    jakiś cud się zdarzy...


    > Apeluje do wszystkich. Proszę jeszcze raz uważnie przeczytać o co chodzi w
    > afirmacjach. Może jest potrzeba abym napisał coś o świecie energii i naszego
    > sensu życia na Ziemi?

    ooo, o sensie życia to chętnie bym poczytała, bo go słabo dostrzegam. Moim
    marzeniem jest zmienić nick na ,,jednak_jest_sens_70,,

    > Wracając do tematu.
    > 1). Twoje szczęście to nie jest sprawa tego czy mąż jest przy Tobie zdrowy czy
    > nie.
    > Tak tak wiem, jestem okrutny. Ale z punktu widzenia Wszechświata jesteś Ty i
    > osobno Twój mąż. Mimo najsilniejszych więzi jesteście osobnymi energiami, jak
    > każdy inny człowiek - równie Boskimi - choć może nieświadomymi swoich możliwośc
    > i.
    > Twoje szczęście przekłada się na to co Cie spotyka. Spójrz na to z dalekiej
    > perspektywy. Afirmujesz same pozytywy do swojego życia, równie może się okazać
    > skutkowo że Twój mąż będzie zdrowy jak i ... że (oczywiście że Ci tego nie
    > życzę) że zakochasz się w kimś innym bądź też dusza Twojego męża odejdzie w
    > następną inkarnacje (a Ty znowu poznasz kogoś innego z kim będziesz szczęśliwa)
    > .
    > Tylko Bóg i Boska energia wie to co jest dla Ciebie najlepsze i afirmując
    > szczęście zdrowie i dostatek otwierasz się na Boską mądrość Istnienia, która
    > poprowadzi tak sprawy aby to było nietylko zgodne z Twoimi pragnieniami ale i
    > Wyższymi planami duchowymi.

    ja doskonale rozumiem Twoje wyjaśnienia tematu, jednak trudno jest mi się
    przełamać. Chodzi o to, że jesteśmy z mężem bardzo silnie związani emocjonalnie,
    wspieramy się, pocieszamy itp. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie szczęścia bez
    niego, nie jestem w stanie zaufać podświadomości, że ona wie lepiej co jest dla
    mnie najlepsze. Gdy piszesz, że może ktoś inny jest dla mnie przeznaczony, że
    się zakochać mogę w kim innym paraliżuje mnie strach i odechciewa mi się
    afirmować, bo boję się, że tak się może stać, a ja tego nie chcę. Szczęście to
    dla mnie tylko życie z moim mężem(nawet jeśli ma być chory do końca życia). To
    rzeczywiście jest okrutne, jak można myśleć o sobie, gdy bliscy cierpią. Jestem
    jakaś zablokowana, bo nawet jestem przekonana, że gdyby mojego męża zabrakło z
    jakiegokolwiek powodu (rozwód, śmierć) to chciałabym być sama. Mówię to biorąc
    pod uwagę moje własne przekonania i odczucia, jak również przez wzgląd na
    dziecko, które jest dla mnie najważniejsze. Wiem, że ględzę jak jakaś stara,
    nawiedzona maniaczka, mam takie poglądy, taka jestem i nic nie poradzę, a co
    więcej wcale nie chcę tego zmienić, bo się sobie taka podobam. Pewnie większość
    się ze mnie śmieje, że walnięta jestem.

    No i właśnie z tego powodu mam dylematy. Nie mogę przecież myśleć tylko o
    sobie. A co się stanie z moim mężem, z moim dzieckiem, gdy będę afirmować swoje
    szczęście, skoro to nie musi oznaczać również ich szczęścia. W takim razie
    dochodzę do wniosku, że wolę tkwić w nieszczęściu. Wiem, Agnitum, że się
    denerwujesz moimi głupimi wywodami, ale jednocześnie mam nadzieje, że mnie
    rozumiesz.

    Obiecuję jednak popracować nad sobą i zaufać bożej mocy...

    > Druga afirmacja jest ok. Co do pierwszej, to musisz wpłynąć na męża, a może
    > spróbuj metodę słupków? Poproś męża o test skojarzeń, na określone myśli.
    > Uff piszesz nerwice - jestem przekonany że nerwica ma silne pochodzenie
    > eteryczne i jest rzeczą do opanowania i przerobienia na pozytywne energii

    proszę Cię napisz coś więcej na temat tej metody słupków i testu skojarzeń, bo
    widzę, że możesz coś doradzić. A o co chodzi z tym pochodzeniem eterycznym i
    przerobieniem na pozytywną energię? Błagam, napisz coś więcej.


    > Nie wiem czy Ci się uda Go namówić. Znam ten problem conieco, również w rodzini
    > e
    > próbowałem uratować osobę na której mi zależało, nawet zdiagnozowałem conieco
    > problem, niestety dusza postanowiła zmienić ciało fizyczne. Od tego czasu
    > zacząłem myśleć z dalszej perspektywy.

    Ja jednak wierzę, że uda mi się go namówić, bo on mniej więcej zna temat, coś
    tam próbował, ale się zniechęcił i muszę go ponownie zmotywować. Co masz na
    myśli pisząc, że ,,dusza zmieniła ciało fizyczne,,?

    Pozdrawiam i przepraszam za trucie i ględzenie. Ostatni raz.
  • agnitum 30.11.07, 15:37
    No o tym sensie życia smile) to się zagalopowałem 8-)
    Ale o energiach już piszę (na razie na "brudno")

    Doskonale (jako człowiek) rozumiem Twój tok rozumienia.

    Z tymi nerwicami to po prostu chodziło mi o to, że często przyczyny leżą w
    poprzednich inkarnacjach - można wówczas powiedzieć o przyczynach eterycznych a
    także w obecnym podejściu do wielu spraw np. do zarabiania, ambicje życiowe,
    praca ponad "siły duchowe i fizyczne" itp

    Co do metody słupków to jest opisana na górze tego wątku
    ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=23503893&a=23503893 Punkt 10 )

    Dusza zmieniła ciało fizyczne = znaczy sie człek umarł.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum

    --
    Moja muzyka
  • pyskata.dziewucha 29.11.07, 20:36
    mam jeszcze jedną prośbę, chodzi o pomoc w ułożeniu odpowiedniej
    afirmacji. otóż pragnę wyzwolić w sobie talent aktorski (jesli moge
    to tak nazwac), czuje że on we mnie jest, ale na nim jakby
    nawarstwil sie wstyd, brak wiary we mnie mój i otoczenia, itp. i
    jakoś nie potrafi się przezr to przebić, męczy mnie to trochę,
    szczególnie że mam teraz możliwość rozwiniecia tego talentu.. bardzo
    proszę o pomoc
    --
    najładniejsza we wsi.
  • agnitum 30.11.07, 15:23
    Witaj,

    Afirmacja na wyzwolenie talentu aktorskiego?
    Obawiam się, że Ci specjalnie nie pomogę.

    Gdyby chodziło o mnie, to nie skupiałbym się na osiągnięciu tak
    skonkretyzowanego celu jak talent aktorski.
    Jeśli czujesz, że jest on w Tobie, to proponuje afirmacje na kreacje.
    np.
    "Ja ... intuicyjnie wybieram to co jest dla mnie najlepsze"
    "To jest wspaniałe, że moje życie jest pełne kreatywności z mojej strony"
    "Wszystko co robię jest rozwinięciem moich talentów"
    "Dzięki Ci Boże, za moje bardzo pozytywne kreacje"

    To ostatnie to chyba już modlitwa wyszła smile

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • connecting.the.dots 03.01.08, 18:18
    W jednym z watkow dotyczacych wizualizacji Agintum piszesz:
    (3) W wizualizacjach NIGDY NIE TWÓRZ konkretną osobę, partnera, konkretny bank
    co Ci coś wypłaci, konkretnego pracodawce. To już jest raczej manipulacja innymi
    a nie uszczęśliwianie siebie - więcej w wątku "Zasady poprawnego formowania
    Afirmacji"
    a potem podajesz przyklad wizualizacji 100% Konkretnego samochodu, or whatever.
    To jak to w koncu jest?
    Pozdrawiam,
    Connecting
  • agnitum 05.01.08, 20:47
    Witaj smile

    Już wyjaśniam.

    Moje stanowisko w pisaniu tego poradnika było takie:
    Bardzo trudno zwizualizować konkretną osobę, konkretnego partnera, konkretny bank (tu faktycznie nie najlepszy chyba przykład smile) czy konkretnego pracodawce - chodziło mi (poza bank oczywiscie który tu może być odczytany słusznie jako pomyłka) o KONKRETNĄ SPERSONIKOWANĄ OSOBĘ np.
    wizualizuje że 19 letnia Ula Gamrat z ul. Pikiety 12 w Kaliszu mnie kocha albo wizualizue, że ten facet Andrzej Cybulski z firmy Prokom da mi świetną pracę.

    To jest moim zdaniem "zawężanie pola do manewru dla naszego szczęścia i dla naszego Dżina smile (Boga)" a przez to trudniejsze do wykonania.

    Jeśli chodzi o BMW to wizualizowanie BMW 7 i urzeczywistnienie nie jest chyba tak samo trudne?
    Proszę rozpatrz to precyzyjnie.
    Ile jest 19letnich Uli Gamrat pod tym jednym adresem w Kaliszu? Jaka jest szansa? Prawda że niewielka? Prawdopodobnie na 99% chodzi o jedną jedyną osobę na świecie...

    A ile jest BMW 7 ?
    Limuzyna 730d, 730i, 730Ld, 730Li, 740i, 740Li, 750i, 750Li, 745d, 760i, 760Li
    do tego dołóżmy kolory... 2 kolory niemetalizowane oraz 10 kolorów metalizowanych, 10 rodzajów koloru skóry...
    jeśli do tego dołożysz 10tki tysięcy egzemplarzy tego samochodu,
    to zgadzasz się chyba ze mną że jest łatwiej go dla Ciebie przez Boga wykreować?

    Dlatego zawsze w wątkach oponuje przeciwko afirmacjom na konkretne osoby...

    Mam nadzieje że wyjaśniłem moje stanowisko?

    Ps.
    Przy spisywaniu modeli 7 BMW posłużyłem się stroną BMW Polska www.bmw.pl

    Pozdrawiam,
    Agnitum
    --
    Moja muzyka
  • connecting.the.dots 07.01.08, 22:08
    wszystko jasne. dziekuje
  • cimka1 06.02.09, 12:19
    Polecam artykuł o afirmacjach, napisany znacznie bardziej zrozumiałym językiem,
    dzięki któremu dowiesz się czy afirmacje działają, w jaki sposób działają i
    czego można się po nich spodziewać
    www.wyspa-kobiet.pl/sekrety_szczescia/psyche/101.html
  • tala-tala 30.07.09, 14:04
    Mam kilka pytanek smile To forum jest tak długie że gdzieś w 1/3 części
    się zgubiłam smile

    -w jakiej kolejności piszemy afirmacje:

    * ja, ja, ja, ja ,ja, ty, ty, ty, ty, ty, ona, ona, ona, ona, ona
    czy
    * ja ,ty, ona, ja, ty, ona, ja ty, ona, ja ty, ona, ja ty, ona

    - co robimy z kartkami na których napiszemy afirmacje:

    *chowamy sobie gdzieś głęboko
    *palimy (dziś o tym słyszałam w tv)
    *zakopujemy (dziś o tym słyszałam w tv)

    -jeśli niszczymy te kartki to każdego dnia czy po tych 5 tyg.

    big_grin
  • agnitunn 06.08.09, 20:50
    Witaj smile

    odpisuje jako sc200 smile smile

    wypisujemy afirmacje w takiej kolejności, w jakiej na codzień... słyszymy "o sobie"
    więc zaczynamy od standardowego "ja"
    a później... on/ona - dla osób, które "czują" lub wiedzą że Inni lubią o nich
    pisać/mówić lub "ty" dla osób lubiących ze sobą rozmawiać "tu pomaga lustro
    przykładowo...

    Co z kartkami?
    Nie mam zdania.
    Palenie nie ma większego znaczenia. Ale można i to.
    Można przy paleniu sobie wizualizować... palenie, niszczenie problemów

    pozdrawiam smile
    Agnitum
  • jarivo 19.08.09, 17:50
    Mam pytanie smile Jeśli wybrałem więcej niż jeden temat afirmacji, to czy
    powinienem afirmować je osobno? Czy tez mogę po zapisaniu jednej afirmacji od
    razu pisać na tej samej kartce następną?

    Pozdrawiam wszystkich
  • agnitunn 24.08.09, 14:55
    A czy potrafisz myśleć naraz o tych dwóch rzeczach?
    Udaje Ci się?

    Odpowiedź sobie na to pytanie. Znajdziesz też odpowiedź na swoje pytanie w ten
    sposób smile

    Agnitum
  • alina2009 18.09.09, 23:37
    agnitum
    Proszę, powiedz mi czy dlatego mi się pewna rzecz, której bardzo pragnę nie
    udaje bo ciągle o niej myślę? Chciałabym potrafić nie myśleć o nie ciągle, ale
    jak chcę myśleć o czymś innym to zupełnie mi to nie wychodzi? Może ta rzecz
    dlatego mi się nie udaje, że tak bardzo jej pragnę? Nawet stosuję afirmacje na
    jej realizacje, ale nadal nie ma rezultatów i ciągle mam ją w głowie. Pomimo, że
    staram się myśleć o tyle innych ważnych rzeczach to i tak ta jedna przyćmiewa
    wszystkie pozostałe. Może mi doradzisz jakąś afirmację np. na spokój myśli i
    wyciszenie, abym mogła myśleć o różnych rzeczach a nie ciągle tej jednej?
  • sirja 05.11.09, 14:10
    Znalazłam taką stronkę
    www.afirmacje.pl/c2.praca_i_zarabianie.htm
    Czy te afirmacje mają sens?? bo niektóre z nich wydają mi się niesamowicie wydumane.
  • opcja-0 25.02.10, 22:50
    o afirmacjach w uproszczeniu,i ich poprawnym stosowaniu znajdziecie na stronie -
    opcja
    --
    Opcja - rozwój osobisty
  • philip1983 07.03.10, 16:27
    od niedawna interesuje sie aeirmacjami,i mam takie pytanie czy ktos
    z was uzywał afirmaci ,do przektałcania swego harakteru? hodzi mi o
    przekształcanie wad w pozytywne ,np,niegospodarnosc w gospodarnosc?
    i jak długo ktos afirmował pozytywne cechy ,za nim ona się zaczeła
    przejawiac w harakteze?pozdrawiam Adam
  • abigejl25 07.09.10, 22:50
    Nie wiem jak jest z cechami charakteru, ale u mnie afirmacja dotycząca rzucenia nałogu palenia papierosów trwała 3-mce. Nie wiedziałam wtedy ile powinno to trwać, ale po 3 m-cach bezboleśnie odłożyłam papierosy i od tamtej pory nie myślę nawet o nich.
    Przedtem próbowałam róznych metod, ale skutku ni było.
    Pozdrawiam
    A
  • basiaporowska 06.05.16, 22:45
    Może komuś się przyda

    wideo o formułowaniu afirmacji
  • rozwojowa_ania 06.03.17, 16:33
    Mi podobają się filmy tego gościa: www.youtube.com/watch?v=_jhS0GSfnlo Cały kanał praktycznie poświęcony rozwojowi osobistemu. Jest sporo o afirmacjach. Można również tanio dostać jego książkę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.