Kiedyś stosowałem afirmacje, uważałem, że są fajną sprawą. Jednak za każdym
razem, gdy je stosowałem, coś mi nie pasowało. Nie podobało mi się to, że
stosuje się je z intencją zmiany tego, co jest. Coś nam się nie podoba w tym, co
postrzegamy u siebie lub w otaczającym świecie i stosujemy afirmacje, żeby było
coś innego, przeciwnego.
Przykłady
„Jestem wolna od negatywnych emocji, jestem wolna od zazdrości, jestem
tolerancyjna i wyrozumiała”
Intencja z jaką będziemy stosować tę afirmację będzie mniej więcej taka: nie
chce odczuwać negatywnych emocji, nie chce ich i już, nie chcę odczuwać
zazdrości, nie chcę zazdrości, nie chcę negatywnych emocji itd. Cokolwiek
odrzucając, odrzucamy samych siebie. Stosując tę afirmację z takimi intencjami,
nie pozbędziemy się tych rzeczy, których chcemy się pozbyć, to jest negatywnych
emocji, zazdrości itd. Będziemy z nimi walczyć za pomocą tej afirmacji i one
zostaną stłumione jeszcze bardziej. Fakt, będzie nam się wydawało, że ta
afirmacja działa, ale to będzie skutek zahipnotyzowania, powstaje blokada na
naszym postrzeganiu, która będzie zasłaniała negatywne emocje, zazdrość itd.
Cokolwiek postrzegamy na zewnątrz nas samych lub wewnątrz siebie, jest to
przejaw naszej prawdziwej natury, tym, czym tak naprawdę jesteśmy. Stawiając
opór temu, co pojawia się w obszarze naszej uwagi, czy to będzie na zewnątrz
nas, np. jakieś zdarzenia, zachowania innych ludzi itd., czy wewnątrz, np.
myśli, emocje, odczucia, wyobrażenia, stawiamy opór urzeczywistnieniu się naszej
prawdziwej natury.
Tu trzeba uważać na jedną rzecz. Może pojawić się chęć, żeby wszystko
akceptować. I będzie się pojawiał głupi uśmieszek na naszej twarzy. Jestem
zajebiście uduchowiony, jestem lepszy od innych, bo akceptuje. Inni kopią mnie,
życie mnie kopie, ale ja to akceptuje. Jestem taką wspaniałą istotą, tak bardzo
uduchowioną itd. Błąd! Nie da się akceptować czegokolwiek/kogokolwiek.
Akceptacja to nie działanie. Akceptacja to niedziałanie

. Jeżeli wydaje nam
się, że akceptujemy, nie akceptujemy. Działamy wtedy z umysłu. Identyfikujemy
się z jakimiś wyobrażeniem siebie akceptującego. Ale wtedy odrzucamy siebie
nieakceptującego. Sam wybór sprawia, że coś odrzuciliśmy.
Prawdziwa akceptacja pochodzi z serca. Jest to niedziałanie. Nie my wtedy
akceptujemy, ale jest w nas coraz więcej akceptacji, jesteśmy jakby w strumieniu
akceptacji, akceptacja działa poprzez nas, poprzez nasze serce. Nie ma w tym
żadnego wysiłku. Działamy z serca, nie z umysłu.
Co więc robić? To złe, tamto złe. Nie powinienem akceptować, nie powinienem nie
akceptować. Co więc robić? Wystarczy uświadomić sobie myśli, które pchają nas do
tego, żeby akceptować lub nie. Wystarczy sobie je uświadomić i odpowiedzieć na 4
pytania: czy jest to prawda? czy jestem całkowicie pewien, że jest to prawda?
jak reaguję mając tę myśl? jaki byłbym bez tej myśli? Nie odrzucamy wtedy
niczego. Myśli same odpadną w najwłaściwszym czasie. Same.
Kolejna afirmacja:
"Ja ... jestem otwarty na wszystko co najlepsze"
Wszystko, co dla nas najlepsze, dzieje się w tu i teraz. Stosując tę afirmację,
będziemy odrzucać. Mamy jakieś wyobrażenia tego, co mogłoby dla nas być
najlepsze: więcej spokoju, miłości, lekkości w życiu itd. Pisząc tą afirmację,
będziemy wzmacniać intencję, że chcemy osiągnąć to, co wrzuciliśmy do worka „to,
co dla nas najlepsze”. Będziemy pragnęli to osiągnąć i będziemy odrzucali
przeciwieństwo tego. Kolejna separacja. Pomieszanie.
Czyż nie wszystko, co jest, jest tańcem Jedynego?
Jeżeli odrzucam cokolwiek z tego tańca, jeżeli stawiam opór jakiemuś ruchowi
wszechświata, rzeczywistości, stawiam opór Jedynemu.
Nie mogę też przestać stawiać oporu Jedynemu, bo wtedy będę stawiał opór oporowi
. To będzie działanie z umysłu, kolejna separacja, kolejny opór, kolejne
odrzucenie.
Opór sam zniknie, gdy uświadomimy sobie przekonania, w jakie wierzymy, a które
tworzą ten opór i do każdego z nich zastosujemy powyższe 4 pytania.
Trzeba jednak jeszcze o jednym pamiętać. Wierzymy często nieświadomie w wiele
sprzecznych ze sobą myśli. Jeżeli zastosujemy powyższe 4 pytania do jednej
myśli, będziemy nadal wierzyć w sprzeczne do niej. Do nich też warto zastosować
te 4 pytania. Jak? Zmieniamy te pierwotne myśli na przeciwne i na odnoszące się
do nas, jeżeli odnosiły się do innych.
Przykład:
Pierwotna myśl: moi rodzice powinni mnie akceptować.
Odwrócone myśli: ja powinienem siebie akceptować, ja powinienem akceptować
swoich rodziców, moi rodzice nie powinni mnie akceptować, ja nie powinienem
akceptować siebie, ja nie powinienem akceptować swoich rodziców.
Do każdego takiego przekonania stosujemy te 4 pytania: czy jest to prawda? czy
jestem całkowicie pewien, że jest to prawda? jak reaguję mając tę myśl? jak
byłbym bez tej myśli? I słuchamy po każdym pytaniu odpowiedzi. I zapisujemy
każdą z nich.
Idźmy dalej.
"Bóg sprawia że ja ... czuje sie otwarta na pełne doświadczanie Jego Boskości w
swoim życiu"
Zastosuję trzecie pytanie: jak reaguję na tę myśl? Pomieszaniem. Bóg sprawia,
jego boskości, czuję się otwarta. W przestrzeni mentalnej pojawia się chaos.
Dalej.
„Ja ... jestem wolna od wszelkich wzorców niezadowolenia i użalania się?”
Co jest złego we wzorcach niezadowolenia i użalania się? Czy to jest prawda, że
nie możesz mieć tych wzorców? Że nie powinnaś mieć tych wzorców? Czy jesteś
całkowicie pewna, że nie powinnaś mieć tych wzorców? Czy wiesz, co jest dla
ciebie najlepsze? Jak reagujesz mając myśl: nie powinnam mieć tych wzorców?
Jakie myśli się pojawiają, jakie odczucia? Złość, wkurzenie, napięcie w ciele
itd. Jaka byłabyś nie mając tej myśli: nie powinnam mieć tych wzorców? Większy
spokój, większe bycie w ciele, w sercu?
Dalej.
„Ja ... jestem wolna od wszelkich zmatrwień?”
Co jest złego w zmartwieniach? Ale też co jest złego w odrzucaniu zmartwień,
pozbywaniu się ich?
Cierpimy, gdy stawiamy opór temu, co postrzegamy na zewnątrz nas lub wewnątrz
nas. Opór powstaje w wyniku wiary w przekonania na temat tego, co postrzegamy.
Nieważne, czy są to przekonania pozytywne czy negatywne, jedne i drugie tworzą
opór przed tym, czego dotyczą. Dużo większy opór tworzą negatywne, ale pozytywne
też, choć dużo, dużo mniejszy.
Moje życie powinno być inne.
Moja mama powinna mnie akceptować.
Inni ludzie powinni mnie szanować.
Powinienem mieć więcej pieniędzy.
Powinienem mieć ładniejsze zęby.
Nie powinno być wojen na świecie.
Ludzie nie powinni siebie krzywdzić nawzajem.
Nie powinno być cierpienia na tym świecie.
W tym świecie powinno być więcej miłości, tolerancji itd.
Mój szef w pracy powinien bardziej mnie doceniać.
Powinienem więcej zarabiać.
Czy to prawda?
Jeżeli stawiasz opór czemukolwiek, komukolwiek, co pojawia się w obszarze
świadomości, zarówno w świecie zewnętrznym: zdarzenia, zachowania innych ludzi,
jak i wewnętrznym: myśli, wyobrażenia, emocje, odczucia, pojawia się cierpienie.
Odrzucasz rzeczywistość. Odrzucasz Boga. Odrzucasz prawdziwego siebie. Ale
uwaga! Odrzucając odrzucanie, również odrzucamy naszą prawdziwą naturę

,
czyli: nie powinienem odrzucać – czy to prawda? itd.
Polecam www.thework.com i książkę „Loving what is” Byron Katie.