Czy Ty potrafisz zrozumiec, co sie do Ciebie pisze? Mam powazne watpliwosci.
Powielilem zachete do kupienia ksiazki, ktoras sam polecal i napisalem, ze se
kupie. Dzis wiem, ze se nie kupie.
Nie rozumiem tez z jakiego powodu zwekslowales dyskusje na poboczne tematy.
Taka maniera? Rozmyc sprawe, ale przy okazji pouczac, pouczac i przykleic latke
oceny.
Przeciez rozmawialismy o modlitwie i jako przyklad pojawil sie Jezus. Nie
odniosles sie do tego, co zaleca Jezus, a zaleca co innego niz podales.
Zasugerowales jednak, ze 90% wiedzy o Jezusie jest sfalszowane, tym niemniej
nie potrafisz podac ktore to informacje sa. W powyzszym kontekscie byloby to
wielce interesujace.
Przycisniety, w kocu twierdzisz, ze nie zalezy Ci na podawaniu dowodow.
To po kiego grzyba cokolwiek twierdzisz...?
Aha, to jest wyklad i maluczcy maja sluchac, a nie dziwowac sie.
Tylko, ze jak kto twierdzi ewidentne bzdury, to musi liczyc sie z odzewem -
czasem taki sie pojawi. Dla mnie to nie nowina, bo kazdy temat, na jaki sie
wypowiadam, staram sie poznac troche glebiej niz z jednej ksiazki, czy jednego
nurtu.
Wiem, ze wygodniej odeslac do ksiazek, artykulow, ale ja nie chce rozmawiac z
ksiazkami. Rozmawiam tu z Toba i skoro podjales rozmowe, to licze, ze cos
sesnownego z tego wyniknie, a tu tylko epitety, pouczenia, rady, rejterada,
uniki, tezy 'z ksiezyca'.
No, milo jest.
--
----
ALOHA
CZes