Dodaj do ulubionych

Dekret afirmacyjny - cz I - Bogactwo

05.05.05, 12:46
Poniższy tekst prosze uzupełnić w miejsce kropek własne imie i pisać/potwarzać
przynajmniej raz dziennie minimum 90 dni.
Tekst jest przykładowy można powtarzające się fragmenty skracać.
Dobrym pomysłem jest nagrać na taśmę/mp3/cd i słuchać również. (uwaga własny
głos odsłuchujemy tylko My!) wink
Edytor zaawansowany
  • sc200 05.05.05, 12:48
    I)

    Ja, .... imie .... akceptuję wszystkie zmiany w moim życiu. Pozwalam sobie na
    zmiany. Wszystkie zmiany w moim życiu są dla mnie bezpieczne, korzystne i
    niewinne. Wszystkie konsekwencje moich afirmacji, modlitw i medytacji są dla
    mnie bezpieczne, korzystne, niewinne i służą Najwyższemu Dobru mojemu i innych.
    Każda decyzja, którą podejmuję jest słuszna. Każda decyzja, którą podejmuję jest
    zgodna z Wolą Boga, jest zgodna z Boskim Planem. Wszystkie konsekwencje moich
    decyzji są korzystne, bezpieczne i niewinne dla mnie i dla innych istot.
    Pieniądze są dla mnie .... imie ....a niewinne i czyste. Pieniądze są dla mnie,
    .... imie ....a dobre, korzystne i bezpieczne. Ja .... imie .... cenię
    pieniądze. Pieniądze są dla mnie ważne. Pieniądze są źródłem mojej radości,
    wygody, przyjemności i szczęścia. Pieniądze służą mojemu rozwojowi. Ja .... imie
    .... lubię pieniądze. Lubię duże sumy pieniędzy. Bycie bardzo bogatym jest
    ogromnie przyjemne. Lubię energię bogactwa i pieniędzy i jestem na nią w pełni
    otwarty. Życie w luksusie jest przyjemne i atrakcyjne.
    Nadmiar, obfitość pieniędzy, dostatek, bogactwo i dobrobyt są dla mnie
    wartościowe, cenne, korzystne, bezpieczne i całkowicie niewinne. Ja .... imie
    .... jestem niewinny, bezpieczny i w porządku, gdy posiadam nadmiar pieniędzy.
    Zasługuję na nadmiar pieniędzy, zasługuję na dobrobyt, dostatek i obfitość
    pieniędzy. Jestem z tym niewinny. Jestem niewinny, gdy jestem bogaty. Jestem
    niewinny, gdy ludzie płacą mi duże sumy pieniędzy. Jestem godzien pieniędzy i
    bogactwa.
    Zawsze i wszędzie mam nadmiar moich własnych pieniędzy. Zasługuję na nadmiar
    pieniędzy i dostatnie, bogate i wygodne życie. Daję sobie dużo przestrzeni,
    luksusu i mam pewność, że jestem tego godzien. Jestem wart bogactwa. Jestem wart
    luksusu. Jestem wart posiadania wielkich sum pieniędzy. Już teraz uświadamiam
    sobie, że mogę być bardzo bogaty i jednocześnie uczciwy. Pozwalam sobie na to.
    Im więcej przyjmuję pieniędzy, bogactwa i luksusu tym więcej daję innym. Dlatego
    otwieram się na przyjmowanie dużych sum pieniędzy od innych ludzi. Już teraz
    posiadam cudowną zdolność kreowania dostatku i często z niej korzystam, dlatego
    zawsze otacza mnie luksus, bogactwo i mam zawsze nadmiar pieniędzy. Uświadamiam
    sobie teraz, że każdy potrafi osiągnąć bogactwo i sukces, ponieważ jest to łatwe
    i naturalne dla każdego człowieka. Wspieram każdego w drodze do coraz większego
    bogactwa i sukcesu. Wszystkim życzę dostatniego, szczęśliwego życia pełnego
    cudownych sukcesów.
    Każdy pieniądz, który wydaję, wraca do mnie pomnożony. Im więcej wydaję, tym
    więcej otrzymuję. Moje dochody już teraz znacznie przewyższają moje wydatki.
    Moje dochody rosną z każdym dniem, niezależnie od tego, czy pracuję, bawię się,
    czy śpię.
    Uświadamiam sobie, że mogę i potrafię być niezależny finansowo i to jest
    niewinne i w porządku. Pozwalam sobie na to. Zapewniają mi to moje wspaniałe
    umiejętności oraz ciągły napływ dużych sum pieniędzy z różnych źródeł. Ja ....
    imie .... jestem zaradny, dlatego świetnie potrafię się znaleźć i poradzić w
    każdej sytuacji. Wyrażam pewność siebie, siłę i zawsze jestem pełen optymizmu.
    Jestem twórczy i mam mnóstwo świetnych, genialnych pomysłów, które z łatwością
    wcielam w życie. Wszystkie moje cele są zgodne z Najwyższym Dobrem moim i innych
    a ich osiąganie jest dla mnie łatwe i przyjemne.
    Ja .... imie .... jestem człowiekiem sukcesu, jestem pewny siebie, silny,
    stanowczy i zdecydowany. Otacza mnie aura sukcesu i bogactwa, która udziela się
    także innym. Moi znajomi i współpracownicy doskonale wiedzą, że jestem
    człowiekiem sukcesu, że jestem bogaty i że jestem godny zaufania, kompetentny i
    zawsze podejmuję słuszne decyzje. Bardzo często mnie chwalą i nagradzają za moją
    genialność, mądrość, wspaniałą wiedzę, dokładność, pracowitość, entuzjazm i
    doskonałe, twórcze pomysły. Jestem godzien tego, żeby ludzie mnie szanowali i
    doceniali.
    Kochany Bóg już teraz ukazuje mi najlepsze pomysły na zarobienie dużych sum
    pieniędzy, na najkorzystniejsze zainwestowanie pieniędzy, które już posiadam,
    dzięki temu jestem coraz bogatszy i to jest wspaniałe! Jestem spokojny,
    zrelaksowany i rozluźniony, gdyż wszystkie moje potrzeby są już teraz zaspokojone.
    Jestem bezpieczny, niewinny i w porządku, gdy z łatwością zarabiam duże sumy
    pieniędzy. Jestem godzien wspaniałych, pożytecznych zdolności. Jestem pewny swej
    wiedzy, umiejętności i możliwości. Jestem kompetentny i doskonały w tym, co
    robię. Znam się na tym, co robię. Jestem otwarty na nagrody i pochwały. To
    niewinne i w porządku, kiedy jestem chwalony i nagradzany. Jestem godzien tego,
    żeby otaczający mnie ludzie często mnie chwalili i nagradzali. Ja .... imie ....
    często chwalę i nagradzam siebie i innych. Chwalenie i nagradzanie siebie i
    innych sprawia mi wielką radość i przyjemność.
    Moje miejsce jest wśród ludzi mądrych, szczęśliwych, bogatych i życzliwych.
    Zasługuję na najlepsze, pozytywne towarzystwo. Jestem godzien towarzystwa ludzi
    serdecznych, miłych, ciepłych, kochających i takich ludzi przyciągam. To
    niewinne i w porządku, że otaczam się ludźmi szczęśliwymi i bogatymi. Przyciągam
    ludzi, którzy chętnie płacą mi za moje towary, dobra, idee i usługi. Doceniam
    wysoką wartość moich towarów, dóbr, idei i usług. To, co sprzedaję jest
    najwyższej jakości i przyciągam klientów, których na to stać. Przyciągam już
    teraz klientów, dla których jakość moich dóbr, idei, towarów i usług jest
    satysfakcjonująca. Zawsze spotykam ludzi, którzy chętnie inwestują we mnie,
    nabywając moje towary i płacąc za moje usługi. Zawsze dostaję pieniądze od
    ludzi, którzy je mają (a mają je wszyscy). Zawsze dostaję więcej pieniędzy niż
    potrzebuję.
    Zasługuję na to, aby dostawać pieniądze od innych ludzi. Jestem z tym niewinny.
    Wysoko cenię wszystkie moje towary, idee, dobra i usługi. Są one dla mnie i dla
    innych najwyższej jakości. Już teraz mam całkowitą pewność, że to, co ja ....
    imie .... daję innym jest bardzo cenne, wartościowe i atrakcyjne. To niewinne i
    w porządku, kiedy wysoko cenię to, co daję innym. To korzystne dla mnie i dla
    innych, kiedy doceniam to, co daję. Mam pewność, że wszystko to, co daję innym
    ludziom przyczynia się do ich szczęścia, zdrowia, bogactwa i rozwoju duchowego.
    Jestem całkowicie wolny od wszelkich lęków, oporów i wątpliwości związanych z
    braniem pieniędzy od innych i wymienianiem moich usług i towarów. To bezpieczne
    dla mnie i dla innych, gdy się wzbogacam i gdy inni mi płacą. Jestem godny tego
    by dostawać i przyjmować duże sumy pieniędzy. Otwieram się na to, aby przyjmować
    pieniądze od innych ludzi. To bezpieczne, dobre, niewinne i korzystne dla mnie i
    dla innych. Jestem chciany i kochany także wtedy, gdy biorę od ludzi pieniądze.
    Jakość moich usług, dóbr, towarów i inspiracji jest wystarczająca i
    satysfakcjonująca dla wszystkich moich klientów.
    Czuję się niewinnie i bezpiecznie kiedy mam wielkie sumy pieniędzy i żyję w
    dostatku i luksusie. Jestem bezpieczny i w porządku, gdy JA MAM pieniądze i
    bogactwo, a inni z tego rezygnują. Pozwalam, żeby moi znajomi i współpracownicy
    wiedzieli, że jestem bardzo bogaty i to jest niewinne. Jestem wolny od wszelkich
    mechanizmów i intencji karania siebie brakiem pieniędzy. Uświadamiam sobie, że
    inni ludzie dając i inwestując we mnie swe pieniądze dokonują najwyższej jakości
    inwestycji wzbogacających ich dobrobyt, szczęście, radość, miłość i bogactwo.
    Jestem wystarczająco dobry i kompetentny we wszystkim, co robię i czym się
    zajmuję. Wiem, że wszystko, co robię jest dobre, korzystne i bezpieczne dla mnie
    i dla innych. Wszystko, co robię, jest niewinne i w porządku. W każdej chwili
    jestem otwarty na Boskie inspiracje. Jestem ukochanym dzieckiem Boga, wiem o
    tym, zawsze to czuję oraz pozwalam sobie na to, aby wszystkie moje intencje były
    zgodne z Boską Wolą.
    Mam pełną świadomość, że kiedy inni wygrywają, ja też wygrywam. Kiedy ja
    wygrywam, to inni też wygrywają. Jestem godzien t
  • krytyk2 05.05.05, 20:25
    Początek tej mantry byl obiecujący,ale dalszy ciąg -niestety pogrzebal
    obietnicę.Wchodząc na ten portal spodziewalbym sie wielu rzeczy ,ale na pewno
    nie tego ,że afirmacje dotyczące bogactwa mogą w jakikolwiek sposob pogłębic
    mój rozwój duchowy.To wszystko , co przeczytalem mogę potraktowac tylko
    humorystycznie.
  • sc200 06.05.05, 08:09
    Oczywiście cóż za niedopatrzenie, jak się mogłem tak pomylić. Przecież rozwój
    duchowy to życie w ubóstwie i biedzie. Człowiek cały czas to zapomina.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • krytyk2 07.05.05, 19:57
    Najlepiej jak się komuś zdaje ,że flirtowanie z konsumpcjonizmem może się
    dobrze skończyc dla ducha
  • sc200 07.05.05, 20:43
    Dokładnie dokładnie
    Należy żyć w biedzie i ubóstwie, broń Boże o czymś marzyć lepszym.
    Bo tylko biedni są blisko Boga tak tak dokładnie ależ oczywiście...

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 08.05.05, 13:00
    eewaa przecież sobie żartuje smile moje dwa powyższe posty to żart.
    Wiesz co sądze o bogactwie smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • krytyk2 07.05.05, 21:18
    Nie trzeba do tego mieszać Boga.Wyobrażamm sobie rozwój duchowy także bez jego
    obecności.Pzdr.K
  • sc200 10.05.05, 22:50
    Napisałem tak dlatego, że pokutuje u Ciebie chyba... stary mechanizm (jak u psa
    Pawłowa smile ) powiązania biedności z bliskością Boga.
    I choć oficjalnie się z tym pewnie nie zgodzisz smile Ale warto sobie uświadomić,
    że wszystkie bogactwa tego świata są dla nas. I rozwój duchowy to m.in pełna
    świadomość swojej boskości czyli m.in. nieograniczonego zarabiania. itp itd smile


    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • skrzydlate 14.05.05, 11:25
    ozesz, przeciez bogactwo materialne tez od Boga pochodzi smile a dlaczego nie?
  • krytyk2 07.05.05, 21:17
    Zgadzam się .Lecz kolejność musi byc odwrotna:najpierw wolność wyboru jako
    środowisko dla rozwoju duchowego a potem -ewentualnie ,jeśli ktoś chce-efekt
    finansowy.Stawianie tego pierwszego jako cel glówny prawie zawsze kończy się
    źle zarowno w warstwie ducha jak i materii.
  • sc200 08.05.05, 13:07
    smile
    A kto tu do diaska pisze że rozwój finansowy jest celem głownym rozwoju???
    Chyba sam to piszesz. Ja tego nigdzie nie dopatrzyłem smile ani nie powiedziałem smile
    Mam zamiar umieszczać dekrety na każdą przestrzeń życia i akurat trafił mi się o
    Bogactwie, więc go w takiej chronologii umieszczam. Ale poza chronologią
    "starszeństwa wątku na forum" nie ma tu innego planu. Tylko osoby, które MAJĄ NA
    BAKIER Z POCZUCIEM BOGACTWA dopatrują się takiego zamiaru smile

    Poza tym co to znaczy "wolność wyboru"
    Twojego czy każdego z ludzi indywidualnie?
    Jeśli to nie jest dla Ciebie ważne to nie pisz w imieniu innych smile

    Piszesz:
    "Stawianie tego pierwszego jako cel glówny prawie zawsze kończy się
    źle zarowno w warstwie ducha jak i materii. "
    Bzdura smile Opowiadasz bajeczki wyniesione z filmów pseudorozwojowych, nauk
    Katechetek itp.
    Nie mozna tak kategorycznie uogólniać.
    Dekrety afirmacyjne NIGDY nie przynoszą złych skutków. Dlaczego?
    Bo to jakie skutki osiągnie dana rzecz dla danej osoby zależy tylko od stopnia
    otwartości i zrozumienia tej osoby (dokładnie to podświadomości) w stosunku do
    tego zagadnienia. A dekrety służą oczyszczaniu WŁASNYCH INTENCJI do różnych
    zagadnień. Zaczęliśmy od Bogactwa więc poszedł ten dekret "pierwszy pod nóż" smile

    Dekret to wolność wyboru zawsze. Można go pisać lub też nie. Można to olać lub
    też nie. Wszystko jest wolnoscią wyboru. Więc akurat wolność wyboru nie ma tu
    nic do rzeczy.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • krytyk2 10.05.05, 16:27
    Jak na osobę ,ktora stara sie byc przewodnikiem po scieżkach rozwoju
    duchowego ,szybko dajesz sie wyprowadzic z równowagi a -wydaje mi sie - spokój
    ducha jest głównym celem rozwoju duchowego/pod "spokój ducha" podłóż sobie co
    chcesz ze swej podręcznej skarbnicy/.Wniosek: zamiast prowadzic innych za
    rączkę musisisz jeszcze sporo popracować nad sobą.
    Wcale nie uważam ,że wszyscy /czy choćby -ktokolwiek /muszą zgadzac sie z
    głoszonymi przeze mnie poglądami,dlatego dziwi mnie dlaczego takie
    dziwne ,sprzeczne z zasadami swobodnej wymiany poglądów reakcje prezentujesz
    własnie ty-ponoć opiekun tego forum.Skoro nie zgadzasz sie z moimi poglądami
    wystarczy ,że to napiszesz .Nie musisz od razu wytaczać agresywnych i
    kłamliwych argumentów pod tytułem"Opowiadasz bajeczki wyniesione z filmów
    pseudorozwojowych, nauk
    > Katechetek itp."
    Tak na marginesie :Twój przejrzysty dla kazdego ,kto choć raz przeczytał jakiś
    Twój tekst,antyklerykalizm ,sytuuje Cię na tym samym poziomie
    intelektualnym ,co poglądy ,ktore zwalczasz.Czy Ty nie widzisz /nie
    czujesz /,że takie zwarcie ogranicza Cię w Twoim autonomicznym rozwoju?
    Dla mnie jest to ewidentne.
    Co do meritum naszej dyskusji:
    nieszczęściem naszych czasów jest wg mnie to ,że słowa zatraciły swoje
    pierwotne odniesienia i jasne znaczenia.Nie probuj nawet mnie przekonac do
    równania że "duch"="duch"+"materia"/albo :"chociaż trochę materii"/.
    Następna uwaga merytoryczna:tam gdzie zaczyna sie
    manipulacja ,psychotechnika ,tam kończy sie duchowość.Nie rozumiesz w
    ogóle ,czym jest duch ,jeśli uważasz ,że poddaje on się takim prymitywnym
    psychotechnikom.Owszem ,na krótkę metę takie oddziaływanie może być uznawane
    przez podmiot za skuteczne ,na dłuższa metę nikt nie da sie oszukać.Duchowośc
    karmi sie tylko duchowościa, materia -tylko materialnością.Zjawiskami ,do
    których mogę odwołać Twoją wyobraźnię ,żebys zrozumiał ,o czym mówię sa np
    miłość i przyjaźń.Chyba ,że nigdy takich rzeczy nie przeżywałeś osobiście..
    Z wyrazami szacunku.K

  • sc200 10.05.05, 23:04
    Nie jestem przewodnikiem poza sobą smile Tylko sobie przewodze. Więc nie wysuwaj
    wniosków w odruchu "obronnym" smile To tak jest często jak się kogoś w co ubodzie.

    W ogóle nie wyprowadziłeś mnie z równowagi smile Nie wiem skad Ci to przyszło do
    głowy...

    I piszę to co sądze indywidualnie, a nie podpisuje się "Opiekun Forum". Mieszasz
    funkcje że tak powiem "reprezentacyjną" z tym co prywatnie wypisuje smile
    Tak poza tym to rozumiem że Ty znasz doskonale pierwotne znaczenie słów "duch".
    I że Bogu chodziło o to abyśmy zaniedbali fizyczną stronę życia (m.in tu
    zarabianie) a skupili się na tych duchowych - czytaj w Twoim rozumieniu wszystko
    co niematerialne.
    I tu się mylisz, bo jeśli istnieje takie pierwotne pojęcie to... obejmuje
    wszystko. Tzn wszystko co istnieje fizycznie i niefizycznie (to ostatnie jako
    "nieobejmowalne standardowymi zmysłami") składa się na Rozwój osobisty ("duch")
    zwany Rozwojem Duchowym.
    Bo Rozwój to nie bujanie w obłokach i ekstazy w obliczach Boga. Moim zdaniem to
    przejawianie pełnej boskości w każdej czynności i cieszenie się zasobów
    widocznych i niewidocznych tego świata.

    Co do antyklerykalizmu smile No cóż ktoś mi to w końcu musiał zarzucić. Więc powiem
    Ci tak. Jeśli wyjdzie się poza ramy (a to staram się robić i chyba mi wychodzi
    nienajgorzej) to widzi się spustoszenie jakie wywołują pewne kanony narzucone
    przez pewne Instytucje. Gdybym mieszkał w Iranie, to pewno nazwano by mnie
    "Antymuzułmaninem". O religii piszę często i chętnie, albowiem większość bloków
    uniemożliwiających pełne przeżywanie Boskiego świata pochodzi właśnie z tych
    religii. Zamiast pomagać, zniewalają.
    I jeśli widze gdzieś przejawy takiego myślenia to chętnie na to zwracam uwagę.
    Dużo by tu pisać. Temat woda.
    smile

    Piszesz:
    ".Nie rozumiesz w ogóle ,czym jest duch ,jeśli uważasz ,że poddaje on się takim
    prymitywnym psychotechnikom.Owszem ,na krótkę metę takie oddziaływanie może być
    uznawane przez podmiot za skuteczne ,na dłuższa metę nikt nie da sie
    oszukać.Duchowośc karmi sie tylko duchowościa, materia -tylko materialnością."

    Amen smile
    Jasne jasne, Afirmacje i dekrety są prymitywnymi psychotechnikami a na dłuższą
    metę Ty wiesz jaki mają skutek.
    Gratuluje samopoznania smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • eevvaa 11.05.05, 10:35

    Wydaje mi się, że "wolna dusza " nie łatwo poddaje się jakimkolwiek schematom.
    Ajednak religie w jakiś sposób nas ograniczają. Pan Bóg dał nam wolną wolę, więc
    dlaczego ktoś próbuje nas ograniczać. Myślę,też, ze tacy ludzie nie próbują
    ograniczać innych. Szanują bowiem swoją i cudzą wolność. To są tylko moje
    przemyślenia i nie muszą nic znaczyć.

    Pozdrawiam Serdecznie Wszystkich smile
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • krytyk2 11.05.05, 16:49
    Nasz kontakt nie ma charakteru żywej rozmowy w kontakcie bezposrednim.Nie mogę
    oczywiscie widzieć Twoich rozszerzonych źrenic ,żył wychodzących na czole i
    słyszeć podniesionego tonu.Pozostaje mi tylko opierac sie na tym ,co piszesz i
    jak to robisz.Użycie słow bodajże "do diaska" na początku Twojej
    wypowiedzi ,potem potrojenie znakow zapytania ,w ogole użycie ironii -żeby nie
    powieidziec szyderczego tonu ,to są takie moje "zaoczne" podstawy do
    stwierdzenia ,że musialeś pisac swój post w stanie lekkiego pobudzenia..
    Odnosnie Twojego przewodnictwa:
    jesteś fałszywie skromny albo faktycznie nie kontrolujesz sytuacji jeżeli
    uważasz ,że pełnisz na tym forum poslednią czy chociazby przeciętną rolę.
    Czy muszę znowu zaglądać do każdego wątku zaczętego przez Ciebie i cytować
    Twoje kategoryczne polecenia ,chocby z watku dotyczącego afirmacji bogactwa?

    W jednym muszę sie z Tobą zgodzić -Twoje i moje rozumienie duchowosci różnią
    się kardynalnie.I nie jest to róznica ,którą można by przysypac jakimiś
    członami pośrednimi albo wyspecyfikować na poziomie prawdy bądź nieprawdy/jak
    sie Tobie naiwnie wydaje/.Różnica między nami ma charakter aksjologiczny i
    jako taka nie może być ujęta w narzędziowość "lepszy"-gorszy" bądź "prawdziwy-
    nieprawdziwy".Ty uważasz ,że wszystkie zastane składniki życia /np w
    szczególności- warunki materialne niezbędne do życia/zasługują na równą uwagę i
    mają -w przybliżeniu-równy udział w kształtowaniu naszego rozwoju duchowego.

    Mój punkt widzenia jest inny:żyjemy w czasach niespotykanego historycznie
    chaosu aksjologicznego.Po rozpadzie wszelkich tradycyjnych układow odniesienia
    każdy zostaje sam w konfrontacji z konkurującymi systemami wartości.W
    szczególności doszło do rozpadu tradycyjnych stabilnych odniesień dla
    ksztaltowania tożsamości indywidualnej.Dojmujące stało sie dla wielu poczucie
    bezsensu i bezwartościowości a w aspekcie społecznym -poczucie samotności.
    W ten krajobraz po bitwie wchodzą jak w masło systemy konsumpcyjne z
    charakteryzującymi je łatwymi dystynkcjami co /kto/ jest wartosciowe/y/a
    co /kto/ -nie.Nie ma ratunku dla chorej duszy w sferze materialnej.Jest to
    zasypywanie studni bez dna.Twoje afirmacje dotyczące bogactwa przypominaja mi
    do złudzenia afirmacje ,którym poddawani są współpracownicy Amwaya.Osoba ludzka
    jest tu narzędziem a nie -celem samym w sobie.Uważam ,że alternatywa
    konsumpcyjna jest szczególnie niebezpieczna ,ponieważ przez jakiś czas może
    dawać złudne poczucie spełnienia.
    Dla mnie podstawowe wartości to miłość i przyjaźń i tak długo jak będę sie nimi
    kierował nie będę sie musial ratować dązeniem do bogactwa ,alkoholem ,seksem
    czy innymi wynalazkami.
    Jeszcze na temat samego pojęcia afirmacji.Nie zaprzeczysz ,że w warstwie
    literalnej są to pewne narzędzia i prawdę mówiąc do istoty tego narzędzia nie
    należy treść przekazywana przy jego pomocy.Nie mów więc ,że afirmacje jeszcze
    nikomu nie zaszkodziły.To ,czy zaszkodzą czy też nie, zależy nie od
    formy/=afirmacje/lecz od treści
    Pozdrawiam K
  • sc200 11.05.05, 18:16
    Ok Odpowiadam Ci smile

    Nie jestem fałszywie skromny smile Jestem pewny siebie. Bardzo pewny siebie..., co
    zresztą mówi każdy kto mnie poznał osobiście. Ta pewnosć to jest cecha jaką
    każdy ma w sobie, ale powinien w to w pełni uwierzyć smile

    Słowo do diaska było z całym kontekstem użyte z znaczkiem "smile" nie wiem czy
    znasz znaczenie tych znaczków. A poza tym czasami używam wyrazów rzadkich na
    chociażby forum - bo tak lubie smile).
    Hasło "Do diastka" nijak mi się wiąże ze zdenerwowaniem. Ale pewnie czytałeś
    inne książki, które ja nie czytałem gdzie pewnie bohaterzy operowali tym słowem
    w stanie zdenerwowania, stąd Twoja podświadomosć łatwo przypisała takie cechy
    mi smile. Jak widzisz odczucia mogą być bardzo mylne smile

    Dalej...
    Nie pisałem że pełnie na forum jakąs rolę "poślednią czy przeciętną". Nigdy tego
    nie oceniałem. Wkładasz w "moje usta" słowa które nie wypowiedziałem. Czytasz
    między wierszami? Między którymi??? wink
    Napisałem że co rozwine:
    1. Spełniam tu funkcje reprezentacyjną - tzn reprezentuje grono moderatorów
    (chyba u Ciebie słowo "reprezentacyjna" nie jest negatywne?)
    2. Spełniam rolę normalnego forumowicza i pisze o własnych przemyśleniach.

    Jeszcze nie zdarzyło się abym występował jako moderator (czyli w roli nr. 1
    pisał do kogoś). Zawsze piszę będąc w Roli nr.2

    Co to znaczy? cytuje:
    "Twoje kategoryczne polecenia ,chocby z watku dotyczącego afirmacji bogactwa?"
    Zacytuj je! smile Pokaż mi te moje kategoryczne polecenia smile

    Skoro uważasz że Dekret Afirmacyjny o Bogactwie (nawiasem mówiąc nie "Mój" bo
    nie ja go ułożyłem smile Taka mała pułapka...) to prawie to samo co pranie mózgu w
    Amwayu smile to nie mamy o czym dyskutować smile
    Ja tylko dodam, abyś przyjrzał się Twojej materialnej stronie życia. Bo
    zazwyczaj tak kategorycznie wypowiadają się osoby mające troche na bakier ze
    swoim poczuciem bogactwa. I mówie Ci to nie z wyższośći moich racji. Tylko z
    doświadczenia.
    Osoby, które nie mają poczucia ubóstwa akceptują (czytaj: realizują) na codzień
    taki dekret. Jest on tak specjalnie skonstruowany że uderza w całość poglądów smile
    Nic tu się nie da ukryć smile
    A prze to takie dekrety są wspaniałą pomocą... w odkrywaniu m.in siebie.

    I jeszcze jedno.
    Afirmacje piszesz (ich skutek) zależ od treści.
    Afirmatio to pojęcie dla wyrażania pozytywnych skutków tego co chcemy osiągnąć.
    Tu nie ma miejsca na negatywizm. Musiałbyś stworzyć pojęcie Antyafirmacji. A te
    ostatnie to ja tylko wytykam (nie zajmuje się pierdołami wink ).

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 05.05.05, 12:49
    II)

    Mam pełną świadomość, że kiedy inni wygrywają, ja też wygrywam. Kiedy ja
    wygrywam, to inni też wygrywają. Jestem godzien tego, żeby zawsze wygrywać.
    Wszechświat jest nieskończenie bogaty, więc uwalniam się od wszelkich intencji
    rywalizowania i walczenia o pieniądze. Zawsze mam nadmiar klientów, którzy chcą
    płacić mi za moje usługi, dobra, idee, pomysły i inspiracje.
    Ja, .... imie .... jestem godzien przyjemnej, ciekawej, twórczej i bardzo dobrze
    płatnej pracy.
    Już teraz otwieram się na wszelkie uczciwe źródła dopływu pieniędzy do mnie. Z
    łatwością przyciągam bogactwo, dobrobyt, dostatek, nadmiar i obfitość pieniędzy.
    Zawsze mam nadmiar pieniędzy na zaspokojenie wszystkich moich potrzeb i
    spełnienie marzeń. Zarabiam wystarczająco dużo robiąc to, co sprawia mi
    przyjemność i satysfakcję. Praca, w której zarabiam ogromne pieniądze jest dla
    mnie łatwa, miła, spokojna, przyjemna i bezwysiłkowa. Pracuję z radością i
    wielkim entuzjazmem. W pracy zawsze jestem na luzie, dzięki czemu przejawiam
    genialność i jestem twórczy. Praca jest dla mnie czystą przyjemnością i to jest
    niewinne, bezpieczne i w porządku. Zarabiam dużo pieniędzy robiąc to, co lubię i
    umiem.
    Pieniądze przypływają do mnie w sposób łatwy i spontaniczny. Już teraz jestem
    wystarczająco dobry, aby zarabiać duże sumy pieniędzy. Chcę, mogę i potrafię
    wygrywać zawsze i wszędzie.
    Zarabianie dużych sum pieniędzy jest dla mnie naturalne. Posiadanie,
    dysponowanie dużymi sumami pieniędzy jest dla mnie naturalne i oczywiste.
    Wszechświat jest nieskończenie bogaty. Obfitość i nadmiar występują we
    wszechświecie, a ja to akceptuję i dostrzegam to na każdym kroku. Pozwalam sobie
    czerpać z tego nadmiaru. Wiem, że dobrobytu i dostatku jest nadmiar dla
    wszystkich, dlatego jestem niewinny, gdy z łatwością czerpię z tego dobrobytu,
    gdy posiadam duże sumy pieniędzy, gdy z każdym dniem mam coraz więcej i więcej
    pieniędzy.
    Życie jest dla mnie lekkie, łatwe, wygodne i przyjemne. Wszystko, co robię,
    robię lekko, łatwo, z przyjemnością i bez wysiłku. Już teraz zarabiam duże sumy
    pieniędzy lekko, łatwo, z przyjemnością i bez wysiłku. To jest niewinne,
    bezpieczne i w porządku. Jestem ukochanym dzieckiem Boga i mam pełne prawo do
    bezpiecznego, lekkiego, przyjemnego, dostatniego i wygodnego życia. Już teraz
    korzystam z tego prawa i wybieram dostatek, dobrobyt i nadmiar pieniędzy.
    Pozwalam sobie na przyjemności w życiu. Pozwalam sobie z przyjemnością
    realizować moje cele i marzenia. Zasługuję na lekkie, łatwe, przyjemne i
    dostatnie życie, pełne Bożych niespodzianek, błogosławieństw i Bożej Miłości.
    Już teraz jestem godzien szczęścia, radości, miłości, bogactwa i wielkich
    sukcesów. Już teraz jestem godzien przyjemnej, ciekawej, satysfakcjonującej i
    bardzo dobrze płatnej pracy.
    Ja, .... imie .... już teraz pewnie, zdecydowanie, z wytrwałością,
    cierpliwością, odwagą, w pełnym zaufaniu do nieograniczonych możliwości Boskiej
    Istoty we mnie dążę do całkowitego urzeczywistnienia tego, czego chcę z pomocą,
    wsparciem, przewodnictwem boskiej mądrości, z pełną świadomością, że jestem tego
    godzien i czuję się z tym bezpiecznie i niewinnie.
    Pozwalam sobie nieustannie odnosić sukcesy w każdej dziedzinie życia doceniając
    moje zdolności, umiejętności, kompetencje i moją wartość. Bóg mnie w tym wspiera.
    Moje wielkie bogactwo jest niezależne od poglądów i wyobrażeń innych na temat
    bogactwa i to jest niewinne i w porządku.
    Rezygnuję z cierpienia w życiu na rzecz szczęścia, Miłości, wygody, dostatku,
    dobrobytu i przyjemności. Uwalniam się od wszelkich wyrzeczeń bogactwa i
    szczęścia. Już teraz uznaję te wyrzeczenia za nieważne i to jest niewinne i w
    porządku. Rezygnuję z poświęcania się w życiu. Gdy rezygnuję z zaspokajania
    cudzych zachcianek, jestem niewinny, bezpieczny i ludzie mnie kochają i szanują.
    Zarabiam z przyjemnością duże sumy pieniędzy na tym, co lubię i co przynosi mi
    satysfakcję. Już teraz wiem, co lubię robić. Wiem, że mogę zarabiać i zarabiam
    duże sumy pieniędzy robiąc to, co lubię. Zarabianie z przyjemnością jest moją
    pasją. Wiem, że mam szczęście do pieniędzy i pieniądze się mnie trzymają.
    Pieniądze płyną do mnie naturalnie.
    Już teraz dziękuję Bogu za całe bogactwo, dostatek, nadmiar pieniędzy i luksus,
    którego doświadczam każdego dnia. Doceniam bogactwo, komfort i luksus w moim
    życiu i jestem bardzo wdzięczny za to, że z każdym dniem jestem coraz bogatszy i
    osiągam coraz większe sukcesy. Dzięki Prawu Wzrostu pieniądze, które posiadam
    dodatkowo się pomnażają.
    Powierzam Bogu realizację tego dekretu. Powierzam Bogu moje intencje dotyczące
    zarabiania, pieniędzy, obfitości i nadmiaru. Powierzam Bogu całe moje życie.
    Pozwalam, aby wszystkie efekty tego dekretu służyły Najwyższemu Dobru mojemu i
    innych
  • nadia338 05.05.05, 13:03
    sc200, super afirmacja, tylko jak dla mnie to zbyt dluga, czy masz wersje dla
    leniwych?smile
  • eevvaa 05.05.05, 13:36

    Chyba można skrócić - ale czy nie będzie to droga na skróty?
    Przyznam, że moja podświadomość też się buntuje, ale ja tu rządzę, a nie ona.wink
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • sc200 05.05.05, 15:44
    Ewa a jak się moja buntuje!
    Na razie gra ze mną w ciuciubabke. Zaczynam kolejny dzień dialogu z Nią na temat
    co Jej to da. Mniej wiecej ostatnio dialog wygląda tak:
    (ja): Może byśmy się za to zabrali?
    (ona): Do czego?
    (ja): No do pisania i nagrania tego dekretu
    (ona): Hmmm nie ma czasu. Musisz przecież robić to i to
    (ja): Ale przecież z "tego" zrezygnowałem i mam czas
    (ona): No ale po co?
    (ja): Co po co?
    (ona): No po co mamy to kodować?
    (ja): Żeby było lepiej?
    (ona): Egoista
    (ja): Nie egoista, bo pomyśl ile rzeczy byłoby fajnie razem dokonać mając niążki
    (ona): co?
    (ja): pojechać... na Seszele, Bora Bora na miesiąc i kupić apartament z widokiem
    na morze w Grecji
    (ona): Hmmm
    (ja): No a pomyśl o tych hotelach 5* na Malediwach to poezja
    (ona): No hmmm
    (ja): No to się zabieramy
    (ona): Ok jutro
    (ja): Nie, dziś!
    (ona): No to wrócimy z pracy?
    (ja): ok

    wink

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 05.05.05, 15:37
    Spróbuj ją skrócić do jednej strony A4 - generalnie chyba za dużo nie stracisz.
    Wiele rzeczy jest powiedziane w dekrecie z różnych stron. Więc proponuje Ci tak:

    Siądź na spokojnie i przeczytaj uważnie wydrukowany ten dekret kilka razy
    Zaznacz (podkreśl) te zdania które w Ciebie w jakiś sposób uderzają tzn.
    wywołują jakieś hmmm uczucia, skojarzenia.

    I z tych fragmentów stwórz własny dekret smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • delphinee 05.05.05, 14:28
    no w koncu się pokazales ;]
    witam smile
    pozdrawiam
    p/w

    --
    Warto przeczytać
  • sc200 05.05.05, 15:36
    I to jak suspicious

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • m_ka_4 05.05.05, 13:10
    Wielkie dzięki za wiedzę podawaną w pigułcesmile Dzięki za ten i inne
    wątki "banalne"smile
    Tu każdy może znaleźć dla siebie coś dobrego i rozpocząć pracę zaraz,
    natychmiast bez konieczności dokopywania się do źródeł wiedzy. Oczywiście, z
    czasem i do źródeł dotrzemy, ale dużo już teraz mamy podane na tacy.
    Serdecznie dziękuję.
  • perfectum 05.05.05, 18:18
    Ja, zwolenniczka prostoty mam smiałość zapytać, czy nie lepiej po prostu powtarzać "Ja .... jestem piękna, zdrowa, bogata materialnie i duchowo"?
    Przyznam, że ten dekret na pewno nie jest dla zapracowanych, a jakiś skrót można sobie powtarzać nawet w kolejce do kasy w supermarkecie..wink
    To nie trywializacja, ale po prostu przystosowanie mozliwości do naszych czasów..
    Może się mylę, ale chyba niewielu będzie w stanie z tego korzystać.

    Pozdrawiam smile

    --
    www.marlena.org.pl

    Witryna o Reiki iBioterapii
  • m_ka_4 06.05.05, 07:06
    Nasunęło mi sie skojarzenie z książkami.
    W domu czytam te cięższe gatunkowo, nad którymi potrzeba troszkę spokoju i
    ciszy, aby wyciągnąć esensję z tekstu.
    W kolejkę, do autobusu, do poczekalni zabieram w torebkę niewielkie książki, o
    niezbyt wyrafinowanych tekstach, które mogę czytać nawet w tłoku.

    Chyba podobnie z afirmacją, która może być prosta i krótka, albo nieco
    rozbudowana. Sedno zawsze tkwi w tym samym - właściwy dobór afirmacji do osoby.

    Pozdrowienia na dzień dobrysmile
  • allija 06.05.05, 00:46
    Ja tylko tak w kwestii formalnej, czy mógłbyś z reka na sercu powiedzieć, że
    jest ktoś (ty?) komu ten dekret przyniósł jakies wymierne efekty?
    Kiedys czytalam podobny dekret (no, moze krótszy) i potem okazało sie, że autor
    pracuje z nim już 10 (!) lat ciągle czekając na swoja szansę. No, ja osobiscie
    nie lubie takiej sztuki dla sztuki, nie mam na to czasu. Ale chetnie przyjmuje
    sprawdzone rzeczy zamiast samej sie do nich dokopywać.
  • sc200 06.05.05, 08:15
    allija może jeszcze statystyki z Urzędu Statystycznego?
    Nie przesadzasz? smile
    Zabierz się za pisanie, a później się dowiesz jaki odstek faktycznie się wzbogacił.

    Tja to taka ludzka przypadłość. Jakbym Ci powiedział że 9 na 10 osób się
    wzbogaciło to Twoje niższe ja powie "ale my jesteśmy tą dziesiątą, więc lepiej
    się za to nie zabierać" suspicious

    Ps.
    Dekret jest bardzo skuteczny.

    Allija powiem Ci jak sprawdzić czy ten dekret zadziała u Ciebie.
    Siadasz i czytasz. Jeśli będzie Ci ciężko dotrwać do ostatniej linijki (lub też
    niektóre linijki i kwestie Cie "rażą") to masz syndrom ubóstwa w którejś z
    kwestii. I nie ma się co oburzać smile Po prostu masz dowód że u Ciebie na 100%
    zadziała ten dekret. Dlaczego?
    Bo te opory to strach podświadomości przed zmianami. A czyż reagowałaby ona
    nerwowo na coś z czymś się zgadza? smile

    Oceń sama i do roboty.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 06.05.05, 08:18
    Jeszcze coś dodam
    allija i wszyscy:

    Statystyki nie mają KOMPLETNIE znaczenia. Ma znaczenie wątpliwość jaką macie do
    pisania/pracowania z czymś takim. To jest DOWÓD na opory. Właśnie już ta
    wątpliwość. I znowu wraca pytanie.
    Czy jak się czegoś obawiacie to nie macie oporów?
    Wnioski płyną same.

    smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • allija 06.05.05, 13:39
    no tak, ja jestem raczej uparta i sumienna, jak sobie cos postanowie to raczej
    juz to do końca przeprowadzam. Ale to jest tak długie /no i troche monotonne bo
    ciagle o tym samym/, że na bank zacznę myślec po drodze o niebieskich
    migdałach. A juz na pewno za 10 razem.
    Przy czym o ile przy pisaniu masz kolumnę reakcji to tu juz nie. Potem to nawet
    nie wiesz o czym i co myślałeś.
  • allija 06.05.05, 13:45
    Dopiero teraz zauważyłam - ja mam to pisać?! Rany boskie...
  • a77a77 23.09.05, 11:51
    Nie wolnorobić czegoś dla sztuki. Jest prawdą że pozytywne myślenie wspiera
    umówmy się " szczęście". Aby wpływać na swoją podświadomość nie można czytać
    tak długiego dekretu. Ja wolę krótszą formę zwaną modlitwą. Mają to być krótkie
    prośby podziękowania, które co przynajmniej miesiąc trzeba zmieniać. Najlepiej
    pisać, ponieważ słowo pisane ma dużą moć.
    Ja stosuję kontenplację z dużym powodzeniem.
    Niestety na początku aby dojść do perfekcji nie jest łatwo.
    Pozdrawiam
    AS
  • buena.vista.sc 06.05.05, 10:37
    Michale,
    dzięki za tekst.Mnie poslużyl on w odnalezieniu moich "slabych punktów".

    Czytam pierwszą stronę/wydruku/-wszystko ok.,wzrok śizga się leciutko po
    linijkachsmile,kiwam glową w duchu z aprobatą,aż natknęlam się na zdanie, przy
    którym musialam się zatrzymać-nie chcialo mi to tak gladko przejśc,natrafilam
    na jakiś opór.ta sama historia powtórzyla się jeszcze przy jednym ,dość
    kluczowym zdaniu.Podkreślilam sobie te miejsca na kartce i sporządzilam wersję
    skróconą,wybierajac z tekstu zdania dla mnie najistotniejsze no i te "trudne".

    Czyli mam punkty do przepracowania.
  • astralnie 14.06.05, 17:12
    Działa. Jak diabli. wink
  • roza12 15.06.05, 20:32
    > Działa. Jak diabli. wink

    Naprawde?
    A napisz cos wiecej, w jaki sposob u Ciebie dziala, co sie zmienilo.
  • astralnie 16.06.05, 11:26
    Chyba lepiej sprawdzić samemu niż oglądać się na innych...

    No ale dobrze jeśli ma to w czymś pomóc:
    - znalazłem dzięki dekretowi 2 sprawy, które dotąd ewidentnie przeszkadzały mi
    w tak zwanych interesach (teraz wystarczy przeprogramować błędne programy i
    cały czas prezekonywać podświadomość że jest to możliwe i ma sens)
    - jak wiemy nie ma "przypadków", dlatego sądzę, ze to dzięki dekretowi mam
    niespotykany dotąd przyrost na koncie. Dodam jescze, że wypracowałem to
    z "tematów", które teoretycznie nie miały szans wypalić, rzekłbym: niemożliwe
    stało się możliwe wink

    Ja pracuje z tą afirmacją ok 3 tygodni, może nie do końca systematycznie, ale
    efekty były już po 2 dniach.

    POzdr.
  • sc200 16.06.05, 12:26
    Astralnie bardzo się ciesze że piszesz o swoich pozytywnych rezultatach smile
    Ogólnie apeluje, aby opisywać w miare oczywiście możliwości (anonimowo) o
    rezultatach jakichkolwiek afirmacji.
    Może grono wątpiących się zabierze wówczas do roboty wink
    Ale tu zwracam się do wątpiących smile Prawda że łatwiej jest wątpić i narzekać niż
    się zabrać do roboty? wink Pytanie retoryczne.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • astralnie 16.06.05, 12:47
    Witam sc200,

    Oczywiście nie wszystko jest tak do końca różówo, bo mam wrażenie że w sprawach
    wymagających przeprogramowania, podświadomość buntuje się aktualnie 100 x
    bardziej niż przedtem.

    Efekty o których pisałem wyżej oczywiście są , to już się stało, ale najkrócej
    mówiąc jest od tego czasu silna sugestia podświadomości, że: "zrobiłem coś
    niewłaściwego, że byłem pazerny, że się na tym wszystkim przejade.."

    Rozumiem, ze to takie ostatnie "podrygi przegranego"..??
    pozdr.
  • sc200 16.06.05, 13:00
    Tajemnicą poliszynela jest to, że pojawiający się opór jest dowodem na
    prawdziwość tej metody. Kto chce, niech sobie to powyższe zdanie rozwinie...
    dalej. smile

    Najważniejsze to KONTYNUOWAĆ choćby nie wiem co. A Podświadomość swoje potrafi
    smile oj potrafi, w końcu Jezus nie nadarmo mówił wiele o mocy w nas...

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • ja.ja222 07.07.05, 09:53
    czy ten dekret działa tylko i wyłącznie kiedy się go przepisuje, czy też można
    go zamiast przepisywac - czytać.
  • sc200 07.07.05, 10:17
    Można go czytać, śpiewać... deklamować cokolwiek. Ale musi to być AKTYWNA praca
    z dekretem. Czasami inne metody niż pisanie są bardziej "ożywcze" dla tej metody.

    Chodzi przede wszystkim o zaangażowanie swojego jestestwa.

    Osobiście polecam również metode mieszania. Tzn czasami przepisuje, czasami
    mówie do lustra (obserwuje swoje reakcje), próbuje podśpiewywać (np. jako tekst
    do ulubionej piosenki (lini melodycznej)). Również jako element podprogowy w np.
    gsmg, nagranie siebie razem/bez muzyką relaksacyjną i słuchanie - daje dodatkowe
    wzmocnienie.

    Ale oczywiście można robić to jedną metodą.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • iinka 10.07.05, 14:26
    Ale to długie :[ duuuużo przepisywania.
    I to tak żeby rodzina nie zauważyła.
  • sc200 10.07.05, 22:16
    Rodzina nie pragnie być bogata? Znaczy się mieć na swoje "zachcianki"? smile
    Zadaj im/sobie to pytanie smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • iinka 11.07.05, 22:34
    Hehe...
    Rodzina chce, ale juz patrzą na mnie dziwnie, kiedy sobie coś przepisuję w
    zeszyciku.
    Uznaliby, że z moją łepetyną coś nie tak.
    Na prywatność za mało tu miejsca, a narażać się nie mam ochoty.
    Ostatnio wypożyczyłam taką małą książeczkę Louise L. Hay "Możesz to zrobić" i
    wypisałam sobie trochę afirmacji. Koleżanki patrzą na mnie jak na nawiedzoną.
    Cóż hihi - ich strata smile
    Ps.: Jak chcę być bogata, ale najpierw muszę się dowartościować, a poza tym
    miłość też ważna rzecz /a czas ucieka/. ACHA! JAK wyswobodzic sie od wypowiedzi
    typu "Ty to zostaniesz zgryźliwą starą panną jak ciocia", albo "ja wiem co
    będzie w twojej przyszłości, zawodowo wielki sukces, ale pozno, za to zawsze
    bedziesz sama" Ja zawsze mówie sobie - ach tak? No to ja wam jeszcze pokaze! W
    paru sprawach sie udalo /np pewnego Sylwestra życzono mi smierci smile a ja dałam
    sobie rade, mimo tego, że po tych życzeniach zachorowałam na raka/ teraz sobie
    żyje i stawiam wszystko od nowa smile
    To co robic z tym krakaniem o staropanienstwie?
    Sama nie wiem, czy ja chce za maz, bo jak na razie same rozczarowania, ale tak
    gdyby cuś? Hm? wink
  • sc200 12.07.05, 09:04
    Witaj ponownie,

    Sprawa małzeństw (w sensie religijnym tzn Katolickim) to osobny temat, bardzo
    ważny i ciekawy. Być może swój punkt widzenia przedstawie w osobnym wątku.

    Ale ogólnie powiem tak. Po grzyba do szczęścia Ci jest potrzebne małżenstwo? smile
    Oczywiście, że każdy z nas ma (kilka) idealnych połówek na tym świecie fizycznym
    z którymi może zawrzeć związek (nie koniecznie formalny). Rzecz w tym, że
    małżeństwo dość często niszczy podstawową rzecz jaka dana nam została przez
    Boga... czyli wolność i poczucie wiecznego wyboru.
    Tylko pary świadome powyższej wolności i wyboru wiedzą o czym mówię. Nie jest to
    atak na instytucje małżeństwa, ale atak na "podstawy podświadomościowe"
    generowane od pokoleń instytucji małżeństwa.
    Te podstawy to:
    - poczucie własności (tak, często ludzie w małżeństwie czują się niejako
    posiadaczami drugiej połówki wink )
    - poczucie bezpieczeństwa (tak często mówione przez kobiety jako przyczyna
    zamążpójścia. Tzn o co w tym chodzi? Aby zawsze mieć przy sobie drugą osobę w...
    sic! potrzebie, niejako związać się "dopóki śmierć nas nie rozłączy", utrudnić
    maksymalnie odejście (spróbujcie rozwód kościelny!) itp )

    Skoro dużo kobiet szuka tych poczuć powyższych w malżeństwie to nic dziwnego że
    mogą często się czuć skrzywdzone, jeśli może w pewnym momencie życia tego
    zabraknąć (np. przy rozpadzie małżeństwa). Poczucia powyższych wartości należy
    szukać w sobie, w Bogu.
    Bo tylko TO jest wieczne. Żadne małżeństwo i przysięgi Katolickie nie są
    wieczne, bo wszystko to co ziemskie jest iluzją smile. Wieczne są tylko nasze dusze
    (czyli My) oraz On czyli kochany Bóg jako Istota doświadczona naszymi cząstkami.

    Niestety mało par "żeni" się z powodów "partnerskich". Bardzo mało małżeństw
    opiera się na partnerstwie... Zresztą nie oszukujmy się, dopiero jak dochodzi do
    rozstania to wychodzą wzorce podświadomościowe rządzące przyczynami podjęcia
    decyzji o ślubie...

    I choć pewno wiele osób potakuje mi że mam racje, to naprawdę dopiero tylko po
    metodach oczyszczania podświadomości (wyciągania i oczyszczania wzorców
    zasiedziałych w naszym jestestwie) widać, czy sami nie mają tych wzorców
    "uśpionych".
    Dlatego ja osobiście jestem przeciwny instytucji małżeńśtwa z punktu widzenia
    Kościelnego (o ile oczywiście ktoś należy do wyznawców Katolicyzmu).
    Jestem za:
    - małżeństwami cywilnymi (niestety na naszym świecie daje to możliwość ułatwień
    prawnych i tylko dlatego jestem za smile )
    - ewent. innymi ceremoniami takie jak śluby katalickie pod warunkiem, że równie
    łatwo da się to zerwać jak zawrzeć.

    Temat do szerszej dyskusji.

    Wracam do tematu smile)

    Nie widze nic żłego w staropanieństwie jak to nazywasz wink Myśle, że z miłością
    jest tak. Że możesz afirmować:
    "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera"
    "Jestem szczęśliwa i spełniona w związku partnerskim"

    Ale kiedy to do Ciebie przyjdzie to tego już nie wiadomo smile Więc równie mozesz z
    tym "staropanieństwem" męczyć się miesiąc... jak i kilka lat.

    Ps.
    Wbrew pozorom, związki bez więzi typu "przysięgi małżeńskie" są często bardziej
    trwałe (zname takie kilkudziesięcioletnie!!!) niż z tymi przysięgami...

    Taki jest mój punkt widzenia smile
    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 12.07.05, 12:58
    krytyk2 napisał-"
    -- Początek tej mantry byl obiecujący,ale dalszy ciąg -niestety pogrzebal
    obietnicę.Wchodząc na ten portal spodziewalbym sie wielu rzeczy ,ale na pewno
    nie tego ,że afirmacje dotyczące bogactwa mogą w jakikolwiek sposob pogłębic
    mój rozwój duchowy" Ja poszłam dalej, początek mantry był na tyle
    obiecujący ,że zaczęłam nagrywanie tel,bez przerwy słysząc swój głos mówiący z
    przekonaniem o pieniądzach,brnęłam z osłupieniem dalej.Pierwsze czytanie było
    jednocześnie nagrywaniem.Dobrze,że jadąca do mnie koleżanka przerwała mi
    nieświadomie a może podświadomie "strzałką".
    ----- --- kiss
  • sc200 12.07.05, 13:15
    Witaj smile

    Hah smile, powiem Ci tak. Trudno żebyś nie brnęła/brnął z osłupieniem dalej, skoro
    Twoja podświadomość uważa to za bzdety smile. Afirmacje z dekretu bogactwa nie są
    dla ludzi z wyrobionym poczuciem bogactwa (ze zrealizowanym też na planie
    materialnym oczywiście) tylko dla tych, którzy pragną skorzystać z Boskich darów
    tu i teraz, w tym z tego właśnie bogactwa smile
    Ci pierwsi nie potrzebują tego czytać bo to akceptują - co więcej zdania z
    dekretu (a dekret naprawdę UDERZA bardzo mocno w poczucie bogactwa) - mówią
    "jasne to jest dla mnie jasne, to jest prawda" i potakują głowami.

    Ci którzy należy do drugiej grupy, będą zasypiać, wchodzić w stan "odrętwienia",
    stan nawet braku świadomości!!! (bliski stanu "zemdlenia"), wymyślać tysiące
    innych myśli na raz, niedoczytywać, przerywać jak najczęściej.
    To są wszystko opory niższego Ja.
    W końcu jeszcze raz powtarzam. Jezus mniej wiecej mówił: "Gdybyś uwierzył w siłę
    w Tobie, tobyś góry przenosił". Mało chyba kto podejrzewa, że mógłby rzucać On
    słowa na wiatr smile

    Ps.
    To że dekret jest do d* to indywidualna sprawa - jeśli tak ktoś uważa. Ja widze
    dość jasno przyczyny takiego myślenia. Sprawa jest oczywista i dość banalna.
    Chcesz nie wierz. Nie chcesz uwierzyć - możesz liczyć na dobrą karme - ale i z
    tym mozna się przeliczyć kiedyś smile. Dekret działa. Zresztą nie jest to istotne
    czy to dekret ten czy inne afirmacje. Po prostu to działa.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 12.07.05, 13:27
    Jeszcze jedno:

    Przeczytaj to jeszcze raz co napisałaś/eś:
    "... zaczęłam nagrywanie tel,bez przerwy słysząc swój głos mówiący z
    przekonaniem o pieniądzach,brnęłam z osłupieniem dalej"

    Podświadomość sama z siebie nie mogła wyjść ze zdziwienia smile)), że mogłabyś coś
    takiego uważać (słyszeć jak to Ty mówisz WŁASNYM GŁOSEM). "Broń Boże przed
    bogactwem" smile

    Tak by the way to jest to też pewien dowód, że najlepiej na nas działają
    "afirmacje nagrane własnym głosem"... smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 12.07.05, 15:59
    No to już nie żyje Dana za to,że mi przerwała nagranie smile
    --
    ----- --- kiss
  • iinka 12.07.05, 17:18
    Hehe to znów ja smile
    Słowa "małżenstwo" używam umownie. Chodzi o bycie razem, ale partnerskie.
    Zbyt wiele widziałam już ludzi którzy są razem, tylko dla tego, żeby nie być
    samotnymi na starość, albo z posłuszenstwa wobec rodzicow itp. Znam też ludzi
    którzy trwają w toksycznych, męczących związkach, w których w ogóle brak jest
    miłości. Nie mam zamiaru męczyc się jak inni. Nie mam ochoty zostać męczennicą.
    "Slub", "małżenstwo" - chodzi po prostu o bycie razem z kims z kim nam jest
    dobrze i komu dobrze jest z nami. Wszelkie papiery są mi obojętne.
    To nie o to chodzi.
    Poza tym zastanawiam się co robić w życiu.
    Trzeba dokonywać wyborów.
  • sc200 12.07.05, 18:00
    Rozumiem Cie smile
    Po prostu tak przy okazji uważam, że warto poruszyć na forum temat "szczęścia w
    zwiazku" tzn.
    1. Oczyszczanie swojego pojęcia miłości
    2. Oczyszczanie oczekiwań wobec związku
    itp

    Ponieważ niedawno temu rozwód dotknął moją przyjaciółkę (która należała to tak
    zwanych "ostatnich osób które mogą się rozwodzić") I ponieważ do niej conieco
    napisałem więc myśle ten temat kontynuować na forum.
    Bo w końcu nie tylko bogactwo i zdrowie się liczy w życiu smile Ale przede
    wszystkim miłość.
    Co więcej miłość do siebie jest podstawą odnoszenia sukcesu w innych dziedzinach
    życia smile czy to partnerstwie, bogactwie, sukcesie, przyjaciołach czy zdrowiu.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • iinka 12.07.05, 18:46
    Prawda - miłość jest podstawą smile
    Dla tego po afirmacjach w temacie "poczucie własnej wartości", zacznę od tych o
    miłości smile /swoją drogą trochę zdrówka by się przydało, bo chwilowo marnawo ze
    mną jest/ :[
    Pozdrawiam smile
    i biore sie za siebie.
  • iinka 12.07.05, 19:41
    Jeszcze jedno.
    Jak piszę że np "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" - tylko jaki
    jest doskonały?
    Znam kobietę, która strasznie się męczy w związku, nigdy z mężem nie czuli do
    siebie miłości. Ona w ogóle sprawia wrażenie, że lubi być cierpiętnicą. Kim dla
    niej byłby "doskonały" partner? Do mnie zazwyczaj lgnęli bandziorzy, pijani
    artyści itp - podobno kojarzę się z siostrą miłosierdzia /hjehje smile/
    Ewentualnie safanduły bez charakteru.
    Co ze mną jest? Może powinnam przestać słuchać i traktować życzliwie każdego
    człowieka - niezależnie od tego w jakim jest stanie?
    Ja mogę pomagać, ale w życiu prywatnym nie potrzebuję problemu.
    Pozdrawiam i przepraszam że tyle piszę smile

  • sc200 13.07.05, 10:38
    Witaj smile

    Pisząc "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" musisz być w PEŁNI
    świadoma tego co piszesz.
    Jak myślisz czy mogłaby istnieć ta afirmacja w oderwaniu świadomości istnienia
    Boga? Tajemnicą poliszynela jest to, że afirmacje są otwarciem na Boskość w nas
    samych, o czym tłukł Jezus przez całe swoje życie, i wielu po Nim i przed Nim.
    Ponieważ większość religii narzuciła pojęcie grzechu i zła (w celu trzymania w
    ryzach i za twarz swoich wyznawców) w związku z tym musiała odrzucić to co było
    pierwotne i prawdziwe. Czyli wiare w Boskość człowieka. Wiare w to, że nie
    trzeba Boga szukać, tylko znaleźć w nas samych... Stąd też tak wielu ludzi wpada
    w sekty, różne religie, albowiem szukają nie tam gdzie trzeba. Żaden pośrednik,
    nie doprowadzi nikogo do Boga. Bo On nie potrzebuje pośredników i rozmawia z
    każdym (chcącym rzecz jasna) indywidualnie.
    No dobra wracam do tematu.
    Zdanie "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" odwołuje się do
    zakdoowania w Twojej podświadomości niejako prośby z 100% pewnością
    spełnienia... prośby, modlitwy do Boga.
    A czy wątpisz w to, że Bóg wie jakie są Twoje potrzeby pod tym względem?
    Powierzenie misji znalezienia dla Ciebie doskonałego partnera i bycia z nim
    szczęśliwym Bogu jest najlepszą rzeczą jaka Go (Boga) spotyka... Bóg chętnie
    lubi zwalać na Niego takie sprawy smile Wierz mi że tak jest. (jest tak ze wszystkim).

    Więc afirmacja "Ja ... przyciągam doskonałego dla mnie partnera" nie jest
    realizowaniem partnera przysłowiowego "królewicza na białym koniu", czy idola z
    dzieciństwa (oczywiście taki scenariusz jest też możliwy) ale przyciąganie
    najodpowiedniejszej osoby dla nas samych.

    Nie wiem czy rozwiałem troche wątpliwości?

    Ps.
    Skoro przyciągasz takich ludzi do siebie, to proponuje zacząc od innych tematów
    do przepracowania, przede wszystkim POCZUCIA WŁĄSNEJ WARTOŚCI. To znacznie
    przyśpieszy wszystko.
    A co do tej kobiety... cierpiętnicy.
    No cóż, spustoszenie (znowu sie czepiam suspicious ) jakie wywołuje kult cierpienia
    pochodzący z jedynie słusznej religii jest duże zwłaszcza w krajach
    postkomunistycznych (gdzie Kościół był tą lepszą alternatywą niż zbrodniarze
    działacze partyjni).

    A co do kultu pomagania. No wiesz... Jeśli się pomaga Z CZYSTYMI INTENCJAMI do
    POMAGANIA to jest ok dla nas samych. A jeśli z innych, to szkoda życia, zdrowia
    i pewnie jeszcze czegoś....

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • iinka 13.07.05, 19:59
    Z tym pomaganiem - to ja tak mam.
    Cieszy mnie kiedy wszyscy wokół są szczęśliwi /śmieją się ze mnie że
    idealistka, a inni z oburzeniem, że komunistka/ dla mnie to są tylko nazwy,
    które dla innych pełne są utartych schematów. Dla mnie liczy się, żeby każdemu
    było dobrze. I tyle. /Chyba powinnam wybrać inny zawód/.
    Tylko w tym wszystkim czasem zapominam, że mi też powinno być fajnie.
    smile
  • ja.ja222 14.07.05, 11:34
    Do sc200
    Okazyjnie natknąłem się na necie z tematem " podświadomość" i "afirmacje".
    Kilkanaście artykułów, postów na ten temat poczytałem. Jednak to wszystko
    spowodowało wielki chaos, mętlik w mojej mózgownicy. Dlaczego? Moim zdaniem,
    wystepują poważne różnice, w poszczególnych artykułach ( różni autorzy)a nawet
    postach odnosnie strony praktycznej a nawet tez i teoretycznej. W tym przypadku
    proszę o wypowiedzenie się czym w tym przypadku sie kierować, komu wierzyć, że
    jego teoria czy tez praktyka jest prawidłowa i przynosi pozytywne rezultaty.
    Dla przykłady. Gdybys był uprzejmy zaglądnąć na
    prosperita.terramail.pl/afirmacja.html. Ja dostrzegam spore różnice
    pomiędzy tym co Ty piszesz w swoich postach a tym co jest napisane w tym
    artykule.
  • sc200 14.07.05, 13:17
    Witam smile

    Może sam byś napisał jakie są różnice - bo powiem szczerze, nie chce mi się
    czytać tego w całości smile

    Osobiście przeglądnąłem tylko punkty.
    Punkty 1 do 7 - się zgadzam (i wg. mnie piszę to samo)
    Więc gdzie ta różnica?

    Czy chodzi o punkt 5? Że należy układać krótkie afirmacje? Zauważ tytuł tego
    wątku. Nie jest to tytuł "Afirmacje na Bogactwo" tylko "Dekret afirmacyjny".
    Strona o której mówisz pisze o afirmacjach...

    A jedynie tam mi brakuje tych... 3 osób w których powinno się pisać afirmacje.
    No cóż jestem ostatnią osobą, która mogłaby napisać kto ma racje wink
    Każdy sprawdzi sam.

    Jeśli widzisz inne różnice, to je wypisz prosze smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • krysiulka 14.07.05, 22:44
    Hej,

    co prawda Twoja wiadomość jest skierowana do sc200, ale pozwolć sobie dać Ci
    malutką radę.

    Warto, żebyś sam wypróbował różne metody pracy z afirmacjami.Bo każdy reaguje
    inaczej. Ta metodą sam dojdziesz do tego, jak mają byc sformułowane Twoje
    afirmacje jaki sposób pracy z podświadomością najbardziej Ci odpowiada.
    Pozdrówka
    Krysia
    --
    www.vertis.pl
  • gaudia1 30.08.05, 22:37
    sc! Bardzo dziękuje za zamieszczenie tego tekstu. Czytam dzielnie codziennie od
    jakichś dwóch tygodni. Efekty juz są. Walka ze soba okropna. Mam bardzo mocno
    zakodowaną biedę oraz konieczność dzielenia się pieniędzmi (pozbywania się ich)
    jeśli tylko przyjdą. Paranoja aż taka, że jak miewałam uczciwie zarobione
    wieksze sumy - czułam dyskomfort! Dopiero grubo po 30stce odważyłam się mieć
    pierwsze małe marzenia o dobrach materialnych.
    Jeszcze raz dziękuję. wszystkich serdecznie pozdrawiam, zwłaszcza ewę za jej
    słoneczne posty.
    --
    "Posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodów
    finansowych."
  • andgie 13.09.05, 21:27
    Czy ktos ma Dekret Afirmacyjny na Milosc? Bardzo prosze o zamieszczenie.
  • beacieczko 22.09.05, 22:31
    jeżeli to wszystko prawda, to afirmowanie, to "eureka"
  • sc200 26.09.05, 08:13
    Niewykluczone suspicious
    Znasz to stare przysłowie chińskie?
    "W prostocie tkwi siła kreacji"
    Powiedział to jakiś cesarz Chin, ale już nie pamiętam który.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • entuzjazm 22.11.05, 10:53
    sc200, mam pytanie. OK, powtarzam afirmację, cieszę się bogactwem... A co sie
    stanie jesli wtedy przestanę ją powtarzać? Bogactwo pójdzie precz? Cyz tez moja
    podświadomość już zostanie przerobiona na podświadomość otwartą na bogactwo i
    nie bedzie już afirmacji potrzebować?
  • hubkulik 20.11.05, 21:02
    Otwieram sie na milosc. To bezpieczne, gdy otwieram sie na milosc. Milosc jest
    bezpieczna, a ja z ufnoscia pozwalam sobie jej doswiadczac. To, co czuje zalezy
    ode mnie, wiec z radoscia i z ufnoscia otwieram sie na milosc.
    Kocham i akceptuje siebie takiego, jakim jestem (taka, jak jestem). Jestem
    kochany(a) i chciany(a) taki, jaki jestem (taka jaka jestem). Jestem wdzieczny
    (a) za milosc innych ludzi i gdyz wiem, ze inni ludzie kochaja mnie taka
    miloscia na jaka ich stac. Pozwalam sobie poczuc milosc w mym sercu, poniewaz
    jestem osoba wartosciowa i zasluguje na wszystko, co najlepsze. Jestem kochana,
    cenna, wartosciowa istota i doceniam to. Widze jak inne osoby doceniaja moja
    wartosc i moje bezcenne istnienie. Traktuje siebie z szacunkiem i pozwalam, by
    inni traktowali mnie z szacunkiem. Wybaczam wszystkim, ktorzy okazywali mi brak
    szacunku. Wybaczam wszystkim, ktorzy mnie krzywdzili. Wybaczam sobie ze
    krzywdzilem(am) siebie i innych.
    Moja natura jest niewinna podobnie jak natura malego dziecka. Wybaczam
    wszystkim, ktorzy mnie krzywdzili gdy bylem(am) malym dzieckiem. Pozwalam sobie
    i innym kochac i szanowac mnie takiego jakim jestem (taka jaka jestem).
    Uzdrawiam swoje serce i tym samym otwieram sie na milosc i zdrowe, trwale
    zwiazki z innymi ludzmi.
    Otwieram sie na trwaly zwiazek pelen wzajemnej milosci i szacunku z cudowna
    kobieta, o ktorej marzylem (z cudownym mezczyna, o ktorym marzylam). Dziekuje
    Bogu za to, ze trwaly, doskonaly zwiazek milosci i seksu z pasujaca(ym) do mnie
    pod kazdym wzgledem kobieta (mezczyzna) urzeczywistnia sie w moim zyciu.
    Zasluguje na to, gdyz zasluguje na wszystko, co najlepsze. Zasluguje na milosc.
    Zasluguje na trwale, budujace i inspirujace zwiazki z ludzmi. Zasluguje na
    trwaly zwiazek z kochajaca(ym) kobieta (mezczyzna) oparty na zasadach
    partnerskich i wzajemnym szacunku. Jestem otwarty(a) i gotowy(a) na taki
    zwiazek, gdyz kocham i szanuje siebie (znam swoja prawdziwa wartosc), gdyz
    wiem, czego chce.
    Otwieram sie na cudowny, rozkoszny seks z moja partnerka (moim partnerem).
    Otwieram sie na to, by z niewinnoscia i bezpiecznie kochac sie i piescic z moja
    partnerka (moim partnerem). Otwieram sie na pelna satysfakcje z naszego
    wspolzycia i seksu.
    Wiem, ze moge zaufac mojej partnerce (mojemu partnerowi). Otwieram sie na
    doswiadczanie nieuwarunkowanej milosci, blogosci i szczesliwosci w moim
    zwiazku. Jestem otwarty(a) na to, by poddac sie z ufnoscia i poczuciem
    bezpieczenstwa wzajemnej fascynacji, wzajemnemu obogacaniu sie. Widze
    przyjaciol gratulujacych nam sukcesow w naszym doskonalym, trwalym zwiazku.
    Widze jak nasz zwiazek cieszy wszystkie czujace istoty. Widze jak nasz zwiazek
    pozytywnie wplywa na otoczenie i na nasze zycie, gdyz sama milosc uzdrawiasmile
    Jestem wdzieczny(a) Bogu za moje pelne milosci zycie, za kochajacych ludzi,
    ktorzy mnie otaczaja i za satysfakcjonujace, trwale zwiazki, ktore tworze.
  • sc200 30.09.05, 09:54
    up smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • ooptymistka 24.10.05, 15:06
    "Dla mnie podstawowe wartości to miłość i przyjaźń i tak długo jak będę sie
    nimi
    kierował nie będę sie musial ratować dązeniem do bogactwa ,alkoholem ,seksem
    czy innymi wynalazkami."
    Ponieważ napisał to juz Luty nie będę się powtarzać smile
    A dekret brzmi jak dekrety pisane przez uczniów Leszka Żądło: Darka Logę, Jarka
    Mikulskiego, Michała itd.
    sc200 Ty napewno nie jesteś uczniem LŻ ? smile

    --
    Chce żyć w zgodzie ze sobą i w harmonii ze światem
  • margaretkaberetka 17.11.05, 13:01
    Dzien dobry to znowu Ja-chyba mam za duzo czasu bo lapie sie za pisaniu na
    forum jak nalogowa-forumowiczkasmile
    Chcialam tylko wtracic moje odczucia wzgledem tej afirmacji-bogactwa.

    A wiec czytalam ja dzis 3 razy.Za pierwszym razem rozsmieszylo mnie
    slowo''niewinny'' ,mysle sobie co jest grane?
    Za drugim razem zrozumialam ze ja jestem nie winna-nie bede brala na siebie
    winny za ludzka zawisc-za to ze ja mam kase,i za to ze mnie obgaduja , wytykaja
    palcami(ze zgryzota i nienawiscia).Co czesto sie zdarza niestety.Jestem
    niewinna i juz!.Mam prawo do szczescia,bycia bogata ,i mam prawo sie nie bac
    (bo jestem niewinna) mowic o tym glosno.Ale z pelnym szacunkiem-mowic glosno
    nie bede bo obawiam sie zlodzieji, ktorzy czychaja na glosno-chwalcow.
    Wiec wychodzilo by ze robie cos zle?..Ale nie moge miec sie za nietykalnego
    aniola ktory jest przepelniony pewnoscia siebie, bo zyje na ziemi.
    Wiec moje Ego mi mowi uwarzaj mala-to sie nie zgadza prawda? Wiem.
    ALe wlasnie dlatego w takich afirmacjach sie czesto gryziemy z przekonaniem do
    czegos.
    Najwarzniejsze jest to zeby sie zgodzic obupulnie.
    Nawet jak jedna czesc z tych afirmacji zostanie wprowadzona i przepuszczona
    przez filtr,to wydaje mi sie ze to juz duzy sukces!.

    Bede je czytala i filtrowala tak dlugo jak wiekrza czesc z nich przecisnie sie
    tam gdzie trzeba.
    Pozdrawiam i dziekuje za te przepiekne afirmacje.
  • margaretkaberetka 18.11.05, 08:16
    Kazdy czlowiek jest urodzony indywidualnie.Dlatego kazdy ma wrodzony
    indywidualizm.Indywidualizm prowadzi do samooceny-ktora jest czyms ze tak
    powiem wrodzonym- kazdy z nas chce miec jak najwyrzsza samoocene,buduje ja
    sobie na podstawie doznan zyciowych i osiagniec.Czasami budujemy ja z mocnych
    fundamentow-ktorych dostarczyli nam rodzice( jesli sa madrzy),a czasami ze
    sztucznych pustakow.Ktore nie sa tak wytrzymale jak dobra ceglowka.Problem tkwi
    w tym ze dom z pustakow jest nie trwaly,po najmniejszym zywiole,tak jak
    trzesienie ziemi,burza,powodz.Dom z pustakow szybciej sie rozpadaja ,co
    prowadzi do -zostania bezdomnym.Taki czlowiek sie zalamuje-albo zaczyna
    rozumiec ze jego obecny dom byl wybudowany ze zlego materialu,i bierze sie za
    odbudowanie czegos nowego i mocnego.To sie nazywa proces duchowego odbudowania.
    ( Ja tak to odczuwam)
    Czasami dom jest wybudowany czesciowo-z pustakow i cegiel,wstrzasy prowadza do
    rozpadu tylko pustakow.
    No i odbudowac trzeba to miejsce ktore jest zbuzone.A jak dotrzec do ruin?-
    przez prace nad soba,medytacje,pozytywizm.Nikt nie powiedzial ze praca jest
    latwa.Chocby dlatego ze to wlasnie praca.

    Jak ze teraz nie wierzyc w slowa''Kazde zlo ,mozliwe ze niesie za soba
    dobro''Byle by wiedziec jak patrzec.
    Afirmacje pozwalaja patrzec pozytywnie,pozytywizm otwiera oczy.Problemy staja
    sie latwiejsze-bo zrozumiale.Bycie bogatym jest naturalne.Czyz bogactwo duchowe
    jest nie naturalne?Czym ze sie rozni zycie w ubustwie duchowym, od zycia w
    nedzy?
    To taki lancuszek dobra i madrosci.
    Takie to latwe
    A takie trudne.

    To moje dzisiejsze przemyslenia, na temat pozytywnych afirmacji
    i swoich odczuc z nimi zwiazanych(dzis znowu czytalam 3 razy afirmacje o
    bogactwie)
    Pozdrowka
  • yoosh 18.11.05, 09:33
    Zostan prosze na tym forum i mow...milo sie ciebie slucha..

    smile
  • margaretkaberetka 18.11.05, 10:03
    Yoosh smile
    Pozdrawiam pogodnych smile
    chciala bym zeby nasza wspolna sila pozytywizmu byla tak wielka,ze kazdy z niej
    moglby czerpac radosc i szczescie w zyciu .Ona juz taka jest.
    Pozytywna mysl stworzyla pozytywny obraz.smile
    Bierz ile chceszsmile
  • ja.ja222 18.11.05, 23:46
    Kochani! Mam taka prośbę! Czy część z Was forumowiczów może przed wysłaniem
    tekstu może go przeczytać i poprawic błędy ortograficzne. Czasami to strasznie
    razi. A może zacznijcie to afirmować.
  • margaretkaberetka 19.11.05, 06:50
    Prosze moja dyslekcje traktowac wyrozumialesmile
    Pozdrawiamsmile
  • margaretkaberetka 19.11.05, 06:59
    R. Davis podaje, że dyslektycy

    - korzystają z wrodzonej zdolności do przetwarzania i kreowania doznań
    percepcyjnych,

    - cechuje ich większa wrażliwość na otoczenie,

    - są bardziej ciekawi niż przeciętny człowiek,

    - myślą obrazami, a nie słowami,

    - mają lepszą intuicję i są bardziej przenikliwi,

    - myślenie i spostrzeganie ma charakter polisensoryczny (wykorzystują wszystkie
    zmysły),

    - realistycznie przeżywają swoje myśli,
    - mają żywą wyobraźnię.
    Tak prawde mowiac-to lubie to jaka jestem.smileChoc wcale nie zachecam do robienia
    bledow ortograficznychsmile
  • ja.ja222 19.11.05, 16:00
    Dlaczego z brakiem zrozumienia? Przyy swoim poście Margaretka nie napisała, że
    jest dyslektyczką. Zresztą nie musiała tego czynić. To fakt. Jeżeli poczuła się
    tym obrażona to bardzo przepraszam. Nikogo nie miałem zamiaru urazić. Inna
    sprawa, że zbyt często spotykam się ze zjawiskiem tłumaczenia niedociągnięć z
    powodu dyslekcji i moja wypowiedzieć nie dotyczyła konkretnej osoby lecz ogółu.
    Jeszcze raz przepraszam.
  • margaretkaberetka 19.11.05, 19:24
    Sloneczko dla ciebie Ewuniusmile

    Nie jestem obrazona ja.ja222,nie obrazaja mnie takie drobiazgi na forum
    duchowymsmile
    Jedynie co mnie zadowala to to,ze afirmacje sa nie gramatyczne
    Pozdrowka




  • ja.ja222 19.11.05, 23:31
    bardzo się cieszę nie czujesz urazy. Ja nie odnosiłem tego konkretnie do
    Ciebie, tylko tak ogolnie. Głupio wyszło. Jeszcze raz bardzo szczerze sumituje
    się. Twoje teksty bardzo mi się podobają. To jest właśnie to. Ja to odbieram
    oki, tylko nigdy nie potrafię czegoś takiego napisać, bo jak otworzę swoje
    kapryśnie oczy, znika wszystko i zostaje szarość codzienna. A z zakniętymi
    oczami fiolet jest taki piękny. Jeszcze raz przepraszam. Wolność to wolność,
    ale jestem uczulony na ortografie i w moich czasach, czyli wtedy kiedy był
    komunizm, to zwracano uwagę ma poprawne pisanie w jęzku polskim i nikt nie
    pobłażaj dyslekcji.Śmieszne nie. Ale u nas w szkole tak było. Inna sprawa, że
    coś takiego jak dysklekcja nie istniało. Wtłoczono mi ortografie do głowy, jako
    ostoje polskości i zwracam na to uwagę. Oczywiście wiem, że czasami sam
    popełniam błędy ortograficzne, nie jestem święty. Mojej wnuczce też ktoś
    wmówił, że jest dyskletyczką, ale jak ją przypilnowałem, to teraz całkiem
    dobrze pisze, itd. Ale to tak na marginesie. W każdym razie to co przeczytałem
    jest budujące i chyba to się najbardziej liczy. Pozdrawiam i jeszcze raz z
    całego serca przepraszam. Może jestem z innej epoki i inaczej pojmuję pewne
    sprawy. Nie gniewaj się Margaret.Bez urazy bo chodzi i tak o coś odwrotnego.
  • margaretkaberetka 20.11.05, 07:14
    ja.ja222smilePozdrawiam Cie serdecznie,i przesylam gdzies tam w eterze promyczek
    goracego sloneczka.Mam go w nadmiarze- otacza mnie (ze tak powiem tropik ,i
    czuje sie jak bateria sloneczna).Z tym tropikiem to nie zarty,ani nie
    przenosniasmilePrzyznac musze ze opuszczajac kraj wiele lat temu,to sie tez
    przyczynilo do tak zwanej (dyslekcji),a moze i do zapomnienia -czy poprostu
    niemocy kontynulowania dalej nauki w Polsce.Ale pamietam ze nawet bedac
    dzieckiem zawsze mialam problem ze zrozumieniem slow,wydawalo mi sie ze nie
    oddawaja tego tak, jak ja czuje,i sa zbyt ograniczone znaczkami.Natomiast nauka
    w innym jezyku-spowodowala obrazowosc nowych slow( pozatym bylam juz sama i
    nikt nie naciskal z zewnatrz, jak powinnam a jak nie, rozumiec ich
    znaczenie).Co wcale nie znaczy ze nie mam problemow z gramatyka w innym
    jezyku.Niestety ale znowu te same ludzkie reakcje.(zapomniala po polsku-a zbyt
    dobrze nie pisze w innym jezyku)haha.No coz taka jest prawda.smilePocieszyc sie
    moge ,ze nikt nie sprawdza mojej gramatyki mysleniowejsmile
    A mowiac szczerze-to zdaje sobie sprawe z tego ze ludzie bardzo przywiazuja
    uwage do tego jak kto pisze.Chociazby dlatego ze poprawna pisownia jest
    odzwierciedleniem naszego intelektu.A jak tu wierzyc czlowiekowi ktory pisze z
    bykami.Jednym slowem (jest nie douczony).Wiara w jego prawdomownosc ,i intelekt
    doslownie sie rozbija o byki ortograficzne.Ja doskonale zdaje sobie z tego
    sprawe.Napewno przyjdzie kiedys i czas na mnie,i poprawe tego jak formuluje i
    jak pisze.Choc mysl bedzie ta sama(oprawka bedzie ladniejsza).
    Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka