16.07.05, 09:53
Witam!
Jestem w depresji spowodowanej tym, iż od wielu lat jestem chora na bardzo
ciężką nerwicę lękową i mimo iż bardzo się staram nie umiem tej choroby
pokonać.Stosowałam już różne metody aby sobie pomóć
(farmakologia,psychoterapia, hipnoza, egzorcyzmy, bioterapia itd.)i niestety
nadal nie jestem w pełni zdrowa choć czuję się trochę lepiej.Moja choroba
uniemożliwia normalne funkcjonowanie już 12 lat, nie widzę już tak na prawdę
sensu życia...
Nie traktuję tego forum jak kosza na śmieci, chciałam tylko pokazać jak się
czuję i prosić o pomoc, jeśli ktoś zna skuteczną metodę na pozbycie się
nerwicy lękowej, depresji,to proszę o zabranie głosu.
Stosowałam przez pewien czas następujące afirmacje (czy dekret afiramcyjny smile)
które miały pomóc przy depreji ale jakoś nie pomogły nie wiem dlaczego?

Akceptuję siebie,akceptuje się całkowicie tutaj i teraz.Lubię siebie.Kocham
siebie. Troszczę się o siebie i dbam o siebie. Jestem wystarczająco dobrą
osobą,aby żyć. Akceptuję swoje życie.Życie jest dla mnie bezpieczne.Ufam
biegowi życia.Z radością idę naprzód.
Akceptuję siebie w strumieniu życia.Zgadzam się z sobą i z życiem,które jest
dla mnie. Lubię siebie i troszczę się o siebie oraz o swoje życie.
Ufam,że Boska mądrość i Boskie przewodnictwo zawsze mnie ochrania,wspiera i
prowadzi.Chcę być tu i teraz i chcę odpowiadać na wyzwanie życia.Otwieram
serce dla ludzi i porozumiewam się z serca.Jestem w podróży przez wieczność i
mam dużo czasu na wszystko.
Jestem bezpieczna.Z łatwością i w spokoju odzrzucam stare i witam nowe w moim
życiu. Z łatwością podejmuję wszelkie decyzje w moim życiu.Jestem
chcianym,akceptowanym i kochanym dzieckiem Wszechświata.
Sama troszczę się o swój umysł i serce oraz o swoje życie.Jestem silną i
dynamiczną kobietą,uosobieniem kobiecości. Kocham swoje kobiece ciało.Kocham
siebie jako kobietę,kocham swoją kobiecość.
Spokój ducha otacza mnie i mieszka we mnie

Myślałam, że te afirmacje są dla mnie właściwe bo kiedy pierwszy raz je
czytałam to nie mogłam powstrzymać się aby nie płakać... Może zbyt krótko je
stosowałam ( około miesiąca raz lub dwa razy na dzień)???
Edytor zaawansowany
  • zlotoslanos 17.07.05, 02:07
    Jestem laikiem ale z tego co zdazylam zauwazyc lepiej jak czytasz "Ja....( tu
    imie) jestem szczesliwa..." Czytasz i nagrywasz, potem odsluchujesz czesto w
    samotnosci swoje afirmacje.Slyszac swoj nagrany glos lepiej zapada w
    podswiadomosc.Nie rezygnuj,kazda metoda ,ktora nie szkodzi moze w koncu
    pomoc.Te pozytywne afirmacje z pewnoscia niezaszkodza.A miesiac to wcale nie
    tak dlugo .Powodzenia smile
    --
    ----- --- kiss
  • eevvaa 17.07.05, 11:57
    luka.s1 napisała:

    we w moim
    > życiu. Z łatwością podejmuję wszelkie decyzje w moim życiu.Jestem
    > chcianym,akceptowanym i kochanym dzieckiem Wszechświata.
    >
    >
    > Myślałam, że te afirmacje są dla mnie właściwe bo kiedy pierwszy raz je
    > czytałam to nie mogłam powstrzymać się aby nie płakać... Może zbyt krótko je
    > stosowałam ( około miesiąca raz lub dwa razy na dzień)???

    Twoje życie się uzdrowi,jeżeli przyjmiesz całkowicie bez zastrzezeń te
    afirmacje.Nie będziesz myślala, że musisz je powtarzac dwa razy dziennie -
    będziesz tak cały czas myślała o sobie jak one brzmią - wyprą całkowicie błędne
    myślenie o sobie.

    Pozdrawiam serdecznie smile

    --
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • luka.s1 18.07.05, 10:45
    Dziękuję bardzo za Wasze rady,postaram się je zastosować w praktyce smile
    Mam jeszcze dwa pytania:
    1.Czy to normalne,że jeśli staram się zachowywać czyste myśli tzn. myśleć
    optymistycznie, to po około 2,3 dniach mój stan się pogarsza tzn. moje lęki się
    nasilają i odczuwam coś w rodzju niewielkich drgań ciała?
    2. Czy istnieją skuteczne talizmany, które by broniły przed obcą złą energią (
    mam w domu bardzo "negatywną" osobę)? Czy takie talizmany np. z "Wróżki" są
    skuteczne, a może musi być to amulet indywidualnie przygotowany dla mnie?
  • sc200 18.07.05, 12:21
    Witaj.

    Ad 1.
    Normalne. Poczytaj o tzw. kryzysie przy wykorzenaniu wzorców podświadomościowych.
    W wątkach o afirmacjach jest o tym również.

    Ad 2.
    Talizmany z Wróżki można sobie wsadzić smile nie będe może precyzował.
    Talizmany są skuteczne jeśli zostały zrobione DLA DANEJ OSOBY indywidualnie i
    takie należy "zamawiać". Trwa to często kilka tygodni i wymaga współpracy między
    twórcą a klientem.

    Ps.
    Część tzw. talizmanów zbiorowych to dość szeroko ... reklamowany na forum W...o
    pierścienie Atlantów czy Wegan. Pomijam że służą one do wyczerpywania energii z
    zakładających je osób czyli dostarczania energii smile jakby to powiedział
    naukowiec, o podobnym kierunku ale przeciwnym zwrocie do zamierzonego (od danej
    osoby do układów astralnych).
    Powiem ciekawostke, pare osób "atakujących" mnie za negatywny opis tych
    amuletów/talizmanów próbowało na mnie ataków psychicznych smile Pozdrawiam je,
    jeśli to czytają. Może nawet tego nie wiedzą, że to czytały.
    Ogólnie rzecz biorąc "zasilaczy" ziemskich układów astralnych jest mnóstwo smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 18.07.05, 13:46
    Napisales sc200:"Talizmany są skuteczne jeśli zostały zrobione DLA DANEJ OSOBY
    indywidualnie i
    takie należy "zamawiać". Trwa to często kilka tygodni i wymaga współpracy między
    twórcą a klientem."Skad zatem wiedziec,ze akurat tu nie robi nas w bambuko?
    Przeciez rowniez indywidualnie moga byc przekrety,ktore mozna sobie wsadzic
    w...smileJak i komu zaufac?

    --
    ----- --- kiss
  • sc200 18.07.05, 15:02
    Oczywiscie, ze i tu można "przekręcać".
    Ale są metody aby sprawdzić czy talizman działa smile Wystarczy znaleźć niezależną
    osobę od wytwórcy talizmanu, która włada... wahadełkiem.
    Są specjalne skale (dosć uniwersalne), które określają w % skuteczność dla danej
    osoby danego talizmanu.

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • luka.s1 18.07.05, 17:26
    Zrozumiałam z tego, że talizman można sprawdzić radiestezyjnie, niestety można
    to zrobić dopiero wtedy kiedy się go już zakupi. Jak będzie nie dobry to
    pieniążki zmarnowane, a taki talizman indywidualny trochę kosztuje sad
  • zlotoslanos 18.07.05, 21:36
    Tez bym chciala taki talizman,nie trzeba afirmowac wtedy codziennie.Zlo
    odpedzone samoczynnie powoduje,ze otacza nas dobro.Bo co innego?
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 19.07.05, 08:07
    Hola hola smile

    Talizman nie zastępuje AFIRMACJI. Nigdy nie zastąpi.
    Jak masz do kitu zawieszenie w samochodzie, rozluzowaną kierownice, niesprawny
    hamulec i gnącą się karoserie to założenie poduszek powietrznych nie wiele da Ci
    w przypadku "czołówki" przy 100km/h.

    Talizman służy do ochrony a nie do ZMIENIANIA posiadacza.
    A zawsze można i owszem hehe smile chronić stare niewłaściwe dla naszego życia
    programy w podświadomości smile no jasne - ale wątpię czy wyjdzie efekt końcowy
    zgodny z zamierzonym celem.

    Talizman można kupić/wytworzyć i będzie miał on funkcje ochraniającą, ale nie
    polepszy życia w sensie "przyciągania pieniędzy, dobrobytu, zdrowia, miłości
    itp" To jest jedno z niedomówień i przeinaczeń wielu wytwórców talizmanów.
    Oczywiście, że każdy chce zwiększyć swoją podaż smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • sc200 19.07.05, 08:10
    Eee tam da się wcześniej. Radiesteta (niech Ci będzie, aczkolwiek np. ja
    posługuję się wahadełkiem, ale radiestetą nie jestem wink) jest to też w stanie
    sprawdzić wcześniej.

    A poza tym polecam najpierw oczyścić INTENCJE swoje do posiadania talizmanu.
    Czyli... wracamy do afirmacji na pewność siebie i nie przyciąganie oszustw do
    siebie... Talizman jako wisiorek na szyi/gdziekolwiek indziej, ma m.in.
    wzmacniać nasze pragnienia. A skoro właściciel nie ma zbyt dużego mniemania o
    sobie, to cóż tu wzmacniać? smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 19.07.05, 11:42
    ....niewiem co cs200 powiesz na taki talizman .Kroczylam po spirali
    przeznaczenia.Odczytywalam historie terazniejszego i zaprzeszlego
    zycia.Poznawalam wykorzystujac numerologie 3 symbole,polozone na kolorze
    utworza amulet.Zrobie go na kawalku plotna i bede nosic w
    staniku big_grin.Wykorzystane byly :astrologia,numerologia,poludniowe wezly
    ksiezycowe,elementy czakralne,kolory,egipska wyrocznia.Do siebie mam najwieksze
    zaufanie a rzeczywiscie to co tam przeczytalam odzwierciedla moj
    charakter,losy,daje nadzieje na przyszlosc.PS.Nie pytaj skad to wzielam smile
    Jakis zapomniany tegoroczny dodatek do "Naj" Astrologia.
    --
    ----- --- kiss
  • zlotoslanos 19.07.05, 12:06
    Tez tak uwazam,ze najwazniejsze jest optymistyczne nastawienie.Nic nie da na
    sile noszony amulet bez przekonania jesli nie uwierze jego tworcy.Sobie
    wierze.A tu dodatkowo nie dosc,ze przemawiaja do mnie te 3 symbole to jeszcze
    cztery liczby,ktore wyszly to byla 1.Cztery razy jeden smile i wybor
    budulca,mozliwosc na tkaninie, juz widze te czarne znaki na blekicie - jak
    papirus.
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 19.07.05, 12:05
    W staniku? Bomba wink

    A mówiąc poważnie. Myśle, że najważniejsze jest w tym, abyś wierzyła zawsze
    nietylko w ten talizman, (będzie on wówczas zawsze skuteczny), ale przede
    wszystkim w swoją "szczęśliwą gwiazde" i w to że wszystko co najlepsze jest
    przed Tobą smile
    Ogólnie patrząc (Twój) pomysł talizmanu jest fajny smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 19.07.05, 12:09
    Wole to niz te afirmacje.Jakos nie moge sie przezwyciezyc.I tak juz mam
    nagrania a mimo to brak wolnej,cichej chwili by odsluchac.Poza tym nadal nie
    wiem o co prosic.
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 19.07.05, 12:14
    Mam być szczery? Powiem Ci tak. Ja na Twoim miejscu równolegle drążyłbym te
    afirmacje. Im masz większy opór... (np. brak czasu wink skąd ja to znam) tym
    bardziej jest to dowód, że Twoja podświadomość zna SIŁĘ AFIRMACJI. I nie to,
    żeby Ona była "zła", ale Podświadomosć z reguły ZAWSZE jest LENIWA. I nie chce
    się już zmieniać tego, z czym jej jest dobrze.

    Bierz się za te afirmacje/modlitwy a już smile

    Zresztą jest to jeden z moich ulubionych suspicious pośrednich dowodów na brak zła... hmmm

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 19.07.05, 12:17
    sad
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 19.07.05, 12:09
    A jeszcze jedno. Aby nie wszystko było takie jasne smile
    Znam osobę, która niejako "komercyjnie" zakupiła talizman "od hurtowego
    sprzedawcy" w Amazonii i... okazało się, że jest bardzo dla niej skuteczny.

    Więc umówmy się, tak naprawde najwazniejsze są intencje. Po co mi ten talizman i
    czy wierze w to co robie i swoje szczęśliwe życie smile

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 19.07.05, 12:12
    Kupujac w Amazonii bardzo wierzyl w jego moc i to jest to o czym z eva piszemy
    najwazniejszy jest ten optymizm z noszenia go.
    --
    ----- --- kiss
  • sc200 19.07.05, 12:27
    I tu dochodzimy do wniosku, że... nieistotny może być talizman. Rzecz w tym, że
    wystarczy w coś uwierzyć. Np.
    Ktoś wierzy że liczba że tak powiem "2" przynosi mu szczęście. Ponieważ dość
    często spogląda na zegarek dziennie. Więc prawdopodobieństwo zauważenia na
    wyświetlaczu "2" jest duża smile

    Talizman więc w kategoriach duchowych można traktować jako coś, w co wierzymy smile
    I być może dojdziemy do konkluzji prawidłowej jak najbardziej. Że najbadziej
    liczy się wiara w siebie w swoją przyszłość... A tu wkraczamy w zagadnienie
    programowania umysłu.

    Ogólnie rzecz biorąc zawsze mnie zastanawia na ile pwoiedzmy procentowo wpływ
    pozytywny z talizmanu ma Jego moc (odpowiedni hologram energetyczny wytwórcy) a
    na ile wiara noszącego w pomoc tego talizmanu.

    zeby to był udział: 100% i 0% lub 0% i 100% w to do końca nie wierze.
    Znam przypadki (empirycznie hmmm) w których jestem przekonany, że nie były to 0%
    udziały którejś części...

    Wiesz to tak jak z numerologią. Wiadomo, że 8 okres to okres wzrostu
    "materialnego" - niejako wypłacania nam przez Wszechświat tego, co dotychczas
    (od 1) zrobiliśmy. Często ludzie afirmujący np. bogactwo w 3-okresie
    numerologicznym, afirmują miesiąc, rok i nic... w ich mniemaniu stoją w miejscu.
    A prawda jest taka, że sprzyjający im bardziej okres dopiero nastąpi (eksploduje).
    Brak cierpliwości to poważna blokada w rozwoju osobistym...

    --
    Pozdrawiam smile
    M.
  • zlotoslanos 19.07.05, 13:06
    napisales-A prawda jest taka, że sprzyjający im bardziej okres dopiero nastąpi
    (eksploduje).
    Brak cierpliwości to poważna blokada w rozwoju osobistym... byle nie w
    nastepnym wcieleniu byla ta eksplozja dobrych dni smile Robie kolezance talizman
    na urodziny wybrala czarny jedwab a na nim wyszly:slonce,sowa i horus...

    --
    ----- --- kiss
  • karma_tsondry_palmo 10.08.05, 14:37
    Luka, a czy podczas tych 12 lat doszłaś do tego, dlaczego masz nerwicę? Bo mnie
    psychoanaliza pomogła zrozumieć mi różne sprawy z przeszłości i pozbyc się
    depresji. Gdy odkryłam korzenie mojego smutku, udało mi się go wyleczyć. Czego
    i Tobie życzę.
    --
    Palmo

    Odmienni Inni Odlotowi
  • kadriana 10.08.05, 23:14
    Zgadzam sie z przedmowca.Najlepiej zacznij szukac zrodla tego stanu.Gdy
    uswiadomisz sobie problem to zaczniesz pomalu uzdrawiac siebie.Jesli masz taki
    powazny stan to leipej moze idz do do dobrego terapeuty i do bienergotarpeuty.
    niech Cie zacznie ktos oczyszczac z nawalu emocji i mysli bo afirmacje nie
    pzrebija sie przez ten gaszcz leku.Afirmacje sa o wiele bardziej pomocne wedlug
    mnie w tzw koncowym stadium dochodzenie do siebie czyli uzdarwiania
    siebie.najpierw poszukaj przyczyny.Zycze powodzenia.
  • hope_77 21.12.05, 15:19
    Dlaczego masz nerwice lekowa? Musi byc jakas przyczyna. Ja tez cierpialam na
    nerwice lekowa, depresje az doszlam do przyczyny. Tkwila ona daleko w
    dziecinstwie, cos czego nie chcialam pamietac przychodzilo lata pozniej w
    postaci leku. Napisz wiecej o sobie, jesli mozesz.
  • kicita 21.12.05, 18:27
    Jeśli można..., też chciałabym prosić o poradę, chociaż mój przypadek mniej
    poważny niż luki. Nie mam depresji, chodzę do psychologa - teraz wróciłam do
    terapii pod dłuższej przerwie. Tak jak u hope - wszyszły jakieś zadawnione
    sprawy, ale mam wrażenie, że to wcale nie pomogło. Owszem, zdaję sobię sprawę z
    pewnych rzeczy, ale nie rozumiem, w jaki sposób może to zmienić moje podejście
    do siebie i do mojego życia.
    A afirmacje - naprawdę pomagają? Ja siebie nie akceptuję, ani duszy ani ciała.
    Przeczytałam przytoczony przez lukę tekst afirmacji i zadziwiłam się... Czy
    naprawdę jest ktoś, kto myśli o sobie tak dobrze...? Bo ja nawet nie dopuszczam
    do siebie myśli, że mogłabym kiedykolwiek siebie zaakceptować, nie wiem
    dlaczego, ale wydaje mi się to niewłaściwe. Ja nie chcę dążyć do zaakceptowania
    siebie, nie mogę się przełamać, żeby zacząć próbować, bo mam wrażenie, że nie
    wolno mi tego zrobić. Czy powinnam mimo wszystko spróbować afirmacji? Będę
    wdzięczna za odpowiedź.
  • shamann 21.12.05, 19:07
    mi najbardziej pomoglo intencjonalne przylgniecie do swiatla: nadzieja,
    afirmacja, optymizm etc. Trzeba starac sie widziec, ogladac siebie w tym
    swietle, dac mu sie prowadzic, pomimo bezsilnosci. To sie wiaze rowniez z
    uzyskiwaniem glebszego wgladu w to co ciagle jest ciemnoscia, czyli
    nieuswiadomionymi pozytywnie przezyciami, doswiadczeniami. Zobaczyc je w
    kontekscie duchowym nadaje im pelny sens, czyli wlasnie oswietla. Pewne
    przezycia, szczegolnie tzw. bezpowrotne utraty, mozna zaakceptowac tylko
    wowczas gdy bedzie sie stopniowo intensyfikowac wglad duchowy i/lub tworczy. To
    ze efekt nie jest natychmiastowy moze odnosic sie koniecznosci doswiadczenia
    okresu 'zaloby'. Pewne utraty trzeba po prostu przecierpiec, starajac sie
    jedynie utrzymac wewnetrznie ten kontakt z jasnoscia, nadzieja, bez zadnego
    intelektualnego wysilku zrozumienia sensu czy tez osadzania bezsensu tego co
    sie musialo przezyc. Rozum w takiej sytuacji jest zwodniczy i czesto sluzy
    podsycaniu goryczy i wzglednosci logicznej.
    Potem nagle czuje sie uwolnienie, dalszy stopien regeneracji na wyzszym
    poziomie.
  • wladi3 21.12.05, 20:09
    Podstawowy warunek to Pokochać i zaakceptować siebie . Jak to zrobić ? Mogę
    tylko powiedzieć ,ze musi to być Wazne , jeżeli do mnie zwykłego Człowieka
    podczas " wylania Ducha Świętego " (praktykowane w Odnowie w Duchu Św.) - Jezus
    Chrystus powiedział :" Władku - Kocham Ciebie w 100% , Potrzebuję Ciebie w 100%
    , Pokochaj Siebie ! , Obdarzam Ciebie Łaską Wiary !"
    Bóg nie obdarzył mnie łaską Wiary tylko dla mnie samego , lecz abym tą Wiarą się
    Dzielił z Innymi ! Nie tylko do mnie powiedział też abym "Pokochał Siebie" ,
    oraz ze mnie Kocha w 100% .
    Powiedział to dla Każdego Swego Dziecka , które jest zagubione i szuka Pomocy !
    Bóg nas Kocha ! Gdy nie ma nadziei i pomocy od ludzi , czujemy się samotni i
    niekochani ON Sam Przychodzi i Mówi : " Kocham Ciebie w 100%"
    Zadajesz sobie wtedy pytanie : czy to Prawda ? , Czy Bóg może mnie Kochać ? Mnie
    ? Jestem taki i taki , uczyniłem to a to , nie jestem idealny i mam sobie wiele
    do zarzucenia .
    A jednak tak Jest ! Bóg nas nie Ocenia ! ON nas Tylko Kocha !Dał nam Dowód w
    Jezusie Chrystusie , w Jego życiu i Jego Słowie !
    W tym znalazłem Siłę i Moc do zmiany spojżenia na siebie i innych .Jeżeli Bóg
    mnie nie Ocenia i Kocha bezgranicznie -to stać mnie na to aby siebie Pokochać !
    Gdy Pokocham Siebie - dopiero mogę Pokochać innych !

    --
    Jestem Cząstką Boga !
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29975
  • noemi44 21.12.05, 20:52
    k może być w życiu i odrzuć fikcę telewizji. Życie to nie telenowela. Depresja
    to nie choroba,ale bunt psychiki. Twója dusza mówi Ci stój . Zatrzymaj się
    zobacz że oprócz ciała jestem jeszcze ja .Uświadom sobie swoje istnienie. Nie
    to że oddychasz ,jesz itd., ale że istniejesz TY.
    Powodzenia .
  • motyvvacja 21.12.05, 22:27
    Wiadomo ze kazdy czlowiek jest inny,dlatego podejscie indywidualne jest tu
    najbardziej znaczace.Opisalas chorobe a nie przyczyne,wiem ze trudno to
    wszystko napisac tu.Zacznij od zrodla ktore znajdziesz w osobie z ktora
    zylas,lub bylas zmuszona zyc.(mozliwe ze wybralas sobie podobna teraz,bo
    przeciez historia lubi sie powtarzac).Podswiadomosc emocjonalna-bo tak ja ja
    nazywam.Przedstawia ci krodka pilke-nie mam ochoty przebywac w towarzystwie tej
    osoby.Wybor nalezy do ciebie,zmuszasz,przyzwyczajasz sie,przychodza
    leki,wyparcia siebie samej,nienawisc do siebie,pesymizm,po czym brak wiary.
    Jesli mozesz to zostaw ta osobe,zostan sama,i wtedy zacznij duchowy rozwoj.
    Na dyskotece-lub w pubie medytowac nie mozna.A podswiadomosc jawnie nie ma
    ochoty z nia przebywac.Dreczy cie i prosi o to zebys zobaczyla SIEBIE!Nakazy
    moralne nie maja nic wspolnego z podswiadomoscia emocjonalna.Toczysz walke.
    Dzieci odbieraja to o wiele gorzej.Bo wiedza ze rodzic robi zle,nienawidza go
    za to,a gdy czuja swoja nienawisc do mamusi-to sie za to obwiniaja.Bo jakze to
    mozna nienawidzic mamusi?Ciagnie sie to az do zycia doroslego.Nawyki pozostaja
    niestety i reakcje na podobne sytuacje sie nie zmieniaja.Jak nie wkroczysz na
    teren podswiadomosci z UMYSLEM.Wytlumaczeniem-zrozumieniem-znalezienie zrodla i
    wytlumaczenie jego pochodzenia.Ale to ty musisz byc w 100% pewna tego ze tak
    wlasnie jest.Nie sluchaj z szeroko zamknietymi oczami lekarzy.Wyciagaj swoje
    wnioski na podstawie tego co cie ucza-byle by dobre i takie co cie
    satysfakcjonuja.Zrozum pochodzenie.A reszta sama przyjdzie.

    a tak poza tym-wiecie co mnie najbardziej zastanawia.Dlaczego podswiadomosc u
    malych 5 letnich dzieci czasami tak silnie sie oddzywa?Przeciez czasem to nie
    sa az tak dysfunkcyjne rodziny? A dzieciak cierpi jak szalony.
    Emocjonalna podswiadomosc u 5 latka jak wyrzej opisalam, czasami dziecko wpedza
    w depresje.a ze to dziecko-szybciej zajmie sie czyms co mu przynosi ulge.Nie
    jest w stanie wytlumaczyc sobie przyczyn-jest za maly-jego mozg jest
    nieoprogramowany(nauka) wystarczajaco zeby gdzies szukac zrodel. Gdy ma 7 ,8
    lat posylaja go do psychologa i wciskaja farmazony ktore dla niego sa czarna
    magia i nie zrozumiale,nie jest w stanie zrozumiec.Moim zdaniem jak taki
    dzieciak trafi do psychologa,i psycholog jest na tyle madra osoba ze zda sobie
    sprawe z cierpien dziecka.To do ODPOWIEDZIALNOSCI nawet karnej powinni byc
    podciagnieci rodzice.To nie sa blache sprawy-to jest bardzo powarzne.To jest
    maly nie oprogramowany czlowiek.
    Puzniej taki czlowiek jak dorasta orientuje sie ile pracy go czeka,i ile zlego
    SMIECIA musi z siebie wyrzucic.Zrozumiec przyczyne-miotelka i smietniczka i
    wymiatanko.Olbrzymia to praca-alez jaka satysfakcjonujaca,bo w tym momencie
    rozumiemy ze mamy zdolnosci stac sie tym kim tylko chcemy.
    /pozdrawiam margaretka
  • tom40gda 25.12.05, 19:10
    Motywacja ma rację. Nerwica lękowa ma okreslone przyczyny, o których nie chcesz
    pamietac, bo zostały wyparte. Jest taka silna terapia Becka. nie wiem, czy
    miałas ją przeprowadzona. Psychoanaliza jest zbyt długotrwała i zbyt łagodna. Tu
    trzeba, jak mawiał mój profesor, "prądem"smile)))))
    Genealnie, polecam nurt behawioralno-poznawczy. Wtedy efekty pojawią sie szybko.
    Afirmacje.... one tylko wspomagaja, motywuja, Klienta. nie sa lekarstwem. Poza
    tym jeszcze jedno. Pamietaj o efekcie "wahadła". Jak podkręcisz swój nastrój "na
    maxa", potem musi pojawić sie tak samo maxymalny "dół"......Dlatego po
    długotrwałym braniu prozacu wiele osób popełnia samobójstwo. Nastrój trzeba
    "podwyzszac" i "obnizać", by amplituda była jak najmniejsza.
    Bioenergoterapeutów nie polecam, nie dlatego ze im nie wierze, ale pracuja z
    energiami, nad którymi z reguły nie panują.
    Pozdrawiam i zycze szczęsciasmile
  • ooptymistka 30.12.05, 10:05
    Pozwalam sobie wkleić fragment ze strony hellingera. Przypomniał mi o niej inny
    wątek.
    Depresja
    Życie płynie do nas poprzez naszą matkę i ojca, ale najbardziej odczuwamy to w
    odniesieniu do naszej mamy. Jeżeli patrzymy na naszą mamę z miłością i
    otwieramy swoje serce na to, co ona nam daje, czujemy się pełni energii. I
    jesteśmy w stanie wiele zrobić ze swoim życiem. Jeżeli z jakichkolwiek powodów
    czujemy się oddzieleni od naszej mamy, czujemy się puści i słabi.

    Odczucie pustki jest bardzo często doświadczane jako depresja. Takie osoby nie
    pracują i nie mają energii. Jeżeli odrzucają swoje matkę , albo oskarżają matkę
    a także ojca, to stają się coraz słabsze i słabsze. I nie mogą dawać innym
    ludziom.

    Nie posiadają wystarczająco dużo, aby móc cokolwiek dać. Dlatego mają również
    trudności w swoich związkach i mają trudności w pracy. Nie mogą dawać tego,
    czego się od nich oczekuje, i tego, co jest konieczne. Jeśli ktoś próbuje im
    pomóc, zaczyna się zachowywać tak, jakby był matką tej osoby, być może lepszą
    matką. Wtedy jednak taka osoba odrzuci pomagającą osobę dokładnie tak, jak
    odrzuciła swoją matkę. Dlatego tak trudno jest im pomóc.



    --
    "Jest tak wiele przekonań religijnych jak wiele jest istot ludzkich. Jest tak
    jak powinno być". Mahatma Ghandi
  • luka.s1 30.12.05, 13:59
    Oczywiście szukam źródła swojej choroby. Każda osoba, do której się zwróciłam o
    pomoc podawała inne jej przyczyny: egzorcystka ,że to duchy, psycholog, że
    to "wina" ojca alkoholika, specjalistka od zdrowego żywienia radziła uzupełnić
    braki witamin i minerałów itd. i choć zastosowałam się do rad wszystkich tych
    osób, to i tak niewiele mi to pomogło. Staram się więc sama znaleźć źródło
    choroby, wiem, że depresja moja jest skutkiem długotrwałego i bezskutecznego
    leczenia nerwicy. Zastanawiałam się skąd mam nerwice i wydaje mi się, że
    faktycznie jest ona skutkiem takiego, a nie innego wychowania. Pamiętam, że
    jako dziecko byłam bardzo energiczne i radosna, nigdy nie chorowałam na żadną
    chorobę, postrzegałam świat jako bezpieczne miejsce, a życie jak przygodę.
    Niestety moi rodzice byli całkowicie inni, pełni strachu, pretensji do świata,
    ojciec był alkoholikiem i robił w domu ciągłe awantury, mnie nie bił, ale za to
    regularnie bił moją matkę, a ja musiałam jej bronić (dosłownie próbowałam ją
    przed nim zasłonić)po takich awanturach cała się trzęsłam. Mama zamiast od
    niego odejść, cierpiała pokornie i udawała przed innymi, że wszystko jest
    dobrze. Dla niej najważniejsze było, aby nikt nie dowiedział się o tym, co się
    u nas w domu dzieje. Rozwodu wogule nie brała pod uwagę, bo przecież była
    katoliczką. Pomału zaczęlam się wstydzić mojego domu, bałam się że ktoś odkryje
    o nas prawdę, że ludzie zaczną nas wytykać palcami i do dzisiaj boję się ludzi,
    ich oceny i co mam z tym zrobić??? Mieszkam na wsi, w moim okolicach nie ma
    nikogo ,kto stosuje psychoterapię poznawczo-behawioralną, psycholożka do której
    kiedyś chodziłam nie umiała mi pomóc, zresztą była to osoba nastawiona tylko na
    branie kasy. Tabletek już od wielu lat nie biorę, bo nie widzę sensu w takim
    leczeniu. Korzystam tylko z pomocy bioterapeutki, która oczyszcza mnie ze złej
    energii i tłumaczy jak powinnam się zachować w przypadku napadu lęku. Ufam
    jej ,ale to czego ona uczy jest dla mnie trudne, mówi że muszę całkowicie
    zaakceptować siebie razem z tymi lękami, że z lękiem nie wolno walczyć, trzeba
    mu pozwolić przez siebie przejść, zaufać Bogu i wtedy choroba pomału odpuści.
  • mskaiq 01.01.06, 05:38
    Depresja ma zawsze swoja przyczyne, mysle ze najwiekszy problem u Ciebie to
    strach, nerwica lekowa.
    Z tego co rozumiem pojawia sie u Ciebie lek, bez zadnej przyczyny. Kiedy ten
    lek pojawia sie staraj sie zajac czyms co odwrociloby uwage od tego strachu.
    Najlepiej zajac sie czym s co lubisz, co Cie interesuje.
    Zwykle atak takiego strachu nie trwa dlugo, ale bardzo zalezy od tego czy
    ulegasz jemu czy nie. Jesli ulegasz wtedy jest dlugi i bardzo meczacy bo
    dodajesz Swoje emocje, Sama sie nakrecasz, jesli nie ulegasz wtedy jest o wiele
    slabszy.
    Piszesz o problemach z dziecinstwa, najwazniejsze pytanie to czy wybaczylas
    Swojemu Ojcu, czy nadal wracasz myslami do tego co sie wydarzylo w Twoim
    dziecinstwie.
    Jesli to robisz to musisz za wszelka cene przestac tych powrotow. Zwykle taki
    powrot przynosi bardzo wiele zalu a zal to obok strachu jest najczestsza
    przyczyna depresji.
    Ten dekret afirmacyjny jest bardzo piekny, czytaj go czesto, on podkresla
    radosc, sens, wiare a to bardzo wazne.
    Mozesz rowniez afirmowac krotko, kiedy przyjdzie strach a nie bedziesz mogla
    sie zajac sie czyms wtedy powtarzaj Sobie ze sie nie bojsz.
    Zwykle uczucia podazaja za myslami dlatego afirmujac brak strachu, zmuszasz
    Swoje uczucia aby byly wolne od strachu.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • luka.s1 03.01.06, 13:42
    Wybaczyłam swojemu Ojcu, bo alkoholizm to choroba i to ciężka, a on stał się
    ofiarą tej choroby. Wiem, że sam był nieszczęśliwym, słabym człowiekiem i stąd
    takie, a nie inne jego zachowanie. Nikogo z ludzi nie winie za moją nerwicę.
    Jedyną osobą, którą czasem obwiniam jest Bóg, to Jemu jest mi trudno wybaczyć,
    że takie dał mi życie. Wiem, że to my sami odpowiadamy za swój los, ale i tak
    mam do Niego pretensje, chociażby o to że nie wysłuchał moich modlitw. Boli
    mnie to tym bardziej, że kiedyś wierzyłam w Niego bardzo mocno, wierzyłam w
    jego miłosierdzie...
  • mskaiq 03.01.06, 14:26
    Kiedys nie moglem zrozumiec jak to sie dzieje ze Bog ktory jest miloscia i
    dobrem potrafi byc tak niemilosierny.
    Dzisiaj pogodzilem sie z Nim, ale za nim do tego doszlo musialem zrozumiec ze
    na tym swiecie istnieje obok dobra rowniez zlo. Zwykle kazdy z nas probuje isc
    w kierunku dobra, problemy pojawiaja sie wtedy gdy na drodze wszedzie pojawia
    sie zlo.
    Zlo potrafi nas zniechecic, odbiera wiare, przestajemy wtedy wierzyc w dobroc
    Boga. Zaczynamy powtarzac za zlem ze Bog jest niemilosierny, rezygnujemy z tego
    o co prosimy Boga, ilez razy mi sie to zdarzylo. Zwykle rezygnujemy bo zlo
    przekonuje nas ze dobro nie istnieje, ze jest slabe. Dzisiaj mam wystarczajaco
    duzo cierpliwosci aby otrzymac to o co prosze Boga, zlo przestalo o tym
    decydowac.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • shamann 04.01.06, 17:18
    sprzecznosci, m.inn. dobro/zlo, istnieja po to by mogla istniec wolna wola. Bog
    nie jest niemilosierny, tylko dopuszcza do zaistnienia konsekwencji zarowno
    zlych jak i dobrych czynow,decyzji, poniewaz zalezy mu przede wszystkim na
    dobrowolnej, wynikajacej ze szczerego pragnienia, relacji z czlowiekiem.
    Konsekwencje zla musza sie objawic, do jakiegos stopnia, azeby zlo moglo byc
    zwalczone. Ten swiat, stworzony aktem milosierdzia Bozego, jest miejscem gdzie
    wszystko, nawet zlo, jest ulotne, tymczasowe, a zatem mozne je doswiadczyc i z
    niego sie wyzwolic. Najwazniejszy jest rozwoj indywidualnosci, osobowosci,
    zmiany jakim podlegamy, dzieki doswiadczeniom, zarowno zlym jak i dobrym.
    Doskonalenie duszy. ZLo to tylko doswiadczany przez jednostke stan, a nie cecha
    osobowosciowa. Kazdy ma szanse na rozwoj, na zmiane.

    mskaiq napisał:

    > Kiedys nie moglem zrozumiec jak to sie dzieje ze Bog ktory jest miloscia i
    > dobrem potrafi byc tak niemilosierny.
    > Dzisiaj pogodzilem sie z Nim, ale za nim do tego doszlo musialem zrozumiec ze
    > na tym swiecie istnieje obok dobra rowniez zlo. Zwykle kazdy z nas probuje
    isc
    > w kierunku dobra, problemy pojawiaja sie wtedy gdy na drodze wszedzie pojawia
    > sie zlo.
    > Zlo potrafi nas zniechecic, odbiera wiare, przestajemy wtedy wierzyc w dobroc
    > Boga. Zaczynamy powtarzac za zlem ze Bog jest niemilosierny, rezygnujemy z
    tego
    >
    > o co prosimy Boga, ilez razy mi sie to zdarzylo. Zwykle rezygnujemy bo zlo
    > przekonuje nas ze dobro nie istnieje, ze jest slabe. Dzisiaj mam
    wystarczajaco
    > duzo cierpliwosci aby otrzymac to o co prosze Boga, zlo przestalo o tym
    > decydowac.
    > Serdeczne pozdrowienia.
  • obserwator55 01.01.06, 20:20
    może zwrócić się w kierunku wykorzystania kamieni . np: ametyst rozbudził we
    mnie wewnętrzną miłość i nie tylko . w samochodzie woziłem więcej różnych
    minerałów i wtedy się działy zjawiska dla mnie niezrozumiałe , ale bardzo
    pozytywne , wręcz często normalnie niemożliwe !!! obecnie wiem więcej o energii
    ...i doskonale odczytuję znaki . przemyślenia sprzed dziesięciu laty okazały się
    prawdziwe i tak zrozumiałe . pierwszym było radykalne wybaczanie , dające
    natychmiastowy pozytywny efekt . dziś na zabawie straciłem ametyst , krótko po
    tym jak włożyłem do piwa i rozlałem na ziemię . czyli dokładnie tak jak to
    powiedziała osoba towarzysząca , że go tu stracę . nigdy nie robiłem afirmacji ,
    natomiast talizman przepadł zanim go użyłem . to na tyle .

    ale mam pytanie . CHIASTOLIT- minerał ( kamień krzyżaków ) przecięty w plastry
    wewnątrz ma wrosty w postaci krzyża . gość od energii stwierdził , że jest
    bardzo mocny biorąc do ręki w postaci wisiorka w srebrnej oprawie .
    ktoś zna ten minerał lepiej ?!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka