Dodaj do ulubionych

Jak traktować takich ludzi?

18.10.05, 15:20
Staram się być miła wobec wszystkich moich znajomych, gdy jest okazja jechać
gdzieś w fajne miejsce, zabieram wszystkich - chętnie jadą. Kiedy komuś
czegoś trzeba, potrafię poruszyć niebo i ziemię, żeby to załatwić i załatwiam.
Pożyczam ludziom wszystko, podpowiadam na egzaminach, zawsze pamiętam kiedy
kto ma urodziny. Wspieram kiedy mają doły, depresje, problemy.
Natomiast jeśli znajomi gdzieś jadą, dowiaduję się o tym przypadkiem -
umawiają się z innymi znajomymi. Nikt nie pamięta, czy ja mam urodziny, jeśli
mam problemy, nikt mi nie pomoże, gdybym miała doła - a przecież ja też
jestem człowiekiem.
Dla czego tak jest?
Czy powinnam traktować innych tak jak oni mnie?
Czy powinnam innych wykorzystywać i mieć w nosie ich samych?
Nie rozumiem.
Edytor zaawansowany
  • coco_chanel_paris 18.10.05, 16:59
    to jest nas juz dwie smile mam tak samo .....
  • lilith_6 18.10.05, 18:44
    Cześć iinka smile
    Powodów takiego, a nie innego zachowania innych ludzi wobec Ciebie poszukaj w
    sobie. Może Ci się tylko wydaje, że jesteś taka miła względem innych. Z tego co
    zauważyłam obserwując Twoje wypowiedzi na forach, bardzo szybko się
    denerwujesz,oskarżasz innych ludzi niesłusznie, przekręcasz słowa innych i masz
    potem pretensje do całego świata tylko nie do siebie. Nie pisze tego złośliwie
    (wiem, że tak pomyslisz), piszę, bo chciałabym Ci pomóc. Widzę, że się miotasz,
    masz pretensje do całego świata i cierpisz... Wycisz się (choć wiem, że trudno
    Ci będzie - pisałaś kiedyś o ciężkiej sytuacji w domu), zastanów nad sobą.
    Zastanów się, czemu inni nie chcą Cię nigdzie zabierać ze sobą? Odpowiedź jest
    prosta, nie bawią się z Tobą dobrze. Musisz to wreszcie zaakceptować i zmienić
    siebie. Innych nie zmienisz, ale siebie zawsze można smile
    Ja zawsze staram się pomagać innym, jak coś wiem w temacie, to zawsze staram się
    odpowiedzieć na czyjegoś posta. Ale prawdę mówiąc kiedy widzę Twój nick, to wolę
    dać sobie spokój i nic nie pisać. Po prostu liczę się z tym, że nie zrozumiesz,
    będziesz miała pretensje itd. Przykro mi to mówić, ale takich ludzi jak Ty się
    omija.
    Uświadom to sobie i zmień to smile Na zmianę nigdy nie jest za późno. Wiem to po
    sobie...Ja cały czas staram się zmieniać. I widzę rezultaty tej mojej pracy nad
    sobą. Tobie też tego życzę smile
    Pozdrawiam
    LiLith
  • mazoku 18.10.05, 19:23
    Witam!

    Zgadzam się po części z lilith_6
    Ale takie coś:
    "Ale prawdę mówiąc kiedy widzę Twój nick, wolę dać sobie spokój i nic nie pisać.
    Po prostu liczę się z tym, że nie zrozumiesz, będziesz miała pretensje itd.
    Przykro mi to mówić, ale takich ludzi jak Ty się omija(ć)."
    To już drobne przegięcie...
    Trzeba po mału uświadamieć ludzi! (chociaż sami by do tego za tysiąc lat doszli
    to jednak!)

    Cytaty autorki postu:
    "Dla czego tak jest?"
    "Czy powinnam traktować innych tak jak oni mnie?"
    "Czy powinnam innych wykorzystywać i mieć w nosie ich samych?"

    Zadajesz 3 pytania, ale najważniejsze jest jedno:

    "Dla czego tak jest?"
    Właśnie! Dlaczego tak jest?!
    Odpowiedzi każdy sam powinien wyszukać i doświadczyć, aby ją zrozumieć, ale mimo
    wszystko napisze ją:
    Po prostu myślisz złymi kategoriami!
    Ktoś powie: Pomoge jej/jemu! Niech znają moje dobro!
    I tu zaczyna się głupia procedura, którą od najmłodszych lat się
    wyuczyłyście/wyuczyliście lepiej niż tabliczki mnożenia! Otóż dalej mówisz:
    Ja mu/jej pomogę, ale oczekuję czegoś wzamian (w tym przypadku odwdzięczenia się
    z tym samym)! No bo w końcu należy mi się! To działa (ale niedziała jak się
    przekonaliśmy) w obydwie strony! Tak działa przyjaźń, no nie?
    A no właśnie... Odzywa się w nas ego, które jak zwykle czegoś chce (w tym
    przypadku chce tego samego co daliśmy) i przez ego cierpimy!
    Teraz niektórzy mają chęć rzucić na mnie kamienie - Cooo?! Jak to?! Przecierz to
    nie we mnie jest problem, tylko w tych ludziach, którzy mnie ignorują/zapominają!
    Tak, tak... Ego lubi oskarżać innych, a siebie trzymać w centrum uwagi i
    oczekuje szacunku... Jednak przez nie tylko cierpimy! Niedajmy się iluzjom i
    spujrzmy prawdzie w odbyt... To jest... W oczy ^_^"

    Jak można się wyzbyć ego i wszystkich innych toksyn zasłaniających naszą
    prawdziwą naturę i prawdziwy świat?
    Wydaje mi się, że na tym forum wiele się o tym mówiło, ale skoro to tak bardzo
    ważny temat (!) dla naszego rozwoju, pozwole sobie dać kilka przykładów jak
    sobie poradzić z tymi "toksynami":
    - Medytacja (najlepiej Vipassana, ale to jest moje zdanie)
    - Modlitwa - niejakieś tam klepanie regułek i wierszyków, ale prawdziwa modlitwa
    skierowana bezpośrednio do boga, bądź też opiekuna z prośbą o oczyszczenie, oraz
    z prośbą o to, abyś zrozumiała.
    - Afirmacje (jak zwykle mogą pomóc)
    - Jakakolwiek inna metoda, która pomaga w osiągnieciu tego celu (np. joga)

    To jest pierwszy krok do oświecenia.
    Aby przejść przez rzeke najpierw trzeba zbudować most...

    W rezultacie niebędzie już potrzebne ciągłe ocenianie, analizowanie, porównywanie!
    Już niebędzie takich pytań jak:
    "Czy powinnam traktować innych tak jak oni mnie?"
    "Czy powinnam innych wykorzystywać i mieć w nosie ich samych?"

    Będzie za to coś wspaniałego... Bezwarunkowa miłość, przyjaźń, życzliwość i chęc
    pomocy innym niczego nieoczekując w zamian!
    Niebędzie więcej cierpień, ponieważ w pewnym momencie pojawi się słuszne
    stwierdzenie: Aha! Przez tyle lat jedynie sam(a) sobie zadawałem(am) cierpienie!
    Przez swoje iluzje... Dopiero teraz to rozumiem...

    Ale jak już mówiłem...
    Samemu to trzeba doświadczyć, aby zrozumieć...

    Pozdrawiam!
    ________
    Mazoku
  • lilith_6 18.10.05, 19:48
    Hej mazoku smile
    "Zgadzam się po części z lilith_6
    > Ale takie coś:
    > "Ale prawdę mówiąc kiedy widzę Twój nick, wolę dać sobie spokój i nic nie pisać
    > .
    > Po prostu liczę się z tym, że nie zrozumiesz, będziesz miała pretensje itd.
    > Przykro mi to mówić, ale takich ludzi jak Ty się omija(ć)."
    > To już drobne przegięcie..."

    To nie przegięcie, to moje odczucia, hehe. To sie nazywa terapia szkowa wink

    "Trzeba po mału uświadamieć ludzi! (chociaż sami by do tego za tysiąc lat doszli
    > to jednak!)"

    Szczerze podziwiam za tak dużą ilość dobrych chęci smile Oby to "uświadamianie"
    przyniosło zamierzony efekt. Tego Ci szczerze życzę i pozdrawiam smile
    LiLith_6
  • mazoku 19.10.05, 15:49
    Cytat:
    "Szczerze podziwiam za tak dużą ilość dobrych chęci smile Oby to "uświadamianie"
    przyniosło zamierzony efekt."

    O tak... Oby, oby...
    Co do efektów to nigdy niemożna być pewnym, ale nawet jak by się nieudało tym
    razem to niema tego złego co by na dobre niewyszło. smile

    A terapia szokowa... No cóż... W sumie czasem wsterząs to najlepszy sposób na
    przebudzenie. ^_^

    Pozdrawiam!
    ________
    Mazoku
  • lemonde 18.10.05, 19:28
    Odpowiem krótko. Może warto przestać marnować swój czas dla tych, którzy tego
    czasu nie mają dla Ciebie?
    Pozdrawiamsmile
  • szuwary4 18.10.05, 21:55
    Iinko, rób dalej tak jak robisz bo Twa postawa wobec innych jest jak
    najbardziej godna podziwu ale: (uwaga) tylko wtedy gdy Cię ktoś o to wyraznie
    poprosi. Pozdrawiam.
  • allija 19.10.05, 00:07
    A mnie sie bardzo podoba, i sprawdza, teoria lustra. Czyli, ze swiat, ludzie w
    nim, sa odbiciem twoich dla ciebie, czy moich dla mnie, wyobrazeń o tym
    świecie, o ludziach. Twoi "przyjaciele" sa więc odbiciem tego co ty o nich
    myslisz. A z tego co piszesz myślisz mniej wiecej tak "no tak, ja im pomagam
    zawsze a oni mnie nigdy, nie dostrzegaja mnie, wykorzystują, myślą o mnie tylko
    wtedy kiedy jestem im potrzebna itd, itp".
    To samo dotyczy wszystkich dziedzin naszego życia, rodzinnego, zawodowego. I w
    zasadzie powinnismy tym ludziom być wdzięczni bo oni pokazują nam nasze
    wyobrażenia o świecie, a jeśli jest nam źle z tymi wyobrażeniami to znaczy, że
    właśnie one wymagają naszej uwagi, pracy na zmianami. Jeśli zmieni się nasze
    zdanie, wyobrażenie o tych dręczących nas problemach te problemy znikną same.
    Czyli inaczej, jeśli zmieni sie twoje wyobrażenie na temat twojego
    funkcjonowania wsród przyjaciół, tego kim dla nich jesteś, oni automatycznie
    znaczną inaczej cie traktować, zgodnie z twoimi nowymi wyobrażeniami.
    Tak czy siak, sprawa wymaga jedynie twojej pracy nad sobą.
    Jeśli nie wierzysz spróbuj poobserwować ludzi z twojego otocznia, co mówią i
    jakie to ma odzwierciedlenie w ich życiu. To bardzo ciekawe obserwacje.
  • kiwi28 19.10.05, 00:03
    Jesli chodzi o "ego" to bardzo ciekawe co napisano. Nie jestem znawcą. Uwazam
    jednak, że są ludzie którzy mają gdzieś konwenanse, myślą o swoich potrzebach i
    często wykorzystuja innych nie dając nic z siebie. Ja też spotykam takich ludzi
    w swoim środowisku- czasem jest to przykre...ostatecznie kiedy się bardzo
    zawiodę nie wchodzę do tej samej wody drugi raz. Pozdro
  • lilith_6 19.10.05, 14:48
    "Uwazam
    > jednak, że są ludzie którzy mają gdzieś konwenanse, myślą o swoich potrzebach i
    > często wykorzystuja innych nie dając nic z siebie."
    Owszem są tacy ludzie ... Trzeba ich omijać z daleka i nie zaprzątać nimi głowy.
    Ja mam o ludziach otaczających mnie jak najlepsze zdanie: pomagają mi
    bezinteresownie, są dla mnie mili, uprzejmi... Ja, jak tylko mogę to się
    odwdzięczam, ale... Zauważyłam, że jest pewna taka prawidłowość (przynajmniej w
    momim przypadku). Ludzie pomagają mi - całkiem bezinteresownie, a ja pomagam
    innym - również bezinteresownie i nie żądam niczego w zamian. Po prostu oddaję
    dobroć, którą mnie obdarzono. Ale zazwyczaj tak się składa, że oddaję ją komu
    innemu, bo Ci którzy mi pomagają nie potrzebują nic ode mnie. I to jest piękne
    smile Wspaniałe jest czynienie dobra nie po to żeby otrzymać coś w zamian, ale dla
    samej satysfakcji smile
    Pozdrawiam wszystkich smile))
  • kiwi28 19.10.05, 22:59
    > Owszem są tacy ludzie ... Trzeba ich omijać z daleka i nie zaprzątać nimi głowy
    >
    Gdybym miała omijać wszystkich(!) takich ludzi sądzę, że wielu znajomych bym nie
    miała. Każdy z nas jest inny i czasmi ludzie poprostu nie pomyślą, nie możemy
    dzielić włosa na czworo jeśli jest to sporadyczne, ale jeśli ktoś jest
    nastawiony wyłacznie na swoje zaspokajanie potrzeb, czy to duchowych czy innych
    to ja też omijam takie osoby -poprostu źle czuję się w takim "zwiąku" na dłuższą
    metę. Ja tu nie mam na mysli obcych ludzi, ale przyjaciół, rodzinę, znajomych.
    Takie relacje nie są łatwe. Przykład: żywo interesujesz się problemem kolezanki,
    wspierasz, doradzasz, po jakimś czasie ty jesteś w b. trudne sytuacji -
    opowiadasz jej o tym i co? Ona szybko zmienia temat i zaczyna ze szczegółami
    opowiadać o swojej ostatniej imprezie...No niby nic takiego się nie stało,
    .....ale kiedy identyczna sytuacja powtarza się 5 raz z rzędu nie masz ochoty
    żyć jej problemami. Dlatego uważam, że czasem prościej jest pomóc zupełnie obcej
    osobie.
  • lilith_6 20.10.05, 12:44
    "Gdybym miała omijać wszystkich(!) takich ludzi sądzę, że wielu znajomych bym ni
    > e
    > miała."

    Pamiętaj, nie liczy się ilość lecz jakość wink

    "Przykład: żywo interesujesz się problemem kolezanki
    > ,
    > wspierasz, doradzasz, po jakimś czasie ty jesteś w b. trudne sytuacji -
    > opowiadasz jej o tym i co? Ona szybko zmienia temat i zaczyna ze szczegółami
    > opowiadać o swojej ostatniej imprezie...No niby nic takiego się nie stało,
    > .....ale kiedy identyczna sytuacja powtarza się 5 raz z rzędu nie masz ochoty
    > żyć jej problemami."

    Podziwiam za cierpliwość wink Ja po drugim razie dałabym sobie z nią spokój smile
    Może dlatego nie mam takich zanjomych, którzy mnie wykorzystują. Po prostu
    staranie dobieram towarzystwo. Bardzo chętnie pomagam innym, ale jak widzę, że
    ktoś mnie wykorzystuje stanowczo mówię: NIE. I nie ma dla mnie znaczenia czy
    jest to koleżanka z zerówki, ciotka, mata czy obcy człowiek. Te same reguły
    stosuję względem wszystkich. A właściwie od najbliższych wymagam więcej. Od
    obcych ludzi raczej nie oczekuję pomocy. Wiadomo, nikt nie jest
    samowystarczalny, ale ja staram się zawsze liczyć tylko na siebie. Dzięki temu
    nigdy się nie przeliczę wink a często nawet mile "rozczaruję" smile postawą innych.
  • kiwi28 21.10.05, 13:56
    > ktoś mnie wykorzystuje stanowczo mówię: NIE. I nie ma dla mnie znaczenia czy
    > jest to koleżanka z zerówki, ciotka, mata czy obcy człowiek. Te same reguły
    > stosuję względem wszystkich.
    Dla mnie ma zasadnicze znaczenie czy jest to koleżanka czy matka, bo matkę ma
    się tylko jedną -to po pierwsze, po drugie nasze matki to inne pokolenie, więc
    czasem (tak uważam) trzeba patrzeć na to co mówią z przymróżeniem oka.

    > Pamiętaj, nie liczy się ilość lecz jakość wink
    Też tak uważam. U mnie nastąpiła selekcja,tzn. świadome zerwanie kontaktu z
    osobami które w moim odczuciu mnie "wykorzystywały" lub męczyły - czasem używa
    się chyba na takie osoby określeślenia -wampir energetyczny. Na początku było mi
    bardzo przykro, dziś potrafię wyciągnąć z tych kontaktów pewne wnioski.
    Pozdrawiam
  • lilith_6 21.10.05, 19:59
    > Dla mnie ma zasadnicze znaczenie czy jest to koleżanka czy matka, bo matkę ma
    > się tylko jedną -to po pierwsze, po drugie nasze matki to inne pokolenie, więc
    > czasem (tak uważam) trzeba patrzeć na to co mówią z przymróżeniem oka.

    Co do drugiej kwestii masz całkowitą rację smile)) Natomiast pierwszy argument nie
    robi na mnie wiekiego wrażenia. Chociaż może...coś w tym jest wink
    Na pozostałe sprawy mamy bardzo podobne zapatrywanie smile)
    Pozdrawiam serdecznie
  • iinka 21.10.05, 14:53
    Po pierwsze dzięki za wszystkie wypowiedzi.
    Właśnie częsciowo się wyjaśniło o co chodzi z tą niechęcią - znajomi nie lubią
    mojej koleżanki, którą wszędzie ze sobą zabieram /ona ich też/.
    Teraz dopiero odważyli się prosić, żebym jej nie brała na wycieczkę.
    Zapewne niektórych to zmartwi, że to nie była niechęć do mnie.
    Owszem są też ludzie którym pomagam przechodzić przez depresje, ciężkie
    choroby, rozstania, rozwody itp.
    Nie sądzę, że to z racji mojego paskudnego charakteru.
    Nie wymagam od ludzi zbyt wiele. Po prostu ja nie mogę być ciągle tą silną,
    ciągnącą wszystkich z ich nieszczęściami, pocieszającą, zachęcającą do życia
    itp. Ja też jestem człowiekiem i czasem mam duże problemy. Wtedy muszę radzić
    sobie sama, nie będę przecież pokazywać ludziom którzy ledwie wyłażą z doła, że
    ktoś kto twierdzi, że będzie lepiej /czyli ja/ że sam ma problemy.
    Wtedy całe pocieszanie poszłoby na marne.
    Swoją drogą - co teraz robić z tą koleżanką, której nie lubią moi kumple, a ona
    ich? Bo ja lubię ich wszystkich. Hm? Co?

    Może coś wymyślicie? Bo to kretyńska sytuacja.

    Do Lilith-6 - nigdy Ci tego nie zapomnę. Przebaczam, ale nie zapomnę.
    Radzę przemyśleć, czy kopanie kiedy ktoś leży, to dobry pomysł /już o etyce nie
    wspomnę/.
    Nawet jeśli czujesz do kogoś nienawiść - bo zapewne to czujesz /ps. to b.
    szkodliwe szczególnie dla nienawidzących/.
    Rozumiem, że najwygodniej by było gdybym konformistycznie się ze wszystkim
    zgadzała, lub milczała jeśli się z czymś nie zgadzam...
    ale niestety smile tak nie będzie
    Mimo wszystko serdecznie pozdrawiam
    Wszystkich smile



  • lilith_6 21.10.05, 20:08
    Hej ineczko smile

    "Radzę przemyśleć, czy kopanie kiedy ktoś leży, to dobry pomysł"

    Tak myślę, że w tym przypadku dobry... Obserwuję od jakiegoś czasu Twoje
    wypowiedzi (nie śledzę Cię wink, po prostu czytam uważnie forum, więc trudno ich
    nie zauważyć) i stwierdzam, że bardzo często grzeczne uwagi innych nie trafiały
    do Ciebie. Więc spróbowałam inaczej, ot co. Zresztą napisałam szczerą prawdę.
    Wiem, że ona czasem boli ale często też sprawia, że otrząsamy się z letargu.

    Cieszę się, że mi wybaczyłaś, bo chowanie urazy też jest bardzo szkodliwe dla
    chowających wink
  • malgosia724 21.10.05, 16:49
    nikt nie jest tak dobry, jak się sobie wydaje, ani też tak zły jak się sobie
    wydaje. Mamy prawo popełniać błędy i się czegoś z tego uczyć, nie mozemy brać
    odpiedzialności za wszystkich ludzi, bo mają prawo do własnego życia, nie
    trzeba za nich poruszać nieba i zmiemi, bo to ich zycie i oni też trochę muszą
    je poruszyć, nawet jeśli się okaże, że zrobią to inaczej niż Ty byś zrobiła.
    Trzeba ich zaakceptować takimi jakimi są, trzeba zrozumieć ich motywy działania
    a wtedy się okazuje, że nie było aż tak źle jak się nam wydawało. Nawet jesli
    okaże się (mówię teoretycznie, nie bierz tego do siebie), że coś było z mojej
    strony nie tak, zawszę mogę sobie to wybaczyć, naprawić i iść dalej. Skoro
    zrozumiesz to Ty i wybaczysz innym, to może tez inni wybaczą Tobie
  • iinka 22.10.05, 18:07
    Nie rozumiem o jakim wybaczaniu piszesz, nikt nie jest na mnie obrażony.
    Za nikogo też nie podejmuję decyzji życiowych.
    Ja tylko jestem w pobliżu, wspieram kiedy ktoś twierdzi, że jest do niczego, że
    jego życie nie ma sensu...
    A Wy się dopatrujecie, że ja komuś - oczywiście - robię krzywdę.
    To męczące wciąż Wam udowadniać, że nie jestem wredna, kiedy Wy jesteście o tym
    przekonane.
  • malgosia724 24.10.05, 09:46
    przepraszam, że tak to odczytałaś, nie uważam Cię za wredną i wcale to z mojego
    listu nie wynikało, przynajmniej nie miałam takich intencji. Ale tak to jest z
    internetowym pisaniemsmile
    w takim razie pozdrawiam serdecznie
    Małgosia
  • liley11 23.10.05, 21:00
    Dziwno Ci Wasi znajomi..... czy oby zasluguja na miano "przyjaciol"?.....
  • ooptymistka 24.10.05, 13:35
    Jestem tu pierwszy raz i juz mi sie podoba smile
    Cyy.
    "bardzo szybko się
    denerwujesz,oskarżasz innych ludzi niesłusznie, przekręcasz słowa innych i masz
    potem pretensje do całego świata tylko nie do siebie."
    Kurde sprawdziło sie... smile
    iinka - mi tez możesz "przebaczyć", bo zgadzam się z osobą która to napisała
    --
    Chce żyć w zgodzie ze sobą i w harmonii ze światem
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/3;10720;0;0;1/c/90/t/62/s/96/k/5ec3/weight.png[/img][/url]
  • iinka 25.10.05, 18:16
    Witam smile
    Może jeszcze ktoś z pozytywnie nastawionych, wysoko rozwiniętych Duchowo osób
    chce mi dokopać?
    Bardzo proszę.
    Tu jest taki dział na tym Forum!
    Chcesz się wyżyć - wyżyj się na mnie.
    Pewnie wszystkim się to spodoba.
    No? Może jeszcze ktoś chętny ze swoich wyżyn duchowych?
  • iinka 25.10.05, 18:24
    Ooptymistko szczególnie ten podpisik o zgodzie i harmonii ze światem, bardzo do
    tego pasuje.
    Zastanawia mnie jak wygląda Twoja harmonia smile
    No i zgoda - oczywiście smile

    Szczerze mówiąc czuję się jakbym zaatakowała RadyjoEM - a raczej przywódcę.
    Teraz każdy by mnie w łyżce wody utopił.

  • elijana 26.10.05, 10:00
    Tak to już jest na forach tematycznych ,jest pewna elita i ona "ma zawsze
    rację" smile
    Ludzie są tacy jacy są,jest pełno ignorantów,kretynów itp.choćby patrząc na to
    będąc kierowcą,prowadzę codziennie samochód w godzinach szczytu po mieście i
    tylu idiotów jeździ,że przyprawia mnie to o ból głowy. Gdyby nie to ,że jestem
    ostrożna i w kierowaniu przyjmuję zasadę,że trzeba mysleć również za innych
    kierowców stłuczkę miałabym już niejedną i to nie ze swojej winy. Wożę przy tym
    swoja córeczkę,więc jeżdżę naprawdę bezpiecznie. To tak dla zobrazowania
    problemu ,bo jaki mogę mieć wpływ aby inni jeździli lepiej tzn
    bezpieczniej ,zacząć od siebie tak? śmieszne -bo problem tkwi w innych -i to
    bez górnolotnych dyskusji wiadome. Nie wszystko tkwi w nas a zasada lustra u
    kierowców raczej się nie sprawdza.Ilu ludzi zycie traciło przez jakiegoś pijaka
    czy człowieka bez wyobraźni?. Tak może być w obcowaniu z ludźmi ale tu istnieje
    prawo wyboru ,zadaję się z tym z kim chcę i tyle. Byc dobrym-owszem ale
    równoczesnie asertywnym ,broniącym swoich racji choć i to bywa trudne. Czasami
    niektórzy znajomi odchodzą od nas sami,smutno nam ale po czasie zaczynamy
    dostrzegać tego przyczynę,która faktycznie tkwi w nas ale jest to
    uzasadnione ,podświadome odsunięcie danej osby od siebie bo np. była własnie
    wampirem enregetycznym.
  • kiwi28 26.10.05, 13:13
    Trafne przemyślenia.
    > uzasadnione ,podświadome odsunięcie danej osby od siebie bo np. była własnie
    > wampirem enregetycznym.
    ostatnie zdanie jest interesujące. Czy wiesz to z autopsji czy gdzieś
    przeczytałaś? Pozdr
  • elijana 27.10.05, 10:08
    smile znam to z autopsji ,gnębiła mnie taka dziewczyna jakiś czas,okropnie się
    przy niej czułam,nie lubiałam jej towarzystwa a ta lgneła do mnie do czasu...
    Potem sama przestała mnie odwiedzać ,bez słow czy jakichkolwiek kłótni .Nie
    znałam wtenczas pewnych zasad świadomie ale moja podświadomośc przepędziła ją
    gdzie pieperz rośnie .
  • allija 27.10.05, 07:50
    ponieważ niejako odnosisz sie do tego co napisałam wcześniej odpowiadam -
    mylisz się. Przynajmniej biorąc pod uwage to, co twierdzą znawcy tematu. Nawet
    dobry kierowca moze przyciągać do siebie piratów drogowych. A to dlatego, ze
    nie czujesz sie bezpiecznie na drodze i uwazasz tak, jak własnie to napisałaś -
    inni jeżdżą niebezpiecznie, tak łatwo o wypadek z powodu innych, ja też mogę
    byc ofiarą tekiego wypadku. A może pomyśl tak / i przekonaj do tego siebie,
    swoja podswiadomość/ - jestem zawsze i wszędzie bezpieczna, także prowadząc
    samochód, jestem dobrym kierowcą więc zawsze dojezdżam szybko i bezpiecznie do
    celu swej podróży, itd.
    Problem zawsze tkwi w nas a nie w innych. Tylko, że wygodniej i łatwiej jest
    przyjąć zasadę "to oni są winni, to przez nich" zamiast wziąć się za siebie.
    Czasami też można nie mieć świadomości gdzie jest przyczyna jakis tam tam
    niepowodzeń. Ale jeśli człowiek coś tam już wie, szuka, to nie można /bo to
    bezcelowe/ zwyczajnie zwalać winy na innych i okoliczności.
  • elijana 27.10.05, 10:10
    Przecież napisłam,że nie miałam że nie miałam jeszcze żadnej stłuczki w życiu a
    jeżdżę od 15 lat ,widzę tylko co się dzieje na ulicach czy w tv.
  • allija 27.10.05, 11:22
    w takim razie, skoro tak świetnie sobie radzisz, nie bardzo rozumiem dlaczego
    zasada lustra "nie sprawdza się", wg ciebie, na drodze i w innych sytuacjach?

  • elijana 28.10.05, 10:10
    Zabrzmiało to dziwnie ironicznie smile Pisałam o tym również , mając doświadczenie
    mniej więcej wiem jakie głupawe zagrywki na ulicach potrafią wyrabiać kierowcy
    i zobrazuję to konkretnym przykładem skoro tak trudno idzie to zrozumieć,więc
    jak jade np głowna drogą staram się mimo wszystko rozglądać czy oby ktos nie
    wymusza pierwszeństwa ,gdyż często bywa to przyczyną wypadków,nie raz uniknełam
    w ten sposób kolizji ,mianowicie będąc na drodze głównej po prostu zwalniałam a
    ten co wymuszał sobie pojechał ,w innym przypadku jak prułabym na tej głownej
    drodze będąc w przekonaniu ,że inni jeżdżą b.przepisowo byłaby stłuczka ,nie
    wiadomo z jakimi skutkami,coś jeszcze?
  • allija 29.10.05, 18:50
    Nie zamierzam z tobą dyskutowac na temat tego jak jeździsz ty, czy inni, bo
    temat całej dyskusji jakby nie ten.
    Interesowało mnie dlaczego uważasz, ze teoria lustra nie dziala wśrod kierowców
    a nie czy i jak komu ustępujesz pierwszenstwa na drodze.
    Jednak chyba nie mam ochoty ciagnąć tej wymiany zdań. A nawet na pewno nie mam.
  • elijana 30.10.05, 17:38
    smile Bo nie masz argumentów , a czy tak naprawdę teoria lustra sprawdza sie
    bezwzględnie zawsze i wszędzie? To jest faktycznie dyskusja odbiegajaca od
    tematu głównego ale bardzo interesująca.Uważam,że ludzie przyjmujace wszystkie
    teorie bez zastrzeżeń mają problem z samodzielnym myśleniem.
  • allija 31.10.05, 10:15
    Argumentów? nie, tylko mówimy różnymi językami i chyba zupełnie o czym innym.
    Ja nie przyjmuję wszystkiego bez zastrzeżeń a jeśli już zdecyduję się o czymś
    napisać to na pewno wynika to z praktyki i wnikliwych obserwacji.
    Wydaje mi się, że nie mam problemów z samodzielnym myśleniem a i twoje
    myślenie, podobnie jak i jego rezultaty, pozostawiam tobie.
    Wszak "życie człowieka ma kolor jego wyobraźni" jak powiedział Marek Aureliusz.
  • elijana 01.11.05, 19:14
    Wszak "życie człowieka ma kolor jego wyobraźni" jak powiedział Marek Aureliusz.

    Z tym się zgadzam bezwzględnie smile
    a co do mojej wyobraźni to faktycznie mam...czarną wink

    pozdrawiam serdecznie i troszkę mniej jadu bo on zatruwa smile
  • allija 02.11.05, 11:19
    Jesli juz w kategoriach jadu rozmawiamy to sugestia, iz mam problemy z
    samodzielnym myśleniem także do miłych nie należała.
    I tu znowu pozwolę sobie wrócić do wspomnianej metody lustra. Otóż wg niej to,
    co nas drażni u innych, jest w nas samych.
  • lilith_6 02.11.05, 13:31
    Pozwolę sobie wtrącić swoje "trzy grosze", hehe smile))
    Allija, dobrze powiedziane, a raczej napisane wink)) Tak trzymaj smile

    Pozdrawiam
  • elijana 02.11.05, 19:48
    Nie drażni mnie to tylko zadziwia nadal to ślepe zapatrzenie w teorię,nie
    chodzi mi o tę konkretną teorię ale w ogóle o przyjmowanie wszystkiego bez
    zastrzeżeń .Z takich postaw tworzy się fanatyzm religijny itp.sprawy.Ślepe
    zapatrzenie w pewne dogmaty nie było nigdy dobre dla ludzkości ,w sumie banalny
    przykład w tej dyskusji nie urasta do problemu w jakiejś większej skali ale
    jest ciekawym zjawiskiem połecznego przyjmowania pewnych spraw jako
    niepodważalnych ,100 % pewnych ,skutecznych i jedynie słusznych ...
  • elijana 02.11.05, 19:58
    I jeszcze jedno,proszę mi powiedzieć na podstawie ostatniego wypadku gdzie
    pijany kierowca jechał z prędkością 200km/h i zabił Bogu ducha winnych
    ludzi.Jak ma się do tego teoria lustra ?Sami jechali przepisowo i niefortunnie
    stracili życie przez pijaka ? Nijak nie mogę tu dopasować teorii lustra ,bo
    naprawdę nie działa ona we wszystkich sytuacjach ,zawsze i wszędzie ,nie można
    pod nią podciągać aspektów całego życia.To tak jak z żywieniem,raz to zdrowe
    zaraz potem jest niezdrowe i tak w kółko.
  • allija 02.11.05, 21:25
    No, widzisz, jednak cały czas nie rozumiemy się. Bo o tym, o co pytasz, to juz
    pisałam. Po prostu wiekszość ludzi obawia się pijanych kierowców, kierowców-
    piratów, itd. Takie właśnie myślenie sprowadza na ludzi jeżdżących prawidłowo
    wypadki. Nie czują sie bezpiecznie na drodze.
    Dlaczego na jednych sprowadza a na innych nie? To wymagałoby dłuższego
    tłumaczenia i nie będę tego robić. A to dlatego, ze ty i tak zanegujesz to co
    piszę więc szkoda mojego trudu. Nie zamierzam nikogo przekonywac do jedynie
    słusznej metody. Bo moze ja jestem fanatykiem ale ty na pewno mało elastyczna i
    zamknięta na to, co mówią inni. I wbrew temu co pisałas to własnie ty, co widac
    z tej krotkiej wymiany zdań, za nic nie dasz sie przekonać do czegoś co nie
    jest zgodne z twoimi wyobrażeniami i przekonaniami.
    Akurat to na mnie nie robi zadnego wrażenia bo ja pozwalam ludziom żyć jak
    chcą, w końcu to ich sprawa jak lądują. Mnie to nic nie obchodzi.
    Jeśli o czyms wspominam na forum to tylko dlatego, że może ktoś skorzysta,
    kogos zainteresuje /sama skorzystałam z tego co pisał kiedyś Michał/. Ale nie
    zamierzam nikogo przekonywać, zmuszac itd. Każdy podąża własna drogą. Moja
    prowadzi mnie tam gdzie chcę, ja odnoszę wymierne skutki tego co robię, skutki
    pozytywne. I to w zupełności mi wystarczy i satysfakcjonuje mnie.
    I jeszcze na koniec, pewnych rzeczy nie da się zrozumieć tak wprost, trzeba w
    nie spojrzeć głębiej, szerzej. Poza tym 2+2 jest zawsze 4. Nie można mówić, że
    metoda sprawdza się w jednym przypadku a w innym nie. Bo wtedy to żadna metoda.
  • berkanan 03.11.05, 10:37
    nie gniewaj się i nie odbierz tego jako kolejny głos w tej kłótni...ale z tymi
    podporządkowanymi drogami...to jest coś za co zawsze naciera mi uszu mój
    mąż...zwalniam przed skrzyżowaniami, sugerując, że przepuszczam...do tego ci za
    mną się tego mogą nie spodziewać... nawet tu moze być nasza wina...ale to,
    cholera, wcale nie poprawia samopoczucia, jak się wie, ze wszystko co nas
    spotyka jest z naszej winy...jak ma się doła...to jest świetna metoda na
    dobicie...
  • elijana 03.11.05, 13:10
    Sytuacji na drodze jest naprawdę b.wiele,podałam tylko jedną z możliwych i
    tylko jako przykład a nie moje nagminne zachowanie ,bo wiadomo,że nie zawsze
    tak jest z tym poporządkowaniem dróg /bo są inni z tyłu -jak piszesz itp ale po
    to sa też lustreka w samochodzie aby popatrzeć co się dzieje z tyłu./A`propos
    właśnie sytuacji z podporzadkowaniem , miałam wczoraj sytuację o której piszę
    MUSIAŁAM zwolnić bo nieźle rąbnęłabym w samochód wyjeżdżający z drogi
    podporządkowanej i to na CZERWONYM świetle ,za samochodem wyjechało jeszcze
    jakichś dwóch dowcipnisiów i zrobiłby się z tego niezły karambol. Prowadzenie
    samochodu wymaga elastyczności i wyobraźni no i nie ma co kryć refleksu. Ja
    uważam siebie z b.dobrego kierowcę i naprawdę nie w każdym przypadku na drodze
    głównej zwalniam - jedynie jak widzę jakieś zagrożenie i to właśnie chyba jest
    refleks smile .Ale skoro mąz Ci powtarza to na pewno on dla Ciebie jest
    autorytetem w tej dziedzinie to co ja będę pisać smile....
    pozdrawiam
  • ooptymistka 26.10.05, 14:53
    iinka napisała:

    > Ooptymistko szczególnie ten podpisik o zgodzie i harmonii ze światem, bardzo
    do
    >
    > tego pasuje.
    > Zastanawia mnie jak wygląda Twoja harmonia smile
    > No i zgoda - oczywiście smile
    >
    > Szczerze mówiąc czuję się jakbym zaatakowała RadyjoEM - a raczej przywódcę.
    > Teraz każdy by mnie w łyżce wody utopił.
    >
    iinka masz rację przesadziłam - przepraszam. Miałam wtedy paskudnie ironiczny
    i sarkastyczny nastrój, co mnie wcale nie usprawiedliwia. Jeszcze raz
    przepraszam.
    A co do opisu to jest tam chce, a nie żyję smile

    --
    Chce żyć w zgodzie ze sobą i w harmonii ze światem
  • iinka 26.10.05, 19:59
    Witam.
    Jest już tak źle, że nie wiem czy mogło by być gorzej, dal tego zaczynam mieć
    dobry nastrój smile
    Wy też tak macie? Jak jest dno to zaczynacie mieć dobry humor i więcej się
    śmiejecie?
    Przeszłam już etap skrajnego doła /na szczęście krótki/ i teraz jest mi
    weselej, mimo że sytuacja jest ta sama.
    Jak rozpoznać wampira? Energetycznego - oczywiście smile
    Czy znajomość wykańczająca psychicznie oznacza że to znajomość z wampirem, czy
    sadystą?? smile
    Hm?
    Pozdrawiam Was
    wredna małpa@
  • spin_spin_sugar 29.10.05, 19:32
    też się tak czuję czasami - ale od czasu do czasu powtarzam sobie, że wcale ze
    wszystkimi możliwymi znajomymi nie muszę sie kolegować, przyjaźnić, czy jakby
    to inaczej nazwać;
    Ci, z którymi się dogaduję mają u mnie szczególne względy, z tymi z którymi
    czuję się obojętnie - po prostu się "wielce" nie przyjaźnię;
    trzeba pokazać sie trochę jako niezależna osoba, na którą oczywiście można
    liczyć, ale nie da jej sie bezkarnie wykorzystywać (sądzę, że właśnie takie
    bycie miłym dla wszystkich spowodowało u mnie poczucie wykorzystania i
    naiwności - więc może podobnie być u Ciebie);
    może po prostu cierpisz na brak takich kilku zaufanych osób, prawdziwych
    przyjaciół, albo choć jednego (ja tak miałam do jakiegoś czasu) i chcesz, żeby
    jak najlepiej Cię postrzegano, by w ten sposób ciągnęło innych do Ciebie -
    zrozumiałam, że coś takiego było w moim przypadku, jak tak usiadłam parę razy i
    zastanowiłam się nad swoim życiem (narazie krótkim, bo 19-letnim);
    myslę, że to kwestia czasu "wyrobienie" swojej własnej wartości wśród innych,
    by też Cię szanowali tak jak Ty ich - musisz tylko coś zmienić w swoim
    zachowaniu (może jednak czasem nie masz wcale ochoty być dla kogoś przesadnie
    miła, nie masz ochoty czegoś dla kogoś zrobić - po prostu powiedz, że Ci
    przykro i może innym razem będziesz mogła pomóc w innej sprawie - nie daj się
    wykorzystywać!)

    myślę, że ludzie przyzwyczajają się za bardzo do tego, że jesteś dla nich
    zawsze i wszędzie miła - więc czują się Tobą znudzeni, myślę, że trzeba się od
    czasu do czasu postawićsmile

    można być osobą sympatyczną, ale i silną, niezależną (wiem plotę to w
    kółko...wink); nie da sie być na każde zawołanie, każde kiwnięcie palcem, nie dać
    sobie wejść na głowę;

    powtarzam - doskonale rozumiem Twoja sytuację - bo sama coś takiego przeżyłam
    (i chyba jeszcze nie całkiem sobie z tym poradziłam, ale walczę);

    a jeśli chodzi np. o pamiętanie urodzin - gdy w jakiejś tam rozmowie dowiemy
    się o sobie że mamy ur wtedy a wtedy - to ja robię taki test - oczywiście tym
    osobom, których darzę większą przyjaźnią - składam życzenia i obserwuję czy
    się odwdzięczą - jeżeli nie - następnym razem też nie będę pamiętaćwink i tyle
    (bo po co);
    jeżeli z kimś mam naprawdę dużo wspólnego, dobrze się dogadujemy - to jakoś
    samo tak przychodzi, że się sobie odwdzięczamysmile

    moje podejście jest takie, żeby zakumplować się z wybranymi osobami (nie od
    razu z całą grupą) i jeżeli będziecie się dogadywać i świetnie ze sobą bawić -
    to "ci inni" być może się sami Tobą zainteresują, gdy zauważą , że jesteś "taka
    świetna towarzyszka" wink
    nie można siebie podawać "na tacy", pozwól by inni zaczęli sami zabiegać o
    Twoja przyjaźń, a nie ciągle Ty o nich

    stwórz sobie takie własne priorytety (njlepiej napisz na karte i zapamietajwink) -
    jaka chcesz być, jak chcesz być traktowana, na co sie zgadzasz, a na co nie,
    co Ci odpowiada a co nie - i trzymaj się własnych reguł, nie naginaj się do
    kogoś tylko dlatego, że chcesz zdobyć jego przyjaźńsmile

    o, i bądź asertywna - bo od uległych to ludzie uciekają gdzie pieprz rośnie (są
    nudni...) albo wykorzystują ich na maxa...sad

    serdecznie pozdrawiam
  • nadia338 29.10.05, 22:16
    Czy pomagasz innym oczekujac, ze oni tobie pomoga?
    Pomagajac bezinteresownie, z potrzeby serca, nie oczekuje sie, ze ktos sie nam
    odwzajemni. Taka pomoc nie wynika z tego, ze chcemy, zeby nas inni lubili i
    akceptowali.
    to, ze jestes mila wobec wszystkich, czy wynika to z twojej natury bycia milym,
    czy z potrzeby bycia akceptowana przez towarzystwo?
    Nie musisz byc mila dla wszystkich i wszystkim pomagac. I nie oczekuj, ze inni
    ci pomoga.
    Moze tez byc tak, ze osoby, z ktorymi sie przyjaznisz, nie sa warte twojej
    przyjazni. Jesli nie zalezy im na tobie i waszej przyjazni, po co z nimi
    przestawac?
  • ela.kowalik 31.10.05, 11:56
    są też osoby (znam taką) przy których strach napomknąć o jakimkolwiek
    problemie, bo od razu rwą się "pomagać". Ale na swój sposób, bo przecież tylko
    one wiedzą, co dla drugiej osoby jest najlepsze. A potem wielkie dąsy i
    straszne obrażania, gdy ktoś odrzuci ich pomoc, albo przyjmie ją (z czystej
    kurtuazji - bo to typowa niedźwiedzia przysługa), lecz nie okaże uniżonej
    wdzięczności. No i oczywiście bieganie i opowiadanie wszystkim, że "ta X jest
    taka dziwna, sama nie wie czego chce" itp. A już najbardziej osłabiające jest
    określanie słowem "przyjaźń" zwykłej (choć kilkuletniej) znajomości.
  • elijana 01.11.05, 19:18
    Człowiek to istota stadna i biedaczek miota się aby przypodobać się innym a ile
    na to energii traci ,wszak pustelnicy i samotnicy żyją najdłużej - to tylko
    taka moja refleksja ale coś w tym chyba jest .
  • fvg 02.02.06, 16:48
    buhahaha, słchaj dziweko ..jesli pomagasz im po to aby oni tobie pomagali to zapomnij...a jeśli pomagasz im po to by tylko im pomóc to czego więcej chcesz... wykończysz sie tylko takim postępowaniem i tyle .. pomagaj im, ale jesli pomagasz to rób to tylko po to by im pomóc .. zadbaj o siebie
  • yvona73pol 04.02.06, 13:11
    jeszcze cos, bo nie widzialam, zeby ktos to napisal: czy ty przypadkiem nie za
    bardzo pomagasz? moze w swojej checi "zrobienia dobrze" posuwasz sie za daleko,
    a to rodzi czasami niechec, czasami niepokoj (co ta osoba bedzie chciala w
    zamian) i czasami niektorzy czuja sie niezrecznie (choc tego nie powiedza, po
    prostu ogranicza kontakty); poza tym - troche zdrowego egoizmu spowoduje, ze
    inni beda cie bardziej szanowac - tak to juz jest

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka