Dodaj do ulubionych

Czas wieloryba - obok nurtu

14.02.06, 21:19
Waleń time.
Czy walenie wierzą w czakry?
Czy walenie afirmują?
I dlaczego własnie walenie?

Zdrowie duchowe to tak pojemna kategoria.
Jednak gopsodarze forum wyraźniwe ograniczają ją:
"Forum nie porusza tematów religijnych, nie zajmuje się tłumaczeniem snów,
astrologią, wróżbiarstwem itp."
Czym jest niereligijna duchowość?
Jakiego rodzaju rozwój?
Myśląc pozytywnie natknąłem się na tyle pytań.
Kto udzieli pozytywnych odpowiedzi?

OLDZAINTRYGOWANY
Edytor zaawansowany
  • eevvaa 14.02.06, 21:41

    -Bardzo lubię Cię czytać Oldzie, ale chyba Twoje pytanie jest kontrowersyjne.
    Nie wierzę, że uważasz duchowość związaną z religijnością. Religia to wiara w
    jakieś dogmaty i każdy ma do nich prawo, ale też każdy ma prawo nie wierzyć (
    każdy w coś wierzy po swojemu). Duchowość to także chyba jakaś tolerancja, nie
    tylko ludzie wierzący kochają, są dobrzy...Podobno prawda jest w nas i rozwój
    duchowy to także jakby poszukiwanie tej prawdy. tyle jest tych prawd ile ludzi,
    więc dlaczego jakaś prawda ma być ważniejsza? Miłość też jest jedna...

    serdecznie pozdrawiam.smile
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • i33 14.02.06, 21:56
    a czy ten b. wysoko rozwinięty potrzebuje być w ryzach religii i dogmatów
    przecież on czerpie z Miłości więc myśli i robi to co właściwe to nie to słowo
    on myląc się nie myli tylko spełnia i doświadcza, czy po prostu jest zatopiony
    w miłości jak nap. motywacja czy miłość to religia czy religia nauczyła nas
    miłości czy posłuszeństwa a czy można kochać naprawdę bez wewn. wolności. dla
    mnie religia to przystanek a do celu daleko, trzeba się przesiąść na zupełnie
    inny środek transportu i do tego samemu wiosłować- dalej to już rytuał nie jest
    potrzebny, jak dla ogarniętego miłością nie trzeba amuletu czy innej tarczy
    obronnej
  • oldpiernik 14.02.06, 22:01
    Poszukiwanie odpowiedzi wydaje się naturalne.
    Czy poszukiwanie pytań może budzić kontrowersje?
    Śledząc rozmowy na tym forum nie mogę uwolnić się od wrażenia dogmatyki właśnie.
    Rozwój duchowy "niedowolną" ścieżką.
    Z innego forum przypominam sobie temat obecności MISTRZA w rozwoju UCZNIA.
    Jak dalece, pokazując poszukującemu drogę, ograniczamy swobodę jego rozwoju?
    Kiedy i na mocy czego zostaje się Mistrzem?
    Jak uczyć wolności wewnętrznej?
    To nie są pytania kontrowersyjne, chyba.
    Nie są też obojętne. Jak los waleni...

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 14.02.06, 22:52
    jeżeli mistrz jest naprawdę mistrzem to nie ogranicza dla mnie to raczej ktoś
    podobny do anioła stróża,przewodnik własnie dla nas a niekoniecznie ten sam dla
    kogoś innego, z całym balastem innych ziemskich i duchowych doświadczeń
    jesteśmy - każdy niepowtarzalny więc przez to też nie można nas ograniczyć
    jeżeli sami na to nie pozwolimy.czy my nie zboczyliśmy z właściwej ścieżki po
    której miała nas prowadzić religia właśnie trzymając dogmaty na podium,
    zatracając sens religijności, wierzyć i być wierzącym to też różnie
    rozumiane... może i lepiej wielorybowi kiedy jedyną jego filozofią życia jest
    przetrwanie
  • bioemin 15.02.06, 00:30
    oldpiernik napisał:
    > Jak dalece, pokazując poszukującemu drogę, ograniczamy swobodę jego rozwoju?
    > Kiedy i na mocy czego zostaje się Mistrzem?
    > Jak uczyć wolności wewnętrznej?

    Ideałem byłoby, gdyby uczeń w trakcie "nauki" przewyższył mistrza, którego sobie wybrał na danym etapie. W takich warunkach droga nie jest już ograniczeniem, ale wskazówką, bez której cel (pośredni bądź ostateczny) nie krystalizuje się - nie istnieje dla tego, który nie wie gdzie patrzeć (w którą stronę podążać).

    Można poznać wolność przyswajając teorię, ale wolnym stajemy się poprzez doświadczenie (próbując być wolnym i wyczuwając granice ww.).
    Myślę, że ze względu na ograniczony czas na naukę, jak również wielość potencjalnych możliwości rozwoju, rozwiązaniem jest intuicja i kompromis.

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • bioemin 15.02.06, 00:55
    oldpiernik napisał:
    > Śledząc rozmowy na tym forum nie mogę uwolnić się od wrażenia dogmatyki właśnie.
    > Rozwój duchowy "niedowolną" ścieżką.

    Co prawda nie jestem "moderatorem", ale wezmę w obronę ww. wink
    Moim zdaniem, to nie ograniczenie, tylko wybór neutralnej formy wyrażania myśli i uczuć. Wychodzę z założenia, że można przekazać drugiemu człowiekowi każdą prawdę w sposób nie wzbudzający formą wypowiedzi np. agresji. Taka forma wymusza odpowiednią postawę wobec poglądów wyrażanych przez biorących udział w dyskusji i jednoczesnie nie ogranicza treści przekazu, a tym bardziej nie nakłada przysłowiowej uzdy na zainteresowanych m.in. rozwojem duchowym.

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • oldpiernik 15.02.06, 11:13
    Wyczuwam intencje zbliżone do moich. :0)
    O czym mówię?
    Właśnie o formie neutralnej wypowiedzi.
    To, co wywołuje agresję, wypływa z interpretacji, czyli z odbioru przekazu. :0)
    Nazwanie przeżycia duchowego innym słowem nie zmienia istoty przeżycia.
    Wykluczenie pewnego zakresu słów z rozmowy jest zabiegiem tyleż stanowczym, co
    nieskutecznym. Co mówię z nieukrywaną przekorą wobec wszelkiej cenzury.

    OLDPOGODNYBARDZIEJ :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • agnitum 16.02.06, 09:41
    Każdy jest Mistrzem dla siebie i do tego forum będzie dążyło aby to rozbudzać w
    czytających. Nie ma innej drogi
    To co piszesz o parach: Uczeń --> Mistrz to jest dobre dla... Mistrzów, którzy
    mają inicjacje w kierunku bycia podziwianym i adorowanym, a uczniowie aby ktoś
    ich prowadził - bo nie mają na tyle sił w sobie aby sobie zdać sprawe, że w ten
    sposób zaprzeczają najważniejszej zasadzie Boskiej - Zasadzie wolności osobistej.

    Każda osoba jest ukochanym dzieckiem Boga. Każda. I myśle że jedną z głównych
    intencji forum jest właśnie chęć pewnych osób do uświadomienia innym jak bardzo
    ważni są oni w tym świecie i jak bardzo ważni są dla siebie (Boga).

    Każdy to dostrzega na forum, to co... jego filtry przejawiają. Dlatego tak ważne
    jest rozwijanie się, aby dostrzegać swoje filtry i je modyfikować.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • mrall 14.02.06, 22:19
    > Podobno prawda jest w nas i rozwój duchowy to także jakby poszukiwanie tej
    > prawdy. tyle jest tych prawd ile ludzi, więc dlaczego jakaś prawda ma być
    > ważniejsza? Miłość też jest jedna...

    tyle jest tych milosci ile ludzi..
  • nadia338 14.02.06, 22:05
    bardzo podobalo mi sie zdanie z Rozmow z Bogiem, porownujace religie z
    duchowoscia. Religia uczy nas byc 'dobrymi' na przykladzie swietych i innych
    przykladow z historii. Duchowosc pozwala nam sie uczyc i rozwijac na naszych
    wlasnych doswiadczeniach.
  • i33 14.02.06, 23:54
    być albo nie być.Mistrzem Chrystus a ksiądz mi niepotrzebny, w świątyni
    znajduje ciszę albo wspólnotę uniesienia niech będzie religijnego ale w lesie
    czy nad morzem w górach najbardziej czuję się częścią stworzenia i wtedy jest
    bezmiar podziwu a jak zrozumie czemu to musiało boleć czuje opiekę i wcale nie
    jest mi potrzebny pastor by mnie łączyć, by czuć... apotrzeba religii by w
    oczach drugiego widzieć Boga...
  • mrall 14.02.06, 23:32
    > Czym jest niereligijna duchowość?

    Pustoslowiem
  • oldpiernik 15.02.06, 11:01
    Żartując nieco ze stworzenia i wolności, przypomnę czyjąś myśl:
    "Próżnia daje najwięcej możliwości."
    Bo nie narzuca żadnej formy. :0)
    Kontynując wypowiedź w tym duchu dodam.
    Doświadczając, de facto, odkrywamy ograniczenia właśnie.
    Mistrz, wskazując kierunek/drogę/metodę, bierze na siebie odpowiedzialność za
    to, czego nie wskazał. Bo jakże wybierać uczniowi pośród tego, czego nie zna.
    Z drugiej strony, czas spędzony na błądzeniu po omacku ogranicza możliwość
    znalezienia... :0)
    Pomoc/wsparcie/nauka wiąże się więc z ograniczaniem.
    Stąd moje pytanie, dlaczego właśnie takie ograniczenia?

    Walenie nie poznają wyżyn.
    Ograniczenia raz jeszcze...


    OLDGRANICZNY :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 15.02.06, 13:41
    mistrz mistrzowi nierówny żeby mieć mistrza trzeba nauczyć się słuchać bez
    nakazów,rób błędy tak długo aż sam zobaczysz,że błądzisz, moje doświadczenie
    mnie nie ogranicza, mistrza- intuicja- mądrość ta pochodząca od nazwijmy to
    Ducha i moja intuicja- chcę z moją intencją w konsekw. jest poznanie rozwój
    właściwy dla mnie- wtedy błądzenie i olśnienia, czy ścieżka jest w górę chociaż
    nie bez cofania się i postojów- za dużo filozoficznego rozbierania to wg.mnie
    zatrzymywanie się- mówię stop i polegam na czuciu intuicji nie muszę rozumieć
    wszystkiego do końca bo wiem że to właśnie tak ma być, nie wiem czy mnie kto tu
    zrozumiał, a tak wogóle to czemu walenie a nie nnp delfiny czy dziobaki...
  • oldpiernik 16.02.06, 07:20
    i33 napisała:
    ...
    polegam na czuciu intuicji nie muszę rozumieć
    > wszystkiego do końca bo wiem że to właśnie tak ma być, nie wiem czy mnie kto
    tu
    > zrozumiał, a tak wogóle to czemu walenie a nie nnp delfiny czy dziobaki...

    Zaufawszy swojej intuicji możesz chyba przyjąć, że zrozumienie Ciebie tutaj nie
    jest konieczne. Wystarczy, że intuicja czytających będzie się cieszyła podobnym
    zaufaniem... :0)
    Wracając do pytań.
    Nauczyć się słuchać, to wydaje się ważne. Nauczyć się od kogoś?
    Czym jest słuchanie bez nakazów?
    No właśnie, dlaczego okurat walenie? :0)

    --

    ...ale kogo to obchodzi...
  • bioemin 15.02.06, 14:20
    oldpiernik napisał:
    > Pomoc/wsparcie/nauka wiąże się więc z ograniczaniem.
    > Stąd moje pytanie, dlaczego właśnie takie ograniczenia?

    Może to karma?
    Trzymam się paradygmatu, że nasze kolejne wcielenia są "pracami do odrobienia", co już samo w sobie determinuje (wpływa) na dokonywane przez nas wybory i kompromisy (na intuicję również).
    Ponadto żyjąc i doświadczając "uczymy się" przez pryzmat narzuconych sposobów postrzegania rzeczywistości (m.in. zmysłowo, ponadzmysłowo) dojrzewając zdeterminowani w ściśle określonym środowisku i czasie.
    Podobnie, jak walenie, obserwujemy obraz Rembranta przez noktowizor z podziałką altyreryjską wink

    Patrząc na problem z dogmatycznego punktu widzenia: jak mamy odczuć i rozpoznać dobro, nie doświadczywszy uprzednio zła? Forma to drogowskaz (temat do przemyśleń...), a mistrz to też człowiek (waleń) smile))

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • oldpiernik 16.02.06, 07:29
    Nie jestem zwolennikiem determinizmu.
    Paradygmat wydaje się równoważnikiem dogmatu. ;0)
    Czym kierowany jest wybór "poręcznych" dogmatów?
    Jeśli intuicją, to skąd pewność, że tamta jest pewniejsza od tej?
    Czy drogowskaz powinien wiedzieć, jaką drogę wskazuje?
    Mistrz jest formą drogowskazu?
    Podobnie, jak walenie, przeczuwamy obszary poza naszym zasięgiem, nawet
    rakietowo-balistycznym ;0)

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 16.02.06, 08:20
    czyli rozmowa panów waleni, co ma tu do wtrącenia intuicja wielorybicy podobno
    bardziej
    wyostrzona,
    "umrzyj za życia i bądz zupełnie martwy a potem rób co chcesz wszystko
    będzie dobre" drogowskaz ma podobno najwyższą aktywność ducha nieomylną
    właśnie dlatego że czerpie z Ducha może i część tego to intuicja- te prześwity
    stamtąd dane każdemu z nas czasami. pewność jest kiedy nie ma strachu i
    niewiary i wtedy wiemy że jest granica poznania reszta to pożądanie a to
    przeszkadza w rozwoju- zdaje się.A czy u Waleni przeważa już intuicja czy
    jeszcze instynkt...
  • bioemin 16.02.06, 18:04
    Dogmat nie podlega dyskusji (z definicji jest niezmienny), natomiast paradygmat to teoria, która nie podlega falsyfikacji, ale "oczekuje" na potwierdzenie (lub przeciwdowód/przeciwteorię), jak również "nadaje" kierunek poszukiwaniom. To właśnie drogowskaz, droga (może ślepa ulica...), jak mistrzowie i walenie wink

    Old... Wydaje mi się, że nie ma 100 procentowej pewności (recepty). Sukces można nazwać szczęściem lub efektem wykonania określonej pracy i mocy skupienia, ale to już relatywizm.

    Jeżeli istnieje pytanie, to istnieje również na nie odpowiedź.

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • agnitum 16.02.06, 09:36
    Old popełniasz dosć częsty (powszechny) błąd - w moim mniemaniu.
    Otóż łączysz hasło Religia (rozumiane w jeden sposób) z Duchowością.
    Hasło religia o którym jest mowa na górze forum dotyczy przede wszystkim sporów
    i porównań typu czy Św. Trójca jako dogmat KK jest lepsza czy gorsza od
    powiedzmy Buddy w Buddyźmie.
    Każdy człowiek dochodzi w swoim rozwoju D. do momentu, kiedy porzuca takie
    myślenie, bo to do niczego nie prowadzi. Nie są istotne narzucone dogmaty, jest
    istotna tylko wiara w Boga.
    Religia rozumiana jako wiara w Boga, w modlitwy itd jest jak najbardziej mile
    widziana smile

    Pewno niezbyt to jasno napisałem - ale coś dziś nie mam weny smile
    Agnitum
  • i33 16.02.06, 10:07
    Religia- moze to różne formy edukacji- i do tego zmieniamy formy nauki,
    dostosowujemy do trendów[zobacz co się dzieje dylematy typu kobieta w sutannie
    pastor na odwyku...]teza obala tezę zarządzający nagina treść, pojawiają się
    reformacje, odłamy- a jakby zrobić przegląd rozwoju religii na przełomie
    istnienia ludzkości- to co nam dała a co zniszczyla..a może to miała być
    edukacja z założenia a tak do końca nie jest, dogmaty tezy a szczytem
    miłosierdzia jest podanie szklanki wody szczytem rozwoju - po prostu być,
    najwyższą mądrością czerpać z siebie ... i po co komu dogmaty,
    paradydmaty...drogowskaz to forma a forma to pustka, forma jest w pustce...
  • oldpiernik 16.02.06, 12:10
    agnitum napisał:

    > Old popełniasz dosć częsty (powszechny) błąd - w moim mniemaniu.
    > Otóż łączysz hasło Religia (rozumiane w jeden sposób) z Duchowością.

    Otóż to. Nie mam uczulenia na hasło "religia".
    Tym bardziej nie przypuszczam, bym mógł zgodnie z Twoją intencją zinterpretować
    dopisek "(rozumiane w jeden sposób)".
    Duchowość jest pojemnym terminem, rozwój duchowy takoż.
    Religijność jest przejawem życia duchowego, popraw mnie, jeśli się mylę.
    :0)
    Stąd moje zdziwienie, wyrażone na początku wątku.
    Co do dysput pod tytułem: "moje przekonania są lepsze od Twoich".
    Bo chyba to masz na myśli przywołując "hasło religia o którym jest mowa na
    górze forum dotyczy przede wszystkim sporów
    > i porównań typu czy Św. Trójca jako dogmat KK jest lepsza czy gorsza od
    > powiedzmy Buddy w Buddyźmie."
    Dobrze, że tłumaczysz mi intencje gospodarzy, lecz komunikat tej intencji nie
    sugeruje. :0)

    Przede wszystkim chciałem zapytać o ten nurt forum, w którym pojawiają się rady.
    Jak osiągnąć...
    Jak formułować...
    może nawet
    Jak poprawnie... to i tamto...
    Zapytać, czym kierują się MISTRZOWIE, obdarzający radami UCZNIÓW?
    Skąd czerpią wiarę w skuteczność tych rad?
    Dlaczego z założenia mają/chcą/odżegnują się ;0) od inspiracji religijnych?

    Walenie kierują się dostępnością strawy i temperaturą prądów.
    Trafiłem tu kiedyś w poszukiwaniu strawy duchowej. :0)
    Nie wszystko przyswajam, temperatura prądów nie jest mi jednak nieprzyjemna...
    Mimo wszystko, ktoś dryfuje obok. :0)

    OLDOBOKNURTU :0)

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 16.02.06, 12:43
    wiesz ja tu też wielce nie kapuje,ale temperatura też mi odpowiada wręcz jest
    mi błogo,jestem głupiutka ale ciekawi mnie też jak to jest z tymi mistrzami- bo
    podobno ci naj.wcale nie uważają się za nauczycieli, no i jak ich nazwać
    oświecony? a to drążenie to nie ból istnienia, czy trzeba ingerencji czy
    wystarczy czasem pogłaskać problem...
  • motyvvacja 16.02.06, 20:05
    a mnie sie wydaje ze jestes bardzo dobrym czlowiekiemsmile Niektorzy myla to
    z ''glupiutka'' ,bo wierzyc im sie nie chce ze ludzie potrafia miec serce i
    patrzec w sercesmile

    To drazenie to moim zdaniem chec poznania prawdy,bo co moze byc wazniejszego?
    Ludzie od wiekow szukali odpowiedzi na wlasne istnienie.
    Po co tu jestem?jaki sens,czy sensem jest dopatrywac sie sensu,czy poprostu
    zyc,a jak zyc to jak? i po co? Kolko.Zabawa Ego.ale razem z Ego prawdy sie nie
    pozna.Bo ona tkwi pozanim.Prawda jest w milosci,w srodku.Tam sie ja znajduje i
    z niej sie czerpie wiedze i spojrzenie na swiat.a reszta to pikussmile
  • bioemin 16.02.06, 21:00
    motyvvacja napisała:
    > Prawda jest w milosci,w srodku.Tam sie ja znajduje i
    > z niej sie czerpie wiedze i spojrzenie na swiat.a reszta to pikussmile

    A jeśli prawda przyszłaby jednak z zewnątrz, czy rozpoznałabyś ją?

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • motyvvacja 17.02.06, 01:27
    Tak. Religia smile
  • motyvvacja 17.02.06, 01:42
    Ale scislej mowiac bioemin,to do wszystkiego czlowiek dochodzi z zewnatrz.Jesli
    to zewnatrz nazywamy Ego.To przeciez pryzmat naszego umyslu przez ktory
    patrzymy na swiat,katrolowanego sila woli(myslenia).Problem tkwi w tym ze
    niektorzy wola isc jak baranki za pasterzem,a niektorzy wola byc samotnymi
    pasterzami.A jeszcze inni nie chca miec nic z pasterstwem wspolnego.Prawda jest
    jedna-ale Ego's wiele.smileJesli Rozwoj Duchowy stal by sie doktryna,to nie jest
    rozwojem a baranina.smile
  • mrall 16.02.06, 15:55
    > Otóż to. Nie mam uczulenia na hasło "religia".

    Otoz to. Oto moja grabula.

    > Duchowość jest pojemnym terminem, rozwój duchowy takoż.

    A moze sprobowac stworzyc jakas definicje...
    Wtedy sie okarze na ile jest to pojemne.wink

    > Religijność jest przejawem życia duchowego, popraw mnie, jeśli się mylę.
    > :0)

    A gdziez tam osmielilbym sie poprawiac.
    Nie tylko religijnosc, ale i popijanie piwka...:0)

    > Co do dysput pod tytułem: "moje przekonania są lepsze od Twoich".

    Zdaje sie, iz w niektorych kregach duchowo rozwijajacych sie jest to normalne
    podejscie.

    > Zapytać, czym kierują się MISTRZOWIE, obdarzający radami UCZNIÓW?

    Hmmm, a kto to jest MISTRZ?
    Jesli ten, co obdarza radami uczniow, to tylko potrzeba pouczania, permanentna
    potrzeba dowartosciowywania sie.

    > Skąd czerpią wiarę w skuteczność tych rad?

    Z podgladania swiata i wlasnej wyobrazni.

    > Dlaczego z założenia mają/chcą/odżegnują się ;0) od inspiracji religijnych?

    Nie lubia konkurencji?
  • i33 16.02.06, 17:33
    czy mnie się zdaje ktoś się tu nerwuje, przecież tylko wymieniamy swoje, nikt
    nie twierdzi jedynie prawdziwe myśli, rozumienie,każdy ma prawo mieć swoją
    pieśń i... Wieloryb mistrz czy nie mistrz- niech mu tam i mi tam też i
    tobie...skoro chcemy koniecznie coś więcej pojąć i kogoś pojąć to też
    akceptować jego inny punkt widzenia...nieagresywnie
  • mrall 16.02.06, 21:02
    W sprawie nerwowania zdaje Ci sie.
    Skoro wymieniamy mysli, to wymieniamy i nie doszukujemy sie tajemniczych emocji
    pomiedzy wierszami.
    W sprawie akceptacji masz racje.
  • deja.vu 16.02.06, 15:42
    Przed chwila wpadl mi w rece jeden z przekazow jaki dostalem od przewodnika
    duchowego w zeszlym roku, a ze jest spisany to go wkleje, moze kogos do czegos
    zainspiruje lub bedzie kamyczkiem w rozmowie o rozwoju duchowym:

    21 września 2005
    Doszukujecie się duchowości w gwiazdach, religiach i cytatach.
    Chcę powiedzieć, że bardzo często błądzicie.
    Dla mnie błogosławieństwem jest wasza codzienność.
    Jest tak cudowna, że nie odpowiadają jej wielkością żadne opisy raju.
    To, że mozecie tu być, tworzyć, kreować jest jedynym Skarbem i nic ważniejszego
    nie ma.
    To nie Wy ludzie powinniście zazdrościć nam wymiaru w jakim jestesmy,
    to My chcemy być u was.
    Posiadacie emocje, uczucia, My tego tak nie doświadczamy.
    Piotrze, nie doszukuj się cudów za pomocą przesadnych dociekań w swoj umysł i
    fantazje.
    To czego szukasz jest tutaj. Trzymasz to w rękach. Nie musisz nigdzie iśc.
    Otwórz tylko oczy i doświadcz tego. Niech Twoje ego nie sprowadza Cię w cień,
    bo idąc jego głosem odnajdziesz tylko to.
    Spójrz jaki dar został Ci ofiarowany. Nowe życie. Twoją rola jest odnaleźć się
    w raz z nim.
    --
  • i33 16.02.06, 15:49
    czyli przeżywać życie a nie zastanawiać się nad nim- to największa tajemnica
    życia[zen];podobno i aniołowie zazdroszczą nam o ileż mniej inteligentnym
    istotom życia i przeżywania...
  • motyvvacja 16.02.06, 17:33
    Cokolwiek znajduje,jest darem ..Chociazby slowa,ktorych znaczenie odkrywam na
    nowo..
  • i33 16.02.06, 22:51
    Mrall- ok zdawało mi się, no to ciao- ide skontemplować prozaiczne spanko na
    miękkiej podusi i śnić proroczo- symboliczne sny...
  • oldpiernik 20.02.06, 11:31
    W osobliej krainie łagodności, jaką wydaje się ten wątek (nie jedyny taki na
    tym forum), unosimy się w zawieszeniu, gdzieś pomiędzy pobłażliwym
    racjonalizmem i srogą intuicją. :0)
    Czy można wziąc odpowiedzialność za radę dawaną poszukującym i o nich zapomnieć?
    Czy drogowskaz kierując wędrowca w określone miejsce, staje się częścią tegoż
    wędrowca?
    Jak ważna jest droga?
    Jak ważny jest cel?
    Któą sposród rad/drogowskazów wybrać?
    Dogmat, punkt wyjścia?
    Jaki inny początek?
    Z którego miejsca ruszają walenie, a w którym robią tylko nawrót?
    Czy nasłuchiwanie daje gwarancję usłyszenia?
    Skoro każde pytanie ma odpowiedź, czy każda odpowiedź jest bezbłędna?
    :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 20.02.06, 11:40
    pytasz czy retorykę stosujesz refleksja to czy drwina?
  • oldpiernik 20.02.06, 11:58
    poszukuję pytań
    nasłuchuję odpowiedzi
    dlaczego obok nurtu?
    bo nie czuję się władny walczyć z prądem
    dlaczego walenie?
    bo... intuicja podpowiada, że właśnie walenie...
    czytałem kiedyś opowiadanie "Lotofagi" Wainbauma
    skąd skojarzenie? nie wiem, odpowiem, kiedy poznam wszystkie odpowiedzi ;0)
    zachowując dystans do własnych sądów nie odżegnuję się od nich
    będąc pobłażliwym wobec siebie, jestem taki wobec rozmówców, cóż w tym dziwnego?
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 20.02.06, 12:06
    czyje że jesteś przyjażnie zdystansowany, to ja nie jestem blisko nurtu prawda?
  • oldpiernik 20.02.06, 12:15
    ocena jest interpretacją
    kto zaręczy, że interpretując nie popełniamy błędu?

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 20.02.06, 12:21
    nikt nie zaręczy nie obawiam się błądzić... akceptuję kocham reszta nieważne na
    razie
  • bioemin 20.02.06, 13:47
    Sam, jeżeli chcesz, możesz odpowiedzieć na zadawane przez Ciebie pytania Old.
    Na zadane "publicznie" pytanie, ze swojej strony, mogę jedynie udzielić Tobie odpowiedzi czerpiąc wiedzę z własnych doświadczeń i za pośrednictwem znaków ogólnie przyjętych i zrozumiałych (w określonej formie), natomiast czy przyswoisz je (przepuszczając przez własny pryzmat), czy też odrzucisz, to zależy wyłącznie od Ciebie (tzn. na Twoją odpowiedzialność - Ty decydujesz o tym, czy potraktujesz moje wyjaśnienia, jako "drogowskaz").
    Dogmat, paradygmat, tabula rasa, wiedza, intuicja, trauma, doświadczenie - każdy z przytoczonych "punktów wyjścia" ku wyznaczenemu celowi (wizji) jest równie dobry (jak również nacechowany ograniczeniami i przeszkodami).
    Jak to ujął w swojej wypowiedzi z trybuny sejmowej Leszek Miller: "Nie ważne, jak zaczynasz, ważne jak kończysz." wink

    "Gwarancje" - "(...)skupienie określa rzeczywistość." (por. Mistrz Joda - Przewodniczący Rady Jedi) smile

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • oldpiernik 21.02.06, 09:33
    bioemin napisał:

    > Sam, jeżeli chcesz, możesz odpowiedzieć na zadawane przez Ciebie pytania Old.
    > Na zadane "publicznie" pytanie, ze swojej strony, mogę jedynie udzielić Tobie
    o
    > dpowiedzi czerpiąc wiedzę z własnych doświadczeń i za pośrednictwem znaków
    ogól
    > nie przyjętych i zrozumiałych (w określonej formie), natomiast czy przyswoisz
    j
    > e (przepuszczając przez własny pryzmat), czy też odrzucisz, to zależy
    wyłącznie
    > od Ciebie (tzn. na Twoją odpowiedzialność - Ty decydujesz o tym, czy potraktuj
    > esz moje wyjaśnienia, jako "drogowskaz").


    Po raz kolejny mam wrażenie zbieżnych intencji. :0)
    Przed pół rokiem, mniej więcej, prowadziliśmy tu rozmowę o przekazie i
    odbiorcy. Zostawiając pytania samemu sobie, pozostajemy pośród własnych
    odpowiedzi. Wychodząc z nimi na forum, wyrażamy gotowość słuchania.
    Co zrobimy z odpowiedziami, zależy od każdego z nas.
    Jak widać, walenie też próbują nam coś podpowiedzieć.

    OLDDRYFUJĄC ;0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • bioemin 20.02.06, 23:34
    Witaj awdo smile
    Zaintrygowało mnie to co przeczytałem pod podanym przez Ciebie adresie.
    Tym samym rozwija się (wyjaśnia) wątek waleni. wink
  • i33 21.02.06, 12:06
    intrygujące i piękny tekst. O czym opiewa opow."Lotofagi"?
  • oldpiernik 21.02.06, 17:28
    To opwiadanie s-f.
    Nieoczekiwane skutki posiadania całej wiedzy.
    Zabawne i smutne zarazem.
    Być może oddaje poglądy autora, a może jest prowokacją do rozmyślań.

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 23.02.06, 09:16
    old- już wiem- jesteś Arystokratą filozofii,co do waleni - bracia ssaki-może i
    więcej nas łączy
  • oldpiernik 24.02.06, 00:43
    głębia niezrozumienia, w której można utonąć
    albo pływać
    być może to tylko kałuża ;0)
    dlaczego opierać się klasyfikacji i uogólnieniom?
    dlaczego szuflady są takie ciasne?
    czy wolność wygłaszania słów gwarantuje swobodę przekonań?

    drogowskaz na wietrze

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • bioemin 24.02.06, 23:36
    oldpiernik napisał:
    > czy wolność wygłaszania słów gwarantuje swobodę przekonań?

    Słowa to odzwierciedlenie myśli (wyraz formy komunikacji). Mogą być chaotyczne i "niejasne", nieprecyzyjne i pozbawione sensu, z podtekstem lub bez, własne lub zaporzyczone, treściwe, wulgarne, piękne, mądre, powodujące refleksję, budujące lub dołujące, etc, etc... (jeszcze chwila i napiszę własną "wielką improwizację"...)
    :^)
    Moim zdaniem mamy tyle wolności, ile sobie jej zapewnimy (także słowa - myśli itp.).

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • oldpiernik 06.03.06, 17:45
    moim zdaniem: wolności nie mamy, jednak tu nie będę się spierał o grę słów...
    wolności możemy doświadczyć, poznając złudność ograniczeń :0)
    kwestią wątpliwą pozostaje jednak pewność owego poznania
    oczywiste niuanse definicji i wszelkie odcienie interpretacji nie muszą nam
    przeszkadzać w doświadczani wolności, czy jednak opisując własne doświadczenie
    zachowamy wiarygodność?

    nawet dryfując obok nurtu, definiujemy swe położenie za jego pomocą
    dziwaczne, nieprawdaż?

    OLDZASKOCZONYZLEKKA ;0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • oldpiernik 18.04.06, 11:44
    Wiosna przyniosła wewnętrzny przymus przewietrzenia nie tyko mieszkania.
    Przymus wewnętrzny.
    Ciekawostka, rzucająca lekko humorystyczny cień na poprzednie rozważania o
    wolności.
    Czy, poza klimatycznym, istnieje jakiś zegar wewnętrznych ponagleń?
    Jak daleko poszukiwanie drogi wiąże się z potrzebą sezonowego wędrowania?
    Odczuwacie takie, okresowe, ożywienia?

    OLDWIOSENNY :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • i33 18.04.06, 15:22
    niedalej jak wczoraj zatęskniłam za pewnym uroczym forumowiczem--no i proszę,
    nareszcie wniesie on świeży powiew arystokratycznej formy dylematu obleczonego,
    delikatnym dowcipem i oryginałem...cieszę się---wiosna idzie nowe
  • eevvaa 18.04.06, 17:14

    -Old poczuł wiosenne poruszenie i do nas zawędrował-bardzo się cieszymy.
    We mnie takie poruszenie wyzwala radość z różnych powodów.Może to być
    oczekiwanie na coś, albo spotkanie , czy rozmowa z kims innym.Dostaję skrzydeł i
    od razu mam chęć do wędrowania i dzielenia się tą radością.

    Jeżeli chodzi o wolność to myślę, że jest wewnętrzna taka na ile mamy odwagę ją
    poczuć.Szczęśliwy ten co go nic nie ogranicza.

    Pozdrawiam wiosennie wszystkich forumowiczów, a szczególnie tych co wytrwale
    tutaj piszą.
    ewa
    Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
  • oldpiernik 18.04.06, 18:58
    Cóż, łagodny komplement też można przyjąć za formę... ponaglenia? :0)

    Uwiązanie do rytmu wegetacji roślin nie daje się wyrugować z myślenia.
    Jak bardzo świadomość jest, nomen omen, zakorzeniona w "naturalnym środowisku".
    Cudzysłów dla podkreślenia, wszak nie każdy zna pozadoniczkowe formy
    roślinne. ;0)
    Do rzeczy.
    Rozbuchane w wiosnnym cieple i wilgoci kotły wegetacji, podnoszą ciśnienie, a
    moze lepiej, kładą się od wieków na obyczajowości człowieka. Znajdują odbicie i
    w świeckim pędzie do piękna (najczęściej płci przeciwnej), i w religijnych
    odnośnikach.
    Fizjologia płata nam figle.
    Gdzie w tym wszystkim ukrywa się duchowy motyw?
    Czy nie jest może tak, że dorabiamy sobie ideologię do szybszej przemiany
    materii?

    OLDNAMARGINESIE
    --
    ...ale kogo to obchodzi...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka