Dodaj do ulubionych

Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?

26.02.06, 23:13
Czy rozwoj duchowy utrudnia odzyskanie skradzionej rzeczy? Bo chęć odzyskania
zrabowanej rzeczy krzywdzi w jakiś sposob złodzieja (zdemaskowanie go,
ukaranie i w końcu odebranie mu posiadanego już przedmiotu), co jest niezgodne
z zasadami W JA. Nie ma również elementu wybaczania.
Edytor zaawansowany
  • agnitum 27.02.06, 08:03
    Hmmm strasznie dziwne pytanie zadałeś smile

    Nie sądze - z mojego punktu widzenia - aby RD prowadził do zdemaskowania kogoś.
    Jeśli wolą Wszechświata jest abyś rozwijając sie tą rzecz odzyskał to ją
    dostaniesz. Ale również możesz dostać wspanialsze rzeczy wcale nie odzyskując
    tej jedynej.
    Na pewno RD to nie manipulacja w celu uzyskania czegoś
    Zresztą pomyśl sam. RD to czysta miłość do siebie a więc i do zewnętrznego
    świata (m.innymi). Ostatnią rzeczą jaką można wówczas pomyśleć to odebranie
    komuś czegoś bez względu na to w jaki sposób ten ktoś wszedł w posiadanie tego i
    jakie były Jego i Twoje intencje.

    Agnitum smile
  • mrall 27.02.06, 20:37
    Zdrowy rozsadek.
    Zaden rozwoj nie usprawiedliwia odrzucenia zdrowego rozsadku.
    Jesli uwazasz, ze kradziez, przestepstwo jest w porzadku, to nie robisz nic -
    bo i po co?
    Jesli jednak zauwazasz, ze przestepstwo jest zelm, ze jestes czescia
    spolecznosci dzialajacej w okreslonych ramach, ze na to, co masz, pracujesz, ze
    prawo w spolecznosci chroni cie przed zachlannoscia innych, ze kazdy czlonek
    spolecznosci ma prawo do prywatnosci, ale tez i do nauki, to nie mozesz sprawy
    pozostawic bez reakcji. Do reakcji masz prawo, a moze nawet obowiazek. Brakiem
    reakcji mozesz doprowadzic do sytuacji, gdzie przestepca zaatakuje kolejna
    ofiare. W jakims sensie, swoja reakcje chronisz kolejne potencjalne ofiary.
    Reakcja dajesz przestepcy mozliwosc poznania innego pogladu na temat
    przestepstwa, dajesz mu mozliwosc pobrania nauki na temat dobra/zla.
    Swojej bezczynnosci nie mozna zwalac na domniemana (nie)dzialalnosc
    Wszechswiata. W kazdym przypadku nalezy wspierac Wszechswiat jak i on Ciebie
    wspiera. Mozna liczyc na ewentualne lepsze rzeczy w przyszlosci, ale zycie
    toczy sie w tu-i-teraz, wiec reagowac nalezy w tej chwili.
    Zadna milosc, zaden rozwoj nie usprawiedliwia tolerancji dla przestepstwa.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • alekxis7 27.02.06, 22:51
    Myślę że w rozwoju duchowym bardzo ważnym aspektem jest
    przebaczanie.
    A zdrowy rozsądek nie powinien byc
    odrzucony . Jednak jeżeli mamy wątpliwości
    a satysfakcja z tego żadna to po
    co .
  • agnitum 28.02.06, 08:14
    mrall aż trudno mi rozpoznać teraz w Tobie człowieka który zajmuje się huną -
    albo się myle co tej huny?

    Wszędzie jest zasada obiegu energii. Jeśli ktoś został okradziony to tylko
    dlatego że się czuł niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma. Wszystko co
    spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
    Przebaczanie oraz podstawowe zasady (w tym tez huny) każą "nie reagować" na
    takie sytuacje. Jedyną reakcją powinno być zadanie sobie pytania.
    Dlaczego ja ... tu swoje imie ... do tego dopuściłem
    Co było przyczyną że ja ... tu swoje imie ... straciłem ten przedmiot.
    itp

    Piszesz:
    "Swojej bezczynnosci nie mozna zwalac na domniemana (nie)dzialalnosc
    Wszechswiata. W kazdym przypadku nalezy wspierac Wszechswiat jak i on Ciebie
    wspiera."

    Manipulujesz.
    Nikt nikogo nie namwia do bezczynności. Ale ta "czynność" powinna dotyczyć tego,
    co należy zrobić aby uniknąć w przyszłości dziwnych sytuacji a nie zajmować się
    takimi pierd* jak zastanawianie się jak by tu uprzykrzyć życie przestępcy
    tudzież pouczać go.

    Dlaczego?
    Bo jest to też marnowanie energii. Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest na
    takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Edukacja idzie
    w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam ze swojej
    WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.

    Agnitum
  • motyvvacja 28.02.06, 11:34
    zgadzam sie agnitum z toba,ze zlodzieje(nie wiedza co czynia) ,ale do jasnej
    przeciez nie mozna im pozwalac bezkarnie krasc.Kopa i do wiezienia.Bo nie
    wiedzac co czyniac wyrzadzaja oni zlo swoja glupota na planecie ziemiasmile
    Innego wyjscia nie ma-nie kazdy ma ochote zaczac sie na d soba
    zastanawiac,znacznie latwiej jest innych winic.

    Zadziwiajace jest to,ze czlowiek okradziony powinien sie zastanawiac nad tym
    dlaczego go okradziono...Ten proces moim zdaniem nazywa sie ''oswieceniem''

    pozdrawiam
  • agnitum 28.02.06, 13:45
    Motywacja smile Największą głupotą to jest coś takiego jak "prawo własności"
    To jest punkt wyjściowy do rozważań.
    Na tej planecie wszystko powinno należeć do wszystkich.
    Bez wyjątku, bez oceniania i wybierania komu się należy a komu nie.

    I tej głupoty matka ziemia znieść raczej nie umie smile

    Ciekawe co by było jakby Bóg nagle "wpadł na genialny pomysł" zawładnięcia
    wszystkim na tej planecie i postanowiłby zbierać za to opłaty? A co lepsze
    niczego by nie oddał ludziom?

    Motywacja - oświecenie kiedyś nam na pewno grozi smile Będzie to moment kiedy
    powiemy "dość". Będzie to moment w którym przestanie istnieć słowo "posiadanie"
    a tym samym takie jak "kradzież" "zarobek" - "pieniądz" w szczególności.
    Jestem pewny że to nastąpi - mam nadzieje, że za mojego wcielenia, będe mógł
    dostąpić zaszczytu uczestnictwa w tym.

    To takie dywagacje na temat Ekolonomii.

    Agnitum smile
  • bioemin 28.02.06, 14:45
    Niemniej, póki co żyjemy tu i teraz. Nasza cielesność "prze" ku materii,
    natomiast ducha w żaden sposób nie da się zmaterializować. Obie ww. sfery
    naszego ja powinny (dla naszego dobra) współpracować, uzupełniać się,
    równoważyć. Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli odwraca się uwagę od np.
    spraw materialnych na rzecz duchowych to "układ" traci harmonię, a sytuacja
    życiowa może zmienić się na niekorzyść, co nie spryja rozwojowi żadnej z tych
    sfer.
    Osobną kwestią jest chęć odwetu w imię "czegoś tam".
    Spotkałem się z następującą interpretacją: w chwilach, kiedy umysł podpowiada,
    że z całą stanowczością należy zareagować, natomiast nasze "serce" jest innego
    zdania, to w takiej sytuacji najlepiej nie robić nic, ponieważ każde z
    podjętych działań bądzie niezgodne z naszym ja i nie przyniesie zadawalającego
    efektu.
    Reasumując: Wydaje mi się, że sprawa sprowadza się do zastosowania określonej
    postawy do powagi danego problemu.

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • agnitum 28.02.06, 15:39
    bioemin

    Żyjemy tu i teraz i w związku z tym nikt nikogo w powyższych postach nie namawia
    do wyrzeczenia się spraw materialnych.
    Wystarczy sobie uzmysłowić, że nie trzeba odbierać komuś coś co naszym zdaniem
    należało kiedyś do nas. Wszechświat (Bóg) ma tysiące lepszych MATERIALNYCH
    przedmiotów dla nas niż tamta rzecz - i do tego prowadzi prawdziwy RD. Jest to
    jedna z naczelnych zasad "Poczucia obfitości i bogactwa".
    Uzmysłowienie sobie tego oraz wszczepienie ludziom powoduje prawdziwą harmonie
    między tym co materialne a niematerialne, w ostateczności prowadzi do tego że
    nie ma rozbieżności między umysłem a sercem.
    Jeśli są takie rozbieżności to "broń Boże " smile nie po to aby zachować złoty
    środek. Istnienie takiej rozbieżności da się jedynie zwalić na brak
    synchronizacji między tym co chce "serce" a chce "umysł". A to jest główny
    problem poruszany zresztą nietylko na tym forum - chodzi o to jak tą
    synchronizacje poprawić. Należy to poprawić aby nie marnować drogocennej prany
    na spory z samym sobą.
    Harmonia jest tu kluczem.

    "Wstrzymanie się od działania to jakby zaprzeczenie Bogu Stwórcy"
    Herafoes

    Agnitum smile
  • mrall 28.02.06, 17:15
    > Wystarczy sobie uzmysłowić, że nie trzeba odbierać komuś coś co naszym zdaniem
    > należało kiedyś do nas. Wszechświat (Bóg) ma tysiące lepszych MATERIALNYCH
    > przedmiotów dla nas niż tamta rzecz - i do tego prowadzi prawdziwy RD. Jest to
    > jedna z naczelnych zasad "Poczucia obfitości i bogactwa".

    Jesli kto ograbi Ci dom, ukradnie auto, oprozni konto w banku, to moze sie
    okazac, ze nie dozyjesz do czasu, aby te lepsze przedmioty otrzymac.
    Z "Poczucia obfitości i bogactwa" nie zawsze da sie przezyc do nastepnego dnia.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 01.03.06, 08:05
    Mrall chyba nie do końca rozumiesz to prawo smile.
    Prawo to:
    - chroni przed kradzieżą
    - generuje bogactwo "na bieżąco"

    Nie widze możliwości aby było inaczej

    Zdaje sięże tu na forum podawałem kiedyś link do książki - genialnego ebooka
    dot. "Największy sekret robienia pieniędzy" czy jakoś tak. Polecam.

    Te prawa, o których mówie zostały również niejako "odkryte" przez
    amerykańskich... milionerów i ekonomistów smile

    Pozdrawiam
    Agnitum smile
  • agnitum 01.03.06, 08:11
    Pisze też o tym często przykładowo w ezinach Wanda Łoskot
    (www.akademiasukcesu.com/)
  • mrall 01.03.06, 09:13
    > dot. "Największy sekret robienia pieniędzy" czy jakoś tak. Polecam.

    Znam, ale nie przypominam sobie, aby byla tam mowa o zachowaniu sie po
    kradziezy.
    Dawac i przyjmowac - to dobre dla tych, co wiedza i stosuja. Ktos, kto spotyka
    sie z tym po raz pierwszy moze nie starczyc czasu na przezycie...
    Jesli juz teraz zacznie, to ma szanse..wink))

    Nie przekonales mnie o niereagowaniu na kradziez, przestepstwo...
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 02.03.06, 10:42
    Anthony Robbins "Najwiekszy sekret robienia pieniedzy"

    10 strona:
    "Jeśli wydarzeń w stylu kradzież chcesz w przyszłosci uniknąć powinieneś
    sięzastanowić nad tym dlaczego do tego doprowadziłeś. I nie chodzi tu bynajmniej
    o to że nie zabezpieczyłeś swojego mienia. Ale o to, czy czułęś się godny
    posiadania tego bogactwa. Wyciągnij wnioski na przyszłosć i zacznij budować
    swoje bogactwo na nowo. Pamiętaj że tam gdzie skupiasz uwage tam idzie energia.
    Nie marnuj jej"

    Mrall:
    Nie mnie Cie przekonywać - każdy jak sobie ścieli tak się wysypia smile stare ale
    jare powiedzenie. W moim życiu to działa, działa w życiu tysiecy innych ludzi,
    ważne jest aby wyciągać właściwe wnioski - a to już każdy robi dla siebie sam.

    Agnitum smile
  • mrall 02.03.06, 21:10
    > Anthony Robbins "Najwiekszy sekret robienia pieniedzy"

    ;o)
    A ja zerkam do:
    Joe Vitale, Największy w Historii Sekret Robienia Pieniędzy!
    Anthony Robbinsa nie znam.. i nie znajduje w sieci po polsku (intensywnie nie
    szukalem)
    Ale widze, ze zywcem przejales ten poglad.
    Mnie natomiast wciaz ciekawi Twoj stosunek do rodziny, najblizszych w tym
    kontekscie oraz do powagi, wielkosci przestepstwa. Czy jednakie rozmyslania nad
    swa godnocia bedziesz prowadzil w przypadku kradziezy dlugopisa i ogolocenia ze
    wszystkiego?
    Masz ubezpieczone mieszkanie, auto itp?
    Jak pisze Anthony Robbins mozna dzialac, gdy spotyka Cie drobna sprawa. Watpie,
    ze przejdziesz do porzadku dziennego, gdy przestepstwo dotyczyc bedzie Twojej
    najblizszej osoby, czy podstawy waszego bytu. Wtedy trzeba bedzie sie zapytac o
    wlasny byt w ogole.
    Uwazasz, ze nie odpowiadasz za swoja zone, dzieci, rodzicow, rodzenstwo?
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 08:12
    Akurat od Niego tego nie przejąłem suspicious

    Anthony Robbins jest bardziej znanym autorem książek sukcesu w USA niż Joe
    Vitale... Akurat ten drugi ebook czytałem - chyba więc faktycznie myślałeś o tym.

    Możesz wątpić w coś co dotyczy Ciebie a nie kogoś innego. Każduy z nas jest na
    innym etapie swiadomości (w tym poczucia bezpieczeństwa i bogactwa) (od razu
    uprzedzam pytanie: Różne etapy nie oznaczają wartościowania że ktoś jest na
    wyższym a ktoś jest na nizszym. Z tego punktu widzenia wszystko dzieje sie
    równolegle)

    Nie odpowiadam za swojążone, dzieci, rodziców i rodzeństwo. Odpowiadam tylko za
    siebie. Zresztą piszę Ci to na okrągło smile

    Ps.
    Na temat ubezpieczeń się domyśl wink

    Agnitum smile
  • mrall 03.03.06, 10:20
    > Możesz wątpić w coś co dotyczy Ciebie a nie kogoś innego. Każduy z nas jest na
    > innym etapie swiadomości (w tym poczucia bezpieczeństwa i bogactwa) (od razu
    > uprzedzam pytanie: Różne etapy nie oznaczają wartościowania że ktoś jest na
    > wyższym a ktoś jest na nizszym. Z tego punktu widzenia wszystko dzieje sie
    > równolegle)

    Jesli kto mowi jezykiem typu: 'takie pierd**', 'marnowanie energii', 'i tak nie
    zrozumie', 'edukacja idzie w maliny', to wytlumacz mi prosze, z jakiego typu
    milosci, czy niemilosci to plynie. Ja tego nie rozumiem. To, ze piszesz
    o 'innym etapie swiadomosci', to jest jasne, ale z jakiej swiadomosci plyna
    powyzsze slowa? Jak mozna bez wartosciowania, oceniania dochodzic do takich
    wnioskow?
    Spojrz na swoja rozmowe z mrall. Czym mrall rozni sie od owego zlodzieja, ze
    poswiecasz mu tyle czasu, energii?
    Wracajac jeszcze do zlodzieja, to bedac konsekwentymym w swoich przekonaniach
    musisz optowac za likwidacja policji, prokuratury, sądow, wiezen. Bo to
    wszystko to marnowanie energii i edukacja idzie w maliny. Jest tak?

    > Nie odpowiadam za swojążone, dzieci, rodziców i rodzeństwo. Odpowiadam tylko
    > za siebie. Zresztą piszę Ci to na okrągło smile

    I to mnie zadziwia, ale potwierdza wrazenie z innych rozmow z ludzmi mowiacymi
    o swoim RD.
    Jesli kto bedzie bil Twoja zone, corke, brata, ojca, to im tez powiesz, co mi?
    Nie odpowiadam za ciebie!
    Jesli urodzi Ci sie dziecko, to nie bedziesz go przewijal, nie bedziesz pral
    ubranek, kupowal pokarmu, nie bedziesz chodzil z nim na spacery, nie
    zaprowadzisz do lekarza, gdy zachoruje? Tez mu powiesz: Nie odpowiadam za
    ciebie!
    Gdy Twoja matka bedzie chora, to tez jej powiesz: Nie odpowiadam za ciebie!
    Gdy Twoj brat przewroci sie, to nie podasz mu reki, aby powstal, bo: Nie
    odpowiadam za ciebie!

    No coz. Dziekuje za taki RD.

    > Na temat ubezpieczeń się domyśl wink

    Nie masz co ubezpieczac...wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 10:48
    Primo
    Mrall nie poświęcam Ci żadnej energii. Poświęcenie do zły termin i nie pasuje do
    tego co piszę.

    Piszesz:
    " Wracajac jeszcze do zlodzieja, to bedac konsekwentymym w swoich przekonaniach
    musisz optowac za likwidacja policji, prokuratury, sądow, wiezen. Bo to
    wszystko to marnowanie energii i edukacja idzie w maliny. Jest tak?"

    Oczywiście, że karanie innych jest marnowaniem energii i tego "typu" edukacja
    zawsze idzie w maliny. Ale to jest sprawa świata jutra. Na razie może zajmijmy
    sie każdy światem własnym - świat się zmieni sam.

    Strasznie "przyziemsko" podchodzisz do zagadnienia - spójrz na nazwe forum smile

    Piszesz:
    " Jesli kto bedzie bil Twoja zone, corke, brata, ojca, to im tez powiesz, co mi?
    Nie odpowiadam za ciebie!"

    Och ależ manipulacje uprawiasz. Twoja podświadomość tak buntuje się przeciwko
    moim opiniom że aż sięga w takie zawiłości...
    Po cholere piszesz cały czas o tym samym smile, skoro CI cały czas mówię że każdy
    odpowiada w życiu za siebie.
    I jeśli by u wszystkich ludzi na świecie wpoić te zasady to - takie sytuacje jak
    wyżej nie mają miejsca. Miłość do siebie to naturalna kwintensencja miłości do
    innych. To tak ciężko CI zrozumieć? smile

    Piszesz:
    "Gdy Twoja matka bedzie chora, to tez jej powiesz: Nie odpowiadam za ciebie!"

    Oczywiście żę nie odpowiadam za moją Mame. Ani za mojego Ojca, ani brata czy
    siostre. W takich sytuacjach jak powyższa, moge tylko zwrócić uwage na to co
    moim zdaniem wpływa na tą chorobę (choroba ciała to skutek choroby duszy). Ale
    do Jasnej Anielci smile nigdy nie wezme odpowiedzialności za drugiego człowieka.
    Weź mrall przestań rzucać hasłami typu "odpowiedzialność za kogoś". Bo
    oszukujesz samego siebie i innych w ten sposób smile To jest najgorsza rzecz jaką
    chyba można sobie wmówić. Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.
    Boska zasada nieokreśloności jest tak doskonała, że kiedy zaczynamy odpowiadać i
    TYLKO odpowiadać za siebie to jednocześnie kwintensencją tego jest to, że ...
    polepszamy ŻYCIE INNYCH.
    Bo naturalnym odruchem jest dla człowieka tak myślącego, że skoro odpowiada za
    siebie to nie będzie sobie "pluł w karme" = "szkodził komuś" skoro ponosi tylko
    On konsekwencje swoich czynów. Nie teraz, to w przyszłości.

    Ps.
    Nie obraź sie. Ale mrall niczym nie różni się od przysłowiowego (opisywanego tu)
    złodzieja. Dla mnie niczym.

    Ps.2
    Piszesz:
    "Gdy Twoj brat przewroci sie, to nie podasz mu reki, aby powstal, bo: Nie
    odpowiadam za ciebie!"

    Ależ pięknie manipulujesz smile. Już wiem, dla Ciebie odpowiadanie za kogos to jest
    pomaganie innym? Oj to może ustal najpierw o co CI chodzi z tym odpowiadaniem
    za kogoś

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • mrall 03.03.06, 14:20
    > Mrall nie poświęcam Ci żadnej energii. Poświęcenie do zły termin i nie pasuje
    > do tego co piszę.

    Dobrze. Uzytkujesz energie w czytaniu, analizie, odpowiedziach. To wszystko
    wymaga uwagi, skupienia, a wiec energii.

    > Na razie może zajmijmy sie każdy światem własnym - świat się zmieni sam.

    Mzonka. Swiat nie zmieni sie bez pomocy istot ten swiat zapelniajacych.

    > Strasznie "przyziemsko" podchodzisz do zagadnienia - spójrz na nazwe forum smile

    RD to bujanie w oblokach?

    > Piszesz:
    > " Jesli kto bedzie bil Twoja zone, corke, brata, ojca, to im tez powiesz, co
    > mi? Nie odpowiadam za ciebie!"
    >
    > Och ależ manipulacje uprawiasz. Twoja podświadomość tak buntuje się przeciwko
    > moim opiniom że aż sięga w takie zawiłości...

    To sa banalne przyklady z zycia. Nie ma tu nic zawilego.
    Mozliwe, ze mi sie tylko tak zdaje.
    Twoja podswiadomoc sie buntuje...hmmmmmmm.wink

    > Po cholere piszesz cały czas o tym samym smile, skoro CI cały czas mówię że każdy
    > odpowiada w życiu za siebie.

    Dla mnie to unik przed odpowiedzia na proste pytanie.
    W momencie, gdy jestem z nimi, to w jakims stopniu odpowiadam za to, co sie
    znimi dzieje.
    Ja podam im reke, stane w ich obronie, a Ty co zrobisz?

    > I jeśli by u wszystkich ludzi na świecie wpoić te zasady to - takie sytuacje
    > jak wyżej nie mają miejsca.

    Ale swiat jest taki, jaki jest. Nie gdybamy, ale rozmawiamy o rzeczywistych
    sytuacjach... no, moze to ja tylko mowie.

    > Miłość do siebie to naturalna kwintensencja miłości do innych. To tak ciężko
    > CI zrozumieć? smile

    Ciezko, gdyz Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie.
    Trudnosc, na jaka napotkalem u Ciebie przy - wydawaloby sie prostej odpowiedzi -
    jest zadziwiajaca.

    > Piszesz:
    > "Gdy Twoja matka bedzie chora, to tez jej powiesz: Nie odpowiadam za ciebie!"
    >
    > Oczywiście żę nie odpowiadam za moją Mame. Ani za mojego Ojca, ani brata czy
    > siostre. W takich sytuacjach jak powyższa, moge tylko zwrócić uwage na to co
    > moim zdaniem wpływa na tą chorobę (choroba ciała to skutek choroby duszy). Ale
    > do Jasnej Anielci smile nigdy nie wezme odpowiedzialności za drugiego człowieka.

    Czyli powiesz jej: radz se sama, ja musze zajac sie soba?

    > Weź mrall przestań rzucać hasłami typu "odpowiedzialność za kogoś". Bo
    > oszukujesz samego siebie i innych w ten sposób smile To jest najgorsza rzecz jaką
    > chyba można sobie wmówić.

    Czyzby cos Cie ruszylo....

    > Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.

    Skad wiesz?wink)))

    > Boska zasada nieokreśloności jest tak doskonała, że kiedy zaczynamy
    > odpowiadać i TYLKO odpowiadać za siebie to jednocześnie kwintensencją tego
    > jest to, że ... polepszamy ŻYCIE INNYCH.

    Zostawiajac ich na pastwe losu... ciekawe.

    > Bo naturalnym odruchem jest dla człowieka tak myślącego, że skoro odpowiada za
    > siebie to nie będzie sobie "pluł w karme" = "szkodził komuś" skoro ponosi
    > tylko On konsekwencje swoich czynów. Nie teraz, to w przyszłości.

    Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od odpowiedzialnosci,
    pomocy innym.

    > Nie obraź sie. Ale mrall niczym nie różni się od przysłowiowego (opisywanego
    > tu)złodzieja. Dla mnie niczym.

    A jednak..wink
    Zlodziejowi zdeklarowales sie nie odpowiadac, a mrall'owi odpowiadasz i to
    obficie.wink))
    Tam sugerowales zamkniecie sie w sobie i kontemplacje zdarzenia, (nie)godnosci
    etc. Tu zas, pokazujesz swoje wnetrze.
    Nie obawiaj sie o moja obraze. Nikomu nie zamierzam tego zabraniac...wink

    > Piszesz:
    > "Gdy Twoj brat przewroci sie, to nie podasz mu reki, aby powstal, bo: Nie
    > odpowiadam za ciebie!"
    >
    > Ależ pięknie manipulujesz smile. Już wiem, dla Ciebie odpowiadanie za kogos to
    > jest pomaganie innym? Oj to może ustal najpierw o co CI chodzi z tym
    > odpowiadaniem za kogoś

    Pomoc jest elementem odpowiedzialnosci, toc to oczywiste. Ponownie tylko dla
    mnie?
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 15:51
    Żle odczytujesz.
    Jeśli pisałem że nie poświecam Ci żadnej energii chodziło mi o to że dla mnie
    nie jest to "poswięcenie" a nie to że nie skupiam uwagi na czymś

    piszesz
    "Mzonka. Swiat nie zmieni sie bez pomocy istot ten swiat zapelniajacych."

    Dla Ciebie to czego nie rozumiesz jest mżonką smile Jakże tak banalnie?

    Świat tworząt istoty ten świat zapełniające.
    Znasz powiedzenie? Chcesz zmienić świat to zajmij od zmiany siebie. Tu tkwi klucz.

    piszesz
    "Ciezko, gdyz Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie."

    Dla Ciebie to pojęcie abstrakcyjne z tego wynika a dla mnie nie.

    "> > Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.
    >
    > Skad wiesz?wink)))"

    Bo z Nim rozmawiam smile

    > Zlodziejowi zdeklarowales sie nie odpowiadac,

    Niestety tego nie napisałem. Znowu czytasz między wierszami nie poraz pierwszy
    zresztą smile

    "> > Bo naturalnym odruchem jest dla człowieka tak myślącego, że skoro odpowia
    > da za
    > > siebie to nie będzie sobie "pluł w karme" = "szkodził komuś" skoro ponosi
    > > tylko On konsekwencje swoich czynów. Nie teraz, to w przyszłości.
    >
    > Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od odpowiedzialnosci,
    > pomocy innym."

    Czytaj czytaj ze zrozumieniem.
    Skoro ktoś pluje we WŁASNĄ karme to znając tego konsekwencje nie będzie tego
    robił. To powoduje że primo non nocere.
    Bóg obdarzył każdego człowieka mnóstwem talentów, obfitości, więc naprawde nie
    potrzeba innym pomagać, wystarczy Im to uświadomić.

    W świecie gdzie każdy kocha siebie nie robi nic złego dla kogoś innego. W takim
    świecie nie potrzeba komuś pomagać.
    Ludzie nie oczekują pomocy, po uzmysłowieniu sobie własnej Boskości każdy
    oczekuje aby mu po prostu... nie przeszkadzano.
    Skoro spotykasz ludzi którzy cały czas potrzebują pomocy to oznacza że masz
    intencje do przyciągania ludzi, którzy są wyprani z poczucia własnej Boskości i
    wartości - a nie o takim świecie jutra mówię. Ja takich ludzi nie spotykam.
    Żyjemy w różnych światach jak widać.

    Wiesz przypominasz mi rozumienie wyjęte z tamtej epokii Komunizmu
    "Pomagać pomagać choćby siłą" Pomaganie często jest w sprzeczności z interesem
    danej jednostki. Podawać przykłady?

    Agnitum
  • mrall 05.03.06, 17:20
    > Jeśli pisałem że nie poświecam Ci żadnej energii chodziło mi o to że dla mnie
    > nie jest to "poswięcenie" a nie to że nie skupiam uwagi na czymś

    Przeciez zmienilem kwalifikacje tego czynu..wink))

    > piszesz
    > "Mzonka. Swiat nie zmieni sie bez pomocy istot ten swiat zapelniajacych."
    >
    > Dla Ciebie to czego nie rozumiesz jest mżonką smile Jakże tak banalnie?

    Zbyt pochopny wniosek - zaczynasz rozmawiac ze soba.
    Twoj swiat zamyka sie w Tobie a - co ladnie widac - spotykajac sie z innym
    widzeniem nie potrafisz rozmawiac; zamykasz sie jeszcze bardziej. Ja to
    rozumiem, ale pojac nie moge..wink

    > Świat tworząt istoty ten świat zapełniające.
    > Znasz powiedzenie? Chcesz zmienić świat to zajmij od zmiany siebie. Tu tkwi
    > klucz.

    Znam i wiem, ze to nie wystarcza. Byc moze na poczatek to jest sensowne
    podejscie...ale pozniej zostajesz z tym kluczem i nie wiesz co z nim zrobic, bo
    ten klucz pasuje tyko do pierwszych drzwi.

    > piszesz
    > "Ciezko, gdyz Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie."
    >
    > Dla Ciebie to pojęcie abstrakcyjne z tego wynika a dla mnie nie.

    Znow rozmawiasz ze soba.

    > "> > Bóg nie każde nam nigdy być odpowiedzialnym za kogoś.
    > >
    > > Skad wiesz?wink)))"
    >
    > Bo z Nim rozmawiam smile

    Jasne, ale skad wiesz, ze wlasnie z Nim rozmawiales?

    > > Zlodziejowi zdeklarowales sie nie odpowiadac,
    >
    > Niestety tego nie napisałem. Znowu czytasz między wierszami nie poraz pierwszy
    > zresztą smile

    Czyli co? Mimo, ze sklasyfikowales zlodzieja jak wyzej, to chetnie z nim
    porozmawiasz o jego postepowaniu, Twojej o nim opinii i nakreslisz ewentualnie
    sciezke, zeby mogl nia podazac? Przeciez napisales, ze on musi sam do tego
    wszystkiego dojsc...

    > > Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od
    > > odpowiedzialnosci, pomocy innym."
    >
    > Czytaj czytaj ze zrozumieniem.

    :0)

    > Skoro ktoś pluje we WŁASNĄ karme to znając tego konsekwencje nie będzie tego
    > robił. To powoduje że primo non nocere.

    Alez to jest tylko gra slow. Nic wiecej. Gra slow wprowadzona przez Ciebie -
    nie moja to gra.
    Podejrzewam, ze nielatwo Ci sobie wyobrazic, ze ona mnie nie obowiazuje; nie
    obowiazuje ogromnej ilosci ludzi. Wiesz kogo obowiazuje?

    > Bóg obdarzył każdego człowieka mnóstwem talentów, obfitości, więc naprawde nie
    > potrzeba innym pomagać, wystarczy Im to uświadomić.

    Chocby w swietle prawa jestes obowiazany do odpowiedzialnosci za swoje dziecko
    do okreslonego wieku. Juz nie jestem ciekaw jak z tego zamierzasz wybrnac.
    Twoja niechec do odpowiedzi na trywialne pytanie o czlowieczenstwo jest
    charakterystyczna dla ludzi z silnie rowinietym egoizmem. Akceptuje to, ale sie
    nie zgadzam.
    Czlowiek w zyciu na ziemi, w swiecie materialno-duchowym ma mozliwosc
    sprawdzenia sie poprzez swoje dzialanie - namacalne dzialanie. Dla mnie takim
    namacalnym dzialaniem jest podanie reki potrzebujacemu. W taki sposob wyraza,
    przejawia sie Milosc.

    > W świecie gdzie każdy kocha siebie nie robi nic złego dla kogoś innego. W
    > takim świecie nie potrzeba komuś pomagać.

    Gdzie masz ten swiat?

    > Ludzie nie oczekują pomocy, po uzmysłowieniu sobie własnej Boskości każdy
    > oczekuje aby mu po prostu... nie przeszkadzano.

    Doskonale wiesz, ze wielu jest takich, co tego sobie nie uzmyslawiaja i
    oczekuja pomocy.

    > Skoro spotykasz ludzi którzy cały czas potrzebują pomocy to oznacza że masz
    > intencje do przyciągania ludzi, którzy są wyprani z poczucia własnej Boskości
    > i wartości - a nie o takim świecie jutra mówię.

    Zarzucasz mi manipulacje, ale sam ja stosujesz... nieladnie.
    Ale odpowiem z przekasem: Ciebie wlasnie spotkalem...wink

    > Ja takich ludzi nie spotykam.

    Ty ich nie zauwazasz - to jest roznica.
    Zamknales oczy.

    > Żyjemy w różnych światach jak widać.

    To prawda.

    > Podawać przykłady?

    Moze lepiej poodpowiadaj na pytania, co czekaja odpowiedzi. Za trudne zadanie?
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 05.03.06, 18:52
    Piszesz:
    "Zbyt pochopny wniosek - zaczynasz rozmawiac ze soba.
    Twoj swiat zamyka sie w Tobie a - co ladnie widac - spotykajac sie z innym
    widzeniem nie potrafisz rozmawiac; zamykasz sie jeszcze bardziej. Ja to
    rozumiem, ale pojac nie moge..wink "

    Ach to ocenianie smile Jakże dokładnie wiesz kim jestem smile Dalej nie rozumiesz
    tego co pisałem.

    Piszesz:
    "Czyli co? Mimo, ze sklasyfikowales zlodzieja jak wyzej, to chetnie z nim
    porozmawiasz o jego postepowaniu, Twojej o nim opinii i nakreslisz ewentualnie
    sciezke, zeby mogl nia podazac? Przeciez napisales, ze on musi sam do tego
    wszystkiego dojsc..."

    A czemu nie miałbym na ten temat jak każdy inny z Nim porozmawiać? smile
    Rozmowa to rozmowa, dojście do czegoś to dojscie do czegoś.
    Gdyby ludzie uzdrawiali się od rozmów to już dawno świat bylby inny

    Piszesz:
    "Twoja niechec do odpowiedzi na trywialne pytanie o czlowieczenstwo jest
    charakterystyczna dla ludzi z silnie rowinietym egoizmem"

    smile Tak mrall jestem egoistą smile Wszechwiedzący Mrall tak powiedział i na pewno
    ma racje smile
    Wiesz co skończym ten temat. Zastanów się 1000 razy zanim cokolwiek jeszcze
    napiszesz smile

    Agnitum
  • mrall 06.03.06, 10:13
    > Ach to ocenianie smile

    Tak, wyrazanie opinii jest budowane na ocenianiu. Dokladnie jak w tym miejscu:
    'Dalej nie rozumiesz tego co pisałem.'

    > smile Tak mrall jestem egoistą smile

    Wiem. Nie tylko Ty jestes...wink
    Mysle, ze kazdy jest - w mniejszym lub wiekszym stopniu, dlatego stopniuje.

    > Wszechwiedzący Mrall tak powiedział i na pewno ma racje smile

    Nie jestem wszechwiedzacy, ale doceniem Twoja opinie.
    wink

    > Wiesz co skończym ten temat. Zastanów się 1000 razy zanim cokolwiek jeszcze
    > napiszesz smile

    Tez mysle, ze pora skonczyc. Com chcial w Tobie obejrzec, obejrzalem.
    Nie obiecuje, ze calkowicie zamilkne, ale za rady dziekuje.
    Dziekuje tez za pouczajaca wymiane opinii i probe dyskusji.
    Bywaj zdrow.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 08.03.06, 08:32
    Tak fajnie stopniujesz, z kontekstu wynikało że nie jest ich (egoistów) dużo i
    jest taka grupa do której ja się wg. Ciebie zaliczam suspicious

    Jestem przekonany, że masz marne pojęcie o tym co robie i kim jestem. Podobnie
    jak ja o Tobie. Zaspokoiłeś tylko jakieś swoje instynkty - m.in. próbując mnie
    obrażać smile - ale na mnie to nie działa - mogłeś to zauważyć już wcześniej na forum.

    Agnitum
  • mrall 08.03.06, 10:16
    > Tak fajnie stopniujesz, z kontekstu wynikało że nie jest ich (egoistów) dużo i
    > jest taka grupa do której ja się wg. Ciebie zaliczam suspicious

    Oto moje slowa:
    Mysle, ze kazdy jest - w mniejszym lub wiekszym stopniu, dlatego stopniuje.
    Moge to wykazac, ale po co?

    > Jestem przekonany, że masz marne pojęcie o tym co robie i kim jestem. Podobnie
    > jak ja o Tobie. Zaspokoiłeś tylko jakieś swoje instynkty - m.in. próbując mnie
    > obrażać smile - ale na mnie to nie działa - mogłeś to zauważyć już wcześniej na
    > forum.

    Wbrew Twoim zapewnieniom, zadzialalo - cokolwiek to bylo...;o)
    Zapamietaj sobie jedno: nigdy nikgo nie probuje obrazac.
    Jesli jednak poczules sie obrazony, urazony, to przepraszam bardzo.

    Dwie uwagi:
    1, Wbrew pozorom wiele mozna sie o czlowieku dowiedziec ze slow jakie
    wypowiada, z budowanych zdan, sposobu rozmowy. Jasne, ze lepiej byloby patrzec
    sobie w oczy, ale pewnie nie pora jeszcze na to..wink Nie interesuje mnie co
    robisz, ale kim jestes w rozmowie ze mna.
    2, Warto sie zastanawiac co takiego powoduje, ze tak a nie inaczej odbiera sie
    slowa innych ludzi. Wlasne reakcje na slowa innych to piekne wskazowki do pracy
    nad soba. Niektorzy wprowadzaja tu pojecie lustra, mozliwe, ze maja racje.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 08.03.06, 11:34
    Wcześniej nie stopniowałeś wiec nie odwracaj kota ogonem suspicious

    Mylisz się co do tego że mogło mnie to obrazić smile) Naprawdę bardzo się mylisz smile
    Więc nie musisz przepraszać.

    Ten drugi punkcik to jak ulał pasuje do Twoich potyczek słownych - sam sobie
    odpowiedziałeś (zresztą napisałem Ci to też wcześniej - ale bardziej doskonale
    znalazłeś recepte). smile

    Agnitum
  • mrall 09.03.06, 11:36
    > Mylisz się co do tego że mogło mnie to obrazić smile) Naprawdę bardzo się
    > mylisz smile
    > Więc nie musisz przepraszać.

    W takim razie przeprosiny wycofuje...
    ;P

    > Ten drugi punkcik to jak ulał pasuje do Twoich potyczek słownych - sam sobie
    > odpowiedziałeś (zresztą napisałem Ci to też wcześniej - ale bardziej doskonale
    > znalazłeś recepte). smile

    To dotyczy kazdego; i mnie i Ciebie..LOL.

    KT
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 10:49
    I jeszcze jedno
    Nie ubezpieczam, bo ... pracuje nad swoim poczuciem bezpieczeństwa więc złe
    wydarzenia zawsze mnie omijają z daleka (zresztą wszyscy tu próbujemy na tym
    forum na ten temat pracować)

    Ps.2
    Moja żona również ma wysokie poczucie własnego bezpieczeństwa. Zdziwiony? smile

    Agnitum smile
  • mrall 05.03.06, 17:29
    > I jeszcze jedno
    > Nie ubezpieczam, bo ... pracuje nad swoim poczuciem bezpieczeństwa więc złe
    > wydarzenia zawsze mnie omijają z daleka (zresztą wszyscy tu próbujemy na tym
    > forum na ten temat pracować)

    A drzwi na klucz zamykasz?
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 10:58
    I jeszcze jedno

    Powiem Ci lepszy przykład.
    Największa miłość we Wszechświecie, z czym mam nadzieje sie zgodzisz to miłośc
    Stwórcy (Boga, Najwyższej Energii - niepotrzebne skreślić) do Nas (właściwie do
    całego "stworzenia").

    Czy Bóg jeśli się przewróce pomaga mi?
    Czy jeśli zachoruje Bóg pomaga mi?
    Czy Bóg robi cokolwiek?

    Tak,
    Pod warunkiem że sam się do Niego zwróce!. Że jawnie Go poprosze o pomoc.
    To jest prawdziwa kwintensencja miłości. Moge kogoś poprosić o pomoc - a On nie
    odmówi. Ale Bóg nie weźmie nigdy odpowiedzialności za to co robię sam.
    Dał nam wszelką wolność i w tym zakresie nie ma wyłączeń od tej zasady również.

    Agnitum
  • mrall 03.03.06, 14:33
    > Powiem Ci lepszy przykład.

    wink

    > Największa miłość we Wszechświecie, z czym mam nadzieje sie zgodzisz to miłośc
    > Stwórcy (Boga, Najwyższej Energii - niepotrzebne skreślić) do Nas (właściwie
    do
    > całego "stworzenia").

    Jak dla mnie, to za duzo slow obok milosci.
    Nie widze roznicy miedzy Miloscia Boska a Ludzka. Moze byc jaki problem ze
    zdefiniowaniem, ale co tam..wink

    > Czy Bóg jeśli się przewróce pomaga mi?

    Tak.
    Uwazasz, ze sam wstajesz?

    > Czy jeśli zachoruje Bóg pomaga mi?

    Oczywiscie, ze tak.
    Uwazasz, ze sam sie leczysz?

    > Czy Bóg robi cokolwiek?

    Tak.
    Nieustannie stwarza swiat.
    No, a przede wszystkim - Jest.

    > Tak,
    > Pod warunkiem że sam się do Niego zwróce!. Że jawnie Go poprosze o pomoc.

    Tu tylko skorzystasz z mozliwosci, jakie Bog daje - bezwarunkowo daje.

    > To jest prawdziwa kwintensencja miłości. Moge kogoś poprosić o pomoc - a On
    nie
    > odmówi. Ale Bóg nie weźmie nigdy odpowiedzialności za to co robię sam.

    A gdy ktos chory, pobity bedzie Cie prosil o pomoc, to jak sie zachowasz?

    > Dał nam wszelką wolność i w tym zakresie nie ma wyłączeń od tej zasady
    również.

    Skoro tak, to i dal wolnosc w ponoszeniu odpowiedzialnosci za innych..wiec co
    wybierasz?

    Echhh, a mialem nie dyskutowac o Bogu...wink

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • bioemin 01.03.06, 18:04
    agnitum napisał:
    > "Wstrzymanie się od działania to jakby zaprzeczenie Bogu Stwórcy"
    > Herafoes

    Moim zdaniem {i nie tylko |;^)} zaniechanie (przyczyna) też powoduje skutek. W sferze świata materialnego nie ma czegoś takiego, jak oderwanie przyczyny od skutku. Jam (przyczyna) Jest (skutek). Działanie (bądź zaniechanie) - zamiar bez oczekiwania na rezultat też wywołuje skutek - efekt (plon tego co zasialiśmy), który akceptujemy bądź nie...
    Od pewnego czasu buduję m.in. pomost pomiędzy sercem, a umysłem. Stosuję medytację pustki, wgląd, analizę, doświadczenie. Otwieram się na przepływ, uwalniam od lęku, wierzę, a tam gdzie nie udaje mi się - stosuję "złoty środek".

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • agnitum 02.03.06, 10:45
    Zawsze tam gdzie przyczyna tam i nadąża za niąskutek. a tam gdzie skutek tam i
    przyczyna (to doskonale zresztą tłumaczy to dlaczego ktoś jest okradany a
    dlaczego ktoś nie - niajako potwierdza pełną gębą to co napisałem na samym
    początku tego wątku)

    Bioemin to co wymieniłeś jest potrzebne każdemu.

    Agnitum smile
  • bioemin 02.03.06, 12:40
    agnitum napisał:

    > Zawsze tam gdzie przyczyna tam i nadąża za niąskutek. a tam gdzie skutek tam i
    > przyczyna (to doskonale zresztą tłumaczy to dlaczego ktoś jest okradany a
    > dlaczego ktoś nie - niajako potwierdza pełną gębą to co napisałem na samym
    > początku tego wątku)

    Prawdą jest również, moim zdaniem, że sama teoria nie załatwi problemu. Należy jeszcze umiejętnie wprowadzić ją w życie (w praktykę), co niejednokrotnie napotyka na problemy np. natury egzystencjonalnej, społecznej, kulturowej itp.
    Przykład ten (z życia wzięty) jest jak sprawdzian. Zastanawiałem się, jak ja na obecnym etapie zareagowałbym na kradzież przedmiotu, który jest mi niezbędny do realizacji określonych przeze mnie celów? A zatem oddając się z ufnością np. "prawu obfitości" w jakiś sposób (za pośrednictwem mechanizmów rządzących tą rzeczywistością) otrzymałbym stosowny przejaw zrównoważenia "straty". Co zatem stoi na przeszkodzie, przy założeniu, że w międzyczasie "zasłużę w moich oczach" na corpus delicti, aby nie "odzyskać" skradzionego sprzętu np. w trakcie działań podjętych w ramach samoobrony lub interwencji Policji i Prokuratora?

    --------------------------
    fides quaerens intellectum
  • motyvvacja 28.02.06, 19:38
    no tak) Poszles za daleko jak dla mnie.smile Ja jestem jeszcze
    zdziebelkiem,wyrastajacym.smile

    Czytalam kiedys taka opowiesc o buddzie-o ile sie nie myle.Przyszeld kiedys do
    niego ciemna noca zlodziej,w chacie nic nie bylo-a wiec ten chcial mu buchnac
    koc.Gdy zlodziej uslyszal nadchodzacego budde wyzucil koc i zucil sie do
    ucieczki.Budda wybiegl za nim z kocem,krzyczac zeby go sobie wziol,puzniej
    spojzal na ksiezyc i zekl.O gdybym ja mogl temu biednemu czlowiekowi ofiarowac
    choc ten ksiezyc.....

    Wiesz to jest trudne,ale ja tez wierze ze to nastapi,narazie staram sie
    poczyniac jakies postepy wewnatrz siebie.

    Twoje slowa o zastanawianiu sie:dlaczego mnie okradziono,dzisiaj przez caly
    dzien mi laza po glowie..smile nie dlatego ze mnie okradli oczywiscietongue_out

    Ale nad faktem kazdej przyczyny... hmmm ..Ile milosci trzeba...
  • mrall 28.02.06, 17:06
    > mrall aż trudno mi rozpoznać teraz w Tobie człowieka który zajmuje się huną -
    > albo się myle co tej huny?

    Blad.
    Nie zajmuj sie rozpoznawaniem w kimkolwiek czegokolwiek, ale rozpoznawaj swoje
    wrazenia, gdy cos Cie spotyka.
    Masz swoje widzenie Huny, ale widac, ze toche inne niz moje.

    Opowiedzialem o moich wrazeniach na zadany temat. Byc moze zauwazyles, ze rzecz
    rozszerzylem poza kradziez - na przestepstwa. Jesli ktos Cie pobije, to masz
    prawo rozmyslac nad obiegiem energii. Podobnie, gdy ktos zgwalci Twoja corke,
    czy dziewczyne albo Ciebie. Jesli ktos ukradnie Ci auto, ktore jest Twoim
    warsztatem pracy, co moze prowadzic do ruiny Twojej i Twoich bliskich, to masz
    prawo dalej sobie rozmyslac. Jednakze zyjac w spolecznosci, wiazac sie z
    partnerem, tworzac rodzine masz obowiazek dbania nie tylko o siebie, ale tez o
    tych najblizszych. Mozesz do ochrony uzywac sposobow mentalnych; przy odrobinie
    wprawy jest to sposob skuteczny, ale my rozmawiamy o systuacji, gdy takiej
    umiejetnosci ktos nie posiada, wiec pozostaja inne sposoby ochrony i
    korzystanie z prawa.

    Pierwsza przekora. Czyz stawianie sobie ochrony - chocby mentalnie - nie jest
    pozbawianiem potencjalnego przestepcy mozliwosci popelnienia przestepstwa,
    dania Ci mozliwosci doswiadczenia czegos, czego inaczej nie moglbys
    doswiadczyc? On, z reszta, takoz.

    > Wszędzie jest zasada obiegu energii. Jeśli ktoś został okradziony to tylko
    > dlatego że się czuł niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.

    Zlamanej nogi tez? Jesli ktos Ci spalil chalupe, na ktora Twoi przodkowie
    pracowali pokoleniami, to tez?
    We wszystkim nalezy zachowac umiar, rozsadek. W pogladach tez. Inaczej
    dojdziemy do absurdu, o ktory w tej chwili sie ocieramy.

    > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.

    Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?
    Boze! Ty grzmisz i nie widzisz!wink
    Wiazac sie z kims, chcac nie chcac, stajesz sie takze w czesci odpowiedzialny
    za tego kogos. Bedac czlonkiem spolecznosci tak samo stajesz sie odpowiedzialny
    za spolecznosc.
    Zajmujesz sie krzewieniem w sobie dobra, piekna, milosci i innych wspanialosci.
    Zajmujesz sie rugowaniem z siebie zla, ale nic Cie nie obchodzi, co sie dzieje
    obok? Wedlug mnie nie wystarczy twierdzic, ze rozwijanie w sobie milosci oraz
    niszczenie w sobie zla zmienia swiat. To rozwijanie i niszczenie nalezy wdrazac
    aktywnie w sytuacjach sprzyjajacych. Samodoskonalenie bez udzialu otoczenia,
    bez zauwazania otoczenia, bez oddzialywania na otoczenie jest zamykaniem sie w
    sobie, zamykaniem sie na drugiego czlowieka, na ludzi.

    > Przebaczanie oraz podstawowe zasady (w tym tez huny) każą "nie reagować" na
    > takie sytuacje. Jedyną reakcją powinno być zadanie sobie pytania.
    > Dlaczego ja ... tu swoje imie ... do tego dopuściłem
    > Co było przyczyną że ja ... tu swoje imie ... straciłem ten przedmiot.
    > itp

    To, o czym pisze opiera sie na przebaczeniu, bo inaczej musialbys posunac sie
    do oddania wedle zasady 'oko za oko, zab za zab, zycie za zycie'.
    Oczywiscie pytania mozna sobie stawiac. Co ja takiego zrobilem, ze ktos mi
    spalil dom, zgwalcil zone, pozbawil mnie srodkow do zycia? Czy to przywroci do
    istnienia dom, da mi srodki do przezycia, postawi zone na nogi, zatrze jej
    pamiec?
    'Nie reagowac'? Hmmmm.
    Popatrzmy z innej strony.
    Jak reagujesz na swoje dzialanie - Ty jako NJa, Ty jako SJa? Pracujac nad soba
    uzywasz srodkow do zmiany siebie NJa, siebie SJa i nie masz zadnych 'ale'. Masz
    jakies watpliwosci, ze robisz zle, ze nie reagujesz na zachowanie siebie NJa,
    siebie SJa? Watpie, przeciez tworzysz okreslone wzorce w postacji afirmacji,
    modlitwy etc. W jakim celu to robisz? W celu zmiany siebie NJa, siebie SJa. Tu
    nie ma dylematu zmiany. Dylemat pojawia sie w momencie, gdy mowimy o kims, kogo
    odbierasz jako odrebna osobe, innego czlowieka. Dlaczego masz inne podejscie do
    siebie i do innego czlowieka? Bazujac na Hunie, ale tez na innych naukach
    ezoterycznych mozna powiedziec, ze nie ma granic, wszystko jest polaczone ze
    wszystkim, ze wspolodczuwasz z innymi istotami. Dlaczego wiec stosujesz rozne
    miarki do siebie i do tych, co sa obok? Czyzby odgraniczenie od zewnetrza?
    Czyzby zapatrzenie w siebie? Slepe zapatrzenie? Bedac czescia spolecznosci
    mozesz przeciez tak samo dzialac z czlonkami spolecznosci jak ze soba... Mozesz?

    Druga przekora. Wykladanie swoich pogladow w dyskusji jest w jakims sensie
    reakcja na poglady innych. Czemu nie poprzestajesz na zadniu sobie stosownego
    pytania? W zasadzie nie ma roznicy miedzy sytuacja tlumaczenia zlodziejowi
    niestosownosci jego zachowania a wykladaniem wlasnych pogladow na dany temat w
    dyskusji z kims. Czujesz tego bluesa?

    > Nikt nikogo nie namwia do bezczynności. Ale ta "czynność" powinna dotyczyć
    > tego, co należy zrobić aby uniknąć w przyszłości dziwnych sytuacji a nie
    > zajmować się takimi pierd* jak zastanawianie się jak by tu uprzykrzyć życie
    > przestępcy tudzież pouczać go.

    Nie uprzykrzyc, ale pokazac niestosownosc postepowania - to jest, miedzy
    innymi, zapobieganie podobnym zdarzeniom w przyszlosci. Przeciez o tym juz
    pisalem...

    > Bo jest to też marnowanie energii.

    Marnowanie energii????
    Marnowaniem energii moga byc bezproduktywne dyskusje, ale reagowanie na zlo
    nigdy nie jest marnowaniem energii.

    > Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest
    > na takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Edukacja
    > idzie w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam ze
    > swojej WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.

    Zadziwiasz mnie, przyznaje. Taka ocena czlowieka.... Na jakim Ty jestes etapie
    czegos, co nazywasz RD, ze mozesz oceniac kogokolwiek? Na podstawie tego, co
    Cie spotkalo mozesz tak zaszeregowac czlowieka? Przeciez nic o nim nie wiesz.
    Skoro twierdzisz, 'Jeśli ktoś został okradziony to tylko dlatego że się czuł
    niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.', to, zaiste, nie rozumiem
    Twojej niecheci do tego czlowieka. Przeciez nie z milosci ta ocena plynie,
    prawdaz? Przeciez powinienes byc mu wdzieczny, ze dal Ci mozliwosc pozbycia sie
    niegodnej rzeczy i mozliwosc przemyslenia zaistnialej sytuacji, poznania swoich
    intencji.

    Trzecia przekora. Cale zdarzenie mozna potraktowac jako boski sygnal do
    zadzialania. Mozna stwierdzic, iz to Bog doprowadzil do tego zdarzenia, abys to
    Ty mogl naprowadzic przestepce na boskie tory zycia....
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 28.02.06, 19:59
    Zajmujesz sie rugowaniem z siebie zla, ale nic Cie nie obchodzi, co sie dzieje
    > obok? Wedlug mnie nie wystarczy twierdzic, ze rozwijanie w sobie milosci oraz
    > niszczenie w sobie zla zmienia swiat. To rozwijanie i niszczenie nalezy
    wdrazac
    hmm,,,Przeciez pisales ze nie ma zlych emocji,ze sa tylko emocje jako takie?O
    jakim zlu teraz piszesz?Moze raczej powinienes napisac ,zeby zmienil styl
    myslenia?Np: na twoj? smile)


    Pozatym mistrzowie ,prorocy,nigdy ale to nigdy nie byli msciwi,i nie karali
    zlodzieji,mordercow,i zloczyncow.O ile sobie dobrze przypominam.Warto z nich
    brac przyklad.

    Mnie na to nie stac,ciebie tez.Ale innych stac bylo na
    wybaczenie,przebaczenie,i brak checi zemsty
  • mrall 28.02.06, 21:07
    > hmm,,,Przeciez pisales ze nie ma zlych emocji,ze sa tylko emocje jako takie?

    Nic sie nie zmienilo.
    Sa emocje, ktorych dzialanie moze byc oceniane jako zle.

    > O jakim zlu teraz piszesz?

    O takim, co sie pojawia w dzialaniu czlowieka. Przeciez oceniasz postepowanie i
    efekty tego postepowania, prawdaz?
    Uwazasz, ze kradziez jest zla, czy dobra? A emocje, jakie przezywa okradziony
    przynosza zle czy dobre owoce?

    > Moze raczej powinienes napisac ,zeby zmienil styl myslenia?Np: na twoj? smile)

    Ani mi to do lba nie przyszlo. Czemu Tobie przyszlo?
    Tylko wymieniamy poglady. Mi to sprawia przyjemnosc.

    > Pozatym mistrzowie ,prorocy,nigdy ale to nigdy nie byli msciwi,i nie karali
    > zlodzieji,mordercow,i zloczyncow.O ile sobie dobrze przypominam.Warto z nich
    > brac przyklad.

    ;0)
    Jezusowi sie zdarzylo w wypadku krzewu, swin... no i zapowiadal kary dla co
    niektorych - Mt 25:32 i dalej.
    O proroku Elizeuszu:
    2 Krl 2:23-24
    23. Stamtąd poszedł do Betel. Kiedy zaś postępował drogą, mali chłopcy wybiegli
    z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: Przyjdź no,
    łysku! Przyjdź no, łysku!
    24. On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie.
    Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdzieści
    dwoje dzieci.
    (BT)
    Przyklady mozna mnozyc...wink

    Osobiscie nie zywie jakis specjalnych urazow do kogokolwiek.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 28.02.06, 21:48

    To jest tak jakbys powiedzial ze jestes szzcesliwy bo spiewasz, albo spiewasz
    bo jestes szczesliwy

    Albo pije bo sie wstydze,wstydze sie bo pije.

    Pisalam o istniejacych zlych emocjach.Ktore czlowiek odczuwa jako zle.Gdyby w
    naszym mniemaniu zlo nie istnialo.a mysle ze nie istnieje jako takie.To
    zgodzila bym sie ze nie ma zlych emocji.Gdy zmienie odczuwanie swiata,i
    nastawienie mojego ciala i psychiki,to nie bedzie zlych emocji ,nie bedzie
    zla,zostanie jedynie blogosc.Ale tak dlugo jak tego nie zrobie,bede osobiscie
    upierala sie ze istnieja zle emocje.Bo to proces indywidualnego odczuwania.

    Manipulacja metoda obrotu monety,to bylo by oklamywanie samego siebie,jak
    zaczniesz inaczej patrzec na swiat,nie bedzie to potzrebne bo po co?

    Ale to bedzie tylko wtedy mozliwe jak kazdy czlowiek bedzie odczuwal podobna
    blogosc,tylko dlatego ze jestesmy caloscia.Bo gdy jedno oczko w lancuszku jest
    chore,choroba sie rozpzrestrzenia.Doprowadzalo by to do pytania.Wiec po co to
    wszystko-przeciez musi byc sens.a moze poziom inteligecji jest zbyt niski zeby
    zlapal sens zycia?


  • mrall 28.02.06, 22:41
    > Gdyby w naszym mniemaniu zlo nie istnialo.a mysle ze nie istnieje jako
    > takie.To zgodzila bym sie ze nie ma zlych emocji.
    > Gdy zmienie odczuwanie swiata,i nastawienie mojego ciala i psychiki,to nie
    > bedzie zlych emocji ,nie bedzie zla,zostanie jedynie blogosc.

    A jak wyglada sprawa z dobrem i dobrymi emocjami w tym kontekscie?

    > Ale tak dlugo jak tego nie zrobie,bede osobiscie upierala sie ze istnieja zle
    > emocje.Bo to proces indywidualnego odczuwania.

    Zle emocje istnieja, bo to proces indywidualnego odczuwania?
    Przyznam, ze nie lapie.

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 02.03.06, 10:58
    > > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
    >
    > Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?

    A jakie to ma znaczenie? To jak się to ima rodziny ma się wprost proporcjonalnie
    do tego jakie secutino w danej rodzinie obowiązuje. Jeśli rodzina ma intencje
    (np. wynikające z karmy) do umartwiania się w tym też finansowego to intencje
    takie są do odczytania i pozbycia się przy odpowiednim specjaliście z
    rebirthingu czy regresingu.

    > Boze! Ty grzmisz i nie widzisz!wink

    Nie rozumiem co ma do tego grzmienie? smile

    > Wiazac sie z kims, chcac nie chcac, stajesz sie takze w czesci odpowiedzialny
    > za tego kogos. Bedac czlonkiem spolecznosci tak samo stajesz sie odpowiedzialny
    >
    > za spolecznosc.
    > Zajmujesz sie krzewieniem w sobie dobra, piekna, milosci i innych wspanialosci.

    Stop
    Mieszasz smile raz piszesz że każdy sam w sobie krzewi dobro, piękno i miłość a
    jednocześnie wyżej że wiażąć się z kimś bierzemy odpowiedzialność za kogoś.
    To jest delikatne wypaczenie tematu. Nigdy nie bierzemy za nikogo
    odpowiedzialności. Były już całe zastępy ludzi, którzy "brali" odpowiedzialność
    za innych - ale nie można wziąść za czyjąś duszę odpowiedzialności ani w jednym
    calu.
    Można pomagać, można otwierać kogoś na Jego własną miłość. Nic ponadto.

    Piszesz:
    "To rozwijanie i niszczenie nalezy wdrazac aktywnie w sytuacjach sprzyjajacych."

    Jedno jest zaprzeczeniem drugiego.
    Kiedys Sri Athwa powiedział "Gdy kontemplujesz swoje życie na kreowaniu i
    pozytywnym wzmacnianiu zauważysz doskonała harmonie naturalnej ewolucji, która
    inne procesy załatwi za ciebie"

    > > Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest
    > > na takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Eduka
    > cja
    > > idzie w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam z
    > e
    > > swojej WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.
    >
    > Zadziwiasz mnie, przyznaje. Taka ocena czlowieka.... Na jakim Ty jestes etapie
    > czegos, co nazywasz RD, ze mozesz oceniac kogokolwiek? Na podstawie tego, co
    > Cie spotkalo mozesz tak zaszeregowac czlowieka? Przeciez nic o nim nie wiesz.
    > Skoro twierdzisz, 'Jeśli ktoś został okradziony to tylko dlatego że się czuł
    > niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.', to, zaiste, nie rozumiem
    > Twojej niecheci do tego czlowieka. Przeciez nie z milosci ta ocena plynie,
    > prawdaz? Przeciez powinienes byc mu wdzieczny, ze dal Ci mozliwosc pozbycia sie
    >
    > niegodnej rzeczy i mozliwosc przemyslenia zaistnialej sytuacji, poznania swoich
    >
    > intencji.

    Zadziwiasz mnie jeszcze bardziej, jak to zgrabnie czytasz i interpretujesz co
    napisałem między wierszami smile
    Cóż nie pisałęm że oceniam tego złodzieja negatywnie. Pokaż mi takie miejsce, w
    którym napisałem to? A może czytasz to co Ci pasuje? smile
    Czytaj uważnie.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • lilith_6 02.03.06, 21:34
    Agnitum, znowu zgrabnie ująłeś to, co cisnęło mi się pod palce wink

    Ze swojej strony dodam jeszcze:

    "...> Wszędzie jest zasada obiegu energii. Jeśli ktoś został okradziony to tylko
    > dlatego że się czuł niegodny tej rzeczy - innej możliwoście nie ma.

    Zlamanej nogi tez? Jesli ktos Ci spalil chalupe, na ktora Twoi przodkowie
    pracowali pokoleniami, to tez?..."

    A czemuż to chałupy, na którą przodkowie pracowali pokoleniami nie można czuć
    się niegodnym?
    Czyżby sam fakt, że na tą chłupę pracowali moi przodkowie miał sprawić, że
    muszę czuć się jej godna?
    Nie ma takiej zależności.
  • mrall 02.03.06, 21:43
    > A czemuż to chałupy, na którą przodkowie pracowali pokoleniami nie można czuć
    > się niegodnym?
    > Czyżby sam fakt, że na tą chłupę pracowali moi przodkowie miał sprawić, że
    > muszę czuć się jej godna?
    > Nie ma takiej zależności.

    Oczywiscie, ze nie ma, ale - tez oczywiscie - moze byc. W sumie nie szlo o
    chalupe jako taka, ale o podstawe bytu.
    Czemu nic nie mowisz o zlamaniu nogi?
    Ciekawie moglby tu wygladac watek pt: ja a moi przodkowie, ale to moze 'inna
    raza'..wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 02.03.06, 23:37
    > Czemu nic nie mowisz o zlamaniu nogi?

    Bo uogólniam. Oczywiście, moja uwaga dotyczy również nogi - wcale nie musimy
    czuć się godni naszych nóg tylko dlatego, że są nasze (ale Ty doskonale o tym
    wiesz smile

    Mam tendencję do uogólniania - nie lubię bawić się w szczegóły...
  • mrall 03.03.06, 10:25
    > Mam tendencję do uogólniania - nie lubię bawić się w szczegóły...

    Tylko, ze na uogolnianiu nie da sie zyc. Zycie sklada sie z drobiazgow i wymaga
    koncentracji na nich.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 03.03.06, 11:15
    Nieprawda. Żeby żyć trzeba uogólniać - bez tego się nie da. Inaczej
    zgubilibyśmy się w mnóstwie drobiazgów...
  • mrall 03.03.06, 13:48
    > Nieprawda. Żeby żyć trzeba uogólniać - bez tego się nie da. Inaczej
    > zgubilibyśmy się w mnóstwie drobiazgów...

    Proponuje zgode na: zachowac rownowage...wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • bioemin 03.03.06, 14:28
    Równowaga, to jednak ideał dla "tu i teraz" (teoria). Żyjemy w takich czasach, w których spotykamy i będziemy (jeszcze przez jakiś czas) spotykać swoją mroczną stronę świadomości przejawiającą się w rzewczywistośi materialnej (w trakcie "porządków" - oczyszczenia intencji i podświadomości). W takich warunkach nie jest łatwo (o ile wogóle jest to możliwe) osiągnąć harmonię, miłość, błogość; w warunkach, w których jeszcze z założenia człowiek nie ma dostępu do tych energii (gęstości).
    Nie zrozumcie mnie źle |;^)))
    Ja nie szerzę defetyzmu, czy też zwątpienia. Zresztą zdecydowanych i poszukujących moje słowa nie zniechęcą. Staram się jedynie wskazać na trudności, które piętrzą się, ale też i "uświadamiają" zawiłości dotyczące tematyki rozwoju duchowego.

    -----------------------------
    fides quaerens intellectum
  • mrall 03.03.06, 14:35
    > Równowaga, to jednak ideał dla "tu i teraz" (teoria). Żyjemy w takich
    > czasach, w których spotykamy i będziemy (jeszcze przez jakiś czas) spotykać
    > swoją mroczn ą stronę świadomości przejawiającą się w rzewczywistośi
    > materialnej (w trakcie "porządków" - oczyszczenia intencji i podświadomości).

    Tak wyglada dzis zycie, niestety. Trzeba to brac pod uwage.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 03.03.06, 15:15
    Wreszcie osiągnęliśmy jakiś konsensus smile))

    "...W takich warunkach nie jest łatwo (o ile wogóle jest to możliwe) osiągnąć
    harmonię, miłość, błogość; w warunkach, w których jeszcze z założenia człowiek
    nie ma dostępu do tych energii (gęstości)..."

    W "takich" warunkach jest to utrudnione ale nie niemożliwe smile
  • lilith_6 03.03.06, 15:51
    Zresztą wydaje mi się, że przypisujesz waruknom w jakich żyjemy zbyt duże
    znaczenie... Otóż cały szkopuł w tym, żeby rozwijać się NIEZALEŻNIE od warunków
    w jakich przyszło nam żyć.
  • mrall 02.03.06, 21:39
    > > > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
    > > Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?
    > A jakie to ma znaczenie?

    Dla czlowieka odpowiedzialnego za swoje dzialania na planie rodziny -
    zasadnicze.
    Masz zone? Dzieci? Czy rozmawiamy teoretycznie? Wyslales ich na sesyjke
    odreagowania?

    > To jest delikatne wypaczenie tematu. Nigdy nie bierzemy za nikogo
    > odpowiedzialności. Były już całe zastępy ludzi, którzy "brali"
    > odpowiedzialność za innych - ale nie można wziąść za czyjąś duszę
    > odpowiedzialności ani w jednym calu.
    > Można pomagać, można otwierać kogoś na Jego własną miłość. Nic ponadto.

    Czyli co? Jak splodzisz dziecko, to zadnej swojej odpowiedzialnosci juz nie
    masz? Kto jest odpowiedzialny za nakarmienie, ubranie, edukacje etc.
    niemowlaka? Matka? Kto jest odpowiedzialny za zapewnienie rodzinie
    bezpieczenstwa, bytu etc.? Tez ona, a moze tesciowie?

    > Piszesz:
    > "To rozwijanie i niszczenie nalezy wdrazac aktywnie w sytuacjach
    > sprzyjajacych."
    >
    > Jedno jest zaprzeczeniem drugiego.

    Nie - wyrwales z kontekstu.

    > Kiedys Sri Athwa powiedział "Gdy kontemplujesz swoje życie na kreowaniu i
    > pozytywnym wzmacnianiu zauważysz doskonała harmonie naturalnej ewolucji, która
    > inne procesy załatwi za ciebie"

    W swiecie materialno-duchowym nie da sie zyc kontemplujac. Niektore procesy,
    rzeczywiscie, mozna w ten sposob stymulowac, ale nie wszystkie. Zycie wymaga
    dzialan materialnych i duchowych. Zachowanie w tym harmonii, rownowagi to
    niezla sztuka.

    > Cóż nie pisałęm że oceniam tego złodzieja negatywnie. Pokaż mi takie miejsce,
    > w którym napisałem to? A może czytasz to co Ci pasuje? smile

    Twoje slowa:
    Bo jest to też marnowanie energii. Jeśli ktoś coś ukradł tzn że jego RD jest na
    takim etapie, że i tak nie zrozumie że tego nie powinien zrobić. Edukacja idzie
    w maliny do czasu dopóki złodziej nie zacznie zastanawiać się sam ze swojej
    WŁASNEJ niewymuszonej woli nad swoim życiem.

    W ten oto piekny sposob napisales, ze zlodziej jest durny i proba nauczenia go
    czegokolwiek to strata energii (w domysle: czasu). Jesli cos nieodpowiednio
    zrozumialem, to mnie naprostuj.
    Ja sobie uwazam, ze poswiecenie wlasnej uwagi drugiemu czlowiekowi nigdy nie
    jest strata energii, ale - byc moze - jestem w tym tu osamotniony.
    Miedzy nami mowiac, to Twoje slowa i tak sa tylko projekcja Twojego wyobrazenia
    o zlodzieju i RD...wink Nie przyszlo Ci do glowy, ze zlodziej moze krasc, bo to
    jedyny sposob dla niego, aby nakarmic swoje dzieci... ale co tam.
    Najwazniejsze, ze wizja zlodziejaszka pasuje do schematu.

    Szkoda, ze zmilczasz, moim zdaniem, wazniejsze watki mojego pisania.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 02.03.06, 23:45
    > > > > Wszystko co spotyka nas wynika z naszych intencji do siebie.
    > > > Nawet, gdy to prowadzi do nedzy Twojej rodziny?
    > > A jakie to ma znaczenie?
    >
    > Dla czlowieka odpowiedzialnego za swoje dzialania na planie rodziny -
    > zasadnicze.
    > Masz zone? Dzieci? Czy rozmawiamy teoretycznie? Wyslales ich na sesyjke
    > odreagowania?

    Nie zrozumiałeś mrall...
    Nasze intencje wobec siebie są niezależne od naszej świadomości (trzeba dopiero
    je sobie uświadomić i popracować nad nimi). Nawet gdy świadomie pragniesz
    bezpieczeństwa swojej żony, pragniesz ją chronić, Twoja podświadomość (?) może
    Ci zrobić figla i np. możesz poczuć się jej niegodny. A wtedy wiadomo - to samo
    co z nogą wink) Wasz związek może się "złamać"...

    Nie wiem czy agnitum ma rodzinę. Ja mam i nie przeszkadza mi się to z nim
    zgadzać.
  • mrall 03.03.06, 09:53
    > Nie zrozumiałeś mrall...
    > Nasze intencje wobec siebie są niezależne od naszej świadomości (trzeba
    > dopiero je sobie uświadomić i popracować nad nimi).

    Bez przesady.
    intencja ż I, DCMs. ~cji; lm D. ~cji (~cyj)
    «motyw działania; zamiar, zamysł, chęć, pragnienie»
    Intencje moga byc nieuswiadamiane. Tylko moga...
    Rozdzwiek miedzy NJa a SJa jest tym, nad czym warto pracowac.

    > Nie wiem czy agnitum ma rodzinę. Ja mam i nie przeszkadza mi się to z nim
    > zgadzać.

    Ja tez sie z nim zgadzam - gdzie niegdzie...wink
    W wielu miejscach nie wiem, czy sie zgadzam, bo nie znam jego zdania..;-(
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 03.03.06, 12:19
    > Intencje moga byc nieuswiadamiane. Tylko moga...

    Najczęściej są. Gdyby było inaczej wszyscy ludzie byliby "młodzi, piękni i
    bogaci" (w cudzysłowie - żebyś się znów nie czepiał niepotrzebnie wink
    Bo czy ktoś na poziomie świadomości ma wobec siebie złe intencje? Chyba tylko
    masochiści wink
  • mrall 03.03.06, 13:46
    > Najczęściej są. Gdyby było inaczej wszyscy ludzie byliby "młodzi, piękni i
    > bogaci" (w cudzysłowie - żebyś się znów nie czepiał niepotrzebnie wink
    > Bo czy ktoś na poziomie świadomości ma wobec siebie złe intencje? Chyba tylko
    > masochiści wink

    Najczesciej? Czemu przychodza Ci do glowy intencje zle?
    Czemu rzecz zamykasz na intencjach wobec siebie?

    To mi przyszlo do glowy, gdym przeczytal Twoja wypowiedz. Nie oczekuje
    odpowiedzi.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 03.03.06, 14:06
    > To mi przyszlo do glowy, gdym przeczytal Twoja wypowiedz. Nie oczekuje
    > odpowiedzi.

    Cieszę się smile Bo chyba wiesz (z innego wątku), że moją dewizą życiową
    jest: "Dyskusja bez zrozumienia ..." wink))
    Pozdrawiam
    LiLith
  • agnitum 03.03.06, 11:08
    To co do Ciebie pisze to jest ... praktyka. Nie jestem teoretykiem.

    Piszesz:
    " Czyli co? Jak splodzisz dziecko, to zadnej swojej odpowiedzialnosci juz nie
    masz? Kto jest odpowiedzialny za nakarmienie, ubranie, edukacje etc.
    niemowlaka? Matka? Kto jest odpowiedzialny za zapewnienie rodzinie
    bezpieczenstwa, bytu etc.? Tez ona, a moze tesciowie?"

    Zaczynasz już naginać temat. Nie o takiej odpowiedzialności piszemy i chyba o
    tym wiesz smile

    Co do Twojej projekcji o RD to masz doskonałe projekcje co chciałem przez coś
    powiedzieć co nie smile Doskonale to robisz.
    Piszesz:
    "Nie przyszlo Ci do glowy, ze zlodziej moze krasc, bo to
    jedyny sposob dla niego, aby nakarmic swoje dzieci... ale co tam.
    Najwazniejsze, ze wizja zlodziejaszka pasuje do schematu."

    A Tobie przyszło do głowy dlaczego złodziej kradnie aby nakarmić swoje dzieci?
    Czy też na tym etapie zakończyłeś rozważania?
    Zastanów się. Kradnie bo... ma albo:
    1. niskie poczucie własnej wartości
    2. poczucie biedy i ubóstwa
    3. poczucie odrzucenia od Boga

    Albo wszystko naraz.
    Więc przestań manipulować tym, że napisałem że złodziej jest nisko rozwinięty bo
    tego nigdzie nie napisałem smile
    Prawda jest taka, że tylko taka edukacja jak te powyższe 3 punkty a może i
    więcej - nie jestem specjalistą od uogólniania "porad dla wszystkich złodziei" -
    da jawny skutek dla tej osoby i na tym może polegać pomoc innych.

    A skoro tak się zamartwiasz, to czemu nie bierzesz sam odpowiedzialności za tego
    złodzieja? Może byś się tak nim zajął kompletnie?
    Czy tylko wybierasz ludzi "za których bierzesz odpowiedzialność"?
    Robisz Ich rankingi? Żona, Roddzice, dzieci, rodzeństwo?
    Sąsiadka z góry na którym jest miejscu? Rankingi się zmieniają?

    Czy nie uprawiasz szeregowania? smile

    Zastanów sie smile
    Agnitum
  • mrall 03.03.06, 13:30
    > To co do Ciebie pisze to jest ... praktyka. Nie jestem teoretykiem.

    Staram sie w to uwierzyc..wink

    > Zaczynasz już naginać temat. Nie o takiej odpowiedzialności piszemy i chyba o
    > tym wiesz smile

    To sa rozne odpowiedzialnosci? Co?

    > Zastanów się. Kradnie bo... ma albo:
    > 1. niskie poczucie własnej wartości
    > 2. poczucie biedy i ubóstwa
    > 3. poczucie odrzucenia od Boga

    Bieda i ubostwo - nie poczucie.
    Dobry zlodziej ma - jak sądze - wysokie poczucie swej wartosci.
    Niewiara w Boga.

    > Albo wszystko naraz.

    Za malo mozliwosci...wink

    > Więc przestań manipulować tym, że napisałem że złodziej jest nisko rozwinięty
    > bo tego nigdzie nie napisałem smile

    Nie zauwazasz, ze czlowiek czyta Twoje pisanie, komentuje, a dla Ciebie to
    manipulacja..wink
    A moze by sie zastanowic:
    - dlaczego moje pisanie wyzwala takie a nie inne komentarze?
    - dlaczego ja odbieram to jako manipulacje?

    > Prawda jest taka, że tylko taka edukacja jak te powyższe 3 punkty a może i
    > więcej - nie jestem specjalistą od uogólniania "porad dla wszystkich
    > złodziei" -
    > da jawny skutek dla tej osoby i na tym może polegać pomoc innych.

    Innych, ale nie Ciebie... to smutne.

    > A skoro tak się zamartwiasz, to czemu nie bierzesz sam odpowiedzialności za
    > tego złodzieja? Może byś się tak nim zajął kompletnie?

    Mam paru, ktorym pomagam niekompletnie...ale to nie zlodzieje... oj, nie
    dobrze.wink
    Nie wynika to z zamartwiania, ale z.... checi dzielenia sie, ale to inna
    opowiesc.

    > Czy nie uprawiasz szeregowania? smile

    Kazdy to robi.
    Tys zlodzieja zaszeregowal na pozycjach: szkoda energii, i tak nie zrozumie.

    > Zastanów sie smile

    Staram sie.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 08:17
    I jeszcze jedno bo chciałbym uniknąć nieporozumień

    Tak jak napisałem już wielokrotnie na forum.
    I w tym przypadku nie ma wyjątku od tego co wcześniej dawałem do zrozumienia.
    Moim zdaniem, to że złodziej jest na innym etapie rozwoju nie oznacza że jest to
    etap wyższy czy niższy. Po prostu inny etap.

    Mrall po prostu musisz przestać oceniać ten post przez pryzmat "oceniania".
    Sam wiesz, że Bóg nie ocenia. Jeśli chcemy na cos spojrzeć obiektywnie, to
    musimy starać się ten podstawowy filtr chociażby usunąć smile
    Więc... nie oceniaj tego że ja... (niby) oceniłem tego złodzieja smile (bo to
    ostatnie jest nieprawdą)

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • mrall 03.03.06, 10:37
    > Mrall po prostu musisz przestać oceniać ten post przez pryzmat "oceniania".

    Dlaczego musze przestac? Zeby prowadzic dyskusje musze ocenic wypowiedz
    interlokutora. Ty tez to robisz....wink

    > Sam wiesz, że Bóg nie ocenia.

    Nie chcialbym tu rozpoczynac innej dyskusji... a odpowiedz zalezy od przyjetej
    wizji Boga..wink

    > Jeśli chcemy na cos spojrzeć obiektywnie, to
    > musimy starać się ten podstawowy filtr chociażby usunąć smile

    Czy udalo Ci sie to w przypadku wyrazonej opinii o zlodzieju? Wdlug mnie - nie.
    Podstawowym filtrem nie jest ocenianie (ono w ogole nie jest zadnym filtrem),
    ale narzedzia jakie uzywasz do oceniania.

    > Więc... nie oceniaj tego że ja... (niby) oceniłem tego złodzieja smile (bo to
    > ostatnie jest nieprawdą)

    Nie da sie zyc bez oceniania. Czlowiek nieustannie musi oceniac sytuacje, w
    jakich sie znajduje. Musi oceniac (nie)przydatnosc rzeczy, przedmiotow itp. a
    nawet ludzi. Praktycznie wszystkiego. To jest niezbedne do przezycia.
    Mam to rozwinac? Chyba nie ma potrzeby.
    Wiem, niektorzy nie zdaja sobie sprawy z tego przymusu...wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 11:13
    Człowiek nie musi oceniać każdej sytuacji.
    Tobie też się wydaje że musisz smile takie jest moje zdanie

    Agnitum
  • mrall 03.03.06, 13:05
    > Człowiek nie musi oceniać każdej sytuacji.

    Masz racje, jednakze ja pisze o sytuacjach, w ktorych sie znajdujesz.
    Oceniasz sytuacje na drodze, gdy chcesz przejsc przez ulice. Pogode, gdy
    wychodzisz z domu. Ubranie, ktore ubierasz. Jedzenie, po jakie siegasz do
    lodowki. Sytuacje w samochodzie i w okolicy, gdy ruszasz z postoju. Autobus, do
    ktorego wsiadasz. Czlowieka, gdy zatrudniasz pracownika. Efekty swojej pracy.
    Ksiazke, po ktora siegasz oraz jej tresc. Komputer przed zakupem. Itd, itp.
    Nie masz potrzeby oceniania filmu, ktory ogladsz. Po prostu sobie ogladasz.
    Czlowieka, ktorego mijasz na ulicy ten nie ma potrzeby oceniania.
    Jednakze, gdy wychodzisz z zona na przyjecie, spotkanie, zabawe, to - z
    pewnoscia - jest Ci milo, przyjemnie, gdy zona ubierze sie gustownie,
    elegencko, szykownie... Ta przyjemnosc moze sie pojawic po ocenieniu, prawdaz?
    Podziwianie piekna tez ma podklad w ocenianiu.
    Boska milosc... to tez ocena..wink
    Ocena w jakis sposob cos wyroznia z otoczenia.
    Nie ma nic zdroznego w ocenianiu, bo jest to dzialanie calkowicie naturalne.

    > Tobie też się wydaje że musisz smile takie jest moje zdanie

    wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 13:16
    Cos nie najlepsze chyba te przykłady dałeś smile
    Jeśli przechodze przez droge to nie oceniam tego czy zrobie to dobrze czy źle,
    tylko czy zrobie to bezpiecznie.

    Ocenianie ubrań, jedzenia itp jest oczywiste też w tym kontekście.

    Ale rozmawiamy o ocenie ... ludzi.

    smile
    Agnitum
  • mrall 03.03.06, 13:41
    agnitum napisał:

    > Cos nie najlepsze chyba te przykłady dałeś smile

    agnitum ocenil...wink)))))

    > Jeśli przechodze przez droge to nie oceniam tego czy zrobie to dobrze czy źle,
    > tylko czy zrobie to bezpiecznie.

    Oceniasz sytuacje na drodze. Z jakiego powodu oceniasz? - a nad tym mozemy tez
    sie pozastanawiac, ale w tej chwili nie ma potrzeby.

    > Ocenianie ubrań, jedzenia itp jest oczywiste też w tym kontekście.
    >
    > Ale rozmawiamy o ocenie ... ludzi.

    Czyli co? Dzielimy ocenianie na ocenianie ludzi i inne? Po co? CZy sie rozni
    jedno od drugiego?
    Moja teza byla: ocenianie jest niezbedne do przezycia. Zgoda?
    Ludzi oceniasz, gdy od nich cos zalezy, co jest wazne dla Ciebie. O pracowniku
    pisalem. Przekupke na rynku ocenisz zanim kupisz u niej wloszczyzne. Jesli jest
    brudna, smierdzaca, opryskliwa, oszukuje na wadze i reszcie, to watpie, ze
    zrobisz u niej zakupy.
    Wybierajac partnerke zycia tez oceniles...wink)))
    Wybierajac korepetytora dla syna oceniasz umiejetnosci, albo polegasz na ocenie
    innych.
    Idac na warsztaty RD ocenie poddajesz prowadzacego...wink))
    Przyklady mozna mnozyc.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 03.03.06, 15:40
    Stara zasada jak świat. Jak się nie ma czego czepiać to czepiamy się słówek
    wyjetych z kontekstu smile

    Piszesz:
    " Wybierajac partnerke zycia tez oceniles...wink)))
    Wybierajac korepetytora dla syna oceniasz umiejetnosci, albo polegasz na ocenie
    innych.
    Idac na warsztaty RD ocenie poddajesz prowadzacego...wink))
    "

    Nie
    to Ty oceniłeś że ja to oceniłem. Subtelna różnica
    Skoro nie potrafisz być mną to trudno Ci jest to zrozumieć - inne spojrzenie.


    Agnitum
  • mrall 05.03.06, 17:34
    > Nie
    > to Ty oceniłeś że ja to oceniłem. Subtelna różnica

    Ja podalem przyklady na swoja teze. Czemu wmawiasz mi, ze cokolwiek ocenilem?
    To sa tylko przyklady skierowane do Ciebie!
    Moze, rzeczywiscie powinienen uzywac formy bezosobowej.
    Wiec przyjmij, ze tam jest forma bezosobowa i sprobuj objasnic swoje zdanie na
    ten temat.

    > Skoro nie potrafisz być mną to trudno Ci jest to zrozumieć - inne spojrzenie.

    Wiem, ze mamy inne spojrzenia, ale chcialbym zrozumiec to inne spojrzenie -
    stad wlaczam sie do dyskusji.
    Wiec w jaki sposob wybrales, spotkales i zdecydowales sie pozostac z ta a nie
    inna partnerka? Jak mozna to zrobic nie oceniajac ksztaltu, zapachu,
    przydatnosci do okreslonych celow czy chocby oceny wlasnych wrazen ze
    spotkania?
    Emocje to ocena podswiadomosci, jakby co...wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 06.03.06, 22:07
    Czesc chlopakismile

    mrall fajnie sie droczysz,smoczka chcesz?smile hyyhyh

    pozdrawiam

  • mrall 07.03.06, 00:20
    hmmm, dotad nie spotkalem czlowieka, ktory by wiele mowil o RD i chetnie
    rozmawialby o szczegolach. Ogolnie to ladnie to wyglada, ale zycie nie polega
    na wygladaniu ogolnikow.
    Zycie to niezliczona ilosc szczegolowych przypadkow, z ktorymi sie spotykamy,
    ktorych doswiadczamy. Zycie jednostki to wplatane w materie i ducha zycie
    splatane z innymi jednostkami. Mozna sobie snuc opowiesci o milosci, ale bez
    przejawiania jej w zyciu jak wyzej, to jakas forma zaklamania czy polzycia.
    Przejawiania Jej wobec siebie i wobec innych, albo w kolejnosci odwrotnej.

    To nie bylo droczenie. To byla proba ogladniecia czlowieka.
    Smoczka mi daj, skoro uwazasz, ze chcesz.
    wink
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 07.03.06, 02:00
    Nie wiem,kazdy ma swoj punkt widzenia

    Ale musze cie ucieszyc,pomimo przytaczanych urywkow ''Wielkich ludzi''o zlych
    emocjach istniejacych w czlowieku.Przemyslalam to,i wydaje mi sie ze Oni sie
    mylili.Masz racje stawajac w obronie nizszego Ja.Nie ma zlych emocji,one sa
    poprostu zle tlumaczone.Problem nie lezy w emocjach,a w ich tlumaczeniu.To my
    dorastamy,i naszym zadaniem jest zbierac wiedze o nas samych i naszych
    reakcjach.Jesli bede chciala wywolac zlosc wywolam ja,jesli bede chciala ja
    ujazmic ujazmie.Ale trudne bedzie ujazmienie zlosci jesli sie z nia utozsamiamy.
    Tak samo jest z miloscia,jesli bede ja chciala wywolac wywolam,ale znowu to
    zabawa z ego.Tak mozna sie bawic miloscia, nienawiscia, i innymi emocjami.
    Moim zdaniem prawdziwa milosc wyplywa po zabiciu Ego-ale to to juz wyzszy
    szczebel ,i nie kazdy potrafi.Wiec po co marnowac energie na drobnostki?jesli
    one i tak ni emaja znaczenia?A z drugiej strony jak usmiercisz Ego-to jak sie
    znalesc w spoleczenstwie.I dlatego kazdy zyje polzyciem,bo na koncu sciezki RD
    siedzi strach.


    A smoczka ci nie dam, jestes za duzy..... smile
  • mrall 07.03.06, 10:05
    > Nie wiem,kazdy ma swoj punkt widzenia

    Jak najbardziej slusznie...wink

    >Problem nie lezy w emocjach,a w ich tlumaczeniu.

    To prawda (mojawink.
    Dokladnie Ty interpretujesz co sie z Toba dzieje w danej chwili. Z tej
    interpretacji wynika wplyw na Ciebie czegokolwiek.

    > Moim zdaniem prawdziwa milosc wyplywa po zabiciu Ego-ale to to juz wyzszy
    > szczebel ,i nie kazdy potrafi.

    Sympatyczne ograniczenie.
    1, nie ma potrzeby wprowadzania ego, bo po prawdzie, ono i tak nie istnieje.
    Natomiast Twoje rozmyslania nad ego prowadza do... poczatku Twego postu.
    Problem nie lezy w ego,a w jego tlumaczeniu. Tak jak postrzegasz ego, tak to
    wplywa na Ciebie.
    2, nie ma potrzeby zabijania czegokowiek ani kogokolwiek.
    3, wyzsze szczeble nie istnieja..wink

    > Wiec po co marnowac energie na drobnostki?jesli one i tak ni emaja znaczenia?

    Ponownie odsylam na poczatek.
    Zycie sklada sie z drobnostek i maja one takie znaczenie, jakie im nadajesz.
    Mozna ich nie zauwazac, mozna je ignorowac, alec to dzieki nim masz mozliwosc
    przezywania radosci, smutkow, uniesien, upadkow etc...
    Chocby pisanie i czytanie na tym forum; toc to drobnostka, ale ile wrazen!tongue_out

    > A smoczka ci nie dam, jestes za duzy..... smile

    Eeetam. Niewiele o mnie nie wiesz, a ja liczylem na to, ze chcesz...wink)))
    Pewnie juz nie chcesz i nie wiesz jak sie wycofac.wink))
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • bioemin 07.03.06, 20:52
    mrall napisał:
    > Ponownie odsylam na poczatek.
    > Zycie sklada sie z drobnostek i maja one takie znaczenie, jakie im nadajesz.
    > Mozna ich nie zauwazac, mozna je ignorowac, alec to dzieki nim masz mozliwosc
    > przezywania radosci, smutkow, uniesien, upadkow etc...
    > Chocby pisanie i czytanie na tym forum; toc to drobnostka, ale ile wrazen!tongue_out

    Czy jesteś pewien tego, że to właśnie dzięki "drobnostkom" przeżywasz "radości, smutki, uniesienia, upadki etc..."? Czyżbyś przeżywał radość lub uniesienie w momencie kiedy "ładnie" zatemperujesz ołówek, bądź smutek lub upadek, kiedy ww. nie uda się Tobie? Czy to oznacza również, że z powodu "drobnostki" "piszesz i czytasz na tym forum" - dyskutujesz, relatywizujesz itp.? Czy to właśnie z powodu drobnostki, tj. traktując sprawę lekko i niezobowiązująco, odpowiadasz na posty innych, którzy przybyli tutaj np. po poradę?
    Reasumując: Czy to oznacza, że jesteś tutaj dla zabawy (dla "wrażeń")?
  • mrall 08.03.06, 10:38
    > Czy jesteś pewien tego, że to właśnie dzięki "drobnostkom"
    > przeżywasz "radości, smutki, uniesienia, upadki etc..."? Czyżbyś przeżywał
    > radość lub uniesienie w momencie kiedy "ładnie" zatemperujesz ołówek, bądź
    > smutek lub upadek, kiedy ww. nie uda się Tobie?

    Tak wlasnie, jak dziecko sie cieszy z drobnostek, tak i ja staram sie to robic.
    Mysle, ze czlowiek dorosly zatracil w sobie te dziecieca umiejetnosc; a szkoda.

    > Czy to oznacza również, że z powodu "drobnostki" "piszesz i czytasz na tym
    > forum" - dyskutujesz, relatywizujesz itp.?

    Na to forum trafilem poszukujac informacji o Hunie, wiec sie tu zatrzymalem.
    Wyrazam swoja opinie, rzeczywiscie, z przyjemnoscia. Czytam opinie innych takze
    z przyjemnoscia. Wlaczam sie do dyskusji takoz. W sumie to sa drobnostki, ale
    nie z ich powodu pisze i czytam.
    Jesli uwazasz, ze Tobie to nie odpowiada, ze przeszkadza, to powiedz otwarcie -
    znikne stad.

    > Czy to właśnie z powodu drobnostki, tj. traktując sprawę
    > lekko i niezobowiązująco, odpowiadasz na posty innych, którzy przybyli tutaj
    > np. po poradę?

    Mylisz pojecia. Drobnostka nie oznacza lekkiego traktowania sprawy. Moze
    oznaczac, ale nie musi.
    Chyba jasno napisalem:
    Zycie sklada sie z drobnostek i maja one takie znaczenie, jakie im nadajesz.
    Jesli kto nada jej duza wartosc, to, w sumie, przestaje byc drobnostka...
    Oczywistym jest, ze Ty patrzysz na rzecz inaczej niz ja. Zdarzac sie wiec
    bedzie, ze to co Ty uwazasz za drobnostke, ja uwazac bede za waznostke i
    odwrotnie. Nie chcialem tego rozwlekac, wiec napisalem o nadawaniu waznosci.

    > Reasumując: Czy to oznacza, że jesteś tutaj dla zabawy (dla "wrażeń")?

    Nie.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • bioemin 08.03.06, 15:07
    Witaj ponownie mrall |;^)

    Widzisz, zadaję takie pytania, jak w poście z dnia 07.03.06, 20:52 (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?), ponieważ nie jestem pewien Twoich intencji, którymi kierujesz się „włączając się do dyskusji”. Nie przekonuje mnie Twoje wyjaśnienie zawarte w poście z dnia 08.03.06, 10:38 (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?), ponieważ czytając Twoje wypowiedzi odnoszę inne wrażenie i jeżeli pozwolisz, to postaram się wyjaśnić dlaczego.
    Napisałeś (post z dnia 08.03.06, 10:16 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?), że cyt.: „Wbrew pozorom wiele mozna sie o czlowieku dowiedziec ze slow jakie wypowiada, z budowanych zdan, sposobu rozmowy.”
    A zatem, jak można by interpretować takie pejoratywne sformułowania, jak np.:
    "• Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 05.03.06, 17:20:
    Zbyt pochopny wniosek - zaczynasz rozmawiac ze soba.
    Twoj swiat zamyka sie w Tobie a - co ladnie widac - spotykajac sie z innym
    widzeniem nie potrafisz rozmawiac; zamykasz sie jeszcze bardziej. Ja to
    rozumiem, ale pojac nie moge..wink
    Alez to jest tylko gra slow. Nic wiecej. Gra slow wprowadzona przez Ciebie -
    nie moja to gra.
    Twoja niechec do odpowiedzi na trywialne pytanie o czlowieczenstwo jest
    charakterystyczna dla ludzi z silnie rowinietym egoizmem. Akceptuje to, ale sie
    nie zgadzam.
    Zarzucasz mi manipulacje, ale sam ja stosujesz... nieladnie.
    Ty ich nie zauwazasz - to jest roznica.
    Zamknales oczy.
    Moze lepiej poodpowiadaj na pytania, co czekaja odpowiedzi. Za trudne zadanie?
    • Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 14:20:
    To sa banalne przyklady z zycia. Nie ma tu nic zawilego.
    Mozliwe, ze mi sie tylko tak zdaje.
    Twoja podswiadomoc sie buntuje...hmmmmmmm.wink
    Milosc to Milosc i przydawanie Jej okreslen to dzielenie.
    Trudnosc, na jaka napotkalem u Ciebie przy - wydawaloby sie prostej odpowiedzi -
    jest zadziwiajaca.
    Jasne. Karmą, swoim rozumieniem karmy latwo sie wymigac od odpowiedzialnosci,
    pomocy innym.
    Pomoc jest elementem odpowiedzialnosci, toc to oczywiste. Ponownie tylko dla
    mnie?
    • Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 10:37:
    Nie da sie zyc bez oceniania. Czlowiek nieustannie musi oceniac sytuacje, w
    jakich sie znajduje. Musi oceniac (nie)przydatnosc rzeczy, przedmiotow itp. a
    nawet ludzi. Praktycznie wszystkiego. To jest niezbedne do przezycia.
    Mam to rozwinac? Chyba nie ma potrzeby.
    Wiem, niektorzy nie zdaja sobie sprawy z tego przymusu...wink
    • Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 28.02.06, 17:06:
    Blad.
    Nie zajmuj sie rozpoznawaniem w kimkolwiek czegokolwiek, ale rozpoznawaj swoje
    wrazenia, gdy cos Cie spotyka."
    Z powyższego można wywnioskować m.in., że ludzie, z którymi dyskutujesz są dla Ciebie „niepojęci” i żyją w „błędzie”, „manipulują”, ich podświadomość „buntuje się”, są „nieodpowiedzialni”, „zamknięci w sobie”, „zadziwiający”, „egoistyczni” „nie potrafią rozmawiać” z Tobą, są „niechętni”, uprawiają „gry słowne” i generalnie wymagają „pomocy” i porady z Twojej strony w postaci „uproszczeń”, wyjaśnień kwestii oczywistych („oczywistości”wink.
    Nie zrozum mnie źle mrall. |;^)))
    Albowiem „crying...)na uogolnianiu nie da sie zyc. Zycie sklada sie z drobiazgow i wymaga koncentracji na nich.” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 10:25). Natomiast „Ocena w jakis sposob cos wyroznia z otoczenia. Nie ma nic zdroznego w ocenianiu, bo jest to dzialanie calkowicie naturalne.” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 13:05). Dlatego też proponuję, abyś potraktował powyższe w następujący sposób, że „To nie bylo droczenie. To byla proba ogladniecia czlowieka.” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 07.03.06, 00:20). Jak również „moze by sie zastanowic: - dlaczego moje pisanie wyzwala takie a nie inne komentarze? - dlaczego ja odbieram to jako manipulacje?” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 03.03.06, 13:30). Ostatecznie „Emocje to ocena podswiadomosci, jakby co...wink” (Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 05.03.06, 17:34).
    Reasumując podtrzymuję swoje zdanie, że bierzesz udział w dyskusji na tym forum z „przekory” (por. Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 28.02.06, 17:06) i dla „wrażeń” (por. Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...? mrall 07.03.06, 10:05).

    Niemniej uważam, że, pomimo takiej, a nie innej formy wypowiedzi i moich „podejrzeń”, cieszę się, że tu jesteś, albowiem wnosisz do dyskusji „świeży powiew” prowokując jego uczestników do przemyśleń swoich postaw i usystematyzowania (doprecyzowania, ugruntowienia) zdobytej wiedzy.

    Aloha |:^)
  • mrall 09.03.06, 11:31
    Witaj

    > Widzisz, zadaję takie pytania, jak w poście z dnia 07.03.06, 20:52 (Re: Czy
    > rozwoj duchowy utrudnia ...?), ponieważ nie jestem pewien Twoich intencji,
    > którymi kierujesz się „włączając się do dyskusji”. Nie przekonuje mnie Twoje
    > wyjaśnienie zawarte w poście z dnia 08.03.06, 10:38 (Re: Czy rozwoj
    > duchowy utrudnia ...?), ponieważ czytając Twoje wypowiedzi odnoszę inne
    > wrażenie i jeżeli pozwolisz, to postaram się wyjaśnić dlaczego.

    Nie wiem, czy moje intencje sa tu az tak wazne, zeby im poswiecac tyle czasu.
    Jestem tu bo jestem. Wpadlem na chwile i moze zostane jeszcze pare chwil.
    Korzystaj z czasu jaki jest Ci dany..wink
    Wiekszosc opinii wyrazam pod wplywem chwili i jest mozlwie, iz w innej chwili
    bylyby one inne. Zapewne nie diametralnie, ale troche inne.
    Moje poglady ewoluowaly przez dosc dlugi czas. Trzon jest ugruntowany. Pobocza
    sie zmieniaja.
    Trzonem jest Huna, w ktorej znalazlem prosty sposob wytlumaczenia dziejacego
    sie zycia oraz zasady, ktore sie sprawdzaja. Glowna zaleta jest prostota ale i
    kompleksowosc - dla mnie bardzo istotne.

    > Napisałeś (post z dnia 08.03.06, 10:16 Re: Czy rozwoj duchowy utrudnia ...?),
    > że cyt.: „Wbrew pozorom wiele mozna sie o czlowieku dowiedziec ze slow jakie
    > wypowiada, z budowanych zdan, sposobu rozmowy.”

    Zgadza sie a uwazny czytelnik moze wiele powiedziec o mnie...wink

    > A zatem, jak można by interpretować takie pejoratywne sformułowania,

    Bez przesady. Sprawdzilem w SJP, przeczytalem te sformulowania i praktycznie
    nie ma tam pejoratywnosci. Wiecej. Zdania wyrwane z kontekstu, bedace ciagiem
    wczesniejszych wypowiedzi, logicznym ciagiem, zostaja ogolocone, traca swoja
    wymowe.
    Jesli chcesz cos analizowac, to siegaj do calosci watku, oceniaj wedle woli,
    ale calosc i obu dyskutantow.
    Jestem gotow podjac obrony swego stanowiska w wiekszosci swoich wypowiedzi, ale
    nie bede sie upieral, gdy kto przekona mnie do zmiany zdania.

    > Nie zajmuj sie rozpoznawaniem w kimkolwiek czegokolwiek, ale rozpoznawaj
    > swoje wrazenia, gdy cos Cie spotyka."

    To zostawiam, bo mi sie tak podoba..;P

    > Z powyższego można wywnioskować m.in., że ludzie, z którymi dyskutujesz są
    > dla Ciebie „niepojęci” i żyją w „błędzie”, „manipulują”, ich
    > podświadomość „buntuje się”, są „nieodpowiedzialni”, „zamknięci w
    > sobie”, „zadziwiający”, „egoistyczni” „nie potrafią rozmawiać” z Tobą,
    > są „niechętni”, uprawiają „gry słowne” i generalnie wymagają „pomocy” i
    > porady z Twojej strony w postaci „uproszczeń”, wyjaśnień kwestii oczywistych
    > („oczywistości”wink.

    Ja tego tak nie widze.
    To, co napisales to duuuze uproszczenie; moze nawet przeklamanie.

    > Nie zrozum mnie źle mrall. |;^)))

    Staram sie, ale czemu masz obawy, ze zrozumiem zle?wink)))

    > Reasumując podtrzymuję swoje zdanie, że bierzesz udział w dyskusji na tym
    > forum z „przekory”

    Skoro Ci to pasuje do czegos, to niech i tak bedzie, aczkolwiek dosc odlegle to
    jest od mojej prawdy.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • kwiatywewlosach 28.02.06, 22:17
    Pomijając wszystko inne, mogę napisać tylko o swoich odczuciach bo dla mnie ta
    sytuacja nie jest abstrakcyjna. Wiedziałam, kto mnie okradł i dlaczego to
    zrobił. Pierwszą reakcją była potrzeba przywrócenia stanu poprzedniego, coś mi
    zabrano i nie była to skradziona rzecz, pozbawiono mnie poczucia bezpieczeństwa
    w kontakcie z innymi ludźmi, to było dla mnie ważne. Nie mogłam uwierzyć, że
    kradzież jest faktem. Działy się rózne rzeczy jakby poza mną, odbywał się
    spektakl, w którym jego uczestnicy chcieli się odciąć od pokrzywdzonej (czyli
    ode mnie), to było mi najtrudniej zrozumieć. Czułam się tak, jakbym zepsuła im
    dobre samopoczucie i to ja, a nie złodziej. Oczywiście zadziałałam, wezwałam
    policję i jedynym moim pragnieniem było odcięcie się od tego otoczenia i powrót
    tam, gdzie czułam się bezpieczna. Nic i nikt nie wpłynąłby wtedy na zmianę mojej
    decyzji. Udało mi się to, ale był też ciąg dalszy, nie mogłam uciąć kontaktów z
    tą osobą, ze złodziejem. I wtedy chciałam już czegoś innego, pragnęłam, żeby ten
    ktoś miał odwagę się przyznać. Niestety, tak się nie stało.
  • kwiatywewlosach 28.02.06, 23:03
    Zapomniałam o podsumowaniu, bo tamta sytuacja wciąż budzi we mnie dużo emocji. Z
    Waszych wypowiedzi zrozumiałam, że w opisanej wyżej sytuacji zachowałam się jak
    człowiek nie kochający ludzi. Zadbałam bowiem tylko o poprawienie swojego
    samopoczucia, ignorując potrzeby otoczenia. Mogłam bowiem:
    1. przekonać złodzieja, żeby się przyznał, bagatelizując cała sytuację i
    sugerując głupi bo głupi, ale żart. Gdyby to nie pomogło, mogłam wykazać
    zrozumienie, zdemaskować motywy. To jednak wiązałoby się z grą której nie cierpię.
    2. nie psuć samopoczucia innym ludziom, którzy nie mieli najmniejszej ochoty by
    w tej sytuacji uczestniczyć i najchetniej pozostaliby w nieświadomości. Miałam
    czelność im to uniemożliwić.
  • motyvvacja 01.03.06, 00:33
    Albo moglas sie za niego pomodlic-co bylo by najtrudniejsze w takiej sytuacji
    Ale nie powodowalo by 'porodow' nowych zlych emocji,zemsty,nienawisci,braku
    poczucia bezpieczenstwa,domagania sie sprawiedliwosci.Uspokoila bys sie
    wewnetrznie.Zlodzieje sa jak dzieci,zle prowadzeni ludzie.To nasza wina ze
    zostali zlodziejami.Bo czy ty i Ja przyczynilismy sie do jakiejs malej naprawy
    ludzkosci?

    choc wcale nie mowie ze osobiscie nie nawalila bym mu torebka po lbie,i dlatego
    do ogolnego oswiecenia potrzebny jest czas.Ktory nastapi-jak kazda jednostka
    sie przebudzi
  • kwiatywewlosach 06.03.06, 20:04
    Moim zdaniem piszesz głupstwa. Siła modlitwy jest dyskusyjna i nie jestem jej
    zwolenniczką a złe myśli nie miały miejsca, byłam po prostu zagubiona.
    Najłatwiej było wykonać to, czego byłam "pewna" czyli czynności wyuczone. Nic mi
    to nie dało, odsunęło jednak czas na jakąkolwiek nieprzemyślaną reakcję, mogłam
    przecież chcieć sama ukarać złodzieja, to byłyby emocje o których napisałaś. W
    sprawiedliwośc nie wierzę, wierzę jednak w uczciwość i tej oczekiwałam.
  • motyvvacja 06.03.06, 22:05
    a niby czym sie rozni wiara w uczciwosc lub w sprawiedliwosc,,,Dla mnie
    niczym!smile Mozesz rownie dobrze wierzyc w rozowe krasnoludkismile

    To ty wierzysz w uczciwosc, i tak jak napisalam jestes jej projektorem na
    innych, i dlatego oczekujesz uczciwosci od innychsmile Ale przykro mi inni sa
    inni,i warto sie nad tym zastanowic.
  • kwiatywewlosach 07.03.06, 08:55
    Sprawiedliwość kojarzy mi się z ferowaniem wyroków, uczciwość z uznaniem swojej
    winy, z empatią. Oglądałam niedawno dwa programy tv. W jednym córka generała
    samotnie, od kilkunastu lat walczy o sprawiedliwość, o ukaranie tych, którzy
    przyczynili się do śmierci jej ojca. W drugim przedstawiona była relacja
    dojrzałego już dziś człowieka o: zabijaniu, które stało się jego udziałem,
    zrozumieniu, konsekwencji podejmowanych działań, samotności, ideałach. Taka
    jest własnie róznica.
  • motyvvacja 07.03.06, 09:09
    > Sprawiedliwość kojarzy mi się z ferowaniem wyroków, uczciwość z uznaniem
    swojej
    > winy, z empatią


    No chyba empatia nie jest twoja najlepsza strona.Bo wyobraz sobie ze rodzisz
    sie w rodzinie alkocholikow,i nikt ci nie wpaja zasad moralnych
  • kwiatywewlosach 07.03.06, 09:33
    Zasady, którymi kierujemy się w zyciu nie zależą od wpajania, a od naszych
    doświadczeń i zdolności postrzegania świata. Zrozumienie swoich działań zależy
    właśnie od tego, w jakim stopniu jesteśmy w stanie wczuć się w rolę tych, na
    których one oddziaływują.
  • bobrow2 10.03.06, 20:42
    Postow duzo..., ale nie znalazlem wyczerpujacej odpowiedzi na moje pytanie.
    Zadając je chcialem uzuskac wskazowki jak ma sie zachowac osoba w jakims stopniu
    uduchowiona w przypadku gdy musi (i chce) odzyskac ukradziona rzecz. Czy ma
    zaprzestac rozwoju duchowego? czy go uskuteczniac dalej, ale w inny sposob z
    pominieciem tego problemu, czy tez moze liczyc na N Ja lub W Ja w pośrednictwie
    do osiągniecia celu.
  • mrall 11.03.06, 01:17
    Ma sie zachowac tak, jak jej podpowiada serce, sumienie, przekonania,
    oczekiwania, poczucie sprawiedliwosci, pojecie RD itp, itd.
    Rozmyslania nad (nie)przydatnoscia ukradzionego przedmiotu, czy (nie)godnoscia
    jego posiadania mozna sobie prowadzic w sprawach drobnych, ale nie w przypadku
    spraw waznych, czy wrecz podstawowych.
    Osobiscie nie korzystalem z pomocy WJa w takich sprawach. Jednakze wyobrazam
    sobie takie proste zdanie: niech ten przedmiot wroci do mnie nienaruszony albo:
    niech sytuacja wroci do poprzedniego stanu.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • kwiatywewlosach 11.03.06, 08:09
    Poczekaj więc aż Cię okradną a odpowiedź się znajdzie. Będziesz tez wtedy z cała
    pewnościa wiedział, czy jestes osobą uduchowioną czy nie. Przyznam, że są to
    sytuacje pouczające ponieważ dowiadujemy się sporo o sobie. Standardy masz tu
    wyłozone jak na tacy i przez resztę życia możesz mieć temat do rozmyślań, jeśli
    sobie tylko tego będziesz życzył.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.